AŻ TAK ZŁE CZASY?

 

 

 

Sobota 13 lipca 2013

 

Moja kuzynka wiele lat temu jako dziecko poszła z mamą do lekarki. Pani zbadała ją, wypytywała ciepło, mówiła bardzo życzliwie i  spokojnie. Od tamtej pory kuzynka dociekała kiedy znowu pójdzie do tej „dobrej, białej pani”. Ja zakodowałem sobie z dzieciństwa, że bardzo dobrym człowiekiem jest nauczyciel, a to dlatego, że mój pierwszy nauczyciel chętnie wypożyczał mi książki, których nigdy nie miałem (i nie mam) dość.

Wiedziałem doskonale gdzie warsztat ma szewc, dobry człowiek, bo zawsze znalazł sposób na naprawę podniszczonych butów. I znałem miejsce gdzie inny dobry człowiek, piekarz, miał rano świeże i słodkie drożdżówki.

Nie umiem powiedzieć kiedy dobro przestało być normą związaną w sposób oczywisty z człowiekiem, a stało się zdumiewającą rzadkością. Tak zdumiewającą, że powstały pomysły aby dobro jakoś szczególnie nagradzać. Na niektórych galach widzę ludzi zażenowanych honorami za czynienie dobra, są zawstydzeni i zwykle odpowiadają, że nic nadzwyczajnego nie robią, że postępują „normalnie”. Normalnie, bo dobro jest normą, zasadą ich życia, pierwszym impulsem organizującym zachowanie wobec innych ludzi czy świata. Normalnie znaczy dobrze. Może czymś godnym uwagi byłoby w ich przypadku dokonanie jakiegoś cudu, ale zwykła pomoc, gorliwe wypełnianie obowiązków czy usłużenie komuś w potrzebie (przy stracie własnego czasu czy pieniędzy), uważają za normę i czuliby się podle, gdyby postąpili inaczej.

Na koniec zastanawiam się, czy nadeszły czasy, że trzeba wołać: „Bądźmy dla siebie nawzajem dobrzy”? Czy mamy aż tak złe czasy?

Itinerarium , , , ,

18 responses to AŻ TAK ZŁE CZASY?


Dodaj komentarz