NIEZAOPIEKOWANI

Kazanie na 4 Niedzielę Wielkanocną

26 kwietnia 2015

 Rozmawiam z proboszczem w małej wiejskiej parafii. Bez zająknięcia wymienia imiona i nazwiska trzydziestu siedmiu młodych parafian, którzy wyjechali za pracą na Zachód. Pasterz. Więcej o tym mówię w kazaniu głosem na www.itinerarium.pl („Kazania nowe”).

Jesteśmy coraz bardziej „niezaopiekowani”, pozbawieni opieki. Nawet Opieka Społeczna rozdziela zasiłki. Ministrowie, premierzy rządzą nami. Policjanci kontrolują. Sędziowie karzą. Dyrektorzy kierują i zarządzają.

Mamy do czynienia, pośrednio czy bezpośrednio, z wieloma ludźmi. A pragniemy bodaj jednego człowieka, który by się o nas troszczył.

LITURGIA SŁOWA

(J 10,11-18)
Jezus powiedział: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca.

(Dz 4,8-12)
Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział: Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

(Ps 118,1.8.9.21-23.26.28)
REFREN: Kamień wzgardzony stał się fundamentem.

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Lepiej się uciekać do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.

Lepiej się uciekać do Pana,
niż pokładać ufność w książętach.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana
i cudem jest w naszych oczach.

Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
błogosławimy was z Pańskiego domu.
Jesteś moim Bogiem, chcę Ci podziękować:
Boże mój, pragnę Cię wielbić.

(1 J 3,1-2)
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.

(J 10,14)
Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)
Itinerarium

BARTOSZEWSKI PRZEWODNIK PO ŻYCIU

Sobota 25 kwietnia 2015

Miałem trzy istotne spotkania z Władysławem Bartoszewskim. Wiem, że dziś dużo się o nim pisze, ja chcę zostawić tylko skromne świadectwo.

KUL, koniec lat 70-tych i początek 80-tych poprzedniego wieku, to pierwsze spotkanie z Bartoszewskim, prowadzącym wówczas wykłady z historii najnowszej. Napisałem wykłady, choć w gruncie rzeczy były to opowieści człowieka, który mówił o tym, czego sam doświadczył. O wojnie, o Auschwitz, powstaniu warszawskim, komunistycznym więzieniu, o braciach Żydach i braciach Niemcach. Miałem wielki przywilej poznawać historię z relacji wiarygodnego świadka.

Drugie wspomnienie pochodzi z końca lat 90-tych, kiedy byłem rektorem lubelskiego kościoła Świętego Ducha. Jeden z moich poprzedników, ks. Jan Fiuta – Faczyński do spółki z aptekarzem Emilem Żółtowskim uratował w czasie II wojny światowej z obozu na Majdanku blisko 100 Żydów. Pisałem już o tym: http://itinerarium.pl/2013/09/05/normalna-spolka-ksiedza-z-aptekarzem/#.VTqj7CHtmko Cała historia została udokumentowana przez Władysława Bartoszewskiego i Zofię Lewinównę w znakomitej książce „Ten jest z Ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939 – 1945.” (Świat Książki 2007, str. 447 – 448).

Trzecia historia to rok 2003, kiedy w Lublinie mogłem razem z moimi młodymi przyjaciółmi nadać profesorowi Bartoszewskiemu tytuł „Przewodnika po życiu”, podczas VIII Forum Młodzieży Lubelszczyzny. W uzasadnieniu napisaliśmy wówczas:

 

Jan Paweł II w jednym z listów do młodzieży napisał: Myślę o osobach, które są waszymi przyjaciółmi, świadkami i nauczycielami życia. Myślę o prawdziwych wychowawcach, którzy poprzez swoje człowieczeństwo, mądrość i wiarę czynnie uczestniczą w kształtowaniu w was postaw chrześcijańskich, które prowadzą do pełnego człowieczeństwa. Dziękujcie zawsze Panu za każdą z tych ważnych dla was osób, które są blisko was, które kroczą po ścieżkach waszego życia.

Dla nas, młodych ludzi wszystkie niemal ścieżki są jeszcze nieprzebyte. I jeszcze nie zdarzyło się, żeby zabrakło nam odwagi, ciekawości i energii, aby na te drogi wyruszać. Często jednak zdarza się, że nie od razu trafiamy na właściwy kierunek. Dlatego szczególnie ważni są dla nas tacy ludzie, którzy mogą pełnić rolę życiowych przewodników. Ludzie, którzy przez swoją postawę i dzieła dają nam klucz do rozumienia świata, wytyczają szlaki, jak konkretnie i na co dzień realizować wartości, które są najważniejsze. Ludzie, którzy uczą wytrwałości i tego, że czasem trzeba pokonać samego siebie, by osiągnąć cel, jaki się wybrało. Ludzie, którzy pokazują jak patrzeć na świat, aby nie zmarnować życia.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.4/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +5 (from 5 votes)
Itinerarium

ZŁE DOLINY ŻYCIA

Piątek 24 kwietnia 2015

Od złych rzeczy i niebezpieczeństw nic nas nie osłoni. Są częścią naszego życia. Z nimi może przyjść lęk, paraliż i strach. To są doświadczenia, które szczególnie interesują Boga, jeśli Go wtedy zaprosimy.

Zawołasz, a On ci odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!” – dobrze pamiętać o tym przesłaniu Izajasza (58). I warto iść przez złe chwile z Bogiem – „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps 23).

Złe rzeczy były i będą. Bóg się zła nie boi. To jest nasza ufność i moc.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.5/10 (4 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)
Itinerarium

PTAKI ŚPIEWAJĄ OD CZWARTEJ RANO

Czwartek 23 kwietnia 2015

W matematyce wszystko jest w miarę proste, dwa razy dwa jest cztery. W świecie ducha nie ma prostych recept, musimy szukać. Św. Paweł zapisał moim zdaniem genialną intuicję w odniesieniu do Chrystusa: w Nim zostało wszystko stworzone, i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. (Kol 1, 16-17).

Ponieważ wszystko ma w Nim istnienie, jak najbardziej uprawnioną drogą poszukiwania jest krok ku temu, co istnieje. Przypomnę zatem doświadczenie, które przydarzyło się Bede Griffithsowi, jednemu z moich ulubionych autorów duchowych (kiedyś już go cytowałem tutaj):

Pewnego dnia, już pod koniec pobytu w szkole, wyszedłem samotnie na wieczorną przechadzkę i usłyszałem śpiew ptaków, a właściwie pełnego chóru ptasiego, jaki usłyszeć można tylko w tej porze roku o zmierzchu lub o świcie. Jeszcze dziś pamiętam uczucie zaskoczenia i zdziwienia, kiedy ten śpiew zabrzmiał mi w uszach. Zdawało mi się, że nigdy przedtem nie słyszałem ptasiego głosu, i zastanawiałem się, czy ptaki śpiewały tak przez cały Boży rok, a tylko ja ich nie słyszałem? (…) Niedaleko drzewa, przy którym stanąłem, poderwał się nagle skowronek z ziemi, wyśpiewał swoją pieśń nad moją głową i opadł nadal śpiewając. Po zachodzie słońca zasłona zmierzchu zaczęła pokrywać  ziemię i świat ogarnęła cisza. Jeszcze teraz pamiętam uczucie lęku, jakie mną owładnęło. Czułem, że mam ochotę klęknąć jak w obecności anioła; nie śmiałem spojrzeć w niebo, bo wydawało mi się, że za jego zasłoną kryje się oblicze Boga.

     Przeżycia tego rodzaju nie są rzadkością, szczególnie we wczesnej młodości. Coś włamuje się w nasze życie, zmienia jego dotychczasowy bieg, a my dostosowujemy się do nowego sposobu bycia. Tego rodzaju doświadczenie może przyjść bądź przez naturę i poezję, jak u mnie, bądź też przez sztukę czy muzykę. Może też przynieść je przygoda: lot samolotem czy wspinaczka górska, wojna bądź też zwykłe zakochanie się czy jakiś przypadek, choroba, śmierć przyjaciół, nagła utrata majątku. Wszystko, co łamie powszedniość, może przekazać duszy tego rodzaju doświadczenie. Jednak cokolwiek to będzie, zrywa jakąś zasłonę, i po raz pierwszy w życiu oglądamy świat innymi oczyma, przenikając fasadę, którą wokół nas zbudowano. Nagle zdajemy sobie sprawę, że należymy do innego świata, że istnieją inne wymiary istnienia. Nie można tego przeżycia wypowiedzieć słowami, bo to, co nam się objawiło, przerasta je.

      Większość ludzi przeżywa takie doświadczenia, ale łatwo przechodzi mimo nich i gubi ich znaczenie. Powracają stare sposoby myślenia, świat znów przybiera dawną zwykła postać, wizja, która nas nawiedziła, rozpływa się. A przecież przeżycie nowej wizji świata jest momentem, w którym stajemy twarzą w twarz wobec prawdziwej rzeczywistości; w języku teologii nazywa się to momentem łaski. Przez chwilę widzimy nasze życie we właściwej perspektywie i w prawdziwym stosunku do wieczności. Wyzwalamy się z biegu czasu i dostrzegamy coś z odwiecznego porządku, który leży poza nim. Nie jesteśmy już wyizolowanymi jednostkami w konflikcie z otoczeniem, jesteśmy częścią całości, elementami powszechnej harmonii.

I to jest właśnie owa ZŁOTA NIĆ.

(fragment pochodzi ze „Złotej Nici”, mocno polecam)

 

Jest dobry czas, żeby samemu zacząć szukać. Na przykład ptaki śpiewają od czwartej rano, aż do dziewiątej wieczorem.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.7/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium

WSZYSTKO ŻEBY BYĆ BLISKO

Środa 22 kwietnia 2015

 

Jest już cieplej, więcej słońca. Internet, samochody, beton i szkło, oddalają nas coraz bardziej od przeczucia Tajemnicy. Czy dzisiaj ktoś jeszcze napisałby taką frazę?

 

Widok wschodzącego słońca mówi nam, 
że jest ono czymś najbardziej godnym podziwu, dziełem Najwyższego. 

Wspaniałość gwiazd jest pięknością nieba, 
błyszczącą ozdobą na wysokościach Pana.
Na polecenie Świętego trzymają się Jego wyroku
i nie nużą się odbywaniem swych straży. 

Patrz na tęczę i wychwalaj Tego, kto ją uczynił, 
nadzwyczaj piękna jest w swoim blasku:
otacza niebo kręgiem wspaniałym,
a napięły ją ręce Najwyższego. 
(Księga Syracha 43)

 

To sprzed kilku tysięcy lat. Thomas Merton zanotował pół wieku podobne doświadczenie.

 

Za oknem karmazynowa mgła. Na farmie Boone’a pieje kogut.

Ubiegłego wieczora, kiedy wschodził księżyc, zobaczyłem na łące żarzącą się łagodnym ciepłem czerwień łani. Było jeszcze jasno, więc wziąłem lornetkę i zacząłem ją obserwować. Po chwili z lasu wyszedł byk, potem zobaczyłem drugą łanię, a następnie przez chwilę drugiego byka. Nie bały się. Spoglądały na mnie od czasu do czasu. Obserwowałem, jak pięknie biegną i jak się pasą. Każdy ich ruch był absolutnie cudowny. Czasem jest w nich pewna niezręczność, co sprawia, że są jeszcze śliczniejsze, niczym dorastające podlotki.

Kiedy patrzę na nie na wolności, najbardziej uderza mnie to, że widzę coś, co widzieli ludzie pierwotni, malujący jelenie w jaskiniach. Coś, czego nigdy nie widać na fotografii, a co wywołuje nabożny lęk. W biegnącej sarnie widać muntu, czyli „ducha”. „Sarnowatość”, w której zawiera się wszystko i która jest święta i cudowna.

Ktoś powie: kontemplatywna intuicja, ale to jest absolutnie zwyczajne, codzienne widzenie rzeczy, coś, co każdy powinien widzieć cały czas. Sarna objawia mi coś z samej istoty rzeczy, nie tylko w niej samej, ale i we mnie. Coś, co wykracza poza trywialność mego codziennego istnienia, mojej indywidualnej egzystencji. Coś bardzo głębokiego. Oblicze tego, co jest zarówno w sarnie, jak i we mnie samym. Byki są znacznie ciemniejsze od łani. Ich sierść ma odcień myszoszary, a raczej szarobrązowy i ciepły, jak sierść latających wiewiórek. Czułem w palcach miękkość ich brązowej sierści i bardzo chciałem ich dotknąć. („Ślub konwersacji”, 6 września 1965 – szczerze polecam).

Mamy słońce, gwiazdy, sarny, tęcza też się pewnie pojawi. Mamy wszystko, żeby być blisko Tajemnicy, Boga.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.3/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)
Itinerarium

FORSYCJE I DRZEMKA PO OBIEDZIE CZYLI SZTUKA MODLITWY

Wtorek 21 kwietnia 2015

Przeważnie za modlitwę uważamy to, co wypowiadamy ustami, pacierz, różaniec, litanie. To jest jednak wtórna wersja modlitwy. Tertulian (przełom II i III wieku) zapisał trafną podpowiedź odnośnie sedna modlitwy:

Modlą się wszyscy aniołowie i całe stworzenie, modlą się stada i dzikie zwierzęta zginając swoje kolana. Wszystko, co wychodzi ze stajni i wypełza z nor, nie podnosi bezużytecznie swoich paszcz ku niebu, lecz modli się wydając dźwięki sobie właściwe. Nawet i ptaki powstające ze snu wznoszą się ku niebu i rozkładając na krzyż skrzydła zamiast rąk, mówią coś, co wydaje się modlitwą. 

Cóż można jeszcze więcej powiedzieć o tej świętej czynności? Modlił się także sam Pan, któremu niech będzie chwała i moc na wieki wieków. (O modlitwie, 28-29)

Modlitwa w istocie jest sposobem istnienia, otwartego na Boga. Może przyjąć formy słowne, ale nie musi. Gdyby musiała polegać na słowach, niemowlęta nie mogłyby się modlić, podobnie jak niemowy czy nieprzytomni.

To jak się modlić? Proszę popatrzeć na śmigające w locie jaskółki, właśnie tak! Osypały się żółtym kwieciem forsycje, właśnie tak się trzeba modlić! I trochę jak słońce, które nic nie gada, tylko wschodzi i zachodzi. Modlitwa to życie dedykowane Bogu. A jeśli z tego zrodzą się jakieś słowa, to dobrze.

Myślę, że dzisiaj pomóc nam może w modlitwie jeśli będziemy trochę wolniej chodzić. Wcześniej wstawać. Dłużej myśleć. Bardziej patrzyć prosto w oczy. Koniecznie iść po świeże bułki na śniadanie. Zdrowo zdrzemnąć się po południu. Staranniej robić makijaż i śpiewać przy goleniu. Po prostu być.

 

 

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.9/10 (10 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 6 votes)
Itinerarium

CODZIENNIE OŻYWIAJ MIŁOŚĆ

Poniedziałek 20 kwietnia 2015

 Ofert szczęścia nie brakuje. To czy tamto trzeba kupić, tam lub gdzie indziej pojechać, skosztować kuchni wietnamskiej a potem tajskiej. I tak dalej.

Przypomnę wskazówki mistrzów życia duchowego. Są bardzo proste. Módl się przynajmniej trzy razy dziennie, rano, w południe i wieczorem – na wschód, południe i zachód słońca. Pracuj uczciwie i solidnie i nie pozwól, by z twoich rąk wychodziły rzeczy krzywe i brzydkie. Oszczędzaj się w słowach, milczenie jest złotem. Nie pozwól, żeby słońce zaszło przed gestem pojednania z tymi, z którymi poróżniłeś się, nawet mimo woli. Codziennie ożywiaj miłość do ludzi, to najświętsza sprawa

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.8/10 (12 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 6 votes)
Itinerarium

RYBA KOŚCI RĘCE NOGI

Kazanie na 3 Niedzielę Wielkanocną

19 kwietnia 2015

To się działo dawno temu, człowiek zmasakrowany na krzyżu w trzy dni po śmierci zjada pieczoną rybę z przyjaciółmi. Ma ręce, nogi i kości. Ktoś to widział, opowiedział, kto inny zapisał, my w to wierzymy. Czy to wystarcza do wiary w zmartwychwstanie? – mówię o tym w kazaniu głosem na www.itinerarium.pl. Jeśli On powstał z martwych, my też mamy szansę.

Wszystkie dowody, racje, źródła pewności mamy jednak w sobie samych. Do odnalezienia, natychmiast.

LITURGIA SŁOWA

.(Łk 24,35-48)

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: Pokój wam! Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: Macie tu coś do jedzenia? Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego.

 

(Dz 3,13-15.17-19)
Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone.

(Ps 4,2.4-9)
REFREN: Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie.
lub: Alleluja

Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia,
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.

Wiedzcie, że godnym podziwu czyni Pan swego wiernego,
Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał.
Spokojnie zasypiam, kiedy się położę,
bo tylko Ty jeden, Panie, pozwalasz mi żyć bezpiecznie.

(1 J 2,1-5a)
Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata. Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.

(Łk 24,32)
Panie Jezu, daj nam zrozumieć Pisma, niech pała nasze serce, gdy do nas mówisz.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.3/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)
Itinerarium

NASZA WIARA W KRYZYSIE

Sobota 18 kwietnia 2015

 Ile osób modli się koronką do Bożego miłosierdzia? Z tego co widzę i słyszę, wiele. Jaki procent z nich czyni miłosierdzie?

Od odmawiania koronki nikt się nie zbawi, zbawienie nie zależy od tej czy innej modlitwy. Natomiast mamy prawo wierzyć, że zbawia miłosierdzie czynione – „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7).

Nic nie zastąpi dzieł miłosierdzia, konkretnych czynów wobec konkretnych i potrzebujących ludzi. Boję się, że niekiedy koronka funkcjonuje jako „forma zastępcza” miłosierdzia, w końcu to najwyżej 10 minut recytacji. Jeśli modlisz się za głodnych a nie kupujesz chleba ubogim, modlitwa ta może się obrócić przeciw tobie.

Nie występuję w roli oskarżyciela, codziennie odmawiam koronkę, ale codziennie staram się także z jej impulsu zrobić chociaż jakieś małe dzieło.

Niedobór miłosierdzia czynionego jest bardzo widoczny, wiara deklarowana i „mówiona” przewyższa wiarę dzieł i czynów. Słusznie mówi się o kryzysie chrześcijaństwa.

 

 

 

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.9/10 (8 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium

A CO PO MSZY?

Piątek 17 kwietnia 2015

Wszystkie opisy spotkań Chrystusa z uczniami kończą się wezwaniem: „Idźcie na cały świat!” Faktycznie, nie ma co stać, gapić się i podziwiać, macie teraz dużo do roboty, cały świat czeka. Posłuchali, poszli, wykonali dobrą pracę.

Na pamiątkę Zmartwychwstania co niedzielę spotykamy się na Eucharystii. Msza zasadniczo kończy się dla nas na komunii, potem są ogłoszenia (ich atrakcyjność zależy od fantazji autorów) i wreszcie upragnione przez większość „Idźcie!” („w pokoju”, „w miłości Chrystusa”). Upragnione, bo traktujemy je na zasadzie „Wreszcie koniec!”, mamy to w końcu za sobą. Wychodzimy z poczuciem, że wszystko, co mieliśmy do zrobienia właśnie zrobiliśmy.

Myślę, że to, co najważniejsze zaczyna się po mszy i o ile nie jest jej wypełnieniem, to mamy porażkę. Misja pojednania, budowanie wspólnoty w rodzinie, ojczyźnie, solidarność z ubogimi, to są sensy mszy do zaaplikowania w codziennym życiu. Idźcie, na cały świat, idźcie i nieście temu światu miłość, pokój, radość. Po to dokonało się zmartwychwstanie, po to idziemy na mszę.

 

 

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.4/10 (8 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Itinerarium