CO TERAZ ROBI PAN JEZUS?

Kazanie na 6 Niedzielę Wielkanocną 1 maja 2016 Co teraz robi Pan Jezus? Z Credo, które dziś wyznamy wynika, że siedzi po prawicy Ojca. Siedzi i czeka, żeby powtórnie do nas przyjść. Wyrecytujemy: pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo. I wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych. Proste obrazy podpowiadają nam śmierć Pana Jezusa (krzyż), zmartwychwstanie (odwalony kamień), a teraz tron, na którym On siedzi i czeka, żeby powtórnie zacząć działać (sądzić). Aż się ciśnie lekko obrazoburcze: „siedzi i nic nie robi”, siedzi i czeka.

Nasza wyobraźnia szwankuje, nie bardzo wiedząc jak ma sobie przedstawić teraz aktywność Pana Jezusa. Przecież nie może tak sobie bezczynnie siedzieć na tronie i czekać aż „przyjdzie w chwale sądzić”. No to co teraz robi Pan Jezus?

Precyzyjnie nie powiem, bo nie mam stałych łączy z niebem. Mam za to dobry zasięg na ziemi. I to jest tak, że obecnie siedzi na polskich majówkach z grillem, wszędzie tam, gdzie ludzie zbliżają się do siebie, żartują, cieszą się świeżym powietrzem i coraz bardziej zaprzyjaźniają. Zawstydzony odchodzi jak promile we krwi wzbudzają złość, głupotę i przekleństwa. Pan Jezus chodzi po szpitalach, od sali do sali, przytula mocno cierpiących i bierze za rękę tych, co już przechodzą tam, gdzie i On jest w tajemniczy sposób. Zagląda do cel więziennych, zwłaszcza do tych z napisem „Dożywocie”, i mówi „Nie jesteś sam!”. Przysiada się do ludzi bez domu, którzy zanocowali na klatce schodowej lub w opuszczonej altance na działkach i spokojnie przypomina, że w „domu mojego Ojca jest mieszkań wiele”, a wille i apartamenty to stan przejściowy. Kobiecie co została sama po dawnej wielkiej miłości odświeża prawdę, że „miłość wszystko przetrzyma”, a zakochanym co czują tylko pachnący majowy bez żartem uświadamia, że bez to tylko bez. I że miłość jest największa a bez niej wszystko to cymbał brzmiący.

LITURGIA S ŁOWA

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. (J 14,23-29)
(Dz 15,1-2.22-29)
Niektórzy przybysze z Judei nauczali braci wAntiochii: Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni. Kiedy doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono, że Paweł i Barnaba, i jeszcze kilku spośród nich uda się w sprawie tego sporu do Jerozolimy, do Apostołów i starszych. Wtedy Apostołowie i starsi wraz z całym Kościołem postanowili wybrać ludzi przodujących wśród braci: Judę, zwanego Barsabas, i Sylasa i wysłać do Antiochii razem z Barnabą i Pawłem. Posłali przez nich pismo tej treści: Apostołowie i starsi bracia przesyłają pozdrowienie braciom pogańskiego pochodzenia w Antiochii, w Syrii i w Cylicji. Ponieważ dowiedzieliśmy się, że niektórzy bez naszego upoważnienia wyszli od nas i zaniepokoili was naukami, siejąc zamęt w waszych duszach, postanowiliśmy jednomyślnie wybrać mężów i wysłać razem z naszymi drogimi: Barnabą i Pawłem, którzy dla imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa poświęcili swe życie. Wysyłamy więc Judę i Sylasa, którzy powtórzą wam ustnie to samo. Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne. Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi!

(Ps 67,2-3.5.8)
REFREN: Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże

Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi,
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę,
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.

Niech się narody cieszą i weselą,
że rządzisz ludami sprawiedliwie
i kierujesz narodami na ziemi.
Niech nam Bóg błogosławi,
niech się Go boją wszystkie krańce ziemi.

(Ap 21,10-14.22-23)
Uniósł mnie anioł w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte – Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga. źródło jego światła podobne do kamienia drogocennego, jakby do jaspisu o przejrzystości kryształu: Miało ono mur wielki a wysoki, miało dwanaście bram, a na bramach – dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela. Od wschodu trzy bramy i od północy trzy bramy, i od południa trzy bramy, i od zachodu trzy bramy. A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka. A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan, Bóg wszechmogący oraz Baranek. I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą – Baranek.

(J 14,23)
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy.

 

Itinerarium

PRZEZ MOTYCZ I MOTYCZ LEŚNY DO STOLICY

Sobota 30 kwietnia 2016 Wszyscy gdzieś pojechali albo pojadą na długi weekend. W związku z tym dość luźno i przestronnie powinno być w miastach, za to nie daj Boże w Dolinie Kościeliskiej.

Zdarzało i mi się w dawnych czasach jeździć a to w góry a to na Mazury. Dziś na peronach kolejowych nic się w zasadzie nie dzieje, podróżni ślepią w smartfony, rzadko kto do kogo zagada. Drzewiej zaś działo się, oj działo. Jedną z historii właśnie sobie przypomniałem.

Ongiś z Lublina do Warszawy wyjeżdżał pociąg osobowy o czwartej pięć rano. Podróżował nim swoisty sort ludzki, najpierw ci, co kończyli nocną zmianę w Ursusie i zmierzali do domu, dalej ci co jechali na pierwszą zmianę do uzdrowisk w Nałęczowie lub do puławskich Azotów, wreszcie studenci, dla których była to tania taryfa do stolicy, a stamtąd na przykład na Mazury. Prócz tych wszystkich zdarzali się i tacy, co zabalowali nocą w mieście Lublin i powracali do domu lekko jeszcze (albo i ciężko) zaprawieni alkoholem. Dosypiali na dworcowych ławeczkach, a potem hop do wagonu i powrót do żony i dzieci.

Jechaliśmy w grupie kilku studentów na Mazury właśnie. Czekamy na ciuchcię, a obok chrapie zmęczony nocnymi balangami człowiek, potencjalny pasażer. Na zegarze parę minut do czwartej, słychać jak wtacza się skład osobowy. I wtenczas w dworcowym megafonie odzywa się pani i dość skrzeczącym głosem zapowiada:

– Uwaga, uwaga! Pociąg osobowy z Lublina do Warszawy Wschodniej, przez Stasin Polny, Motycz, Motycz Leśny, Miłocin, Sadurki, Czesławice, Nałęczów (i jeszcze jakieś dwadzieścia innych stacji i przystanków – pociąg osobowy zatrzymywał się na każdym, czyli co pięć, dziesięć minut), odjedzie z toru pierwszego przy peronie pierwszym.

Wszyscy się zrywamy, żeby szturmować zaraz na miejsca w wagonach, budzi się także ów zmęczony nocą człowiek, nie bardzo wie, co się dzieje, ale wyraźnie zaskoczony rzuca w stronę dworcowego głośnika:

– Powtórz, ty k …. !

A z głośnika pani skrzeczy:

– Uwaga, powtarzam. Pociąg osobowy z Lublina do Warszawy Wschodniej, przez Stasin Polny, Motycz, Motycz Leśny, Miłocin, Sadurki, Czesławice, Nałęczów … odjedzie z toru pierwszego przy peronie pierwszym…

– No dobrze, dobrze – kwituje człowiek, otrzepuje się i rusza w kierunku wiadomego peronu i toru.

Zaklaskaliśmy niemal wszyscy, to się nazywa sztuka wstrzelenia z tekstem we właściwym momencie! Pani  z głośnika rzecz jasna miała w obowiązku komunikat powtórzyć, zmęczony pan odezwał się brzydko (choć po swojemu), ale całość palce lizać.

Na smartfonach to wszystko nie do wyczarowania.  Z życzeniem dobrego weekendu dla wszystkich czytelników, pozdrawiam.

 

 

 

 

Itinerarium

CO ROBISZ Z PŁOMIENNYM PRAGNIENIEM

Piątek 29 kwietnia 2016 Czy robimy coś jeszcze z płomiennym pragnieniem? Płomienne pragnienie? Brzmi z pogranicza poezji i to tej starej. Kobieta, której życie tradycja opisała jako „ansietato desiderio”, „płomienne pragnienie”, to Katarzyna ze Sieny, dzisiejsza patronka.

Była dwudziestym czwartym (24!) dzieckiem w rodzinie poety i  farbiarza Giacomo Benincasy oraz mieszczki ze Sieny, we Włoszech. Trudno to dziś sobie wyobrazić, choć może „500 plus” … Zmarła w wieku 33 lat.

Historia pamięta, że Katarzyna odważnie upominała księży, biskupów a nawet papieży, wszystko w celu uporządkowania sytuacji w Kościele w trudnym XIV wieku (tzw. „niewola awiniońska”).

Cokolwiek robiła Katarzyna, robiła to z „płomieniem”, ogniem i żarem, dziś powiedzielibyśmy na 100 procent. Dotyczy to jej odpowiedzialności za Kościół czy opieki nad chorymi w czasie epidemii. Płomień przenikał także jej modlitwę i pisma jakie zostawiła. Pewnie niewielu z nas sięgnie po jej „Dialog o Bożej Opatrzności czyli księgę Boskiej nauki”, gdzie w „Nauce o łzach” znajdziemy piękną wykładnię o łzach bojaźni, łzach słodyczy i łzach ognistych.

Nijakość jest coraz bardziej powszechną cechą naszych czasów, spotkań, zdarzeń i rozmów, są bo są. Czy cokolwiek jeszcze robimy z „płomiennym pragnieniem”? Cokolwiek jednak tak robimy, jest od Boga i ma najgłębszy sens.

Itinerarium

MIĘDZY GRILLEM A LITANIĄ

Czwartek 28 kwietnia 2016 Mamy już sporo równych dróg, autostrad, tuneli i estakad. Co rusz widać dźwiękoszczelne ekrany i bariery ochronne. Świat z tej perspektywy wygląda dość płasko i bezbarwnie. Zdarza mi się jednak dość często podróżować bocznymi drogami, powiatowymi i gminnymi.

Przy autostradach i eskach (drogi szybkiego ruchu – który zresztą jest raczej wolny) wieje nudą. Kolorowe stacje benzynowe, asfaltowe parkingi i restauracje serwujące odgrzane, ale przynajmniej trzyletnie kurczaki, dobrze zahibernowane.

Przy drogach gminnych i powiatowych zupełnie inaczej. Wielki i żwawy ruch, krzątanina i porządki. Co się dzieje? Idzie maj! A jak maj to i majówki przy figurach, kapliczkach i krzyżach. Trwają właśnie ostatnie porządki, sprzątanie i dekorowanie, a przede wszystkim ukwiecanie. Od niedzieli, pierwszego maja, polskie wioski i co bardziej pobożne przedmieścia zaczną wieczorami wyśpiewywać litanię loretańską do Najświętszej Marii Panny. Nowomowa medialna zapowiada „wielkie grillowanie”, a ja widzę jak się stroją miejsca Polski modlącej się.

Dobrze, że ta Polska będzie się modlić, za Ojczyznę, Polaków, za rządzących i rządzonych, o pokój i miłość.

Itinerarium

DOBRA WIEŚĆ DLA LATOROŚLI

Środa 27 kwietnia 2016 Bardzo lubię przypowieść o krzewie winnym, o tajemniczym i głębokim związku między krzewem i latoroślami. Może dlatego, że codziennie przyglądam się pniom i liściom dębów, klonów i lip.

Nie daliśmy sobie życia sami, nie wymyśliliśmy go. Życie jest cudownym i zachwycającym darem. Patrzę na ludzi, zaglądam w lustro (rzadko), widzę drzewa i ich listowie, ptaki, kwiaty (już bzy w Polsce kwitną), obłoki na niebie.

Chrystus jest krzewem winnym, my latoroślami. Wielka tajemnica jedności. Wszystkim we wszystkich jest Chrystus – odkrywa św. Paweł (Kol 3,11). Bardzo dobra wieść na poczucie zagubienia i samotności, bardzo dobra dla każdego z nas.

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeżeli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami». (J 15, 1-8)

Itinerarium

JEDNO SPOJRZENIE ZAMIAST PACIERZA

Wtorek 26 kwietnia 2016 Dziś jest jedno z bardzo mało znanych świąt, wspomnienie Matki Bożej Dobrej Rady. To jedno z wezwań w litanii loretańskiej, dodane w niej przez Leona XIII w roku 1903.

To bardzo ładne wezwanie, nawiązujące do ewangelicznej historii z Kany Galilejskiej, gdzie Maria radzi weselnikom: „Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie Chrystus” (J 2,5). Rada Marii jest znakomita na czasy współczesne, kiedy w najlepsze trwa promocja egoizmu, często pod postacią wzniosłych haseł. Sprowadzają się one do gloryfikacji indywidualnych wyborów, w których najważniejsze jest to, że „ja tak chcę”. Nieważne czy zrobisz dobrze czy źle, mądrze czy głupio, pięknie czy brzydko, sprawiedliwie czy krzywdząco, ważne, że to „ty wybrałeś”. Codziennie wypowiadana fraza: „Bądź wola Twoja”, zostaje zniesiona przez „moją wolę” jako najważniejsze kryterium sensu i wartości. Maria podpowiada co innego: „Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie Chrystus”.

Lublinianie mogą dziś zajrzeć do kościoła Świętego Ducha, gdzie w ołtarzu znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Dobrej Rady (od 1642 r.), z Marią w dyskretnym uśmiechu. Komu zaś braknie czasu, a przechodzić będzie w pobliżu, podpowiem, że w czasach kiedy byłem rektorem tegoż kościoła znalazłem piękną historię. Na szczycie kościoła od strony ratusza umieszczony jest niewielki ruchomy ryngraf z wizerunkiem Matki Bożej, a najdawniejsze przekazy mówią iż wystarczy tylko spojrzeć nań a już nie trzeba odmawiać nawet pacierza. Zatem, kto przejdzie tamtędy i spojrzy na Marię, ma gwarancję przychylności Matki Bożej. A kto nie zajrzy i nie przejdzie obok lubelskiego Świętego Ducha, niech chociaż zmówi tę krótką modlitwę:

Maryjo, Matko Dobrej Rady, która powiedziałaś: Uczyńcie wszystko, co wam powie Syn, wypraszaj nam u Chrystusa łaskę dobrych wyborów.

Niech Twoja modlitwa wyjedna zgodę i miłość w naszych rodzinach, opiekę i dary Ducha Świętego dla dzieci i młodzieży, pomyślność dla naszej Ojczyzny i błogosławieństwo dla Kościoła Świętego i Jego Pasterzy.

W chwilach trudnych, w cierpieniach i wątpliwościach, błagaj o Boże światło, które pozwoli nam rozpoznać wolę Chrystusa i o Jego moc, abyśmy umieli tę wolę wypełnić.

Zawierzamy się Twojemu wstawiennictwu na wszystkich drogach naszego życia. Orędowniczko i Doradczyni nasza, niech Twoja modlitwa wyjedna nam dar Bożej miłości i radość życia wiecznego. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Bez wątpliwości, Matka zawsze dobrze poradzi.

 

 

Itinerarium

ŻÓŁWIM KROKIEM ALE DO SZCZĘŚCIA

Poniedziałek 25 kwietnia 2016 DSC_0058Pewien żółw błotny zakochał się w pięknej koleżance z bagna. Jakiż śliczny i twardy miała karapaks! W słońcu lśnił na sto metrów i budził zachwyt całej gromady, szczególnie ostro błyszczał kiedy panna wylegiwała się na starym pniu wierzby, powalonym w błoto. Po pewnym czasie panna zniknęła i rozniosła się wieść, że jakiś człowiek przeniósł ją daleko na inne, dużo większe bagno.

Zdeterminowany żółw kawaler postanowił odnaleźć ukochaną. Wtedy rada starszych żółwi zaczęła tłumaczyć, że żółwie chodzą wolno (żółwim tempem), mają ciężkie karapaksy (pancerze) i że nigdy jeszcze nikt z tego bagna nie poszedł do innego. Zakochany żółw posłuchał wszystkich mądrych rad, przespał się  godzinkę a rankiem postawił pierwszy mały kroczek. Pomyślał, że to nie takie trudne. Potem drugi kroczek i trzeci. Wow! – stwierdził żółw – chyba się uda! I potem pognał co sił w pazurach do dużo większego bagna, gdzie przebywała ona, ta jedyna. Zajęła mu ta wędrówka trzy krótkie miesiące, bo jak wiadomo w pogoni za miłością odległość się skraca a czas wariuje kompletnie. Na koniec szaleństwa on i ona wpadli sobie w karapaksy (co można po naszemu nawet nazwać ramionami) i żyli długo i szczęśliwie. W przypadku żółwi „długo” to wcale niemało, bo przynajmniej sto lat!

Macie swoje marzenia, pragnienia, wizje i nadzieje. Słyszycie mądre rady i ostrzeżenia. Ale co wam szkodzi, żeby spróbować i postawić pierwszy mały kroczek? Śmiało, zróbcie dziś pierwszy kroczek! Reszta na pewno się uda!

(Ps. zdjęcie moje własne, to ten szczęśliwy żółw!)

 

Itinerarium

DLA SZCZĘŚLIWYCH

Kazanie na 5 niedzielę Wielkanocną 24 kwietnia 2016 Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Wiele razy już to słyszeliśmy, tak wiele, że to przykazanie już dla nas stare.

A jednak to stare przykazanie dziś Chrystus nam daje, może się jeszcze komuś przyda. Może ktoś z nas uwierzy i będzie szczęśliwy, najszczęśliwszy. Po to właśnie słuchamy tej Ewangelii.

Liturgia słowa

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. (J 13,31-33a.34-35)
(Dz 14,21-27)
Paweł i Barnaba wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, Umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli. Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali [miejscowy] Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary.

(Ps 145,8-13)
REFREN: Będę Cię sławił, Boże mój i Królu
lub Alleluja

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę
i wspaniałość chwały Twojego królestwa.
Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,
przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.

(Ap 21,1-5a)
Ja, Jan, ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już /odtąd/ nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Zasiadający na tronie: Oto czynię wszystko nowe.

(J 13,34)
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.

 

Itinerarium

CO BYŁO I NIECH POLSKĄ BĘDZIE

Sobota 23 kwietnia 2016 Nie jesteśmy znikąd. My, Polacy, podobnie jak każdy naród, mamy swoje korzenie, początki, źródła, o których należy pamiętać i z których trzeba się cieszyć.

Jesteśmy z rodu św. Wojciecha, dziś czczonego, św. Stanisława Biskupa, św. Kazimierza Królewicza,  św. Kingi, św. Brunona z Kwerfurtu, męczenników z ziemi lubuskiej, unickich męczenników z Podlasia, młodej Karoliny męczenniczki z Zabawy i setek innych. Nie wszyscy byli Polakami w sensie etnicznym (byli Czechami, Niemcami, Włochami, Ukraińcami) ale bez nich Polska nie byłaby Polską.

Wiem, że współczesność kreuje swoich bohaterów, plastikowych herosów, którzy nigdy nie istnieli ale dzięki zgrabnym fantazjom mogą się podobać, Batman, Iron Man, Thor i Spider Man.

Mamy prawdziwą historię, z której wyrastamy i która nas stworzyła. I mamy ważną misję, aby przekazać dalej miłość do Pana Boga, uszanowanie dla ludzi, prostą solidarność, podziw dla bocianów i skowronków, radość z brzóz i wierzb i wszystko inne, co było i niech nadal Polską będzie.

Itinerarium

MYŚL KTÓRA STAJE SIĘ NADZIEJĄ

Piątek 22 kwietnia 2016 Chrystus zmartwychwstał po cichu, bez fanfar i fajerwerków. Miejcie zawsze w sercu myśl o swoim zmartwychwstaniu. Na świecie ciągle się coś dzieje, przychodzi wiele rzeczy złych i groźnych, przesłaniają dobro i miłość.

Ale Chrystus zmartwychwstał i my zmartwychwstaniemy. Tę myśl ciągle miejcie w sercu. Myśl, która staje się w różnych chwilach wielką nadzieją i źródłem zwycięskiej mocy.

Itinerarium