PRZYPOMINAM O NASZYM BOGACTWIE

Poniedziałek 7 listopada 2022

Mamy w sobie ogromne zasoby siły i energii, naprawdę jesteśmy bogaci. Inna sprawa, że rzadko korzystamy z tych skarbów.

Naszą siłę uruchamia nadzieja, jeśli pozwolimy jej dojść do głosu, okazuje się, że nie ma spraw za trudnych czy niemożliwych. Owszem, zwycięstwa nie przychodzą od razu, potrzebna jest walka, wysiłek. Zwykłe „enter”, które tak polubiliśmy, nie działa.

Możemy wygrać szczęście naszych rodzin, spełnić swoje palny i marzenia, rozsiewać wiele dobra dla innych. Spójrzmy na ten dzień i tydzień z nadzieją, zobaczmy te z pozoru wielkie problemy, niemożliwe do pokonania. I przypomnijmy sobie o nadziei, niezwyciężonej. Przyjdą wtedy siły i moce, które nosimy w sobie. Jesteśmy naprawdę bogaci, silni, pełni energii.

Takie życzenia mam na dzisiaj. Dla nas wszystkich, a szczególnie dla narodu ukraińskiego.

Itinerarium

CHRUPKI ALBO PEŁNIA SZCZĘŚCIA

Kazanie na niedzielę 6 listopada 2022

O z martwych wstaniu dziś w Ewangelii, największej nadziei, jaką mamy wierząc w Chrystusa i wierząc Chrystusowi. Nadzieja będąca naszą przyszłością.

Pewna para, żona i mąż, żyli bardzo zgodnie i przykładnie, on przeważnie jej ulegał, takie mieli przymierze. Kiedy już byli blisko osiemdziesiątki ona usłyszała, że są chrupki, które przedłużają życie przynajmniej o dziesięć lat. Przedłużają, o ile spożywa się je trzy razy dziennie i popija samą wodą i nic więcej nie wkłada do ust. Okazało się, że prawda, na chrupkach i wodzie, trzy razy dziennie, małżeństwo spokojnie przekroczyło dziewięćdziesiątkę. Długie życie, choć ostatnie lata takie sobie, wiadomo chrupki i woda.

Wszystko jednak ma swój koniec, małżonkowie wreszcie stawili się u św. Piotra. A tu niespodzianka! Na dzień dobry suto zastawione stoły, na jednych jakieś nieznane potrawy, na drugim nowe ale zachęcające drinki, a na trzecim kolorowe cuda, chyba desery. Po chrupkowej diecie nowi mieszkańcy nieba rzucili się do uczty, już po pierwszych kęsach i łykach rozpromienili się pełnią szczęścia.

– U was tak dzisiaj tylko czy zawsze? – nieśmiało zapytał mąż.

– Codziennie! I każdego dnia coraz lepsze rzeczy! – odpowiedział ktoś z nowych kolegów.

I wtedy mąż nie wytrzymał, wziął na bok żonę i cicho (żeby św. Piotr nie usłyszał) ale dobitnie wycedził jej do ucha:

– Kurczę, jaki ja głupi byłem! Gdybym cię nie posłuchał, to moglibyśmy już dziesięć lat temu jeść takie wspaniałe frykasy, a nie męczyć się chrupkami!

Nie wiem dokładnie jakie frykasy czekają nas po z martwych wstaniu. Rozpromienimy się jednak pełnią szczęścia.

Ewangelia

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu”. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę».

Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.

A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją».

(Łk 20, 27 – 38)

Itinerarium

NIE CZEKAĆ NA WIOSNĘ DO MARCA

Sobota 5 listopada 2022

W naszych wyjątkowo trudnych i niepewnych czasach można poddać się zmiennym emocjom i modnym trendom. To jednak grozi chaosem i poczuciem zagubienia, a wydaje mi się, że najbardziej potrzebujemy mocnego fundamentu. Niezmiennie znajduję go w przykazaniu miłości:

Będziesz miłował Pana Boga swego, z całego serca swego, z całej duszy swojej, i ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego jak siebie samego.

Tekst przykazania jest krótki, kiedyś wykuwaliśmy go na pamięć. Można go często przywoływać, niejako nasiąkać nim i pozwolić, aby porządkował nasze wybory i działania.

W świetle miłości zupełnie inaczej patrzymy na nasze życie rodzinne, ona od razu podpowiada jak odnosić się do współmałżonka, co powinniśmy zrobić dla dzieci i rodziców. Miłość hamuje też ekscesy zmysłów, czasem każe zamilczeć i słuchać, łagodzi język i zachęca do życzliwych gestów. Potrafi też rozkręcić wyobraźnię i fantazję, tak by kogoś uszczęśliwić i wielce rozradować. Bez miłości relacje zamieniają się w suche obowiązki, do głosu dochodzi bilans zysków i strat.

A w sytuacji, w jakiej dziś jesteśmy, włączajmy miłość bliźniego w odniesieniu do Ukraińców, zostali nam tutaj przysłani, abyśmy dali świadectwo miłości.

I na koniec, zaczyna królować jesień, potem zima przyjdzie, w tej części świata rozpanosza się chłód i mrok. Dzięki miłości wiele rzeczy zachowa jednak świeżość, ciepło i piękno. Dzięki miłości na wiosnę nie trzeba czekać do marca.

Itinerarium

RADOŚĆ NOWYCH WYZWAŃ

Piątek 4 listopada 2022

Trudno jest nam odnaleźć się w nowej sytuacji, rozmawiam i słucham ludzi. Niektórzy – mówię o Polakach – mają już dość tej wojny, przestali się nią interesować, wojna toczy się „tam”, my mamy swoje życie, coraz gorsze ale na razie bezpieczne.

Inni psioczą i narzekają na uchodźców z Ukrainy, chętnie widzieliby już ich powroty, zaczynają uwierać. Od razu wyjaśnię, właśnie o taki nastrój chodzi ruskiej propagandzie i zrobi ona jeszcze wiele, abyśmy tak myśleli i odczuwali.

Wojna w Ukrainie nie skończy się szybko, możliwe są jak najbardziej nowe fale uchodźców, zwłaszcza jeśli wzmogą się ataki na obiekty cywilne i przyjdzie siarczysty mróz.

Warto przyjąć inną perspektywę. Nic nie wskazuje na to, żeby powróciła sytuacja sprzed wojny, jesteśmy w nowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że rozumieją to także nasze władze i podejmą dobre decyzje odnośnie obecności Ukraińców w Polsce.

Co od nas zależy? Wracam jeszcze raz do idei budowania nowego braterstwa z Ukraińcami, do pogłębiania więzi z nimi, do jeszcze mocniejszego przygarnięcia ich. Na obecność uchodźców patrzmy nie jak na krótkotrwałą wizytę ale jak na osiedlenie się na długo (zawsze) nowych sąsiadów. Nowe polsko – ukraińskie Razem jest dużym wyzwaniem. Wszystko, co nowe, może niepokoić, boimy się na początku zmian.

Nie umiem przewidzieć przyszłości, ale patrzę w nią z wielką nadzieją i radością, a nawet z ciekawością. Coś podobnego wydarzało się, kiedy chodziłem nieznanymi ścieżkami, nie wiedząc co będzie za kolejnym zakrętem. Przeważnie było miłe zaskoczenie, jakieś duże odkrycie, nowa fascynacja, Boże błogosławieństwo.

Itinerarium

WIĘCEJ ŚWIATŁA I BLASKU

Czwartek 3 listopada 2022

Czwartek 3 listopada 2022

Ostatecznie liczy się dobro, to nadzwyczajne i codzienne. Może to nadzwyczajne, często podejmowane wskutek dużych, pozytywnych emocji, jest łatwiejsze. Myślę tu o powszechnej polskiej solidarności przy przyjmowaniu Ukraińców, działaliśmy szybko, energicznie i bez rozkazów z góry. Na pewno to doświadczenie bardzo głębokie, zwłaszcza dla młodszego pokolenia. Bardzo chciałbym, aby te przeżycia zaowocowały trwałymi postawami w przyszłości.

Dobro na co dzień to trudna sprawa, trzeba pokonywać swoje nastroje, wyjść z rutyny bylejakości, przełamać przyzwyczajenia, poskromić egoizm, skierować oczy na najbliższych albo trochę dalszych, ale smutnych czy rozbitych.

Czemu to codzienne dobro jest takie ważne? Z doświadczenia wiem, że akty dobra wnoszą w nasze serca światło, stajemy się jaśniejsi, bardziej promienni. To skuteczny lek na zamęt, osłabienie i niepokoje, które chcąc nie chcąc wkradają się w nasze myśli i serca. Przecież widzimy, co dzieje się z cenami, nadal docierają do nas echa wojny w Ukrainie.

Dobro, nawet małe, ale codzienne, rozświetla nas wewnętrznie i sieje blask w naszym otoczeniu. Więcej dobra, to więcej światła i blasku.

Itinerarium

ZNÓW CODZIENNIE SŁUŻYMY BEZDOMNYM

Jubileusz Gorącego Patrolu Środa 2 listopada 2022

Wczoraj zainaugurowaliśmy tegoroczne codzienne wieczorne spotkania z osobami bezdomnymi, najpierw podczas Mszy Świętej modliliśmy za zmarłych, zapaliliśmy świeczki przypominając sobie i Panu Bogu ich imiona. Towarzyszymy naszym siostrom i braciom bez domu do końca.

Pierwszy raz wyruszyliśmy na spotkanie z bezdomnymi w listopadzie 2002 roku, mamy więc mały jubileusz, dwadzieścia lat. Nazwaliśmy te spotkania Gorącym Patrolem. Owocem naszej służby  przez te lata są ci, którzy skutecznie podjęli próbę pokonania bezdomności, to wielka radość dla nas, jeszcze większa dla nich. Niektórzy teraz sami są wolontariuszami lub wręcz coachami wspomagającymi innych, próbujących wyjść na życiową prostą. Część zbudowała sobie już nowe życie, zapraszają nas na poświęcenie mieszkania czy samochodu. To oczywiście głownie ich zasługa oraz działania Pana Boga, my, wolontariusze, jesteśmy tylko narzędziami wspomagającymi.

Nasze patrole, na razie głównie stacjonarne, ale wkrótce też mobilne wizyty w miejscach przebywania bezdomnych, odbywają się codziennie. Startujemy ok. godz. 18:00. Pomimo tego, że nie jest nas mało, chętnie przyjmiemy do tej służby każdego, kto chciałby towarzyszyć bezdomnym. Na początku wymagamy jedynie zdolności gotowania wody na herbatę i precyzyjnego nalewania gorącej zupy. I jeszcze jednego oczekujemy – otwartego serca, pełnego nadziei.

Itinerarium

CO Z MIŁOŚCI DO ZMARŁYCH ZROBIĆ MOGĘ

Kazanie na Wszystkich Świętych wtorek 1 listopada 2022

Od wielu lat sam praktykuję i innym polecam ośmiodniową modlitwę za bliskich zmarłych, taki jest przywilej oktawy uroczystości Wszystkich Świętych.

W tej oktawie, czyli od 1 do 8 listopada włącznie, możemy codziennie zyskać odpust zupełny dla jednej zmarłej osoby. Aby ten odpust ofiarować za 8 bliskich ludzi, trzeba przyjąć komunię świętą w intencji danej osoby, nawiedzić cmentarz (lub kościół albo kaplicę; albo w przypadku choroby – mieć takie pragnienie), odmówić „Ojcze Nasz” i „Wierzę w Boga” (pacierzowe lub mszalne) oraz dowolną modlitwę w intencjach, które poleca Ojciec Święty.

Kilka razy moi rozmówcy kwestionowali sens tej modlitwy, nie znajdowali związku pomiędzy przychodzeniem na cmentarz, komunią świętą, modlitwami a zbawieniem wiecznym dla zmarłych. W tym przypadku moja wiara biegnie do biblijnej historii Naamana i Elizeusza (przytaczam ją w całości niżej), gdy wielki wódz miał zanurzyć się siedem razy w Jordanie, aby pozbyć się trądu. Być może, podobnie jak ów wódz jesteśmy zdolni do bardziej heroicznych czynów, tu jednak nie chodzi o heroizm ale o wiarę. Zachęcam, walczcie o swoich bliskich zmarłych!

Dziś też moja myśl biegnie do Ukraińców i Ukrainek, mordowanych przez Rosjan. Znam takie kobiety ukraińskie, które nie znają losów swoich mężów lub ojców, nawet nie wiedzą czy modlić się za nich jako żywych czy może już zmarłych. To samo przeżywały przez długi czas polskie rodziny, zanim poznały prawdę o zbrodni katyńskiej. I znam jeden przypadek – może już pisałem o tym – ukraińskiej kobiety, która przez ponad miesiąc modliła się za męża jako za zmarłego, bo takie wieści do niej dotarły. Teraz, kiedy mąż odnalazł się żywy w Lublinie, dziękuje Bogu za jego ocalenie.

Wojna w Ukrainie znajdzie wielkie przedłużenie w opłakiwaniu zmarłych, szczególnie we łzach matek, którym rosyjskie kule odebrały córeczki i synków. Tę intencję także Wam polecam.

Historia Naamana i Elizeusza

Naaman, wódz wojska króla Aramu, miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Aramejczyków. Lecz ten człowiek – <dzielny wojownik> – był trędowaty. Kiedyś podczas napadu zgraje Aramejczyków zabrały z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. Ona rzekła do swojej pani: «O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wtedy uwolnił od trądu». Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela. A król Aramu odpowiedział: «Wyruszaj! A ja poślę list do króla izraelskiego». Wyruszył więc, zabierając ze sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań zamiennych. I przedłożył królowi izraelskiemu list o treści następującej: «Z chwilą gdy dojdzie do ciebie ten list, [wiedz], iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu». Kiedy przeczytano list królowi izraelskiemu, rozdarł swoje szaty i powiedział: «Czy ja jestem Bogiem, żebym mógł uśmiercać i ożywiać? Bo ten poleca mi uwolnić człowieka od trądu! Tylko dobrze zastanówcie się i rozważcie, czy on nie szuka zaczepki ze mną?»
Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: «Czemu rozdarłeś szaty? Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu». Więc Naaman przyjechał swymi końmi i swoim powozem, i stanął przed drzwiami domu Elizeusza. Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: «Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty!» Rozgniewał się Naaman i odszedł ze słowami: «Przecież myślałem sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Pana, Boga swego, poruszywszy ręką nad miejscem [chorym] i odejmie trąd. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym?» Pełen gniewu zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: «Gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty?»  Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony.
 Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: «Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem!”.

( 2 Księga Królewska, rozdział 5)

Itinerarium

POWRACAJMY DO MIŁOŚCI

Poniedziałek 31 października 2022

Poniedziałek 31 października 2022

Od czasów pandemii świat trochę bardziej spoważniał. Nie mam żadnych badań potwierdzających tę moją opinię, opieram ją na swoich doświadczeniach i obserwacjach. Obecnie, przynajmniej w naszej szerokości geograficznej, ten bardziej poważny ton wzmógł się jeszcze wskutek wojny prowadzonej przez Rosją wobec Ukrainy.

Wcześniej nasza kultura zdominowana była pogonią za adrenaliną, w cenie był każdy pomysł – im bardziej absurdalny tym lepszy – podgrzewający temperaturę istnienia i życia. Mogło być głupio, bez sensu, ważne, aby coś się działo. Aż przyszła pandemia i nie trzeba już było wymyślać, mały wirus zaczął zarządzać emocjami całego świata. Patrzę teraz na skutki napaści rosyjskiej i widzę, że poważniejsza staje się polityka i ekonomia. Wojna zaczęła przywracać sens solidarności i braterstwu, pokój ze sfery abstrakcji przeszedł do najgłębszych nadziei. Myślę, że kategorie zła i dobra, moralności i rządów siły, przemocy i sprawiedliwości, wracają do centrum naszego życia.

Być może, chciałbym, nadchodzi czas, że zaczniemy realnie i poważnie myśleć o przebudowie naszego świata w duchu Cywilizacji Miłości. Nie musimy jednak czekać na wielki zwrot ludzkości, sami możemy zacząć układać swoje życie według miłości. To przekłada się na proste codzienne scenariusze, więcej słuchać niż gadać, lepiej rozumieć najbliższych, od razu przebaczać, wolniej jeździć samochodem bo na opadłych liściach hamulce nie dają rady, nie powtarzać plotek o złych Ukraińcach, zmywać po sobie naczynia i nie opuszczać pacierza. Zresztą, każdy z nas ma swój scenariusz życia według miłości.

Itinerarium

OBY TEN KOŚCIÓŁ ROZKWITAŁ

Kazanie na niedzielę 30 października 2022

To, co dzieje się w Ukrainie oraz już odczuwalne i dalsze możliwe następstwa wojny, zajmują mnie najbardziej od 24 lutego. W świetle głębokich turbulencji i zmian, inne tematy wydają mi się mało godne uwagi.

Zapytano mnie jednak ostatnio, co sądzę o apostazji Dawida Podsiadło. Przyznaję, że musiałem posłużyć się Internetem, aby poznać tę postać, z kulturą masową wziąłem rozbrat już dawno, zdaje się być coraz bardziej o niczym. Z nostalgią wspominam choćby ustrzyckie KSU, które pod koniec lat 80-tych ub. wieku przejmowało się wojną w … Libanie, proszę posłuchać „Liban płonie”.

Dawid Podsiadło zapowiedział apostazję, ogłosił ten zamiar publicznie. Apostazja jest tak stara jak chrześcijaństwo ale ostatnio robi się modna i przedstawiana jest często jako akt heroiczny. O ile rozumiem i szanuję – co nie oznacza, że się zgadzam – czyjąś decyzję o apostazji, o tyle jej publiczne oznajmianie, z poczuciem dokonania czegoś niezwykłego, rodzi we mnie smutek. Czy Podsiadło i inni głośni apostaci chcą przez swoje akty powiedzieć – „Chodźcie, zróbcie tak jak ja!”?

Kościół jest dziś w wielu miejscach przedstawiany jako be, zły, brzydki i ohydny. Oczywiście, Kościół jest grzeszny, ma wiele wad, zgoda ale nie jest to cała prawda o Kościele, tak samo jak przedstawianie go w samych superlatywach. Niemniej, Kościół jest w treści Ewangelii, jest zamysłem Chrystusa – piszę to w dniu, w którym obchodzona jest uroczystość rocznicy poświęcenia kościoła, w sensie budynku sakralnego. Konkretna forma instytucjonalna Kościoła to już inna sprawa, przez wieki ulegała zmianom i dzisiaj wymaga wielu istotnych napraw i odnowy. W historii znamy też dwie możliwe postawy wobec kryzysu w Kościele – można go porzucać, a można próbować naprawiać (vide postawa Franciszka z Asyżu).

Apostazja ma kilka wymiarów, ten werbalny i administracyjny nie wydaje mi się najważniejszy, choć jest bardzo nośny publicznie. Ważniejsza jest, tak myślę, apostazja faktyczna, realna, czyli odrzucenie istoty misji Kościoła. A tą misją jest dobro człowieka, (ziemskie i wieczne), braterska wspólnota, najgłębsze staranie o najsłabszych („Byłem głodny, a daliście Mi jeść …” i pozostałe), troska o godność człowieka, budowanie pokoju. Słowem to wszystko, co jest podstawową treścią Ewangelii. Mam niekiedy wrażenie, że więcej dziś jest apostazji faktycznych choć cichych niźli tych werbalnych i publicznych.

Wreszcie, wojna w Ukrainie głęboko weryfikuje nasze najgłębsze wybory. Kto staje po stronie prawdy, pokoju, solidarności i dobra, odnawia i buduje Kościół, ten ewangeliczny, zamyślony przez Chrystusa. I oby taki Kościół nadal rozkwitał.

Na zdjęciu – we wspólnocie Kościoła z bezdomnymi braćmi.

Ewangelia na dziś

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?»

A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».

Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»

Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».

Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

(Mt 16,13 – 19)

Itinerarium

WIELKIE PRZEBUDZENIE

Sobota 29 października 2022

Agresja Rosji w Ukrainie zmobilizowała niemal cały naród ukraiński. Mam okazję obserwować niezwykłe przebudzenie aktywności Ukraińców, chyba znacznie większe niźli te poprzednie z czasów Pomarańczowej Rewolucji (2004) czy Rewolucji Godności (2014).

Oprócz oczywistej walki zbrojnej na froncie, prawie we wszystkich miastach ale i wsiach, powstały różne oddolne inicjatywy wspierające działania wojska. Nie brak także innych pomysłów, znam prężnie działające hospicja, kluby samopomocy, pisałem już o szpitalu rehabilitacyjnym w Drohobyczu. O ile wcześniej zwykle czekano na jakiś sygnał od władz, to teraz mobilizują się sami ludzie. Biorą w swoje ręce ważne sprawy, czują, że nie ma co czekać, że wiele zależy od nich. To dobry prognostyk dla przyszłości naszego sąsiada, oby ten wzrost odpowiedzialności za swój kraj utrzymał się.

My w Lublinie cieszymy się z ukraińskich wolontariuszy – na zdjęciach widzicie wczorajsze spotkanie – którzy angażują się na rzecz swoich rodaków uchodźców. To także jakiś front walki, piękna solidarność i konkretna pomoc. Wśród wolontariuszy są też młodzi uchodźcy, którzy nie celebrują własnych dramatów ale śpieszą ze wsparciem dla rodzin przebywających w Polsce.

W tym ożywieniu widzę też dużą nadzieję, po jednej stronie walczy prawie cały naród, po drugiej armia pchnięta przez szalonych polityków. Po stronie ukraińskiej jest wielki potencjał, na pewno sprzyjający zwycięstwu Ukrainy.

Itinerarium