SZUFLADY Z MIŁOŚCIĄ

Piątek 11 października 2013

 Kto trwa w miłości trwa w Bogu. Na przykład ten werset powtarzam sobie przesuwając paciorki różańca. I mam różaniec pełen miłości albo miłość pełną różańca. To nie jest takie błahe, aby mieć miłość jak najczęściej na myśli. Co mamy w myśli, to i się na języku pojawi, a potem pokieruje rękami i nogami.

Postępujcie drogą miłości, to drugi werset, który sobie na drugim dziesiątku różańca powtarzam. Słowa zapadają w głowę, robią tam sobie miejsce i zamieszkują. A jak są to dobre i święte słowa, wypierają głupich sąsiadów, przekleństwa, zazdrość i osądzanie. Można przecież postępować drogą zazdrości i ścieżkami osądzania.

Kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Trzecia cząstka przydaje mi się, jeśli słabnie moja pamięć o Bogu, a często ją spowija mgła powszednich zmartwień i drobnostek. Od myśli pełnych Boga do serca miłującego Go jest niedaleko.

W czwartym wersecie przywołuję kapitalną myśl o konieczności „gorącego umiłowania” jednych przez drugich. Gorącego! Tak bywa, że temperatura miłości maleje aż po nic nie warte zero.

Dopełniając pięć tajemnic, mam też w głowie, a potem na paciorkach różańca, pewność, że miłość jest największa. To pozwala mi spokojniej patrzeć na pieniądze, niedostatki w wiedzy i potknięcia przy używaniu innych języków.

Myśl i pamięć to ważne szuflady, jeśli przechowujemy w nich prawdziwe, głębokie i piękne przesłania, słowa i czyny mają się czym karmić. Na drewnianych paciorkach szepcę te przesłania, żeby wypełniać życie sensem.

Itinerarium , , , , ,

PRZENIKASZ I ZNASZ MNIE

Czwartek 10 października 2013

 Przenikasz i znasz mnie Panie. Sięgam po ten psalm, żeby nie zapomnieć o bliskości Boga. Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mojej matki.

Psalm 139, opowieść o niewidzialnej a najsilniejszej więzi, o którą zatroszczył się Bóg. W samochodzie, przy komputerze, na kawie ze znajomymi, On przenika mnie i zna. Ludzie wiedzą o mnie to i owo. On przenika, przenika i zna moje myśli, słowa, uczucia, ruchy ciała.

Przychodzą różne chwile, doświadczenia, a Jego bliskość jest zaproszeniem do głębokiej przyjaźni. Wszystko może się rozpierzchnąć, złamać i zniknąć, On pozostanie przy mnie.

Itinerarium , , , ,

PRZYJAZNE SZTURCHANIE

Środa 9 października 2013

 Obraz, który zarejestrowałem bardzo niedawno. Ławka w centrum miasta, dwoje ludzi, ona i on. Zaniedbani, chyba trochę na rauszu, prawdopodobnie bezdomni (wedle kryteriów pomocy społecznej – brak mieszkania). On akurat częstował ją papierosem, ona wylewnie dziękowała. Fizycznie mało do siebie pasowali, ona korpulentna, duża i z bujnymi włosami, on mały, chudziutki i z fryzurą przerzedzoną. Przy sobie mieli pokaźne reklamówki, z których wystawały tak zwane szmaty, pewnie czapki lub swetry. Co jakiś czas śmiali się, przytulali i szturchali przyjaźnie.

Nie wiem jak by im szło w czterech ścianach, z dachem nad głową, łazienką i dużą kuchnią. Może tak dobrze jak w parku. Pomyślałem tylko, że mimo wszystko mają dom, bo mają siebie, ufają sobie i lubią siebie. Budynek jest niekoniecznym dodatkiem do domu i znam ładne wille, w których nie ma domów.

Za kilkanaście dni wznowimy w Lublinie Gorący Patrol, dobrze zorganizowaną pomoc dla bezdomnych z okolic dworców. Wozimy gorące posiłki, herbatę, opatrunki i ciepłe rzeczy. Kto wie jednak czy nie warto uruchomić Gorącego Patrolu, który wpadałby do ludzi „domnych” (co mają mieszkania) i na przykład podrzucałby dwa tematy do rozmowy. W innym miejscu tylko wyłączałby telewizor i komputer i zachęcał do czegoś dziwnego: „Niech państwo dziś wieczorem popatrzą sobie w oczy”. Mamy sporą grupę osób, które potrafią szybko zorganizować gry i zabawy integracyjne, taka ekipa mogłaby w pół godziny doprowadzić do lepszego poznania się domowników a nawet wszystkich rozbawić.

Na razie nie oczekuję lawiny zgłoszeń na tę drugą wersję Gorącego Patrolu, proszę nie posądzać mnie także o sarkazm. Chcę tylko przypomnieć, że dom to ludzie, którzy sobie ufają, rozmawiają ze sobą, przytulają się (nawet z zapalonymi papierosami) i przyjaźnie szturchają. Czasem się to udaje nawet w ładnych budynkach, ale to nie jest konieczny dodatek do domu.

Itinerarium , , , ,

SIĄŚĆ I POGADAĆ

Wtorek 8 października 2013

 W Belgii, jak usłyszałem, od kilku lat coraz mniej młodych ludzi robi prawo jazdy. Samochodów na ulicach i drogach jest tak dużo, że i tak prawie nie da się jeździć, to raz. Dwa, że nie można prowadzić po użyciu narkotyków, ale w metrze czy autobusie stan najarania jest dopuszczalny; wiadomo, że młodzież na Zachodzie jara i to legalnie. Trzeci powód, po co samochód skoro i tak wszyscy znajomi są na portalu takim albo innym, tam się ich spotyka.

Usłyszałem też i to przedwczoraj, że czterdzieści procent Polaków nie kupiło w ubiegłym roku ani jednej książki, nakłady wydawnicze maleją. Za to rośnie liczba telewidzów, którzy patrzą w tv, choć ta ani nie uczy ani nie bawi. Oglądanie telewizji staje się coraz bardziej nieodzowną czynnością, wykonywaną bez jakiegokolwiek istotnego powodu.

Z dobrych wieści mam taką, że coraz więcej ludzi ma dostęp do Internetu, więc póki co robię tu wpisy, a nad książkami się jeszcze zastanawiam.

Cała Ewangelia to spotkania z ludźmi i rozmowy. Spotkania przy posiłkach, odpoczynku i w drodze. Rozmowy o życiu, Bogu i przede wszystkim o miłości. Nawet jeśli ludzie nie czytają i nie jeżdżą samochodami, to mogą się zmówić, siąść przy kolacji i porozmawiać. Nic nadzwyczajnego, ale ważne. Ważne, bo to warunek niezwykłego szczęścia. I naśladowanie Pana Jezusa.

Itinerarium , , , , , ,

MIŁOSNE PRZEŻEGNANIE

Poniedziałek 7 października 2013

 Widuję, a zdarza się, że i praktykuję bardzo prosty gest. To mały krzyżyk, który kreślę na głowach dzieci albo i dorosłych kiedy gdzieś wyjeżdżają, kiedy idą załatwić ważną sprawę czy trwożą się wobec czegoś nieznanego. Pamiętam zresztą, że i na moim czole babcia, rodzice czy jakiś inny ważny człowiek, stawiali te dwie kreski, pionową i poziomą.

Bardzo piękny zwyczaj, zawierający właściwie wszystko, co najlepszego możemy komuś dać. Pamiętam, że dawniej istniało przekonanie, że w celu zapewnienia komuś życzliwości należało go „przeżegnać”, tzn. nakreślić na jego czole albo nad nim znak krzyża. Pamiętam także, że babcia czasami stosowała to „przeżegnanie” na odległość i w ten sposób błogosławiła swoje siostry, mieszkające kilka tysięcy kilometrów dalej, jedna na wschód, druga na zachód.

Dzisiaj rozumiem, że znak krzyża, „przeżegnanie”, jest ofiarowaniem komuś przyjaźni samego Boga, wyraża w najprostszy sposób modlitwę o błogosławieństwo, opiekę Bożą i życzenie „Obyś był zbawiony!” Jeżeli czynię go z wiarą, nie jest to zabobon, ale najkrótsze Credo i cała Ewangelia. Ten znak mówi także „Kocham Cię”, „Ufam Ci” i „Pamiętam o Tobie”.

Dzień i tydzień się rozpoczął, każdy z nas ma bardzo bliskie osoby, obok siebie czy bardzo daleko. Nie ma takich miejsc, gdzie nie sięgałaby przyjazna i serdeczna moc krzyża.

Itinerarium , , , , ,

BEZUŻYTECZNA SŁUŻĄCA

Kazanie na 27 niedzielę zwykłą  6 października 2013

  Wstaje najpóźniej o 5:30. Musi obudzić trójkę dzieci, umyć i ubrać je, podać śniadanie i rozwieźć do przedszkola i szkoły. Mąż wymyka się do pracy przed szóstą. Ona, kiedy już porozwozi dzieci, też jedzie do pracy. I bardzo się spina, żeby po piętnastej pozbierać pociechy, od poniedziałku do środy, w czwartek i piątek robi to mąż.

Już w mieszkaniu nastawia zupę i ziemniaki, z najstarszą córką i mężem siadają do obiadu, reszta jada coś w stołówkach, ale chętnie jeszcze coś przegryzie z maminej kuchni. Pod wieczór trzeba przeglądnąć lekcje, coś tam wytłumaczyć i oczywiście ugotować i wstawić do lodówki obiad na jutro. W piątek jeszcze dochodzi duże pranie, w sobotę zakupy na cały tydzień, a w niedzielę wyjście do kościoła. Rzadko słyszy słowo „Dziękuję”, ale nawet nie czeka na to. Wszystko robi normalnie.

Usłyszy dziś w kościele: „Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”. Nie pomyśli chyba, że to ona jest tą służącą, która po pracy musi jeszcze podać posiłek rodzinie.  Służącą, której się nie dziękuje, a jeśli już to raz w roku na Dzień Matki.

Kobieta, o której piszę, mogłaby spokojnie wyrywać morwy (silnie rozkorzenione), bo jest pełna mocnej wiary i na niej spełnia się słowo Chrystusa o potędze wiary („ziarnko gorczycy”). Ten ma najsilniejszą wiarę, kto bez laurów i podziękowań, pokornie i cierpliwie służy co dzień. I tylko z takiej służby wiary zaczerpnąć mogę.

 

Kazanie dźwiękowe: www.itinerraium.pl

 

Liturgia słowa

 

 

 

 

 

(Ha 1,2-3;2,2-4)
Dokądże, Panie, wzywać Cię będę, a Ty nie wysłuchujesz? Wołać będę ku Tobie: Krzywda (mi się dzieje)! – a Ty nie pomagasz? Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie? Oto ucisk i przemoc przede mną, powstają spory, wybuchają waśnie. I odpowiedział Pan tymi słowami: Zapisz widzenie, na tablicach wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie. Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności.

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(2 Tm 1,6-8.13-14)
Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! Zdrowe zasady, któreś posłyszał ode mnie, miej za wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie! Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka.

(1 P 1,25)
Słowo Pana trwa na wieki, to słowo ogłoszono wam jako Dobrą Nowinę.

(Łk 17,5-10)
Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

 

Itinerarium , ,

UNOSZĘ SIĘ WZWYŻ I WSZERZ

Sobota 5 października 2013

 

Modlitwa, która mnie unosi to Koronka do Bożego Miłosierdzia, a piszę o niej dlatego, że dzisiaj (5 października) przypada wspomnienie św. siostry Faustyny Kowalskiej.

Dlaczego ta modlitwa unosi? Najpierw o unoszeniu wzwyż. Kilka razy w jej trakcie wypowiadam słowa Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata”. Chwilkę pomyślmy wspólnie nad „ofiaruję”. Jako kapłan codziennie w trakcie mszy świętej ofiarowuję Bogu Ojcu Jego Syna. W jakimś sensie, myślę, że bardzo realnym, każdy kto modli się koronką włącza się w ten eucharystyczny akt. I jeślibym szukał bardziej wzniosłego działania duchowego to pewnie nic nie przewyższy możliwości ofiarowania Bogu Jego Syna. Kiedy nie tylko wymawiamy to słowo, „ofiaruję”, a rzeczywiście duchowo tego dokonujemy, nic lepszego, piękniejszego i ukochanego nie możemy Bogu dać. Najbardziej upragnionym darem dla Ojca jest Jego Syn. Dzięki koronce uczestniczę w fantastycznym uwielbieniu Boga.

Koronka unosi mnie także wszerz. Kiedy wypowiadam słowa: „miej miłosierdzie dla nas i całego świata”, to cały mi bliski świat przedstawiam Bogu i proszę Go za tenże świat. W moim przypadku „cały świat” to moi przyjaciele na Kubie, wyznający wiarę niejednokrotnie za cenę więzienia i innych prześladowań; to również skrycie trwający przy chrześcijaństwie ludzie w Iranie czy Arabii Saudyjskiej (skrycie, bo otwarta deklaracja wiary groziłaby śmiercią); to Czeczenii nie mogący odzyskać niepodległości; to ginący za Chrystusa moi bracia w Nigerii; to wreszcie Aleś Białacki, odsiadujący kilkuletni wyrok w kolonii karnej na Białorusi za sprzeciw wobec reżimu Łukaszenki (za przyczyną, niestety, głupoty polskich urzędników – znajdziecie tę historię w Internecie).

Cały świat, za który proszę w koronce, to także moja rodzina, rozproszona na kilku kontynentach, część z wyboru, część wskutek konieczności ucieczki. Cały świat to również kilku bezdomnych, których znam z imienia i którzy walczą ze swoim trudnym losem. To także więźniowie, których czasem odwiedzam albo tylko wiem, że znów trafili za kraty. To bliżsi i dalsi znajomi, którzy usłyszeli od lekarzy gorzką prawdę o stanie swojego zdrowia, ale nie tracą nadziei. To wreszcie skomplikowane historie małżeństw, w których dalsza przyszłość wisi na włosku, ale jeszcze wisi.

„Miej miłosierdzie dla nas i całego świata”, nie tylko to mówię, ale za każdym razem walczę o siebie i o ten cały mój świat. Tyle mogę zrobić na pewno. Za tę modlitwę unoszącą mnie wzwyż i wszerz dziękuję dziś Faustynie.

 

 

 

KORONKA  DO  MIŁOSIERDZIA  BOŻEGO(do odmawiania na zwykłej cząstce różańca)

Na początku
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzi- siaj i odpuść nam nasze winy jako i my od- puszczamy naszym winowajcom i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego. Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.

Na dużych paciorkach (1 raz)
Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.

Na małych paciorkach (10 razy)
Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

Na zakończenie (3 razy)
Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

UCZĘ SIĘ OD ŚW. FRANCISZKA

Piątek 4 października Wspomnienie św. Franciszka z Asyżu

Kilka lat temu zostałem zapytany przez jednego z moich współbraci czemu zajmuję się uchodźcami, coś tam dla nich organizuję i pomagam. Odrzekłem, zgodnie z oczywistym dla mnie przekonaniem, że powodów jest wiele ale najistotniejsze są trzy. Najpierw, że są to moje siostry i bracia. Potem, że wierzę w słowa Chrystusa „byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie”. I jeszcze, że mały Pan Jezus był także uchodźcą, przed krwawymi prześladowaniami Heroda uciekał z rodziną do Egiptu. „Dobra, dobra, a tak serio?” – dociekał znajomy. Szkopuł w tym, że tak właśnie jest na serio.

Od św. Franciszka staram się uczyć traktowania Ewangelii właśnie na serio i konkretnie. Fascynują nas opowieści o przyjaźni świętego z wilkami i wróblami, szalonej i pięknej miłości do Klary. To są ładne historie, budujące. Dla mnie jednak życie św. Franciszka to transmisja Ewangelii w konkrety życiowe. Prostota, ubóstwo, braterstwo, przyjaźń, jedność z naturą stały się życiorysem świętego.

Wspominając Go dzisiaj wcale nie musimy próbować dialogów z wilkami. Wystarczy na serio wziąć jakiekolwiek słowa Chrystusa. Ciągle się tego uczę.

Itinerarium , , ,

ŚWIĘTY PRAWNUK PAPIEŻA

Czwartek 3 października 2013

Biografie świętych czasem zaskakują i dają wielkie światło. Dziś i jutro w liturgii wspominamy dwóch świętych Franciszków, hiszpańskiego z  Gandii i włoskiego z Asyżu. Czwartkowy patron, św. Franciszek Borgiasz to postać z filmowym życiorysem. Był prawnukiem dość kontrowersyjnego papieża Aleksandra VI i prawnukiem króla Hiszpanii Ferdynanda. Założył rodzinę i miał ośmioro dzieci, pracował na dworze cesarza. Po śmierci żony wstąpił do jezuitów (przyjęty przez św. Ignacego), tam awansował najpierw na prowincjała Hiszpanii, Portugalii i Indii a potem generała całego zakonu. On też przyjmował w Rzymie do nowicjatu św. Stanisława Kostkę. Przeżył 62 lata bardzo ciekawego i burzliwego życia. Został dość szybko beatyfikowany i kanonizowany.

Przypominam postać Franciszka Borgiasza z pewnym przesłaniem. Nie możemy zrobić w życiu niczego takiego, co by mogło przeszkodzić nam w osiągnięciu świętości. Cokolwiek mielibyśmy w życiorysie z przeszłości, może być fundamentem świętości. Nie przekreśla nas ani historia naszej rodziny ani rzekome determinacje środowiskowe ani nikłe predyspozycje.

Wiem, że nawoływanie do świętości nie za bardzo dziś przekonuje. Przypominam więc tylko, że nikt z nas nie ma nieprzezwyciężalnych przeszkód w drodze po aureolę.

Itinerarium , , ,

ANIOŁOM STAN NIETRZEŹWY NIESTRASZNY

Kazanie na wspomnienie Aniołów Stróżów Środa 2 października 2013

 Pewnego razu chodząc po kolędzie (o czym już pisałem), otworzył mi drzwi pan w średnim wieku o wyglądzie wczorajszym.  Zaproponowałem, że może zajdę innym razem, ale pan ruchem ręki zarządził iż kolęda się odbędzie. Na środku pokoju duży stół, na którym w cokolwiek twórczym nieładzie znajdował się smalec, popielniczka, gazety, kubki po herbacie i jeszcze dziesięć innych rzeczy. Gospodarz zsunął wszystko do połowy, abym miał gdzie położyć kropidło. Pod oknem stała dość ubogo przystrojona choinka. Rozejrzałem się po izbie, nigdzie ani krzyża ani obrazu, więc grzecznie pytam w którą stronę zwrócimy się w czasie modlitwy.

 

– We wschodnią – powiedział mężczyzna.

– Jak muzułmanie… – zażartowałem.

– A to w zachodnią! – natychmiast zmienił decyzję, po czym niepewny dopytywał – Ale o co księdzu właściwie chodzi?

– No wie pan, nie ma krzyża czy obrazu albo jakiegoś symbolu religijnego więc pytam w którą stronę się zwrócimy – tłumaczyłem.

 

Gospodarz omiótł wzrokiem pokój i nagle na jego twarzy pojawił się błysk triumfu.

 

– Symbol religijny! Symbol religijny! Aniołek! Jest aniołek! – i wskazał na plastikową ozdobę na choince. Patrzę, rzeczywiście jest aniołek.

 

– To do aniołka? – pytam. Pan żwawo potakiwał.

 

– Dobrze – zgodziłem się i zacząłem – Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój…

I tak dociągnęliśmy do końca, potem pobłogosławiłem dom i gospodarza.

 

Wzywamy anioła stróża, aby zawsze przy nas stał, rano, we dnie w nocy. Myślę, że aniołowie słyszą to wołanie i stają przy nas i w przypadku zaskakującej kolędy. A ponieważ stoją przy nas zawsze, nie odstrasza ich nasz stan nietrzeźwy, drzemki, furie, zaćmienia umysłu, zgryzoty, głupoty i wszystko inne co ludzkie. I Bogu dzięki, że nas strzegą.

Itinerarium , , , ,