GORSI NIŻ MYSZ

Jako naśladowcy Chrystusa zdecydowanie za mało jemy i pijemy z mętami (por. Mk 2,13-17).

Za mało siadamy z nimi do stołu.

Za to wydaje nam się, że naśladujemy Go odmawiając pacierze i chodząc na msze.

Na skali przyjemności pobożność ma lepszy rejestr zapachów i kolorów niż miłość, która każe zasiąść do stołu z obdartusami. A ileż uniesień w czasie uroczystych śpiewów i przejmujących kazań! Zwłaszcza śpiewów i kazań o miłości.

Kogo msza i różaniec nie pcha do ubogiego, ten jest gorszy niż mysz kościelna, która częściej wszak słucha śpiewów i kazań.

Itinerarium , , , , , , ,

WIARA WYCOFANYCH

Dla wielu chrześcijan rzeczą odległą lub całkowicie niepojęta jest przekonanie, że powinniśmy być na najbardziej newralgicznych odcinkach współczesności.
Niektórzy wiarę traktują jako rękojmię dla ochrony swojej prywatności i zapewnienia sobie spokoju – „Jezu broń mnie przed tym!”.
Zasadnie jest mierzyć autentyczność wiary wrażliwością na największe biedy współczesności.
Przecież to my mamy moc i światło! W nas jest Jezus, który wciąż chce leczyć i pocieszać, podtrzymywać nadzieję i nieść przebaczenie. Więc to my musimy stawać na czele ważnych inicjatyw i biec do ludzi, którzy są najbardziej odrzuceni. Inaczej nasza wiara staje się „kącikiem pocieszenia”, gdzie biegniemy, aby wypłakać się przed Jezusem nad złym światem. Jezus zaś wypchnie nas z tego kącika na środek ringu z hasłem: „Walcz!”.
Chrześcijanie są dziś bardzo „wycofani”, pochowani w grupkach, wzajemnie się nakręcających duchową egzaltacją, zorganizowani w oddziały posmutniałych straceńców. Jezus nie powiedział : „ Zorganizujcie się w małe grupki, gdzie będzie wam w miarę przyjemnie i gdzie poczujecie się bezpieczni”. On mówił: „Idźcie na cały świat! Głoście Ewangelię!”.
Potrzeba nam tej otwartej Jezusowej umysłowości, gotowej zderzyć się z najtrudniejszymi sprawami współczesności. Tak jak w dzisiejszej Ewangelii, gdzie Jezus mierzy się w zupełnie nowy i zaskakujący sposób z paraliżem i wrogością twardogłowych (Mk 2, 1-12).

Itinerarium , , , , , ,

KLUCZ

Zewsząd schodzili się do niego. Stoi tak u Marka (1,40-45).

Bo uzdrawiał? Bo dawał chleb za darmo? Bo wskrzeszał umarłych?

Pewnie to też.

Ale pewnie dlatego, że był Kluczem. Dzięki któremu wchodzili w siebie. Dzięki któremu otwierali furtkę do swojego życia. Dzięki któremu mogli otworzyć bramę do Boga, do Wieczności, do innych ludzi.

I to po nim masz w spadku, bratku.

Itinerarium , , , , ,

NA WPROST – TEŚCIOWA!

Większość życia Jezusa (tego opisanego na kartach Ewangelii) to spotkania, rozmowy, zdarzenia, słowem relacje z ludźmi. Właśnie w tych relacjach objawiał się jako Zbawiciel, Nauczyciel i Przyjaciel. Zbawiał wchodząc w relacje z ludźmi. Relacje zwykle głębokie, personalne i zaskakujące.

Na przestrzeni 2000 lat po Chrystusie, w chrześcijaństwo wkradły się dwie tendencje, sprzeczne z postawą Jezusa. Jedna sugerowała, że trzeba ZADZIERAĆ GŁOWĘ KU NIEBU, odrywać wzrok od tego, co oczy postrzegają. Kierunek – ku niebu – miał być najlepszą wskazówką, jak spotkać Boga. Oczywiście, zadzieranie głowy ku niebu, niesie na pewno ze sobą pewne niebezpieczeństwo ze strony przelatujących gołębi. Nie gwarantuje jednak zbawienia, bo Jezus rzadko kierował się właśnie tam.
Drugie wypaczenie perspektywy ewangelicznej, sugerowało, OPUSZCZENIE OCZU KU ZIEMI, też po to, aby przypadkiem diabeł przez oczy nie skusił. To skutkuje zagrożeniem „walnięcia się o glebę”, przy napotkaniu jakiejś przeszkody pod nogami.
W jednym i drugim przypadku (ku niebu czy ku ziemi), dochodzi do odstąpienia od Jezusowej postawy. Jezus był zawsze NA WPROST, z otwartymi oczami. NA WPROST ludzi, zdarzeń, przyrody, NA WPROST życia.

Dlatego trzeba nam wrócić do tej perspektywy. NA WPROST. Wtedy nawet da się teściową uzdrowić! Taak? Poczytajcie za świętym Markiem (1,29-39).

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

PO CO BÓG ZMIENIA ADRES?

Czasem można spotkać opinię, że jedynym sensem Wcielenia jest zmiana miejsca zamieszkania przez Boga. Bardzo podkreślają to nasze kolędy – „ Wybrałeś barłogi”, „W żłobie leży”. To prawda, Bóg zmienił adres. Już nie mieszka w niebie, ale – zgodnie z prawdą, że Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami – pomiędzy nami i w nas.

Z tym, że to połowa sensu Wcielenia. Głębię sensu Wcielenia wyraża prawda, że Chrystus wcielony w człowieczeństwo, chce ten świat przemieniać. Ta prawda zwana jest dynamizmem wcielenia.

Czytając dzisiejszą Ewangelię widzimy właśnie ten dynamizm. Zwarcie Jezusa ze złem. Okazuje się, że zło pęka, ustępuje, zostaje pokonane, a w jego miejsce przychodzi wolność, radość i dobro.

Kolejne odcinki „Dynamizmu Wcielenia” to nasze życiorysy. Po to w nas mieszka Chrystus, by przez nas zmierzyć się ze złem. Tak dokonuje się zwycięstwo Bożego Narodzenia.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

ŻYCIE NATYCHMIAST

Ewangelia jest zaproszeniem do celebracji życia w wymiarze głębi. Kto ma odwagę zrozumieć swoje życie, ten wie o czym mowa. Na różne sposoby i na różnej „głębokości” można życie przeżywać.

Można nawet dość pobożnie przesunąć się przez kalendarz. Z tym , że pobożność nie ma nic wspólnego, z ewangelicznym duchem, który wymaga ryzyka.

Głębia życia. Jak się ją zdobywa? Jak to się dzieje? Zadumajcie się nad dzisiejszą Ewangelią:

– Pójdźcie za mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi.

I natychmiast zostawili sieci i poszli za nim.

Otóż i dziś wiele razy Bóg pośle ci zaproszenie do podróży w wymiarze głębi. Wszystko jest kwestią tego NATYCHMIAST. Inaczej diabeł zrodzi ci tysiąc wątpliwości. I dalej będziesz odliczał dni.

Itinerarium , , , , , , , , ,

OBŁÓCZYNY

kazanie na niedzielę Chrztu Pańskiego

Tkwimy w pewnej wygodnej iluzji. Wyrastamy w zwyczajach chrześcijańskich, tradycji przepełnionej odniesieniami do Ewangelii, języku, który konotuje religijne znaczenia. Z tego rodzi się nieświadome przekonanie, że jesteśmy ludźmi religijnymi, wierzącymi, ewangelicznymi. Właściwie nie musimy robić nic szczególnego, aby wierzyć. „Wierzy się” dookoła nas i my w jakiejś mierze dzielimy tę wiarę.

Naturalnie wszystkie te czynniki nie są złe. Ale nie mają rozstrzygającego znaczenia dla naszej relacji z Bogiem. Ta zaczyna się dopiero w momencie zgody na aplikację Ewangelii jako formatu życia. Czyli nawet nie w momencie intelektualnego czy emocjonalnego aktu uznania Ewangelii za prawdziwą. Ale w chwili rozpoczęcia świadomego życia według niej, i to w sensie ducha, nie (tylko) litery.

W naszej praktyce religijnej nie ma właściwie takiego momentu. Z oczywistych względów nie jest to chrzest ani bierzmowanie. Myślę, że mógłby to być jakiś szczególny moment, jakaś paraliturgia, coś na wzór zakonnych obłóczyn, gdy wdziewa się nową szatę. Szatę, która symbolizuje nowe ŻYCIE. Właśnie życie! Ten, kto rozpoczął aplikowanie Ewangelii do życia, mógłby sam wybrać taki moment, wyreżyserować liturgicznie pewne detale.

Cały czas myślę o takim momencie, gdy wybieramy ducha Ewangelii za twórczy ferment naszego życia i poddajemy się mu. Zaczyna się proces powstawania nowego człowieczeństwa.

Weź dziś do ręki Ewangelię. Otwórz gdziebądź. Przeczytaj kawałek. To zaproszenie dla twojego życia.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

KAPCIE RÓWNIUTKO

Bezpiecznym sposobem kontaktu z Ewangelią jest jej czytanie i podziwianie. Do podziwu są historie z udziałem Jezusa, możliwe do najróżniejszej interpretacji. Są celne maksymy, frazy poetyckie, wielopoziomowe w znaczeniu opowieści i przypowieści, dicta Jezusowe. W miarę przybywania lat i doświadczenia, stają się coraz cenniejszym źródłem samorozumienia i poglądu na świat, życie, relacje z ludźmi i na samego Boga.

Bardziej niebezpiecznym sposobem lektury Ewangelii jest poddanie się jej duchowi. W tym momencie mamy dużą zdolność uśmiercania jej wpływu. Zapewne najbardziej grozi to kaznodziejom, którzy wciąż „mówią o Ewangelii”, interpretując ją i reinterpretując, wyciągając coraz smakowitsze niuanse. I rzeczywiście Ewangelia pozwala na to.

Duch Ewangelii, jeśli okażemy mu posłuch, nie pozostawia nas jednak w miejscu. Choć oczywiście wielu wierzących naczytuje (lub nadsłuchuje) tylko Ewangelię, z niezłym skutkiem poznawczym.

Duch Ewangelii zawsze każe nam zrobić ruch. Albo w stosunku do życia, albo w stosunku do innych ludzi, albo ruch wewnątrz siebie, albo ruch na linii ja-Bóg, albo wreszcie w jakiejś szczególnej sferze naszego życia.

Jeden z moich przyjaciół, zakochany od wczesnego dzieciństwa w Ewangelii, bardzo płonął chęcią wielkich działań, inspirowanych jej duchem. Jego Matka, przy każdej próbie marzeń, mówiła z kolei okropnie nie-ewangelicznie bądź nawet, jak mniemał, anty-ewangelicznie:
– Ustaw równo kapcie przy łóżku, jak idziesz spać.

Matki młodocianych fanów Ewangelii zwykle bywają nader obce Ewangelii, prawda?

Po wielu latach Leszek zrozumiał jednak, że w tym matczynym upominaniu była najgłębsza racja: trzeba najpierw zrobić ten najbliższy, może z pozoru banalny, ruch.

Jak tam twoje kapcie? Równiutko stały przy łóżku?

Itinerarium , , , , , , , , ,

ROZDAJĄ KASĘ

Jak powszedniość, to również, a może przede wszystkim, pieniądze.

W ostatnim czasie, nawet dziś, miałem okazję (po raz kolejny) doświadczyć, że jest wielu ludzi, którzy stosują do nich zasadę (słuszną): Więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu. Maksyma zresztą przypisywana Jezusowi.

Dajmy mu na imię Jacek. Przychodzi, wyciąga 200 złotych.
– Nie miałem w niedzielę, jak zbieraliście na pomoc w Azji, to daję dziś.

Wcześniej, niech będzie Tomek, którego widziałem wówczas po raz pierwszy, na mój apel o wsparcie stypendialne dla dziewcząt z ośrodka w Głębokiem, przyszedł i zapytał:
– Ile potrzeba, aby ufundować stypendium dla jednej dziewczyny?
– 600 złotych.
– To proszę, przekonał mnie ksiądz, że to ważna sprawa. Tu jest sześć razy po sto.

Historie prawdziwe, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że Ewangelia jest nadal ważnym czynnikiem inspirującym istotne decyzje życiowe.

Itinerarium , , , , , , ,

Ach, jak mało śniegu tej zimy!

6 stycznia 2005

Jak być dobrym? Czy prawda ma jakieś znaczenie? Czy można żyć według miłości? Na ile jestem solidarny z najbardziej krzywdzonymi?

Unikamy takich rozmów. Bo one wprowadzają przymus określenia się według wartości. Kiedy zaś wedle nich się określasz, stajesz wobec perspektywy rewizji życia, pytania o jego sens. Musisz się zatrzymać, aby spojrzeć na swoje życie. Zrozumieć je. Naprawić albo przyznać, że żyjesz kiepsko.

Każdy namysł nad wartościami wprowadza niepokój. A my lubimy święty spokój.

Muszę się wyspać. Cóż to jest prawda? Pora by kupić nowy płaszcz. Dobro jest sprawą względną. Gdzie w tym roku spędzimy wakacje? Nie można codziennie myśleć o miłości. Szkoda, że tej zimy tak mało śniegu. Co za różnica czy katastrofa zdarzyła się w Azji czy w Ameryce Południowej?

To był dobry człowiek, dbał o siebie, miał zawsze elegancki płaszcz, wypoczywał na riwierze, raczej nikogo nie skrzywdził.

PS.
To ostatnie Itinerarium Świąteczne. Dziś wszak jeszcze Trzech Króli. Od jutra przechodzimy do Itinerarium w innej formie.

Itinerarium , , , , , , , , , ,