TRZEBA IŚĆ

Czwartek 31 lipca 2014

Od początku ludzkości możliwość spotkania i poznania Boga wiązała się z drogą. Trzeba iść, aby Go spotkać. Rozumiał to Abraham, wychodzący ze swojego Ur w Chaldei, Mojżesz ruszający z Egiptu czy wreszcie apostołowie, idący „na cały świat”. Średniowiecze aż kipiało od wędrowców, zajmujących się w całym życiu tylko i wyłącznie chodzeniem i szukaniem Boga. Dziś uznalibyśmy to za kompletnie bezproduktywny styl życia, naganny i szkodliwy.

Często wspominam tutaj, że zaniechaliśmy poszukiwania Boga, ponieważ myślimy, że jest On nam „przynoszony”, dostarczany, niemal „podsuwany pod nos”. Podziwiam ludzi, którzy ruszają w naszych czasach w drogę. Darwina i Jacek (pisałem już o nich) idą obecnie pieszo przez Gruzję (w ub. roku przeszli Kubę!) – patrz http://naszewedrowanie.blogspot.com Inni, zwący się pielgrzymami miłosierdzia, przemierzają różne strony świata (http://idzieczlowiek.pl ).

Piszę o tym, aby przypomnieć, że bez drogi, bez ruchu, bez poszukiwania jedynie się łudzimy, że możemy spotkać Boga.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.5/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)
Itinerarium

KROPLA WODY U WIADRA

Środa 30 lipca 2014

 Narody są jak kropla wody u wiadra, uważa się je za pyłek na szali. Ilekroć czytam ten zapis u Izajasza (40:15), uśmiecham się i dziękuję, że znalazł się ktoś, kto z dystansem mędrca patrzy na poczucie wielkości człowieka, wciąż rosnące. Kropla wody u wiadra. Kropla wody spada i wiadro nie poczuje zmiany. Pyłek na szali nie zmienia wagi ani w jedną ani w drugą stronę.

Za mniej więcej dwa tygodnie nad naszym niebem rozegrają się noce Perseidów, miliony meteorów zatańczą w niepojętych dla nas układach, a uczeni astronomowie dywagować będą czy któryś z kosmicznych ładunków ma szansę zmienić tor i zagościć na naszej planecie. Jak będzie dorodny, to nastąpi krótkie „pac”, tak jak przy zabiciu nieznośnej muchy plastikową packą, i nasza ziemia zmieni się w zupełnie coś innego.

Nie jestem fanem czarnego humoru i złowieszczych przepowiedni, ale  wiem, że w kosmosie wrze i w niewielkim stopniu rozumiemy do czego to może doprowadzić. Ludzie uwielbiają demonstrować swoją wielkość przez przewagę gabarytów. Najwyższy budynek na świecie, największy jacht, najszybszy samochód, najmniejszy zegarek, etc. Są to rzecz jasna bezrozumne wygłupy i wyścigi znudzonych zarozumialców.

Poszukujemy wszyscy czegoś, co ma i większy i głębszy sens, trwałość ponad fizyczną i ponad czasową. Łatwiej wymyślić i zbudować największy jacht niż przez rok, dzień po dniu, konsekwentnie być dobrym. Wszystkie wielkie jachty, wysokie i najwyższe budynki, miniaturowe zegarki i najbystrzejsze samochody, mogą w rzeczywistości być jedynie nieistotnym dodatkiem do dobra, które decyduje o wielkości człowieka.

Kropla wody odrywa się od wiadra i nic się nie dzieje. Perseidy tańczą i wariują i nic się nie dzieje. Rośniemy jako ludzie, dorastamy do miary dzieci Bożych przez proste, codzienne, wytrwałe dobro. Dobro, które niezawodnie upodabnia nas do Dobrego Boga.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.9/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium

Z WIARĄ I IMIENINAMI KIEPSKO

Wtorek 29 lipca 2014

 Wysłuchałem żalów znajomego, który z goryczą stwierdził, że z wiarą dzisiaj jest kiepsko. I nie wiadomo dlaczego. W dzieciństwie drałował co tydzień sześć kilometrów na mszę, dzisiaj w kwadrans może dotrzeć przynajmniej do dwóch kościołów. A jak był nad jeziorem, to zdarzył się nawet religijny „catering” bo ksiądz dojeżdża i odprawia pod wiatą. W młodości zakupił egzemplarz Pisma Świętego po znajomości, spod lady i długo szpanował nabytkiem wśród kolegów. Teraz Biblia jest w wersji większej i mniejszej, w różnych tłumaczeniach, a nawet on-line w komputerze.

Kiedyś musiał uważać z grzeszeniem, bo spowiedź zwykle zdarzała się dwa razy w roku, teraz konfesjonały czynne są od świtu do nocy, codziennie, więc jakby co to szybko można  sobie poradzić. Niegdyś z utęsknieniem czekał na kolejne wydanie „Niedzieli”, z której wycinał sobie stronę z czytaniami na cały tydzień. Dziś może śledzić codziennie czytania albo w dzienniku albo w Internecie, a komentarze biblijne da się usłyszeć przez cały tydzień nawet w publicznym radiu. Jednym słowem, nośników wiary jest mnóstwo, zawsze, wszędzie i blisko, a z samą wiarą coraz gorzej.

Dodał także, że z ludźmi też coraz gorzej, rzadko mają czas, żeby pogadać, a jak już to trwa giełda gdzie i co jest o ile tańsze, upadła prawie tradycja imienin (starsi taksówkarze pamiętają, że żniwa mieli na Henryka, Stanisława, Zofię, Jana, Władysława i Barbarę), każdy udaje, że zajmuje się jakimś dodatkowym biznesem (żeby dorobić).

Słuchałem i myślałem. Przyzwyczailiśmy się, że wiara przychodzi do nas z zewnątrz, w kazaniach i mszach świętych, w wielości znaków i obrzędów. Mamy ją niejako na tacy, wystarczy sięgnąć. I chyba dlatego tak mało ją cenimy. Większą wartość ma dla nas to, co osiągniemy jakimś wysiłkiem, wskutek poszukiwania, za czym się nachodzimy. Przyszły czasy, że za wiarą trzeba pójść nie w lewo czy prawo, ale do wnętrza siebie samego i odkryć na nowo, to, co ogłaszał św. Paweł: „Czy nie wiecie, żeście świątynią Boga?”

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.3/10 (8 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 6 votes)
Itinerarium

RUDY PASTERZ SZANSĘ WYKORZYSTAŁ

Poniedziałek 28 lipca 2014

Phil Collins całe lata bił w bębny w zespole „Genesis”, aż kiedyś przypadkiem koledzy podsłuchali jak nuci i od tej pory jest jednym z najchętniej słuchanych wokalistów na świecie. Mały, niepozorny, rudy pasterz, Dawid, stanął oko w oko przed gigantycznym Goliatem i musiał się z nim rozprawić (procą!), a potem jako król rządzić swoim narodem. Albertowi Einsteinowi wróżono niezłą karierę skrzypka, ale musiał zarabiać na życie korepetycjami z fizyki, do dziś świat rozumiemy przez pryzmat e=mc2.

I tak mógłbym więcej przykładów przywoływać. Chcę powiedzieć jedynie, że warto mieć otwarte serce i umysł na nowe wyzwania. Pan Bóg dba, żeby nasz los nie był nudną serpentyną i wciąż podpowiada nam nowe misje i ciekawe pomysły na życie.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (9 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 6 votes)
Itinerarium

PERŁY KTÓRYCH NIE PORZUCĘ

Kazanie na 27 lipca 17 Niedziela Zwykła

Kupiec pasjonat poszukuje niezwykłej perły i znalazłszy ją sprzedaje wszystko, aby ją zdobyć. Ten obraz jest w zamyśle Chrystusa opowieścią o szczęściu kogoś kto znajdzie wiarę, Boga.

Pomyślałem, że dziś jest akurat na odwrót. Wielu chrześcijan sprzedaje drogocenne perły wiary za marne grosze. Te wszystkie „instalacje artystyczne” z kpinami z krzyża, publiczne apostazje, jawnie deklarowana akceptacja (i propagowanie) aborcji – trwa wyprzedaż pereł wiary. Co więcej, perły wiary – mimo ostrzeżenia Chrystusa -rzucane są przed wieprze. Wielu celebrytów i poważna część mediów przypomina ewangeliczne wieprze tratujące w amoku perły wiary (Mt 7,6), porzucane przez chrześcijan.

Ile kosztowały perły Liz Taylor i dlaczego sprzedałem wszystko, żeby zdobyć scyzoryk, o tym mówię w kazaniu głosem – na www.itinerarium.pl.

Bardzo cieszę się z moich pereł wiary, pewnie i wy. Cieszę się z krzyża, modlitwy, zbawienia, miłości. Bezcenne perły, których nie porzucę.

 

Liturgia słowa:

 

 

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść:
„Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę.
Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją”.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.5/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)
Itinerarium

KTO BUDUJE NOWY DOM

Sobota 26 lipca 2014

 

Dowiedziałem się niedawno, że Andrzej, znajomy z dzieciństwa, skończył budować dom. Nic w tym nie byłoby nadzwyczajnego, gdyby nie to, że człowiek prawie dziesięć lat przesiedział w więzieniu. Wiem, że statystyki mówią, że niemal 100 % ludzi z wyrokiem dłuższym niż kilka miesięcy, ma życie przegrane i zwykle kończy recydywą.

Delikatnie mówiąc Andrzej pochodzi ze środowiska, gdzie konflikt z prawem był (a może i jest) normą, a jeśli ktoś nie siedział, to tylko dlatego, że go nie złapali. Pominę szczegóły wcześniejszych perypetii Andrzeja. Ważne jest, że teraz ma rodzinę, dwoje dzieci i że zbudował dom. Znajomemu powiedział krótko: „Mam nowe życie.”

Nowe życie jest pragnieniem każdego z nas. Czemu jedni, pomimo zdawałoby się tragicznych losów potrafią je zacząć, a inni zwlekają tak długo, że nie zdążą? Nowe życie zaczynają ci, co wierzą weń i mają odwagę je zacząć. Dla innych nowe życie pozostanie mrzonką idealistów.

Dla mnie mocnym argumentem za nowym życiem jest twardy fakt. Andrzej skończył budować dom.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.6/10 (8 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +8 (from 8 votes)
Itinerarium

OTWARTE RAMIONA DLA UKRAIŃCÓW

Piątek 25 lipca 2014

 W ośrodkach dla uchodźców miejsce dominujących dotychczas Czeczenów zajęli Ukraińcy. Obecnie ponad tysiąc naszych wschodnich sąsiadów złożyło wnioski o nadanie statusu uchodźcy w Polsce.

Należę do pokolenia, które w czasie stanu wojennego stanęło przed dylematem wyjechać czy pozostać w kraju. Sam wybrałem drugą opcję, ale dobrze rozumiałem i rozumiem tych, którzy wówczas emigrowali na Zachód. Tam mogli czuć się bezpieczniej, zapewnić dobrą przyszłość dla dzieci i żyć w bardziej normalnym świecie. Choć ubolewam, to także rozumiem tych moich rodaków, którzy wyjechali z kraju już w czasach wolności. Obawiam się, że w niedalekiej przyszłości skutki tej fali wyjazdów odczujemy dotkliwie.

Wraz z nasileniem się emigracji ukraińskiej, rozległy się jednak głosy niepokoju, a te z kolei wzbudziły mój niepokój. Niezadowolenie z osiedlania się Ukraińców we wschodniej części Polski, zwłaszcza w przemyskim, wyraża część polityków, upatrując w tym zagrożenie „ukrainizacją” ziem, które ledwo zostały spolonizowane w ostatnich 70 latach. Dochodzi do tego nierozumna i szkodliwa argumentacja, że Ukraińcy sami sobie są winni, więc niech zostaną na swoim terytorium.

Polacy też sami sobie są winni różnych nieszczęść, jednak, dzięki Bogu, znaleźli przyjazne miejsca dla nowego życia i za oceanami (Ameryka, Australia) i na Zachodzie Europy. Nie podoba mi się także z gruntu fałszywe etykietowanie, że Ukrainki w Polsce trudnią się prostytucją a Ukraińcy to często zbiry do wynajęcia. Dobrze pamiętam, że podobnie o Polkach mówiło się np. w Niemczech czy Włoszech w latach 80-tych, a Polak kojarzył się z pijakiem i złodziejem.

Od wielu lat mam przyjemność spotykać się i współpracować z wieloma obywatelami Ukrainy. Pewnie mam szczęście, że są to ludzie bardzo ciepli, serdeczni, inteligentni, pracowici i odważni (przy okazji wszystkich pięknie pozdrawiam). Marzę, aby Polska była domem otwartym dla wszystkich, którzy chcą tu budować sobie Lepsze Życie.

Dla moich sióstr i braci z Czeczeni i Ukrainy Polska jest miejscem bardziej bezpiecznym, rokującym dobrą przyszłość dla ich rodzin i krajem bardziej normalnym. Tak jak ileś lat temu podobnie my widzieliśmy Zachód.

Dla mnie ta sprawa jest testem miłości bliźniego, ewangelicznego braterstwa. Ale chodzi także o zwykłe ludzkie zrozumienie.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.1/10 (9 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 6 votes)
Itinerarium

WSZYSTKIE CHWILE Z BOGIEM

Czwartek 24 lipca 2014

Pamiętać w każdej chwili o Panu Bogu, to ideał często zalecany przez mistrzów życia duchowego. Wspominałem kiedyś, że niektórych pobożnych chrześcijan popycha to do mnożenia aktów religijnych i wypełniania harmonogramu dnia kolejnymi modlitwami. I zdarza się, że ktoś odmawia pacierz rano i wieczorem, uczestniczy w codziennej mszy świętej, odmawia różaniec (niektórzy wszystkie jego cztery części), litanię (przynajmniej loretańską) i koronkę. Mimo wszystko – znam takie osoby – wciąż odczuwa niepokój, że nie jest w stałej łączności z Bogiem.

Podzielę się swoją praktyką. Staram się w głębi serca pamiętać, że zjednoczenie Chrystusa z każdym człowiekiem (ze mną także) jest realne, choć duchowe. Przy czym duchowe oznacza dużo mocniejszą kategorię niż fizyczne czy cielesne. Ta realna, duchowa, głęboka obecność Chrystusa we mnie, wyzwala mnie z konieczności nerwowego wysyłania ku Niemu częstych komunikatów werbalnych (modlitwa) czy w formie znaków (przeżegnanie się). Skrótowo powiem tak, staram się „po Bożemu” rozmawiać z ludźmi, telefonować, żartować, robić zakupy, jeździć samochodem i stukać w klawiaturę komputera. Pewnie, że odmawiam moje godziny brewiarzowe i koronkę. Niemniej ważne jest to, że pomiędzy modlitwami nie rozłączam się z Chrystusem, równie blisko mi do Niego w momencie kierowania samochodem jak i przy nieszporach.

W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, wyznał dawno temu św. Paweł. Na własnej skórze wiem, że tak właśnie jest.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.2/10 (15 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +8 (from 8 votes)
Itinerarium

CZTERY PROŚBY W DUCHU SOLIDARNOŚCI

aktualizacja

Solidarność nie zna urlopów, zwłaszcza jak pilnie trzeba reagować na jakiś dramat czy nieszczęście. Pisałem tu już kilkukrotnie o inicjatywach solidarności podejmowanych przez środowisko Centrum Wolontariatu i Stowarzyszenia Solidarności Globalnej w Lublinie. Jedną z pilniejszych rzeczy, którą teraz realizujemy jest solidarność z Serbią, dotkniętą w maju katastrofalną powodzią. I w związku z tym mam w imieniu naszego środowiska 4 prośby.

 

Pierwsza: szukamy jeszcze 4 wolontariuszy, konkretnie chłopaków i mężczyzn, którzy mogą pojechać i pomagać przy usuwaniu skutków powodzi, w dniach od 25 lipca (najbliższy piątek) do 8 sierpnia. Były tam już 3 grupy naszych wolontariuszy, w sumie 25 osób. Pracujemy przy renowacji jednej ze szkół w Obrenovac, zniszczonym w 90% przez kataklizm. Praca nie jest za ciężka, ale ma głęboki sens, bo przywraca nadzieję ludziom dotkniętym nieszczęściem.

 

Druga: do Lublina zaprosiliśmy grupę 40 uczniów wspomnianej szkoły w Obrenovac, przyjadą do nas 26 lipca i wyjadą 7 sierpnia. Obóz z Lublinie pozwoli dzieciom na kilkanaście dni zapomnieć o nieszczęściu, a ich rodzice będą mogli spokojnie pracować przy remoncie domów. Zebraliśmy już część pieniędzy na tę inicjatywę, ale wydatki są duże: podróż, wyżywienie, zakwaterowanie.

Poszukujemy partnerów, darczyńców, którzy solidarnie wesprą finansowo wyżywienie dzieci. Całodzienne wyżywienie całej grupy dzieci to koszt 1250 złotych, w sumie 15.000 zł (12 dni x 1250 zł). Zwracamy się zatem z prośbą o pomoc w tej sprawie i przekazanie kwoty 1250 zł lub jej wielokrotności, co umożliwi realizację tego bardzo potrzebnego projektu.

Chcieliśmy także naszym młodym gościom pokazać Warszawę i Kazimierz Dolny, może Kraków. Koszt wycieczki dla całej grupy do Warszawy (tak samo Kraków) to 5.000 zł, do Kazimierza nad Wisłą ok. 2 500 zł.

 

Dlatego proszę, jeśli ktokolwiek z was może wspomóc pobyt serbskich dzieci w Lublinie, niech to uczyni, numer konta (z dopiskiem „Solidarni z Serbią”) wklejam niżej.

Trzecia: dzieciom, które przyjadą do Lublina chcemy podarować wyprawki szkolne, a jak się uda to także dla innych uczniów w Obrenovac. Gdyby ktokolwiek z Was chciał się włączyć w tę formę solidarności, wielki dzięki.

 

Czwarta: bardzo proszę o podzielenie się tą informacją, apelem, ze  znajomymi, którzy być może mogą pomóc. Mam nadzieję, że  w ten sposób wspólnie stworzymy ważne dzieło solidarności, zwłaszcza, że mamy rok kanonizacji Jana Pawła II i jubileusz 25-lecia polskiej wolności.

MP

Wszelkie informacje: tel. +48 507 216 080 lub solidarnizserbia@gmail.com

Numer konta:

36 1240 1503 1111 0010 1529 8952

Stowarzyszenie Solidarności Globalnej 

 

 

 

 

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)
Itinerarium

SKANUJCIE GŁOWY I SERCA

Środa 23 lipca 2014

Nie wiem jak jest na waszych komputerach, ale mój co jakiś czas zaleca, aby przeskanować go programem antywirusowym. Robię to i dzięki temu wiem, że zostały usunięte elementy złośliwego oprogramowania, wirusy i inne dziwne rzeczy, szkodliwe dla komputera.

Wypracowałem sobie takie przyzwyczajenie, że przy okazji skanowania sprzętu, robię także skanowanie umysłu i serca. To formuła rachunku sumienia, ale poszerzona o weryfikację kierunku życiowego rejsu.

Po pierwsze, tak jak komputer, tak i moja głowa oraz serce zaśmiecane są szkodliwymi myślami, ideami, skojarzeniami i pragnieniami (i komputer i ja jesteśmy wszak w sieciach).  Zanim zaczną całkowicie zakłócać funkcjonowanie, warto je potratować funkcją „delete”, człowiek się odnawia i odczuwa lekkość umysłu ale i serca. Antywirusowy program w tym przypadku może stanowić dekalog, błogosławieństwa albo spojrzenie na siebie przez pryzmat miłości (przykład podaję na końcu).

Po drugie, sięgając po metaforę rejsu, co jakiś czas warto ocenić na ile nadal zbliżam się do oczekiwanych celów, a na ile zacząłem dryfować, poddając się biegowi zdarzeń. Może za życiowym sterem stanął egoizm, namiętności albo chęć pokonywania innych? Jeśli to zauważę, możliwa jest korekta kierunku rejsu. Nie wolno dać się ponieść byle gdzie.

Stąd i mój apel, skanujcie głowy i serca, trzeba wiedzieć jak jest z nami i dokąd obecnie zmierzamy.

A oto i prosta aplikacja do skanowania życia, wedle miłości. W cytowanym niżej tekście, proszę sobie w miejsce słowa miłość wstawić swoje imię i ocenić na ile drogą miłości idziesz.

 

Miłość cierpliwa jest,
miłość łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
miłość nie szuka poklasku,
miłość nie unosi się pychą;
miłość nie dopuszcza się bezwstydu,
miłość nie szuka swego,
miłość nie unosi się gniewem,
miłość nie pamięta złego;
miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości,
miłość współweseli się z prawdą.
Miłość wszystko znosi,
miłość wszystkiemu wierzy,
miłość we wszystkim pokłada nadzieję,
miłość wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.

 

(por 1 Kor 13)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (9 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 6 votes)
Itinerarium