W ZŁÓBKU PANA JEZUSA NIE BĘDZIE Kazanie na poniedziałek 30 listopada 2 dzień Adwentu

Jeśli ruszacie, aby znaleźć Pana Boga i uniknąć rozczarowania w Święta, podzielę się z wami doświadczeniem trudnym ale realnym. Nie szukajcie Boga daleko. Przeciwnie, możecie Go znaleźć bardzo blisko siebie.

Maria i Józef odkryli Boga w człowieku, w swoim synu, w dziecku. Mamy tę samą drogę do przebycia, odkrycia Boga w swoich najbliższych.

Rozumiem dobrze naszą tradycję i rodziców, którzy prowadzą dzieci do żłóbków i wskazując na laleczki w nich zaczynają tłumaczyć: „Widzisz, tam leży Pan Jezus …” W istocie nie leży tam żaden Pan Jezus. Tylko, że dla dziecka ta pobożna scenografia  staje się rzeczywistością. Jeśli za tym nie pójdzie nauka, że „Pan Jezus mieszka w twojej siostrzyczce i w twojej chorej babci”, wiara stanie się folklorem. A przecież nam chodzi o żywego Boga, a nie o ciepłe rozrzewnienia.

Mamy do odkrycia obecność Pana Jezusa w swoich bliskich, tych najbliższych. Po to mamy mężów, żony, dzieci, rodziców, przyjaciół.

Boże Narodzenie to spełnienie prawdy, że Bóg stał się człowiekiem. W ludziach Go znajdziemy.

Itinerarium

ZOSTAW TO I RUSZAJ! Kazanie na I Niedzielę Adwentu 29 listopada 2020

Żyjemy raz i zbyt krótko, aby żyć byle jak. Nie ma lepszego czasu, aby zacząć na nowo życie niźli Adwent. Z pozoru jest inaczej. Nadchodzą najkrótsze dni w roku, światło gości najwyżej kilka godzin, o ile przebije się przez mgły i chmury. Ciśnienie zwykle jest niskie, łatwo dopada nas ospałość i senność.

Adwent jest czasem, kiedy swoją przyjaźń z Bogiem zaczynają chętni do wstąpienia do zakonów o najbardziej surowych regułach, kartuzów, kamedułów i cystersów. Mroczny, pełen ciemności czas jest dla nich początkiem drogi zjednoczenia z Bogiem.

Adwent to zaproszenie, aby się zerwać, powstać i ruszyć. Sprzyja temu dawna tradycja rorat, czyli Mszy Świętej sprawowanej przed świtem, w Polsce zwykle o szóstej rano. Dzisiaj nasz duch oblepiony jest setkami zbędnych rzeczy, nic nie wartych zakupów, ubrań, bibelotów, do których przylgnęliśmy z nadzieją na jakiś sens i szczęście. A teraz jest czas, aby usłyszeć: „Zostaw to! I ruszaj!” Zostaw te zbędne ciężary, zostaw te niby – szczęścia. Ruszaj, aby samemu znaleźć żywego Boga.

Nie znajdziemy Go w naszym fotelu, w słodkiej drzemce. Znajdzie Go obudzone serce, czuwające i rozpalone. A nasze serca dziś często przypominają dogasające ogniska, popiół i resztki niedopalonych drew.

Adwent przynosi nadzieję na odnalezienie żywego Boga. I na skończenie z byle jakim życiem. Oby się nam udało.

Ewangelia na dzisiaj

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał.

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, do wszystkich mówię: Czuwajcie!»

Mt 13,33 – 37

Itinerarium

SINIAKI PANA BOGA Sobota 28 listopada 2020

Słuchałem wczoraj młodej kobiety, lekko po trzydziestce. Straciła pracę, trochę z powodu pandemii (kucharka), trochę z powodu picia własnego, trochę z powodu picia męża. Na zmianę mówiła, płakała, milkła i łkała. Pod oczami miała duże posiniaczone plamy. Pokazała na nie, to od męża. Pod ręką miałem reparil w żelu, wtarłem w te siniaki. Nawet nie czuła się skrzywdzona przez pana męża brutala. Słuchałem jej z uwagą. W pewnej chwili oznajmiła, że mieszka na ulicy Wesołej i faktycznie smutna nie była.

Dobrze, że Pan Bóg jest niewidoczny. Albo inaczej, dobrze, ze Pan Bóg jest widoczny. Poznałem Go wczoraj po siniakach pod oczami Agnieszki.

Itinerarium

LICZY SIĘ DOBRY FINISZ Piątek 27 listopada 2020

Zawsze lubiłem postać ewangelicznego Nikodema (Ew. św. Jana 3 rozdz.), w podeszłym wieku usłyszał, że musi się narodzić na nowo. Dalsze jego losy świadczą o tym, że zaczął od nowa życie, uwierzył, że warto spróbować, że nie jest za stary i za słaby na zryw.

Piszę to po to, aby sobie i wam uświadomić, że nigdy nie jest za późno, aby odmienić swoje życie. Póki żyjemy możemy jeszcze nadać swojemu losowi pełny sens. O wartości życia nie decyduje przeszłość, coś co się za nami ciągnie. To, co najważniejsze zacząć możemy dzisiaj.

Ze świata sportu wiemy, że o zwycięstwach decydują dobre finisze. A każde pragnienie życia na nowo jest cichym wezwaniem Bożego Ducha, tak jak u Nikodema.

Itinerarium

PAPIER T. JAKO ZNAK SOLIDARNOŚCI Czwartek 26 listopada 2020

Solidarność ma czasami bardzo banalny wymiar. Ta nasza z uchodźcami z Białorusi przebywającymi w ośrodkach w Białej Podlaskiej, kol. Horbów i Bezwoli przyjęła postać garnków, apteczek z lekarstwami i żywności.

Napiszę jeszcze o jednym wymiarze, choć planowałem go pominąć. Jedna z kobiet przebywających w ośrodkach z zakłopotaniem poprosiła nas o … papier toaletowy. Nie chciałem uwierzyć, że tego produktu może także brakować. Niestety, okazało się, że to prawda. Poczułem się cholernie zawstydzony. Jak to, zapraszamy uchodźców do naszego kraju i nie zapewniamy im papieru toaletowego? Zatem tym razem nasza solidarność wyraziła się także w podarowaniu papieru toaletowego. Nie myślałem, że kiedyś dożyję takich czasów, a te z brakiem papieru za komuny jeszcze dobrze pamiętam.

Garnki przekazaliśmy do rodzin z dziećmi, aby mogły samodzielnie przygotowywać posiłki. Każdy ośrodek został także zaopatrzony w apteczki z podstawowymi lekarstwami na grypę i przeziębienie. Przy okazji przewieźliśmy również ufundowaną przez jednego z wolontariuszy pralkę dla wielodzietnej rodziny z Czeczenii (7 dzieci).

W najbliższą niedzielę ruszamy z kolejnym transportem, dowieziemy dla nowych przybyszów żywność, dla wszystkich kolejną dostawę papieru, dla rodzin z małymi dziećmi pampersy, trochę ubrań.

A na św. Mikołaja marzymy o ufundowaniu upominków dla wszystkich dzieci we wspomnianych ośrodkach, jest ich blisko 100.

O naszej akcji solidarnościowej z Białorusią pisałem już tutaj

http://itinerarium.pl/…/pomoglismy-i-bedziemy-pomagac…/

i tutaj:

Bardzo liczymy na wsparcie również z Waszej strony, można to zrobić na dwa sposoby. Przez stronę www.pomagam.pl/uchodzcybialorus lub wpłacając dowolną kwotę na konto:

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

ul. Gospodarcza 2

20-217 Lublin

PL 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

tytułem: darowizna na cele statutowe – uchodźcy

Za każdą formę wsparcia bardzo dziękujemy. Dziękujemy Wam, solidarnym Polakom!

Itinerarium

LUDZIE OD ŚWIATŁA Środa 25 listopada 2020

Mam szczęście spotykać ludzi, dzięki którym otrzymuję światło. Czasem wystarczy, że się uśmiechną, radośnie przywitają, powiedzą dwa dobre słowa.

Wy jesteście światłem świata, uczył Chrystus. Mamy to światło w sobie, roznosimy je przez pogodę na twarzy, proste i mądre słowa, przez drobne uprzejmości. Musimy pełnić tę służbę, bo fale mroku wciąż płyną niemal ze wszystkich mediów. Twórca pierwszego brukowca („Daily Mail”), Alfred Harmsworth głosił zasadę sukcesu swojej gazety – „Czytelnicy uwielbiają nienawiść”. Pomysł zastosowany już pod koniec 19 wieku nadal znajduje naśladowców.

Co więcej, to ożywcze światło możemy roznosić nawet po nastaniu ciemności, które akurat w naszej części świata dominują nad blaskiem dnia.

Itinerarium

LAST CHRISTMAS JUŻ BYŁO Wtorek 24 listopada 2020

Jestem bardzo złym klientem z punktu widzenia sklepów. Zakupy zajmują mi najwyżej pięć minut, a większe może dziesięć. Wiem dobrze, jaki serek chcę kupić, jaki jogurt i jaką wędlinę. Nie zmieniam szamponów i kremu do golenia. A jak już muszę kupić coś z odzieży wysyłam na przeszpiegi kogoś ze znajomych (co się znają lepiej ode mnie) i po uzyskaniu rady zakupuję w tri miga.

Pomimo abnegacji w sferze zakupów zauważyłem na dokładnie miesiąc przed Bożym Narodzeniem, że nie ma w tym roku zwykle wszechobecnej melodii „Last Christmas” i innych jingle bellsów. Może „szał przedświątecznych zakupów” skończył się bezpowrotnie? Może jest szansa, że zamiast Świąt będzie Boże Narodzenie?

Pozostał nam miesiąc do 24 grudnia. Jeśliby już dziś rozpocząć drogę do Bożego Narodzenia, to każdego dnia można zrobić jeden mały krok. Na przykład przeprosić kogoś, komu już dawno to się należy. A drugi krok, na przykład, przestać źle mówić o kimś, kto i tak został wielokrotnie obgadany. I, na przykład, obdzwaniać codziennie jedną osobę z dalszej rodziny, zrobi im się miło, to krok trzeci. I tak dalej, do Bożego Narodzenia.

Itinerarium

PORADNIK NAJLEPSZYCH ZMIAN Poniedziałek 23 listopada 2020

Ktoś to w końcu musi zmienić! Tak dłużej już nie może być! Nie tylko w Polsce, ale i w wielu miejscach na świecie pojawiają się różne protesty, ich wspólnym mianownikiem jest zmiana. Trzeba zmienić rząd, Kościół, służbę zdrowia, edukację, gospodarkę i formy ochrony środowiska. Wiele postulatów zmian jest głęboko uzasadnionych i słusznych, zgadzam się.

Doświadczenie życiowe nauczyło mnie jednak, że najpierw staram się zmienić to, co mogę sam lub z pomocą ludzi, których do tego przekonam. Bardzo często to się udaje! Przykład? Przepisy obowiązujące w Polsce zabraniają osobom starającym się o status uchodźcy podjęcia pracy przed upływem 6 miesięcy. Nikt – łącznie ze szczeblem ministerialnym – nie potrafi logicznie uzasadnić dlaczego ktoś, kto może pracować od zaraz, ma czekać aż 6 miesięcy. Chyba domyślacie się jak należy ominąć ten absurdalny przepis. To przykład z bardzo górnej półki, ale mam niemal codziennie przypadki w których okazuje się, że bez oglądania się na działania instytucji można wiele zmienić.

I jest jeszcze jedna sfera dostępna do zmiany. Mogę zmienić się sam, zmienić siebie. Trochę bardziej chcieć, trochę więcej myśleć, trochę mocniej kochać. W zmianie siebie samego tkwi ogromny potencjał wszystkich innych zmian.

To, o czym piszę, to moja lekcja z Ewangelii. Tam najpierw jest wezwanie do nawrócenia (zmiany wewnętrznej) i do podejmowania zmian wokół siebie , np. „Wy dajcie im jeść!” – wezwanie Chrystusa do apostołów, aby sami zaczęli karmić głodnych.

Można i trzeba zmieniać rządy, Kościół i inne instytucje. A zaczynać te zmiany najlepiej od siebie samego i tego, co możemy zrobić razem dzisiaj.

I jeszcze w temacie zmian – powoli należy opony zmieniać na zimowe, jak ktoś tego jeszcze nie zrobił.

Itinerarium

COKOLWIEK UCZYNIŁEM DLA STASIA I SASZY Kazanie na Uroczystość Chrystusa Króla 22 listopada 2020

Stanisławowi, obok którego stoję, dawałem chleb wiele razy, nie tylko ja. W lipcu  Stasio odszedł tam, gdzie jest uczta wieczna i mam nadzieję, że wszystkie jego głody zostały zaspokojone.

Byłem głodnym, a daliście Mi jeść… Kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Wszystko, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnie uczyniliście. A Stanisław faktycznie, był bratem najmniejszym w sensie dosłownym, może lekko przekraczał 150 cm i zawsze kojarzył mi się z dzisiejszą Ewangelią.

Sasza, z drugiego zdjęcia, jest z kolei przybyszem. Przybył z Białorusi, uciekał przed prześladowaniami Łukaszenki. Od kilku tygodni przebywa w jednym z ośrodków dla uchodźców w pobliżu Lublina.

Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie. Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Ciebie? Wszystko, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnie uczyniliście. Sasza do braci najmniejszych nie należy w sensie fizycznym, bo – jak widać – przewyższa mnie znacznie. Próbuję go przyjmować (wraz z innymi wolontariuszami) jak umiem, co tydzień podrzucamy mu przysmaki wegańskie.

Siostry i bracia, mamy wokół siebie ludzi do nakarmienia, chlebem i słowem pocieszenia, mamy ludzi do przyjęcia i z Białorusi i z sąsiedniego domu, mamy chorych do przygarnięcia, żeby nie czuli się sami.

Mamy Chrystusa właśnie w nich. Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych … 

Ewangelia na dzisiaj:

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.

Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata!

Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;

byłem spragniony, a daliście Mi pić;

byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;

byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;

byłem chory, a odwiedziliście Mnie;

byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.

Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”

A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”.

Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!

Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;

byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;

byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;

byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;

byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”.

Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?”

Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie uczyniliście”.

I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».

(Mt 25, 31 – 46)

Itinerarium

DOBIŁEM DO PORTU (POMIMO PODEJRZANEGO WYGLĄDU) Sobota 21 listopada 2020

To, że podejrzanie wyglądam, wiem i sam. Wczoraj jednak uzyskałem potwierdzenie owego faktu. Podczas wieczornej kolacji z osobami bezdomnymi podszedłem do pana w średnim wieku, wydawało mi się, że jest u nas po raz pierwszy.

– Nie, nie, nie! – zaprotestował gość – Ja już byłem!

– Hm, nie mogę sobie przypomnieć – wątpiłem.

– Oj, zaraz, zaraz… – zaczął grzebać w pamięci – No tak! W grudniu trzynastego (2013) wyszedłem z puszki i na początku czternastego (2014) byłem tutaj! No nie pamiętasz???

– No jak nie?! Pamiętam! – zreflektowałem się, żeby nie wyjść na skończonego sklerotyka.

A gość z kolei wyraźnie zaciekawiony zaczął lustrować mnie oczkami, nieco podkrążonymi wskutek jakiegoś trunku. I wreszcie mówi:

– Podejrzanie wyglądasz ….

I paluszkiem wskazującym puknął mnie w koloratkę.

– Ksiądz?

– No tak …

– Zaraz, zaraz … – zamyślił się – O, już wiem! Króluj nam Chryste!

– Zawsze i wszędzie – odrzekłem zgodnie z formułą ministrancką.

– No to dobiliśmy do portu! – ze szczerą radością krzyknął dawny ministrant i dodał:

– Pana Boga kochamy?

– Kochamy! – potwierdziłem.

– Ludzi kochamy?

– Kochamy, kochamy! – dalej potwierdzałem.

– No to dobiliśmy do portu! – zakończył egzamin nowy – stary znajomy.

I tak się cieszę, że pomimo podejrzanego wyglądu dobiłem jakoś do portu. Czego i Wam życzę!

Itinerarium