ANI DRZEMKA ANI PĘD

Na odpoczynek mamy wieczność, kawałek nocy i parę dni urlopu. Choć praktykujemy inaczej, odpoczywając przez większość życia.
Już się zaczął siódmy tydzień tego roku. W ten okropny poniedziałek przypominamy sobie ile mamy zaległości, zaniedbań, rachunków, już się nazbierało tego od początku roku. Bo najpierw był długi Nowy Rok i powoli rozkręcał się styczeń. A teraz ten marazm poźnozimowy i przedwiosenny, żaden zapał nas nie dopada, przeciwnie kolejne rozwlekłe depresje.
Żyjemy przeważnie albo w nudnym letargu albo w szalonym pędzie, i jedno i drugie męczy i zniesmacza. Podpowiadam, że potrzebujemy przyśpieszenia, które jest najlepszą drogą do świętości. Przyśpieszenia, które budzi nas z życiowych drzemek, ale jednocześnie chroni od absurdu wyścigu szczurów. Przyśpieszenie jest jak w sam raz!
Biblijny naród wybrany wychodził z niewoli egipskiej nie w histerycznej panice ani w paradnym marszu, wychodził pośpiesznie. Maria Magdalena nie biegła do pustego grobu na złamanie karku ani też nie podążała leniwym spacerkiem, szła z pośpiechem. Tak samo pasterze w drodze do Betlejem, tak samo Maria na spotkanie z Elżbietą. Z pośpiechem także schodził z sykomory mój ulubiony Zacheusz, aby przyjąć w swoim domu Jezusa.
Rozpoczęliśmy siódmy tydzień nowego roku, jak się pośpieszymy, wszystko nadrobimy i ze wszystkim damy radę. A zwłaszcza w kwestiach miłości trzeba pośpiechu, bo jak pisał ks. Jan Od Wierszy, ludzie tak szybko odchodzą.

Itinerarium , , , , , , , , ,

11 responses to ANI DRZEMKA ANI PĘD


Dodaj komentarz