I SPADŁ Z KONIA

Kazanie na Święto Nawrócenia Pawła z Tarsu
Środa 25 stycznia 2012

Kocham tego Żyda z Tarsu, Pawła. Dziś w kościołach wspominamy Jego nawrócenie. Święto Nawrócenia św. Pawła.
I myślę sobie,  że gdyby Paweł nie spadł nagle z konia, to by nie napisał, że wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, że cierpliwa jest, łaskawa, że nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem. Że weseli się z prawdą, że nie pamięta złego i że nie cieszy się z niesprawiedliwości.
Spadł z konia i napisał, że wszystko znosi, że wszystkiemu wierzy (i każdemu – ale to Mu wypadło z tekstu, bo upadek był mocny), że we wszystkim pokłada nadzieję, że wszystko przetrzyma. I że nigdy nie ustaje.
Miłość. Dobrze, że ten  Żyd, św. Paweł spadł z konia i że wszystko tak napisał. Dzięki temu życie ma sens.

Liturgia słowa

1 Kor 13, 1-13
1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów1,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
2 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie2,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
9 Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
11 Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany3.
13 Tak4 więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

albo
(Dz 22,3-16)
Ja jestem Żydem – mówił – urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary. W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Kto jesteś, Panie? odpowiedziałem. Rzekł do mnie: Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz. Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli. Powiedziałem więc: Co mam czynić, Panie? A Pan powiedział do mnie: Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić. Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy. Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział: Szawle, bracie, przejrzyj! W tejże chwili spojrzałem na niego, on zaś powiedział: Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!
albo
(Dz 9,1-22)
Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł. Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Kto jesteś, Panie? – powiedział. A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił. W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. Ananiaszu! – przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: Jestem, Panie! A Pan do niego: Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli. /I ujrzał w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał/. Panie – odpowiedział Ananiasz – słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia. Idź – odpowiedział mu Pan – bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia. Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły. Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym. Wszyscy, którzy go słyszeli, mówili zdumieni: Czy to nie ten sam, który w Jerozolimie prześladował wyznawców tego imienia i po to tu przybył, aby ich uwięzić i zaprowadzić do arcykapłana? A Szaweł występował coraz odważniej, dowodząc, że Ten jest Mesjaszem, i szerzył zamieszanie wśród Żydów mieszkających w Damaszku.
(Ps 117, 1-2)
REFREN: Idźcie i głoście światu Ewangelię
Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki.
(J 15,16)
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili.
(Mk 16,15-18)
Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.

Itinerarium , , , , , ,

SPOWIEDNIK A SPRAWA PODATKÓW

Wtorek 24 stycznia 2012

W „Konstatacjach i Kontestacjach” Szymona Kulpy (patrz niżej), wyczytałem, m.in.: Od czasu, kiedy niepłacenie podatków jest grzechem, spowiednicy powinni studiować na bieżąco nowelizacje do ustawy podatkowej.
Hm, żeby tylko to! Spowiednicy – wiem, co piszę – muszą zmagać się z wieloma innymi ważnymi problemami. Na przykład? A proszę bardzo. Kilka sytuacji, które nie mnie się przydarzyły, ale wiem, że nie są zmyślone.

Penitent kończy swoje wyznanie frazą:

– A ciebie, Ojcze Wszechmogący proszę o pokutę …
– Czy ja jestem Ojcem Wszechmogącym?
– A nie … ?

Hm, z tego, co wiem i widzę, chyba na razie spowiednicy są w innej grupie.

– Proszę księdza, czy grzech zaczyna się od dotknięcia kolana, czy dopiero od uda …?
– W przypadku dotykania krowy, nawet dotknięcie bioder nie jest grzechem …
– Aha …

Spowiednik powinien znać anatomię szczegółowo.

Starszy kapłan pyta młodszego;

– Słuchaj, te fakofy to co to takiego? Bo jeden młodzian spowiadał mi się z tego i nie wiedziałem, co powiedzieć.
– Wie ojciec, fuck off, to jednak chyba grzech ciężki…

Spowiednik powinien znać języki obce.

– Za pokutę będzie Litania do Wszystkich Świętych – decyduje spowiednik.
– Tak długo? Ojcze, dopiero maj, a ja mam odmawiać aż do listopada?!

Spowiednik powinien znać perfekcyjnie kalendarz.

PS. „Litania” w większości pokut zadawanych w konfesjonale oznacza tę do Najświętszej Marii Panny lub do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Penitent zląkł się, że którąś z tych modlitw ma odmawiać przez najbliższe pół roku. Też bym się zląkł!

Tak naprawdę w spowiedzi chodzi o to, że jest Ktoś, kto z miłości daje nam nowe życie. Cała reszta to fantazje wasze i nasze (spowiedników).

Szymon Kulpa:

http://radioer.pl/audycje/102/
Szymon Kulpa ( 1953-2011) – psycholog, redaktor, przedsiębiorca. Absolwent psychologii na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w latach 1979 /80 związany z Instytutem Wydawniczym „PAX” w Warszawie, gdzie jako redaktor zajmował się m.in. recenzowaniem oraz opracowywaniem pozycji z  zakresu II w. św. w tym historii AK, za co otrzymał z rąk płk. W. Borzobohatego (późniejszego przewodniczącego ŚZŻAK) odznakę honorową AK. W latach 80 i 90 – tych przedsiębiorca w USA i Polsce. Po 2000 r. powrócił do pracy redakcyjnej, in. redagował pozycję dokumentującą historię Stowarzyszenia Pax w wydaniu R.Reiff  „Archiwum osobiste” oraz do pracy naukowej, pracował m.in. nad badaniem niedostosowania społecznego i osobowości asocjalnej. Współzałożyciel Stowarzyszenia POSTIS w Lublinie.

Itinerarium , , , , , ,

Nowy Nowy Rok Smoka.

Przynajmniej dla tej części świata to właśnie dziś nadszedł Nowy Rok, Rok Smoka. Noworoczne życzenia dla wszystkich, którzy tutaj zaglądają.

Nie byle jaki to rok się rozpoczął, bo smok w kulturze Dalekiego Wschodu to zwierzę szczególne. Według podań ma to być rok wyjątkowy, przynoszący wiele pomyślności i oby to właśnie chińskie przepowiednie się spełniły a nie te zachodnie mówiące iż to ostatni już rok.

“Sylwestrowe” pozdrowienia mała egzemplifikacja potęgi chińskich fajerwerków:

Pekińskie zapiski , , , ,

KOPIUJCIE BEZ POCZUCIA WINY

Poniedziałek 23 stycznia 2012

Kilka lat temu zadzwonił do mnie jeden z administratorów jakiegoś serwera z oburzeniem, że jak śmiem wstawiać teksty ich autora na swojej stronie. Na chwilę oniemiałem, a potem zaproponowałem eksperyment. Napiszę kolejny odcinek Itinerarium, wyślę administratorowi przed publikacją w Internecie. Potem wstawię u siebie i zobaczymy co się będzie działo.
Po wysłaniu odcinka do abonentów, za jakieś dwie godziny, mój tekst ukazał się na zupełnie innej stronie, w całości, ale podpisany innym imieniem i nazwiskiem. I się wydało, że to nie ja – wierzycie w to mam nadzieję? – kopiuję czyjeś teksty, ale na odwrót. Sprawca kradzieży przeprosił mnie potem i tłumaczył się, że on to wklejał daleko od Lublina, bo pod Opolem, więc myślał, że się nie wyda. Pogroziłem mu kursorem i chyba po sprawie. Na dodatek ów sprawca publikował moje teksty na stronie religijnej (też pomysł!), więc okazał się pobożnym złodziejem.
W ogóle to jak już mam być okradany, to nie przez pobożnych, ale przez inteligentnych. Na przykład jak ktoś pożycza ode mnie pieniądze, a potem przez kilka lat normalnie dzwoni, gada ze mną o wszystkim, tylko nie o długu. Trochę na tej naiwności straciłem, ale nie róbcie sobie nadziei, w zasadzie skończyłem z tym.
Wszystko to piszę w związku z poruszeniem jakie wśród użytkowników cyberprzestrzeni wywołują SOPA i ACTA. Kraść nie wolno, nawet w Internecie, bo to i grzech i nieładnie. Ale nudzi mnie też dyskusja o tzw. ochronie własności intelektualnej. Wybitny hiszpański myśliciel (uważany za socjologa, ale raczej tylko przez socjologów) Jose Ortega Y Gasset, pisał swoje książki bez jakiegokolwiek przypisu czy cytatu. Kiedy mu zarzucono, że ktoś coś już przed nim powiedział lub napisał i on to cytuje, odpowiadał, że wszystko co ludzie publicznie (przynajmniej do jednego człowieka) powiedzą, staje się własnością powszechną. Jak nie chcą aby tak się stało, niech milczą albo wygłaszają swoje poglądy do niesłyszących.
Nie można kraść, ale można korzystać z dorobku innych – cytować, kopiować, powielać, aplikować i podawać dalej. Szaleństwo komercjalizacji, gdzie „wszystko ma swoją cenę”, należy odrzucać, jako niezgodne ze zdrowymi zmysłami i po prostu niesmaczne. Nawet jak rząd amerykański i polski, uznają to – przy pomocy norm prawnych – za słuszne. Już nieraz myliły się i jedynie słuszne partie i systemy.
Spokojnie kopiujcie i cytujcie Itinerarium, no może nie pod swoimi nazwiskami. Możecie na przykład dodać – Jak mawia mój znajomy, Mietek……

Itinerarium , , , , , , , ,

SIEDZENIE NAD JEZIOREM

Kazanie na Trzecią Niedzielę Zwykłą
22 stycznia 2012

Być może większość z nas jest na nie swoim miejscu. I nie robimy najlepszych rzeczy na jakie nas stać. Ale chyba do końca życia nic nie zmienimy.
Nie zmienimy, bo nie pójdziemy za Jezusem. Nawet sobie wytłumaczymy, że On wcale do nas nie mówił.
I siedzimy tak nad naszymi zamulonymi Jeziorami Galilejskimi i łowimy płotki, sardynki, czasem się trafi większy szczupak. I tak do końca życia. Jest nam nawet dobrze.
Ale nie o to chodzi w Ewangelii.

Kazanie w wersji dźwiękowej na www.itinerarium.pl 22 stycznia 2012 r.
LITURGIA SŁOWA

(Jon 3,1-5.10)
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.
(Ps 25,4-9)
REFREN: Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.
Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Pamiętaj o mnie w swoim miłosierdziu
ze względu na dobroć Twą, Panie.
Dobry jest Pan i prawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy pokornych dróg swoich.
(1 Kor 7,29-31)
Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata.
(Mk 1,15)
Bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.
(Mk 1,14-20)
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

Itinerarium , , , ,

ECH!

Sobota 21 stycznia 2012

Z pośpiechu wypadło mi śniadanie z porannego harmonogramu. Zachodzę do sklepiku spożywczego i mówię do ekspedientki:

– Śniadanie poproszę.

Pani się uśmiecha, dopytuje co bym chciał, czy jogurt z truskawkami czy może z jagodami. Wolę oczywiście z żurawiną, ale co tam! Bułeczki dwie dokładam i kilka plasterków żółtego sera, bo był to piątek.
Pani pakuje, podlicza i mruga oczkiem:

– Co..? Żona się zbuntowała? Hm?
– No tak, wie pani, od samego początku taka była – ciągnę historyjkę.
– Trza se było wziąć taką domową, co lubi śniadanka mężusiowi do łóżeczka szykować.
– E tam, są takie? – kontynuuję i ukradkiem sprawdzam czy mi koloratka nie wystaje z koszuli.

– Panie! Ja to mojemu nawet kawusię słodzę!

Ech! Są takie sklepiki! Ech, pewnie są takie żony! Ech, pewnie słodzą kawę! Ech!

Itinerarium , , , ,

O WIECZNOŚCI

Piątek 20 stycznia 2012

Pięknie jest, karnawał się rozkręca. Do wiosny bliżej co dnia. Jeszcze trochę kolęd w kościołach. Wyprzedaże prawie wszędzie. Już nie Boxing Day, ale cały Boxing Year.
Pochłaniają nas te wszystkie sprawy, od rana do wieczora. A przecież jest życie wieczne. I dziś trzeba odwagi, aby otwierać drzwi do Komnat Bez Końca.
Nie trzeba stygmatów, bilokacji i lewitacji. Chyba, że ktoś potrafi i przytrafi się mu. Chleb zawsze da się podzielić. I czas. Miłość równa się wieczność. Każdego dnia. Dwudziestego stycznia, w piątek, jak najbardziej też.

Itinerarium , , , , , , , ,

TEST NADZIEI

Czwartek 19 stycznia 2012

Bardzo lubię przyszłość. Przynosi mi wciąż wiele niespodzianek, ciekawe spotkania, niesamowitych ludzi, cudowne widoki i fascynujące wyzwania. Myślę, że ta Najdalsza Przyszłość będzie jeszcze bardziej imponująca niż ta możliwa do ogarnięcia wyobraźnią.
Coraz częściej spotykam jednak ludzi, którzy przyszłości się boją. Patrzą na jutro z lękiem, niepewnością i obawami. W innej wersji, wielu ludziom obraz jutra jawi się jako bezbarwny, nijaki i mdły.
Czekam z ufnością na przyszłość i dziwię się, że są ludzie, którzy się jej boją. A jak to jest u Was? Pragniecie przyszłości czy lękacie się jej? To chyba najprostszy i najprawdziwszy test nadziei.

Itinerarium , , , ,

CIAŁA W DIALOGU

Środa 18 stycznia 2012

Pewnie niektórzy z was wiedzą, że co roku 18 stycznia zaczyna się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Dzień wcześniej w Kościele Katolickim obchodzony jest Dzień Judaizmu, a dzień po wspomnianym Tygodniu, mamy jeszcze Dzień Islamu. Wszystkie te Dni i Tygodnie mają ugruntowaną formułę – organizuje się panele dyskusyjne, wykłady i jakąś wersję modlitwy, ekumenicznej (z chrześcijanami) lub międzyreligijnej (z muzułmanami czy żydami). Grzecznie, ładnie, kulturalnie, bez wyzwisk i wykazywania kto ma rację.
Współczesność zdominowana jest przez fetysz dialogu. Nie wiem dlaczego uznano, że nie ma nic lepszego nad dialog. I nawet w tak szacownych instytucjach jak Episkopat mamy – Komisję do spraw Dialogu, a w niej wysyp zespołów dialogowych: Bilateralny Zespół Katolicko-Prawosławny, ze Wspólnotą Kościelną Luterańsko-Augsburską, Komisja Mieszana Ds. Dialogu Teologicznego Między Kościołem Rzymskokatolickim i Kościołem Starokatolickim Mariawitów,  ze Wspólnotą Kościelną Polsko-Katolicką,  ze Wspólnotą Kościelną Adwentystów Dnia Siódmego, Komitet Ds. Dialogu z Judaizmem, Komitet Ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi, Komitet Ds. Dialogu z Niewierzącymi. Głowa boli, nie? Choć nie wątpię, że owe Komisje, Zespoły i Komitety są bardzo ważne. Są, mam w nich wielu znajomych, którzy naprawdę lubią dialogi.
Nie inaczej jest także w życiu społecznym, tu spotkamy Komisję ds. Dialogu Społecznego, różne Ciała ds. Dialogu, Zespoły Dwustronne, Trójstronne, Wielostronne, Apelacyjne, Odwoławcze, komitety, które mają zapobiegać albo prognozować, rozstrzygać, opiniować, analizować, wnioskować, przeciwdziałać, przyznawać, rozważać i negocjować. Przyznaję, że obecnie udało mi się wymigać prawie ze wszystkich tego typu Ciał, Komisji i Komitetów. Męczą mnie te wszystkie dialogi, rozmowy, konfrontacje, „uzgadnianie stanowisk”, „polaryzacje poglądów”, „wymiany zdań” i „szermierki opinii”. W żadnym z tych dziwnych zgromadzeń nie stawia się wymagania, aby ich uczestnicy mówili prawdę albo mądrze. Wszędzie panuje fetysz – „wyrażam swoją opinię”. A ta „swoja opinia” często bywa głupia, nieprzemyślana, banalna lub zgoła nieprawdziwa. Nie szkodzi, chodzi o dialog.
Postulaty mam dwa. Pierwszy – zamiast wszystkich Ciał do Dialogu, powołałbym Ciała do Roboty, do pracy, do działania (a znam tylko komisje ds. przeciw-działania). Myślę o dziełach miłości, solidarności, wobec ubogich, bezdomnych, uchodźców, dzieci ulicy czy więźniów. Jestem aktywnym członkiem takich zespołów działania i widzę w tym sens.
A drugi postulat mam taki – powołać Komisję (Zespół, Komitet, Ciało, cokolwiek) ds. Likwidacji Komisji, Komitetów, Zespołów i innych dziwnych Ciał ds. Dialogu.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

METODA MICHELSA

Wtorek 17 stycznia 2012

Przypadkiem znalazłem się na chwilę na spotkaniu Legionu Maryi, akurat w trakcie kateny, dość ekskluzywnej modlitwy, spotykanej w niektórych wspólnotach. Piękne skandowanie, rytmiczne, budujące, nawet jakaś siła w tym się kryje. Ale spotkanie się kończy a bogobojni legioniści rozchodzą się do domów.
W piłce nożnej są zasadniczo trzy formacje. Obronna – bramkarz, dwaj stoperzy (ewentualnie jeden libero) i dwaj boczni obrońcy. Linia  środkowa to zwykle dwaj lub trzej pomocnicy. I wreszcie atak (napad, ofensywa), gdzie mamy od dwóch do nawet czterech napastników. W latach siedemdziesiątych zapomniany dziś Rinus Michels stworzył strategię futbolu totalnego, gdzie – upraszczając – jak trzeba wszyscy atakują (no może poza bramkarzem) i wszyscy się bronią. Dzięki tej formule drużyna Holandii osiągnęła naprawdę imponujące sukcesy.
Odnoszę wrażenie, że we współczesnym chrześcijaństwie dominuje tendencja do tworzenia tylko i wyłącznie formacji obronnych. Bojowe nazwy niczego jeszcze nie rozwiązują. Legion Maryi siedzi w salkach i odmawia kateny. Rycerstwo Niepokalanej (dawniej nawet Milicja!) oprócz modlitwy, wydaje coraz mniej czytanego „Rycerza”. Armia Zbawienia skupiła się na rozdawaniu ubrań dla potrzebujących. Co do Armii, to jedynie lubelska „Armia Dzieci” miała odwagę ostatnio pojawić się na ulicach miasta (w orszaku Trzech Króli). No ale Armia Dzieci to jedna jaskółka, która wiadomo wiosny nie czyni.
Wybaczcie, jak komuś nadepnę na odcisk, ale wydaje mi się, że wszystkie oazy, KSM-y, neokatechumenaty, charyzmatycy, legiony, rycerstwa, pochowały się w salkach przykościelnych, chwalą tam Pana Boga, hymny śpiewają, czasem popijają herbatkę i biadolą na bezbożne czasy. A na Areopagach XXI wieku chrześcijan nie ma. W Plazach, Tesco, Leclerqach, Obi i innych Leroy trwa antyewangelizacja z nachalną promocją nowego boga o imieniu Komercja. Z dystansem patrzę na mnożące się ekskluzywizmy – znowu proszę wybaczyć jak kogoś rozdrażnię  – typu portal „przenaczeni.pl”, gdzie szuka się męża lub żony o profilu katolickim. Dobrze, że w czasach św. Moniki portal ten nie działał, bo inaczej nie nawróciłaby ani męża (poganina Patrycjusza) ani syna (hedonisty, później św. Augustyna). Nie chodzi też o działania „podobne”, dawniej znane były „wyroby czekoladopodobne”, które tylko kolorem przypominały czekoladę i imitacje złota pod nazwą „Jablonex”. Tak zwane rybki na samochodach, niby to mające coś oznaczać, bardziej byłyby stosowne dla miłośników wędkarstwa.
Idźcie na cały świat! Czytam w Ewangelii, idźcie! Mamy czyste złoto, wieść o zmartwychwstaniu Chrystusa i naszym zmartwychwstaniu, mamy orędzie o szaleństwie i zwycięstwie miłości. To pozwala zwyciężać. Wszyscy musimy być w ataku! Chrześcijaństwo totalne! Tak wygrywała Holandia w futbolu, przepraszam za nieudolne porównanie. Jak wszyscy pozostaniemy w obronie, zgubimy sens Ewangelii.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,