ON NIGDY NIE COFA SWOJEGO MIŁOSIERDZIA

REKOLEKCJE LAST MINUTE

 

Rekolekcje dla wierzących

Dla wątpiących

Dla niewierzących

Dla tych, którym wydaje się, że wierzą

Dla tych, którym wydaje się, że nie wierzą

 

Dom Spotkania w Dąbrowicy

Prowadzi ks. Mieczysław Puzewicz

30 marca – 1 kwietnia 2015

Wielki Poniedziałek – Wielki Wtorek – Wielka Środa

Początek o 19.30

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 3 votes)
Itinerarium

PALMY KOSZYCZKI Z MARTWYCH WSTANIE

Kazanie na Niedzielę Palmową

29 marca 2015

Trzymamy w rękach palmy, a powinniśmy myśleć o Ukrainie i o tym jak być sobą. Dlaczego tak –kazanie głosem na www.itinerarium.pl (Kazania nowe).

Dziś mamy w rękach palmy, w następną sobotę trzymać będziemy koszyczki. To dobre zwyczaje, ładne.

Cały czas pozostaje pytanie – jak żyć, aby powstać z martwych.

 

Liturgia słowa

 

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według świętego Marka.

 

E. Wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go:
I. Czy Ty jesteś królem żydowskim?
E. Odpowiedział mu:
+ Tak, Ja nim jestem.
E. Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał:
I. Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają.
E. Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.
E. Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił. Piłat im odpowiedział:
I. Jeśli chcecie, uwolnię wam króla żydowskiego?
E. Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał:
I. Cóż więc mam uczynić z Tym, którego nazywacie królem żydowskim?
E. Odpowiedzieli mu krzykiem:
T. Ukrzyżuj Go!
E. Piłat odparł:
I. Co więc złego uczynił?
E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli:
T. Ukrzyżuj Go!
E. Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.
E. Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu go na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać:
T. Witaj, królu żydowski!
E. Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i, przyklękając, oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty.
E. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracał z pola i właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy Miejsce Czaszki.
E. Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.
E. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami mówiąc:
T. Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i ocal samego siebie.
E. Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili:

 

T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli.
E. Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.
Śmierć Jezusa 
E. A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem:
+ Eloi, Eloi, lema sabachthani.
E. To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to mówili:
T. Patrz, woła Eliasza.
E. Ktoś podbiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc:
I. Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć z krzyża.
E. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha.
Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie
Po śmierci Jezusa 
E. A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół. Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł:
I. Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)
Itinerarium

Z SALEK KOŚCIELNYCH NA PERYFERIA NIE WYJDZIEMY

Sobota 28 marca 2015

Lepiej żeby umarł jeden człowiek niźli miało nadejść niebezpieczeństwo zagrażające całemu narodowi. Ta kalkulacja żydowskich przywódców (zapis całości jest dalej, z dzisiejszej Ewangelii) była logiczna, politycznie słuszna.

Jezus, Jego nauka i czyny, faktycznie godziły w fundamenty stabilności bytu marionetkowego państwa żydowskiego, całkowicie uzależnionego od Rzymu. Trochę później okazało się, że chrześcijaństwo w znacznym stopniu wpłynęło na upadek samego Rzymu jako potężnego imperium.

Myślę, że obecnej cywilizacji, w gruncie rzeczy coraz bardziej dążącej do „zabawienia się na śmierć” („Amused Itself to Death”, Roger Waters, 1992) ze strony chrześcijaństwa nic nie grozi. Nie dlatego, że „świat” (dominujące  dziś tendencje) odsuwa i neguje Ewangelię, tak akurat było prawie zawsze, a szczególnie w początkach, kiedy chrześcijaństwo próbowano zniszczyć jako niebezpieczną ideę.

Wśród chrześcijan silne są dziś dwa kierunki. Pierwszy nazwałbym „pobożną izolacją”, coś na kształt splendid isolation. Mamy swoją wiarę, wspaniałą liturgię, obrzędy, pieśni, modlitwy, katedry i skarbiec niezwykłej tradycji. Trwajmy przy tym i nie martwmy się idiociejącym światem. Przypomina to nieco przypadek tonącego statku, w którym pobożni ludzie na wszelki wypadek zamykają się w okrętowej kaplicy i tam gorliwie się modlą. Drugi kierunek, to nieustanna krytyka, , narzekanie, biadolenie, pomszczenie i „zgrozowanie”. Ten świat jest beznadziejny, krzyczmy o tym, wrzeszczmy, zakazujmy, gróźmy i ekskomunikujmy. Niezdarny obraz, jaki przychodzi mi do głowy w tym przypadku, to grupa oburzonych widzów, dających upust swojej wściekłości wobec marnego i obrazoburczego spektaklu.

Można uciekać w pobożność, można krytykować (nie odmawiam racji wielu krytykom). Myślę jednak, że jeśli chrześcijaństwo ma mieć jakieś dzisiaj znaczenie, potrzebny jest konstruktywny pomysł, dobra idea, którą należy pokazać, głosić i realizować. Dla mnie takim pomysłem jest Budowanie Cywilizacji Miłości, głoszone przez Jana Pawła II w trakcie całego pontyfikatu, począwszy od fundamentalnych założeń, zapisanych w „Dives in misericordia”. Idea ta ma trzy plusy. „Budowanie” wskazuje na pozytywny, konstruktywny proces. „Cywilizacji” oznacza związek z obecnym kształtem świata, nie do końca bezsensownym. Wreszcie „Miłości” odsyła do celu możliwych przemian. Przy czym „miłość” nie ma tu charakteru ckliwej emocji, ale konkretne cztery wymiary: prymat osoby przed rzeczą, etyki przed techniką, „być” nad „mieć” i prymat miłosierdzia przed (nie „nad”) sprawiedliwością. Bez powodu do chwały mogę powiedzieć – w prawie 10 lat od odejścia Jana Pawła II – że kilka rzeczy udało mi się wedle idei Cywilizacji Miłości zbudować.

Wiele lat temu apelowałem do zaangażowanej i pobożnej młodzieży – „Wynocha z kościelnych salek!”. Miałem na myśli konieczność realizacji wiary tam, gdzie najbardziej jest to potrzebne. Bardzo ucieszyłem się wezwaniami Franciszka do wychodzenia na ulice oraz pójścia na peryferie, to są według papieża dzisiejsze zadania chrześcijan.

Popapranej, zabawiającej się dziś na śmierć cywilizacji, nic jednak ze strony chrześcijaństwa nie grozi. Mamy wspaniałą wiarę, którą celebrujemy w pięknych świątyniach; zawsze też możemy zwiększyć siłę krytyki i jeszcze głośniej pomstować na wszystko.

 

Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy, to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił.

Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Najwyższą Radę i rzekli: „Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsca święte i nasz naród”. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: „Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród”.

Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić.

Odtąd Jezus już nie występował wśród Żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami.

A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: „Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?”

Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać. (J 11, 45 – 57)

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)
Itinerarium

SOCZYSTE ŻYCIE

Piątek 27 marca 2015

Chrześcijaństwo to krzyż, krzyż Chrystusa i ten nasz. Takie streszczenie naszej wiary wydaje się całkiem słuszne. Słowa o dźwiganiu krzyża wzorem Chrystusa są nam dobrze znane: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (Łk 9, 23)

Krzyż nasz, mój, to nic innego jak ja sam. Brać krzyż, to brać się za siebie. Łatwiej jest wziąć belki, sztangi, dźwignąć heroicznie jakieś kilogramy. Najtrudniej wziąć się za siebie, za swoje życie. Najtrudniej bo z dnia na dzień ważymy coraz więcej, odkładają się w nas przeżycia, smutki, zmartwienia, dużo tego, bardzo dużo.

Z pozoru dźwiganie krzyża wygląda na przykrą konieczność, jakby niezasłużony wyrok, przyjmujemy tę wizję na zasadzie – „jak już musi tak być, niech będzie”. Z pozoru. Z doświadczenia wiem, że noszenie swojego krzyża nie jest wesołe, ale prawdziwe. Nic bardziej rzeczywistego, jędrnego, soczystego, niźli własne życie. Nic cenniejszego do dźwigania nie mamy. Dźwiganie swojego życia, nawet jak czasem doskwiera (a musi!), jest drogą jego ocalenia. Tak właśnie idziemy za Chrystusem.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.8/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium

PATRON OSTATNIEJ SZANSY

Czwartek 26 marca 2015

Święty Dobry Łotrze, zmarnowaliśmy bardzo wiele szans w życiu, może prawie wszystkie. Módl się za nami, abyśmy wykorzystali przynajmniej tę ostatnią.

Dziś w liturgii wspominamy św. Dobrego Łotra, zwanego w tradycji św. Dyzmą. Patron godny polecenia, mój najważniejszy.

Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju». 

(Łk 23, 39-43)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)
Itinerarium

ANIOŁ BOŻY NA KLAWIATURZE KOMPUTERA

Kazanie na Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

Środa 25 marca 2015

Przydarzyło się to bardzo młodej dziewczynie, z ubogiej rodziny i na prowincji. Tyle na pewno wiemy z przekazów biblijnych o Zwiastowaniu. Maria miała od 12 do 16 lat, Nazaret nazwany dumnie miastem liczył niespełna 500 mieszkańców, do Jerozolimy było ponad 150 km, czyli 3 dni drogi. O ubóstwie rodziny Józefa i Marii świadczy „ofiara ubogich” w postaci pary synogarlic, złożona w chwili ofiarowania Jezusa.

Okoliczności zwiastowania są prozaiczne, dzieje się ono prawdopodobnie w domu Marii, bez kontekstu religijnego, tzn. nie podczas jakiegoś święta, nie w świątyni, nie w czasie pielgrzymki. Opowieść o spotkaniu z aniołem („wszedł do niej Anioł”) wskazują, że jest to zapis wewnętrznego doświadczenia nastolatki z Nazaretu, dialog odbywający się w sercu dziewczyny, później opowiadany i wreszcie zanotowany przez św. Łukasza. Historia naszego zbawienia ma niezwykle niepozorny początek.

Wszyscy szukamy Boga. Na różny sposób i w rożnych miejscach. Tak bardzo zadzieramy głowy ku niebiosom i głośno śpiewamy, że przeoczamy Jego anioły. Bo dziś przysiadają one na klawiaturze naszych komputerów, na siedzeniu obok kierowcy w samochodzie, tuż przed kasą w supermarkecie i na ramieniu sąsiada w zatłoczonym autobusie. Proza życia jest domeną Bożego przychodzenia do nas. Żadnych cudów, poza cudem życia i codzienności.

 

LITURGIA SŁOWA

 

(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona jesteś=”” między=”” niewiastami=””>. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

(Iz 7,10-14)
Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami.

(Ps 40,7-11)
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi,
lecz otwarłeś mi uszy;
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca,
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twojej wierności
przed wielkim zgromadzeniem.

(Hbr 10,4-10)
Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

(J 1,14ab)
Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy jego chwałę.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.9/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium

NAJLEPSZE CO MOGŁO MI SIĘ PRZYDARZYĆ

Wtorek 24 marca 2015

Pomrzecie w grzechach swoich. Gdzie ja idę, wy pójść nie możecie. Nie jestem z tego świata. To tylko 3 zdania z dłuższej wypowiedzi Jezusa (całość z dzisiejszej Ewangelii jest niżej). Z tej mowy nie powiewa optymizm ani jakiś program. Niemniej na końcu pojawia się komentarz: Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.

Wszystkie czyny i słowa Jezusa można bez końca wyjaśniać, tłumaczyć, interpretować i reinterpretować. Nie sądzę, aby jakoś szczególnie miało się to do wiary w Niego. Wiara w Jezusa jest opowiedzeniem się, wyborem. Pomimo niezupełnie  zrozumiałych (albo nawet bardzo mało zrozumiałych) słów, zaskakujących zachowań i wszelkich innych niepewności. Wiara w Jezusa to nie jest biznes, interes, spółka, z gwarancją zysku. To nie loteria ze szczęśliwym losem, to nie jakiś układ z przywilejami.

Co to jest zatem? Wierzycie, więc pewnie macie jakieś swoje odpowiedzi. Moja jest taka, że to mocne życie, najlepsze jakie mogło mi się przydarzyć. Mocne życie według scenariusza  miłości, z wiecznością na najdalszym horyzoncie.

 

 

Jezus powiedział do faryzeuszów: „Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie”.

Rzekli więc do Niego Żydzi: „Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie?”

A On rzekł do nich: „Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich”.

Powiedzieli do Niego: „Kimże Ty jesteś?”

Odpowiedział im Jezus: „Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał, jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego”. A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu.

Rzekł więc do nich Jezus: „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba”. Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego. (J 8, 21-30)

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.7/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)
Itinerarium

CZEMU SIĘ Z WIARY NIE ŚMIEJĘ

Poniedziałek 23 marca 2015

Można się śmiać z wiary, modlitwy i Pana Boga. Można, mamy epokę wolności słowa. I faktycznie ten śmiech aż dudni.

Nie śmieję się ani z Boga ani z modlitwy ani z wiary. Ratowałem się i ratowany byłem nie raz dzięki nim. Ktoś może powiedzieć, że mi się wydawało. Może mi się wydawało.

Nie wydawało mi się jednak w przypadku człowieka, który pił mocno przez ponad 20 lat i dziś nie pije. Chwycił się modlitwy, wiary i Pana Boga. Nie wydawało mi się w przypadku innego człowieka, który odstawił wszystkie narkotyki po nawet nie wiem ilu latach, po bardzo wielu. Nie wydawało mi się w przypadku rozlatującego się małżeństwa, przez które przetoczyły się zdrady, policzkowanie i furie. Dziś żyją zgodnie i opowiadają o miłości „która wszystko przetrzyma”.

Jeśli chodzi o moją modlitwę, wiarę i moją więź z Panem Bogiem, mogło mi się wydawać. Ale ci ludzie, którzy dziś szczęśliwi nie piją, nie ćpają i żyją w zgodnym małżeństwie po latach gehenny, to nie moje widzimisię. To żywi i szczęśliwi ludzie, dzięki wierze, modlitwie i dzięki Panu Bogu.

Można się śmiać z wiary, modlitwy i Pana Boga. Nie śmieję się, widzę i słyszę co się dzieje wokół mnie. Modlitwa i wiara działają bardzo mocno. I wcale śmiech im nie szkodzi.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (14 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 6 votes)
Itinerarium

A POTEM NOWE ŻYCIE

Kazanie na 5 niedzielę Wielkiego Postu

22 marca 2015

Mówimy życie, a potem śmierć. Sam kilka razy siałem ziarno i widziałem, że obumierało a potem rodziło się nowe życie.

Prawda jest taka – życie, śmierć a potem nowe życie, już bez końca. Przy założeniu, że idziemy drogą miłości – o tym więcej w kazaniu głosem na www.itinerarium.pl („Kazania nowe”).

 

Liturgia słowa

J 12,20-33)
Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon /Bogu/ w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go mówiąc: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię. Wtem rozległ się głos z nieba: Już wsławiłem i jeszcze wsławię. Tłum stojący /to/ usłyszał i mówił: Zagrzmiało! Inni mówili: Anioł przemówił do Niego. Na to rzekł Jezus: Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

(Jr 31,31-34)
Pan mówi: Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich Władcą – wyrocznia Pana. Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach – wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał.

(Ps 51,3-4.12-15)
REFREN: Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste.

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Będę nieprawych nauczał dróg Twoich
i wrócą do Ciebie grzesznicy.

(Hbr 5,7-9)
Chrystus głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają,

(J 12,26)
Kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.8/10 (5 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 3 votes)
Itinerarium

OPOWIADAJCIE O BOGU O POLSCE

Sobota 21 marca 2015

Przez długie lata i wieki Izrael, naród wybrany, trwał przy Bogu i tradycji dzięki opowieściom rodzinnym, sąsiedzkim, towarzyskim. Nie były to ploteczki, historyjki czy kawały, ale opowieści o tym, co sami widzieli, słyszeli, o czym im opowiadano. Znajdziemy w Biblii bardzo wiele zapisów o tym opowiadaniu. Na przykład:

 

Cośmy słyszeli i cośmy poznali, 
i co nam opowiedzieli nasi ojcowie,
 
tego nie ukryjemy przed ich synami.
 
Opowiemy przyszłemu potomstwu
 
chwałę Pana i Jego potęgę,
 
i cuda, których dokonał.
 
Albowiem nadał On w Jakubie przykazania
 
i ustanowił Prawo w Izraelu,
 
aby to, co zlecił naszym ojcom,
 
podawali swym synom,
 
aby to poznało przyszłe pokolenie,
 
synowie, co się narodzą,
 
że mają pokładać nadzieję w Bogu
 
i nie zapominać dzieł Boga,
 
lecz strzec Jego poleceń
. (Ps 78)

 

Sens opowiadania zrozumiałem jeszcze w czasach komuny, kiedy w gronie rodzinnym słyszałem o polskich kresach, Matce Bożej Ostrobramskiej, rodzinie rozpierzchłej po Syberii i innych częściach świata, o więzieniach dla niewinnych ludzi. Potem trafiłem w środowiska, w których opowiadało się, głównie nocami do samego rana, o Katyniu, o Romku Strzałkowskim, który zginął zawinięty w polską flagę w Poznaniu w 1956 r., ale i o Bogu, o św. Stanisławie biskupie. Opowieści te szły pod prąd ówczesnym przekazom medialnym, w których za chwilę Polska miała stać się szczęśliwym socjalistycznym albo komunistycznym narodem, a Bóg był przestarzałą ideą.

Mamy dziś tysiące telewizji, Internet i wszystko inne. Zdarza mi się czasem trafić w grona, w których opowiada się to, co „widziano i słyszano”, sam często także opowiadam. Myślę, że to jest bardzo poważna powinność.

Co możemy dziś opowiadać? Najpierw możemy opowiadać, to, co nam opowiadano, to zupełnie inna sytuacja niźli obejrzany film czy przeczytana książka. W opowieściach stajemy się uczestnikami sensu historii, i sami opowiadamy nie tylko zdarzenia, ale przekazujemy pamięć, jakiś miąższ prawdy.

Moje pokolenie ma powinność opowieści o 16 października 1978 roku i Wojtyle, który stał się Janem Pawłem II. O Lechu Wałęsie skaczącym przez płot do stoczni i Annie Walentynowicz, robiącej kanapki kolegom na wydziale w tej samej stoczni, z czego zrodziła się Solidarność. O sierpniu 1980 i grudniu 1981. „Cośmy słyszeli i cośmy poznali, i co nam opowiedzieli nasi ojcowie, tego nie ukryjemy przed ich synami” – jak w cytowanym psalmie. O wolności, której pragnęliśmy i o której się dziś rzadko mówi, bo ją mamy (albo tak się nam wydaje).

Nasze opowieści też idą pod prąd propagandzie reklam i szczęśliwego świata nieustannych zakupów. Opowiadajcie swoim dzieciom i bliskim, o Bogu, o Polsce, o prawdziwym życiu. To ma sens. To ważna powinność.

 

 

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +5 (from 5 votes)
Itinerarium

PROMIENNE OBLICZE BOGA NAD WAMI

Piątek 20 marca 2015

Pobłogosław! Pobłogosław! Może pamiętacie to skandowanie tłumów podczas spotkań z Janem Pawłem II, sam tak wołałem. Nie jest to wcale banalne.

Od błogosławieństwa rozpoczyna się historia ludzi na ziemi – „Po czym Bóg im błogosławił” (Rdz 1,28). Błogosławieństwo to najkrótsza forma okazania życzliwości i wsparcia, mocy i serdeczności. W błogosławieństwie udziela się Bóg.

Pamiętam krzyżyki na czole, kreślone przez babcię kiedy ruszałem w „daleki świat”. Po ludzku robiło się raźniej i cieplej, gdzieś głębiej rodziła się pewność, że za tym krzyżykiem  opowiada się też sam Bóg. Pamiętam także ręce rodziców na głowie, jakby nachylanie nieba.

W każdym geście błogosławieństwa dajemy komuś przychylność i łaskę samego Boga, coś z tajemnicy pięknego biblijnego błogosławieństwa:

Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. (Lb 6,24-26)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.7/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium