DWADZIEŚCIA TAJEMNIC W TIRZE

Wtorek 1 października 2013

 Wiem, że nie jest najlepiej na świecie, niesprawiedliwość, głód, wojny i choroby. Pewien jednak jestem, że jeśliby chociaż przez jeden dzień przestali się modlić na różańcu ci, którzy codziennie go odmawiają, nasza cywilizacja pogrążyłaby się w totalnym chaosie. Być może świat ma jeszcze jakiś sens dzięki temu, że tak wielu ludzi codziennie odmawia różaniec.

Co jakiś czas bywam zaskoczony kto i w jakich okolicznościach sięga po różaniec. Znam dwie osoby aktualnie piastujące funkcje ministerialne, które robią to codziennie. Nie napiszę o kogo chodzi, bo nie zostałem do tego upoważniony, nie chciałbym nadto narazić ich na kąśliwe komentarze. Wiem, że modlitwa różańcowa jest dla nich bardzo ważna i dodaje sił.

Znam kierowcę tira, który codziennie odmawia wszystkie cztery części różańca (wszystkie dwadzieścia tajemnic), bez względu na to czy wiezie towar do Anglii czy na Ukrainę. Twierdzi, że modlitwa pomaga mu czuwać i przepędza sen, dzięki niej czuje więź z rodziną, której nie widzi tygodniami.

Znam także żonę jednego z żołnierzy, stacjonującego obecnie w niebezpiecznym Afganistanie, która dzień zaczyna od różańca i wierzy, że to chroni męża przed minami i kulami. A ja nie mam powodu nie wierzyć, że tak właśnie działa wiara.

Kibicuję również pewnej parze, rozdzielonej na jakiś czas dystansem ponad 10.000 km (ocean), która umawia się na wspólny dziesiątek różańca o tej samej porze, w Baltimore  jest około osiemnastej, w Lublinie północ. To nie tylko dla nich sposób na przetrwanie, ale przede wszystkim okazywanie miłości. Rozumiem, popieram i wspieram ich.

Odmawiam różaniec codziennie, niekiedy idę na spacer tak długo ile zajmie mi modlitwa. Stojąc w korkach wiem, że w Lublinie obecnie najbardziej sprzyjają różańcowi ulice Głęboka i Narutowicza, zwykle zdążę odmówić tam nawet trzy tajemnice. Posiadłem także umiejętność „odpływania” w różaniec w trakcie przenudnych konferencji i paneli, nie wyłączając tych kościelnych. W razie czego byłem, widziano mnie, ale czas spędziłem owocniej niż ktokolwiek mógłby sobie pomyśleć. Mam także pewność, że kilka osób codziennie modli się za mnie w tajemnicach radosnych, bolesnych, światła i chwalebnych i bardzo jestem im wdzięczny.

Październik już, nikogo nie zamierzam indoktrynować, ale ten świat ma jeszcze sens dzięki tym, którzy codziennie biorą do ręki różaniec.

Itinerarium , , , , , ,

AUTOR BEZIMIENNY

Poniedziałek 30 września 2013

 Zdarzyło mi się niedawno spacerować chwilę po wielkim starym parku. Ponad stuletnie lipy, jeszcze starsze dęby, monumentalne topole. Przepiękne miejsce, może trochę zaniedbane, bo przez wiele lat park był we władaniu pegeeru (Państwowe Gospodarstwo Rolne, odpowiednik radzieckiego kołchozu).

Ktoś kiedyś te drzewa zasadził, umiejętnie rozplanował szpalery. Po latach z tych prac powstało piękno, które podziwiały i nadal podziwiają tysiące ludzi. Próbowałem znaleźć informację o człowieku (ludziach), który tworzył ten park. Niczego nie znalazłem, autor pozostaje bezimienny.

Przypuszczam, że nie tylko mnie niecierpliwi czasem brak efektów podejmowanych dzieł czy idei.  Lekcja z wiekowego parku jest inna. Podpowiada mianowicie, że należy spokojnie siać i sadzić.

Parku z lipami i dębami pewnie nie stworzę. Nie  wątpię jednak, że piękne rzeczy wyrosną z mojego miłosierdzia, prostego dobra, gestów i słów nadziei, z życzliwości. Nawet drobne uśmiechy i podziękowania są nasionami, z których powstanie kiedyś park ludzkich radości. A naprawdę bezcenne są najmniejsze ziarenka miłości. I nieważne, że autor pozostanie bezimienny.

Itinerarium , , , , , ,

ŁAZARZ DO ZBAWIENIA KONIECZNY

Kazanie na 26 niedzielę zwykłą 29 września 2013

  Choć przypowieść o bezimiennym bogaczu i Łazarzu nie mówi tego wprost, nietrudno się domyśleć, że ten pierwszy mógł zapobiec chorobie a może nawet przedwczesnej śmierci biedaka. Nie ma wątpliwości, że ktoś bawiący się codziennie, właściciel pałacu, odziany w najbardziej modne ciuchy, mógł zafundować żebrakowi leczenie albo zadbać o posiłki dla niego. Życie Łazarza zależało w dużej mierze od bogacza, codziennie widział nieszczęśnika leżącego obok swojego pałacu.

Bogacz był pobożny, został wszak pochowany, doskonale rozpoznaje Abrahama. Jak widać, pobożność nie chroni przed piekłem.

Zbyt wielu ludzi umiera codziennie z głodu, braku czystej wody czy lekarstw, żebyśmy mogli spać spokojnie. Każdy z nas ma przynajmniej jednego Łazarza, bez którego nie zostaniemy zbawieni. Łazarza, którego mam nakarmić, kupić lekarstwo, poświęcić godzinę na wysłuchanie. Jego ratuję, siebie zbawiam.

 

Kazanie dźwiękowe: www.itinerarium.pl

 

Liturgia słowa

 

 

(Am 6,1a.4-7)
Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą oni jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Fałszywie śpiewają przy dźwiękach harfy i jak Dawid obmyślają sobie instrumenty do grania. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, i zniknie krzykliwe grono hulaków.

(Ps 146,6-10)
REFREN: Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego

On wiary dochowuje na wieki,
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
chlebem karmi głodnych,
wypuszcza na wolność uwięzionych.

Pan przywraca wzrok ociemniałym,
Pan dźwiga poniżonych,
Pan kocha sprawiedliwych,
Pan strzeże przybyszów.

Ochrania sierotę i wdowę,
lecz występnych kieruje na bezdroża.
Pan króluje na wieki,
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

(1 Tm 6,11-16)
Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i [o nim] złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa – Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata – ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen.

(2 Kor 8,9)
Jezus Chrystus, będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was swoim ubóstwem ubogacić.

(Łk 16,19-31)
Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.

 

Itinerarium , , , , ,

W NIM PORUSZAM SIĘ ŻYJĘ I JESTEM

Sobota 28 września 2013

 Kilka dni temu wszedłem do biura dość ważnej osoby. Wskazano mi miejsce przy ławie, właśnie to a nie żadne inne. Pan, chcąc nie chcąc, musiał się ze mną spotkać, słuchał byle jak. Niczego nie mógł obiecać, choć może wiele zrobić dla dobrej sprawy. Toczyła się gra, w której nie miałem żadnych szans.

Wczoraj po południu zobaczyłem na niebie klucz żurawi, były ich setki, może więcej. Klangor roznosił się po niebie i ziemi, dźwięcznie, radośnie, to były pożegnalne pienia przed lotem na południe.

Klony oszalały i w nadmiarze fantazji zrzucają z siebie liście żółte, złote, mahoniowe, amarantowe i jasnobrązowe. Spadają pojedynczo albo w duetach, trio i kwartet też się zdarza w wirującym tańcu.

Czasem potrzebuję posłuchać żurawi i napatrzeć się na klonowych liści spadanie, aby wierzyć, że życie jest proste i piękne. Głosy i kolory prostują mnie w pragnieniu bycia sobą. W nic nie grać, tak jest tak, a nie jest nie, inaczej szkoda czasu i sił.

Potrzebuję odczuć, że w Bogu poruszam się, żyję i jestem, co odkrył św. Paweł w Atenach (a co zapisano w Dziejach Apostolskich). To chyba czują żurawie i klony, bez żadnego udawania i tworzenia pozorów.

 

Itinerarium , , , , , , ,

CAŁY ŚWIAT URATOWANY

Piątek 27 września 2013

 Historia jest krótka. Kobieta lekko po trzydziestce zaszła po raz szósty w ciążę, niechcianą. Pięcioro małych dzieci, z różnicą dwóch, trzech lat między nimi. Dwa pokoje z kuchnią, plus mała łazienka. Mąż ma dorywczą pracę, ona marną pensję w budżetówce. On umył ręce od sprawy i nalegał aby decyzję podjęła kobieta.

Zdecydowała się na aborcję, choć płakała na samą myśl, że nie urodzi swojego dziecka. Miotała się i gryzła w sumieniu. Zwierzyła się bliskiej znajomej, a ta zaczęła ją przekonywać, że powinna i musi urodzić dziecko. To nie były nawet jakieś długie dyskusje tylko szczera, prawdziwa namowa wynikająca z głębokiej pewności koleżanki.

Kilka dni temu urodził się ponad czterokilogramowy chłopiec, zdrowy i śliczny. Matka nie może się od niego oderwać, promienieje szczęściem i ledwo może sobie wybaczyć, że chciała go zabić kilka miesięcy wcześniej.

Znamy stare żydowskie powiedzenie, że kto ratuje jedno ludzkie istnienie, ratuje cały świat. I tak świat został uratowany. Poprzez prostą namowę pełną wiary.

Itinerarium , , ,

ŚRUBKA DOBRZE DOKRĘCONA

Czwartek 26 września 2013

 Podróżując ostatnio widziałem ciężką pracę. Pracę, która nie zagości w mediach. Mniejsze i większe zagony, na których zgarbieni ludzie zbierali ziemniaki. Czasem w słońcu, czasem w deszczu. Znam tę pracę doskonale z dzieciństwa i młodości, taka rozgrywka z pogodą. Trzeba zdążyć z wyzbieraniem kartofli pomiędzy jesiennymi ulewami.

W innych miejscach siewniki wrzucały w ziemię ziarna ozimin, gdzieniegdzie szły kultywatory, brony i talerzówki. Ktoś obcinał liście od buraków pod kombajn.

Nie chodzi mi jednak o bulwy i ziarna. W jednym z gremiów ktoś pospiesznie układał treść ważnego dokumentu, konsultował brzmienie tytułu, wklepywał zmiany, aby zaraz gotowe kartki dać do podpisu. Zgoda ludzkich myśli osiągnięta wysiłkiem, napięciem i zaangażowaniem. W końcu widziałem jak ludzie podpisywali i cieszyli się.

Jest taki wymiar życia, który nazywam Dobrym Zmęczeniem. Jakieś pole, dokument, rzeźba, pomysłowy obiad dla licznej rodziny. Wszystko, co wychodzi dzięki pracy mięśni, komórek mózgowych czy zwojów wyobraźni. Dzieła okupione ciężką pracą. Dobre dzieła.

Dobre dzieła, które nie są jedynie przypadkową krzątaniną  ani prostym zarabianiem pieniędzy. Dzieła, które tworzymy z najgłębszym poczuciem sensu, po których siadamy albo padamy ze zmęczenia. Siódmego dnia w akcie stwarzania i Pan Bóg musiał odpocząć ze zmęczenia.

Dobre Zmęczenie upodabnia nas do samego Pana Boga. Nie na darmo siejemy ozimą pszenicę, dopieszczamy opracowanie i klepiemy uszkodzony błotnik. To jest tajemnica uczestnictwa w największym dziele budowania Bożego Królestwa. Trzeba bezwzględnie zadbać o precyzyjne dokręcenie małej śrubki i właściwą interpunkcję.

Itinerarium , , ,

KAŻDE SŁOWO I KAŻDY GEST

Środa 25 września 2013

Prawdziwa moc ukryta jest w naszych słowach, gestach, ruchach rąk i nóg. Tych środków używał Jezus, od tego zaczął się zmieniać świat. Zadziwiające, ale przypomnę, że Jezus nie dysponował ani dużymi pieniędzmi ani budynkami ani mediami ani armią. Ktoś powie „Czynił cuda”, tak to prawda, ale cuda nie stanowią lwiej części Ewangelii. Większość jej zapisów to słowa Jezusa, Jego spotkania z ludźmi, rozmowy.

Dzisiaj ogromnie wierzymy w moc rzeczy, pieniędzy, mediów czy nowoczesnej techniki (także wojskowej), polegamy na instytucjach i strategiach. Powołujemy coraz to nowe organizacje do walki z …, zespoły do spraw …, komisje przeciwdziałające …, komitety poparcia … . Za tym wszystkim idą budynki, komputery, sieci, biurka i oczywiście nakłady finansowe. Dobrze, to pewnie jest potrzebne, sam mam biurko i komputer, chyba wielu z was także.

Za cokolwiek jednak byśmy się nie brali, najpierw warto sięgnąć po potencjał naszego serca, rozumu i wyobraźni. Tu tkwią gigantyczne pokłady energii, nowatorstwa i sił. Każde moje słowo może odmieniać świat. Każdy gest może być cegiełką cywilizacji miłości. Ręce i nogi mam po to, aby rozdawały i roznosiły ciepło, dobro, nadzieję i radość.

I co najważniejsze, żaden komputer, żadna lokata bankowa, żaden budynek, żadna organizacja i żaden komitet, nie są zdolne do miłości. W słowach, gestach i zachowaniach Jezusa aż kipiała gorąca miłość (i do ludzi i do Boga). To samo mogę robić i ja. Prawdziwa moc ukryta jest w każdym moim słowie i w każdym geście.

Itinerarium , , , , , , ,

ŻYJĘ W NAJSZCZĘŚLIWSZEJ POLSCE

Wtorek 24 września 2013

My Polacy żyjemy obecnie w najszczęśliwszych czasach od prawie 250 lat. Ostatnio 25 lat niepodległości (te liczone od 1989 r.) trafiło nam się przed rokiem 1772, przed pierwszym rozbiorem Polski. Później mieliśmy już tylko atrapy niezależności oraz 20 lat wolności między 1918 a 1939. A teraz już prawie ćwierć wieku Niepodległej Polski.

Z armat niezadowolenia umiemy wypalać ciężkie pociski natychmiast; że mamy źle, za mało zarabiamy, władza beznadziejna i ogólnie jest fatalnie. Słyszę to od kiedy pamiętam a pamięć mam  dobrą, kilkudziesięcioletnią.

Patrzę na to polskie narzekanie z dystansem. Wielokrotnie odprawiam dziękczynienie za czasy w jakich żyję. Identyfikuję się bardzo mocno z polskim duchem, któremu charakter nadali niezwykli ludzie, Karol Wojtyła papież Jan Paweł II, Lech Wałęsa i Solidarność, ks. Jerzy Popiełuszko, siostra Faustyna. Moja duma tkała się i tka nadal dzięki wierszom Miłosza i Herberta, skokom Wojciecha Fortuny i Adama Małysza. A nawet dzięki Stanisławowi Szoździe (zmarł wczoraj), który na jednym z Wyścigów Pokoju pompką do roweru oddał sprawiedliwość radzieckiemu kolarzowi, który zajechał mu drogę (niektórzy przypisują tę akcję Królakowi).

Jeżdżę coraz równiejszymi i lepszymi drogami, podziwiam śliczne domy, widzę ludzi kolorowo ubranych i cieszę się, że wielu młodych ludzi mówi już biegle po angielsku a coraz więcej jeszcze dodatkowo po hiszpańsku lub włosku. Wiem, że jesteśmy krajem na dorobku i daleko nam pod pewnymi względami do Francji czy Anglii, no ale tamte państwa ominęła komunistyczna zaraza i nikt ich nie rozbierał na części przez wieki. Pocieszam się za to, że nie mamy na koncie haniebnego czasu kolonizowania ludów Afryki, Azji czy Ameryki. Czasem, przy spotkaniach z Francuzami czy Hiszpanami żartobliwie dopytuję się czy już oddali to, co ich przodkowie nakradli.

Wolałbym oczywiście, żeby nie było w moim kraju bezdomnych, dzieci ulicy i żebyśmy życzliwiej odnosili się do uchodźców (choćby tych z Czeczenii). Wiem, że mamy dużo problemów, znam sytuację wielu rodzin, gdzie jest trudno przeżyć do pierwszego. Nie wierzę jednak w żaden doskonały system, który z dnia na dzień rozwiąże wszystkie nasze bolączki.

Pomimo deszczowej jesieni, śmiesznych awantur w sejmie, nagłych dziur w nowych obwodnicach i nudnej telewizji, dobrze mi w mojej Polsce. Staram się robić co mogę, aby to był jeszcze lepszy kraj. I wielokrotnie dziękuję, że żyję w tak pięknych czasach, najszczęśliwszych od prawie 250 lat. Niesamowite!

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

I ZAGRAM KLAUNA KIEDY TRZEBA

Poniedziałek 23 września 2013

 Narysowała dla mnie i dla wielu ludzi niejednego aniołka. Ktoś powie, phi, wielka sztuka, aniołek! A to proszę spróbować! Większą sztuką jest strącić z nieba aniołka, ale i to umiała Agata Budzyńska.

Wczoraj siedemnaście lat minęło od kiedy przeniosła się na Tamtą Stronę (aż chciałem napisać „tamtą stronę lasu”, nawiązując do jednej z jej bardzo znanych piosenek). Przeniosła się cicho na małej żaglówce na mazurskim jeziorze. Było chłodno, ktoś z przyjaciół uruchomił piecyk gazowy, bezgłośnie zaczął się ulatniać czad.

Piosenki Agaty budzą różne włókna duszy, ale nawet jej grób (w Lubartowie) ożywia uczucia  i myśli. Nagrobek zdobi dmuchawiec, z którego korony odrywa się jeden maleńki pręcik.

Pisała i śpiewała prosto. O tym, że trzeba codziennie umieć zachwycać się życiem i ludźmi. Życie jest bardzo piękne a ludzie wspaniali. Warto to wiedzieć i praktykować. Trzeba też robić sobie ładne kawały, żartować i psocić (świetnie robiła to na scenie z facetami), dużo się uśmiechać. Codziennie należy się modlić, bo przecież nikt nie jest nam bliższy niż Pan Bóg. I jeszcze pamiętać trzeba, że smak miłości dojrzewa powoli. Wszystko to oczywiście wiemy, ale co szkodzi przypomnieć.

I na koniec przyjaźń , ta codzienna „Jak się czujesz?”, „W czym mogę pomóc?”, „Spotkamy się dzisiaj?”. Taka przyjaźń, że bez przyjaciół nas nie ma. Prawda?

 

Narysuję dla ciebie aniołka:

http://www.youtube.com/watch?v=QyKOIUDn4x8

 

Po tamtej stronie lasu:

http://www.youtube.com/watch?v=17gI9c4J5Rc

 

 

Moi przyjaciele:

http://www.youtube.com/watch?v=Bpj63L-PhIM

 

Tekstowo:

 

O aniołku:

 

Narysuję dla ciebie aniołka
Choć nie mnie prosisz o to w swych wierszach
Nie mnie
I usiądę przy twoim stole
Choć nie dla mnie było to miejsce
Nie dla mnie
Będę biegać po twoich sadach
Zrywać wszystkie jabłka czerwone
Choć nie ja miałam je rwać

I wyśpiewam dla ciebie cały świat
Wyśpiewam dla ciebie twoje wiersze
I miłość wyśpiewam – najpiękniejszy dar
I uśmiech wyśpiewam dla ciebie

Strącę z nieba na ziemię aniołka
Aby zaniósł do ciebie mój uśmiech
Choć nie ja miałam się śmiać
Na przystanku pod twoją jabłonią
Będę czekać na ciebie codziennie
Choć nie ja miałam tam stać
Wszystkie jabłka, wszystkie czerwone
Porozdaję twym przyjaciołom
Choć nie ja miałam przyjaźń dać

I wyśpiewam dla ciebie cały świat
Wyśpiewam dla ciebie twoje wiersze
I miłość wyśpiewam – najpiękniejszy dar
I uśmiech wyśpiewam dla ciebie

Narysuję dla ciebie aniołka
Choć nie mnie prosisz o to w swych wierszach
Nie mnie
Będę patrzeć w twoje oczy
Choć nie ja miałam siłę w nich czerpać
Nie ja
Będę tulić do twoich dłoni
Mą dziecinną buzię pyzatą
Choć nie ja miałam czułość dać

Narysuję dla ciebie aniołka!
Narysuję dla ciebie aniołka!
Narysuję dla ciebie aniołka!

 

Dla przyjaciół:

 

Kiedy was nie ma – to jakby nagle
Zabrakło w moim życiu muzyki
Kiedy Was nie ma – to czas mnie straszy
Że przeminę, że będę chwilą
Kiedy was nie ma – to jakby niebo
Miało się rozstać na zawsze ze słońcem
Kiedy Was nie ma – dosyć mam wszystkiego
I pragnę stąd na zawsze odejść

Moi przyjaciele
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele

Z wami wiem, że wszystko mogę
Że wystarczy tylko chcieć
Jak mam wyśpiewać, jak mam dziękować
Jak wytłumaczyć, że bez was mnie nie ma
Przytulam do was moją miłość
I wdzięczność mą w modlitwę zamieniam
Milion aniołków narysuję
I wszystkie razem postrącam z nieba
Dom na górze wybuduję
I zagram klauna kiedy trzeba

Itinerarium , , , , , ,

MILION ZŁOTYCH ALBO DOLARÓW

Kazanie na 25 Niedzielę Zwykłą 22 września 2013

Pieniądze. Nie chodzi o to, żeby żyć bez nich. Pan Jezus też miał skarbnika i jakieś fundusze, z których zresztą Judasz Go okradał.

Gdybyśmy nie umierali, to kwestia albo mamona albo Pan Bóg, byłaby do rozstrzygnięcia na korzyść prymatu mamony. Tak samo w przypadku, gdy nie wierzymy w jakiś dalszy ciąg naszego losu po śmierci.

Myślę, że trzeba zrobić wszystko, aby żyć wiecznie. Oznacza to służyć Bogu (lub odpowiedniki: pełnić Jego wolę, budować Królestwo Boże, itp.). Pieniądze mają nam w tym pomagać, dlatego – na przykład – warto kupować lizaki i dropsy i rozdawać je dzieciom. To się na pewno Panu Bogu podoba.

Problem jest wtedy, kiedy zdobywając pieniądze zaczynam kłamać, krzywdzić innych, oszukiwać, okradać, niedopłacać, bić kogoś, fałszywie oskarżać i posądzać. W każdym z tych przypadków zatrzaskuję sobie furtkę do życia wiecznego.

Kto wierzy w życie wieczne i stara się je zdobyć, nie będzie służył mamonie, choćby co miesiąc wpływał mu na konto milion. Milion złotych albo milion dolarów.

 

EWANGELIA

 

 

 

Łk 16,10-13

 

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie.

Itinerarium , , ,