INTENCJA NA GRUDZIEŃ

Czwartek 29 listopada 2012

Za kilka dni grudzień. Nie wiem czy macie jakieś szczególne pomysły o co się w grudniu modlić. Jeśli w ogóle komuś przychodzi do głowy, żeby szukać intencji czy motywów do modlitwy, mam piękną podpowiedź.
Co miesiąc Stolica Apostolska, za aprobatą papieża, formułuje intencję ogólną i misyjną, zapraszając wiernych na całym świecie, aby szczególnie w danym czasie o coś lub za kogoś się modlić. Mało kto o tym słyszał, a już zupełnie niewielu praktykuje. Praktykują na pewno członkowie kółek różańcowych, spotykających się zwykle w pierwszą niedzielę miesiąca i przyjmujących do wiadomości papieskie intencje. Potem przez cały miesiąc, codziennie, członkinie (rzadziej członkowie) kółka w tejże określonej intencji odmawiają dziesiątek różańca (przynajmniej).
Intencje są różne w tym roku, za młodzież, kobiety, rodziny. Na grudzień jest następująca: Aby na całym świecie migranci byli przyjmowani, zwłaszcza przez wspólnoty chrześcijańskie, z wielkodusznością i autentyczną miłością.
Tak sformułowana intencja jest coraz bardziej polska z dwóch powodów. Raz, że modlimy się za tych, co przyjmują gdzieś tam – Irlandia, Londyn, kwiatki w Holandii, truskawki w Hiszpanii – naszych emigrantów zarobkowych. Dwa, że modlimy się za nas samych, Polaków, bo z miesiąca na miesiąc jest pośród nas coraz więcej emigrantów i uchodźców. Wiem, że prawie nikogo to nie interesuje. Uchodźcy z Czeczenii, Gruzji, Wietnamu, Białorusi i Iraku, starają się w Polsce o pozwolenie na pobyt i szukają szansy na nowe życie. Najwięcej jest Czeczenów.
Generalnie Polacy nadal nie lubią obcych, zwłaszcza z innym kolorem skóry, to wina dziesiątków lat, kiedy – po 1945 roku – na terenie państwa polskiego mieszkali tylko Polacy. Argumentów przeciwko obecności imigrantów i uchodźców w kraju jest bez liku – sami mamy nie najlepiej, po co więc innych przyjmować i obciążać się finansowo; ci ze wschodu mogą być terrorystami, zagrażają nam; przybysze mogą przywlec choroby i epidemie, etc.
Bardziej wierzącym przypomnę, że Pan Jezus sam był uchodźcą – przed prześladowaniem Heroda – i że w scenie Sądu Ostatecznego zawarł pochwałę wobec życzliwie przyjmujących emigrantów: „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” (Mt 25). Na razie myślę, że dobra jest modlitwa za Polaków, abyśmy „z wielkodusznością i autentyczną miłością” przyjmowali obcych. Modlitwa jest preludium do czynów i otwierania drzwi domów.
Lublin ma w tej dziedzinie znakomite pomysły, możecie poczytać na przykład tutaj: http://radioer.pl/informacje/archiwum/2/2012-10/22075/. A posłuchać można w każdą niedzielę od 18.00 do 19.00 na falach Radia eR 87,9 FM (w Internecie – www.radioer.pl) .
Zatem, gdyby komukolwiek brakowało idei, za co w grudniu szczególnie się modlić, niech sięgnie po wątek papieski. W tym przypadku będzie to modlitwa walki, poderwanie ducha w słusznej sprawie.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

CUDOWNE MILCZENIE PANA BOGA

Środa 28 listopada 2012

O wielu rzeczach nie mówimy. Być może o najważniejszych. I to chyba dobrze. Roztrząsanie tego, co decyduje o życiu i sensie, nie jest słuszne ani konieczne.
Rozgadany świat pytluje bez przerwy, jakby w obawie, że kiedy zamilczy, to zniknie. Chodzi o to, żeby gadać, gadać i gadać, paplać, miętolić, nadawać i jargolić. Gigantyczna maszyna produkcji słów, komunikatów i fraz bez żadnego znaczenia. W ulewie słów nie ma czasu na myśl, jakieś zmaganie z sensem, próbę zrozumienia, dociekanie i namysł. Żyjemy w mimowolnym nawrocie do marksistowskich utopii, w których ilość miała przechodzić w jakość. Brednie i nonsensy zyskały prawo bytu w każdym medium.
Tym bardziej potrzebujemy stref ciszy, bardziej może niż przyrodniczych „obszarów chronionych”. Warto mieć jakieś ulubione drzewo, przy którym zamilczymy, wpatrzeni w konary i gałęzie, ostatnie liście i pierwotny kształt natury. A lepiej jeszcze mieć mały kąt w samym sobie, gdzie nie dociera jazgot świata. Izba ciszy i spokoju.
Coraz bardziej rozumiem dlaczego Pan Bóg milczy. Ma za dużo do powiedzenia. Nie chce się poddać wysłowieniu, wygadaniu, interpretacji i reinterpretacji. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby Pan Bóg zabrał głos w tych wszystkich sprawach, o jakie się Go dziś oskarża? Musiałby co minutę udzielać wywiadu we wszystkich możliwych telewizjach i radiostacjach, oczywiście zaczynając od tych sprzyjających Mu, czyli katolickich.
Milcząc najwięcej dowiadujemy się o własnym życiu, śmierci, i miłości. I jakoś upodobniamy się do Pana Boga.
Boże milcz jak najdłużej, może choć trochę Cię pojmiemy.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

SZTUKA MNOŻENIA I POTĘGOWANIA

Wtorek 27 listopada 2012

Człowiek chętnie sobie ulgi szuka. Troszkę dłużej pośpi, cztery razy budzik przestawi, jeszcze pięć minut, jeszcze minutkę. Troszkę więcej sobie poje, nie zaszkodzi smaczny kęs i niewinna porcja dodatkowa. I popijamy chętnie, jedna szklanka więcej i kieliszeczek strzemienny (choć nikt już ostatniego toastu nie wychyla w strzemionach, gotowy do odjazdu galopem). Mnożymy sobie ulgi, przyjemności, łakocie i rarytasy.
Radosny człowiek, trzy tysiące lat temu napisał: „Pomnożyłeś siłę mojej duszy!”(Ps 138). Duch się podwaja, potraja, mnoży i rośnie. A miłość? „Pan niech spotęguje waszą wzajemną miłość dla wszystkich” – modli się św. Paweł (w Pierwszym Liście do Tesaloniczan). A Pan Bóg, co dobrze zna ludzkie niedole, „pomnaża siły omdlałego” (Izajasz 40)
Piszę, bo wiem, że Pan Bóg mnoży, potęguje, zwiększa i zwielokrotnia siły duszy, słabości omdlałych i wzajemną miłość. My słabniemy, karlejemy i tracimy, Pan Bóg umacnia, napełnia, krzepi. I nic na tym Jego Wszechmoc nie cierpi.
Życie nasze rozgrywać się może w bladym cieniu utyskiwań, narzekań i smutków. Ale może także jaśnieć w blasku Mocy Boga. Nie wmawiajmy sobie, że jesteśmy słabymi, drętwymi i szarymi ludkami, którym pozostaje tylko jakoś dowlec się do mety. Wiem, że jesteśmy silnymi, mądrymi i energicznymi dziećmi Boga, każdego dnia zwyżkującymi w życiowej formie.
Tu się zapewne rozciąga najprawdziwsza granica między wiarą a niewiarą.

Itinerarium , , , , , , ,

TE MAŁE DOBRE ZIARNA W NAS

Poniedziałek 25 listopada 2012

Wszystkie wielkie i dobre rzeczy rodzą się z małych ziarenek, te ziarenka to nowe myśli i pragnienia. Potrzebują jeszcze żyznej gleby dla wzrostu – odwagi i miłości. Historia zna przypadki osób, które zdawały się w ogóle nie pretendować do tworzenia jakichś niezwykłych dzieł.
Chorowita szlachcianka z Woli Roszkowej (południowe Mazowsze), Franciszka Siedliska, zostaje zakonnicą (mimo sprzeciwu rodziny) dopiero w wieku 28 lat. Nosi w sercu nową i wielką myśl wychowywania polskiej młodzieży, w czasach ogromnego jej zagrożenia (lata 70-te XIX wieku, intensywna rusyfikacja po Powstaniu Styczniowym). Pragnie założyć Zakon, nie byle jaki, Zakon Miłości! Tak właśnie tytułuje pierwszą regułę nowego zgromadzenia, zwanego potem Nazaretankami. Dzisiaj to ogromne dzieło setek szkół, przedszkoli, internatów, szpitali, domów dziecka, polskie dzieło rozprzestrzenione na wszystkich kontynentach.
Mnie jednak fascynuje początek, jedna, niezamożna, po ludzku bardzo przeciętna kobieta, osłabiona chorobami, na początku nierozumiana i osamotniona, w sercu i głowie której rodzi się myśl odnawiania świata i Polski miłością. To pragnienie, myśl jest ziarenkiem. A żyzną glebą odwaga i zaufanie miłości. „Droga nasza – to droga miłości … Miłość, miłość, miłość – oto treść i cała podstawa naszego życia”, z pozoru bardzo banalne stwierdzenia, ale za nimi kryje się nieprzeciętna, gorąca wiara, że tak można żyć i budować. I wcale to nie pstry romans czy ckliwa bajka. Z tego zaufania miłości i odwagi wyrosło piękne Zgromadzenie Sióstr Nazaretanek i szereg wspaniałych dzieł; niektóre szkoły ocalały także po II wojnie światowej i stanowiły kuźnie wiary i patriotyzmu dla kilku pokoleń młodych Polek, tym razem poddawanych ideologii ateizmu.
Każdy z nas nosi w sobie ziarenka wielkich i dobrych myśli, odwagę i miłość chętnie daje Pan Bóg. Czasem te ziarenka usychają pod warstwami zwątpień, niepewności, lękliwości czy zniewolenia obojętnością. „Ja? Nie, ja na pewno nie! Jestem zbyt zajęty. Co ja umiem?” – dyskretnie podpowiada diabeł (ten, co przychodzi i porywa dobre ziarna, zasiane w ludzkich sercach – Mt 13,19).
Każdy z nas jest zaproszony do budowania Cywilizacji Miłości. Proszę, przepatrzcie swoje serca i głowy. Jakie tam dobre ziarna macie zasiane?

PS. Franciszka Siedliska, w zakonie Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza, urodziła się 12 listopada 1842 r., zmarła 21 listopada 1902 r. Beatyfikowana przez Jana Pawła II 23 kwietnia 1989 r. Wspomnienie liturgiczne przypada 25 listopada.
O błogosławionej pisałem już wcześniej:

FRANIA

NA USTACH PRZED ŚMIERCIĄ

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

CZEKOLADA DO PODZIAŁU

Kazanie na Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata
Niedziela 25 listopada 2012

Coraz częściej w naszej mowie religijnej pojawia się groźna paplanina. Trwa bardzo niezdrowe przeciąganie Pana Jezusa na swoją stronę. Czy Pan Jezus jest bardziej po stronie tych, którzy wykrzykują, że jest Królem Polski, czy bardziej po stronie tych, co wpinają sobie w klapę emblematy z Jego wizerunkiem? Za wszystkim kryje się szajba władzy.
Król – i my w Jego orszaku – to władza, panowanie, dominacja, zwycięstwo, laury i splendor. Za nami pokonani, wrogowie, źli ludzie. Logika podziału i niszczenia. Trzeba się strzec takich grup, które otwarcie deklarują, że „Bóg jest po naszej stronie!”
Jezus Chrystus jest Królem, którego wyśmiano. Królem, który był biczowany, opluwany, raniony cierniami na głowie, obdzierany z ubrania, wreszcie okrutnie zabity poprzez ukrzyżowanie, długa, powolna agonia na drewnianej belce.
Jezus Chrystus zaprzyjaźnił się z trędowatymi, obłąkanymi, ślepymi, złodziejami, prostytutkami, biednymi, kalekami, szaleńcami, smutnymi wdowami i zrozpaczonymi rodzicami umierających dzieci. O tym wszystkim czytamy w Ewangelii. Bo to jest sens królestwa.
Jezus Chrystus Król Wszechświata. A wszechświat to moje serce. Tu się rozgrywa bitwa między wolą pojednania a żądzą rozkazywania, między zachłannością a hojną szczodrobliwością, między nadętą pychą a ufnym upokorzeniem. Bitwa pomiędzy chłodną obojętnością a żarliwą miłością.
Tyle mamy władzy i podobieństwa do Jezusa Króla, ile w nas przebaczonych krzywd, ile zapomnianych uraz, ile wspaniałomyślnych obdarowań. Królami są zakochani, rozjemcy niosący pokój i zgodę, ci, co dzielą chleb i czekoladę, kierowcy biorący na autostopie. Tyle mamy władzy i podobieństwa do Jezusa Króla, ile w nas miłości, najgorętszej.

Kazanie dźwiękiem: www.itinerarium.pl

Liturgia słowa

(Dn 7,13-14)
Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.
(Ps 93,1.2.5)
REFREN: Pan Bóg króluje, pełen majestatu
Pan króluje, oblókł się w majestat,
Pan odział się w potęgę i nią się przepasał,
tak świat utwierdził,
że się nie zachwieje.
Twój tron niewzruszony na wieki,
Ty od wieków istniejesz, Boże.
Świadectwa Twoje bardzo godne są wiary,
Twojemu domowi przystoi świętość,
po wszystkie dni, o Panie.
(Ap 1,5-8)
Jezus Chrystus jest Świadkiem Wiernym, Pierworodnym umarłych i Władcą królów ziemi. Tym, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem – kapłanami Bogu i Ojcu swojemu, Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen. Oto nadchodzi z obłokami, i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi. Tak: Amen. Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący.
(Mk 11,10)
Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie; błogosławione Jego królestwo, które nadchodzi.
(J 18,33b-37)
Piłat powiedział do Jezusa: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie? Piłat odparł: Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił? Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. Piłat zatem powiedział do Niego: A więc jesteś królem? / Odpowiedział Jezus: / Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.

Itinerarium , , , , , , , , ,

ENTER W RĘKACH SZALEŃCA

Sobota 24 listopada 2012

Nie zgrzyta się zębami naciskając przycisk. Guzik jest guzikiem. Nie ma dla palca znaczenia, czy naciśnięcie przycisku uruchamia maszynkę do lodów, podłącza prąd do sieci elektrycznej czy spuszcza bombę atomową. Gest, który rozpocznie Apokalipsę, nie będzie się różnił od innych gestów – i będzie dokonany, jak wszystkie identyczne gesty, przez kierowanego rutyną i znudzonego nią operatora. Jeśli coś symbolizuje szatański charakter naszej sytuacji jest to właśnie niewinność gestu, nieistotność wysiłku i myśli potrzebnej do wywołania kataklizmu, każdego kataklizmu, łącznie z globobójstwem.
Dwa miesiące temu mówił tak prof.. Zygmunt Bauman na Kongresie Kultury Chrześcijańskiej w Lublinie, przytaczając opinie Gunthera Andersa, filozofa i dziennikarza zmarłego w 1992 r. Przypomniałem sobie tę refleksję w związku z niedoszłym zamachem planowanym w Polsce przez sławnego już Brunona K. Przeczytałem bardzo dużo krotochwilnych komentarzy, w których dominowała nuta rozczarowania – powiedziałbym – słabością fabuły. Norwegowie (Breivik) mieli fabułę bardziej przejmującą, a my wiadomo, wciąż gonimy Zachód.
Świętej pamięci Arcybiskup Józef Życiński porównywał dzisiejsze poczynania mediów do dawnych zachowań ludów pierwotnych, naparzających się maczugami. Maczugi zostały zastąpione artykułami, filmikami i fotkami, naprawdę można dołożyć konkurentom lub wrogom. Rolę maczugi spełniają dziś wpisy w Internecie, blogi i fora, zwane dyskusyjnymi. Jakiś klawisz „enter” może też posłużyć do uruchomienia Apokalipsy, wszystko dziś uwikłane jest w sieć. A „enter” to tylko niewinny przycisk.
Wiara Czesława Niemena, że „ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim” („Dziwny jest ten świat”) chwieje się. Wystarczy jeden Breivik lub Brunon K. Taka jest cena demokracji, również w sieci, dostęp do „enter” mają też szaleńcy i znudzeni operatorzy.
Życie co prawda jest przepiękne i wspaniale jest dożyć każdego następnego dnia, ale klawisz „enter” mają pod ręką prawie wszyscy.

Itinerarium , , , , , , , , ,

PCHŁY W KANALE

Czwartek 23 listopada 2012

Pchły szybko skaczą z jednego na drugiego. Skaczą ze Zbyszka na Henia, z Henia na Wacka, a z Wacka na Andrzeja. Powskakiwały też i na mnie.
Gościłem u czterech znajomych, zamieszkujących kanał. Kanał od odprowadzania wody po burzy. Średnica jednego metra, okrągły. Wyjście jest tylko z jednej strony w kierunku rzeki, na drugim końcu krata na rondzie. Znajomi są bezdomnymi. Piją, dlatego nie mają szans na miejsce w schronisku. Zaadaptowali kanał prostymi środkami, są stare kołdry, poduszki, kartony, części kanap, znalezione gdzieś ubrania.
W kanale śpią, jedzą, piją i palą. Najgorzej jak ktoś źle zagasi kiepa, mogą się usmażyć, bo wyjście jest tylko jedno. Do jesieni domem tych panów był namiot. Teraz za zimno, poza tym ktoś podpalił namiot.
W kanale jest ciemno i śmierdzi. Ciemno, bo wiadomo, że nie ma prądu. Śmierdzi, bo wiadomo, że kanały nie są wyposażane w prysznice i toalety. W kanale można pogadać przed snem, jakoś doleżeć do rana. Rano trzeba rwać na osiedla i zbierać puszki po piwie albo skombinować coś do żarcia. Parę dni temu Wacek dostał dużą miskę śledzi w śmietanie od całkiem miłej pani z bloków.
Bloki stoją jakieś dwieście metrów od kanału. Trochę dalej są rzędy zadbanych domków jednorodzinnych. Wieczorami w oknach figlują światełka żyrandoli i lamp. Spokojni obywatele oglądają telewizję, serfują po necie i po ciepłej kąpieli idą na zasłużony odpoczynek.
W kanale nie ma ogrzewania i jak przyjdą mrozy, będzie ostra jazda, mówią lokatorzy podziemnej meliny. Będzie ostra jazda, ale przecież zawsze cieplej niż na gołej ziemi. No i od czasu do czasu trafić się może jakaś klatka schodowa. Nie da się już na dworcu, bo sokiści przeganiają skutecznie.
Podrzuciliśmy z Gorącym Patrolem (trochę obrazków znajdziecie na Facebooku) duży termos z gorącą herbatą i torbę kanapek. Mocna porcja kalorii, które przydają się na chłodniejsze noce. Buty i kurtki też się znajdą. I czas na odwiedziny.
Trochę to wszystko smutne, wiem. Najweselsze są pchły.

Itinerarium , , , , , ,

TROCHĘ JAK TWARZ NA SŁOŃCU

Czwartek 22 listopada 2012

Wiara jest zdarzeniem nagłym i natychmiastowym. Nie dotyczą jej argumenty za i przeciw. Wiara to jest inne, nowe życie, które gwałtownie wdziera się w naszą historię. Tak, że przestaje się liczyć to, co za nami a jedynym sensem jest to co przed nami.
Wszystko co wiemy o Panu Bogu, z katechezy, kazań, mądrych książek i własnych przemyśleń, nie musi mieć – i raczej nie ma –związku z wiarą. Tajemnica wiary kryje się poza możliwością penetracji intelektu.
Właściwie to nie my dokonujemy aktu wiary, nie my wywołujemy zdarzenie wiary, nie o naszą aktywność i działanie chodzi. Rzecz w tym, żeby się wierze poddać, pozwolić się zawładnąć. To jest trochę tak, jak wystawić twarz na słońce, trochę tak, jak nie bać się deszczu i bez słowa protestu dać mu włosy do namaszczenia. To jest trochę tak, jakby się przytulić do rozgrzanego pieca i chłonąć jego ciepło. To jest trochę tak jakby zapaść w sen i nie bronić się.
Wiara jest spoza nas, przychodzi i bierze nas w posiadanie. Jest nowym, trudnym i pięknym życiem. Wartym, aby je przyjąć.

Itinerarium , , , , ,

JUREK I ANTOŚ

Środa 21 listopada 2012

„Kochany Tatusiu, idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę na tyle siły, by móc służyć i wytrzymać. Obowiązkiem też moim jest iść, gdy mam dość sił, a wojska braknie ciągle dal oswobodzenia Lwowa. Z nauk zrobiłem już tyle, ile trzeba było. Jurek.”
Tak wieczorem 20 listopada 1918 roku pisał w liściku do ojca Jurek Bitschan, jeden z najmłodszych obrońców Lwowa. Następnego dnia, 21 listopada, 94 lata temu, zginął na cmentarzu Łyczakowskim. Dzień później Lwów był całkowicie w polskich rękach. Jurek konał przez kilka godzin, znaleziono go na skrwawionym śniegu między grobowymi kaplicami Barczewskich i Fogtów. Miał 14 lat.
Innym, jeszcze młodszym żołnierzem Orląt Lwowskich był Antoś Pietrykiewicz, najmłodszy kawaler Krzyża Virtuti Militari (nadany przez Marszałka Piłsudskiego). Umierał z bronią w ręku na Persenkówce, na przedmieściach Lwowa. Miał 13 lat.
Wśród obrońców miasta 1421 nie skończyło 18 lat, w sumie stanowili jedną czwartą polskiej armii młodzieżowej. Jeden liczył 9 lat, siedmiu 10 lat, dwóch 11 lat.
Suchy zapis dat, lat, miejsc śmierci. Za Polskę, za wolność, za sprawę najważniejszą, bezcenną. Dla której warto żyć i za którą warto umierać.

Itinerarium , , , , , ,

KRÓTKI PRZEGLĄD PARTII POLSKICH

Wtorek 20 listopada 2012

Prawo i Sprawiedliwość, Platforma Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Ruch Palikota, Polska jest Najważniejsza, Solidarna Polska. Te nazwy chyba wszyscy kojarzymy jakoś, bo najczęściej o nich mowa w mediach. A co powiecie na Związek Weteranów Wojny, Porozumienie Pokoleń, Partię Kierowców – Bezprawiu Stop, Związek Słowiański, Powszechną Partię Internetową, Jedność Rzemieślniczo – Kupiecką, Polski Ruch Uwłaszczeniowy lub Sztandar Matki Boskiej Licheńskiej Bolesnej Królowej Polski? Nic nie zmyślam i nie ponosi mnie fantazja! Takie partie znalazłem w spisie zarejestrowanych ugrupowań politycznych w Polsce. A szef ostatniej formacji, o nieco długawej nazwie, jest wizjonerem i jasnowidzem oraz producentem – jakże pożytecznych – drucianych zmywaków.
Nie mam nic przeciwko aktywności publicznej Polaków, niczego i nikogo nie krytykuję. Po prostu się dziwię. Każda ze wspomnianych partii musiała znaleźć 1 000 chętnych do deklaracji poparcia. Nie wiem czy jeszcze istnieje Polska Partia Przyjaciół Piwa, która nie tak dawno miała swoich posłów w naszym Sejmie i to aż 16! (1991 – 1993). Na pewno zwolennicy jej programu są w Sejmie i poza nim w obfitości.
Lubię polski folklor, ten polityczny także. Kierowcy, Weterani, Kupcy i Sympatycy Lichenia, wszystko czego potrzeba, gulasz narodowy. Nie zawsze przecież musi być poważnie.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,