BÓG GOŚCIEM

Czwartek 18 września 2014

Święty Stanisław Kostka, patron polskiej młodzieży, ma dziś święto. Zupełnie nie wiem jak przedrzeć się do młodych polskich głów z ważnym przesłaniem, jakie niesie Stanisław.

Nie wymażemy z historii postaci młodego Polaka, choć moralne i religijne wzorce jego życia są dziś mało przekonujące – mdlał na dźwięk przekleństwa, długie godziny poświęcał modlitwie do Matki Bożej, solidnie podchodził do nauki (łacina, greka, niemiecki).

Poza szesnastowieczną ornamentyką („kiedy modlił się, twarz jego jaśniała tajemniczym blaskiem”), św. Stanisław świadczy o czymś co wydaje mi się szokujące. Szokujące, bo patron dzisiejszy miał osiemnaście lat, kiedy umierał. To, co mnie zachwyca – i czego jeszcze nie umiem – to absolutne zaufanie Bogu. Zachowania Świętego (konflikt z rodziną, trudna wyprawa przez Alpy z Wiednia do Rzymu) wynikały z gorącego pragnienia zjednoczenia z Bogiem.

Bóg, opowieść o św. Stanisławie jest w gruncie rzeczy opowieścią o młodym polskim chłopaku, którego zachwycił Bóg, o chłopaku, który dla Niego chciał zrobić wszystko. Gościł w swoim sercu Boga, co dziś wydaje się przenośnią lub truizmem.

No właśnie, Bóg. Bóg gościem mojego serca. Tak ważnym, słyszalnym i pewnym, że można Mu zaofiarować całe życie. Bóg gościem mojego serca. Zawsze można usłyszeć – „Dobrze się czujesz?”. Można też temu Bogu zaufać i pójść z Nim tam, gdzie On zaprasza.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)
Itinerarium

O SZWABACH I RUSKICH

Środa 17 września 2014

Bardzo lubię język rosyjski, przepadam za Władimirem Wysockim, przeczytałem wszystko co napisał Dostojewski. Nie jestem jednak bezkrytycznym rusofilem ani rusofobem. Doskonale wiem, co wydarzyło się 17 września 1939 roku, kto napadł nas od wschodu i jak wielu moich rodaków zginęło z rąk Sowietów. To część historii mojej rodziny. Z niepokojem śledzę to, co dzieje się obecnie na Ukrainie, wiem też co stało się w Czeczenii i Gruzji, nie tak dawno. Przez wiele lat uważałem „Szwabów” i „Ruskich” za największych wrogów mojego narodu. Dziś o Niemcach nie myślę w kategoriach „Szwabów” i bronię się, żeby o Rosjanach nie myśleć w kategoriach „Ruskich”.

Przypadki otumanienia wielkich rzesz ludzkich przez charyzmatycznych i szalonych władców powtarzają się w historii od dawna. Aleksander Macedoński, rzymscy cesarze, Tatarzy, Napoleon, Hitler, Mussolini. Dlatego Putin nie jest jakimś ewenementem, jest ostatnim – jak na razie – twórcą groźnego imperium. Wszystkie imperia znane z historii, wcześniej czy później ginęły, opierały się bowiem na przemocy, tyranii i absolutyzacji rasy bądź nacji. Przy dzisiejszym tempie zmian i przyśpieszeniu procesów cywilizacyjnych, imperium Putina legnie w gruzach szybciej niż jakiekolwiek inne, co nie zmienia faktu, że tysiące – oby nie miliony – ludzi zapłacą za wizje imperatora. Historię warto znać, choć nie zawsze jest nauczycielką życia, tym bardziej nie musi uczyć czegokolwiek władców (zwykle niedouczonych).

Niemal dokładnie dwa lata temu ogłoszono Wspólne Przesłanie do Narodów Polski i Rosji, podpisane przez polskich i rosyjskich biskupów. Jedno zdanie stamtąd: Grzech, który jest głównym źródłem wszelkich podziałów, ludzka ułomność, indywidualny i zbiorowy egoizm, a także naciski polityczne, doprowadzały do wzajemnej obcości, jawnej wrogości, a nawet do walki między naszymi narodami. Trudno sobie dzisiaj wyobrazić dialog pomiędzy Polakami i Rosjanami, ale innej drogi nie ma. Nie wyrównaliśmy „rachunków” z Niemcami, musielibyśmy uśmiercić porównywalną liczbę ofiar. Dobrze, że nie słyszę dziś „Katyń pomścimy!”, choć wiem jak trudno pomyśleć i powiedzieć „Katyń przebaczamy!”. Bardzo trudno. „ Miłujcie waszych nieprzyjaciół”, nie wymyśliłem tego. Słabi ludzie, słabe narody, stosują zasadę „oko za oko”.

Modlitwa za Polaków, co zginęli 17 września, siedemdziesiąt pięć lat temu, i potem na stepach Kazachstanu czy odludziach Syberii, to jedna sprawa na dziś. Druga to wołanie za Rosjanami o przebudzenie i nadzieja na to, że już niedługo „ naród przeciw narodowi nie podniesie miecza” (Iz 2, 4)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.7/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 5 votes)
Itinerarium

FRUWAJĄCE DRZEWA

Wtorek 16 września 2014

Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Prośba nie spotkała się z życzliwą reakcją Jezusa. Riposta była wręcz zaskakująca – Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna. (Łk 17,5-6).

Pomyłka w naszym myśleniu polega na tym, że traktujemy wiarę jak towar zalegający na półkach w niebie, skąd jest nam przekazywany dzięki naszym prośbom i modlitwom. Potem moglibyśmy rozporządzać darem z nieba i rzucać drzewami w morze. Gdyby to działało, fruwałyby zapewne w powietrzu domy nielubianych sąsiadów albo nawet budynki sejmu czy rządu.

Chrystus odsyła apostołów do ich własnych umysłów i serc. Gdybyście mieli wiarę … Nie proście o jej pomnożenie z zewnątrz, macie ją w sobie! Ponieważ jednak żyjemy w epoce, kiedy wszystko możemy mieć za pieniądze (kwestia ceny) i dostarczone pod nos, podobnie chcielibyśmy i z wiarą. Zachodzimy do kościołów „po wiarę”, liczymy, że ksiądz ją „umocni” (a gdzie mają iść księża „po wiarę”?).

Wiara jest w nas. Ukryta, nierozpoznana moc, po którą zadzierać będziemy głowy w górę, bezskutecznie. Wiara jest w nas.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.6/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium

W GODZINIE ŚMIERCI MATKA

Poniedziałek 15 września 2014

Powiewy zła i okrucieństwa docierają do nas każdego dnia. Od soboty Wielka Brytania (ale i niemal cały świat) przeżywa egzekucję Davida Hainesa, porwanego rok temu przez tzw. dżihadystów. Haines pracował przy rozdziale pomocy humanitarnej, został ścięty w zemście za deklarację Wielkiej Brytanii o udziale w koalicji przeciwko „Państwu Islamskiemu”.

Na początku września islamiści ścięli Amerykanina Stevena Stoloffa, a w drugiej połowie sierpnia zamordowali w ten sam sposób  jego rodaka Jamesa Foleya, obydwaj byli dziennikarzami. Foley zostawił wzruszające świadectwo wiary w moc różańca: Kiedy byłem uwięziony, modlitwa dawała mi wewnętrzną wolność – czytamy w liście Jamesa Foleya, amerykańskiego dziennikarza brutalnie zamordowanego przez islamistów w Iraku. Słowa te napisał po pierwszym uwięzieniu, które miało miejsce w Libii w 2011 r. Został wówczas pojmany na 45 dni przez siły rządowe. Po uwolnieniu opisał swe doświadczenia w liście do swej byłej uczelni, katolickiego uniwersytetu Marquette.
Foley przyznał, że w więzieniu najbardziej żal mu było jego matki. Chciał z nią nawiązać kontakt i wtedy zaczął się modlić, tak jak ona, czyli różańcem odmawianym na głos z uwięzioną wraz z nim dziennikarką. Było to dla mnie umocnieniem, bo zamiast milczeć, wyznawałem mą słabość i nadzieję, rozmawiałem z Bogiem – napisał amerykański dziennikarz. Podkreślił też, że właśnie dzięki tej modlitwie już w więzieniu uzyskał wewnętrzną wolność
(za Radiem Watykan).

Jeśli dodamy do tego informacje o mordowaniu chrześcijan i jazydów w Iraku, ofiary wojny na Ukrainie, powstaje dość przygnębiający obraz. W kalendarzu liturgicznym jest dziś wspomnienie Matki Bożej Bolesnej, tej która stała pod krzyżem umierającego Jezusa. Wierzę, że nikt w chwili śmierci nie jest sam. Mówimy codziennie: „módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.” Ja odmawiam to wezwanie także za wszystkich, których spotyka śmierć z rąk innych ludzi, za tych, co giną w Iraku, Syrii, Ukrainie i gdziekolwiek indziej. Wierzę, że każdy człowiek, ścinany, mordowany, rozstrzeliwany i wieszany, nie jest sam. Matka, Bolesna Matka, doświadczona pod Golgotą, czuwa w ostatnich chwilach życia każdego człowieka. To jest moja wiara i zaufanie.

Jeśli ktokolwiek z was ma jeszcze swoje smutki, wątpliwości, stresy, cierpienia, rozterki, polecam fragment z pism św. Bernarda –przeczytać i zastosować.
Kimkolwiek więc jesteś, gdy pojmiesz, że w potopie tego świata chyboczesz się raczej wśród burz i nawałnic, miast kroczyć po ziemi, nie odwracaj oczu od blasku tej Gwiazdy, jeśli nie chcesz się pogrążyć na skutek burzliwych podmuchów. Gdyby się zerwały wichury pokus i gdybyś natrafił na skały utrapień, patrz na Gwiazdę, przyzywaj Maryję. Jeśli miotają tobą fale pychy albo niezdrowej ambicji, czy też oszczerstwa albo zazdrości – patrz na Gwiazdę, przyzywaj Maryję. Kiedy gniew albo chciwość, albo cielesna pożądliwość uderzy w duchową łódź – patrz na Maryję. Jeśliś wzburzony ogromem występków, okryty wstydem z powodu brudu sumienia albo strwożony grozą sądu, jeśli zaczynasz grzęznąć w otchłani smutku lub w przepaści beznadziei – myśl o Maryi. 

W niebezpieczeństwach, w uciskach, w wątpliwościach – myśl o Maryi, Maryję przyzywaj. Niech nie schodzi z ust i nie znika z serca Jej imię, nie trać z oczu wzoru Jej postępowania, aby wybłagać Jej modlitewną pomoc. Idąc Jej śladami, nie zbaczasz z drogi; prosząc Ją, nie tracisz nadziei; myśląc o Niej, nie błądzisz; kiedy Ona cię podtrzymuje, nigdy nie upadasz; nie lękasz się, kiedy Ona strzeże; nie męczysz się, kiedy prowadzi, co więcej, zdobywasz wszelkie łaski i w ten sposób na sobie samym doświadczasz, jak słuszne są słowa: „A Dziewicy było na imię Maryja”.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.9/10 (9 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 6 votes)
Itinerarium

KRZYŻ SPRAWA POWAŻNA

Kazanie na Święto Podwyższenia Krzyża

Niedziela 14 września 2014

 

Od dzieciństwa krzyż był dla mnie sprawą poważną. Najpierw dlatego, że babcia strofowała mnie za mylenie lewego ramienia z prawym. Trochę mnie to dziwiło, bo czy tak czy na odwrót, linia pionowa i pozioma przecinały się. Potem dowiedziałem się, że raz żegnałem się po katolicku a raz na sposób prawosławny.

W tym samym czasie, w miejscowości gdzie mieszkałem, wymieniono stary, drewniany i mocno spróchniały krzyż na nowy metalowy. Cała rodzina brała w tym udział, nawet nie spodobało się to ówczesnym władzom, ponieważ prace wykonano w niedzielę, a wówczas w niedziele dozwolone były jedynie „czyny partyjne” (członkowie PZPR robili np. place zabaw dla dzieci). Chyba wszystkie rodziny wzięły po kawałku starego krzyża. Kilka lat później w naszych zabudowaniach gospodarczych wybuchł nocą pożar, w czasie burzy. Ogień zatrzymał się mniej więcej w połowie budynku. Mama powiedziała, że pożoga nie przekroczyła miejsca, w którym położyła wcześniej cząstkę starego krzyża.

Jeszcze później, już w liceum, roznosiłem ulotki wzywające do bojkotu komunistycznych wyborów, i tak z góry przesądzonych. Dyrektor wezwał mnie – i ośmiu kolegów – na dywanik i zakomunikował, że przeciwnicy ustroju noszą skórzane krzyżyki. Nie było to za mądre rozumowanie, nas jednak skłoniło do szukania jak największych skórzanych krzyżyków.

Trochę inaczej o krzyżu opowiadam w kazaniu głosem – www.itinerarium.pl. Każdy dzień upewnia mnie jednak, że krzyż to sprawa poważna. To sprawa sensu tutaj i życia wiecznego.

 

Liturgia słowa

 

 

(J 3,13-17)
Jezus powiedział do Nikodema: Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

(Lb 21,4b-9)
W owych dniach podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.

(Ps 78,1-2.34-38)
REFREN: Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy.

Słuchaj, mój ludu, nauki mojej,
nakłońcie wasze uszy na słowa ust moich.
Do przypowieści otworzę me usta,
wyjawię tajemnice zamierzchłego czasu.

Gdy ich zabijał, wtedy Go szukali,
nawróceni garnęli się do Boga.
Przypominali sobie, że Bóg jest ich opoką,
że Bóg najwyższy jest ich Zbawicielem.

Lecz oszukiwali Go swymi ustami
i kłamali Mu swoim językiem.
Ich serce nie było Mu wierne,
w przymierzu z Nim nie byli stali.

On jednak będąc miłosierny
odpuszczał im winę i nie zatracał,
gniew swój często powściągał
i powstrzymywał swoje wzburzenie.

(Flp 2,6-11)
Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca.

Uwielbiamy Cię, Chryste, i błogosławimy Ciebie, bo przez Krzyż twój święty, świat odkupiłeś.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.8/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)
Itinerarium

TRZY NAPRZÓD DWA W TYŁ

Sobota 13 września 2014

Od prawie siedmiuset lat w niewielkim opactwie Echternach w Luksemburgu odbywa się przedziwna procesja, idąca do grobu św. Wilibrorda, ewangelizatora północnej Europy na przełomie VII i VIII wieku.

Procesja jest przedziwna, ponieważ porusza się w rytmie trzy kroki naprzód i dwa w tył. Wyobraźmy sobie to podczas naszego Bożego Ciała…

Trzy kroki naprzód a potem dwa kroki w tył. Szczerze mówiąc czasem mam wrażenie, że tak właśnie wygląda w moim życiu postęp duchowy, moralny oraz ten w miłości.

Trzy kroki naprzód i dwa kroki w tył. Bogu dzięki, że mimo wszystko jest to jednak postęp. I całkiem niezłe tempo!

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +5 (from 5 votes)
Itinerarium

NA DROGACH EGO WALCZĄ

Piątek 12 września 2014

Prawie tydzień temu trafiłem na wypadek. Z daleka widziałem migające światła karetki i radiowozów. Zatrzymałem się, wyjaśniłem policjantowi, że jestem księdzem. Podchodzę, kilku ratowników prowadzi reanimację. Pytam jednego, akurat odpoczywającego, mówi, że sytuacja jest skrajnie krytyczna. Próbuję nawiązać kontakt z chłopakiem, bez szans. Udzielam mu rozgrzeszenia in periculo mortis (w sytuacji niebezpieczeństwa śmierci). Po niespełna godzinie słyszę w radiu, że długa reanimacja nie powiodła się, chłopak zmarł.

Adrian został pochowany w środę. Jechał dobrym motocyklem, wyprzedzał cztery samochody, jadące w kolumnie. Jedno z aut nagle – pewnie także w zamiarze wyprzedzenia innego – wtargnęło na lewy pas. Motocyklista próbuje hamować, kładzie motor na jezdni, odbija się od samochodu, ląduje w rowie. Następnego dnia pali się tam kilka zniczy. Kierowca samochodu, z którym zderzył się Adrian, nie zatrzymał się, do tej pory policja nie odnalazła go. Adrian miał 23 lata, niedawno dostał pracę w kopalni.

Takich historii jest wiele, inaczej się je postrzega z bliska. Z nasłuchu radia (CB) wiem, jak kierowcy aut traktują motocyklistów, „szaleńcy”, „dawcy narządów”. Na drogach i ulicach trwa cicha wojna pomiędzy szoferami w samochodach i chłopakami na motocyklach, skuterach i rowerach.

Nie wierzę, że da się wynaleźć doskonałe przepisy, które zapobiegną dramatom. Wszystko siedzi i dzieje się w głowach ludzi. Wciąż mamy mało wzajemnego szacunku, zrozumienia. Wielkie ego walczą także na drogach, tu jednak stawką jest  życie. Kochaj bliźniego swego. Zawsze. I na ulicach, i na szosach.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.8/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium

JEDEN PROCENT SZCZĘŚLIWYCH

Czwartek 11 września 2014

Wyobraź sobie, że biegniesz rano do pracy, aby być dziesięć minut przed godziną rozpoczęcia. Nie możesz doczekać się pierwszych spotkań z koleżankami i kolegami i kiedy znowu zaczniecie pracować. Przez myśl ci nie przejdzie, żeby się spóźnić i stracić choćby minutę pracy. Osiem godzin twojej pracy to szczęśliwy czas wyzwań, pasjonujących zadań, które uwielbiasz i nie mógłbyś bez nich żyć. Godzinę zwiastującą koniec pracy przyjmujesz jak przykry i nieunikniony wyrok i pocieszasz się, że jutro rano wszystko wróci do szczęśliwej normy.

Instytut Gallupa podał, że tak swoją pracę przeżywa tylko jeden (1) na stu (100) ludzi. Oni czerpią z pracy przyjemność i niezwykłą satysfakcję. Co z resztą? Dla 25% praca jest przykrym obowiązkiem, jakoś ją znoszą. Ponad 60 % to tzw. „lunatycy”, wkładający więcej energii w unikanie wysiłku niźli w jakąkolwiek pracę. Pozostała część to „hamulcowi”, którzy robią wszystko aby dyskredytować miejsce pracy, współpracowników i samą pracę. Plotkują, narzekają, psioczą, zrzędzą, obgadują wszystkich dookoła i wypijają hektolitry kawy (zwykle nie swojej).

Tylko jeden procent ludzi jest szczęśliwych dzięki pracy, może tu kryje się źródło stresów i depresji, które coraz bardziej dopadają nasze pokolenie.

Nie wiem jak jest z wami, życzę jak najlepiej. Absolutnie nie zamierzam się chwalić, ale wstaję rano bardzo chętnie i cieszę się z każdego dnia, w którym mogę wielbić Boga moją pracą.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium

BATON ZA 99 GROSZY I NORMALNOŚĆ

Środa 10 września 20134

Pewnie połowa Polski zna już historię niepełnosprawnego chłopaka, który ukradł baton o wartości 99 groszy, trafił za to do więzienia. Dyrektor okręgowy więziennictwa w Koszalinie, płk Krzysztof Olkowicz wpłacił za sprawcę 40 zł grzywny. Zgodnie z prawem nie mógł tego zrobić, bo nie jest bratem czy ojcem skazanego. Pułkownik został osądzony jako winny, nie wymierzono mu jednak kary.

Dobrze rozumiem pana pułkownika, bo mam na swoim koncie podobne wykroczenia, na szczęście nikt ich dotąd nie wykrył. Wiarę w wiedzę i mądrość sędziów utraciłem już dawno, pisywałem tu już o tym. Od sędziów, podobnie zresztą jak od przedstawicieli wielu innych profesji, nie wymaga się myślenia, wrażliwości czy poczucia sprawiedliwości. Wystarczy jedynie śledzić paragrafy, nawet jeśli prowadzi to do błazenady.

Szlachetność, działanie z sensem, troska o człowieka, solidarność i miłość do Boga oraz bliźniego, prowadzą często do konfliktu z prawem, ale na szczęście są przyczyną najbardziej pozytywnych przemian w historii. Przypomnę, że strajki robotnicze z roku 1980 czy 1989, były nielegalne, drukowanie i rozprowadzanie „bibuły” było karalne, występowanie przeciwko ideologii komunistycznej traktowano jako ciężkie przestępstwo. Sięgając jeszcze dalej, Jezus został skazany za łamanie prawa!

Dobrze, że od czasu do czasu, pojawia się postać taka jak płk Krzysztof Olkowicz. Przywraca wiarę, że postępując zgodnie z rozumem i sercem, może być normalnie. Normalnie, choć niezgodnie z prawem.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium

OJCZE NASZ CODZIENNIE

Wtorek 9 września 2014

 Ojcze nasz, któryś jest w niebie

święć się imię Twoje;

przyjdź królestwo Twoje;
bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi;
chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;
i odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom;
i nie wódź nas na pokuszenie;
ale nas zbaw od złego. Amen.

 

Odmawiam te słowa codziennie. Codziennie też jem chleb, oddycham, chodzę, rozmawiam. Czasem słyszę, że komuś zabrało czasu aby tę modlitwę przedstawić Bogu.

Od dawna wiadomo, że wspomniana modlitwa streszcza wszystkie istotne ludzkie sprawy. Oddanie się Bogu, zgoda na Jego wolę, prośba o chleb, odpuszczenie zła i pojednanie z ludźmi oraz zachowanie od zła.

Ta modlitwa trzyma mnie przy Bogu i przy ludziach. Dobrze jest odmawiać ją często, jest przecież krótka. Znam ludzi, którzy mówią ją zaraz po przebudzeniu i tuż przed snem, przed śniadaniem, obiadem i przed kolacją. I nie dodają żadnych innych formuł, Ojcze Nasz od rana do wieczora.

Zapewne nie jestem odosobniony w miłości do Ojcze Nasz, dzięki niej staram się mocniej kochać i Boga i ludzi, szanować kanapki z serem, zapominać urazy, pamiętać o niebie i strzec się zła.

Ojcze nasz, dobrze, że codziennie jesteś przy mnie, przy nas.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium