BOŻE NARODZENIE WŚRÓD AFER W LUBLINIE Sobota 7 grudnia 2019

Boże Narodzenie, obecność Boga pomiędzy nami, wniosło w życie ludzi nadzieję, że istnieje coś więcej niż jedzenie, picie, spanie i umieranie. Coś więcej. Czyli nadzieję na życie wieczne. Bo przecież po to Bóg stał się człowiekiem, aby każdy z nas mógł stać się córką i synem Bożym, a przez to na zawsze ocalił swoje istnienie.

Piszę o tym z miasta, którym wstrząsnęło ostatnio kilka wydarzeń. Tydzień temu matka udusiła swojego, jedynego 10-letniego syna, wiele już o tej tragedii napisano. Od wczoraj Lubin żyje „przekrętem na milion złotych”, czyli byłego przewodniczącego Rady Miasta oskarżonego o chęć przyjęcia łapówki. W międzyczasie aresztowany został ksiądz Tomasz, oskarżony o czyny pedofilskie. Tak się składa, że wszystkie te osoby znam. Zamykam usta przed osądzaniem kogokolwiek.

I wracam do nadziei wiecznego życia, objawionej w tajemnicy Bożego Narodzenia. Nie wolno stracić z oczu tej perspektywy. Inaczej wszystko będzie się obracać wokół jedzenia, picia, pieniędzy, skandali i umierania. Jak dobrze, że Boże Narodzenie niesie nadzieję wiecznego życia.

Itinerarium

CO SIĘ ZYSKUJE GDY SIĘ TRACI Piątek 6 grudnia św. Mikołaja

Dobrze, że się jeszcze ten Święty Mikołaj ostał, czasem komuś fantazja podpowie coś radosnego i ciekawego. Dziś wszystko jest policzone, opłaca się albo nie. A św. Mikołaj przypomina, że jak się coś traci, to najwięcej się zyskuje.

Prezenty na św. Mikołaja i pod choinkę to dzisiaj kwestia handlu i zakupów, szkoda. Mam jeszcze jakieś skarpetki, zrobione na drutach przez miłą starszą panią. I obraz Pana Jezusa namalowany w prezencie przez obiecującą malarkę. No i nie mam smartfonu w prezencie, bo przecież nie da się go wydziergać na drutach, namalować się go da, ale nie zadziała potem.

Czego się jeszcze nie kupuje dzisiaj, a co jest miłym darem? Uśmiechu? Dotyku dłoni? Spojrzenia głębokiego? Cichej i szczerej modlitwy?

Itinerarium

MOŻE SIĘ NAM UDAĆ BOŻE NARODZENIE Czwartek 5 grudnia 2019

Za trzy tygodnie będziemy kończyć świętowanie Bożego Narodzenia. Piszę dużo wcześniej o tym, bo zaraz pochłonie nas gorączka przedświątecznych przygotowań.

Tak, Boże Narodzenie. Może się nam jeszcze udać. Może się nam udać, jeżeli pomyślimy o Panu Jezusie. Jeżeli będziemy o Nim myśleć często. Jak będziemy Go mieli w myślach, to i On będzie przy nas.

Może nam się udać Boże Narodzenie, jeśli pójdziemy za miłością. Trzy tygodnie, naprawdę wystarczy, aby zacząć wszystko układać według miłości.

Itinerarium

POGAŃSKIE BOŻE NARODZENIE Środa 4 grudnia 2019

Piszę o Bożym Narodzeniu na długo przed jego obchodami, pisze o Bożym Narodzeniu, którego już nie ma. Pozostały  nam tylko święta, coraz głupsze i nudniejsze.

Kiedy przed laty spotkałem ks. Guy Gilberta i usłyszałem od niego diagnozę, że jest to święto coraz bardziej pogańskie i g…. (patrz cytat dalej), myślałem, że odnosi się to jedynie do zmaterializowanego świata Zachodu. Ks. Guy mówił tak:

 „Pewnego dnia młody człowiek stwierdził coś potwornego. Powiedział tak: Ukradliście nam Boże Narodzenie! Zrozumiał, że Boże Narodzenie – święto ubogich, zostało im zagrabione przez bogatych. To jedyne przesłanie jakie chciałbym przekazać: Oddajcie Boże Narodzenie tym, którym je odebraliście! Idźcie i dzielcie się z najuboższymi! W ten sposób stajemy, się chrześcijanami współpracującymi. Inaczej święto Bożego Narodzenia to marnowanie czasu. Jeżeli sprowadza się jedyne do kupowania prezentów itd. To jest to po prostu gówno, święto pogańskie.”

W przededniu wejścia Polski do Unii Europejskiej (2004) powiedział: „Pierwszego maja staniecie się częścią zjednoczonej Europy. Uważajcie, żeby ta Europa nie była dla was niebezpieczna. Uważajcie, żeby materializm wszystkiego nie pożarł.”

Ode mnie już – pożarł. Oczywiście, myślę, że większość z was nie jest adresatem ostrzeżenia przed pogańskim świętowaniem. Ale i tak jesteśmy w mniejszości.

Trochę o ks. Guy Gilbert

Francuski kapłan, zwany też „księdzem od bandziorów”,  słynie z niekonwencjonalnych metod pracy i ewangelizacji. „Najpierw walę, a potem błogosławię. Wtedy, kiedy uderzam to uderzam z miłości.” Zaznacza jednak, że nie jest to najlepsza metoda wychowawcza, ale „czasami może to być doskonała metoda wychowawcza.”

W przeciwieństwie do innych księży nie chodzi ani w sutannie, ani w koloratce. Komentuje to krótko: „Zawsze boję się religii, która afiszuje się ubraniem.” Jego ubiór to skórzana kurtka, dżinsy, kowbojki i długie włosy. Od trzydziestu lat mieszka w swojej „Owczarni” w Prowansji razem z młodymi, którym pomaga wrócić do normalnego życia. ”Ja bezpośrednio nie ewangelizuję nigdy, ponieważ nie zapominam, że Chrystus przez 30 lat milczał”-  powiedział ks. Gilbert.

Zwracając się do zebranych powiedział kiedyś, że tylko „gesty miłości, gesty dzielenia, tylko nasze ubóstwo będzie świadectwem o żyjącym Chrystusie. My chrześcijanie często dużo mówimy, ale nie robimy zbyt wiele” .

Ks. Gilbert uważa, że praca z trudną młodzieżą nie jest łatwą rzeczą i potrzebny jest pewien dystans. „Aby żyć z ludźmi marginesu trzeba mieć doskonałe zdrowie, być w doskonałej równowadze fizycznej, psychicznej i w doskonałej równowadze emocjonalnej. Gdybym co dziesięć dni nie miał dwóch dni wolnego, które spędzam w zakonie nie byłbym już księdzem, ponieważ nie dałoby się tego przeżyć.   Ten, kto chce zajmować się biednymi musi też żyć w jakiś sposób ubogo. Trzeba do nich iść z gołymi rękami. Nie idźcie w stronę marginesu sami. Idźcie wtedy, kiedy wysyła was Kościół.”

W 1974 roku kupił ruinę, którą wraz z ponad dwustoma młodymi wyremontował i stworzył tam farmę. Przebywa tam młodzież w wieku 13 – 16 lat. Opiekuje się ona ponad 120 zwierzętami. Zauważył, że młodzi bardzo lubią zwierzęta. Dom w którym mieszkają jest nietypowy – w żadnych drzwiach nie ma bowiem zamków. „Trzeba starać się wychować zostawiając otwarte drzwi.” Młodzi często godzą się ze swoimi rodzicami, mają opłacane prawo jazdy.

Guy Gilbert obecnie ma 84 lata. Podobne do prowansalskiej Owczarnie działają w ponad 20 krajach.

Itinerarium

DIABEŁ WYMYŚLIŁ BEZZWROTNE BUTELKI ALBO OPOWIEŚĆ WIGILIJNA Wtorek 3 grudnia 2019

Najlepsze puszki  są po piwach oznaczonych jako „mocne”. Na kilogram wchodzi ich 38-40. I jest cztery pięćdziesiąt, albo nawet cały piątak w innym skupie. Puszki po mocnych piwach  są cięższe od innych. Innych trzeba uzbierać 45 do 50, żeby wyszło kilo, no i cztery pięćdziesiąt, albo piątak. Dobre zbiory są też zimą, bo wtedy na dnie puszek zamarza trochę niedopitego piwa i znów na kilo wchodzi mniej puszek niż normalnie. Opłaca się też zbierać butelki, idą potem po 50 gr za sztukę. Ale tylko te zwrotne. Nie jest ich za dużo, bo Polacy dają je na wymianę w sklepach. Przekleństwem są bezzwrotne. Z daleka nie poznasz, zwrotna czy bezzwrotna. Trafiasz na bezzwrotną i trafia cię szlag. Te bezzwrotne butelki to chyba diabeł wymyślił.

Trzeba też zawczasu obstalować swój rewir i obskoczyć go raniutko. A jak ktoś się napatoczy obcy, to skutecznie przeprosić, albo i obić jak oporniejszy. Obskoczyć trzeba śmietniki i kosze, te najbliżej sklepów. Trzeba obskoczyć rano, bo później jak się ociepla, to zaczyna śmierdzieć i mogą zarazki na człowieka przeleźć, zwłaszcza jak się człowiek spoci. A o higienę trzeba dbać.

Przy dobrych dniach, ale tych znowu tak wiele nie ma w miesiącu, można wyciągnąć w sumie nawet do 50 złotych. Normalnie to 15 do 20 się zwija. Nie z samych puszek, ale i z mosiądzu czy miedzi, bo zawsze coś tam się wygrzebie wartościowego co inni ze starości wyrzucą czy z nadmiaru.

Najlepiej jak się trafi jakaś sztuka. Nie zwykły mosiądz, ale sztuka. Sztuka, znaczy się mosiężny jakiś element, na przykład klamka, uchwyt czy rama. Wtedy wycena idzie nie od kilograma ale od wartości, i jak za zwykłe kilo mosiądzu jest z osiem złotych, to za sztukę, dobrą mosiężną klamkę, która waży ledwo z pół kilograma, można z 15 albo i 20 złotych od razu dostać. Jak się kiedyś trafiły naraz cztery klameczki, to w pół godziny była kasa jak czasem za trzy dni puszkowe.
Dobrze jest chodzić na śmietniki z asystentem. Raz, że co cztery oczy to nie dwoje. Dwa, że w razie intruzów, co trafili bez zgody na nasz rewir, to wtedy co cztery pięści, to nie dwie. 

Przytoczyłem jedną z dawnych opowieści wigilijnych, jaką usłyszałem od Romana, co ma czterdzieści cztery lata, a w ciemno dałbym mu sześćdziesiąt. Dźwiganie złomu postarza. I wyłysia zapewne. 

Zaśpiewamy niedługo, że Bóg się rodzi. Że śliczna Panna syna porodziła. Że przybieżeli do Betlejem pasterze. Że cicha i święta noc. To tak dawno było i prawie nieprawda, przynajmniej gdy brać teksty kolęd pod uwagę. A dziś Bóg chyba nie pogardza śmietnikami, gdzie znaleźć można puszki po zwykłym i mocnym piwie, trochę miedzi i mosiądzu, a nawet jakąś sztukę mosiężną. No i nie daj Boże bezzwrotne butelki. Nie ma o tych miejscach kolęd i pastorałek. Ale skoro Bóg „opuścił śliczne niebo i wybrał barłogi („Ach ubogi żłobie, – cóż ja widzę w Tobie? – Droższy widok, niż ma niebo, – w maleńkiej osobie. Zbawicielu drogi, – takżeś to ubogi! – Opuściłeś śliczne niebo, – obrałeś barłogi.”) – to zapewne łatwiej Go znaleźć w pobliżu śmietników niż pachnących żłóbków i szopek. 

I prośba  od naszych bezdomnych braci – nie kupujcie piwa w bezzwrotnych butelkach!

Itinerarium

W CO JESZCZE WIERZYMY Poniedziałek 2 grudnia 2019

W CO JESZCZE WIERZYMY

Poniedziałek 2 grudnia 2019

Wiara i pobożność to dwie różne sprawy. Z pobożnością jest u nas w Polsce jeszcze dobrze. A jak jest z wiarą? Każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

Setnik z dzisiejszej Ewangelii, Rzymianin, nie był pobożny i nie praktykował jak religijni Żydzi. Stał się jednak przykładem wiary, polecanym przez Chrystusa.

A dzisiaj? Wielką wiarę mają uchodźcy opuszczający swoje kraje i szukający lepszej przyszłości w nieznanych sobie krajach. Wierzą i ruszają. Nas już mocno przyspawały do miejsc wygodne domy, dobre samochody i zasobne sklepy. Podziwiam wiarę uchodźców. Wierzą i walczą o lepszą przyszłość dla swoich dzieci i dla siebie.

Podziwiam także wiarę tych, którzy opuszczają więzienia i ufają, że sobie jakoś ułożą dalsze życie. Mają o co walczyć, wierzą w to co chcą osiągnąć.

Mamy wszystko, co nam potrzeba. W co jeszcze wierzymy?

Ewangelia na dzisiaj:

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go».

Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi».

Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim».

(Mt 8, 5 -11)

Itinerarium

BOŻY BLASK W LUDZIACH Kazanie na 1 Niedzielę Adwentu 1 grudnia 2019

W wielu zakonach nowicjat, czyli początek życia całkowicie poświęconego Bogu zaczyna się od pierwszego dnia Adwentu. Mamy teraz – w naszej części globu – najkrótsze dni i największe ciemności.

Trudno jest iść w ciemnościach, wolimy światło i jasność. W ciemnościach wyrusza ten, kto ufa w przyszłość lub ma ważną sprawę. Dobrze pamiętam dalekie podróże, które zaczynały się od wstawania w środku nocy i drogi pogrążonej w mrokach, dopiero potem przychodził świt i dzień.

Bóg daje się znaleźć, jeżeli wyruszamy, aby Go szukać. Nie wiemy, gdzie ani jak Go znaleźć. Nie wiedzieli tego Mędrcy, którzy wyruszyli za gwiazdą do Betlejem. Nie wiedzieli Maria i Józef, podróżując na spis ludności z Nazaretu do Betlejem. Wyruszyli, zaczęli drogę. Znaleźli.

Znaleźli człowieka, dziecko. Odkryli Boga. Nie mamy innej drogi do Pana Boga, jak spotkania z ludźmi. Idźmy do ludzi, to pewna droga do tajemnicy Bożego Narodzenia. Rozmawiajmy z nimi, słuchajmy ich, starajmy się zrozumieć, poznać, polubić i przygarnąć.

W ciemnościach jest teraz jeden blask, Boży blask w ludziach, ich twarzach, głosach, spojrzeniach.

Liturgia słowa

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».

(Mt  24, 37 – 44)

Itinerarium

POWROTY NA ADWENT Sobota 30 listopada 2019

Adwent przegrał z rzeczami, które możemy kupić. Przewidywałem to już dawno, na początku lat 80-tych ub. wieku. W transporcie darów z Zachodu, przesłanych do biednej wówczas Polski, znajdował się komplet 24 „adwentowych czekoladek” ułożonych w kształcie choinki. Instrukcja głosiła, że należy zjadać codziennie jedną, aż w Wigilię zobaczymy odsłonięte drzewko bożonarodzeniowe. Ja akurat wtedy z innymi znajomymi, podejmowałem adwentowe wyrzeczenia w intencjach odzyskania wolności przez Polskę.

Coraz bogatsi gonimy coraz szybciej szczęście, gubiąc je oczywiście po drodze.

Jeśli miałbym proponować jakiś program na Adwent, to jest to program powrotów. Powrotów do życia i szczęścia. Czasem ktoś mnie zaprasza na kawę i rozmowę, dodając, że będziemy mieli kwadrans. Unikam takich zdarzeń, bo w kwadrans nie da się wypić dobrej kawy, o rozmowie nie wspominając. Jest jakaś diabelska infekcja w „szybciej i więcej”.

W tym syndromie „szybciej i więcej”, coraz więcej jemy i coraz mniej rzeczy nam smakuje. Coraz więcej gadamy i coraz mniej rozmawiamy. Coraz więcej kupujemy i coraz mniej mamy, przynajmniej tego, co jest nam potrzebne.

Program powrotów to zachęta do rozmów, spotkań, wspólnych kaw i herbat. Do zadziwiania się ciężkimi chmurami, do pytań o sens życia i miłości. Program powrotu do ludzi i do siebie samego.

To jest program na odnalezienie Boga bardzo nam bliskiego.

Itinerarium

ORAĆ CZY NIE ORAĆ? Piątek 29 listopada 2019

Czytałem poniższego maila kilka razy i pomimo bliskiej znajomości orki, nadal go nie rozumiem. Nie wiem dlaczego zostałem adresatem tego maila, zapewne dostałem się na jakąś trefną listę. Spróbujcie sami zrozumieć, proszę bardzo:

Rolnicy coraz częściej rezygnują z tradycyjnej płużnej oraz bezpłużnej uprawy roli i sięgają po innowacyjne technologie w zakresie polowej produkcji roślinnej, w tym Mzuri Pro-Til. Głębokie spulchnianie tylko wąskich pasów roli i brak uprawy w międzyrzędziach, z pozostającymi na powierzchni pola resztkami roślinnymi, redukuje niekorzystny wpływ odwracania gleby przez orkę na środowisko, warunki wzrostu roślin i ich plonowanie. 

Na prawie ostatkowy wieczór przed Adwentem, rozważanie o wyższości wstrzymania się przed orką nad samą orką brzmi fantastycznie. I jeszcze przyszło mi do głowy, że autorka maila (bo  pani się pod nim podpisała), trochę za wcześnie oddała się zasadzie – „O, już piątek, piąteczek … Wszystko wolno …”

Itinerarium

ZA MIESIĄC BĘDZIE JUŻ PO NUDNYCH ŚWIĘTACH Czwartek 28 listopada 2019

Za miesiąc będzie po Świętach, kolejnych Świętach, w których nic istotnego się nie zdarzy. Nie będą to wesołe święta, choć tak będziemy sobie życzyć. Może sprawimy sobie trochę uśmiechu prezentami, kolędami i potrawami.

Od wielu lat obserwuję pobożną grę w Boże Narodzenie, wiadomo, co każdy ma zrobić, kto zabije karpia, kto ubierze choinkę, kto sianko pod obrus włoży, i tak dalej. I tak dalej, czyli szybka spowiedź, może rekolekcje, obowiązkowo Pasterka z komunią świętą. Czy z tego wszystkiego wyjdzie Boże Narodzenie? Nie, z tego wyjdą tylko Święta, które możemy sobie zrobić równie dobrze za dwa dni (o ile już są choinki).

Boże Narodzenie zdarzy się temu z nas, kto już ruszy szukać Pana Boga. Już teraz, choć to i tak późno. A gdzie Go szukać? „Wszedł między lud ukochany, dzieląc z nim trudy i znoje”, jak trafnie słyszymy w polskiej kolędzie. Prościej jeszcze napiszę – między ludźmi Go szukajcie. Idźcie już i szukajcie żywego Boga między ludźmi. Jak tam Go znajdziecie – a to jedyny pewny adres – odzyskacie Boże Narodzenie i jego najcudowniejszą radość.

Itinerarium