KIEDY BIELEJĄ ZBOŻA

Środa 24 lipca 2013

W hymnie Exultet śpiewanym podczas Wigilii Paschalnej (z Wielkiej Soboty na Wielkanoc) znajdują się takie słowa: „O, zaiste błogosławiona noc, w której się łączy niebo z ziemią, sprawy boskie ze sprawami ludzkimi”. Niebo z ziemią, sprawy boskie ze sprawami ludzkimi.

Ilekroć czytam Ewangelię, zdumiewa mnie unia tych dwóch światów. Chleb i wino stają się ciałem i krwią Boga, woda znakiem obmycia z grzechów, wiatr i ogień zwiastują Ducha Świętego. Chleb, wino, woda, ogień, wiatr.  Ludzka wspólnota nabiera tajemniczego wymiaru pozaziemskiego, ponieważ jest mistycznym Ciałem Chrystusa, Kościołem. W losie Chrystusa (np. w zapisie Credo) są sformułowania bliskie każdemu z nas „Narodził się …” oraz „Umarł …” („pod ponckim Piłatem”). W historii chrześcijaństwa co rusz pojawiały się koncepcje wedle których Chrystus był „przebrany” za człowieka, ale naprawdę nim nie był. Z dystansem podchodzono np. do fizjologicznych zachowań Chrystusa, a ewangeliczne informacje o tym, że jadł, pił, drzemał, denerwował się i jęczał w bólu, starano się pomijać. Na szczęście idee te uznano za herezje.

Skoro jednak, co jest cudownym skarbem naszej wiary, sprawy boskie połączyły się z ludzkimi, to wszystko co ludzkie prowadzić może ku Bogu. Wszystko. Kiedy teraz patrzę na bielejące zboża, na kilka dni przed żniwami, nieodparcie mam wrażenie, że dzieje się coś bardzo boskiego. Zboża odsyłają mnie do chleba, który przemieniać się może w ciało Boga; przenoszą mnie również w tajemnicę ziarna, które obumiera, aby przynieść owoc, plon.

Kiedy widzę ludzi umęczonych pracą, zmęczonych, tych naprawiających w upale dziurawe jezdnie, tych za kierownicą dużych ciężarówek, tych stukających wytrwale w klawiatury komputerów, mam przekonanie, że ich trud wpisany jest w wielkie dzieło kontynuacji stworzenia. Ich praca to nie tylko „ludzkie sprawy”, ale Boża praca, w której oni uczestniczą.

Dzięki dobrej pogodzie w parkach i na ścieżkach spacerują rodzice  z dziećmi, pchają wózki z pociechami, co chwilę łapią niesforne maluchy rwące się zawsze w niewłaściwe strony. Kiedy to widzę, to jestem pewien, że to nie są tylko „ludzkie sprawy”, ale że kryje się w nich Boża sprawa, tajemnica miłości. Zawsze takie obrazki dają mi wielką, choć cichą, radość.

Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie … (to św. Paweł), wszystko możecie czynić na chwałę Boga. Każda nasza ludzka sprawa jest złączona z Bożą.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

PRZYSPAWANA LOKOMOTYWA A DZIEJE ŚWIATA

Wtorek 23 lipca 2013

 Bezimienny kolejarz w Lublinie (lipiec w roku 1980) przyspawał lokomotywę do torów, powodem był sprzeciw wobec niskich zarobków. Z tego wydarzenia wzniecił się strajk w Lublinie i Świdniku. W miesiąc potem śladem lubelskich kolejarzy poszli stoczniowcy na Pomorzu i górnicy na Śląsku,  a dalej jedna trzecia Polski. Powstała Solidarność a jej wicher zachwiał konstrukcją świata i od roku 1989 r. mamy nowy świat. Tak, w olbrzymim skrócie, wygląda historia najnowsza.

Zadziałała tutaj pozytywnie zasada, że jeden kamyk powoduje lawinę. Bezimienny lubelski kolejarz nie wiedział, że jego czyn skruszy blok komunistyczny, wstrząśnie murem berlińskim i da początek wolności wielu narodom (zmuszonych wcześniej do bycia „narodem radzieckim”). Kolejarz działał słusznie, miał rację, jego bunt był sprawiedliwy i zacny. I Bogu dzięki, że miał odwagę ruszyć jeden kamyk.

Ksiądz Karol Wojtyła jeszcze jako wikariusz w Niegowici gromadził wokół siebie młodzież, grał z nimi w piłkę, rozmawiał o wierze i ojczyźnie. Potem, jako duszpasterz akademicki w Krakowie i Lublinie, skupiał studentów i albo chodził z nimi po górach albo spływał kajakami, przy okazji modlił się z nimi i rozmawiał o Bogu. A jak został papieżem, zwołał (rok 1985) młodzież do Rzymu, aby modlić się z nimi i rozmawiać o wierze. Potem zwoływał młodzież w różne miejsca na świecie i tak powstał Światowy Dzień Młodzieży. Obecny rozgrywa się w Rio de Janeiro. I znowu zadziałała pozytywnie zasada kamyka i lawiny.

Podaję dwa przykłady, jak z Polski popłynęły w świat impulsy, radykalnie odmieniające dzieje świata i Kościoła. Bogu dzięki.

Na koniec zachęta, jeśli dziś przyjdzie komukolwiek z was zrobić jakąś małą a dobrą, słuszną i sprawiedliwą rzecz, niech się nie waha. To może być kamyk w jakiejś pięknej lawinie. Ale o tym już ktoś napisze za 50 lat.

PS. Wskazana jest pomysłowość, proszę już nie spawać lokomotyw do szyn …

Itinerarium , , , , , , , , , ,

ZALOTNE POKUSY DOOKOŁA

Poniedziałek 22 lipca 2013

Ludzie dojrzali i odpowiedzialni zdają się dobrze wiedzieć czym są pokusy, znają je, umieją się im opierać, a jeśli już ulegają to tylko dlatego, że chcą.

Przypomnę jednak, że pokusy nie są głupie tak jak i ich autor, kusiciel. To, co jawnie jest pokusą , nie uczyni nam wiele złego. Myślę, że czyha na nas kilka pokus przebranych sprytnie i zalotnie w szaty zjawisk naturalnych, te mogą istotnie nas zniszczyć.

Pierwszą z nich jest zniechęcenie na drodze osiągania dobrych celów życiowych. Pokusa zniechęcenia ma wielu adwokatów, którzy podpowiadają, że nie dam rady, całkiem obiektywnie, bo przecież „już nie mam siły”, „to jednak mnie przerasta”, „wypaliłem się”. Wszystko przychodzi do głowy jako dobry argument, aby porzucić postawione cele. Zniechęcenie jest pokusą, która skaża myśli, uczucia a zwłaszcza wolę (chęci brak).

Drugą pokusą, tłumaczoną także względami naturalnymi, jest rozczarowanie. Suflerzy tej zmory do obydwu uszu szepcą: „Ludzie są podli!”, „Świat jest beznadziejny!”, „Życie jest głupie!” Istotą rozczarowania jest utrata wiary w sens oraz dezercja z walki o dobro i miłość, mimo wszystko.

Trzecia z pokus, z pozoru romantyczna i „ludzka”, to smutek. Smutek to osmolone szkiełko, które diabeł wciska nam na oczy (i serce), dzięki czemu widzimy tylko zło, głupotę i kłamstwo. Oczywiście, to wszystko się zdarza, ale przecież dobro, prawda i mądrość zawsze są w przewadze, choć w osmolonym szkiełku ich nie widać.

Inwazja zniechęcenia, rozczarowań i smutku to codzienne doświadczenie naszych czasów. Normalne, myślimy. Przeciwnie! To jest właśnie gra kusiciela, subtelne kuszenie,  z pozoru naturalne uleganie a faktycznie kompletna porażka.

Bronię się codziennie nadzieją, bo ona nie zawodzi. I coraz bardziej rozumiem czemu chrześcijanie to „ludzie nadziei”, którzy nie schodzą z pola walki, trwają mocno, niezachwianie. Ludzie, którzy pełni nadziei ciągle mają chęć, uparcie i z polotem kochają i cieszą się z każdego nowego dnia.

Itinerarium , , , , , , ,

HEREZJA GDYBY NIE KOBIETY

Kazanie na 16 niedzielę zwykłą

21 lipca 2013

 Miłość to owoc, który dojrzewa w każdym czasie. Chyba wielu z nas kojarzy tę myśl z Matką Teresą z Kalkuty. Gdy oceniasz ludzi, nie masz czasu aby ich kochać, to inna prawda zapisana przez nią.

Św. Katarzyna ze Sieny spisała także niezwykłe myśli. Bez korzenia miłości drzewo duszy nie wyda owocu, lecz uschnie. Natychmiast to najlepszy czas do czynienia dobra.

Największym aktem miłości bliźniego jest stała słoneczność duszy, rozsyłająca wszędzie promienie swe jasne i ciepłe. Nieraz uśmiech twój wlać może do duszy zniechęconej, smutnej, zbolałej, jakby nowe życie, nadzieję, że nastaną lepsze czasy, że nie wszystko stracone, że Bóg czuwa. To wyczytałem u Urszuli Ledóchowskiej.

Od czasów Marii, siedzącej u stóp Pana i wsłuchującej się w Jego naukę, tysiące kobiet zajmują to miejsce. Słuchają Jezusa, niekiedy zapisują Jego słowa.

Zeszlibyśmy chyba na skrajne herezje, gdyby nie kobiety słuchające Jezusa i dzielące się z nami Jego słowem.

 

Kazanie w wersji dźwiękowej – www.itinerarium.pl

 

Liturgia słowa

(Rdz 18,1-10a)
Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego. A oni mu rzekli: Uczyń tak, jak powiedziałeś. Abraham poszedł więc spiesznie do namiotu Sary i rzekł: Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki. Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem. Zapytali go: Gdzie jest twoja żona, Sara? – Odpowiedział im: W tym oto namiocie. Rzekł mu [jeden z nich]: O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna.

(Ps 15,1-5)
REFREN: Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie

Kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie
i mówi prawdę w swym sercu,
kto swym językiem oszczerstw nie głosi.

Kto nie czyni bliźniemu nic złego,
nie ubliża swoim sąsiadom,
kto za godnego wzgardy uważa złoczyńcę,
ale szanuje tego, kto się boi Pana.

Kto dotrzyma przysięgi dla siebie niekorzystnej,
kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu.
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.

(Kol 1,24-28)
Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. Jego sługą stałem się według zleconego mi wobec was Bożego włodarstwa: mam wypełnić /posłannictwo głoszenia/ słowa Bożego. Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jak wielkie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią Chrystus pośród was – nadzieja chwały. Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka okazać doskonałym w Chrystusie.

(Dz 16,14b)
Otwórz, Panie, nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

(Łk 10,38-42)
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba <mało albo=””>tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

 

Itinerarium , , , ,

AGRAFON O SZCZĘŚCIU

Sobota 20 lipca 2013

 Przy wyjściu ze sklepu natknąłem się na młodą dziewczynę upychającą butelki z piwem do plecaka. Dziewczyna była niewielkiego wzrostu i wyraźnie nie radziła sobie. Zapytałem: Czy mogę Pani jakoś pomóc? – Tak! Niech pan mi zarzuci ten plecak a potem od góry włoży jeszcze dwie butelki. Pomogłem, przy okazji dopytałem czy jej nie za ciężko. – Ciężko, ale wie pan, koleżanka obroniła magisterkę i mamy spotkanko. Dowiedziałem się, że butelek jest aż 37, więc dźwigała kilkanaście kilogramów. Zastanowiło mnie tylko czy absolwenci nie mieli kogoś bardziej mocarnego do transportu napojów.

Heroizm polecałbym w sytuacjach bardziej chwalebnych, ale mimo wszystko dziewczyna myślała o innych i coś chciała zrobić dla przyjaciół. Zapewne nawet nie zdawała sobie sprawy, że działała według zasady: Jestem szczęśliwa wtedy, gdy mogę coś zrobić, aby inni byli szczęśliwi.

W tekstach biblijnych zachował się tzw. agrafon, czyli wypowiedź, zdanie, fraza, przypisywane Jezusowi, ale nie zapisane w Ewangelii. „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”, te słowa przypisuje Jezusowi św. Paweł (patrz; Dz 20,35). Bez wątpienia wyczuwamy w nich ducha nauczania Jezusa.

Cały piękny sobotni dzień przed nami, kazania nie będę prawił. Tysiąc miłych i dobrych rzeczy mogę dziś zrobić dla szczęścia innych, a na zasadzie rezonansu szczęście i mnie  ogarnie.

Itinerarium , , , , , ,

KATYŃ EL COBRE ZGORZELEC

Piątek 19 lipca 2013

Wspominałem w tym miejscu już kilka razy o niezwykłych pielgrzymach, których miałem przywilej poznać. Pozwolę sobie na trzy migawki z „frontu”.

Roman i Wojtek, którzy na początku czerwca wyruszyli z podwórka św. Faustyny (miejsca jej urodzin, Głogowiec koło Świnic Warckich, niedaleko Łęczycy) dzisiaj docierają do Katynia. Idą pieszo, mają już za sobą Warszawę i Wilno. W sumie zaliczą ponad 4 500 km. Katyń a potem Smoleńsk są dla nich bardzo ważne, ponieważ idą w Pielgrzymce Pokoju i Pojednania, ofiarując swój trud za braterstwo narodów polskiego, białoruskiego, rosyjskiego i ukraińskiego. Modlą się nogami, jak sami mówią. Potem przez Moskwę, Charków, Miednoje, wczesną jesienią dotrą do Polski (przez Lublin).

Idą nie wiedząc gdzie będą nocować, raz trafia im się stodoła z posłaniem ze słomy, innym razem białoruska dacza. Najczęściej popijają kwas chlebowy. Spotykają, rozmawiają i modlą się z katolikami, prawosławnymi i ewangelikami. Niosą ze sobą ikonę wschodniej świętej, Olgi. Drugą patronką pielgrzymki jest św. Faustyna.

Darwina i Jacek, o których niedawno wspominałem, są już na trasie z Hawany do El Cobre, na Kubie. Będą iść przez blisko 30 dni w intencji narodu kubańskiego, modląc się o pojednanie mieszkańców Wyspy i odnowę ich wiary. Na tym szlaku pątniczym patronuje im św. Faustyna i bł. Ks. Jerzy Popiełuszko.

Wreszcie Piotr i Michał, do niedawna młodzi więźniowie, obecnie na zwolnieniu warunkowym, dzisiaj zbliżają się (pieszo, w towarzystwie opiekunów) do Krakowa, idąc szlakiem św. Jakuba. W ciągu miesiąca dotrą, ufam, do Zgorzelca. Po drodze mierzą się ze swoją przeszłością i wykuwają wizję przyszłości.

Wszyscy wspomniani pielgrzymi modlą się za ważne sprawy i potrzebują modlitwy. Myślę, że dzięki takim szalonym ludziom, Ewangelia nie pozostaje jedynie książką (nawet niezwykłą), ale wciąż się dzieje. Całe życie Jezusa, tak jak znamy je z kart Ewangelii, to były trzy pielgrzymki do Jerozolimy. Wszystko rozgrywało się w drodze. I pewnie nadal, wszystko co naprawdę ważne w naszym życiu, dokonuje się w drodze.

 

O Romku i Wojtku – www.idzieczlowiek.pl (także na FB)

Relacja z trasy – piątek 19 lipca, 16.30 – na falach Radia eR 87,9 FM, www.radioer.pl

 

Jacek i Darwina pisują na stronie: www.naszewedrowanie.blogspot.pl

 

Echa z Nowej Drogi znajdziecie na stronie: www.nowadroga.eu

 

Radio eR na bieżąco relacjonuje wszystkie wspomniane pielgrzymki.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

CZYNNE POMIMO URLOPU

 

Czwartek 18 lipca 2013

 

Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie. Ta ewangeliczna fraza może nie powinna być przywoływana w trakcie kanikuły, kiedy akurat zewsząd płyną zachęty do „wrzucania na luz”. Niemniej czytam jasno, że czuwanie i modlitwa wskazane są w każdym czasie. Wtopieni w rytm pracy i odpoczynku koniec świata też chętniej zaakceptowalibyśmy w jakiś dżdżysty listopadowy wieczór niż w gorące letnie popołudnie na plaży.

Żadne okoliczności nie zwalniają nas z powinności czuwania nad zbawieniem swoim i powierzonych nam osób. To oznacza przede wszystkim, że nie ma dnia w którym możemy zapomnieć o miłości albo że mamy dni w których myślimy tylko o sobie. W miłości nie ma przerw, tzw. „słodkich chwil lenistwa” i tabliczek „Nieczynne z powodu urlopu”.

Miłość nigdy nie ustaje, czytam w słowie Boga (1 Kor 13,8). Nigdy. Nigdy nie ustaje. Czuwa i modli się w każdym czasie. W każdym czasie zbawia nas, którzy kochamy i zbawia w każdym czasie tych, których kochamy.

Itinerarium , , , , ,

PIERWSZA ZASADA NAKARM SĄSIADA

Dzieci, z którymi się ostatnio codziennie spotykam, z Polski i Ukrainy, siadają do posiłków i przypominają sobie, że „Pierwsza zasada to nakarm sąsiada!” Podsuwają sobie koszyki z chlebem oraz grzecznie i wylewnie pytają „Ile nalać ci zupy?”.

Parę dziewczyn skrzyknęło się i za kilka dni na tydzień wiozą na obóz gromadę urwisów z bodaj najbiedniejszej dzielnicy w mieście. Jakoś zorganizowały kuchnię, kadrę opiekuńczą i chyba wystarczającą liczbę złotówek na wszystkie przejazdy.

Wkrótce w naszym regionie (Bezwola pod Radzyniem)  otwiera się nowy ośrodek dla uchodźców. I pierwsza rzecz, jaką usłyszałem od znajomych, którym bliskie są te sprawy, to kwestia dojechania do nowych przybyszów z jakimś „lotnym” przedszkolem.

Im bliżej sierpnia i rocznic polskiej solidarności, oraz sporów politycznych kto najpełniej ideały z roku 1980 przechował i realizuje, z tym większą radością donoszę, że jest solidarność prostych i wrażliwych ludzi. Nie kłócą się, nie robią marszy, nie piszą manifestów. Rozglądają się dookoła, widzą co trzeba i można zrobić i faktycznie to robią. Jest solidarność.

Itinerarium , , , , , ,

DZIEWIĘĆ GODZIN NA KOLANACH

 

 

 

Wtorek 16 lipca 2013

 

 

Przypuszczam, że wielu z was, podobnie jak i ja, co jakiś czas słyszy: „Pomódl się za mnie!”, „Zmów zdrowaśkę za mnie!”, „Pamiętaj o mnie w modlitwie” albo „Westchnij za mną, mam trudną sprawę!”

Jedna z moich koleżanek, karmelitanka bosa, opowiadała, że rozpoczęła modlitwę ok. 9 rano, a kiedy znów spojrzała na zegarek było już po 18.00, zupełnie nie zauważyła upływu czasu. W czasie swoich zakonnych modlitw przynajmniej godzinę dziennie poświęca na wspieranie przyjaciół, znajomych i ważnych dzieł. Dzięki temu wiem, że jestem objęty jej duchową pomocą i troską. Na podobnej zasadzie wzmacniają mnie również inne siostry. Codziennie pamięta o mnie także mama z różańcem.

W swoim rytmie modlitwy ogarniam każdego dnia tych, co mnie o modlitwę proszą lub wiem, że potrzebują Bożych mocy. Nie zapominam również o czytelnikach Itinerarium.

Mam bardzo mocne przeczucie, że to co robią kameduli (około sześciu godzin dziennie na modlitwie), kartuzi, trapiści, cystersi, benedyktyni, wizytki, karmelitanki, klaryski, norbertanki i inni członkowie modlących się wspólnot mniszych, to najważniejszy wkład w utrzymanie sensu na tym świecie. Niewidoczna, z pozoru niewydajna i cicha praca serc i umysłów, nieustanny duchowy szturm, to są dzieła, które powstrzymują nasz świat przed stoczeniem się w totalny absurd i nieodwracalny zamęt.

Moc ducha, przychodząca na modlitwie i dzięki modlitwie innych jest najpotężniejszą siłą. Przyszłość każdego z nas i przyszłość świata zależy od modlitwy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

KRUCYFIKSU NIGDY NIE PODPALĘ

 

Poniedziałek 15 lipca 2013

 

Postać pana Ignacego odkryłem niedawno, a wkrótce mam nadzieję, że wszyscy będziemy mogli się modlić przez jego wstawiennictwo. Ignacy Trenda, podobnie jak innych 120 męczenników czasu Drugiej Wojny Światowej czeka na beatyfikację.

W życiorysie pana Ignacego nie ma żadnych fajerwerków, przeciwnie jest bardzo skromny i prosty. Urodzony pod koniec XIX wieku w ubogiej rodzinie, wcześnie został osierocony, nie miał żadnego wykształcenia, nie umiał czytać ani pisać. Utrzymywał siebie oraz żonę i dziecko jako wyrobnik, czyli osoba wynajmowana do różnych prac na wsi, głównie w polu.

W Lelowie, nieopodal Częstochowy zastała go wojna. W odwecie za straty poniesione w walce z polskimi wojskami Niemcy postanowili wziąć rewanż na cywilach. Grupę mieszkańców Lelowa spędzono w okolice kościoła, a panu Ignacemu ktoś z hitlerowców nakazał przyniesienie słomy z pobliskiej stodoły i podpalenie drewnianego krucyfiksu w przedsionku świątyni.

 

Jezusicku kochany, ja Cię podpalał nie będę! – zawołał Ignacy.

 

To wystarczyło, aby za chwilę padł martwy po serii z pistoletu maszynowego. Był poniedziałek 4 września 1939 roku. O panu Ignacym wiadomo, że był pobożny, ilekroć wchodził do kościoła całował krucyfiks a przed przydrożnymi kapliczkami zdejmował czapkę i czynił znak krzyża. Jego śmierć wydaje się banalna, była wojna, nienawiść, okrucieństwo, bezprawie.

Czasem ze smutkiem przyglądam się współczesności i przypuszczam, że dziś nie brakłoby śmiałków, którzy przy świetle kamer i za parę złotych, podpaliliby każdy krucyfiks.

Ludzie, sprawy, rzeczy, znaki, za które oddalibyśmy życie. I już wiemy, kogo i co kochamy.

Itinerarium , , , , , ,