STAN PRZEDWOJENNY

Czwartek 17 listopada 2022

Jest wojna obok nas, trochę bardziej to odczuliśmy po tragedii w Przewodowie. Niestety, nie widzę na razie odpowiedniej mobilizacji wśród osób i grup, które mają ogromne znaczenie dla losów Polski. Apelowałem już o dobrowolne wprowadzenie w swoje życiorysy stanu „przedwojennego”, na wszelki wypadek. Mam na myśli inny styl myślenia, inny model podejmowania decyzji i zmianę zachowania.

Zdaję sobie sprawę, że jest to wołanie trochę bezskuteczne, bo w rozpędzonym świecie, któremu się poddajemy, trzeba się bawić i używać, mnożyć emocje i ścigać z innymi. I nie wolno zadawać pytania „Po co?”

Stan przedwojenny to przede wszystkim koncentracja na tym, co najważniejsze, odrzucenie głupot, całego śmiecia sensacji i zbędnego nawisu kupowania. Innymi słowy – asceza, wiem, że to słowo zgrzyta w uszach naszego pokolenia. Dalej jest to zmiana stylu relacji z ludźmi, chodzi o słuchanie i rozumienie, zamiast gadania i plotkowania. Piszę tu często o budowaniu wspólnot i ożywianiu solidarności, o ile zawsze jest to ważne, to teraz konieczne.

Długo mogę wyliczać, lepiej sięgnę po obraz, zresztą widziałem to wiele razy. Kiedy ktoś bliski w naszej rodzinie nagle zachoruje, przestawiamy się na tryb wyjątkowy, uruchamiamy narzędzia wiary, nadziei i miłości, odwagi i bohaterstwa, poświęcenia i bezgranicznego oddania. A wobec Pana Boga nawet zuchwałości, pochwalanej w Ewangeliach. Wszystko stawiamy na jedną kartę, aby zwyciężyć.

Itinerarium

ROBIMY CO MOŻEMY

Środa 16 listopada 2022

Wczorajsze wydarzenia w Przewodowie w pobliżu przejścia granicznego Dołhobyczów – Uhrynów na pewien czas przebudzą świadomość naszych władz, może i jakiejś części naszego społeczeństwa.

Z jednej strony niby wiemy o wojnie za wschodnią granicą Polski, z drugiej z całych sił pragniemy, aby czym prędzej było jak dawniej, żeby było już po wszystkim. Ta wojna będzie się nadal – i coraz bardziej – na różne sposoby przelewać poza granice Ukrainy. Oczywiście doświadczymy tego w pierwszym rzędzie my Polacy. Słusznie możemy się spodziewać zimowej fali Ukraińców uciekających przed zimnem i biedą. Kolejne rosyjskie rakiety, może zbłąkane, może kierowane rozmyślnie, mogą dosięgać polskich ziem.

Najtrudniej jest nam uwierzyć, że wchodzimy, nawet już weszliśmy, w nową sytuację, której finalnego rozwiązania nie sposób przewidzieć.

Nie mając wpływu na wydarzenia globalne, możemy jednak zrobić każdego dnia wiele mądrych, dobrych rzeczy, dla ludzi wokół nas. Możemy mnożyć solidarność, ciepło, życzliwość i nadzieję i przez to wznosić początki nowego świata.

Itinerarium

OGŁASZAM ZWYCIĘZCĘ MUNDIALU 2022

Tak, wiem kto wygra tegoroczny Mundial w Katarze, w zasadzie już wygrał, zanim zostanie kopnięta pierwsza piłka. Zanim jednak o tym, małe przypomnienie, z ostatnich lat. Kiedy rozpoczynała się olimpiada w Pekinie (2008), Rosjanie dzięki sprytnej prowokacji zaatakowali Gruzję, cały świat gapił się w transmisje z Chin, sprzeciwy były znikome. To pozwoliło Putinowi odebrać Abchazję i Osetię. Sześć lat później, w dzień po zakończeniu zimowej Olimpiady w Soczi, Rosjanie ruszyli na Donbas i Krym w Ukrainie, świat się trochę zdziwił i szybko  zapomniał. Cztery dni po tegorocznym finale igrzysk zimowych w Pekinie, Putin rozpoczął wojnę z Ukrainą. Nie zdziwiłbym się gdyby Mundial w Katarze okraszony został jakimiś specjalnymi fajerwerkami w wykonaniu rosyjskich rakiet.

Oprócz nienawiści do Ukrainy Rosja ma jeszcze jeden powód do awantury na tle sportowym. Ich reprezentacja została za karę wykluczona z walki o Mundial, może więc – nie daj Boże – wykluje się jakiś pomysł na zemstę. W tamtym czasie w przestrzeni publicznej na krótko pojawiła się, znana w sporcie, idea przyznania drużynie ukraińskiej „dzikiej karty”, czyli prawa startu w rozgrywkach bez konieczności eliminacji. Idea szybko umarła. Wtedy ja, w gronie znajomych pasjonatów futbolu, głosiłem inną ideę, mniemam, że całkowicie słuszną. Mianowicie sugerowałem, żeby to nasza polska reprezentacja oddała swoje miejsce Ukrainie. To my mieliśmy grać w Moskwie z Rosją mecz eliminacyjny, dostaliśmy w 50 % awans za friko, no musieliśmy potem ograć Szwecję.

Są przynajmniej trzy powody, dla których powinniśmy zrzec się Mundialu na rzecz Ukrainy. Pierwszy jest taki, że dalibyśmy ogromną radość całemu narodowi ukraińskiemu. Po drugie, bylibyśmy na ustach całego, nie tylko sportowego świata, proszę bardzo, Polacy, jacy szlachetni, solidarni, wspaniałomyślni! I po trzecie, dzięki oddaniu Mundialu Ukrainie nie musielibyśmy oglądać tego, co wydarzy się w meczach Polski z Meksykiem, Arabią Saudyjską i Argentyną.

I teraz wracam do zwycięzcy Mundialu 2022. Jest nim pieniądz. Katar wydał kilkaset miliardów dolarów na organizację imprezy. Wcześniej wydał nieco mniej na przekupienie elektorów wybierających kraj organizatora, skutecznie. Wszystkie poważne media oceniają, że przy budowie infrastruktury sportowej i hotelowej zginęło najmniej 6 tysięcy robotników, głównie z Azji i Afryki, pracowali w tragicznych warunkach.

 Podsumowując, ten Mundial będzie rozgrywany na dość świeżych cmentarzach. Raczej nie przeszkodzi to nikomu w kasowaniu milionów dolarów.

Mundial, Mundial, Mundial… Mógłby się obyć bez transmisji telewizyjnej, wielkich stadionów i niebosiężnych gaż. Tak bywało w historii, na początku Mistrzostw. Nie mógłby się odbyć jedynie bez piłkarzy, oni mogliby położyć ten haniebny tegoroczny spektakl na łopatki, gdyby odmówili grać … Nie mam jednak kontaktu z Messim, Ronaldo, Mbappe, nawet Lewandowski zmienił chyba numer.

Itinerarium

PORADA DLA NOWYCH BOGACZY

Poniedziałek 14 listopada 2022

Przy wczorajszej kolacji z ubogimi – ja akurat ucztowałem głównie z tymi bez domu – pozwoliłem sobie zapytać, kiedy ostatnio byli w restauracji. Od jednego usłyszałem, że w młodości, a ta skończyła się w jego przypadku jakieś trzydzieści lat temu. Inny z kolei przyznał, że nie ma problemu z tym ostatnim razem, bo to było dokładnie rok temu, w czasie poprzedniego Dnia Ubogich.

Wcześniej, w kościele, mówiłem do moich ubogich sióstr i braci o bogactwie. Dzisiejszy świat do kategorii bogatych zalicza ludzi według stanu konta, jakości samochodów, ubrań i domów oraz możliwości zwiedzania możliwie jak największej liczby miejsc na kuli ziemskiej.

Wartości naszych kont przejmą nasi spadkobiercy, samochody pójdą na złom, ubrania postrzępią się a domy popadną w rozkurz. To banalna prawda, choć nie chcemy jej przyjąć, próbując jakoś zabezpieczyć sobie nieprzemijalność w jak najtrwalszych rzeczach.

Są diamenty niezniszczalne, takie, co nie wyblakną, nie zmurszeją, nie zardzewieją i nie pójdą na śmietniki. Na zawsze, na wieczność, rozbłyśnie tylko to, co zrobiliśmy z miłości. Nie zniknie chleb, którym się podzieliliśmy, buty jeszcze dobre, które przekazaliśmy tym, co łażą w łapciach. Nie rozpadnie się żadna rzecz ofiarowana z miłości.

Jeszcze jaśniej rozbłyśnie każda chwila, którą daliśmy innym, chwila słuchania, zrozumienia, współczucia, rozbłysną nasze długie spojrzenia w smutne oczy, ręce przytrzymujące drugie omdlałe i głębokie słowa, które rodzą nadzieję. To moja wskazówka dla bogacenia się dłuższego niźli tylko do końca życia.

Itinerarium

JESTEM OBDAROWANY PRZEZ UBOGICH

Kazanie na VI Światowy Dzień Ubogich Niedziela 13 listopada 2022

Mam ten przywilej, że znam wielu ludzi ubogich, dziś jest ich Święto, Światowy Dzień Ubogich, króciutko wspomnę zatem zaprzyjaźnionego pana Bogdana.

Pewne fakty mogą wydać się wam nieprawdopodobne, ale wszystko widziałem na własne oczy. Bogdan zajmuje pokój z kuchnią, mieszkanie komunalne. Miesięcznie za prąd płaci 50 zł (przedpłata), to wystarcza aby zagrzać wodę do kąpieli raz w tygodniu, użyć z umiarem pralki i żelazka, oglądać dwa seriale w tygodniu na małym telewizorze i mieć czynną lodówkę. A co ze światłem? Tę kwestię Bogdan ma rozwiązaną dzięki prezentowi od syna, który przekazał mu walizkę fotowoltaiczną, nieduże urządzenie, które potrafi zasilić oświetlenie ledowe.

Bogdan od lat jest wdowcem, sam nauczył się gotować, radzi sobie na kuchence gazowej. Nie marnuje chleba, zamraża go i odmraża. Z pobliskim dyskontem ma układ, rano posprząta wokół sklepu w zamian za to dostaje gratisowe produkty inaczej skazane na wyrzucenie.

Wcześniej nie dbał o przyszłość, emeryturę ma więc skromną, ledwie 1200 zł, najtrudniej jest z lekami. Co najważniejsze Bogdan obecnie nie pije alkoholu. Dlatego z całego dochodu co miesiąc może jeszcze sprawić wnukowi jakiś upominek. na to

Mam jeszcze dowód, bardzo konkretny, że ludzie ubodzy ubogacają nas. Na zdjęciu obok  mnie jest pan Tomasz, od niego właśnie otrzymałem koszulę „firmową”, czyli z koloratką, mam ją na sobie. A Tomasz próbuje pokonać swoją bezdomność, czasem mu się udaje na pewien okres. Jeszcze ważniejsze jest to, że ubodzy uczą mnie wiary i nadziei, za to im dzisiaj szczególnie dziękuję.

Itinerarium

WSPÓLNOTY NADZIEI

Sobota 12 listopada 2022

My niepodległość świętujemy, Ukraina swojej broni, na razie bardzo skutecznie. I my i Ukraińcy wiemy jednak, że te nasze niepodległości są zagrożone, musimy pogodzić się z faktem, że dla Rosji granice czy prawa narodów nie są nienaruszalne. Wspomagając na różny sposób Ukrainę deklarujemy, że w razie czego swojej niepodległości nie oddamy.

Wczorajszy świąteczny wieczór spędziliśmy w dość licznej, prawie 140-osobowej wspólnocie, z jednej strony rodziny polskie związane z Centrum Wolontariatu,  z drugiej rodziny uchodźcze z Ukrainy. Każdy mógł spróbować się w sztuce robienia pizzy, pierogów czy soku z owoców, dzieci malowały, rzeźbiły i po swojemu podśpiewywały. To był sensowny, dobry czas.

A jutro, w niedzielę, udało nam się zaprosić – podobnie jak w ubiegłym roku – kilkuset bardziej ubogich mieszkańców Lublina na wspólne obchodzenie Dnia Ubogich, ustanowionego 6 lat temu przez Franciszka. Na początek w trzech kościołach równolegle zgromadzimy się na Mszy Świętej, a potem w trzech restauracjach zasiądziemy do obiadu, okraszonego deserami i napojami. A ponieważ będziemy świętować, to będzie także muzyka na żywo i zapewne śpiewy. Dla niektórych z naszych gości, żyjących bez domu i jadających co popadnie, wizyta w restauracji to wydarzenie niezwykłe.

Nic wielkiego nie robimy, w Ewangelii Pan Jezus co rusz spożywa posiłki z ubogimi i niechcianymi, to jest Jego ulubione towarzystwo. Pierwsi wyznawcy Chrystusa tworzyli małe wspólnoty, tak rodziło się chrześcijaństwo. Dzisiaj, kiedy coraz więcej rzeczy nas dzieli i oddala od siebie, bardzo potrzebujemy wspólnot, prostej obecności blisko siebie. Takie wspólnoty rozpalają nadzieję.

Zdjęcia ilustrują wczorajsze spotkanie i ubiegłoroczne z Dnia Ubogich.

Itinerarium

TA NASZA POLSKA

Kazanie na Święto Niepodległości Piątek 11 listopada 2022

No dobrze, Polska. Nie uważam się za eksperta od duszy narodu, ale o Polsce kilka rzeczy wiem. Polska to wiara, solidarność, gościnność, mocna rodzina (jeszcze), wielkie uczucia, przebaczenie i dobro. Oczywiście można znaleźć kontrargumenty do takiej wizji Polski.

Koniec kazania. Ale można czytać dalej.

Jesteśmy Polakami, czy wystarczy, że oklaskujemy Igę Świątek, Kamila Stocha czy Roberta Lewandowskiego? Wystarczy bywać na marszach lub kontrmarszach? Albo w salach parlamentarnych co chwilę rzucać słowo „Polska”?

Wypada znać przynajmniej ze trzy zwrotki hymnu, nie mylić flagi z tą z Monako czy Indonezji, odróżniać Chrobrego od Krzywoustego i wiedzieć  do jakiego morza wpada Wisła.

Miałem okazję bywać na różnych kontynentach – nigdy na urlopie – i byłem pytany o Polskę. Na przykład na Kubie zwrócono się do mnie z prośbą, nieco żartobliwą, czy nie mógłbym tam przywieźć polski Okrągły Stół, ten z 1989 r. Kubańczycy chętnie siedliby przy takim meblu i wreszcie dogadali się, jak nam to się udało. U nas ten historyczny eksponat jest przez niektóre środowiska niezbyt mile widziany. Dla innych, bardzo pożądany! Może jeszcze odzyskamy powszechną dumę z tego Stołu.

Prawie wszędzie na fakt, że jestem Polakiem, padały skojarzenia – Jan Paweł II, Solidarność, Lech Wałęsa, czasami dochodził Chopin i Kopernik. Oczekiwano też ode mnie przynajmniej odrobiny takiej wiary, jaką widziano u Jana Pawła II. A już oczywiste było przekonanie, że wszyscy Polacy dużo się modlą. Hm, nie wiem czy obecnie ktoś wymaga aby wszyscy Polacy kopali piłkę przynajmniej podobnie do Lewandowskiego.

Teraz, kiedy rozmawiam z przyjaciółmi i znajomymi, zbieram gratulacje i pochwały za to, że przyjęliśmy i jak przyjęliśmy Ukraińców. Cieszę się i odpowiadam, że tak było i jest z powodów, o których było w kazaniu powyżej.

Itinerarium

STOJĘ Z BARDZIEJ POCHYLONĄ GŁOWĄ

Czwartek 10 listopada 2022

Zapewne każdego z nas czegoś ta wojna nauczyła i uczy nadal. Weszła w końcu, głównie poprzez uchodźców z Ukrainy, w nasze życiorysy. Słyszę to nawet w języku – „Jak się zaczęła wojna …”, „Zaraz jak wybuchła wojna …” Wojna stała się miarą czasu, zupełnie naturalnie, obyśmy jak najprędzej odliczali inaczej „Jak się skończyła wojna …”, „A po wojnie to …”

Czego nauczyła mnie ta wojna? Pokory. Pokory wobec Pana Boga i życia. Jeszcze bardziej skłoniłem głowę w uznaniu, że bardzo mało ode mnie zależy.

Paradoksalnie jednak poczułem też duże wyzwanie, żeby robić co tylko mogę, bo tak wiele ode mnie zależy. Jednocześnie tak mało ode mnie zależy i tak wiele ode mnie zależy, nie ma w tym sprzeczności. Nie mam wpływu na wielka politykę, ruchy wojsk i walki, mam jednak swoje siły, mocną wolę i energię, które chcę wykorzystać jak najlepiej stając po stronie dobra i  solidarności. Staję jednak z bardziej pochyloną głową.

Itinerarium

NIE ZOSTAWIAMY SĄSIADÓ W BIEDZIE

Środa 9 listopada 2022

Niedawno przyjęliśmy do jednego z naszych Domów Nadziei w Lublinie panią z obwodu donieckiego na wschodzie Ukrainy, wraz z mężem uciekała przez Rosję a potem Estonię, Łotwę i Litwę do Polski. Pani, jeszcze w sile wieku, ma urwaną powyżej kolana prawą nogę, to skutek eksplozji rosyjskiej miny. Wcześniej wzięliśmy pod opiekę wojskowego z Ukrainy, po ostrzale Rosjan ledwo przeżył, pamiątką jest endoproteza już instalowana w Lublinie, czekają go jeszcze dalsze rekonstrukcje innych uszkodzonych części ciała.

Widzimy w mediach jedynie kawałki wojny, jej ukryte skutki zaczną wychodzić na jaw wkrótce z większą siłą i rozciągną się na następne pokolenia. Na ulicach ukraińskich miast nie zaskakuje już widok mężczyzn, głównie wojskowych ale i cywilów, bez rąk czy nóg. Ze smutkiem przewiduję, że Ukraina już jest a będzie jeszcze bardziej wielkim rynkiem dla producentów protez i wózków inwalidzkich (podobnie zresztą Rosja).

Innym echem wojny będzie narastająca liczba wdów (w mniejszym stopniu wdowców) i półsierot czy sierot. Będą wymagały wsparcia i dużej pomocy.

Dzieci w ukraińskich szkołach po każdym alarmie bombowym zbiegają do schronów, nauka zresztą odbywa się stacjonarnie tylko w obiektach ze schronami.  Jakie pokolenie wyrośnie z tych dzieci i młodzieży stale żyjących teraz w strachu i z syndromem alarmu w psychice?

Są już tysiące rodzin rozłączonych, niepewnych losu swoich bliskich, jedna z kobiet której pomagamy w Lublinie, dopiero po 4 miesiącach dostała wiadomość przez Czerwony Krzyż, że jej mąż żyje i jest w więzieniu rosyjskim.

O zniszczonych budynkach, elektrowniach i drogach nie wspominam, to akurat widzimy w mediach.

Wojna wprowadziła Ukrainę w nowy świat, zły i coraz gorszy i upłynie wiele lat zanim zabliźnią się jej skutki. Część z tych skutków będziemy także odczuwali w Polsce, wojna przynosi i będzie przynosić nam kalectwo, niepełnosprawność, trwogę, stres, wdowieństwo, żal, poczucie kompletnego rozbicia. Tym bardziej z naszej strony potrzebne jest zrozumienie, delikatność i mocna przyjaźń z Ukraińcami. Nie zostawimy przecież samego sąsiada w biedzie.

Itinerarium

DO LUDZI W TE TRUDNE CZASY

Wtorek 8 listopada 2022

Złym owocem trudnych czasów w jakich żyjemy jest rosnące osamotnienie oraz przekonanie, że trzeba się skoncentrować na swoich sprawach. Jestem jednak pewien, że potrzebne są zupełnie inne postawy, pozwalające dobrze i głęboko przechodzić przez to, co wokół nas się dzieje i co jeszcze nadejdzie.

Myślę o Ruchu Do Ludzi, mocniejszym zwrocie ku ludziom, tym najbliżej nas i tym dalszym. To właśnie ludzie są nam najbardziej potrzebni, co oczywiście odczuwamy, ale i my jesteśmy im potrzebni, o co już trudniej, bo wymaga to otwarcia się i wyjścia do innych. Pamiętajmy, że najgorsze momenty w dziejach przezwyciężaliśmy łącząc się w różne grupy i związki.

Ten Ruch Do Ludzi to najpierw wewnętrzny ruch, w sercu, myślach i wyobraźni, a stąd już przyjdzie impuls dla naszych nóg i rąk, znajdziemy piękne ścieżki do Ludzi.

Itinerarium