TĄPNIĘCIA CORAZ WIĘKSZE

Poniedziałek 13 lutego 2012

Nie raz już w tym miejscu pisałem o trzeszczącej w szwach konstrukcji cywilizacji, w której jesteśmy zanurzeni. Pęknięć i groźnych rys w budowli pod tytułem Nasz Świat przybywa. I choć wolałbym, aby przebudowa dokonała się w formie debaty, porozumienia i nowego paktu, uwzględniającego możliwie wszystkie strony, widzę, że nie obędzie się bez poważniejszych tąpnięć.
Śledzę, co dzieje się na ulicach miast w Grecji, odnotowuję rosnące niezadowolenie w Portugalii. Sprawa jest dość prosta, bogatsza część Europy (Francja, Niemcy) staje przed dylematem – podzielić się z biedniejszymi czy doprowadzić do fiaska Wspólnej Europy.
Nie wierzę już, że groźne pomruki USA i kompanów wobec Iranu mają jakikolwiek inny podtekst niż chęć kontrolowania zasobów tamtejszej ropy. A nie wierzę, bo jestem za stary i wiele rzeczy pamiętam. Pamiętam, że w czasie inwazji na Irak, USA posłużyły się serią kłamstw przy uzasadnieniu interwencji. Irak i Iran to ropa, więc warto – z punktu widzenia mocarnych – mieć nad nimi kontrolę. Syria, gdzie brutalny reżim morduje swoich obywateli, nie ma za wiele ropy, więc mocarni nie kwapią się do działań. Mocarni spacyfikowali Libię – bo ma ropę, ale już nie za bardzo przejmowali i przejmują się sytuacją w Tunezji i Egipcie, gdzie ropy mało. Mocarni – niestety i Polska w tej ekipie – handlują z Chinami na potęgę, bo to się opłaca. W nawias wzięto więźniów politycznych, brak demokracji i krwawe zdławienie niepodległościowych dążeń Tybetu.
Czy się wymądrzam? Nie. Mam lepszy pomysł? Tak. Trzeba powrócić do ważnych wartości. Krótka lista – pokój, sprawiedliwość, solidarność, wolność, przebaczenie, życie, współczucie. Na takich wartościach można zbudować nowe zręby cywilizacji. To zresztą tylko przełożenie Ewangelii na konkretny kształt świata.
Nic takiego jednak się nie stanie. I nie jestem pesymistą ale realistą. Nie będzie próby budowy Naszego Świata według wartości. Pęknięcia naszej cywilizacji przejdą w tąpnięcia i katastrofy.
Nie będzie próby budowy Naszego Świata według wartości. Nikt z mocarnych w te wartości nie wierzy, choć często papla się o nich. Mało kto z nas wierzy w te wartości. Wierzymy w pieniądze. W tej religii jesteśmy głęboko wierzący i szczerze praktykujący. Taka jest nasza wiara.

Itinerarium , , , , , , , , ,

EWANGELIA NA DZIŚ

Kazanie na VI niedzielę zwykłą 12 lutego 2012 Co się działo w Palestynie przed 2 000 lat? Ludzie zewsząd schodzili się do Niego. A On wyciągał ręce, dotykał, rozmawiał i uzdrawiał. Jesteśmy coraz bardziej samotni, chorzy, zagubieni i zniechęceni. Za mało przebywamy razem, za mało rozmawiamy, za rzadko dotykamy się i spotykamy. A tak się spełniać może Ewangelia dziś. Dźwiękowo polecam kazanie na www.itinerarium.pl Liturgia słowa (Kpł 13,1-2.45-46) Tak powiedział Pan do Mojżesza i Aarona: Jeżeli u kogoś na skórze ciała pojawi się nabrzmienie albo wysypka, albo biała plama, która na skórze jego ciała jest oznaką trądu, to przyprowadzą go do kapłana Aarona albo do jednego z jego synów kapłanów. Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą i będzie wołać: Nieczysty, nieczysty! Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem. (Ps 32,1-2.5.11) REFREN: Tyś jest ucieczką i moją radością. Szczęśliwy człowiek, któremu odpuszczona została nieprawość, a jego grzech zapomniany. Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy, a w jego duszy nie kryje się podstęp. Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy. Rzekłem: „Wyznaję mą nieprawość Panu”, a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu. Cieszcie się i weselcie w Panu, sprawiedliwi, radośnie śpiewajcie wszyscy prawego serca. (1 Kor 10,31-11,1) Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim pod każdym względem nie szukając własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni. Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa. (Mt 4,23) Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu. (Mk 1,40-45) Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

O FILMACH

Sobota 11 lutego 2012

Filmy, wiadomo, mają początek i koniec. Zanim obejrzysz możesz poczytać scenariusz.
Z życiem zupełnie inaczej. Znasz tylko te odcinki, które były do wczoraj. Dziś może przynieść zupełnie zaskakujące kadry. Wielkie pieniądze albo nagły koniec.
Czasem myślę, że najważniejsza w życiu jest odwaga, aby wyjść z ról narzuconych nie wiadomo skąd. Nie zbawimy się odgrywając nawet najbardziej wzruszające scenariusze. Zbawiamy się tylko przez cholernie trudną drogę bycia sobą.

Itinerarium , , , , ,

ARCYBISKUP W ROK PO

10 lutego 2012

Można żyć, aby przeżyć jakoś życie. I wtedy wleczemy się dzień za dniem do mety.
Rok temu odszedł arcybiskup Józef Życiński. Opłakiwał Żydów w miasteczkach Lubelszczyzny, tych Żydów, którzy pędzeni byli do obozów koncentracyjnych i tam ginęli w czasie wojny. Kiedy umiera Żyd i nikt go nie opłacze, jego dusza błąka się w zaświatach. Tamtych Żydów nikt nie zdążył opłakać. Dlatego Arcybiskup, razem z ocalałymi z Zagłady i współczesnymi Żydami, ale też i z katolikami z Piask, Tarnogóry, Łęcznej i innych miejscowości na Lubelszczyźnie, opłakiwał Tamtych nieopłakanych. I modlił się za nich. Może już się nie błąkają w zaświatach, ale są razem w Jednym Niebie z Arcybiskupem.
Nikt prawie nie bronił prof. Grzegorza Motyki, historyka, siekanego w mediach za rzekomo niesprawiedliwy osąd udziału Polaków w tzw. Rzezi Wołyńskiej. W ostatniej publicznej wypowiedzi, na kilka dni przed śmiercią bronił go Arcybiskup.
I tak długo mógłbym wymieniać wszystkie Nowe i Dobre Rzeczy, jakie wymyślił i zdziałał Arcybiskup. Ale nie ma po co. Ważne jest to, że nie zmarnował swojego życia. Żył Po Coś. A jak się wie po co się żyje to i umierać warto.

Itinerarium , , , , , , , ,

STATYSTYKI SZALEJĄ

Czwartek 9 lutego 2012

Coraz mniej Polaków chodzi do kościoła w niedziele. Chodzimy też coraz rzadziej. A jeśli już chodzimy, to znaczy, że jesteśmy w starszym wieku. I jeśli chodzimy do kościoła w niedzielę, to przyjmujemy komunię świętą, w znacznie większym procencie niż dziesięć lat temu. To wszystko wyczytałem jako podsumowanie tzw. liczenia wiernych. Liczenie wiernych odbywa się zwykle w październiku i polega na tym, że ministranci osobno zliczają „communicantes” (przystępujących do komunii) i „dominicantes” (chodzących do kościoła), rozróżniając także mężczyzn i kobiety. Wyniki publikuje Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego.
Przejrzałem portale kościelne. Cisza i spokój. Kościoły stoją jak stały. Odprawiamy msze, spowiadamy, wydajemy gazety, mamy nawet strony Internetowe. Czytamy Ewangelię poprawnie. Wszystko jest dobrze.
Tylko te statystyki szaleją nie wiadomo czemu.

Itinerarium , , , ,

JEŚLI JESZCZE SZUKAMY

Środa 8 lutego 2012

Spotkałem kiedyś Brata Bogumiła, jedynego chyba pustelnika w Polsce (pisałem już o nim). Był już bardzo posunięty w latach. Brat Bogumił opuścił zakon, ponieważ nie mógł odnaleźć Boga w klimacie klasztoru. Kiedy pytałem go czym się głównie zajmuje w pustelni, właściwie bez zastanowienia odrzekł, że szuka Boga. Jeszcze szuka Boga? Nie znalazł Go? – przemknęło mi przez myśl.
A tak to chyba jest, że my księża i w ogóle stan duchowny, często zachowujemy się tak, jakbyśmy Boga mieli raz na zawsze. Nie musimy Go szukać, my Go mamy. I zajmujemy się jedynie dystrybucją Bezcennego Towaru. I podobnie wy, którzy do nas przychodzicie po Boga, zachowujecie się tak jakbyście byli pewni, że nabywacie Bezcenny Towar, po wykonaniu zaleceń, jakie wam przekazujemy. Ale to tylko taka gra. Tak naprawdę Boga trzeba szukać do ostatniego dnia życia. Jak ktoś myśli, że Go ma, powinien leczyć się ze złudzeń.
Udzielałem ślubu parze, która zbliżała się do osiemdziesiątki. W napięciu omijałem frazy „Drodzy Państwo Młodzi …” Potem z trudnością zachowałem powagę przy pytaniu – „Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca życia?” – w myśli dopowiadając sobie, że mają naprawdę duże szanse wytrwać. Na szczęście przy zawieraniu tego typu związków mogłem opuścić ostatnie pytanie („Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?”). Dobrnąłem też jakoś do końca wypowiadając słowa: „Małżeństwo przez was zawarte, ja powagą Kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Choć myślę, że słówko „powaga” niekoniecznie całkiem do mnie pasuje. Po ślubie, chcąc jakoś rozładować sytuację – myślałem, że jest niewygodna dla obydwu stron (ich i mojej) – zapytałem Państwa Starszych (nadal unikałem – Młodych), co skłoniło ich do decyzji. I wtedy Pan (Młody) bez jakiegokolwiek zażenowania wyznał: „Bo my, proszę księdza, kochamy się. I to z miłości”. Miałem poczucie, że jestem skończonym i ograniczonym baranem (bez urazy dla tych miłych stworzeń). Gdzieś w mojej pustej głowie powstała taka niebezpieczna koniunkcja: miłość równa się młodość, i temu tam podobne głupoty.
Większość z nas zachowuje się tak jakbyśmy miłość znali i mieli, podajemy nawet instrukcje obsługi, takie tam głupoty w stylu „Jak kochać prawdziwie”, „Niezawodne drogi do miłości” i „Szkoła miłości”. Kto myśli, że już kocha, powinien leczyć się ze złudzeń. Kto myśli że, miłość dopiero przed nim, ma szansę, że udzielę mu ślubu w okolicach osiemdziesiątki. Już wiem, że to nie żarty i zachowam powagę.
Bóg, miłość. Jeśli jeszcze szukamy, jesteśmy na dobrej drodze.

Itinerarium , , ,

HIT Z BETLEJEM

Wtorek 7 lutego 2012

Czy cokolwiek może łączyć Biblię, FC Liverpool. Seweryna Krajewskiego i wielu z nas? I jeszcze Pink Floyd!
Kiedy idziesz przez burzę, podnieś wysoko głowę i nie bój się ciemności. Pamiętaj, że po burzy niebo złoci się pogodą, a skowronki śpiewają radosne strofy. Idź pod wiatr, idź przez deszcz, idź z nadzieją. Nigdy nie będziesz szedł sam! You’ll never walk alone!
Od ponad 50 lat kibice FC Liverpool śpiewają ten song swoim piłkarzom, bez względu na to czy ich drużyna wygrywa 5:0 czy przegrywa 0:6. Zapewniają, że zawsze będą ze swoimi pupilami. Na 50.000 gardeł, na stadionie przy Anfield Road.
W trochę innym kontekście Seweryn Krajewski śpiewał: Nie jesteś sama. Są gdzieś okna, które płoną cały czas … (och, strażacy mogą pojąć tę frazę opacznie). A Pink Floyd, ulubiona kapela dinozaurów, w Fearless wetknęli chóralny śpiew fanów z Liverpoolu.
Czy to Seweryn Krajewski, czy Pink Floyd, czy fani FC Liverpool, wszyscy oni śpiewają w gruncie rzeczy jeden z największych hitów niejakiego Dawida z Betlejem, zapisany w Psalmie 23:

Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną!

I ja to recytuję, nucę i śpiewam. Idę i nie boję się. Maszerujcie odważnie!

Itinerarium , , , , , , , , , ,

WYZNAWCY MARKSIZMU

Poniedziałek 6 lutego 2012 Pan Karol Marks był myślicielem, filozofem i rewolucjonistą. Wymyślił parę nowych rzeczy. Moi koledzy, biegli z filozofii, mówią, że nie byłoby marksizmu gdyby Marks zrozumiał lepiej Hegla. Lenin nie zrozumiał dobrze Marksa, nie mówiąc już o Heglu, ale wyszedł z tego marksizm-leninizm. Do tego wszystkiego Stalin dodał okrucieństwo i powstał komunizm. Wiemy dziś, że praktyka komunizmu doprowadziła do niewinnej śmierci ok. stu milionów ludzi. Po tym skrócie z filozofii (nie ujawniajcie się z takową wiedzą na egzaminie – zastosowałem symplifikację …), przechodzę do kwestii szczęścia. Marks skonstruował pewną wizję szczęścia, dokonującego się przez rozwój. Ale ten rozwój z kolei miał realizować się skokowo, rewolucyjnie, z zaprzeczeniem stopniowości i wedle zasady, że ilość przechodzi w jakość. Do niedawna wydawało mi się, że marksizm upadł definitywnie. Znów upraszczając, przecież nikt rozsądny nie wierzy – według zasady, że ilość może przejść w jakość – że nawet sto litrów piwa może zamienić się w kieliszek koniaku. Podobnie żadna ilość aluminium, nawet dwie tony, nie zmieni się w sztabkę złota. Ze zdziwieniem obserwuję, jak współcześni – pewnie nieświadomi – wyznawcy marksizmu, uparcie praktykują tę ideologię. Wśród nich jest też wielu z was. Systematycznie dodajemy znajomych na facebooku, a wcale nie przybywa nam przyjaciół. Gromadzimy coraz więcej rzeczy, puchną nam szafy i półki, a wcale nie jesteśmy bardziej radośni. Stosujemy kolorowe farby do włosów i operacje plastyczne, a daleko nam do Piękna. Mnożymy przyjemności, a odczuwamy pustkę i brak sensu. Większa liczba znajomych na portalu, śliczne rzeczy, atrakcyjny wygląd, dużo przyjemności, to są szczęścia. Małe szczęścia. Ale nawet miliard małych szczęść nie da Wielkiego Szczęścia. A tylko tego nam w życiu potrzeba. Nic nie pomoże, pozostaniemy wyznawcami i praktykami marksizmu.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

O DZIEŁACH

Kazanie na 5 Niedzielę Zwykłą
5 lutego 2012

Jezus robił to tak: „podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała …Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest …. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.”
Mówiąc kolokwialnie, robota paliła Mu się w rękach. Jasne, miewał chwile wytchnienia, o tym też czytam: Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił.
Jezus widział, co się dzieje i zbawiał przez dzieła – „Wierzcie Moim dziełom” (J 10,38). Kilka przykładów Jego dzieł mamy dziś w Ewangelii.
Kilkanaście dni temu w Nigerii zarąbano maczetami ponad 500 chrześcijan (znajdziecie to w Internecie – np. tu:
http://konflikty.wp.pl/gid,12058168,title,Masakra-chrzescijan-w-Nigerii,galeria.html?ticaid=1ddce.
Świat o tym milczał w zasadzie, także chrześcijański. W styczniu, dwudziestego trzeciego, ponad pół miliona ludzi przeszło w Waszyngtonie w 39 Marszu Życia, tu poczytacie: http://www.marchforlife.org/ Też mało kto się zająknął.
A są to Dzieła, na wzór Jezusa. Dzieła Cierpienia i Sprzeciwu. Patrzę z żalem na maile, które otrzymuję od znajomych i nieznajomych, chrześcijan przejętych Ważnymi Sprawami. Jedni przekonują, że najwłaściwszą postawą przy przyjmowaniu komunii świętej jest ta klęcząca, a jak ktoś przyjmuje na stojąco, to jest heretykiem. Czytam dyskusje na temat wyższości Mszy Trydenckiej nad innymi rytami, a zwłaszcza nad herezją Neokatechumenatu. Chodzi o to, że w mszy trydenckiej ksiądz stoi tyłem do ludu (i recytuje po łacinie), w „normalnej” mszy przodem, a w neokatechumenalnej zazwyczaj jest pośrodku zgromadzonych. Czytam o sporach katolików zakochanych w PiS i tych miłujących PO, katolików „Toruńskich” i „Łagiewnickich”, czyli pro i contra Radio Maryja. I szlag mnie trafia.
O prawdziwości chrześcijaństwa decydują dzieła, owoce (wg Jezusa, po owocach rozpozna swoich naśladowców). Nie dajmy się nabrać, że chodzi o cokolwiek innego.

LITURGIA SŁOWA

(Hi 7,1-4.6-7)
Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty. Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczono mi noce udręki. Położę się, mówiąc do siebie: Kiedyż zaświta i wstanę? Lecz noc wiecznością się staje i boleść mną targa do zmroku. Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei. Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna.
(Ps 147,1-6)
REFREN: Panie, Ty leczysz złamanych na duchu
Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu,
słodko jest Go wychwalać.
Pan buduje Jeruzalem,
gromadzi rozproszonych z Izraela.
On leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy
i każdej nadaje imię.
Nasz Pan jest wielki i potężny,
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych,
karki grzeszników zgina do ziemi.
(1 Kor 9,16-19.22-23)
Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia. Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział.
(Mt 8,17)
Jezus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.
(Mk 1,29-39)
Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

O HELENIE I KAMILI

Sobota 4 lutego 2012

Helena i Kamila były koleżankami. Szkoła i podwórko bardzo je zbliżyły, bardziej podwórko, bo szkołę omijały jak mogły. Poznałem je dziesięć lat temu. Akurat miały na pieńku z sądem dla nieletnich i z tygodnikiem Newsweek.
Z sądem dlatego, że dokonały wyrwy, napad połączony z rabunkiem. Napadły na inną dziewczynę, zrabowały torebkę. Z Newsweekiem, bo dziennikarka tegoż pisma zrobiła o nich reportaż, nie całkiem prawdziwy.
Z Newsweekiem nie było o czym gadać, bo dziennikarka wyznawała zasadę, że lepiej napisać rzecz nie całkiem prawdziwą, ale ciekawą. Z sądem też nie szło dobrze. Zaproponowałem, że poprzez jedną z młodzieżowych organizacji, wezmę dziewczyny pod „społeczną kuratelę”. Ustawa o postępowaniu wobec nieletnich przewiduje taką możliwość. Sądy rodzinne omijają jednak to rozwiązanie. Jak tłumaczyły mi panie Sędziowie, nie ma co oszczędzać małolatów, bo dziś wyrwą torbę koleżance, a jutro dadzą w łeb – na przykład – pani Sędzi. Upierałem się, więc ostatecznie Helena została przekazana pod kuratelę organizacji z którą współpracowałem, a Kamila dostała rok w tzw. ośrodku wychowawczym dla dziewcząt.
Helenę pilnowało kilka osób – żeby chodziła do szkoły, nie piła, nie kradła i nie biła się z innymi. To się udało. No ale przecież „kuratorzy” nie pilnują całą dobę. Helena zaszła w ciążę, miała niespełna 17 lat. Urodziła śliczną córeczkę. Dziecko ochrzczone, potem był nawet ślub matki i ojca. W sumie opłacało się zaryzykować tę kuratelę.
Kamila poszła na rok do ośrodka wychowawczego. Demoralizowała się tam z miesiąca na miesiąc. Wyszła, ale krewki temperament popchał ją do kolejnych wyrw i napadów. Sąd posłał ją do więzienia w stolicy na cztery lata. Potem wyszła na wolność. Dużo piła. Nie wytrzymała chyba wątroba. Wczoraj, w piątek, została pochowana na komunalnym cmentarzu. W sumie szkoda, że nie miałem szansy wziąć w kuratelę Kamili.
Nie wiem jakby było. Kamila szansy nie dostała.

Itinerarium , , , , ,