OBŁÓCZYNY

kazanie na niedzielę Chrztu Pańskiego

Tkwimy w pewnej wygodnej iluzji. Wyrastamy w zwyczajach chrześcijańskich, tradycji przepełnionej odniesieniami do Ewangelii, języku, który konotuje religijne znaczenia. Z tego rodzi się nieświadome przekonanie, że jesteśmy ludźmi religijnymi, wierzącymi, ewangelicznymi. Właściwie nie musimy robić nic szczególnego, aby wierzyć. „Wierzy się” dookoła nas i my w jakiejś mierze dzielimy tę wiarę.

Naturalnie wszystkie te czynniki nie są złe. Ale nie mają rozstrzygającego znaczenia dla naszej relacji z Bogiem. Ta zaczyna się dopiero w momencie zgody na aplikację Ewangelii jako formatu życia. Czyli nawet nie w momencie intelektualnego czy emocjonalnego aktu uznania Ewangelii za prawdziwą. Ale w chwili rozpoczęcia świadomego życia według niej, i to w sensie ducha, nie (tylko) litery.

W naszej praktyce religijnej nie ma właściwie takiego momentu. Z oczywistych względów nie jest to chrzest ani bierzmowanie. Myślę, że mógłby to być jakiś szczególny moment, jakaś paraliturgia, coś na wzór zakonnych obłóczyn, gdy wdziewa się nową szatę. Szatę, która symbolizuje nowe ŻYCIE. Właśnie życie! Ten, kto rozpoczął aplikowanie Ewangelii do życia, mógłby sam wybrać taki moment, wyreżyserować liturgicznie pewne detale.

Cały czas myślę o takim momencie, gdy wybieramy ducha Ewangelii za twórczy ferment naszego życia i poddajemy się mu. Zaczyna się proces powstawania nowego człowieczeństwa.

Weź dziś do ręki Ewangelię. Otwórz gdziebądź. Przeczytaj kawałek. To zaproszenie dla twojego życia.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.