MOJE NABOŻEŃSTWA

3 lutego 2012

Mam nabożeństwo do św. Tomasza a Kempis, głównie za wskazówki jak naśladować Chrystusa. Kto jeszcze nie liznął „O naśladowaniu Chrystusa” winien to natychmiast nadrobić. Ze zdziwieniem spostrzegłem kiedyś tę książeczkę na biurku prezesa jednej z największych firm drobiarskich w Polsce. I wcale nie robię sobie jaj. Prezes powiedział, że słowa Tomasza pomagają mu w skutecznym prowadzeniu biznesu. Ja czytam z innych powodów, ale nabożeństwo do owego Świętego mam.
Mam też nabożeństwo do kilku innych świętych i jak czytacie te zapiski dłużej, to wiecie o kogo chodzi, możecie też zawsze odgruzować coś w archiwum. A niedługo – jak obiecuje mi administrator strony www.itinerarium.pl – będą tam wszystkie notatki z ponad 10 lat.
W swoich nabożeństwach wychwalam Boże miłosierdzie, cud stworzenia, wielkość ludzi dających prowadzić się Bogu i mądrość Bożą skrytą w historii. I odprawiam te nabożeństwa codziennie, z wielką radością.
Ale nie po drodze mi z miłośnikami niektórych nabożeństw. Na przykład nie mam nabożeństwa do św. Eski ani do św. „Katolickiego Głosu w Twoim Domu”. Nie mam też nabożeństwa do św. Super Ekspresu i do św. Faktu i nie mam do św. TVN 24 i do św. Trwam. Podobnie serce nie bije mi żywiej na widok Plazy, Reala czy innego Tesco, a w Media Markt jeszcze nie byłem, bo nie lubię idiotycznych reklam. I tak dalej.
Nabożeństwo to, coś takiego, co kochamy, co jest w jakimś sensie pasją serca, do czego lgną nasze myśli ale i oczy czy uszy. Nabożeństwo to coś takiego, co nas nakręca.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

I NIC W ZAMIAN

Kazanie na Święto Ofiarowania Pańskiego
Środa 2 lutego 2012

To było pierwsze ofiarowanie. Jezus został ofiarowany Bogu. Tak nakazywały tradycja i religia. To był jakby mglisty początek najważniejszego ofiarowania, tego z krzyża – „Ojcze, w Twe ręce, oddaję ducha mego”.
Trudna rzecz to ofiarowanie. Masz do ofiarowania czas, siły, myśli, uczucia, pieniądze, jakieś rzeczy. Coraz mniej z nas robi to bezinteresownie, a fraza „ofiaruję ci” kojarzy się z czasami, które odeszły i nie wrócą. Ofiaruję ci wszystko i nic nie chcę w zamian. Dziwne.
Coraz mniej kochamy, coraz mniej ofiarujemy?

Liturgia słowa
(Ml 3,1-4)
Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych.
lub
(Hbr 2,14-18)
Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.
(Ps 24,7-10)
REFREN: Pan Bóg Zastępów, On jest Królem chwały
Bramy, podnieście swe szczyty,
unieście się odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały.
Kto jest tym Królem chwały?
Pan dzielny i potężny,
Pan potężny w boju.
Bramy, podnieście swe szczyty,
unieście się odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały.
Kto jest tym Królem chwały?
Pan Zastępów: On jest Królem chwały.
(Łk 2,32)
Światło na oświecenie pogan i chwała ludu Twego, Izraela.
(Łk 2,22-40)
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Itinerarium , , ,

OPOWIEŚĆ O UZDROWIENIU CHORYCH

Środa 1 lutego 2012

Dwóch ludzi ucierpiało poważnie w tym samym wypadku. Po skomplikowanych operacjach wróżono im powrót do zdrowia, pod warunkiem, że zrobią wszystko, aby rehabilitacja przebiegała pomyślnie.
Pierwszy poszedł do kościoła i w długim dziękczynieniu wychwalał Pana Boga za to, że przeżył. Pokornie przyjął, że będzie do końca życia niósł krzyż kalectwa. Zgłębiał piękne traktaty o sensie cierpienia i odwiedzał kolejne sanktuaria, w których podziwiał Wielkie Dzieła Boga. Widział porzucone wózki inwalidzkie przez cudownie uzdrowionych, widział wota w postaci zbędnych już kuli i protez. W kilku miejscach pijał wody ze słynnych źródełek. Czasem zaglądał do gabinetu rehabilitacyjnego, żeby nie stracić całkiem władzy w rękach i nogach. A potem pielgrzymował do następnego Miejsca Świętego.

Drugi miał pobożnego kolegę.

– Słuchaj, nie znasz jakiejś krótkiej modlitwy o zdrowie?

Pobożny i dowcipny kolega rzucił mu na odczepne:

– Jasne! „Uzdrowienie chorych, módl się za nami”.
– O widzisz! Dzięki! Nawet zapamiętam!

I codziennie rano, po przebudzeniu rzucał w stronę Nieba:

– Uzdrowienie chorych, moje uzdrowienie, módl się za nami.

Potem kazał się szybko wieźć do sali rehabilitacyjnej, gdzie przez dwie godziny ćwiczył na rotorze elektrycznym, potem ściągał i rozciągał specjalną taśmę i brał się za tubing. Wracał do domu, zjadał dobry obiad z obowiązkową porcją grejpfrutów i marchewek.
W swoim pokoju miał orbitreka (taki szczególny rower) i steppera (bardziej skomplikowana wersja maszyny do rozruszania mięśni). Ćwiczył na tych sprzętach do kolacji. A przed kolacją posyłał w niebo jedyną modlitwę, jaką znał:

– Uzdrowienie chorych, moje uzdrowienie, módl się za nami!

Po sześciu miesiącach zaczął chodzić o własnych siłach, a po roku biegać. I wtedy olśniło go, że powinien jakoś podziękować Panu Bogu.
I wpadł na świetny pomysł!

– Uzdrowienie chorych, moje uzdrowienie, dla Ciebie, zjadę na nartach z Nosala.

I tak do dziś, już prawie dziesięć lat dziękuje Uzdrowieniu Chorych, zjeżdżając na nartach w Kotelnicy, Kaniówce i Hawraniu. A w tym roku urządza swojemu Uzdrowieniu Wielkie Dziękczynienie, zjazdy w dolinie Rauris (Alpy aus

Itinerarium , , , , , ,

WYSTĘPY GOŚCINNE

Wtorek 31 stycznia 2012

Przez parę lat byliście dziećmi. Potem świętowaliście młodość, oby bujną i radosną. Niektórzy nawet jeszcze tak bujają, brawo! Jednym z nas udało się prezesować, innym dyrektorować, posłować, kierować i zawiadywać. Brawo!
I jak to dziwnie i smutnie się plecie, że dzieciństwo mija, nawet młodość coraz starsza, prezesurę się traci i mandat poselski też. Traci się siły, głos, a niektórzy tracą nawet włosy. Inni tylko zmieniają się z brunetów na szpakowatych. Wszystko to jakieś tymczasowe. I jak to wrednie brzmi – „Była Wicemiss Świata”.
I dobrze, bo zapominamy, że jesteśmy tutaj – na ziemi – tylko na występach gościnnych. Nie na zawsze. Zawsze zbyt krótko.
A ja sobie czytam – „Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość, z nich zaś największa jest miłość.” I nic nie tracę. I przecież wy też.

Itinerarium , , , , , , ,

ŁAMCIE PRAWO! BRAWO!

Poniedziałek 30 stycznia 2012

Chyba trzeba się rozgrzewać i znowu wejść na boisko. Chociaż myślałem, że akurat w tej dyscyplinie już nie wystąpię. Czuję się prawie jak emerytowany weteran, który zostaje wezwany nagle z powrotem do akcji, bo Ojczyzna w niebezpieczeństwie.
Dawno, dawno temu, za czasów komuny jeździłem wraz z innymi studentami na procesy działaczy niepodległościowych. Sądzono ich za różne nielegalne (niezgodne z prawem) postępki. Ktoś nielegalnie wydawał gazetę, kto inny nielegalnie spotykał się w większym gronie poznając zakazaną prawdę o Katyniu, a jeszcze inni głośno krytykowali Partię. Z tych – między innymi – powodów ludzie byli osądzani i wsadzani do więzień. Jeździliśmy na procesy, aby wesprzeć obecnością sądzonych, czasem udało się pobuczeć na sędziów, odśpiewać Boże coś Polskę albo hymn, podnieść ręce w geście „V”. Przed budynkami sądów czekała na nas już ubecja (tacy szarzy, cisi panowie z ukrytymi pałami pod płaszczami) i słownie oraz ręcznie i pałowo tłumaczyła, że buczenie i śpiewanie też jest nielegalne i niezgodne z prawem. Potem albo dostawało się jeszcze 48 godzin do odsiedzenia lub grzywnę do zapłacenia, ewentualnie wylatywało się ze studiów. Jakby nie było, myślę, że warto było i nie żałuję.
W wielu miastach Polski od kilku dni trwają w różnej formie protesty przeciwko wiadomej ACTA. Jak się okazuje, nie wszędzie protesty były legalne. Tzn., nie uzyskano zgody władz na protest. W ogóle to ciekawe, że na protest przeciw Władzy, Władza musi dać pozwolenie! Z tego, co wiem, w Poznaniu oskarżono kilka osób, które obrzuciły kamieniami siedzibę Partii (PO) i szarpały się z Policją. Jeszcze jakoś zniosę te kary, choć akurat budynek Partii nie ucierpiał więc o co hałas, a Policja nie powinna dawać się szarpać. Jak się pozwala, znaczy, że źle wyszkolona. Nielegalny (czyli bez gody Władzy) protest odbył się w Lublinie. I nikt nikogo nie ściga. Inaczej w Zamościu. Tam wylegitymowano 78 osób (24 nieletnich), nikt nie rzucił żadnym kamyczkiem (Zamość to jednak nie Poznań – it’s only a joke), ale Policja wystąpi do sądu o ukaranie tych spisanych uczestników akcji, za tamowanie ruchu, co jest wykroczeniem. Najprawdopodobniej będą to mandaty. Do mandatów dorzucę się, bo szkoda mi tych ludzi. A jeśli zdarzy się rozprawa sądowa, to pojadę i będę buczał albo odśpiewam coś. Stosowny dowód gorliwości zamojskiej Policji jest pod tym linkiem: http://radioer.pl/informacje/2/19297/

Inni protestujący chcą obniżki cen paliw i w związku z tym albo jeżdżą powoli (30-40 km/h) albo tankują paliwo za złotówkę. Ta wersja tankowania póki co, jest legalna. Ale już powolny przejazd jest wykroczeniem! Dowód wklejam poniżej, a gorliwością wykazała się Policja w Tarnowie: W Tarnowie policjanci pouczyli jednego z kierowców uczestniczących w proteście, a jednemu wymierzyli mandat za utrudnianie ruchu. Więcej pod linkiem: http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-kierowcy-protestowali-przeciw-wysokim-cenom-paliw,nId,431535
I teraz zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, mała wyprawa w historię. Świętego Szczepana ukamienowano bo „nie przestawał mówić przeciw Prawu” (Dz Ap 6,13). Świętemu Pawłowi postawiono zarzut, że „wszędzie naucza przeciwko Prawu” (Dz Ap 21,28). Podstawowy powód zgładzenia Jezusa z Nazaretu tkwił w tym, że Jego nauczanie i postępowanie naruszało Prawo (porównajcie choćby – Mt 5, 17-48). Prawo bywało naruszane przy walce o zniesienie niewolnictwa. Nielegalne czyny popełniał Martin Luther King, zajmując wraz z innymi Murzynami miejsca w autobusach, w których wolno było jeździć tylko białym. Jego nielegalne czyny doprowadziły do zniesienia segregacji rasowej w USA, niestety zapłacił śmiercią za swoją odwagę.
Nielegalnie pisaliśmy i roznosiliśmy bibułę za komuny. W ogóle mam na sumieniu – ja i inni uczestnicy sprzeciwu wobec komuny – wiele nielegalnych myśli, słów i czynów. Naprawdę cieszę się, że łamałem prawo. Czasem nie możemy zrobić nic lepszego niż złamać prawo. Warto postąpić z honorem, zgodnie ze słuszną sprawą, niźli trzymać się paragrafów. Nielegalne słowa i czyny często prowadzą do bardzo korzystnych zmian. Jeśli w słusznej sprawie – łamcie prawo, dorzucę się do mandatów, na procesie będę buczał i skrzyknę kolegów z dawnych lat. Damy radę!
Nie Partia, nie Prawo, nie Przepis. Człowiek i jego godność są najważniejsze.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

PRZECIĘTNY POZIOM

Kazanie na 4 Niedzielę Zwykłą
29 stycznia 2012

Normalnie żyjemy tak na przeciętnych poziomach. Żyjemy na przeciętnym poziomie dobra, chcemy być dobrzy, ale bez przesady. Zbyt wielkie dobro prowadzi do naiwności i zawsze ktoś nas wykorzysta. Jesteśmy zatem na tyle dobrzy, aby inni – ci, którzy nas obserwują – mieli podstawy do mówienia o nas w miarę pozytywnie. Heroizm jest zarezerwowany dla świętych. My jesteśmy normalni.
Żyjemy także na przeciętnym poziomie zła. Kłamiemy z umiarem, krzywdzimy sprytnie (żeby się nie rozniosło), plotkujemy z wyrachowaniem, kradniemy tylko w Internecie z poczuciem bezkarności. Jest taki przyzwoity poziom zła, który warto utrzymywać, aby nie wyjść na idiotów. My jesteśmy normalni.
Życie jest normalne. Z normalnym poziomem dobra i z normalnym poziomem zła. Mamy też rzadkie chwile doświadczenia Boga i jeszcze rzadsze chwile bliskości Szatana. Ponieważ te chwile są rzadkie, mają posmak Nierzeczywistości. Rzeczywiste jest to, co normalne, mniej rzeczywiste to, co Rzadkie.
Dopóki nie porzucimy Normalnego Życia, ani nie spotkamy Pięknego i Żywego Boga, ani też nie ustrzeżemy się przed sprytnym Szatanem, który skutecznie operuje na poziomie „przeciętnego zła”.

Kazanie dźwiękowe na www.itinerarium.pl 29 stycznia 2012

Liturgia Słowa
(Pwt 18,15-20)
Pan, Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał. Właśnie o to prosiłeś Pana, Boga swego, na Horebie, w dniu zgromadzenia: Niech więcej nie słucham głosu Pana, Boga mojego, i niech już nie widzę tego wielkiego ognia, abym nie umarł. I odrzekł mi Pan: Dobrze powiedzieli. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę. Jeśli ktoś nie będzie słuchać moich słów, które on wypowie w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy. Lecz jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów obcych – taki prorok musi ponieść śmierć.
(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN:Refren: Słysząc głos Pana serc nie zatwardzajcie.
Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.
Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.
Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”
(1 Kor 7,32-35)
Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu.
(Mt 4,16)
Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło.
(Mk 1,21-28)
W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

Itinerarium , , , , , , , ,

BLOTKA DLA BENEFICJENTÓW

Sobota 28 stycznia 2012

Ewangelię trzeba głosić. Zawsze i wszędzie. No i tak jak kto umie. Św. Paweł pozostawił dewizę, której staram się trzymać.
„Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę”(2 Tm 4, 2).
Prawie 10 lat temu przy jakimś tam moim udziale udało się w Lublinie otworzyć noclegownię dla bezdomnych. Noclegownia tym się różni od schroniska, że mogą w niej zanocować nawet podchmieleni goście. W czasie mrozu to ważne, bo inaczej można zamarznąć na śmierć.
Lokal otwierała pani wiceprezydent, inne Bardzo Ważne Osoby, zaplątałem się i ja. Trwały przygotowania do przecięcia wstęgi, szykowały się przemowy i fanfary. Byli też tzw. beneficjenci, czyli sami bezdomni. Nie przejmując się zbytnio ceremonią grali w karty, chyba w remika. Szkopuł był w tym, że w talii brakowało im siódemki kier. W jej miejsce gracze posługiwali się dorobioną kartą, ze zwykłego papieru. Przy każdym rozdaniu wiadomo było, kto ma siódemkę kier. Fatalnie, pomyślałem. Z dawnych czasów, kiedy grywałem w brydża, wiem, że nawet singlowa dwójka trefl ma przeogromne znaczenie.
Wykorzystując czas do rozpoczęcia uroczystości poprosiłem znajomą, żeby szybko przywiozła mi talię Piatnika, nowiutką, którą dostałem w prezencie. Brydża zarzuciłem dawno (gdzie teraz znaleźć jeszcze trzech partnerów? ech!), a w talii Piatnika wiadomo, że jest i siódemka kier, niby blotka, ale jak singiel to ważna. I pozostałe 51 właściwych kart. Oddałem gościom, co się mają denerwować przy remiku.
Pani prezydent (wice) wstęgę przecięła, przemówiła, po niej inne Ważne (Bardzo) Osoby. Ktoś podarował noclegowni kuchenkę, inny dwa koce. A ja – ksiądz – stremowany silnie, wyciągam talię Piatnika. Pani prezydent (wice), zgodnie z wszelkimi zasadami nie kryła zdziwienia (pod którym kryło się oburzenie):

– Nie podaruje ksiądz im Pisma Świętego?!

O kurczę, przemknęło mi przez głowę, ale wtopiłem. I pot zimny zrosił mi czoło.

To było 10 lat temu. I myślę sobie, że jednak postąpiłem zgodnie z zachętą św. Pawła, której staram się trzymać.

Itinerarium , , , ,

TRZY UWAGI W TEMACIE

Piątek 27 stycznia 2012

Wiem, że niedługo wszyscy zatęsknimy za Dniem Bez ACTA. Przy okazji rumoru w tej sprawie, pojawiają się ciekawe tematy. Trzy z nich na dziś, a potem może cicho o ACTA.
Sprawdziłem i niestety strony Internetowe reżimu na Kubie, reżimu na Białorusi i reżimu w Chinach nie są zablokowane. Szkoda, bo te reżimy zabijają ludzi, więzią bez powodu i torturują. I w tych przypadkach hakerom błogosławię.
Rzecz druga. Doradca prezydenta RP, prof. Roman Kuźniar odniósł się do protestów przeciwko ACTA:
– Ludzi teraz łatwo wyprowadzić na ulice, ale za tym stoją nieczyste interesy …
Ojej! Panie profesorze! Trzydzieści dwa lata temu „nieczyste interesy”, siły imperialistyczne i wrogie jedynemu słusznemu systemowi, wyprowadziły na place i ulice 10 milionów Polaków. Argumentów takich używał wtedy Jerzy Urban, opluwający księdza Jerzego Popiełuszkę i pozostałe nas 10 milionów Polaków. Ale zrobiła się z tego Solidarność, a potem demokracja. Taka demokracja, w której pan Profesor może mówić głupoty.
I trzecia, ostatnia rzecz. O której nigdy nie wolno zapomnieć. Miłość jest najważniejsza. I to jest jak najbardziej w temacie. Wiem, że pamiętacie, ale nie szkodzi, żeby jeszcze raz to ogłosić

Itinerarium , , , , , ,

GÓWNO PROWDA

Czwartek 26 stycznia 2012

Ewangelia jest piękną pieśnią o człowieku i o wszystkim co dla człowieka ważne i dobre. Jest Pieśnią o Solidarności Boga z Człowiekiem, Pieśnią o Wyzwoleniu Człowieka, z grzechu, śmierci, zła. I jak najbardziej z kłamstwa i głupoty. Dlatego raz jeszcze zabieram głos w sprawie ACTA.
Racja i słuszność nie są przypisane do urzędu (premiera, ministra, prezydenta), stanowiska (prezesa, dyrektora) a nawet do paragrafów kodeksów (karnego, cywilnego czy kanonicznego). Wolę rządy rozumu niż rządy prawa, wolę gdy o racji decydują argumenty i prawda, a nie zapis w dokumencie czy opinia jakiejkolwiek Władzy. Czasem obserwuję, jak ktoś będący ministrem czy rzecznikiem nagle staje się wszechwiedzący, zarzuca myślenie, wnioskowanie, dedukcję i indukcję, na rzecz przekonania, że premier/minister/prezydent/ ma „zawsze rację”.
Nieprawda, a właściwie gówno prawda. Świętej pamięci ks. Józef Tischner pisał: Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Święta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda. W przypadku reakcji naszych władz na sprawę „ACTA”, zastosowanie ma jedynie ostatnia „prowda”. Podstawowe tłumaczenie Władzy, że porozumienie ACTA nic nie zmieni w naszym prawodawstwie odnośnie Internetu, wynika – delikatnie mówiąc – z niedbalstwa naszej Władzy. Nikt z decydentów treści owego dokumentu nie przeczytał, a jeśli przeczytał, to nie zrozumiał. W takiej sytuacji należy przeprosić społeczeństwo i naprawić błąd. Nasza Władza nie zna jednak słowa “przepraszam”, nie łudźmy się. Nie bardzo widzę też wolę naprawy, bo do tego potrzeba pokory i pracowitości, postaw nie znanych Władzy. Paradoksalnie, za to nie przeczytanie, nie zrozumienie i nie naprawienie bałaganu z ACTA przez nasze władze, my płacimy Paniom i Panom z Władz naprawdę hojne pensje (z naszych podatków). Zamiast szybkiej woli naprawy słyszymy aroganckie pohukiwania na społeczności Internetowe i uparte trwanie przy swoim. Władza ma rację. Dlaczego? Bo jest Władzą. O nie ! – patrz Tischner o trzeciej wersji „prowdy”.
Prawda, racja, słuszność nie wynikają z faktu przynależności do Unii Europejskiej, przewodzenia narodowi w roli premiera, prezydenta czy marszałka Sejmu. One są i zawsze będą funkcją myślenia, porównywania, poszukiwania, zastanawiania się, dopytywania, analizowania i rozumowania. Nic takiego nie przydarzyło się widocznie naszej „władzy” w przypadku ACTA.
Poza wieloma zagrożeniami, jakie niesie ze sobą regulacja ACTA i które są już nagłaśniane, dokument w niektórych zapisach zmierza do absurdu. Wymaganie wobec dostawców Internetu, aby powiadamiali o używaniu go przez odbiorców do działań bezprawnych (np. ściągania nielegalnych plików) powala z nóg. Na podobnej zasadzie należy wymagać od producentów noży, aby powiadamiali policję o bezprawnych sposobach używania tychże narzędzi przez niektórych odbiorców. To samo w odniesieniu do dostawców kijów baseballowych i ręcznych kos. Nie tędy droga.
ALEA IACTA EST – miał powiedzieć Juliusz Cezar, kiedy w roku 49 p.n.e. przekraczał Rubikon i zmierzał po władzę w Rzymie. ALEA IACTA EST – „kości zostały rzucone”, a właściwie „kostka” – co oznaczało podjęcie ryzykownej i nieodwracalnej decyzji. W przypadku Cezara ryzyko się opłaciło. Nasza Władza wybrała podobną dewizę ACTA IACTA EST – „ACTA została przyjęta”. Wątpię tylko czy naszej Władzy powiedzie się tak dobrze jak Juliuszowi Cezarowi. Mam nadzieję, że nie.
Ponadto, każdy nawet średnio rozgarnięty czytelnik, wie, że w ACTA chodzi o pieniądze, których mają dużo wielkie koncerny – produkujące muzykę, filmy, dżinsy i inne rzeczy – i chcą mieć ich więcej. Funkcjonujemy w bardzo wynaturzonym Systemie, gdzie najważniejszą wartością jest pieniądz i zysk. System dąży – m.in. poprzez ACTA – do domknięcia, tak, aby żaden cent z niego nie wyciekł bez kontroli. A ponieważ żyłem już w jednym Systemie (komunistycznym), prawie domkniętym, wiem, że w imię ideologii (obojętnie – dyktatury proletariatu czy dyktatury zysku), System może wyrządzić wiele zła. I ten obecny wyrządza także. System pozwala mi kupić płytę z muzyką jakiegoś wykonawcy, ale kopiowanie tej płyty jest już bezprawne. A ja chcę mieć prawo do skopiowania jej, aby podarować moim znajomym. Absolutnie nie pochwalam kradzieży ale i nie dam się wkręcić w System. Będę nadal kopiował płyty i rozdawał je znajomym.
Na koniec przydługiego wpisu, z żalem zauważyłem, że w tak ważnej sprawie, jaką jest ACTA, zabrakło głosu Kościoła. Właśnie przez dzisiejszy wpis ten brak został nadrobiony. Takie jest stanowisko Kościoła (Internetowego) w sprawie ważnej dla Społeczności Internetowych, w których nie brak wszak wierzących. Potraktujcie ten wpis troszkę na zasadzie „Katolicki Wpis w Twoim Domu/Skrzynce” 
A jeśliby ten wpis zniknął z Internetu, to znaczy, że ACTA  już działa. Albo ona sama albo jej niechlubny kościelny poprzednik, Święta Inkwizycja 

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , ,

WĘDROWANIE DROGAMI ŚWIATŁA

3-5 lutego
Polesie Lubelskie

Na Polesiu już coraz głośniej o wiośnie…Do tej kalendarzowej pozostało jeszcze kilkadziesiąt dni, ale już dziś można ją poczuć za sprawą wydłużającego się dnia i światła, którego ciągle przybywa.

Luty to bardzo gorący czas. Cała przyroda intensywnie przygotowuje się na przyjście cieplejszych dni. Puszczyki wysiadują jaja, niedługo też przyjdą na świat maleńkie sarny i jelenie. Trwa nieustanny festiwal życia i radości!

Polesie. Warto się na nie wybrać, aby doświadczyć nadchodzącej wiosny.  Po takie doświadczenia udamy się już w pierwszy weekend lutego. Przejdziemy drogami i bezdrożami, trasy powiodą nas przez mało uczęszczane, zapomniane poleskie szlaki. Zaplanowaliśmy kilkanaście kilometrów marszu pośród niesamowitych mglistych, krajobrazów. O tej porze roku na Polesiu dostrzec można wygłodniałe, podchodzące na skraj lasu łosie, podziwiać szybujące w przestworzach orły, a wieczorem słuchać pohukiwania zakochanych w sobie po uszy sów.

Przejdziemy wśród różnorodnych, połączonych w harmonijną całość krajobrazów. Będą łąki, torfowiska, jeziora, lasy i pola…A wszystko to osnute malowniczymi, zimowo-wiosennymi mgłami.

Zakwaterowanie i posiłki w ośrodku sióstr Nazaretanek w Wytycznie.
Rozpoczynamy w piątek 3 lutego o godz. 18.00, zakończenie w niedzielę 5 lutego ok. 16.00. Szczegółowy program przesyłamy po otrzymaniu zgłoszenia. Mamy ograniczoną liczbę miejsc  noclegowych, w związku z tym o zakwalifikowaniu się decyduje kolejność zgłoszeń. Na zgłoszenia czekamy do 1 lutego.

Wszystkie informacje: justynaorlowska84@gmail.com

Organizator: Zgromadzenie Sióstr Nazaretanek w Wytycznie

Rozważania poprowadzi ks. Mietek Puzewicz

Inne, Rekolekcje , , , , , , ,