TRZY SIOSTRY NA TRUDNE CZASY Wtorek 20 października 2020

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość. Takim zdaniem kończy się biblijny Hymn o Miłości, autorstwa św. Pawła. Na nasze trudne czasy, warto przypomnieć sobie te Trzy Siostry, zwane w tradycji cnotami boskimi.

Jeśli wiara, to najpierw wiara w Boga i zaufanie Bogu, ale zaraz za nią idzie też wiara w drugiego człowieka, w jego dobroć i mądrość. Potrzebna jest też wiara w siebie, która nie jest pychą, ale oparciem się na swojej mocy, danej przecież przez samego Pana Boga.

Nadzieja patrzy daleko, poza jutro i pojutrze, umie przylgnąć nawet do drobnych rzeczy, rozpalić chęć życia i wzmocnić siły.

Miłość, najważniejsza, najbardziej do Pana Boga upodabnia, potrafi zawsze znaleźć trafne słowa, zamienia się w pocieszenia i pokrzepienia, ma nieskończony budżet i czterdzieści osiem godzin w dobie.

O wiarę, nadzieję i miłość trzeba się modlić. I trzeba je praktykować, codziennie i we wszystkich sytuacjach. Trzeba też je chronić przed pustką, zniechęceniami i obojętnością. I na koniec, trzeba się  wiarą, nadzieją i miłością dzielić. Po to, by się mnożyły.

Może zabrzmiało to wszystko górnolotnie i abstrakcyjnie, ale zapewniam, że na trudne czasy potrzebujemy nie tylko siły charakteru i cierpliwości, ale i Bożych cnót.

Itinerarium

ODWAGI DOBRA I PRAWDY Poniedziałek 19 października 2020 Wspomnienie bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Nauczyłem się ważnych rzeczy od ks. Jerzego Popiełuszki. Dzisiaj modlę się o nie przez Jego wstawiennictwo. Nauczyłem się odwagi – wobec władzy, jakiejkolwiek władzy, bo władza zwykle nie lubi prawdy i dobra (vide Białoruś). Nauczyłem się szacunku dla prawdy, choć to wiele kosztuje, bo czasem ludzie się odsuwają i pukają w czoło. Nauczyłem się, a może dopiero właśnie uczę, że zło można naprawdę zwyciężyć dobrem, to już kosztuje bardzo dużo, zarówno system nerwowy jak i stan serca.

Teraz krótkie przypomnienie faktów sprzed 36 lat.19 października 1984 r. ks. Popiełuszko w towarzystwie swego kierowcy Waldemara Chrostowskiego udał się do Bydgoszczy, gdzie w kościele Świętych Polskich Męczenników odprawił Mszę św. i prowadził rozważania do tajemnic różańca. Wieczorem w drodze powrotnej samochód księdza został zatrzymany przez patrol drogowy. W rzeczywistości w milicyjne mundury przebrani byli funkcjonariusze SB – Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala. Ksiądz skrępowany i z kneblem na ustach bity był kilkakrotnie do nieprzytomności drewnianą pałką. Gdy esbecy na tamie pod Włocławkiem wrzucali do Wisły obciążone kamieniami zmasakrowane ciało w foliowym worku, nie wiadomo było, czy ks. Popiełuszko jeszcze żył. Ciało odnaleziono dopiero 30 października. Tak, można powiedzieć, był taki ksiądz.

Pamiętam dobrze tamten czas. To był trudny czas. Ale i dzisiaj mamy niełatwe chwile. Odwaga, prawda, dobro. Sobie i Wam szczerze życzę.

Itinerarium

KOMUNIA ŚWIĘTA I PIELGRZYMKI W CZASIE PANDEMII Kazanie na 29 Niedzielę Zwykłą 18 października 2020

Wielu z nas odczuje w najbliższych tygodniach ograniczenia związane z udziałem we Mszy Świętej. Dlatego w dzisiejszym kazaniu chcę podpowiedzieć, jak może trwać w nas Eucharystia i jak codziennie możemy odbywać święte pielgrzymki.

Kiedy podaję opłatek mówię „Ciało Chrystusa”, słyszę jak ludzie odpowiadają „Amen” (z hebrajskiego „Tak jest”, „Na pewno”). Z pozoru brzmi to jak wyuczony dialog w dobrze znanym spektaklu. Ja mam powiedzieć jedno, ty drugie. Niestety może nam umknąć prawdziwy wymiar komunii, Bożego Ciała.

Najpierw, pamiętając o słowach Jana Pawła II, przypomnę, że komunia święta nie kończy się w kościele, po przyjęciu konsekrowanego opłatka (List Apostolski z 2004 roku, Mane Nobiscum Domine, „Zostań z nami Panie”), przeciwnie, jest to początek Mszy Życia, Liturgii Miłości.

„Czyż zatem nie można by Roku Eucharystii uczynić okresem, w którym wspólnoty diecezjalne i parafialne w sposób szczególny postarają się zaradzić czynną braterską pomocą którejś z tak licznych form ubóstwa na naszym świecie? Mam tu na myśli tragedię głodu, który dręczy setki milionów istot ludzkich, mam na myśli choroby nękające kraje na drodze rozwoju, samotność starców, trudności przeżywane przez bezrobotnych, przeciwności losu znoszone przez emigrantów. Są to nieszczęścia, które dotykają też — chociaż w innej mierze — regiony zamożniejsze. Nie możemy się łudzić: tylko po wzajemnej miłości i trosce o potrzebujących zostaniemy rozpoznani jako prawdziwi uczniowie Chrystusa (por. J 13, 35; Mt 25, 31-46). To właśnie jest kryterium, wedle którego będzie mierzona autentyczność naszych celebracji eucharystycznych”. To Jan Paweł II.

Bez dopełnienia w ofiarnej miłości wobec potrzebujących sióstr i braci msza i komunia święta mogą stać się pobożną fikcją. W naszej religijności nastąpiło skuteczne rozerwanie tajemnicy komunii i braterskiej miłości. Komunia święta jest „dla nas”, a powinna być „dla nich”. Może zatem czas ograniczenia udziału we Mszy Świętej pozwoli nam nadrobić braki w tej braterskiej miłości, tak by potwierdzić autentyczność udziału w Eucharystii.

I jeszcze o zapomnianych świętych pielgrzymkach, które możemy podejmować każdego dnia. W bulli ogłaszającej Jubileuszowy Rok 2000 Jana Paweł II podał kilka form uzyskania odpustów związanych z pielgrzymkami, najpierw zachęcał do pielgrzymek do Rzymu, Ziemi Świętej i sanktuariów, a potem – o czym zupełnie chyba zapomniano – wskazał jeszcze jedną pielgrzymkę:

Odpust otrzymuje każdy kto „w dowolnym miejscu, jeśli nie szczędząc czasu nawiedza braci będących w potrzebie lub zmagających się z trudnościami (chorych, więźniów, osoby samotne w podeszłym wieku, niepełnosprawnych itp.), udając się niejako z pielgrzymką do Chrystusa obecnego wśród nich” (por. Mt 25, 34-36). Co to znaczy? Otóż to, że każda osoba chora, samotna, uboga, bezdomna, więzień, każda z nich zyskała status sanktuarium, status „Ziemi Świętej”, a nawiedzanie takich osób nie jest jakimś charytatywnym hobby, ale pielgrzymką do Chrystusa!

Nawet jeżeli z powodu pandemii mamy trudności w uczestnictwie we Mszy Świętej i nie możemy pielgrzymować do geograficznie odległych miejsc, to nic nas nie zwalnia od braterskiej miłości będącej potwierdzeniem komunii świętej i od pielgrzymowania do Chrystusa czekającego na nas w „braciach będących w potrzebie”.

Itinerarium

KIEDY LEKARZ LECZY A KSIĄDZ SŁUŻY Z POKORĄ Sobota 17 października 2020

Z gronem wychowawców byłem jakiś czas temu na obozie z tzw. trudną młodzieżą, ogromnie ją lubię, bo sam do takiej należałem. Na bodajże 8 wychowawców, sześcioro zajmowało się głównie sobą, wydawali klucze do sal z ping pongiem i bilardem, pokrzykiwali, żeby było ciszej i ustalali rodzaj i wysokość kar za niesubordynację. Dwoje pozostałych chodziło na spacery z wychowankami, rozmawiali z nimi, słuchali, doradzali.

Poszedłem do lekarza ze znajomym, strasznie zaniedbał nogi. Pan doktor popatrzył, kilka razy dotknął kończyn i orzekł, że jedną nogę trzeba uciąć. Za diagnozę i wizytę i zapłaciliśmy, bo była prywatna, trwała 10 minut. Tego samego dnia ów znajomy trafił do drugiego chirurga, który też zrobił badanie i orzekł, że może da się nogę uratować, co zresztą zaczął zaraz czynić. Tu już było bezpłatnie, bo w szpitalu.

Proszę mnie nie podejrzewać, że robię jakąś nagonkę na lekarzy czy wychowawców. Myślę tylko o tym, że jeśli nie wrócimy do etosów, nasza cywilizacja zacznie się jeszcze bardziej rozpadać.

Zdaję sobie sprawę, że w świecie zdominowanym przez kult pieniądza i logikę zysku, nawoływanie do powrotu do etosów zdać się może naiwną paplaniną.

Nie mam recepty, co zrobić, aby wychowawcy i nauczyciele mieli przede wszystkim na oku dobro dzieci i młodzieży. I żeby lekarze (w imię wierności przysiędze), stali się sprzymierzeńcami pacjentów. Od razu zaznaczam, że znam dziesiątki świetnych wychowawców i tyleż samo oddanych pacjentom lekarzy.

I co zrobić, żeby politycy służyli narodowi, też nie wiem. Nawet nie wiem, co zrobić, abyśmy i my księża, z pokorą służyli ludziom nam powierzonym.

Nikogo nie oskarżam w tym wpisie. Myślę tylko, że najwyższy czas, abyśmy – w jakiejkolwiek służbie jesteśmy – pomyśleli o powrocie do swojej misji. Do etosu wychowawcy, etosu lekarza, etosu rodziców, etosu duszpasterzy, policjantów, mężów stanu. Tak myślę, choć wiem, że jestem optymistą.

Itinerarium

42 LATA TEMU NIE LĘKAJCIE SIĘ Piątek 16 października 2020

Muszę wystąpić trochę jako strażnik pamięci. Bo pamiętam październik roku 1978 i to co się wtedy i po tym czasie działo. Czterdzieści dwa lata temu, 16 października 1978 r. wieczorem zaczęła się nowa karta w historii świata, Europy, Polski i w moim życiu. Karol Wojtyła został wybrany papieżem, przyjął imię Jana Paweł II.

Bardzo bym chciał, aby w każdym z Was pozostało przesłanie z początku Jego pontyfikatu, we mnie trwa do dzisiaj. Przesłanie bardzo ważne w czasie zamętu spowodowanego przez pandemię.

„Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!”

Itinerarium

ZŁOM NA RADOŚĆ JANA PAWŁA II Czwartek 15 października 2020

Wkrótce 16 października i kolejna rocznica wyboru Karola Wojtyły na papieża, Jana Pawła II. Mija też 100 lat od Jego urodzin.

Myślę, że złom, o którym mówię, ucieszy Jana Pawła II. Ucieszy, bo każda złotówka ze sprzedanego złomu wspiera Domy dla wychodzących z bezdomności w Lublinie. A o troskę o bezdomnych wzywał właśnie Jan Paweł II.

Centrum Wolontariatu w Lublinie prowadzi już dwa takie domy, trzeci jest w przygotowaniu. Dzięki Waszemu wsparciu będziemy mogli je utrzymać i nadal przyjmować osoby bez dachu nad głową. Dodam, że złom odbierają osoby bezdomne, są wśród nich znakomici specjaliści od rozbiórki i segregacji żelastwa. Możecie zobaczyć to na krótkim filmie tutaj:

Zachęcam z całym przekonaniem, kto ma złom do oddania – proszę dzwonić 731 086 520 lub mailować siejmydobro@gmail.com Przyjedziemy, zabierzemy, podziękujemy!

Będę wdzięczny za rozpowszechnianie tej prośby! Bardzo konkretnie realizujemy przesłanie św. Jana Pawła II, w które i Wy możecie się włączyć:

„Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny, wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei”. (Kraków 2002, ostatnia pielgrzymka Papieża do Polski).

Itinerarium

RAZEM NA TRUDNE CHWILE Środa 14 października 2020

Rozmawiam z moimi przyjaciółmi i znajomymi, których – lub ich bliskich – dosięgnął wirus. Podzielam ich niepokój, zatroskanie i obawy, rozumiem bezradność i napięcie. Codziennie za nich się modlę i za wszystkich, których tak czy inaczej dopadają skutki pandemii.

Co pozwalało jednak nam przejść trudne chwile, osobiste, rodzinne czy narodowe? Zaufanie do Pana Boga, wyrażane w gorącej i wzmożonej modlitwie, podstawowa sprawa. I druga, o której często wspominam. Ciężkie chwile przechodzi się zwycięsko razem, w jakiejś wspólnocie. Dlatego zachęcam do silniejszego i głębszego wzajemnego kontaktu, zwiększonej troski, lepszego zrozumienia się, codziennego wspierania rozmową i dobrymi życzeniami.

Mamy najwyższy czas, aby porzucić kłótnie, spory i obwinianie się, wszystko, co nas oddala od siebie i nastawia przeciwko. Mamy najwyższy czas, aby odkryć i spełnić solidarną wspólnotę, w której tkwi moc do pokonania trudnych chwil.

Itinerarium

TO NIE CYRK TO TWARDA PRAWDA Wtorek 13 października 2020

Wydaje mi się, że zawsze brałem życie na poważnie. Bardzo wierzyłem 40 lat temu, że pokruszy się i rozpadnie komunizm, stąd moja miłość do Solidarności. Miałem wielką radość widząc ruiny Muru Berlińskiego, choć wcześniej widziałem jak stał dumnie na granicy dwóch światów.

Znam wielu ludzi, którzy stracili zdrowie albo bliskich wskutek wojen, tej w byłej Jugosławii (1991 – 95), tej w Rwandzie (1994), w Czeczenii (ostatnia w zasadzie jeszcze się nie skończyła), na Bliskim Wschodzie i Ukrainie. Często spotykam się z ludźmi bezdomnymi, z więźniami, uchodźcami, ubogimi; to pozwala mi poznawać twardą prawdę o życiu.

Doskonale jednak zdaję sobie sprawę, że można inaczej podchodzić do życia, bezdotykowo, na krzesełku widza albo w roli pajaca, dla którego wszystko jest zabawne.

Z tego poważnego – mam nadzieję – podejścia do życia, wynika też moje przejmowanie się pandemią, ludźmi, których już dotknęła na różny sposób i tym, co  będzie dalej. Widzę też i czytam, co robią „antymaseczkowcy” i „antycovidowcy”.

I na koniec przypominam, co opowiadał kiedyś Soren Kierkegaard, błyskotliwy duński filozof:

Oto do pewnej duńskiej wioski przyjeżdża wędrowny cyrk. Artyści rozbijają namiot na skraju wioski i przygotowują się do występu. Nagle w obozowisku wybucha pożar. Dyrektor wysyła klowna, już uszminkowanego i ubranego w swój charakterystyczny strój, do wsi po pomoc, tym bardziej, że grozi niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia się ognia po ścierniskach, które pozostały po niedawnych żniwach. Klown biegnie i prosi mieszkańców, aby pospieszyli z pomocą. Wieśniacy jednak nie wierzą mu, uznając jego nawoływania za świetny trik reklamowy, który ma ściągnąć jak największą liczbę widzów na przedstawienie. Klaszczą więc i zaśmiewają się do łez, ale nie ruszają się z miejsca. Daremnie błazen biega od jednego do drugiego, tłumaczy, że nie udaje, że mówi o czymś rzeczywistym i poważnym. Jego wysiłki wywołują nowe reakcje śmiechu, ludzie uważają, że świetnie gra swoją rolę. W końcu jest za późno – ogień trawi nie tylko cyrk, ale i wieś.

Itinerarium

JAK SIĘ NIE KŁÓCIĆ Z BLISKIMI Poniedziałek 12 października 2020

Dziś będzie o sztuce porozumiewania się, w wersji odkurzonej, bo kiedyś już o tym pisałem. I z dedykacją nie tylko dla skłóconych par.

Pewna para przeżywała poważne konflikty w związku i udała się po pomoc do znawcy tematu. To nie był naukowiec, ale starszy pan, który słynął z umiejętności skutecznej rady. Znawca wysłuchał skłóconą parę, zapisał coś na karteczce i kazał bezwzględnie stosować się.

Po miesiącu para zaczęła się dobrze rozumieć, żyła coraz bardziej zgodnie a nawet chodziła co trzeci dzień uśmiechnięta na długie spacery. To skłoniło inną parę, aby zapytać skąd taka zmiana. Para pierwsza odesłała drugą do znawcy. Ten znowu wysłuchał i zapisał na karteczce radę. Po miesiącu i druga para zaczęła się lepiej rozumieć, żyła bardziej zgodnie a nawet chodziła co drugi dzień uśmiechnięta na długie spacery.

Ponieważ par z problemami jest dziś milion, trzecia zwaśniona para podpatrzyła dwie pierwsze, a te wysłały ją do znajomego znawcy. Ten wysłuchał i zapisał znowu na karteczce radę. Po miesiącu i trzecia para zaczęła się lepiej rozumieć, żyła bardziej zgodnie a nawet chodziła codziennie uśmiechnięta na długie spacery.

Wreszcie trzy pary spotkały się razem na grillu, bo zgodne pary chętnie ucztują. I wszystkie trzy pary, trzy panie i trzech panów, wszyscy wpadli na pomysł, żeby odczytać sobie wzajemnie karteczki od znawcy. Pierwsza para przeczytała: „Niech państwo zaczną ze sobą rozmawiać!”. Druga miała tak zapisane: „Niech państwo częściej ze sobą rozmawiają!”. A trzecia: „Niech państwo częściej i dłużej ze sobą rozmawiają!”.

Moi drodzy, ze wszystkich skłóconych, zwaśnionych i poróżnionych par, nie musicie iść do znawcy, wystarczy, że czytacie Itinerarium! Zastosujcie rady starszego znawcy i wkrótce poprawicie swoje zdrowie na długich, codziennych spacerach!

Itinerarium

JA ZE ZŁYMI NA UCZCIE Kazanie na 28 Niedzielę Zwykłą 11 października 2020

Pan Bóg zaryzykował obdarzając nas wolnością, dzięki niej możemy Go odrzucić. Tak to jednak jest z miłością, ona daje wszystko, choć czasem w zamian dostaje cierpienie.

Odrzucanie Boga jest coraz bardziej powszechnym procesem w dzisiejszych czasach. Współczesny człowiek nie lubi „sił wyższych”. Drażnią go ograniczenia wynikające z prawa, irytują władze, niektórzy uważają nawet, że światła czerwone i zielone krępują ich wolność na skrzyżowaniach. Normy moralne, te uniwersalne, zostały już podważone ze wszystkich stron. Przy takiej mentalności Bóg nie ma szans, Jego zaproszenie zostanie wykpione, zlekceważone i odrzucone. Bóg może być jedynie „siłą wyższą” do wykorzystania na ludzkich warunkach. Tyle krytyki współczesności.

Czytając dzisiejszą Ewangelię, zauważcie, że na uczcie są jednak jacyś biesiadnicy, nawet źli! Uff, w tym moja nadzieja, może i Wasza. Bogu dziękuję za zaproszenie, dobrze, że nie wymaga CV, rekomendacji i zaświadczeń. Zaprasza, więc idę.

Ewangelia na dzisiaj

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.

Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali.

Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.

Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.

Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

Itinerarium