DIABŁY ROZCHACHANE

Kazanie na Pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu
17 lutego 2013

Oczywiście nie przyjdzie żaden diabeł i nie będzie proponował nam zamiany kamieni w chleb czy w kaszankę na gorąco. Nie przyjdzie i nie skusi – za pokłon – panowaniem nad całym światem. Nie zrzuci nas też z jakiegoś wieżowca w dół, na próbę, każdy z nas zna prawa grawitacji.
Diabły są sprytne, zawsze takie były. Zamieszkały w naszych telefonach komórkowych i wysyłają stamtąd złe wiadomości, obraźliwe i bezsensowne. Bardzo dobrze czują się w galeriach handlowych, gdzie czyhają na nasz wolny czas i całkiem przyjemnie nam go organizują. Uwielbiają monitory naszych komputerów i mocno przykuwają oczy do nich. Są małe i mieszczą się w naszych kieszeniach a znają się nawet na kartach płatniczych i kredytowych, i cały czas naciągają nas na kupowanie bzdetów. Mają swoje diable festiwale, kiedy wpadamy w furię i kłócimy się z najbliższą rodziną albo szkodzimy po cichu kolegom z pracy. Są bardzo wesołe i rozchachane kiedy pogrążamy się w konsumowaniu kolejnych odcinków seriali, z których nic i nigdy nie wynika.
Słowem, diabła zawsze mamy za skórą, bardzo blisko, z ofertą pustki, głupoty, dziwactwa, sprośności i braku czasu. A po Bożemu jest tak, że miłość (i w ten sposób Pan Bóg) przepłasza je najskuteczniej.

Kazanie dźwiękowe – www.itinerarium.pl

LITURGIA SŁOWA

(Pwt 26,4-10)
Kapłan weźmie z twoich rąk koszyk i położy go przed ołtarzem Pana, Boga twego. A ty wówczas wypowiesz te słowa wobec Pana, Boga swego: Ojciec mój, Aramejczyk błądzący, zstąpił do Egiptu, przybył tam w niewielkiej liczbie ludzi i tam się rozrósł w naród ogromny, silny i liczny. Egipcjanie źle się z nami obchodzili, gnębili nas i nałożyli na nas ciężkie roboty przymusowe. Wtedy myśmy wołali do Pana, Boga ojców naszych. Usłyszał Pan nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie. Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Zaprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie. Rozłożysz je przed Panem, Bogiem swoim. Oddasz pokłon Panu, Bogu swemu.
(Ps 91,1-2.10-15)
REFREN: Bądź ze mną, Panie, w moim utrapieniu
Kto się w opiekę oddał Najwyższemu
i mieszka w cieniu Wszechmocnego,
mówi do Pana: „Tyś moją ucieczką i twierdzą
Boże mój, któremu ufam”.
Nie przystąpi do ciebie niedola,
a cios nie dosięgnie twego namiotu.
Bo rozkazał swoim aniołom,
aby cię strzegli na wszystkich twych drogach.
Będą cię nosili na rękach
abyś nie uraził stopy o kamień.
Będziesz stąpał po wężach i żmijach,
a lwa i smoka podepczesz.
„Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie,
osłonię go, bo poznał moje imię.
Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham
i będę z nim w utrapieniu,
wyzwolę go i sławą obdarzę”.
(Rz 10,8-13)
Cóż mówi Pismo? “Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim”. A jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.
(Mt 4,4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.
(Łk 4,1-13)
Jezus pełen Ducha Świętego, powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek. Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Lecz Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.

Itinerarium , , , , , , , ,

WŚRÓD CZERNIDEŁ I XBOXÓW

Sobota 16 lutego 2013

Dzieci mają niezwykłą przenikliwość i trafność sądów. Pytałem je ostatnio w kwestii wyrzeczeń wielkopostnych. Od razu śmiało wystrzelił ośmiolatek: „Dziewczyny powinny się o połowę mniej malować!” Część kaplicy obsadzona przez młodziutką płeć piękną zaszemrała półgłosem, co na pewno było oznaką dezaprobaty dla owego wyrzeczenia. Nie zgadywałem czy opór dotyczył niemożności powstrzymania się od fresków twarzowych w ogóle czy też problematyczna była połowa. Przyklasnąłem malcowi, zuch z polotem!
Nieco starsza (na oko) dziewczynka dorzuciła, że można wyrzec się komputera, pod pewnymi warunkami. „Można mniej grać na komputerze i na przykład nie otwierać „xboxa live”, tylko normalny „xbox”. No bo z Facebooka to nie można zrezygnować …” Ta ostatnia fraza została przyjęta zgodnie przez całą nastoletnią społeczność obozową. A autorka pomysłu została nagrodzona przeze mnie stosowną pochwałą.
W tych dziecięcych uwagach dostrzegam dwie warte zapamiętania myśli. Pierwsza, w wyrzeczeniach nie zawsze musi dominować skrajny radykalizm (zero malowania i zero komputera), ale cnota umiarkowania, zachwalana wszakże przez naszą tradycję (zawsze lepsze coś niż nic). I druga, absolutnie wbrew zwyczajom, dzieci świetnie czują, że z Panem Bogiem mają do czynienia w konkretnym życiu, pośród tuszy i czernideł, xboxów i codziennie odwiedzanych portali. Tutaj mieści się doświadczenie transcendencji i immanencji, tutaj też mogą coś zrobić dla Pana Boga. Podobnie zresztą jak i każdy z nas.

Itinerarium , , , , , ,

TWARDA MODLITWA

Czwartek 14 lutego 2013

 

 

 

W Wielkim Poście będę pisał o tym, co moim zdaniem, w wierze najważniejsze. I chyba modlitwa przychodzi nam na myśl.

Jest chyba coraz gorzej z naszą modlitwą a liczba zniechęconych rośnie lawinowo. Żadne wezwania, abyśmy zaczęli się modlić, nie odnoszą skutku. Przypuszczam, że wola modlitwy umiera w miarę zaniku sensu w naszym życiu. Kiedy coraz mniej nam na czymkolwiek zależy, przestaniemy modlić się i kochać. Wspominałem już o młodych ludziach zagranicą, którzy paradowali w koszulkach z napisami „Life is short, so pray hard” („Życie jest krótkie, módl się ostro”). Ale komu zdarza się, choćby przebłyskiem pojąć, że to prawda? Że życie jest bardzo krótkie i że trzeba w nim walczyć? Nasze modlitwy są mdłe, ospałe, letnie i bezbarwne. Wysyłamy formuły (w Wielkim Poście urozmaicone o Drogi Krzyżowe i Gorzkie Żale) ku Niebu na wszelki wypadek, z poczucia obowiązku lub też bez żadnego powodu, z najzwyklejszego przyzwyczajenia. W trakcie przysypiamy, myśli latają od drugiego dania na obiad po godzinę ulubionego serialu.

Ale na czym nam zależy? Abrahamowi zależało na swoich ziomkach (Rdz 18, 20-32) i wydarł Bogu 40 zagrożonych unicestwieniem. Mojżeszowi odpadały z bólu ręce, ale walczył cały dzień o swój lud. Anna, matka Jana Chrzciciela walczyła wiele dni i wiele nocy o dziecko.

Moja rada jest krótka – sprawdź, jak najprędzej, co jest w życiu najważniejsze dla ciebie. Te punkty są miejscami, gdzie może wytrysnąć twoja prawdziwa, twarda i żywa modlitwa. Jakie życie, taka modlitwa i miłość.

Itinerarium , , , , , , ,

KTO ODSTAWIA LANDRYNKI NA POST WIELKI

Środa Popielcowa 13 lutego 2013

I mamy Wielki Post, z dzieciństwa przypomina mi się, że trzeba było odstawić landrynki a w piątki poprzestać na jednym talerzu zupy. Pobożniejsi z nas wykluczą na te 40 dni alkohol ze spisu, popieram. Choć nawołuję do umiaru, dochody naszego państwa na rok 2013 wyniosą 299 miliardów złotych, w tym ponad 30 mld ze sprzedaży alkoholu. Zatem w trosce o los narodu, całkowita abstynencja może nie jest wskazana.

Dobrze jest się czegoś wyrzec, ale nie ma takich rzeczy – z tych używanych przez nas – których wyrzeczenie się mogłoby się Panu Bogu spodobać i z czego On miałby jakikolwiek pożytek. Niewątpliwie jednak z pewnych wyrzeczeń pożytek będą mieli ludzie wokół nas i my sami. Na przykład wyrzec się o 50 % czasu spędzanego na portalach społecznościowych i on-line i ofiarować go na spotkania w cztery czy sześć czy osiem oczu. Na przykład wyrzec się o 50 % czasu przegadywanego przez telefony i komunikatory i ofiarować go na spacery, w ten przepiękny przedwiosenny czas. Na przykład wyrzec się pretensji do życia, że za ciężkie i za krótkie, a dać się porwać cudom poranków i miękkim uściskom wieczorów. Na przykład marudzić tylko w godzinach od dwudziestej trzeciej wieczorem do szóstej rano. Na przykład wypowiadać każde słowo z jednosekundowym namysłem.

Wreszcie odnaleźć i odkurzyć swoją komórkę – patrz niżej i nie ruszaj do wycierania Noki czy Samsunga – wchodzić do niej codziennie i w ukryciu słuchać Bożej tęsknoty. W ogóle, jak czytam  dzisiaj, program Jezusa jest w kierunku do wewnątrz. I faktycznie, najlepsze rzeczy robimy w ukryciu („wejdź do swojej komórki”), po cichu („nie trąb przed sobą”), bezwiednie („niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa”). Ach, jakże byśmy Pana Boga zachwycili! Spróbujemy?

 

LITURGIA SŁOWA

 

 

 

(Mt 6,1-6.16-18)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej komórki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Itinerarium , , , , , , ,

BARSZCZANKI I NIESPODZIANKI

Ostatki czyli wtorek 12 lutego 2013

Mam na dzisiejsze ostatki dwie idee, jedną zabawną, którą noszę już jakiś czas w sobie i drugą poważną, która narodziła się wczoraj, wskutek decyzji Benedykta VI. To po kolei.

BARSZCZANKI

Większość filiżanek z którymi miałem dotychczas do czynienia (i pewnie większość na świecie) ma jedno ucho, choć – jak się o tym niedawno przekonałem – niektóre mają po dwa ucha. Na dodatek tzw. specjaliści twierdzą, że wcale nie są filiżankami.

Kilkanaście dni temu w domu gdzie rezyduję, pojawili się niespodziewani goście, dwie panie i pan. Grzecznie zapytałem czy chcą się czegoś napić. Chcieli herbatę. Rzuciłem się zatem do kredensu, zaparkowałem na tacę cztery filiżanki, pierwsze z brzegu, rozstawiłem na zgrabnym stoliczku, przyniosłem wrzątek. Panie zamrugały oczętami (wtedy sądziłem, że z zadowolenia), wrzuciły torebki do filiżanek, ja zaparzyłem. Po czym omówiliśmy interesy i rozmowa zeszła na tematy luźne. Jedna z pań, zapytała – mrugając powiekami jeszcze żywiej niż na początku – czy ja zawsze jestem taki oryginalny. Byłem przekonany, że robi aluzję do poważnego wątku z rozmowy i przyjąłem jej słowa za komplement dla mojego intelektu. Panie jeszcze na koniec zamrugały powiekami i rzęsami, pan raczej był wstrzemięźliwy i pożegnaliśmy się.

Na drugi dzień, siedząc w biurze, usłyszałem, jak pani, która na co dzień zajmuje się herbatą w domu i która właśnie zabierała się za zmywanie naczyń użytych poprzedniego dnia, z dużym zdziwieniem mówiła do koleżanki:

– Ty patrz, ktoś parzył herbatę we flaczarkach …

Obydwie zaniosły się głośnym śmiechem. I ja wychyliłem się z biura, żeby zobaczyć w czym rzecz, a raczej w czym śmiech. Ujrzałem, że panie śmieją się z moich filiżanek! I na dodatek nazywają je flaczarkami. Już potem usłyszałem, że filiżanki do herbaty mają po jednym uchu a flaczarki zwykle po dwa ucha. Na nic zdały się moje protesty, że te filiżanki z dwoma uchami niesłusznie noszą miano flaczarek, ponieważ widziałem, że podawano w nich także barszczyk i rosół, więc nazwa „rosolanki” i „barszczanki” też by była akuratna. Ale mogę się nie znać i trzymajmy się wersji, że jestem oryginalny.

OSTATKI BENEDYKTA

Druga idea dotyczy abdykacji Benedykta XVI. Pośród ostatnio nudnych i ogranych newsów ze sfer kościelnych (pedofilia księży, wtrącanie się duchownych do polityki, bogactwa Kościoła) nareszcie pojawiła się wieść nowa i świeża, żywa i niespodziana. Mam w tej kwestii swoje dwa grosze.

Grosz pierwszy jest taki, że decyzja Benedykta XVI oznacza, iż potęga tradycji, pozorna świętość etykiety i ceremoniału, uznawane za bodaj najważniejszy wyznacznik zachowań kościelnych, zostały złamane przez siłę logiki i racjonalności. Nie dawał rady, czuł się słabo, więc zrezygnował, logiczne to i racjonalne. I to zaskakuje i dziwi.

Grosz drugi jest taki, że – skoro zdarzają się zaskoczenia i niespodzianki – to ufajmy, że doczekamy iż Kościół zacznie poważnie traktować Ewangelię i jej największe przykazanie, czyli miłość. Wbrew potęgi tradycji i pozornej świętości etykiety i ceremoniału. I to też może zaskoczyć i zdziwić. Nie wiem czy się zdarzy, ale trzymajmy się wersji, że jestem oryginalny …

Itinerarium , , , , , , , , ,

ANI DRZEMKA ANI PĘD

Na odpoczynek mamy wieczność, kawałek nocy i parę dni urlopu. Choć praktykujemy inaczej, odpoczywając przez większość życia.
Już się zaczął siódmy tydzień tego roku. W ten okropny poniedziałek przypominamy sobie ile mamy zaległości, zaniedbań, rachunków, już się nazbierało tego od początku roku. Bo najpierw był długi Nowy Rok i powoli rozkręcał się styczeń. A teraz ten marazm poźnozimowy i przedwiosenny, żaden zapał nas nie dopada, przeciwnie kolejne rozwlekłe depresje.
Żyjemy przeważnie albo w nudnym letargu albo w szalonym pędzie, i jedno i drugie męczy i zniesmacza. Podpowiadam, że potrzebujemy przyśpieszenia, które jest najlepszą drogą do świętości. Przyśpieszenia, które budzi nas z życiowych drzemek, ale jednocześnie chroni od absurdu wyścigu szczurów. Przyśpieszenie jest jak w sam raz!
Biblijny naród wybrany wychodził z niewoli egipskiej nie w histerycznej panice ani w paradnym marszu, wychodził pośpiesznie. Maria Magdalena nie biegła do pustego grobu na złamanie karku ani też nie podążała leniwym spacerkiem, szła z pośpiechem. Tak samo pasterze w drodze do Betlejem, tak samo Maria na spotkanie z Elżbietą. Z pośpiechem także schodził z sykomory mój ulubiony Zacheusz, aby przyjąć w swoim domu Jezusa.
Rozpoczęliśmy siódmy tydzień nowego roku, jak się pośpieszymy, wszystko nadrobimy i ze wszystkim damy radę. A zwłaszcza w kwestiach miłości trzeba pośpiechu, bo jak pisał ks. Jan Od Wierszy, ludzie tak szybko odchodzą.

Itinerarium , , , , , , , , ,

W WYMIARZE SERCA I DUSZY

Kazanie na V Niedzielę Zwykłą

10 lutego 2013

 I są sieci i ryby. I głębia, której się boimy, bo przecież możemy potonąć. Na mieliznach życia mamy nawet święty spokój. Ale zbawiamy się tylko na niepewnej głębi. Tyle metafora, pogodny kąsek dla wyobraźni.

A co z naszym życiem i jak ta ewangelia (i cała reszta) ma się do naszego losu? Jaka głębia? Nie wszyscy mieli szczęście z kutra łowić śledzie i makrele na pełnym morzu, inni wymiotują już dziesięć metrów od brzegu przy pierwszym bujaniu jachtu, więc pozostawmy te głębie z boku.

Bardziej natchnieni, a mam wrażenie, że rosną w liczbę, biorą się za głębie duchowe i płyną. Na przykład od księgi do księgi, płyną od św. Bonawentury, przez św. Jana od Krzyża do mistycznych głębi św. Edyty Stein. Potem przytaczają wyrafinowane sentencje i mają głębię, wiem coś o tym, sam czytałem. Jeszcze inni płyną na głębie powiedziałbym artystyczne, mają proroctwa i dar ich wyjaśniania, i jeszcze inne dary, jak glosolalia (mówienie nieznanymi sobie i nie wyuczonymi językami, i to całkiem na trzeźwo) czy nagłe „zaśnięcia w duchu” z fizycznym osuwaniem się na ziemię. A dane mi jest znać jedną osobę z tych zasypiających i osuwających się „w duchu”, która wcześniej upewnia się czy ktoś zabezpiecza ją przed zbyt gwałtownym kontaktem z posadzką. Słusznie, głębia głębią, ale cnota roztropności też od Ducha pochodzi. Nie żartuję z żadnych wyżej wspomnianych głębi, choć przyznaję, że są to głębie elitarne, nie dla wszystkich.

I co ma zrobić słuchacz (czytelnik) dzisiejszej Ewangelii? Nurzać się w smakowitych metaforach? Zawziąć się i przegryźć przez pięć tomów klasyki mistyki chrześcijańskiej? Zapisać do głębi odnowy charyzmatycznej, nawet jak języków obcych wyuczył się na kursach? Myślę, że na głębię można wypływać co krok i co rusz. Głębia zaczyna się wtedy, kiedy zamiast notorycznego paplania i mielenia językiem, nadstawiamy ucha i serca. Kiedy zamiast kłamać, co jest coraz bardziej obowiązującą normą, poszukamy prawdy i przylgniemy do niej, być może odkrywając jej dawno zapomniany smak. Kiedy jednemu staremu przyjacielowi poświęcimy trochę więcej czasu niż monitorowi komputera. Głębia to jest działanie w wymiarze duszy i serca, nawet jak myjemy kubki, jak usypiamy dzieci, jak czytamy mistyków. To jest ta głębia, na której się zbawiamy.

 

PS. Wspomnienie ś.p. Arcybiskupa Józefa Życińskiego w 3 rocznicę Jego śmierci – na www.itinerarium.pl

 

Liturgia słowa

 

(Iz 6,1-2a.3-8)
W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł. I wołał jeden do drugiego: Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały. Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem. I powiedziałem: Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów! Wówczas przyleciał do mnie jeden z serafinów, trzymając w ręce węgiel, który kleszczami wziął z ołtarza. Dotknął nim ust moich i rzekł: Oto dotknęło to twoich warg: twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech. I usłyszałem głos Pana mówiącego: Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł? Odpowiedziałem: Oto ja, poślij mnie!

(Ps 138,1-5.7-8)
REFREN: Wobec aniołów psalm zaśpiewam Panu

Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich.
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.

I będę sławił Twe imię za łaskę i wierność,
bo ponad wszystko wywyższyłeś Twe imię i obietnicę.
Wysłuchałeś mnie kiedy, Cię wzywałem,
pomnożyłeś pomoc mojej duszy.

Wszyscy królowie ziemi będą dziękować Tobie, Panie,
gdy usłyszą słowa ust Twoich,
i będą opiewać drogi Pana:
„Zaprawdę, chwała Pana jest wielka”.

Wybawia mnie Twoja prawica.
Pan za mnie wszystko dokona.
Panie, Twa łaska trwa na wieki;
nie porzucaj dzieła rąk Twoich.

(1 Kor 15,1-11)
Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, którąście przyjęli i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem… Chyba żebyście uwierzyli na próżno. Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi. Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną. Tak więc czy to ja, czy inni, tak nauczamy i tak wyście uwierzyli.

(Mt 4,19)
Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.

(Łk 5,1-11)
Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

 

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

MARKETING CHŁOPIE!

Sobota 9 lutego 2013

 Zmarł pewien gość i jak to zwykle bywa, wylądował przed świętym Piotrem. A tu niespodzianka, bo Piotr pyta: „Wolisz do nieba czy do piekła?”. Gość, nie w ciemię bity, wysunął prośbę czy może obejrzeć wcześniej jedno i drugie. Na co Piotr od razu przystał.

Najpierw przez jakieś dziwne okienko oglądali Niebo. Rzędy równiutko ustawionych krzeseł, ludzie jacyś spięci i święci, cisi i spokojni, muzyka stateczna, usypiająca, troszkę jakby nudnawo. Potem zerknęli do Piekła, a tam imprezka! Gorzała się leje po kielichach, tańczą swawolnie w parach i grupkach, jadła wszelakiego nadmiar, słowem balanga!

Gość szybko zdecydował – „Do piekła!”. No to św. Piotr odrzwia uchylił i pchnął tam człeka. I się zaczęło! Diabeł chwycił go w dwie czarcie łapy i klasycznie – smoła, kociołek i widły. Gość się wkurza i podejmuje dyskusję:

– Jak to ? Przecież miał być balanga i impreza? A tu co?

Diabeł stanął jak wryty i rzecze:

– Boże! (zdarza się i czortom taka fraza!), dwudziesty pierwszy wiek i nie wiedzą! Marketing chłopie! Marketing!

Itinerarium , , , , ,

PRZYJAŹŃ BOGA

Piątek 8 lutego 2013

 Ludzie wołają bezgłośnie, chcą się zwierzyć, porozmawiać, wyżalić i wyspowiadać przed jakimkolwiek konfesjonałem. Wyznają samotność, rozpacz i zwykłe smutki. Czują, że jak zostaną wysłuchani zostaną rozgrzeszeni z picia, tycia i w ogóle z życia. I to jest święte ludzkie prawo.

Rzecz w tym, że liczba nadawców komunikatów zawierających wołanie o pomoc wciąż rośnie, eter się zagęszcza. I rzecz w tym, że już nie ma za wielu słuchających.

Blisko dwa tysiące lat temu takie wołanie popłynęło w niebo: „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?”. I także nie było słuchaczy i odbiorców. Ale w tamtym piątkowym wołaniu zawarły się wszystkie nasze rozpacze, samotności i smutki. Kiedy cierpimy, drżymy, zasmucamy się na całego, kiedy umieramy, jesteśmy ukryci w wołaniu Jezusa. I wtedy zdobywamy przyjaźń samego Boga.

Itinerarium , , , , , , ,

NAJLEPSI LUDZIE NA ŚWIECIE

Czwartek 7 lutego 2013

 

 

Powoli uczę się od Pana Jezusa najtrudniejszej sztuki. Jak On w niepiśmiennym tchórzu, Kefasie a potem Piotrze, widział świętego i głowę chrześcijaństwa? Trochę tak, jakby zaryzykować i dać kiepskiemu traktorzyście do prowadzenia pociąg z tysiącem ludzi. Ale się udało.

Jak Jezus w zrujnowanej kobiecie z Magdali zobaczył świadka swojego zmartwychwstania i uczynił z niej świętą – Magdalenę –  którą teraz wzywamy w Litanii do Wszystkich Świętych? Jak Mu się udało trafić do konusa Zacheusza i to tak, że ten połowę swojego wielkiego majątku rozdał ubogim a tym, których skrzywdził wynagrodził poczwórnie (Łk 19,1-10) ?

Ta najtrudniejsza sztuka, to zdolność widzenia piękna i dobra w ludziach, zachwytu ich wyjątkowością i cudownością. Nabieramy się na medialny kicz, który wciska nam, że ludzie to aferzyści, niedojdy, głupole, oszuści, skandaliści i brutale.

Mamy wkoło siebie dobrze znanych ludzi, żony, mężów, córki i synów, siostry i braci. Dobrze ich znacie, dali się wam w skórę nie raz. O nie, nie, nie, nie!

To są święci, bardzo święci ludzie, najlepsi jakich mogliście spotkać w życiu! I ja się także tej sztuki uczę, po Bożemu widzieć ludzi, widzieć w nich same najlepsze rzeczy (bo te wredne i paskudne to diabeł kolekcjonuje).

Itinerarium , , , , ,