POHARATANI NA NASZEJ DRODZE

 

 

Kazanie na 15 Niedzielę Zwykłą

14 lipca 2013

 

Znam tę opowieść na pamięć i traktuję całkiem poważnie. Zaczyna się od pytania jednego ze słuchaczy Jezusa o życie wieczne, a historia o Miłosiernym Samarytaninie jest odpowiedzią na to początkowe pytanie.

Pan Bóg daje nam na drodze życia bardzo wielu „ledwo żywych”, tak czy inaczej obitych, poranionych, stłamszonych, zakrwawionych i poharatanych. Daje nam ich po to, abyśmy się nad nimi wzruszyli i ocalili, okazali miłosierdzie.

Okazali miłosierdzie, a przy okazji zbawili.

 

Kazanie dźwiękowe : www.itinerarium.pl

 

Liturgia słowa

 

 

(Pwt 30,10-14)
Mojżesz powiedział do ludu: Będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, przestrzegając jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa; jeśli wrócisz do Pana, Boga swego, z całego swego serca i z całej swej duszy. , a Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można było powiedzieć: Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je. I nie jest za morzem, aby można było powiedzieć: Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je. Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić.

(Ps 69,14.17.30-31.36ab.37)
REFREN: Ożyje serce szukających Boga

Lecz ja, Panie, modlę się do Ciebie
w czas łaski, o Boże;
wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci,
w Twojej zbawczej wierności.

Wysłuchaj mnie, Panie, bo łaskawa jest Twoja miłość,
spójrz na mnie w ogromie swego miłosierdzia.
Ja zaś jestem nędzny i pełen cierpienia;
niech pomoc Twa, Boże mnie strzeże.

Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go z dziękczynieniem.
Bóg bowiem ocali Syjon i miasta Judy zbuduje.
To będzie dziedzictwem potomstwa sług Jego,
miłujący Jego imię przebywać tam będą.

(Kol 1,15-20)
Chrystus Jezus jest obrazem Boga niewidzialnego, Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża.

(J 13,34)
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.

(Łk 10,25-37)
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

 

Itinerarium , , , ,

AŻ TAK ZŁE CZASY?

 

 

 

Sobota 13 lipca 2013

 

Moja kuzynka wiele lat temu jako dziecko poszła z mamą do lekarki. Pani zbadała ją, wypytywała ciepło, mówiła bardzo życzliwie i  spokojnie. Od tamtej pory kuzynka dociekała kiedy znowu pójdzie do tej „dobrej, białej pani”. Ja zakodowałem sobie z dzieciństwa, że bardzo dobrym człowiekiem jest nauczyciel, a to dlatego, że mój pierwszy nauczyciel chętnie wypożyczał mi książki, których nigdy nie miałem (i nie mam) dość.

Wiedziałem doskonale gdzie warsztat ma szewc, dobry człowiek, bo zawsze znalazł sposób na naprawę podniszczonych butów. I znałem miejsce gdzie inny dobry człowiek, piekarz, miał rano świeże i słodkie drożdżówki.

Nie umiem powiedzieć kiedy dobro przestało być normą związaną w sposób oczywisty z człowiekiem, a stało się zdumiewającą rzadkością. Tak zdumiewającą, że powstały pomysły aby dobro jakoś szczególnie nagradzać. Na niektórych galach widzę ludzi zażenowanych honorami za czynienie dobra, są zawstydzeni i zwykle odpowiadają, że nic nadzwyczajnego nie robią, że postępują „normalnie”. Normalnie, bo dobro jest normą, zasadą ich życia, pierwszym impulsem organizującym zachowanie wobec innych ludzi czy świata. Normalnie znaczy dobrze. Może czymś godnym uwagi byłoby w ich przypadku dokonanie jakiegoś cudu, ale zwykła pomoc, gorliwe wypełnianie obowiązków czy usłużenie komuś w potrzebie (przy stracie własnego czasu czy pieniędzy), uważają za normę i czuliby się podle, gdyby postąpili inaczej.

Na koniec zastanawiam się, czy nadeszły czasy, że trzeba wołać: „Bądźmy dla siebie nawzajem dobrzy”? Czy mamy aż tak złe czasy?

Itinerarium , , , ,

CZERWONE ŚWIATŁA I WOLNOŚĆ CAŁKOWITA

 

Piątek 12 lipca 2013

 

Dla większości ludzi żyjących w miastach punktem odniesienia są skrzyżowania z sygnalizacją świetlną, wielkie budynki, centra handlowe i dzielnice rozrywki. Zarządzają nami światła czerwone, zielone i pomarańczowe, zielone strzałki, pasy pojedyncze i podwójne, zebry, znaki zakazu, nakazu i ostrzegawcze, drogowskazy i szlabany. Oczywiście wszystko to porządkuje i organizuje nasze życie, przynosi pewnie wiele pożytku.

Przynosi wiele pożytku choć zwalnia z obowiązku myślenia oraz angażuje w tak wysokim stopniu uwagę, że niczego prawie nie widzimy dookoła. Są takie miasta na świecie (większe od Warszawy!), gdzie można przez skrzyżowanie przejechać na czerwonym świetle, o ile nic nie jedzie na drodze z zielonym światłem. Głupie? Może jednak u podstaw takiego rozwiązania tkwi postulat myślenia? Znam przypadek pani, która stała późną nocą przez ponad kwadrans na czerwonym świetle, dopiero telefon do męża przyniósł rozwiązanie – sygnalizacja ma awarię! W kodeksach drogowych niektórych państw istnieje zapis, że nie wolno parkować w miejscach utrudniających ruch, i w związku z tym znak zakazu zatrzymywania się i postoju jest bardzo rzadki. W Polsce zawsze rozśmiesza mnie napis „Nie parkować przed bramą wjazdową”, przecież to jest naprawdę komunikat dla ćwierćinteligentów, każdy z inteligencją ciut większą może sobie wyobrazić, że z bramy wyjeżdżają samochody.

Znaki, światła, linie, tablice, a dalej paragrafy, ustępy, kanony i rosnąca liczba ustaw, niby mają nam ułatwić życie, ale w sumie zabijają myślenie i wrażliwość. Ilekroć wertuję Ewangelię, znajduję w niej świeży powiew wolności i zaproszenie do otwarcia się.

W Jezusowym nauczaniu o zbawieniu i najważniejszych sprawach człowieka, pojawiają się przedziwnie błahe istoty. Są w nim wróble (od których jesteśmy ważniejsi w oczach Boga), są lilie polne (piękniejsze od nas mimo cudów kosmetologii), jest drzewo figowe (które zostaje ocalone na kolejny rok, co podpowiada i nam szansę nawrócenia), jest ziarno pszeniczne (które obumiera, aby przynosić obfity owoc), jest krzew winny (tkwiące w nim gałązki tętnią życiem) oraz drobny grosz wdowi, co posłużył za motto wykładu o miłości absolutnej.

Z kolei ewangeliczna wolność i rozmach wyobraźni, pozostawiły nam sceny warte uwagi – że da się chodzić po tafli jeziora (i nie tonąć), nakarmić pięcioma chlebami i dwoma rybami pięć tysięcy mężczyzn (bez jakiegoś ukrytego cateringu) oraz zamienić wodę w wino, bez ingerencji sztukmistrzów.

Może zobaczymy dziś jakieś niepokaźne wróble, może staniemy przed ważnym wyzwaniem uczynienia tak zwanej rzeczy niemożliwej. I może okaże się, że wszystko jest znakiem od Pana Boga i że mamy o wile większe możliwości niż dotychczas myśleliśmy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

RĘCE CIĄGLE W PRACY

 

Czwartek 11 lipca 2013

 

 

W czasie poważnych kazań i przemówień religijnych zwykle nie mówi się o całkowicie ludzkich gestach i zachowaniach Jezusa. A jest w nich coś bardzo prostego i zarazem niezwykłego oraz godnego naśladowania.

Jezus wchodzi do domu Piotra, widzi chorą kobietę (teściową gospodarza) i podnosi ją „ująwszy za rękę”. Na pewno mógł to zrobić bezdotykowo, na odległość. On jednak dotyka kobietę. Zaraz potem natrafia na trędowatego i znów „wyciągnął rękę i dotknął go”. Metoda kontaktu bezpośredniego. W kolejnej scenie Jezus je i pije z celnikami, siedzi z nimi przy stole. Podczas burzy na jeziorze beztrosko śpi „w tyle łodzi na wezgłowiu”, blisko swoich uczniów na jednej łajbie.

Jezus pozwala dotknąć się kobiecie cierpiącej na krwotok i znów bierze za rękę córkę Jaira. Co rusz czytam, że Jezus kogoś dotyka, kładzie ręce, bierze w objęcia. Jego ręce są ciągle w pracy. Efektem jest zdrowie spotykanych ludzi, zmiana ich życia.

Może to wszystko jest prostą podpowiedzią do naśladowania Jezusa.

Itinerarium , , , , , , ,

KOMARY TNĄ A MY ROBIMY SWOJE

 

Środa 10 lipca 2013

 

Mówiono o nim, że odszedł od zmysłów. Dlatego jego bliscy chcieli go powstrzymać. Spora grupa zawyrokowała o nim: „On jest opętany przez złego ducha i odchodzi od zmysłów. Czemu go słuchacie?”.  To były opinie z ulicy. Elity narodu orzekły bardziej naukowo: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”. Jego moralność była wysoce podejrzana: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników!” Z tego powodu budził publiczne zgorszenie: „Czemu on je i pije z celnikami i grzesznikami?” Tak, Jezus miał fatalny „pi ar” (PR).

Pomimo cudów i pięknych czynów, do końca ciągnęła się za nim zła fama: podburza lud, łamie prawo ludzkie i Boskie, nie szanuje tradycji, nie trzyma się postów, szaleniec zdolny pociągnąć za sobą tłumy. W tajnych gabinetach dostojników religijnych i politycznych zapadła decyzja o usunięciu niebezpiecznego charyzmatyka. Prostą i znaną od dawna metodą plotek, oszczerstw i zeznań fałszywych świadków cel został osiągnięty, Jezus zginął. Z pozoru, jak wiemy, przegrał.

Mamy w sobie zakodowaną potrzebę dobrej opinii i ciekawi jesteśmy czy inni dobrze o nas mówią, niepokoi zaś zasłyszana krytyka czy obelga. W imię uzyskania oznak sympatii potrafimy się przymilać, zmieniać poglądy i udawać głupich. I na pewno nie pamiętamy dziwnego błogosławieństwa Jezusa: „Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.” No pięknie, skacze ktoś z uciechy jak mu dowalą z lewa i prawa? Dręczą nas myśli: „Jak on mógł tak o mnie powiedzieć?”, „Kto się odważa takie plotki rozsiewać o mnie?” I gotowi jesteśmy długo prostować niesłuszne obmowy czy zarzuty, choć to i tak nie powstrzyma ludzkiej chęci komentowania czy ubliżania nam.

Próbował radzić sobie z tym Norwid i tak doradzał:

 

Szkoda, mój bracie, na wiatr ducha wywiać

I krew wypluwać tęsknotą,

żeby siedzących w cyrku uszczęśliwiać-

więc mów, że milczę tak oto.

 

Milczeć jest trudno, zwłaszcza kiedy Internet podsuwa narzędzia do wszechobecnej plotki i bezpodstawnych złośliwości, więc chyba nikt nie uniknie zaczepek i ukąszeń.

Tym bardziej zawsze trzeba pamiętać, żeby robić swoje nie przejmując się tym, co pomyślą i powiedzą inni. Gdyby Pan Jezus tracił czas i energię na zwalczanie złych opinii o sobie, nie mógłby zajmować się zbawieniem. Spotykam coraz więcej ludzi, którzy cierpią i boleją nad tym, że ktoś coś złego czy nieprawdziwego powiedziała albo napisał o nich. Męczą się tym i zadręczają i koncentrują niemal całą energię aby odkręcać ów „pi ar”. Doradzam, że nie warto, że to pokusa uwikłania się w daremne boje. Trzeba żyć pięknie i mnożyć dobro, tym się cieszyć i za to Panu Bogu dziękować.

Wytrawni wspinacze wpatrzeni są w szczyty, które mają do zdobycia i prawie zupełnie nie dostrzegają, że jakieś komary tną z lewa i prawa.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

GEN PRZEWRAŻLIWIENIA ?

 

Wtorek 9 lipca 2013

 

 

Jest lato, w naszej części świata są wakacje i urlopy. Nie chciałbym psuć komukolwiek z was nastroju, ale też nie chcę udawać, że wszystko jest w porządku. Letnia mgła w mediach przesłania smutne fakty.

Spoglądam od czasu do czasu w anglojęzyczną stację Al Jazeera, cokolwiek by o niej nie powiedzieć, widzę ile osób codziennie ginie w Afganistanie, Pakistanie, Iraku, Syrii i ostatnio w Egipcie. Informacja, że codziennie ginie kilkaset albo kilka tysięcy niewinnych ludzi, dwa czy trzy tysiące kilometrów ode mnie, nie robi wrażenia w gąszczu wielu innych dramatycznych newsów. Ale patrzę na to inaczej, giną tam moje siostry i moi bracia. Mahmud, Adil, Hosni, Amir, Baha, Zakij. Almas, Fawzija, Ikram, Naila, Wisal. Te imiona, pierwsze męskie, drugie kobiece, nic mi nie mówią, a przecież za każdym z nich kryje się indywidulana i niepowtarzalna historia, życie człowieka, niewinnie zastrzelonego, zagazowanego, kogoś kto zginął od wybuchu bomby albo miny. Machnąć ręką i wytłumaczyć sobie, że i tak nic na to nie poradzę? To ich konflikty, ich wojna i ich sprawa?  Mam w sobie jakiś gen przewrażliwienia?

Czy modlitwa i pamięć to niewiele znaczące gesty solidarności? Nie wiem, ale robię to codziennie. I szczerze mówiąc, źle się czuję jak mam świętować rocznicę jakiejś masakry, której można było uniknąć. Tak będzie za rok, kiedy cały świat będzie oburzał się na wzajemną rzeź Hutu i Tutsi (w 20 rocznicę), choć mógł zapobiec temu konfliktowi.

Ufam w dobrą przyszłość ludzkości, w braterstwo i pokój, ale bezradność wobec śmierci niewinnych ludzi zawsze napełnia mnie smutkiem. Pomimo pięknego lata za oknami.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

JESTEM OBDAROWANY LUDŹMI

 

Poniedziałek 8 lipca 2013

 

 

Niedawno wysłuchałem kilku skarg na teściowe, rzadko słyszę narzekania na teściów, nie wiem czemu tak jest, ale takich skarg słucham. Dziwię się, że niektórzy z moich znajomych mówią o swoich dzieciach niemal jak o diabelstwach, a przecież to ich krew. Nie pamiętam, kiedy ostatnio słyszałem z ust pracowników coś dobrego o ich szefach, za to zdarza mi się zasłyszeć pochlebne opinie szefów o podwładnych. Bardzo w ogóle się dziwię, że ludzie tak dużo wzajemnie na siebie narzekają.

Wiem, że nie jesteśmy aniołami, miewamy chwile wredne i okropne. Niemniej każdego dnia zdziwiony jestem, że są wokół mnie ludzie. Niby to oczywiste, tak było od zawsze. Bardzo mnie jednak cieszy, że od rana mam się do kogo odezwać i mam kogo słuchać. Widzę jak ludzie śmieją się razem ze słońcem, pozwalają mu brązowić ramiona i plecy. I z naprawdę wielką radością mówię wam – jak dobrze, że są ludzie wokół mnie i przy mnie. Nie zamieniłbym ich na żadne luksusowe rezydencje, prywatny samolot czy gigantyczny stan konta.

Jestem pewien, że nic piękniejszego i cennego nad ludzi nie mam w życiu. Ci wszyscy ludzie, z którymi wymienię dzisiaj  „Dzień dobry”, staram się tak to wypowiadać, żeby faktycznie mieli dobry dzień. Wszystkim ludziom, którym dziś  powiem lub odpowiem „Szczęść Boże!”, naprawdę z głębi serca życzę Bożego szczęścia.

Czuję się bardzo uprzywilejowany i obdarowany ludźmi, ich spojrzeniami, telefonami, pozdrowieniami i spotkaniami. Naprawdę nic lepszego i piękniejszego nie mam. Bardzo mnie ciekawi, co ludzie myślą, co mówią, co robią, o czym marzą, czego pragną. Ludzie, każdy człowiek, którego już znam i którego poznam, to fantastyczna przygoda i obietnica.

I tak na koniec, zastanawiam się, czy przypadkiem Pan Bóg nie postanowił stać się człowiekiem, z tej właśnie przyczyny, że nic piękniejszego i dobrego nad człowieka nie ma.

Itinerarium , , , , ,

SKROMNE ŻYCIOWE COŚ WIĘCEJ

 

 

 

Kazanie na 14 niedzielę zwykłą

7 lipca 2013

 

 

Idźcie. Nieście pokój, przybliżajcie ludziom Królestwo Boże. W tych słowach mieści się kwintesencja Ewangelii i dziś je słyszymy.

Pamiętam moment, kiedy poczułem się adresatem tych słów, to była późna wiosna i w deszczu, pamiętam gdzie to było i co było dookoła. To chyba był czas kiedy zostałem posłany. Do jedzenia, picia, spania, studiów a potem pracy, doszedł najważniejszy wymiar, wymiar misji. Zacząłem odkrywać po co żyję i rozumieć, że mam coś do zrobienia.

Uczniowie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii otrzymują posłanie, aby iść i nieść pokój ludziom. Nie stają się wskutek tego istotami anielskimi, nadal jedzą, piją, śpią, kłócą się, robią głupoty. Od teraz wiedzą po co jedzą, piją, śpią i wszystko inne.

Spokojnie, misja niesienia pokoju i przybliżania Królestwa Bożego nie oznacza, że mam non-stop i wszystkim dookoła powtarzać wersety z Ewangelii (choć tak niektórzy pojmują ewangelizację). Historia uczniów podpowiada, że mam otworzyć się i otwierać coraz bardziej na każdego człowieka. Mam iść do ludzi, rozmawiać z  nimi, zaprzyjaźniać się, zbliżać, dzielić z nimi zarówno brud jak i piękno życia. W każdym spotkaniu, rozmowie, posiłku, wygłupach, jest jednak coś więcej. Jest misja niesienia pokoju i cichego przybliżania Królestwa Bożego, do czego jestem posłany.

Nie umiem pewnie dobrze tego wyjaśnić i opowiedzieć, ale myślę, że w życiu chodzi o to coś więcej, o skromną misję przekazywania pokoju, sensu, dobra, życzliwości i serdeczności.

 

Kazanie dźwiękowe: www.itinerarium.pl

 

LITURGIA SŁOWA

 

 

(Iz 66,10-14c)
Radujcie się wraz z Jerozolimą, weselcie się w niej wszyscy, co ją miłujecie! Cieszcie się z nią bardzo wy wszyscy, którzyście się nad nią smucili, ażebyście ssać mogli aż do nasycenia z piersi jej pociech; ażebyście ciągnęli mleko z rozkoszą z pełnej piersi jej chwały. Tak bowiem mówi Pan: Oto Ja skieruję do niej pokój jak rzekę i chwałę narodów – jak strumień wezbrany. Ich niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone. Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę; w Jerozolimie doznacie pociechy. Na ten widok rozraduje się serce wasze, a kości wasze nabiorą świeżości jak murawa. Ręka Pana da się poznać Jego sługom.

(Ps 66,1-3.4-7.16.20)
REFREN: Niech cała ziemia chwali swego Boga

Z radością sławcie Boga, wszystkie ziemie,
opiewajcie chwałę Jego imienia,
cześć Mu wspaniałą oddajcie.
Powiedzcie Bogu: „Jak zadziwiające są Twe dzieła!

Niechaj Cię wielbi cała ziemia i niechaj śpiewa Tobie,
niech Twoje imię opiewa”.
Przyjdźcie i patrzcie na dzieła Boga:
zadziwiających rzeczy dokonał wśród ludzi.

Morze na suchy ląd zamienił,
pieszo przeszli przez rzekę:
Nim się przeto radujmy!
Jego potęga włada na wieki.

Przyjdźcie i słuchajcie mnie wszyscy,
którzy boicie się Boga,
opowiem, co uczynił mej duszy.
Błogosławiony Bóg, który nie odepchnął mej prośby
i nie oddalił ode mnie swej łaski.

(Ga 6,14-18)
Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, i na Izraela Bożego /niech zstąpi/ pokój i miłosierdzie. Odtąd niech już nikt nie sprawia mi przykrości: przecież ja na ciele swoim noszę blizny, znamię przynależności do Jezusa. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z duchem waszym, bracia! Amen.

(Kol 3,15a.16a)
Sercami waszymi niech rządzi Chrystusowy pokój, słowo Chrystusa niech w nas przebywa z całym swoim bogactwem.

(Łk 10,1-12.17-20)
Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.

Itinerarium , , , , ,

NAJLEPSZY DZIEŃ DOBREGO POCZĄTKU

 

Sobota 6 lipca 2013

 

Sobota, pełnia weekendu, na dodatek lato, większość z was pewnie odpoczywa albo leniuchuje. Nie wpiszę się dziś w nastrój laby.

W dzieciństwie przechodziłem trudną i nagłą operację. Mama dowiedziała się, że będę operowany w sobotę. „O! To dobrze, jestem spokojna! Sobota to dzień Matki Bożej!” Miała rację, poszło świetnie.

W dawnych zwyczajach wiele rzeczy miało swój początek w sobotę. Pamiętam, że pierwszy pokos siana należało ciąć w sobotę, podobnie ze żniwami, każdy chciał zacząć w sobotę, choćby trochę łanu, ale w sobotę. Sobota była dniem dobrego początku.

Wielka Sobota, przed Wielkanocą, była uprzywilejowanym dniem szczęśliwego zasiewu i bezwzględnie trzeba było rzucać w niwę ziarno na chleb właśnie tego dnia. Powszechne było przekonanie, że sobota jest dniem najszczęśliwszym i że w sobotę, choćby na chwilkę, ale zawsze pojawiało się słońce na niebie.  Z pewnością sobotnie szczęścia wiązano z czcią Bogurodzicy, oddawaną Jej tego dnia. A może i z przekonaniem, że „szóstego dnia stworzenia” (za opisem w Księdze Rodzaju) powstała korona Bożych dzieł – człowiek, więc sobota to niejako urodziny każdego z nas.

Czasy się zmieniają, przybywa nam „wolnego”, choć zabawne, że dawniej więcej pracowaliśmy (sześć dni) a odpoczywaliśmy mniej. Kto jednak planuje jakieś mądre i dobre rzeczy, niech nie czeka  z nimi do poniedziałku. Sobota to dzień dobrego początku, najszczęśliwszy dzień tygodnia!

Itinerarium , , , ,

I SŁUCHAM I ŚMIEJĘ SIĘ

 

 

Piątek 5 lipca 2013

 

Słucham jak mówisz o swoim cierpieniu, że boli. Czasem trochę mniej, ale potem wraca. Nie mogę nic więcej zrobić, jak tylko cię słuchać. I powtarzać, że rozumiem. Kiedy odejdę, nie będziesz miał komu opowiedzieć o swoim cierpieniu i bólu.

Z kolei tobie przerywam, ilekroć zaczynasz mantrę: „Ja już nie dam rady”. Wiem, że dasz radę, a ja muszę ci to przypominać, abyś w końcu w to uwierzył. Wiara rodzi się ze słuchania, ta wiara we własne siły także. Zatem to nie takie puste gadanie, kiedy namolnie przypominam, że dasz radę.

Siedzę przy tobie i wiem, że pozostało ci niewiele dni. Nie możesz już mówić i nie ruszasz się. Ale patrzysz i ja patrzę. Oczyma wysyłam komunikat: „Nie jesteś sam!” Patrzymy na siebie długie minuty i godziny. Nic więcej nie mogę zrobić, tylko patrzę.

Z kolei ty opowiadasz, że za kilka tygodni urodzisz dziecko. Śmiejesz się i dziwisz, że tworzysz życie. Ja słucham, śmieję się z tobą, też się dziwię.

Sztuka istnienia, przez słuchanie, spojrzenie, słowo i śmiech. Sztuka istnienia, której codziennie się uczę.

Itinerarium , , , , , , ,