JESZCZE ZATĘSKNIMY ZA LUDŹMI

Środa 20 września 2017 Znajoma próbowała odnaleźć zagubiony bagaż na lotnisku. Zgodnie z informacją na bilecie zadzwoniła pod wskazany numer. Potem co rusz wciskała kolejne cyfry, wysłuchiwała nagranych wskazówek i komunikatów i tak przez dziesięć minut. Musiała wprowadzać jakieś dane, numery, hasła. Oczywiście, jak się domyślacie, nic to nie dało, żaden komunikat nie odpowiadał na problem. Najgorzej, że nie mogła z kimkolwiek porozmawiać i wyjaśnić, cały czas miała do czynienia z maszyną.

Zadzwoniła pod inny numer, bodaj od rezerwacji. Tam odezwał się pan i podał kolejny numer, pod którym nikt nie odbierał telefonu.

Piszę o zjawisku, które pewnie większość z was zna ze swoich doświadczeń. Coraz częściej  – zwłaszcza w korporacjach i dużych firmach – zderzamy się z automatami, maszynami, bezosobowymi programami komputerowymi. A jeśli już odbierze żywy konsultant, to zaproponuje ponowienie procedury z nagranymi komunikatami. Użycie maszyn obniża koszty funkcjonowania firm, ale wywołuje duże poczucie dyskomfortu. Normalnie (naprawdę tak jest normalnie!), jak mamy problem, chcemy to z kimś wyjaśnić, porozmawiać z żywym człowiekiem. Firmy zakładają, że zdolne są wymyślić możliwie wszystkie warianty odpowiedzi na nasze problemy, nagrać je a potem odtwarzać. Błąd tkwi w tym, że nasze problemy zwykle są bardzo zindywidualizowane i w chwili napotkania problemu, rozmowa z automatem może nas tylko rozsierdzić. Nie dość, że mamy problem to jeszcze nikt nie chce o tym rozmawiać.

Myślę, że już tęsknimy za człowiekiem a wkrótce będziemy tęsknić coraz bardziej. Może nawet będziemy wybierali te firmy, gdzie będą z nami rozmawiali ludzie. I zrozumiemy, że nic nie zastąpi człowieka. Ewangelia jest zapisem spotkań i rozmów Jezusa z ludźmi, rozmów, w których padały pytania i odpowiedzi, wątpliwości i wyjaśnienia, smutki i nadzieje. Człowiek, największy dar jaki otrzymujemy, największy dar, jaki możemy dać.

Itinerarium

TAK OTĘPIAŁY UMYSŁ MACIE

Wtorek 19 września 2017 Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł? Taki wyrzut spotkał uczniów ze strony Jezusa, kiedy po raz kolejny martwili się o to, co będą jeść (Mk 8,17).

Otępienie umysłu objawia się w obojętności na rzeczy ważne, zanikiem rozróżniania dobra i zła, niechęcią do szukania prawdy i zwątpieniem w miłość. To niekompletny opis, ale wystarczający.

Przy otępiałym umyśle bieg zdarzeń kieruje naszym życiem, poglądy kształtuje propaganda, krytyczna ocena zastępowana jest uwielbieniem dla idola czy wodza.

Skąd się bierze otępienie umysłu? Wolimy, aby inni za nas myśleli i wybierali, koncentrujemy się na pieniądzach i rzeczach, życie wieczne zasnute jest mgłą spraw codziennych, błahych i bezwartościowych, akceptujemy podłość własną i innych.

Jak rozbudzić umysł, wyrwać go z diabelskich sideł otępienia? Ewangelia zaleca czuwanie, modlitwę, post, jałmużnę, skupienie, a przede wszystkim służbę innym.

Itinerarium

SIOSTRY I BRACIA OD PONIEDZIAŁKU

Poniedziałek 18 września 2017 Tak się rozglądnijmy wokół siebie. Oto mamy pana dyrektora, panią prezes, kierownika zmiany, nauczycielkę przedszkolną, pana co zamiata podwórko i tę panią co przeprowadza dzieci na pasach.

To wcale nie jest prawda o nich. To są moje siostry i moi bracia, Boża rodzina i moja rodzina. Codziennie uczyć się musimy tej bliskości, inaczej powpychamy ludzi w ich funkcje i staną się dalecy, nieważni i obojętni nam. W poniedziałki trzeba nam się tego uczyć, bo już zapomnieliśmy, że w niedzielę mówiliśmy: „Spowiadam się Wam, bracia i siostry …”

Dobrego tygodnia, siostry i bracia.

Itinerarium

PRZEBACZ JAK BÓG

Kazanie na 24 Niedzielę Zwykłą 17 września 2017 W teologii mawia się, że jesteśmy do Pana Boga podobni przez rozumność i wolność oraz zdolność do miłości. Czy jednak przebaczenie nie czyni nas najbardziej podobnymi do Boga?

W przebaczeniu nie chodzi o zwykłe zapomnienie, czasem pamięć przechowuje zranienia, niekiedy niestety i ciało. Kiedy komuś przebaczam, czynię go wolnym od kary, zemsty i lęku. Tak samo jest wtedy gdy Bóg mi przebacza.

Przebaczenie czyni nas wielkimi, podobnymi Bogu, jest też najpewniejszym biletem wstępu do życia wiecznego.

Liturgia słowa

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» 

Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. 

Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. 

Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. 

Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. 

Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. 

Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. 

Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

(Mt 18, 21 – 35)

 

Itinerarium

ŻEBY WIARA NIE UMARŁA

Sobota 16 września 2017 Kardynał Kazimierz Świątek, białoruski duchowny (choć z polskiej rodziny kresowej) dożył 97 lat, zmarł w r. 2011. W Lublinie przechodził operację biodra, był już po 90-tce. Miałem okazję go poznać i porozmawiać.

Zapytałem o jego znakomitą kondycję mimo podeszłego wieku. Najpierw żartem (choć czy ja wiem …) odrzekł: „Jakbyś prze 10 lat jadł tylko zupę z mchów i przegryzał gałązki z wierzby, też miałbyś krzepę …” To była aluzja do długoletniego pobytu kardynała w syberyjskich łagrach.

Dalej, już w innej tonacji, mówił o wierze, która przecież góry przenosi, więc daje i siłę do przetrwania w chwilach chłodu, głodu i samotności.

Wiara jest źródłem ludzkiej mocy, ale nie spływa na nas bezwiednie z nieba. Karmi się i rośnie z modlitwy, ciszy, otwartego na Boga serca i z głębokich dialogów z mądrymi ludźmi. Żadne Internety nie zastąpią tego ostatniego, choć dzisiejsze pokolenie ufa iż tam właśnie znajdzie światło i siłę.

W jednym z gruzińskich klasztorów natknąłem się kilka lat temu na długą kolejkę, przeważnie młodych ludzi, którzy czekali na krótkie spotkanie z mnichami. Czekali na dwie rzeczy: na słowo i błogosławieństwo. Z każdym gościem mnich rozmawiał kilkanaście minut, a na koniec udzielał błogosławieństwa. Zadziwiające, że ci ludzie czekali na słowo. Na słowo i błogosławieństwo.

Niczego nie doradzam, zwłaszcza wyprawy do gruzińskiego klasztoru, gdzie mnisi mówią tylko w swoim ojczystym języku. Dobrze jednak, by nasza wiara rosła, a nie skarlała i umarła.

Itinerarium

OBECNOŚĆ TROSKA I ODWAGA

Słowo na wspomnienie NMP Bolesnej Piątek 15 września 2017 Piętnaście lat temu  kubański reżim uwięził kilkudziesięciu przeciwników systemu, niezależnych dziennikarzy, artystów, działaczy społecznych, pisarzy. Rok potem z żądaniem ich uwolnienia – niektóre wyroki opiewały nawet na 20 lat – na ulice Hawany zaczęły wychodzić matki, siostry, żony i córki skazanych. Tak jest co niedziela do dziś (pokazywałem to na zdjęciach i pisałem o tym: http://itinerarium.pl/2013/12/22/bez-kobiet-bog-sie-nie-rodzi/). Służby bezpieczeństwa często je aresztują, zwalniają z pracy bądź biją. Ale one – Damy w Bieli (Damas de Blanco) – maszerują jedną z głównych ulic kubańskiej stolicy, świadome represji.

Pod krzyżem Pana Jezusa znajdziemy kobiety, Marię z Nazaretu, drugą  Marię i Magdalenę. Bez lęku zostają z Nim do końca, solidarne w bólu i godzinie śmierci.

Kilka dni temu do jednego z lubelskich bezdomnych, z którym akurat rozmawiałem, podeszła kobieta z reklamówką. Zapytałem czy jest żoną lub siostrą. „Jestem jego byłą, ale robi się zimniej to przyniosłam kurtkę i ciepłe skarpety”, usłyszałem.

Obecność w najgorszych chwilach, odwaga i troska kobiet. Dzięki temu, przyznajmy, czujemy się bliżej Boga. Nie podejmuję się wyjaśniania tego fenomenu. Bez wątpienia jednak Pan Bóg daje się poznać poprzez serca kobiet i płynącą z nich solidarność.

Itinerarium

Z WDZIĘCZNOŚCIĄ

Czwartek 14 września 2017 Płacimy i mamy, wręcz żądamy, aby mieć to za co płacimy. Relacje między nami coraz bardziej opierają się na kupowaniu, robieniu interesów (niekoniecznie finansowych). W związku z tym zanika wdzięczność.

Wdzięczność to dużo więcej niźli zdawkowe i rutynowe podziękowanie. To uniesienie serca zadziwionego dobrem drugiego człowieka, samą jego obecnością i otwarciem na nas. Przecież – co uważamy za oczywiste i nieistotne – ludzi obok nas mogłoby w ogóle nie być albo mogliby być tylko oschli, wredni i aroganccy. Są jednak życzliwi, podają nam usłużnie towary z półek, wiozą bezpiecznie autobusami, cierpliwie tłumaczą arkana matematyki naszym dzieciom i mówią nam ciepłe „Dzień dobry!”.

I bądźcie wdzięczni! – apelował św. Paweł (Kol 3,15). Nic nam się tak naprawdę nie należy, a mamy ludzi, drzewa, drogi, domy, kościoły, prawie wszystko.

Jestem bardzo wdzięczny, że poświęciliście kilka minut na lekturę tego tekstu.

Itinerarium

KORONKA OD 82 LAT

Środa 13 września 2017 Osiemdziesiąt dwa lata temu, 13 września 1935 r., w kaplicy wileńskiego klasztoru sióstr miłosierdzia (Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia), Helena Kowalska, znana dziś jako św. Faustyna, usłyszała w sercu słowa Koronki. „Dla Jego bolesnej męki, miej Miłosierdzie dla nas i całego świata”. Faustyna zajmowała się wówczas przyklasztornym ogrodem, a nową modlitwę odmawiała w różnych sytuacjach: prosiła w niej o deszcz, o uciszenie burzy, o wieczne szczęście dla konających.

W Koronce, której odmówienie zabiera nie więcej niż kwadrans (jej treść jest na końcu wpisu), jest prostota i piękno oraz rozmach. Miej Miłosierdzie dla nas, mówimy na początku. Ale zaraz potem – „i całego świata”. Jak „całego świata” to i dla drżących przed bombami w Syrii, i dla tych co na łodziach płyną w kierunku Lampedusy z nadzieją na nowe życie, i dla tych co leżą w szpitalach czekając na słowo lekarza.

Koronka to walka o bliskość Boga w naszym życiu, o zbawienie każdego człowieka.

 

Na początku
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego. Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.

Na dużych paciorkach (1 raz)
Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.

Na małych paciorkach (10 razy)
Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

Na zakończenie (3 razy)
Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

Można dodać:  (3 razy):

O krwi i wodo, która wytrysnęłaś z najświętszego Serca Pana Jezusa, jako zdrój miłosierdzia dla nas, ufamy Tobie oraz Jezu, ufam Tobie (3 razy).

 

 

Itinerarium

ECHO SAMOTNOŚĆI

Wtorek 12 września 2017 Mały Książę daremnie prosił skały, żeby były jego przyjaciółmi. „Jestem samotny!” – wykrzyknął. Odpowiedziało mu jednak i to trzykrotnie tylko echo: „Jestem samotny … Jestem samotny … Jestem samotny …” (rodz. XIX).

Dziś to echo, po 74 latach od pierwszego wydania książki (i 70 od pierwszego polskiego), rozlega się w setkach milionów odgłosów. Najwięcej o samotności mają do powiedzenia klawiatury smartfonów i laptopów oraz ich monitory. Współczesne środki łączności (Internety, komórki) stały się narzędziami oddalenia. Wraz z tym zamiera umiejętność rozmowy i to w dwójnasób. Najpierw, spotykam coraz więcej takich ludzi, zaburza się zdolność do wyrażania myśli i uczuć, a przecież najgłębszych ludzkich doświadczeń nie da się wyrazić emotikonami. Po drugie, gorzej jest ze zdolnością słuchania i rozumienia, wielu ludziom trudno jest utrzymać skupienie i uwagę na słowach rozmówcy.

Apel, który po raz kolejny tutaj wpisuję, jest prosty. Trzeba się częściej spotykać, twarzą w twarz. Więcej i dłużej rozmawiać, sięgając do głębi umysłów, serc i dusz. Uważniej i mocniej słuchać. Wieczory coraz wcześniejsze i dłuższe, herbat pod dostatkiem, czas sprzyja możliwości dobrych spotkań.

Oczywiście, pozostaje jeszcze sprawa odejścia od naszych ukochanych środków oddalenia. Dlatego już kończę, żebyście mogli się szybko umówić.

Itinerarium

O RADOŚCI DZIŚ NIEZNANEJ

Poniedziałek 11 września 2017 Radości są różne, rozweselić mogą nas gagi kabaretowe, jakiś sukces, celujące oceny w dzienniczku dzieci, wredna sąsiadka przestraszona przez naszego burka. Dominuje jednak dzisiaj radość wymuszona, znów coś nowego możemy kupić, w reklamie pojawił się nienajgorszy żart, trafił się darmowy koncert. Nie wypada być smutasem więc przyklejamy uśmiech, ale zgaszony, nikły, tępy.

Radości są rożne, najbardziej brak nam dziś radości niewypowiedzianej. Takiej radości, która tryska w samej głębi duszy, zatyka nas i nie musimy nic mówić.

Szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie słyszeli. Tych kilka słów wypowiedział Jezus, kiedy „rozradował się w Duchu Świętym” (Łk 10, 21).

Radość taka, niewypowiedziana, albo wyrażona w kilku słowach, tryska w każdym kto umie się zachwycić tym co jest. Co jest teraz, bez odwoływania się do tego jak kiedyś było dobrze i mamrotania, że może kiedyś będzie lepiej. Tryska w każdym, kto cieszy się tym kim jest, a nie tym kim był lub mógłby być. Taplanie się we wspomnieniach i wyobrażeniach przyszłości odbiera nam źródło czystej radości. I radość taka tryska w każdym kto dzisiaj ma tyle ile trzeba, a radość odkładana na dzień wygrania fortuny staje się zgryzotą.

Radość niewypowiedziana niech wam się dziś przydarzy.

Itinerarium