W STREFIE PANA BOGA

W STREFIE PANA BOGA

Kazanie na 29 Niedzielę Zwykłą 22 października 2017

Dzisiejsza Ewangelia przypomina o starej ludzkiej pokusie przeciągnięcia Boga na swoją stronę. Gdyby Pan Jezus wezwał do niepłacenia podatków rzymskim okupantom, można byłoby Go wykorzystać (Jego cudowne moce i popularność) w narodowym powstaniu.

Chcielibyśmy mieć Boga po swojej stronie, żeby nas chronił, obdarzał zdrowiem, pomnażał bogactwa i walczył z naszymi wrogami. Radykalnym wyrazem takiej postawy był napis „Gott mit uns” na klamrach pasów żołnierzy hitlerowskich. Niekiedy ludzka pobożność skierowana jest na zyskanie Bożej przychylności, aby wykorzystać ją dla własnych celów, tak rozumiana bywa modlitwa czy inne praktyki.

Chcielibyśmy, aby Bóg był po naszej stronie, a On chce abyśmy my byli po Jego stronie. Po Jego stronie zawsze stajemy kiedy idziemy za prawdą, kiedy dzielimy się chlebem i rzeczami, kiedy przebaczamy i dochodzimy do zgody, kiedy stajemy obok samotnych, kiedy nosimy w sercu ofiary wojen czy zamachów.

Wiele razy takiej postawy uczył na św. Jan Paweł II, patron dzisiejszego dnia. Był po stronie Boga, kiedy przytulał dzieci w trakcie pielgrzymek, kiedy podchodził do chorych, kiedy rozmawiał z Ali Agcą po zamachu.

Strefa Boga, do której jesteśmy zaproszeni, znajduje się tam, gdzie jest prawda, solidarność, pojednanie, gdzie dokonuje się działanie na rzecz pokoju, gdzie spełniamy dobre dzieła w miłości.

LITURGIA SŁOWA

Faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Jezusa w mowie. 

Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby mu powiedzieli: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?» 

Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową!» Przynieśli Mu denara. 

On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli: «Cezara». Wówczas rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».

(Mt 22, 15 – 21)

Itinerarium

KARDIOLOGIA NA SOBOTĘ

Sobota 21 października 2017 Codziennie rano modlę się słowami Psalmu Wezwania (95): „Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych”, w proroctwie Ezechiela mamy zapowiedź, że Bóg „odbierze nam kamienne serce”.

Twarde, kamienne serce, może kojarzyć się z westernowym obrazem bezwzględnego bandziora uśmiercającego kolejne ofiary albo finansisty skoncentrowanego tylko na notowaniach swoich akcji.

Niedawno wieczorem zamykaliśmy z wolontariuszami salę w której wydajemy gorące posiłki dla bezdomnych, jako ostatnia wychodziła samotna kobieta. Nie wiadomo skąd nadjechała na rowerze młoda dziewczyna, przyhamowała i niespodziewanie powiedziała:

– Mam dla pani hot – doga! – i wręczyła go kobiecie.

Podziękowałem dziewczynie, machnęła tylko ręką i rzuciła:

– Oj, ja tak tylko z serca …

Trzeba być posłusznym impulsom serca, ono widzi dobrze, podpowiada, żeby dawać, dzielić się. Twarde serce trzyma oczy na smartfonie, omija ludzi, ptaki i stubarwne liście sfruwające z drzew.

Trzeba być posłusznym nakazom serca, nie tłumaczyć sobie, że mamy za mało i że istnieje pomoc społeczna. A już najbardziej słuchać serca warto w miłości, nie wierzyć, że jesteś za młody albo za stary albo, że za daleko.

Kto ufa swojemu sercu żyje najpiękniej i jest w przyjaźni z Panem Bogiem. Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych!

Itinerarium

DOBRZY POLICJANCI LEKARZE I TAKSÓWKARZE

Piątek 20 października 2017 W rankingu zaufania społecznego jesteśmy na czwartym miejscu od końca  w Europie, za nami jest Cypr, Bułgaria i Słowacja.

Mam przed oczami obrazki z kilku amerykańskich i kanadyjskich miast i miasteczek, gdzie kierowcy zostawiają kluczyki w stacyjkach aut idąc do sklepu. W Polsce każdy szofer natychmiast po wyjściu z samochodu włącza alarm i jeszcze dla pewności szarpie za klamki. A znam takich, którzy sprawdzają też bagażnik i korek od wlewu paliwa. Zamykanie mieszkań na kłódki i zasuwy w ciągu dnia wcale nie jest powszechnym zjawiskiem na świecie tak jak i oznaczanie posesji tabliczkami o złych psach.

Zasadniczo sąsiad jest człowiekiem z którym można zagadać o pogodzie, który może nam pomóc w potrzebie czy użyczyć czegoś. Sąsiad złodziej to naprawdę rzadkość, a odgradzanie się od niego buduje od razu mur nieufności w psychice. Policjanci starają się dbać o nasze bezpieczeństwo, lekarze o zdrowie, a politycy – jak umieją – próbują rozwiązywać niełatwe problemy społeczne.

Polski brak zaufania wcale nie wynika ze smutnych doświadczeń życiowych, nieufność nosimy w sercach. Nie mamy chyba zakorzenionej wiary, że człowiek jest dobry, że stać go na przyjaźń, że chce z nami współpracować. Choć – przyznajmy – my akurat się pewnie za takich ludzi uważamy! Inni nie są tacy?

Zaufanie do innych ludzi, bliskość i otwarcie na wspólne dzieła rodzi się także ze świadomego braterstwa, ci inni to nie wrogowie ale bliźni, siostry i bracia. Popatrzcie tylko na swoich sąsiadów, na znajomych policjantów i lekarzy, na swoich wójtów czy starostów, na aptekarki i taksówkarzy – warci są zaufania i współpracy. Tak jak i my!

Jesteśmy dobrymi ludźmi (którym, owszem, przydarzają się złe i paskudne przypadki), jednym z nas stał się  Syn Boży, nasz wspaniały Brat. Skoro Bóg tak zaufał człowiekowi,  w zaufaniu do ludzi jest nasza droga do naśladowania Go.

Itinerarium

ZA PLEWY SIĘ NIE PŁACI

Czwartek 19 października 2017 Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa (SB) zamordowali ks. Jerzego Popiełuszkę  – w okrutny sposób – 19 października 1984 r., 33 lata temu. Na 10 miesięcy przed śmiercią w kazaniu mówił o wolności, prawdzie i godności:

Prawdziwa wolność jest pierwszą cechą człowieczeństwa. Ona jest szczególnym znakiem obrazu Bożego w człowieku. Ona została nam ofiarowana przez Boga. Zachować godność to być sobą w każdej sytuacji życiowej. To stać przy prawdzie, choćby miała ona nas wiele kosztować. Bo prawda wypowiadana w słowie kosztuje. Tylko za plewy się nie płaci. Za pszeniczne ziarno prawdy trzeba zapłacić. Każda rzecz, każda sprawa wielka musi kosztować i musi być trudna.

Wolność, prawda, godność, pisząc to mam wrażenie, jakbym szperał w starym, zakurzonym albumie. Te wartości są dziś do sprzedania, za pieniądze, sukces czy chwile sławy.

Rozmawiałem wczoraj z kolegą, który mógł – za pomocą błahego kłamstwa – załatwić coś dla swojej córki. „Wiesz co, nie będę kłamał, to poniżej mojej godności”. Pochwaliłem, rzadkość dziś taka postawa, prawie jak brylant. Za plewy, jak uczył bł. Ks. Jerzy, nie płaci się.

Itinerarium

KIEDY SŁUCHAMY EWANGELII NA PRÓŻNO

Środa 18 października 2017 Słyszeliśmy Ewangelię wiele razy, może nawet ją czytaliśmy, niektórzy z nas rozmyślali nad nią. To wszystko jest bardzo dobre, ale – nie miejmy złudzeń – nie czyni nas chrześcijanami.

Chrześcijaństwo jest formą naszego życia i kształtem naszej osoby. I tu chyba ciągle musimy przechodzić szybkie kursy „robienia” Ewangelii. Przychodzimy do kościołów, jesteśmy pouczani i pouczani, rok po roku, przez wiele lat, sami sięgamy po komentarze do Ewangelii, doczytujemy, dyskutujemy. Tak jakbyśmy wciąż byli na jakichś religijnych studiach, które dopiero mają nas przygotować do życia i nie wiadomo kiedy zaczniemy praktykę. Znam takich, co wgryzają się w poszczególne wersety Pisma, wynajdują (to łatwe) sprzeczności, niuanse i stwierdzają: „A widzisz, nie do końca to jest tak …” Pozostaną pewnie na etapie studiów do końca.

Pierwszy ewangeliczny staż odbywamy w relacjach z ludźmi, to nasze codzienne lekcje. Ewangelie zapisały dziesiątki historii niezwykłego szacunku dla godności drugiego człowieka, wyrażanego przez Jezusa i nierozumianego nawet przez Apostołów. Oni chcieli ciskać gromy i zrównywać z ziemią miasta niechętnie ich przyjmujące, Piotr za pomocą miecza zamierzał walczyć o zwycięstwo miłości i dobra (niestety tym fatalnym  tropem poszli później chrześcijanie – żeby wspomnieć tylko wyprawy krzyżowe).

Jezus nie odtrącił żadnego człowieka. Kim są ludzie, którzy do Niego przychodzą? Są chorzy psychicznie, wysłuchuje ich, rozumie. Są trędowaci egzystujący w gettach poza obrębem miast, rozmawia z nimi, współczuje, przywraca zdrowie. Są prostytutki, pozwala, żeby Go dotykały, żadnej nie wysyła do piekła. Są celnicy, mistrzowie korupcji, przemawia do nich, jada z nimi obiady. Są znienawidzeni przez izraelskich współziomków Samarytanie, których stawia za wzór. Ta lista może być dłuższa, każdy jednak z kim spotkał się Jezus, doświadczył uznania swojej godności i szacunku.

Nasze chrześcijaństwo, naśladowanie Chrystusa, weryfikuje się w stosunku do tych ludzi, których codziennie, dziś także, spotykamy. Ktoś zajeżdża nam drogę (może jest niewyspany albo zdenerwowany), a my, chrześcijanie osłuchani z Ewangelią krzyczymy: „Gdzie ty mi się tu wp…, ty ch …”). Wariatami nazywamy tych, co robią więcej niż my, w politykach widzimy samych idiotów; w pismach bliskich – nominalnie – chrześcijaństwu czytam o pedałach, zboczeńcach i wykolejeńcach. Uważamy niektórych ludzi za ćpunów, żuli, zdrajców (bo głosują inaczej), ubeków, wieśniaków, nierobów, degeneratów, ciapatych. Zapewniam was, że to jest towarzystwo Chrystusowe!

Mamy do odrobienia lekcję z uznania – wzorem Chrystusa – godności każdego człowieka. Inaczej słuchanie Ewangelii jest na nic.

 

 

Itinerarium

LEK NA GRZECH

Wtorek 17 października 2017 Chcielibyśmy żyć bez grzechu, pokazać Panu Bogu nasze czyste serca, nieskażone złem. To godziwe pragnienie, może jednak tak silnie nas pochłaniać, że zabraknie energii na życie według miłości. Pan Bóg wie, że grzech niekiedy nas zwycięży. Dlatego oczekuje od nas przede wszystkim czynów, gestów i słów miłości.

Największe przykazanie wzywa do miłości Boga, bliźniego i siebie samego. W tym przykazaniu jest też lek na grzech – „Miłość zakrywa wiele grzechów” (1 P 4,18).

Itinerarium

TRZEBA SPOJRZENIA MIŁOŚCI

Poniedziałek 16 października 2017 Wisiałem na linie dzwonu trzydzieści dziewięć lat temu, kiedy Karola Wojtyłę wybrano papieżem i rozpoczynała się epoka Jana Pawła II. Dzwon, który kołysałem obwieszczał nowe czasy, choć nikt z nas nie wiedział wtedy co nastąpi dalej. Nastąpiła Solidarność, rozpadł się mur berliński, przyszła wolność w 1989 r., zaczęły się (i trwają) Światowe Dni Młodzieży, świat usłyszał i przyjął (w jakimś stopniu) przesłanie Bożego Miłosierdzia z Łagiewnik.

Dziś obrazy świętego Jana Pawła II wiszą prawie w każdym polskim domu, są ulice, aleje, place z Jego imieniem, szkoły, uniwersytety, instytuty, fundacje.

Nie spełniamy jednak przesłania Jana Pawła II. Liczba pobić Ukraińców (piszę o Lublinie) zatrważa – zwłaszcza, że jedynym powodem było to, że są Ukraińcami. Patrzę na moją Polskę i rodaków i przypominam sobie słowa naszego papieża: „Mamy chrześcijański obowiązek przyjęcia każdego potrzebującego, który puka do naszych drzwi. Ta podstawowa forma ewangelicznej miłości jest też źródłem inspiracji dla niezliczonych programów solidarności dotyczących migrantów i uchodźców we wszystkich częściach świata.” Widzę, jak jesteśmy coraz mocniej podzieleni i wzajemnie sobie wrodzy, to nie jest Polska Jana Pawła II.

Nie piszę tutaj, aby narzekać. Mamy jeszcze dużo do zrobienia. Modlę się o łaskę przebudzenia dla nas Polaków. Trzeba nam spojrzenia miłości, usłyszenia krzyku biednych, wyobraźni miłosierdzia, szerokiego otwarcia drzwi dla Chrystusa. Poniżej zostawiam jeszcze kilka krótkich tekstów Jana Pawła II, niech będą wyzwaniem, przejściem od wspominania Papieża do konkretnej służby.

 

Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny i wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba „wyobraźni miłosierdzia”, aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; aby nieść radę, pocieszenie, duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem. Potrzeba tej wyobraźni wszędzie tam, gdzie ludzie w potrzebie wołają do Ojca miłosierdzia: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Oby dzięki bratniej miłości tego chleba nikomu nie brakowało! „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7).

 Drodzy bracia i siostry, (…) są sprawy w życiu tak doniosłe i tak pilne, że nie cierpią zwłoki i nie wolno ich odkładać na jutro. One muszą być podjęte już dziś. Woła psalmista: „Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: «Nie zatwardzajcie serc waszych»” (Ps 95[94],7-8). „Krzyk biednych” (Hi 34,28) całego świata podnosi się nieustannie z tej ziemi i dociera do Boga. Jest to krzyk dzieci, kobiet, starców, uchodźców, skrzywdzonych, ofiar wojen, bezrobotnych. Biedni są także wśród nas: ludzie bezdomni, żebracy, ludzie głodni, wzgardzeni, zapomniani przez najbliższych, przez społeczeństwo, ludzie poniżeni i upokorzeni, ofiary różnych nałogów. Wielu z nich próbuje nawet ukryć swoją ludzką biedę, ale trzeba umieć ich dostrzec. Są także ludzie cierpiący w szpitalach, dzieci osierocone albo opuszczone przez rodziców czy młodzież przeżywająca trudności i problemy swego wieku.

     „Na świecie istnieją przejawy nędzy, które muszą wstrząsnąć sumieniami chrześcijan i przypomnieć im o pilnym obowiązku przeciwdziałania, zarówno indywidualnego, jak i społecznego. Także dzisiaj otwierają się przed nami rozległe dziedziny, w których miłość Boża powinna być obecna przez działanie chrześcijan. Chrystusowe „dziś” winno zabrzmieć z całą mocą w każdym sercu i uwrażliwić je na dzieła miłosierdzia. „Krzyk i wołanie biednych” domaga się od nas konkretnej i wielkodusznej odpowiedzi. Domaga się gotowości służenia bliźniemu. Jesteśmy wzywani przez Chrystusa. Wciąż jesteśmy wzywani. Każdy na inny sposób. Na różnych bowiem miejscach cierpi człowiek i woła o człowieka.

 

Itinerarium

BOGA NIE DA SIĘ ODWOŁAĆ

Kazanie na 28 Niedzielę Zwykłą 15 października 2017 Wieje zgrozą z dzisiejszej Ewangelii, w roli srogiego króla widzimy Pana Boga, siebie w postaciach zaproszonych, wolelibyśmy też nie być w skórze gościa wyrzuconego z wesela.

Najpierw o władzy. Nauczyliśmy się, że władze my wybieramy, w głosowaniach i referendach. To są nasi władcy, którym podporządkowujemy się o ile ich decyzje zgodne są z naszymi oczekiwaniami. Jeśli nie, będziemy dążyć do zmiany władzy. Inaczej jest w odniesieniu do Pana Boga, którego nazywamy Królem i Władcą. To nie jest Władca przez nas wybrany, a już na pewno nie mamy mocy by Go odwołać. To chyba jest duży problem dla pokolenia zakochanego w demokracji, ufającego w siłę głosowania, wyrażania swojej woli za pomocą krzyżyków w kratkach. W odniesieniu do Pana Boga mamy dwie możliwości: przyjąć Go lub odrzucić.

Odrzucenie Boga, jako Kogoś Najwyższego, jako Pana życia i wieczności może wynikać w ogóle z braku zainteresowania tymi sferami. Te postawę wyrażają ci, co poszli do swoich pól i kupiectwa, obojętni na Boga i wieczność, zajęci swoim światem. Są i tacy, co próbują walczyć przeciwko Bogu – „pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali”.

Ten nieszczęsny gość bez stroju weselnego jest z kategorii tych, co wierzą, że „jakoś to będzie”. Nie zadbał o dobre czyny, miłosierdzie, może liczył na efekt tłumu (w którym nikt nie jest winny) albo znajomości.

Na koniec, żeby nie przyćmić najważniejszego – jesteśmy wszyscy zaproszeni na ucztę weselną, radosne spotkanie z Bogiem. Z Bogiem, który jest naszym Władcą. Niech nie zabraknie nam pokory i ochoty, aby to szczęśliwe zaproszenie przyjąć.

Liturgia słowa

 

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. 

Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. 

Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. 

Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.

Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

(Mt 22,1 – 14)

Itinerarium

O ŚPIEWNOŚCI DUSZY

Sobota 14 października 2017 Emotikony w komunikatorach (o ile wiem) nie zawierają jednej bardzo istotnej ikonki – „śpiewnego nastroju”. Ten nastrój to nie wesołość, euforia czy „super”.

Śpiewne strofy spotykamy w wielu psalmach: „Śpiewajcie Panu pieśń nową, śpiewajcie Panu wszystkie krainy” (96), „Przyjdźcie radośnie śpiewajmy Panu” (95), „Śpiewajcie i grajcie Mu” (105) czy „Chcę śpiewać Bogu mojemu, póki będę istniał” (146).

Owo śpiewanie wcale nie oznacza popisów wokalnych albo nucenia określonych pieśni albo nawet wydawania jakichkolwiek odgłosów.

Myślę o urzeczeniu duszy pięknem życia, przyrody, ludzi i świata. Myślę o chwilach kiedy dusza zachwyca się prawdą i pięknem. I o takich kiedy zostaje uwolniona od grzechu (w akcie skruchy bądź po spowiedzi) albo chętnie przebacza. Szczególnie śpiewna jest dusza w przeżyciach miłości, dawanej i otrzymywanej. Do rozbudzenia umysłu i duszy, jej śpiewności, dochodzi także wskutek słuchania czystego głosu, śpiewu ptaków, szumu potoku, brzęczenia pszczół. Śpiewność rodzi się także, kiedy widzimy pierwsze przebiśniegi albo dojrzałe astry, kiedy spoglądamy na górską dolinę lub szczyt.

Niech się wam rozśpiewa głowa, dusza i ciało, a jak ktoś ma dar niech raczy ariami rodzinę, przyjaciół i cały świat.

Itinerarium

SPONSORING ALTERNATYWNY

Piątek 13 października 2017 Zdecydowanie nie pochwalam kradzieży, z wyjątkiem tych „sprawiedliwych”, kiedy komuś zagraża utrata życia. Poznałem dwóch młodych jeszcze chłopaków, źle potraktowanych przez ludzi i życie. Opowiedzieli mi jak sobie radzą, kiedy nie mają pieniędzy i są głodni. Żebrać nie potrafią, omijają też kuchnie dla ubogich. Umieją sobie właśnie radzić.

Wchodzą do supermarketu, sprawdzają gdzie są kamery. Potem pod pozorem robienia zakupów biorą pieczywo, jakieś wędliny, warzywa a nawet słodycze. Wzajemnie się asekurując zdążą w pół godziny najeść się do syta, czasem jak ich poniesie fantazja napiją się wódki pomiędzy półkami. Jak dotąd nikt ich nie przyłapał na procederze. Przy kasie płacą zwykle za dwie bułki i butelkę wody.

Zaprotestowałem, zarzucając, że po prostu kradną. Usłyszałem:

– Oj, zaraz kradną … To jest sponsoring alternatywny. Te sieci (nazwy pominę, ale są to giganci) stać na to, żeby nas trochę posponsorowały …

Zdarzyło mi się widzieć kiedyś panią z wózkiem wyładowanym zakupami, jak ukradkiem degustowała (bezpłatnie) dobrego czekoladowego cukierka. To już było zachowanie mało fantazyjne.

Kradzież zawsze jest kradzieżą i jest zła. Ale już koncepcja „sponsoringu alternatywnego” ma swój urok. Przy czym stanowczo zachęcam, żeby płacić za wszystkie zakupy w sklepach.

Piątek 13 października 2017

Zdecydowanie nie pochwalam kradzieży, z wyjątkiem tych „sprawiedliwych”, kiedy komuś zagraża utrata życia. Poznałem dwóch młodych jeszcze chłopaków, źle potraktowanych przez ludzi i życie. Opowiedzieli mi jak sobie radzą, kiedy nie mają pieniędzy i są głodni. Żebrać nie potrafią, omijają też kuchnie dla ubogich. Umieją sobie właśnie radzić.

Wchodzą do supermarketu, sprawdzają gdzie są kamery. Potem pod pozorem robienia zakupów biorą pieczywo, jakieś wędliny, warzywa a nawet słodycze. Wzajemnie się asekurując zdążą w pół godziny najeść się do syta, czasem jak ich poniesie fantazja napiją się wódki pomiędzy półkami. Jak dotąd nikt ich nie przyłapał na procederze. Przy kasie płacą zwykle za dwie bułki i butelkę wody.

Zaprotestowałem, zarzucając, że po prostu kradną. Usłyszałem:

– Oj, zaraz kradną … To jest sponsoring alternatywny. Te sieci (nazwy pominę, ale są to giganci) stać na to, żeby nas trochę posponsorowały …

Zdarzyło mi się widzieć kiedyś panią z wózkiem wyładowanym zakupami, jak ukradkiem degustowała (bezpłatnie) dobrego czekoladowego cukierka. To już było zachowanie mało fantazyjne.

Kradzież zawsze jest kradzieżą i jest zła. Ale już koncepcja „sponsoringu alternatywnego” ma swój urok. Przy czym stanowczo zachęcam, żeby płacić za wszystkie zakupy w sklepach.

Itinerarium