TAK MOŻEMY ROZMAWIAĆ Środa 20 listopada 2019

Codziennie wypowiadamy setki, tysiące, dziesiątki tysięcy słów. Możemy być – dzięki tym słowom – lepsi. I ci słuchający mogą być lepsi, bardziej szczęśliwi. A co dzieje się przez złe słowa i rozmowy?

„Nie łudźcie się! „Wskutek złych rozmów psują się dobre obyczaje”. Ocknijcie się naprawdę i przestańcie grzeszyć!”- pisał św. Paweł do wierzących w Koryncie.

Czeka nas dzisiaj wiele rozmów, pogaduszek i opowieści. Niech z tych słów wyrośnie dobro, radość, nadzieja i miłość. Naprawdę tak możemy rozmawiać.

Itinerarium

RODZINNE PARTY NA 400 GOŚCI Wtorek 20 listopada 2019

Ile osób gościliście ostatnio na rodzinnym przyjęciu? Dziesięć? Świetnie! Piętnaście? Jesteście szczęśliwcami.

Jeden z gwinejskich piłkarzy, obecnie grający w Polsce (kibice wiedzą o kogo chodzi), urodził się we Francji, tam emigrowali z Afryki jego rodzice. Grywał w kilku krajach, nawet w Hiszpanii. Został powołany do reprezentacji swojego kraju i miał udać się pierwszy do ojczyzny przodków. Zwiedzieli się o tym krewni ze strony ojca i matki, dodzwonili do piłkarza i zechcieli się z nim spotkać, na co futbolista przystał chętnie. Przy okazji zaprosił rodzinkę na obiad. Wychowany w realiach europejskich nie przewidział niespodzianki.

Na obiad przyszło ponad czterysta osób (400!), trzy wsie. Nieco zdumiony piłkarz cieszył się z dużej rodziny, za obiad zapłacił (miał z czego, w Europie zarabia się dobrze, obiady w Gwinei nie są kosztowne). Pod koniec obiadu jeden z krewnych podziękował wylewnie i zapytał kiedy gracz znowu zagości w ojczyźnie.

– A co, znowu obiad? – dopytywała gwiazda futbolu.

– No wiesz, rodzina ze strony ojca byłaby niezadowolona, jeśli ugościłbyś tylko tę ze strony matki!

Przyszłość świata jest w wielkich rodzinach, Afryka nas jeszcze wiele nauczy!

Itinerarium

PRZY DWÓCH DANIACH I DESERZE Z PANEM JEZUSEM Poniedziałek 18 listopada 2019

PRZY DWÓCH DANIACH I DESERZE Z PANEM JEZUSEM

Poniedziałek 18 listopada 2019

Poświętowaliśmy dzisiaj z ubogimi, zwłaszcza z naszymi siostrami i braćmi bez domu. Dziękuję tym, którzy odpowiedzieli na apel sprzed tygodnia i ugościli ich w swoich mieszkaniach lub restauracjach.

W sali naszych codziennych spotkań, w Lublinie, zrobiliśmy małą rewolucję. Przybywający goście zasiedli przy całkiem nowej zastawie, z nowiutkimi sztućcami, szklankami. Oprócz znakomitej zupy, na drugie był obfity kotlet z surówkami do wyboru, a na deser ciasta usmażone przez wolontariuszki.

Papież Franciszek w przesłaniu na III Światowy Dzień Ubogich (17 listopada w tym roku) pisze:

„Iluż ubogich spotykamy codziennie! Wydaje się, iż upływ czasu oraz zdobycze cywilizacyjne zwiększają ich liczbę, zamiast ją redukować. Mijają wieki, a to Błogosławieństwo ewangeliczne jawi się jako coraz bardziej paradoksalne, gdyż biedni są coraz biedniejsi, a dziś jeszcze bardziej”.

Nie zrobiliśmy dzisiaj nic wielkiego, w dużej, bo prawie 100-osobowej wspólnocie ludzi ubogich i wolontariuszy, spędziliśmy piękny wieczór przy znakomitym posiłku. To było głębokie doświadczenie Kościoła, wspólnoty ludzkiej, doświadczenie bliskości Chrystusa.

Dołączam całe przesłanie papieskie na to nowe święto, Dzień Ubogich. Lektura naprawdę godna uwagi.

PRZESŁANIE OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA

III ŚWIATOWY DZIEŃ UBOGICH

XXXIII Niedziela Czasu Zwykłego
17 listopada 2019

Ufność nieszczęśliwych nigdy ich nie zawiedzie

1. „Ufność nieszczęśliwych nigdy ich nie zawiedzie” (Ps 9,19). Te słowa Psalmu są niesamowicie aktualne i wyrażają głęboką prawdę, którą wiara wpisuje w serce najbiedniejszych: da się odnowić nadzieję straconą w obliczu niesprawiedliwości, cierpień i niepewności życia.

Psalmista opisuje warunki, w jakich żyje biedak oraz arogancję tego, kto go uciska (por. 10, 1-10). Autor natchniony przyzywa sądu Bożego, aby przywrócona została sprawiedliwość oraz przezwyciężona nieprawość (por. 10, 14-15). Wydaje się, iż w jego słowach powraca pytanie, które zadawane jest nieustannie na przestrzeni wieków: jak Bóg może tolerować taką nierówność? Jak może pozwolić, aby biedak był upokarzany, nie przychodząc mu z pomocą? Dlaczego pozwala, aby ten, kto uciska, miał szczęśliwe życie, gdy tymczasem to jego zachowanie powinno zostać potępione właśnie ze względu na cierpienia biednego?

W czasie, gdy powstawał niniejszy Psalm, ludzie mieli do czynienia z wielkim rozwojem ekonomicznym, który, jak to często bywa, doprowadził do wielu nierówności społecznych. Nierówność ta spowodowała powstanie licznej grupy potrzebujących, których warunki życia zdawały się być jeszcze bardziej dramatyczne, gdy porównujemy je z bogactwem osiągniętym przez niewielu uprzywilejowanych. Autor Psalmu, przyglądając się tej sytuacji, maluje obraz tyleż realistyczny, co prawdziwy.

Był to czas, w którym ludzie aroganccy i nieposiadający żadnego poczucia Boga polowali na biednych, aby wziąć w posiadanie nawet to niewiele, co mieli i sprowadzić ich do rangi niewolników. Nie rożni się to zbytnio od dzisiejszych czasów. Niedawny kryzys ekonomiczny nie przeszkodził licznym grupom osób na wzbogacenie się, które tym bardziej jawi się jako anomalia, im więcej ludzi ubogich spotykamy na ulicach naszych miast, którym brakuje tego, co konieczne do życia, i którzy czasem są nękani i wykorzystywani. Przychodzą na myśl słowa Apokalipsy: „Ty bowiem mówisz: «Jestem bogaty», i «wzbogaciłem się», i «niczego mi nie potrzeba», a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi” (Ap 3,17). Mijają wieki, ale sytuacja bogatych i biednych się nie zmienia, tak jakby doświadczenie wyniesione z historii nic nas nie uczyło. Słowa Psalmu nie odnoszą się więc do przeszłości, ale do naszego obecnego miejsca przed sądem Bożym.

2. Również i dziś musimy wyliczyć wiele form nowego niewolnictwa, którym poddawane są miliony kobiet i mężczyzn, ludzi młodych oraz dzieci.

Spotykamy codziennie rodziny zmuszone do zostawienia swojej ziemi, aby szukać gdzie indziej możliwości przetrwania; sieroty, które straciły rodziców bądź też zostały przemocą oddzielone od nich w celu brutalnego wykorzystania; młodych, którzy poszukują dróg realizacji zawodowej, nie mogąc jednak rozpocząć pracy z powodu krótkowzrocznej polityki ekonomicznej; ofiary różnych form przemocy, od prostytucji po narkomanię, upokorzone w głębi ducha. Jak zapomnieć o milionach imigrantów, ofiary tylu ukrytych interesów, często wykorzystywanych w celach politycznych, którym odmawia się solidarności i równości? A osoby bezdomne, na marginesie, które krążą po ulicach naszych miast?

Ileż razy widzimy biednych na wysypiskach, gdzie zbierają pozostałości z tego, co zbywa, aby znaleźć coś do jedzenia i ubrania! W ten sposób również oni stali się częścią wysypiska ludzkiego i są traktowani jak odpady, nie powodując przy tym żadnego poczucia winy u tych, którzy doprowadzają do tej skandalicznej sytuacji. Ci ubodzy często są traktowani jak pasożyty społeczeństwa, które nie przebacza im nawet ich własnej biedy. Osądzanie innych jest zawsze pod ręką. Nie mogą pozwolić sobie na bycie nieśmiałymi albo przygnębionymi, są postrzegani jako niebezpieczni albo niezdolni tylko dlatego, że są biedni.

Dramat w dramacie, nie pozwala się im zobaczyć światełka końca w tym tunelu biedy. Doszliśmy do momentu, w którym planuje się zrealizowanie wrogiej architektury, czyli takiego uksztaltowania ulic, które pozwoli na pozbycie się biednych z tych ostatnich miejsc, jakie ich przyjmują. Przemieszczają się oni z jednego końca miasta na drugi, mając nadzieję na otrzymanie pracy, domu, uczucia… Każda ewentualna możliwość zaoferowana im staje się błyskiem światła. Jednak również tam, gdzie należałoby się spodziewać sprawiedliwości, często spotyka ich przemoc i nadużycie. Zmuszani są do wielogodzinnej pracy w palącym słońcu na polach uprawnych, otrzymując za to iluzoryczną zapłatę. Nie mają zapewnionego bezpieczeństwa w pracy, brakuje ludzkich warunków, które pozwoliłyby im się czuć na równi z innymi. Dla tych ludzi nie istnieje wsparcie przewidziane dla bezrobotnych, odszkodowanie, nie mogą nawet zachorować.

Psalmista opisuje surową rzeczywistość, sposób zachowania bogatych, którzy odzierają biednych: „zasadza się, by porwać ubogiego […] i w sieć swoją wciąga” (por. Ps 10,9). Ten opis wygląda na polowanie, w którym biedni są zwierzyną łowną, zdobywani i zniewoleni. W takich warunkach serce wielu osób się zamyka, a chęć stania się niewidzialnym zwycięża z innymi myślami. Istnieje ogromna ilość biednych, traktowanych często w kategoriach retorycznych i postrzeganych jako kłopot. Stają się jakby niewidoczni, a ich głos nie ma już mocy ani znaczenia w społeczeństwie. Kobiety i mężczyźni coraz bardziej obcy w naszych domach i zmarginalizowani w naszych dzielnicach.

3. Kontekst, który opisuje Psalm, zabarwia się smutkiem z powodu niesprawiedliwości, cierpienia i gorzkiego losu, który uderza w biednych. Pomimo to ofiaruje nam piękną definicję człowieka ubogiego: to ten, kto „ufa Panu” (por. Ps 9,11), ponieważ ma pewność, że nigdy nie zostanie opuszczony. Biedak w Piśmie Świętym jest człowiekiem zaufania! Autor natchniony daje również powód tego zaufania: biedak „zna swojego Pana” (Por. tamże), a w języku biblijnym słowo „znać” wskazuje na osobistą relację uczucia i miłości.

Stajemy przed zdumiewającym opisem, którego byśmy się nigdy nie spodziewali. Opis ten wyraża przede wszystkim wielkość Boga, gdy znajduje się On przed ubogim. Jego siła stwórcza przezwycięża każde ludzkie oczekiwanie i staje się namacalna w „pamięci”, którą On ma o tej konkretnej osobie (por. w. 13). To właśnie zaufanie w Panu, ta pewność, że nie jest się opuszczonym, wzywa do nadziei. Biedak wie, że Bóg nie może go opuścić, dlatego żyje zawsze w obecności tego Boga, który o nim pamięta. Jego pomoc rozciąga się poza bieżącą sytuację cierpienia, wyznaczając drogę uwolnienia, która przemienia serce, ponieważ podtrzymuje je w całej jego głębi.

4. Opis działania Boga na rzecz ubogich to powtarzający się temat Pisma Świętego. On jest tym, który „słucha”, „interweniuje”, „broni”, „wykupuje”, „zbawia”… Zatem biedak nie napotka nigdy Boga obojętnego albo milczącego wobec jego modlitwy. Bóg jest tym, który oddaje sprawiedliwość i nie zapomina (por. Ps 40,18; 70,6). Co więcej, Bóg staje się miejscem ucieczki dla biedaka i niezawodnie przychodzi mu z pomocą (Ps 10,14).

Można wznosić wiele murów i zastawiać wejścia, aby stworzyć iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa w otoczeniu własnych bogactw, ze szkodą dla tych, którzy zostali na zewnątrz. Nie będzie to jednak stan trwający wiecznie. „Dzień Pana”, jak to opisują prorocy (por. Am 5,18; Iz 2-5; Jl 1-3), zniszczy bariery stworzone między narodami i zastąpi wyniosłość niewielu solidarnością licznych. Sytuacja życia na marginesie, w której znajdują się miliony osób, nie może już długo trwać. Ich krzyk staje się coraz mocniejszy i słychać go już na całej ziemi. Jak to napisał ks. Primo Mazzolari: „Biedak jest ciągłym protestem przeciwko naszym niesprawiedliwościom. Biedak jest jak prochownia – jeśli ją podpalisz, to świat wybuchnie”.

5. Nie można nigdy ominąć naglącego wołania, które Pismo Święte powierza biednym. Gdziekolwiek na kartach Pisma kieruje się wzrok, tam Słowo Boże ukazuje, że biedni to ci, którzy nie mają tego, co konieczne do życia i zależą przez to od innych. Biedny to człowiek uciemiężony, pokorny, ten kto leży na ziemi. Mimo to Jezus, stojąc przed niezliczona rzeszą potrzebujących, nie obawiał się utożsamienia się z nimi: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Uciekać od tego utożsamienia się jest równoznaczne z oszustwem Ewangelii i rozmywaniem Objawienia. Bóg, którego Jezus zechciał objawić, jest następujący: to Ojciec szczodry, miłosierny, niewyczerpany w swojej dobroci i łasce, który daje nadzieję przede wszystkim tym, którzy są rozczarowani i pozbawieni przyszłości.

Jak nie podkreślić faktu, że Błogosławieństwa, którymi Jezus rozpoczął nauczanie o Królestwie Bożym, zaczynają się od słów: „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy” (Łk 6,20)? Sens tych paradoksalnych słów jest właśnie taki, iż Królestwo Boże należy do ubogich, ponieważ spełniają oni warunek, dzięki któremu mogą je otrzymać. Iluż ubogich spotykamy codziennie! Wydaje się, iż upływ czasu oraz zdobycze cywilizacyjne zwiększają ich liczbę, zamiast ją redukować. Mijają wieki, a to Błogosławieństwo ewangeliczne jawi się jako coraz bardziej paradoksalne, gdyż biedni są coraz biedniejsi, a dziś jeszcze bardziej. A jednak Jezus, który zapoczątkował Swoje Królestwo, stawiając w centrum biednych, chce nam zakomunikować właśnie to: On je rozpoczął, ale powierzył nam, swoim uczniom, zadanie niesienia tego Królestwa dalej, biorąc odpowiedzialność za dawanie nadziei biednym. Konieczne jest, przede wszystkim w czasach takich, jak nasze, odnawiać nadzieję i przywracać zaufanie. To program, którego wspólnota chrześcijańska nie może nie doceniać. Z niego bierze się bowiem wiarygodność naszego głoszenia oraz prawdziwość świadectwa chrześcijan.

6. W bliskości biednych Kościół odkrywa, że jest ludem, który, będąc rozproszonym między wieloma nacjami, jest powołany, aby nie dawał nikomu odczuć, że jest obcy albo wykluczony, ponieważ wszystkich włącza we wspólne kroczenie drogami zbawienia. Sytuacja biednych zobowiązuje, aby nie trzymać na dystans Ciała Pana, który w nich cierpi. Jesteśmy raczej wezwani, ażeby dotykać Jego Ciało, aby zaangażować się osobiście w służbę, która jest autentyczną ewangelizacją. Zaangażowanie, nawet społeczne, na rzecz ubogich nie jest jakąś dodatkową i zewnętrzną działalnością dla Ewangelii, wręcz przeciwnie, ukazuje realizm wiary chrześcijańskiej i jej ważność historyczną. Miłość, która daje życie wierze w Jezusa, nie pozwala uczniom zamknąć się w duszącym indywidualizmie, ukrytym na różnych płaszczyznach duchowej intymności, bez żadnego wpływu na życie społeczne (Adhortacja Apostolska Evangelii Gaudium, 183).

Nie tak dawno opłakiwaliśmy śmierć wielkiego apostoła ubogich, Jeana Vaniera, który swoim oddaniem otworzył nowe drogi promującego dzielenia życia z osobami zmarginalizowanymi. Jean Vanier otrzymał od Boga dar oddania całego życia braciom z ciężkimi rodzajami niepełnosprawności, których często wyklucza się ze społeczeństwa. Stał się on „świętym z naszego sąsiedztwa”. Swoim entuzjazmem potrafił zebrać wokół siebie wiele młodych osób, mężczyzn i kobiet, którzy swoim codziennym zaangażowaniem dali miłość i przywrócili uśmiech na twarzach wielu słabych i wrażliwych, ofiarując im prawdziwą „arkę” zbawienia przeciw samotności i marginalizacji. To świadectwo zmieniło życie wielu osób i pomogło światu popatrzeć innymi oczami na osoby słabsze i wrażliwsze. Wołanie ubogich zostało wysłuchane i obudziło niezłomną nadzieję, stwarzając znaki widzialne i namacalne konkretnej miłości, które do dziś możemy dotykać naszymi rękami.

7. „Opcja na rzecz ostatnich, tych, których społeczeństwo odrzuca” (tamże, 195) jest uprzywilejowanym wyborem, do podjęcia którego są wezwani uczniowie Chrystusa, aby nie zdradzić wiarygodności Kościoła i żeby dać skuteczną nadzieję osobom bezbronnym. Miłość chrześcijańska znajduje w nich swoje potwierdzenie, ponieważ ten, kto współczuje ich cierpieniom, w miłości Chrystusa otrzymuje siłę i daje moc głoszeniu Ewangelii.

Zaangażowanie chrześcijan, z okazji tego Dnia Ubogich, a przede wszystkim w życiu codziennym, nie polega tylko na inicjatywach towarzyszących, które, jakkolwiek godne pochwały i konieczne, powinny pobudzić w każdym z nas uwagę poświęcaną tym, którzy znajdują się trudnościach. „Ta pełna miłości uwaga jest początkiem prawdziwego zatroskania” (tamże, 199) o ubogich oraz poszukiwania dla nich prawdziwego dobra. Nie jest łatwo być świadkami nadziei chrześcijańskiej w kontekście kultury konsumpcyjnej i odrzucającej, która jest zawsze ukierunkowana na powiększanie dobra powierzchownego i przemijającego. Konieczna jest zmiana mentalności, aby ponownie odkryć to, co istotne, i nadać treść i skuteczność głoszeniu Królestwa Bożego.

Nadzieję przekazuje się również przez pocieszenie, które dokonuje się przez towarzyszenie biednym nie tylko w jakiejś chwili pełnej entuzjazmu, ale również w trwałym zaangażowaniu. Biedni otrzymują nadzieję prawdziwą nie wtedy, kiedy widzą nas zadowolonych, że daliśmy im trochę czasu, ale wtedy, gdy odnajdują w naszym poświęceniu akt miłości bezinteresownej, która nie szuka zapłaty.

8. Proszę wszystkich wolontariuszy, którym często należy się uznanie, że jako pierwsi odkryli ważność tej uwagi poświęconej biednym, aby wzrastali w oddaniu. Drodzy bracia i siostry, proszę was, abyście szukali w każdym ubogim, którego napotkacie, tego, czego on naprawdę potrzebuje; abyście nie zatrzymywali się tylko na podstawowych potrzebach materialnych, ale odkrywali dobroć, która znajduje się w ich sercach, będąc uważnymi na ich kulturę oraz sposoby wyrażania się, abyście mogli wejść w braterski dialog z nimi. Odsuńmy na bok podziały ideologiczne czy polityczne, przeglądnijmy się uważnie istotnym sprawom, które nie potrzebują wielu słów, ale spojrzenia miłości oraz wyciągniętej ręki. Nie zapominajcie, że „najgorszą dyskryminacją, jakiej doświadczają ubodzy, jest brak opieki duchowej” (tamże, 200).

Biedni przede wszystkim potrzebują Boga, Jego miłości, która staje się widzialna dzięki świętym osobom, które żyją obok nich i które, w prostocie ich życia, wyrażają i uwydatniają siłę miłości chrześcijańskiej. Bóg posługuje się wieloma drogami i nieskończoną liczbą narzędzi, aby dosięgnąć serca ludzi. Oczywiście, biedni zbliżają się do nas, ponieważ rozdajemy im jedzenie, ale to, czego naprawdę potrzebują, wykracza poza ciepły posiłek czy kanapkę, którą im ofiarujemy. Biedni potrzebują naszych rąk, aby mogli się podnieść, naszych serc, aby czuć na nowo ciepło uczuć, naszej obecności, aby przezwyciężyć samotność. Potrzebują po prostu miłości.

9. Czasami wystarczy niewiele, aby przywrócić nadzieję: wystarczy zatrzymać się, uśmiechnąć, posłuchać. Przynajmniej na ten jeden dzień zostawmy na boku statystyki. Biedni to nie są numery, dzięki którym możemy pochwalić się działaniami i projektami. Biedni to osoby, którym należy wyjść na spotkanie. To samotni młodzi i starsi ludzie, których trzeba zaprosić do domu, aby podzielić się posiłkiem. To kobiety, mężczyźni i dzieci, którzy czekają na przyjacielskie słowo. Biedni zbawiają nas, ponieważ pozwalają nam spotkać oblicze Chrystusa.

Oczom świata jawi się jako nieracjonalna myśl, że bieda oraz nędza mogą mieć siłę zbawczą. A jednak zapewnia nas o tym Apostoł, kiedy mówi: „Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga” (1 Kor 1,26-29). Oczami ludzkimi nie potrafimy zobaczyć tej siły zbawczej. Oczami wiary, natomiast, widzimy tą siłę działającą i w pomocy ubogim doświadczamy jej osobiście. W sercu Ludu Bożego, który jest w drodze, bije ta siła zbawcza, która nie wyklucza nikogo, a wszystkich angażuje w rzeczywistej pielgrzymce nawrócenia, aby dostrzec biednych i pokochać ich.

10. Pan nie opuszcza tego, kto Go szuka i tych, którzy Go wzywają, „nie zapomina wołania ubogich” (por. Ps 9,13), ponieważ Jego uszy są uważne na ich głos. Nadzieja biednego jest wyzwaniem dla wielu sytuacji śmierci, ponieważ on wie, że jest szczególnie ukochany przez Boga i w ten sposób zwycięża cierpienie i wykluczenie. Doświadczenie ubóstwa nie zabiera mu jego godności, którą otrzymał od Stwórcy; żyje on w pewności, że zostanie mu ona w pełni zwrócona przez samego Boga, który nie jest obojętny na los swoich najsłabszych synów, lecz widzi ich utrapienia i bóle, i bierze ich w swoje ręce, dając im siłę i odwagę (por. Ps 10,14). Nadzieja biednego umacnia się pewnością tego, że jest on przyjęty przez Pana, że to w Nim znajduje prawdziwą sprawiedliwość i że jego serce jest wzmacniane, aby mógł kochać dalej (por. Ps 10,17).

Warunkiem, jaki stawia Pan Jezus uczniom, aby stali się wiarygodnymi ewangelizatorami, jest konieczność rozsiewania widzialnych znaków nadziei. Wszystkie wspólnoty chrześcijańskie i tych, którzy czują potrzebę niesienia nadziei i pocieszenia ubogim, proszę o zaangażowanie, aby ten Światowy Dzień mógł wzmocnić w wielu chęć konkretnej współpracy, aby nikt nie czuł się pozbawiony bliskości i solidarności. Niech towarzyszą nam słowa proroka, który zwiastuje inną przyszłość: „A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości” (Ml 3,20).

Z Watykanu, 13 czerwca 2019 r.

Wspomnienie liturgiczne św. Antoniego z Padwy

Itinerarium

MIASTA W RUINACH I TYLKO MIŁOŚĆ Kazanie na 33 Niedzielę Zwykłą 17 listopada 2019

Wiele zniszczeń w ciągu historii zdawało się zwiastować koniec świata. Jerycho zburzyli Żydzi, ich Jerozolimę najpierw Babilończycy a potem Rzymianie, legła też Troja i Kartagina. W bliższych nam czasach Niemcy obrócili w ruiny Warszawę, Amerykanie unicestwili Hiroszimę i Nagasaki, nowojorskie wieże WTC skutecznie zniwelowali partyzanci z Al – Kaidy. Świat jednak trwa nadal, może tylko zwarcie potęg nuklearnych w jakimś szaleństwie doprowadziłoby do krachu kuli ziemskiej.

Astronomowie także nie przewidują nagłych wizyt śmiercionośnych komet czy innych ładunków kosmicznych, które znicowałyby naszą planetę.

Pomimo to, żyjemy w złudnym spokoju. Troszczymy się o ochronę zabytków, zdrowia i środowiska naturalnego, brawo, dobre rzeczy. Jednocześnie nasila się inwazja bezsensu, pustki i pozorów istnienia. Najgorzej, że miłość przestaje być siłą kształtującą naszą cywilizację. I jeżeli w najbliższym czasie przyjdzie koniec świata, to poprzez odrzucenie miłości. Choć nadal będziemy cieszyć się joggingiem, hot – dogami, colą, smartfonami i kolejną wersją jeszcze szybszego Internetu. Po co?

Tylko miłość, wiem brzmi banalnie, nadaje sens temu życiu i całej naszej wieczności. I upodabnia nas do Pana Boga.

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».

Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to się dziać zacznie?»

Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw „musi się stać”, ale nie zaraz nastąpi koniec».

Wtedy mówił do nich: «„Powstanie naród przeciw narodowi” i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.

Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić.

A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».

Itinerarium

WSTYD ZA OSTRĄ BRAMĘ Sobota 16 listopada 2019

Myślę, że niektórzy z was zawstydzą się po przeczytaniu dzisiejszego wpisu i szybko pozbędą się tego wstydu. Powodem do wstydu jest nie nawiedzenie Ostrej Bramy w Wilnie i brak modlitwy przed tamtejszym obrazem Matki Bożej. Na liście sanktuariów maryjnych najchętniej nawiedzanych przez Polaków Ostra Brama z trudem mieści się w pierwszej dziesiątce. A jest to, historycznie patrząc, po Jasnej Górze drugie polskie sanktuarium.

Chętniej pielgrzymujemy do Lichenia, Fatimy i Lourdes, wzrasta też liczba wizytujących meksykańskie Guadalupe. Niczego nie ujmuję tym sanktuariom, choć w przypadku tych ostatnich postępujemy chyba według zasady „cudze chwalicie …” Pomimo bliskości terytorialnej Wilno nie jest ulubiony celem naszych pielgrzymek.

Przyczyny tego stanu rzeczy upatruję w trwającej od trzydziestu lat okcydentalizacji, czyli zachwytu Zachodem i naśladowaniu zachodnich wzorów w przekonaniu, że są najlepsze. Oczywiście, nie ma sanktuariów lepszych i gorszych, ale trochę wstyd kiedy nie nawiedza się naszych polskich.

Dotyczy to nie tylko Ostrej Bramy. Przypomnę, że w Wilnie mamy też sanktuarium św. Kazimierza i że tam na Antokolu znajdziemy domek św. Faustyny. Nieliczni pielgrzymi odwiedzają Nowogródek, obecnie na Białorusi, kojarzony z Mickiewiczem, choć jest tam piękne sanktuarium błogosławionych męczenniczek, polskich sióstr nazaretanek. Dla lublinian ważnym miejscem powinien być Słonim (też dziś na Białorusi), gdzie śmierć męczeńską za ratowanie Żydów poniosła jedyna rodowita lublinianka wśród błogosławionych, Marta Kazimiera Wołowska. We Lwowie wstyd nie nawiedzić relikwii św. Józefa Bilczewskiego. Tę listę ważnych świętych dla Polaków miejsc na Kresach można wydłużać.

Dziś w liturgii mamy wspomnienie Matki Bożej Ostrobramskiej, tej z Pana Tadeusza: „Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie!” Dlatego piszę o wstydzie, możliwym szybko do zmazania.

Itinerarium

ZAGUBIONE OWCE I ROLA DLA PASTUSZKA Piątek 15 listopada 2019

Wczoraj bp Mieczysław Cisło pobłogosławił wolontariuszy Gorącego Patrolu i poświęcił akcesoria przydatne przy jesiennych i zimowych wyjazdach do miejsc w których przebywają ludzie bezdomni.

Akcesoria są ważne – pojemny mikrobus a w nim defibrylator, termosy, latarki, ubrania, buty i opatrunki. Z tym dojeżdżamy doz zawalisk, pustostanów, legowisk i altanek na ogródkach działkowych.

Do tej pory odwiedziliśmy blisko sto osób żyjących w takich warunkach. Kilkanaście przekonaliśmy do zgłoszenia się do schronisk lub noclegowni. Przynajmniej trzy z nich żyją dzisiaj już w przyzwoitych warunkach, z dachem nad głową, pracują lub podejmą wkrótce pracę. W kategoriach statystyki to może nie za wiele, ale trzymamy się zasady, że dobrzy pasterze szukają nawet jednej zaginionej owieczki. Będziemy szukać.

W naszych spotkaniach z osobami bez domu, bywają też sytuacje zabawne. Kilka dni temu, w trakcie kolacji jeden dość młody i lekko „pod wpływem” pan krzyknął:

– Pomocy!

– Co tam, panie Bartku? – zapytałem – Czego potrzeba?

– Trzeba mi pa…, pa…, pa…

– Jakiego pa?

– No ty masz – rzekł Bartek – daj mi pa…, pa… Pastuszka!

– Pastuszka? – zdziwiłem się, ale na wszelki wypadek przeszukałem kieszenie kurki i spodni – Nie mam.

– Masz … i jeszcze rolę! – domagał się Bartek. A ja zacząłem wnioskować, że faktycznie pastuszek powinien mieć rolę, a dokładnie łąkę.

– Daj mi … rolę dla pastuszka … – ciągnął kolega – będę grał w jasełkach…

Dwa dni potem przyniosłem mu tekst jasełkowej roli dla pastuszka. Mam też pod ręką teksty dla Heroda, mędrców, Józefa, Marii i oczywiście dla aniołów. Nie wiadomo, co się przyda.

Itinerarium

ZANIM KOGOŚ ODRZUCIMY Czwartek 14 listopada 2019

Nasza cierpliwość ma swoje granice, wyczerpuje się i kończy wreszcie. Zastępuje ją gniew, złość i pogarda. Dobrze, że Pan Bóg nie stosuje tej miary wobec nas, bo już dawno by nas nie było.

Zanim kogoś odrzucimy i skreślimy, dobrze jest popatrzeć na drzewa i przypomnieć sobie piękną historię ogrodnika z Ewangelii. I pomodlić się o dar cierpliwości, którym chętnie dzieli się z nami Duch Święty.

Jezus opowiedział następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć”». (Łk 13,6 – 9)

Itinerarium

ŚWIAT I LUDZIE NA WZMOCNIENIE Środa 13 listopada 2019

Towarzyszę często ludziom, którzy się załamują. Nigdy nie mówię „Nie łam się!” To tak, jakbym choremu radził „Nie choruj!”

Najczęściej mówię „Rozumiem cię”. Bo rzeczywiście rozumiem. I dalej słucham, pytam, staram się czuć żal, gorycz, smutek czy zwątpienie rozmówcy. Tyle mogę. Przyznaję, że niekiedy opowiadam jakiś żart lub wyliczam które ptaki zimują u nas. Albo wyjaśniam czemu polska reprezentacja w piłce nożnej gra tak bezbarwnie.

To nie są rzeczy banalne ani „od czapy”. W Ewangelii, w rozmowach Pana Jezusa, pojawiają się wróble, morwy, wino (wcześniej było wodą), lilie polne, drachma, zagubione owce i chmury zwiastujące deszcz. Nie „od czapy” to wszystko.

Ludzie, którzy się załamują, ja też czasami, potrzebują mocnej, Bożej rzeczywistości. Dobrego żartu, odkrycia sikorek, co pozostają u nas zimą albo wspólnie odmówionej modlitwy, koniecznie krótkiej.

Świat, który Pan Bóg stworzył, ludzie, którzy są z nami, to właśnie nas trzyma i wzmacnia.

Itinerarium

POLSKA CODZIENNEJ ZGODY Wtorek 12 listopada 2019

Które z większych państw europejskich było bezkarnie łupione przez tatarskie hordy w ostatnim tysiącleciu? Polska. Które z większych europejskich państw straciło niepodległość na 123 lata w ostatnim tysiącleciu? Polska. Które z tych państw straciło prawie 100 znakomitych przywódców, łącznie z prezydentem, w możliwej do uniknięcia katastrofie lotniczej? Polska.

Wszystkie wspomniane wyżej tragedie Polaków dokonały się w czasach niezgody narodowej, najpierw podczas rozbicia dzielnicowego, potem w okresie szalejącej prywaty elit rządzących a ostatnia w trakcie trwającej od 2005 r. walki partyjnej. Wszystkie były do uniknięcia, ale jak wiadomo Polak mądry po szkodzie. Mądry na krótko. Od prawie 15 lat jesteśmy zawirusowani bakcylem nienawiści i agresji. W historii nasze niezgody i walki kończyły się tragediami Polski.

Polsce nie trzeba najbardziej ciepłej wody w kranie ani różnych „plusów”, najbardziej potrzeba nam zgody, spokojnej rozmowy i zrozumienia. Po raz ostatni udało się nam to – jako tako – w roku 1918.

Polsce, wam wszystkim i sobie samemu, życzę jak najlepiej. Każdego dnia, dzisiaj także, budujemy Ją poprzez zgodę, zrozumienie innych, spokojne słuchanie i jeszcze bardziej spokojne mówienie swoich racji. Póki tak będziemy myśleć, mówić i działać, nadal będziemy mogli świętować niepodległość. Nie raz w roku, ale codziennie.

Więcej o Polsce różnych życiorysów pisałem tutaj:

https://www.niedziela.pl/artykul/145628/nd/Polska-roznych-zyciorysow
Itinerarium

ROSÓŁ I KAWA DLA POLSKIEJ JEDNOŚCI Kazanie na Święto Niepodległości Poniedziałek 11 listopada 2019

Opowiem wam z kim będę jadł obiad w najbliższą niedzielę, 17 listopada. Opowiem już teraz, bo może zachęcę kogoś z was. A piszę o tym dziś, w Święto Niepodległości, bo to idea dla Polski ważna.

Trzy lata papież Franciszek wprowadził nowe święto, Światowy Dzień Ubogich, obchodzone jest zawsze na tydzień przed uroczystością Chrystusa Króla, czyli w nadchodzącą niedzielę w tym roku. Ponieważ jest to nowe święto, nie bardzo wiadomo jak je przeżywać. Na Boże Narodzenie dzielimy się opłatkiem i spożywamy kolację, na Wielkanoc święcimy pokarmy i chodzimy na rezurekcję, a w Dzień Ubogich?

Pojawiły się pewne pomysły, które przyjmuję z niesmakiem. W jednym z miast wystawiono na placach wielkie stoły z obfitością potraw, trochę na zasadzie – „Przyjdźcie i najedzcie się!” Gdzie indziej powstał chór złożony z bezdomnych i ubogich, tym razem na zasadzie – „Popatrzcie, oni też umieją śpiewać!” Rozumiem skłonność do organizowania imprez, ale jestem pewien, że nie o to chodzi, żeby w ten czy inny sposób wystawiać na publiczny widok osoby ubogie, często bezdomne. Z tego też powodu nie pojechałem z lubelskimi bezdomnymi na krajową pielgrzymkę bezdomnych na Jasną Górę, nie widzę sensu w pokazywaniu (nawet w świętym miejscu) tłumów osób żyjących bez domu. Owszem,  zorganizowałem pielgrzymkę bezdomnych na Jasną Górę, ale akurat w terminie gdy byli tam też studenci, bankowcy i katoliccy krótkofalowcy (wtedy właśnie dowiedziałem się o ich istnieniu!).Byliśmy jednymi z wielu normalnych pielgrzymów.

W najbliższą niedzielę zjem obiad i wypiję kawę z jednym lub dwoma braćmi, którzy obecnie nie mają domu. Tak będę świętował Dzień Ubogich. Zresztą wczoraj zjadłem świetną kolację z czterema takimi braćmi. Oczywiście, nie ugotuję tego obiadu sam, żeby nie narazić braci i siebie na skutki moich słabych zdolności kulinarnych.

W ubiegłym roku przynajmniej kilkanaście osób z Lublina zaprosiło ludzi ubogich na obiad do siebie lub do restauracji. Wszyscy goście byli odświętnie ubrani, zadbani, wypachnieni i szczęśliwi. Nie z powodu schabowego, rosołu czy pizzy.

Ludzie ubodzy, często bezdomni, nie potrzebują najbardziej jedzenia czy kawy (potrafią to sobie zorganizować). Najbardziej potrzebują spotkania, rozmowy i naszej obecności. Przy okazji obiadu. Stąd moja propozycja świętowania Dnia Ubogich. Zaproście kogoś znajomego, komu się nie wiedzie, na obiad w przyszłą niedzielę. Jak umiecie gotować to do swojego domu, jak nie umiecie (mój przypadek), to do restauracji. Rok temu ugościłem w ten drugi sposób człowieka, który ostatni raz był w restauracji piętnaście lat wcześniej.

Mamy Święto Niepodległości, świętujemy w bardzo podzielonej przez polityków Polsce. Obiady, do których was zachęcam, bardzo jednoczą Polaków, tych, którym się udało z tymi, którym się raczej nie udało. Maszerować jest łatwo i zdrowo okazji rocznicy Niepodległości. Zaprosić ubogiego, może bezdomnego, to już odwaga przekroczenia granicy, stworzenia jednego świata z ubogimi siostrami i braćmi. Takich ludzi macie wokół siebie, może w swoich rodzinach, może wśród sąsiadów. A jeśli ktoś chciałby pomocy w znalezieniu gości na ten niedzielny obiad, chętnie pomogę (proszę pisać).  

Odwagi, naprawdę nie będzie to nudny ale wyjątkowo piękny posiłek!

PS. Fotka z Wigilii razem z ubogimi.

Itinerarium