BÓG NA OŚLEPIENIE

Upalne południe pod Damaszkiem. Szaweł pada na ziemię, na kolana, ślepnie na trzy dni, traci apetyt i pragnienia. Później musiał długo dochodzić do siebie, karmiono go i pojono, aż odzyskał siły (por. Dz 9,1-29).

Miał na sumieniu ostre prześladowania ludzi za ich poglądy, przypatrywał się egzekucji Szczepana, pakował pierwszych chrześcijan do więzienia. Słowem twardogłowy i beton. Ale Bóg znalazł drogę do skruszenia jego serca. Płochliwy koń, który rzuca z łomotem jeźdźca o ziemię, parę dni głodu i kompletnej ślepoty.

Stąd wniosek prosty – skoro Bóg nie przekreśla nawet betonów i twardogłowych, nie odrzucaj nikogo, nawet najbardziej splamionego, w twoim odczuciu.

A drugi, wniosek pełen nadziei, dla nienawróconych, Pan Bóg dziś ma do dyspozycji konie mechaniczne, jakiegoś nicponia, co może ci oko podbić i jakiś Damaszek na miarę twojego życiorysu. Patrz uważnie, to już dziś!

Itinerarium , , , , , , ,

Z POZDROWIENIEM DLA WROGÓW

Kiedyś każdy z nas doświadczy błota na sobie. Rzucanego przez innych w poczuciu odwetu albo nawet dobrze spełnionego obowiązku. Jezusowi zarzucono spisek z Belzebubem (Mk 3,22-30, Ewangelia z dzisiaj). Oczywiście można czytać Ewangelię bez transpozycji historii Jezusa na nasze życiorysy. Poniekąd racja, nam nie musi się przydarzyć to, co Jemu. W chwilach błotnistych napaści ze strony innych (a spodziewaj się tego od rodziny, przyjaciół, współpracowników), warto jednak mieć jakąś strategię. Po pierwsze – idąc za Jezusem – warto rzetelnie podać swoje racje (dziś w Ewangelii, wersety: 23-29). Oczywiście nie masz wpływu na to, co inni z tym zrobią. Ale to jest świadectwo prawdy. Po drugie – nie żyjesz po to, aby inni byli z ciebie zadowoleni. Żyjesz dla świadectwa prawdzie (por. J 18,37). Dlatego nie oczekuj, że będziesz miał samych przyjaciół. Oczekuj, że będziesz miał wrogów. Im bardziej będziesz sobą, tym więcej ich wyroi się wokół ciebie. Po trzecie – nie myśl źle o swoich wrogach (por. Łk 23,34), naprawdę szkoda na to twojej energii i czasu. Myśl o dobrych cechach twoich wrogów. A jeśli nie umiesz, nie myśl w ogóle o nich, myśl o swoich najwierniejszych przyjaciołach. Jak masz ich więcej niż czworo (por. J 19,25), warto było żyć. Po czwarte – złe rzeczy mówione przez twoich wrogów, to w istocie komplementy. Nawet, jeśli nazwą cię diabłem wcielonym (Mk 3,30).

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

PRZESTAĆ MÓWIĆ „CHOLERA”

Nawracajcie się. Bliskie jest bowiem królestwo, niebieskie (Mt 4, 12-23). Nawracajcie się? Tak, Bóg żąda zmiany w twoim życiu. Ma do tego prawo, bo życie masz tylko w dzierżawie, jak dobrze pójdzie na całe 80 lat. Jak się nawrócić? Choć trochę trzeba – może przestać mówić „cholera”, albo częściej ustępować rodzicom? Albo wreszcie zawrzeć pakt o nieagresji z własnym dzieckiem. To jednak tylko retusze, kosmetyka ewangeliczna, takie tam dopieszczanie w imię zasady: Tak zmieniać, aby nic nie zmienić. To albo przestaniesz mówić „cholera” albo się nawrócisz. Wtedy jasne będzie, że królestwo jest blisko.

Itinerarium , , , , , ,

KWESTIA GŁUPKA

Odszedł od zmysłów (Mk 3,20-21).

Zwariował. Odbiło mu. Oszalał. Stuknięty.

Demoralizował lud. Kumplował się z mętami. Kobiety nieciekawego autoramentu miały z nim bliski kontakt. Wchodził w konflikt z prawem. Atakował autorytety religijne i polityczne. Burzył tradycję i wprowadzał zamęt w szanowanych dotąd obyczajach.

Taka jest cena bycia sobą, nawet w przypadku Syna Bożego. A ty się tak bardzo martwisz, gdy powiedzą o tobie: wariat, albo dziwak, albo fanatyk, albo dewot, albo głupek.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

ŚWIĘTO DOTYKU

Najbardziej potrzebni Bogu są ludzie. Tak wynika z lektury dzisiejszej Ewangelii (Mk 3,13-19).

Cokolwiek robisz, pamiętaj o ludziach. Jasne, że powiesz – pieniądze zmieniają wiele, rzeczy, które masz mogą być świetnym narzędziem, przemyślane strategie dają niezłe rezultaty.

Jednak najważniejszy jest człowiek. Tego się możesz nauczyć od Boga. Z tego powodu, że człowiek jest najważniejszy, Syn Boży stał się człowiekiem. Bóg wybrał najlepszą drogę, aby zrealizować swój cel.

Najważniejszy jest człowiek. Rozpatrz się po swoim życiu. Najważniejszy jest człowiek? Który dla Ciebie?

Jezus miał grono ludzi. Apostolskie. Twoje grono? Ludzie, z którymi idziesz przez życie? Twoje grono? Kim są „Twoi ludzie”?

Itinerarium , , , , , , , ,

ŚWIĘTO DOTYKU

Mnóstwo wielkie szło do Niego.

Generalnie, jeśli pozwalamy na rozkwit naszego człowieczeństwa, ma ono magnetyczny charakter. Ponieważ praca nad człowieczeństwem (aż zasłużymy na miano: Oto człowiek!), jest upodabnianiem się do samego Chrystusa.

A On – jak relacjonuje Marek (3,7-12) – widział ich sprawy, ich troski, ich bóle. Dlatego wszyscy chcieli się Go dotknąć. Tu jest ważne światło – chcieli się Go dotknąć! Jak ważne jest, abyś był człowiekiem, z którym inni chcą być! Po prostu – stajesz się Ewangelią. Tamta Ewangelia, głoszona i spisana, przenika ciebie i wypromieniowuje się w twoim istnieniu.

Mnóstwo wielkie szło do Niego. Chcieli Go dotknąć.

Itinerarium , , , ,

KOTLET KATOLICKI

O ile nawet znamy treść Ewangelii, jako tako, to na pewno daleko nam do uchwycenia jej ducha i poddania się mu w konkretnych sytuacjach życiowych.

Bardzo wygodna jest redukcja Ewangelii do obchodzenia świąt we wskazanych terminach, poszczenia w te a nie inne dni, wykonywania bez opóźnień w trakcie mszy tak zwanej „gimnastyki liturgicznej” (stoimy, klęczymy, siedzimy, stoimy, etc.).

Oczywiście, że z tego nic nie wynika dla Pana Boga, nic On z tego nie ma, a często i my niewiele. Poza poprawieniem sobie samopoczucia, że oto coś zrobiliśmy, właściwie i poprawnie, „po bożemu” (por. Mk 3,1-6).

Dla ducha Ewangelii, którym jest miłość, nie ma żadnych innych, ważniejszych zasad, nie ma dlań szabatów, zakazów i nakazów, świętych i nieświętych dni (święte i najświętsze są te wypełnione miłością). Ale pamiętajmy, my się dopiero uczymy rozumieć Ewangelię i w nieznacznym promilu ją pojęliśmy, a jeszcze trzeba ją spełnić!

Itinerarium , , , , , ,

KOTLET KATOLICKI

Kiedy czytam dzisiejszą Ewangelię (Mk 2,23-28), przypomina mi się historia jednego z moich znajomych księży. Akurat chodził po kolędzie, cały dzień, po rozległej wsi, nikt go nigdzie nie częstował herbatą ani żadnym posiłkiem, aż do ostatniego domu, gdzie hojna gospodyni zaproponowała jajecznicę. Zjadł ze smakiem. Ale chyba nadal wyglądał na głodnego, bo gospodyni zapytała:
– Jeszcze by ksiądz coś zjadł?
– No, nie ukrywam, że tak…
– No ale ja ma tylko kotlety mielone… Zje ksiądz?
– Ależ oczywiście, jeśli pani tak dobra…
– Naprawdę? – wybałuszyła oczy zdziwiona.
– No tak, chętnie, nawet.

Gospodyni podała kotlety, siadła z mężem naprzeciwko i z uwagą przypatrywała się księdzu, pałaszującemu kotlety. Ów zacny kapłan, wreszcie nieco zaniepokojony, zapytał:
– A państwo, tak… nic? Może kotlecika jednak? Razem ze mną?
– A nie, nie, nie! – wyrzekła gosposia – My to proszę księdza, w piątki pościmy i nie jemy kotletów!

Nie muszę relacjonować samopoczucia księdza, który zapomniał, że akurat trafiło na piątek.

No, ale tak to jest z naszą wiarą, że w piątek nie zjemy kotleta, ale poplotkujemy i zaklniemy, warkniemy na żonę i broń Boże nie pobiegniemy z groszem do ubogiej sąsiadki.

Itinerarium , , , , , ,

BRYKAJ PAN RADOŚNIE!

Jednym z istotnych rysów Ewangelii jest jej nieustanna zdolność odmładzania naszych serc, umysłów i całego życia.

Ewangelia jest właśnie jak młode, rozbrykane wino, które za nic ma sobie zasady starych bukłaków (por. Mk 2,18-22).

Nie dziw więc, że ten kto idzie za jej duchem, czasem bywa brany za dziwaka, demoralizatora i buntownika.

Dla tych, co wierzą w Ewangelię i dają posłuch jej duchowi, wszystko jest możliwe. A życie jest świeże, ponętne, radosne i aż dech zapiera.

Itinerarium , , , , , , , ,

PORANNA KAWA NA SPOKOJNIE

Kazanie na niedzielę 16 stycznia AD 2005

On jest Synem Bożym. Gładzi grzechy. Mieszka pośród nas. I w nas.

Kto w Niego uwierzy i przyjmie Go, stanie się też – córką lub synem Boga.

Można spokojnie napić się kawy. Połazić na spacerze. Zgadać z przyjacielem. Jeżeli uwierzyłeś, zwyciężyłeś.

Itinerarium , , , ,