MILIARDY ŻYCIA WIECZNEGO

Wtorek 28 lutego 2017 Liczby mówią niewiele. W czasie drugiej wojny światowej (1939 – 1945) zginęło 60 milionów ludzi, w czasie tych sześciu lat w obozach koncentracyjnych niemieccy naziści wymordowali 11 milionów ludzi. W okresie terroru stalinowskiego, czyli w latach 1929 – 1953, zamordowano (przynajmniej) 40 milionów ludzi, niewinnych. Gubię się w tych liczbach, mogę się pomodlić o spokój duszy konkretnego ś. p. Jana czy Anny, ale jak się pomodlić za 60 czy 40 milionów?

W 6 lat 60 milionów ludzi ginie, to fakt. I jeszcze jeden fakt. Trzy lata nauczał Jezus z Nazaretu. Dzięki Jego nauce, o miłości Boga i bliźniego i siebie samego, miliardy ludzi żyje z sensem i raduje się wiecznym życiem.

Itinerarium

ŚWIĘTO WSZYSTKIEGO NARAZ

Poniedziałek 27 lutego 2017 Mamy wokół siebie ludzi. Piszę o tym często, bo zapominamy, że bez ludzi nie ma szczęścia, miłości, wiosny i Pana Boga. Taki poniedziałek jak dziś, to nasze wielkie święto.

Święto Wszystkiego naraz, bliskości Boga, pierwszego dnia Wiosny, święto Miłości i szczęśliwy pierwszy dzień tygodnia. Ludzie, ludzie to wszystko nam przynoszą, ci ludzie, których masz przy sobie.

Itinerarium

Pieszo po Nowe Życie

Dzisiaj rano pobłogosławiłem Jacka (opiekuna) i Huberta, którzy w ramach projektu Nowa Droga wyruszyli na szlak św. Jakuba. Przypomnę, że projekt, który realizujemy w Lublinie od roku 2013 polega najpierw na kilkumiesięcznym przygotowaniu młodego więźnia w zakładzie karnym, następnie jest piesza wędrówka razem z opiekunem (z Lublina do Zgorzelca – wersja 30-dniowa lub do Krakowa – wersja 15-dniowa), a potem uczestnik przechodzi kurs zawodowy, podejmuje staż i pracę.

Jacek i Hubert to 32 para w Nowej Drodze i pierwsza w tym roku. Spośród 31 wcześniejszych uczestników tylko jeden wrócił na pewien czas do więzienia i to nie  z powodu ponownego popełnienia przestępstwa ale dlatego, że uparł się iż nie zapłaci grzywny bo … sąd nałożył ją niesprawiedliwie. Sąd nie podzielił jednak przekonań chłopaka i odesłał go na miesiąc za kratki, cóż wiadomo, że młodość, fantazja i głupota trzymają się razem.

To, co ważne w Nowej Drodze to oddziaływanie człowiek – człowiek, nic lepszego w resocjalizacji się nie wymyśli. Bardzo proszę o wsparcie dla Huberta i innych chłopaków, kto tam jak może – modlitwą, dobrą myślą czy sympatią.

W tym roku w wędrówkach wezmą udział także dziewczyny. Wszystko o Nowej Drodze jest tutaj: http://nowadroga.eu/

Itinerarium

USTATKUJCIE SIĘ JAK MINIE MŁODOŚĆ

Kazanie na 7 Niedzielę Zwykłą 26 lutego 2017 Nie poznałem go od razu. Siedzieliśmy wieczorem przy zupie w naszym ośrodku dla bezdomnych. Skądś gościa znam – przemknęło mi przez myśl. On miał lepszą pamięć.

– Ksiądz jest ze Świętego Ducha, prawda? – zapytał.

– Tak, kiedyś tam pracowałem – odrzekłem, mając na myśli kościół rektoralny pw. Świętego Ducha w Lublinie.

– Przychodziłem na roraty, na 6:30 rano – to się zgadzało, wprowadziłem to nabożeństwo w roku 1998 – Potem były te śniadania w sali na górze.

Dalej Mariusz opowiedział o studiach na KUL, na które przyjechał z rodzimej Bydgoszczy. I o tym, jak mu się po kolei nie układało, z dziewczynami i pracą, z rodzicami i policją. Dobrze układało mu się tylko z wódką. Teraz buja się u kolegów albo koleżanek, pije mniej, robotę ma od czasu do czasu, rzadko chodzi głodny bo umie się zakręcić tu i ówdzie, w plecaku ma nawet koszulę na zmianę. Już mnie korciło, aby coś wspomnieć o „normalnym życiu”, kiedy Mariusz dodał:

– Jest dobrze, wcale nie narzekam, mam dopiero 37 lat, może się ustatkuję jak minie młodość, jak mi się znudzi ta bajka …

Czytam tę Ewangelię na dzisiaj: Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

Zajrzyjcie w prognozy waszych emerytur, co tam was czeka za 10, 20 lat. Dobrze będzie? Nie troszczcie się zbytnio o jutro. Ustatkujcie się tylko wtedy jak minie młodość.

LITURGIA SŁOWA

Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. (Mt 6,24-34)

Itinerarium

MATKA TERAZ I W GODZINĘ ŚMIERCI NASZEJ

Sobota 25 lutego 2017 Sobota zawsze kojarzy mi się z matką. Z moją mamą i z Matką, Marią z Nazaretu.

W niektóre soboty (np. dzisiaj) kalendarz liturgiczny pozwala na odprawienie mszy świętej wotywnej o Marii. Oficjalnie nazywa się to „Wspomnienie dowolne Najświętszej Maryi Panny”, czyli kapłan może wybrać, dowolnie, ten formularz mszy. Ilekroć kalendarz na to pozwala, odprawiam właśnie mszę św. dedykowaną Matce Bożej. Mam wielką ufność, że różne ważne sprawy – pokój na  świecie, pomyślność mojej Ojczyzny oraz sprawy drobne – naprawa auta, nastawienie prania na odpowiednią godzinę (niektórzy mają z tym kłopot) warto złożyć w ręce Marii.

Czuję się adresatem słów Chrystusa z krzyża: „Oto Matka twoja”, a Jan co zrobił? „Od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 25 – 27). To i ja biorę Ją do siebie, do Polski i do warsztatu gdzie pan Michał wymienia klocki hamulcowe w moim samochodzie. Ufam, że najlepsze co mogę zrobić ze sprawami ważnymi i dobrymi, to złożyć je w ręce Matki, Marii z Nazaretu.

Sobota kojarzy mi się także z moją Mamą. Najpierw dlatego, że wszystkie nasze mamy ziemskie są w gruncie rzeczy siostrami Matki z Nazaretu, przez rodzicielstwo i miłość. A po drugie – to już przeczytacie klikając w link poniżej. Kochajcie swoje Mamy, żywym podziękujcie, za te, które odeszły zmówcie modlitwę. I pamiętajcie, że Matka, Boża Matka, pamiętać będzie o nas zawsze, „teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.”

 

http://itinerarium.pl/2013/07/05/najlepszy-dzien-dobrego-poczatku/

Itinerarium

SŁODKI PRZYMUS ŻYCIA

Piątek 24 lutego 2017 Proszę wybaczyć wulgaryzm, który pojawi się w dzisiejszym wpisie, ale bez niego cytowany monolog traci wdzięk i kolor.

Rzecz działa się przedwczoraj. Dwóch bezdomnych kolegów narzekało na swój los. W pewnym momencie jeden z nich prawie na cały głos wykrzyknął:

– No co ja mam robić? Ja nie mam żadnej rodziny, nikogo! Ja nawet na trumnę nie mam! Ja nie mam k …. wyjścia, ja muszę żyć!

I o to chodzi, o to właśnie chodzi!

Itinerarium

CO BY NAS STALIN NOWY NA KAMCZATKĘ NIE POSŁAŁ

Czwartek 23 lutego 2017 Pod koniec ostatniej jak dotąd wojny światowej, w roku 1944, Stalin dokonał masowych przesiedleń kilku narodów. Choć w zwycięskiej Armii Czerwonej służyło wielu Czeczenów, Inguszów, Tatarów z Krymu czy Meschetyńców (gruzińscy muzułmanie), narody te zostały – niemal w całości – zapakowane w bydlęce wagony i wysłane do Kazachstanu lub na Syberię.

Siedemdziesiąt trzy lata temu, 23 lutego 1944 roku, sowieckie NKWD i wojsko rozpoczęły operację wysiedlenia Czeczenów i Inguszów, dane są różne, ale dotyczyło to prawie 600.000 ludzi. Powód? Nieliczni Czeczeni sympatyzowali z Hitlerem, który mamił ich wizją niepodległego państwa. Skuteczniej zrobił to Hitler w odniesieniu do Słowacji – republika, 1939 – 1945, pod  rządami Józefa Tiso, zresztą księdza katolickiego). Czeczenii wrócili na Kaukaz po śmierci Stalina, po roku 1953.

Stalin przesiedlił także Tatarów z Krymu, Kałmuków, Karaczajów, Meschetyńców. Wcześniej, po aneksji wschodniej Rzeczpospolitej deportowano w tzw. „głąb Rosji” setki tysięcy Polaków, nieco mniej Litwinów, Łotyszy, Estończyków i Ukraińców. Zabawa tyrana w wyrywanie całych narodów z rodzimych ziem i przesadzanie w inne miejsca spowodowała tragedię milionów ludzi.

Straszny ten Stalin. Niemniej okrutnie postąpiły polskie władze – pod naciskiem Moskwy – z Ukraińcami w trakcie akcji „Wisła” (1947 – 1950). Ze wschodnich połaci Rzeczpospolitej wyrugowano dziesiątki tysięcy Ukraińców, na drugą stronę Bugu ale przede wszystkim pod Koszalin i Olsztyn. Dlatego niech was nie zdziwią cerkiewki greko – katolickie w Trzebiatowie czy Giżycku.

Niemcy sudeccy zostali przesiedleni (głównie do Bawarii) zaraz po II wojnie światowej, podobnie jak Polacy z Wilna i Lwowa, do Szczecina czy Wrocławia.

Dzisiaj możemy westchnąć za siostry i braci z Czeczenii, świętujących a raczej pomstujących wywózkę sprzed 73 lat. I pomodlić się za nas Polaków, aby nas żaden nowy Stalin nie posłał na Kamczatkę. Tak tu nam dobrze między Bugiem i Odrą, wiadomo jednak, że nic nie jest na zawsze.

Itinerarium

CZŁOWIEK SKŁADA SIĘ Z CIAŁA I Z …

Środa 22 lutego 2017 W kazaniach trzeba uważać, zwłaszcza jak odbiorcami są dzieci, zdolne do zaskakujących ripost. Jeden z kolegów po fachu przekonywał dziatwę, że zawsze należy ufać Panu Bogu i nigdy się nie bać, bo Pan Bóg nas strzeże, chroni i czuwa. Kaznodzieja postanowił sprawdzić czy maluchy pojęły mądre przesłanie.

– No co byście zrobiły, jakbyście szły nocą, ciemną nocą obok cmentarza?

Zgłasza się dziewczynka z wypiekami na twarzy i biegnie do mikrofonu i od razu wypala:

– Ja to bym się, proszę księdza chyba ze strachu zesra..!

Lud w świątyni tarza się z uciechy, kaznodzieja drapie się po siwych skroniach, a dzieci  – nie wiedzieć czemu – przytakują koleżance. Ufać Panu Bogu, to jedna sprawa, a nocą przy cmentarzu to jednak niewiadoma.

Inny kaznodzieja, w mitrze, znaczy się biskup, wszedł w dialog z dziećmi na wiejskiej parafii. Rodzice wcześniej nakazali pociechom, co by w kościele były cicho, dzieci zatem stały i patrzyły, do gadek nieskore. A biskup usiłował wydobyć z malusińskich prawdy o człowieku.

– No, drogie dzieci, kto stworzył człowieka? – pyta purpurat.

Cisza. Dzieci, pouczone przez rodziców milczą.

– No to ja wam podpowiem – ciągnie kaznodzieja – Pan … Pan … Pan …

– Bóg! – gruchnęła dzieciarnia.

– Pięknie! – pogratulował biskup – Ale, drogie dziatki, człowiek składa się z dwóch części. Z jakich?

Cisza, wiadomo, dzieci pouczone przez rodziców, milczą.

– Podpowiem wam, z cia … z cia … z cia …

– Ciała! – kończy mały naród.

– Brawo! Brawo! – komplementuje hierarcha – Ale, drogie dziatki, człowiek składa się nie tylko z ciała, ale i z … Podpowiem wam, z ciała i du … du… du …

– Du…y! – krzyczą dzieciaki. Przy czym spodziewaną przez biskupa zgłoskę „sz” zastąpiły na „p”.

No i się działo, dorośli wierni rechocą, kaznodzieja bezradnie protestuje:

– Nie, nie, nie!

A księża w koncelebrze – czyli ci, co stoją wianuszkiem w prezbiterium – delikatnie potwierdzają:

– Ależ tak, z du…y też!

Cóż, trzeba uważać z kazaniami do dzieci. Ponieważ jednak jest wiosna (tak, jest, tylko zapomniała wziąć ze sobą słońca ale za tydzień wszystko będzie już w komplecie), warto się zaśmiać. I podziękować Panu Bogu za opiekę przy nocnych spacerach obok cmentarzy i za to, że jako ludzie składamy się z ciała i z … Bardzo miłej środy dla wszystkich!

Itinerarium

WSZYSTKIE PLACE WOLNOŚĆI KTÓRYCH NIE MA W INTERNECIE

Wtorek 21 lutego 2017 Cztery lata temu na kijowskim Placu Niepodległości sytuacja już się uspokoiła. To był piątek 21 lutego. Poprzedniego dnia zginęło na tym Placu i w jego okolicach 75 niewinnych ludzi. Nikt nie policzył dobrze wszystkich ofiar ukraińskiej Rewolucji Godności z lat 2013 – 2014.

W zamyśle rządzących place budowane są po to by pokazywać wielkość władzy, na nich defilują armie i odbywają się demonstracje poparcia. Ale czasem ludzie, naród, mają dość władzy i wtedy place zamieniają się w miejsca sprzeciwu lub nawet pola walki. Kijowski Plac Niepodległości, wcześniej był placem Chereszczatyckim (etymologicznie: „na skrzyżowaniu”), potem w r. 1919 stał się „Radzieckim”, od 1935 r. nosił nazwę Michała Kalinina (sowiecki komunista, jego podpis widnieje m.in. na wyrokach śmierci polskich oficerów zamordowanych w Katyniu), w 1977 r. jest to już Plac Rewolucji (październikowej), wreszcie po pierwszej rewolucji w dziejach wolnej Ukrainy (1991) zyskuje miano Placu Niepodległości. Dziś potocznie mówi się o nim także – Euromajdan. Krew pragnących wolności i niezależności Ukraińców jest już zmyta, ale to na nim rozegrała się w l. 2013 – 2014 walka narodu ukraińskiego o lepszą i wolną Ukrainę.

Drugiego czerwca roku 1979, to była sobota, stałem na Placu Zwycięstwa w Warszawie (który wcześniej był Placem Saskim, Placem Adolfa Hitlera i Placem Piłsudskiego – tak jest też dziś). Stałem i słyszałem słowa Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi!” I zstąpił, odnowił.

Tak się złożyło (a może Opatrzność), że dane mi było stawać także na innych ważnych placach w bardzo ważnych chwilach. W roku 2000 stałem na watykańskim Placu św. Piotra i słuchałem jak Jan Paweł II wzywał, żebyśmy byli Stróżami Poranka, z tego pozostało mi umiłowanie godzin przed wschodem słońca i wczesna modlitwa o przebudzenie ludzkich serc. W roku 2009 stałem na Placu Wolności w Tbilisi, kiedy Gruzini budzili się po wojnie z Rosją, budzili się i dziwili, że o wolność trzeba się bić i czasem za nią umierać. W roku 2012 stałem na Placu Rewolucji w Hawanie, podczas wizyty Benedykta XVI i słyszałem, jak moje siostry i bracia z Kuby marzą o wolności słowa.

Nie byłem na Placu Tiananmen, Placu Niebiańskiego Pokoju w Pekinie, 2 czerwca 1989 roku, kiedy czołgi władzy zmiażdżyły ponad 500 chińskich studentów, wołających o wolność.

W Internecie nie ma Placów, są wpisy, jak ten. Ale jak się zaczęła Rewolucja Godności na Ukrainie? Mustafa Najem, (z pochodzenia Pasztun, Afgańczyk) ukraiński dziennikarz napisał 21 listopada 2013 roku – „Spieprzajcie z Internetu, nie stawiajcie lajków! Idźcie na Plac Niepodległości!”

Chcecie wolności? Chcecie szczęścia? Życia? Chrystusa? To cytuję Mustafę Najema – „Wyjdźcie z Internetu, idźcie na place, dajcie chleb głodnym (w Lublinie znajdziecie ich na Placu Dworcowym i Bychawskim), pogadajcie z zabiedzonymi dziećmi (w Lublinie znajdziecie je w Parku Bronowickim), zrozumcie narkomanów (tanio sprzedają marychę na Placu … –  info na private, jak się dziś pisze), dajcie nadzieję obłąkanym (są poza Placami, ale wiem gdzie).

Chodzi o to, że siedzimy w Internecie. A Pan Jezus jest na Placach.

Itinerarium

IDŹ

Poniedziałek 20 lutego 2017 Halina Frąckowiak wyśpiewała kiedyś całkiem skoczny przebój „Droga, którą znam” ze słowami „Bądź gotowy dziś do drogi”. Nudny poniedziałek dzisiaj, na dodatek wiosny nie widać a zima jeszcze macha ogonem i odwilżą.

Przedwiośnie niegdyś było początkiem ruchu, należało wyprowadzać owce na powoli zieleniejące pastwiska, był to też najchętniej wybierany czas na rozpoczynanie wojen. Po zimie w spichlerzach było pustawo, warto było złupić sąsiadów. Dziś ruszamy się z konieczności, wszak fabryka czy biuro do nas nie przyjadą. Powstają nawet specjalne programy, których celem jest wyrwanie gimbazy sprzed smartfonów, wzbudzenie potrzeby ruchu.

Ociężałość naszych czasów jest chyba nie do pokonania. Nikogo nie poderwie pasja odkrywania nowych ziem, jak się to zdarzyło Kolumbowi czy Magellanowi. Prawda spokojnie stoi w muzeach, dziwny eksponat z prehistorii, a już żeby o nią walczyć (Galileusz – „A jednak się kręci …”) to fantastyka, a żeby za nią umierać to raczej choroba (przypadek bł. Księdza Jerzego Popiełuszki). Nie wyrwie nas z otępienia ani prawda ani pasja, piękno mocno pomieszane z kiczem też skonało.

Jeżeli jednak usłyszycie, dzisiaj, cichy głos „Idź”, zaryzykujcie. Tak się zaczęła zbawienna (także dla nas) historia Abrahama. Za podobnym głosem Piotr poszedł do Rzymu, może i to wezwanie usłyszał Karol Wojtyła i z Krakowa do Watykanu powędrował.  No ale to wielcy ludzie, dziś już „historyczne postaci” z podręczników.

Nie bój się drogi, nie bój się wielkich uczuć, rozmachu wyobraźni, świeżych myśli. Pan Bóg nie ryczy z nieba, daje ci myśli, uczucia, pragnienia. Daje ci odwilż i wilgoć w butach, cieplejszy wiatr. Jak się człowiek nie rusza rośnie mu tusza, a jak się rusza wolna jest jego dusza. Rym taki sobie, a rzecz w tym, że Pan Bóg, szczęście, wieczność, sens, miłość, wszystko do nas przychodzi, jeżeli wyszarpniemy się z diabelskiego letargu i wyruszymy. Idź.

Itinerarium