Punktowanie

Miesiąc temu musiałem podać, czy przez ostatni rok opublikowałem jakiś artykuł o objętości co najmniej jednego arkusza wydawniczego, Arkusz to mniej więcej 40 tysięcy znaków.

Za taki artykuł są jakieś punkty, a punkty określają moją wartość jako pracownika uczelni. A pośrednio wartość zakładu, wydziału i uniwersytetu.

Niestety, żadnego tak długiego artykułu nie opublikowałem. Poczułem się osobiście zagrożony, ale jeszcze gorsze było poczucie winy wobec zbiorowości.

Na szczęście właśnie kończyłem pewien artykuł, nad którym mozoliłem się przez kilka
miesięcy. Sprawdziłem statystykę: 38 893 znaki ze spacjami i przypisami.

Cóż było robić. Z bólem serca popsułem tak długo dopieszczaną logikę i kompozycję prawie już gotowego tekstu, dopisałem kilka akapitów, krótkie i dynamiczne zdania zamieniłem na dłuższe i nadęte, a przede wszystkim dodałem kilka cytatów. Cytaty są najważniejsze, bo premiują podwójnie: nie tylko rozdmuchują tekst, ale pozwalają dopisać pozycję w spisie literatury na końcu.

Kliknąłem w statystykę. Prawie 45 tysięcy znaków. Odetchnąłem.

Tekst wprawdzie jest gorszy, ale ja lepszy, co najmniej o punkt.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , ,

SIEDEM PRZYCZYN NIEUDANEJ NIEDZIELI

kazanie na XV niedzielę zwykłą
11 lipca 2010

Obawiam się, że jest zbyt dużo powodów, dla których przesłanie dzisiejszej Ewangelii nie wywoła rezonansu w słuchaczach, chrześcijanach, w nas.

Po pierwsze jest lato, a więc z pozoru czas zupełnie niesprzyjający słuchaniu i myśleniu, tym bardziej nawracaniu się. Niektórzy sądzą, że jest to czas do wręcz przeciwnych rzeczy niż nawracanie.

Po drugie prawie nikt nie pyta się o to, co ma czynić, aby osiągnąć życie wieczne. To, które mamy tutaj jest wystarczająco fajne i atrakcyjne, nie mamy czasu, aby myśleć o Tamtym.

Po trzecie, jeśli już kogoś pytamy o ważne rzeczy, to nie Jezusa, ale zaglądamy we wszelkie możliwe (zwykle dość głupie i płytkie) poradniki, w ostateczności znajdziemy wróżkę (albo genialną ośmiornicę, jak w przypadku typowania wyników na Mundialu…).

Po czwarte, nie przestrzegamy Przykazań, tych podstawowych, co jest fundamentem do głębszych decyzji. Z zaproszeniem do wieczności rozmijamy się na etapie preludium, czyli zasadniczej akceptacji woli Boga wobec nas.

Po piąte, wymyśliliśmy sobie Pogotowie Ratunkowe, Opiekę Społeczną i Straż Miejską, jest więc komu usuwać leżących w krwi na poboczu. Na to płacimy podatki, musi być pełna profesjonalizacja.

Po szóste, nauczyliśmy się – dzięki telewizji i Internetowi – omijać skutecznie wszelkie tragedie. Dzieją się Tam, na zewnątrz nas, nie Tutaj, gdzie jesteśmy.

Po siódme, o wiele słabiej wierzymy w miłość, zresztą mamy ją na każdym kanale TV, niemal o każdej porze. I tak minie nam ten dzień. A szkoda, bo sens tej Ewangelii jest tak pełny nadziei i radości.

LITURGIA SŁOWA

(Pwt 30,10-14)
Mojżesz powiedział do ludu: Będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, przestrzegając jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa; jeśli wrócisz do Pana, Boga swego, z całego swego serca i z całej swej duszy. Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można było powiedzieć: Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je. I nie jest za morzem, aby można było powiedzieć: Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je. Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić.

(Ps 69,14.17.30-31.36ab.37)
REFREN: Ożyje serce szukających Boga

Lecz ja, Panie, modlę się do Ciebie
w czas łaski, o Boże;
wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci,
w Twojej zbawczej wierności.

Wysłuchaj mnie, Panie, bo łaskawa jest Twoja miłość,
spójrz na mnie w ogromie swego miłosierdzia.
Ja zaś jestem nędzny i pełen cierpienia;
niech pomoc Twa, Boże mnie strzeże.

Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go z dziękczynieniem.
Bóg bowiem ocali Syjon i miasta Judy zbuduje.
To będzie dziedzictwem potomstwa sług Jego,
miłujący Jego imię przebywać tam będą.

(Kol 1,15-20)
Chrystus Jezus jest obrazem Boga niewidzialnego, Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża.

(J 13,34)
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.

(Łk 10,25-37)
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

Itinerarium , , , , , , , , , ,

UWOLNILIŚCIE FARINASA

Módlcie się nadal za Kubę, podpisujcie wszystkie apele o wolność więźniów sumienia na Kubie. To naprawdę działa.

W Lublinie ponad 2 000 osób podpisało się pod petycją o uwolnienie Coco Farinasa, walczącego przez głodówkę o wolność dla swoich rodaków, pozamykanych przez reżim Castro – więcej na ten temat znajdziecie niżej. W czwartek Farinas przerwał głodówkę, a rząd komunistyczny na Kubie zapowiedział uwolnienie 50 najbardziej schorowanych więźniów politycznych. Ten sukces, oby przełomowy, przypisują sobie pospołu hiszpański minister Moratinos i kubański kardynał Ortega.

Nie do końca mają rację. To wasze modlitwy były skuteczne. Wiem, że wielu z was, czytelników Itinerarium, modliło się za Farinasa, a wcześniej za śmiertelnie zagłodzonego Tamayo. Bardzo chciałbym podziękować za wasze modlitwy i listy – wcześniej zrobił to sam Farinas (można posłuchać niżej).

Robimy, co możemy, piszemy listy protestacyjne, modlimy się, wypuszczamy w geście solidarności specjalne balony, tak, to wszystko ma sens. To naprawdę działa. Trzeba tylko zrobić wszystko, co możemy, a o resztę zadba Bóg. Oczywiście, do wolności i demokracji na Kubie jeszcze daleko. Tym bardziej apeluję o waszą modlitwę, co zresztą czynię i sam. Mały kamyk w lawinie został poruszony, przyznam się, że informacja o uwolnieniu 50 więźniów i zakończeniu głodówki przez Farinasa, bardzo mnie ucieszyła i napełniła nadzieją. Zapewniam was, że żadna wasza zdrowaśka, żaden podpis nie był daremny! Miał w sobie cząstkę owej mocy wolności, która pokonuje największe przeszkody.

Wygraliśmy jedną bitwę, może nawet nie rozstrzygającą, ale to już coś. Zwycięstwo w innych bitwach zależy od dalszej wytrwałej modlitwy i gestów pamięci. Dziś możemy odśpiewać małe dziękczynienie. A wszyscy z was, którzy pisali listy i choćby westchnęli za Coco Farinasem i innymi na Kubie, mają prawo czuć się dzisiaj zwycięzcami! Gratulacje!

Więcej o naszych działaniach solidarnościowych z Kubą:
Coco Farinas pozdrawia Lublin
Solidarni z Kubańczykami
Listy do ambasady wysłane
Guillermo Farinas prosi o solidarność
Mamy już pierwsze 200 listów!
Umiera człowiek
Umiera człowiek

Itinerarium , , , , , , ,

RĘKA VAN GOGHA W ŚWIECY

Lubię, jak coś się zaczyna, ma pewien rytm, dobrą treść i zakończenie z sensem. Może pomaga mi w tym brewiarz.

Zaczynam dzień od psalmu Wezwania, ta modlitwa jest pierwszą i krótką. Inicjacja, oddanie całego dnia Bogu. Potem w miarę rano mam Jutrznię, dalej Godzinę Czytań, Modlitwę w ciągu dnia, wreszcie wieczorem Nieszpory i na sam koniec Kompletę, również krótką modlitwę przed snem. Dzień jest jakoś uporządkowany i dopełniony. I stąd pewnie drażnią mnie beznadziejne zgrzyty.

Nie mogę ścierpieć widoku gości popijających piwko od szóstej rano, bo mam nieodparte wrażenie, że o tej porze należy robić zupełnie inne rzeczy. Drażni mnie pijany człowiek w samo południe, zataczający się na poboczu drogi, bo w tym czasie powinien pracować albo odpoczywać, a już na pewno nie powinien testować hamulców w przejeżdżających samochodach. Dziwią mnie awantury rodzinne o świcie i późno w nocy, tak jakby nie było na nie czasu po południu. Nie wiem dlaczego, wydaje mi się, że poranki są do wychodzenia, a wieczory do powrotów, może nauczyłem się tego od ptaków (mimo wyjątku, jaki stanowią sowy). I dziwię się, że niektórzy widzą koniec tam, gdzie ewidentnie jest początek.

Ład, sens, harmonia, piękno, są do przyjęcia, nie do ustanawiania. Brzydzę się współczesną sztuką i poezją, bo czuję, że dekretuje się w nich wartość i sens, a de facto króluje chaos, ekspresja nieuporządkowanych emocji i zwykle nieuctwo. Pisuje ktoś niby wiersze, a nie czytał „Maltego” (R.M. Rilke), maluje ktoś, a nie wie, że z porywczej miłości Vincent van Gogh, trzymał w płomieniu świecy rękę, tę rękę, która potem wyczarowała „Słoneczniki”.

Narzucamy swoim zachowaniom znamiona ładu i sensu, otrzymując w gruncie rzeczy marne karykatury. Najbardziej drażni to w odniesieniu do Boga i miłości. Wymądrzamy się o Panu Bogu, a pół godziny ciszy dziennie nie znajdziemy. Paplamy w kółko o miłości, a nie cierpieliśmy jednego dnia.

Sens, harmonia, piękno, ład, miłość, Bóg, szczęście, to wszystko jest do spokojnego, zgodliwego przyjęcia, wchłonięcia. Jest nam dane. Inaczej wydziwiamy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

WBREW LOGICE I OGRANICZENIOM

Ludzie robią naprawdę rzeczy dziwne, nieracjonalne i z pozoru bezsensowne. Nie biorą pod uwagę logiki, siły wielkich armii, oporu materii i ograniczeń czasu i przestrzeni.

Stary Abraham wyszedł w nieznane, opuścił rodzinne gniazdo, szedł na poniewierkę, na dodatek uwierzył, że w sędziwym wieku zostanie ojcem, a jego potomkowie będą „liczni jak piasek morski”. Na zdrowy rozum powinien siedzieć w swoim Ur i doglądać stad owiec. Mojżesz wpław przez głębokie morze pociągnął za sobą całe swoje plemię, choć mogli się wszyscy potopić. Szli w otchłań morza, bo dalej miała być „kraina mlekiem i miodem płynąca”. Powinni dalej siedzieć w Egipcie i wypalać cegły dla faraona.

W nowszych czasach, Piłsudski zbierał chłopaków i wcielał w swoje legiony, obiecywał, że będzie nowa, piękna, wolna Polska. Nic by z tego nie wyszło, gdyby nie „Cud nad Wisłą”. Na zdrowy rozum powinien pisać rezolucje do wielkich mocarstw. Gandhi siadywał na piasku nad Oceanem Spokojnym i zmusił Anglików, aby dali wolność Indiom. Udało się, choć normalnie trzeba by było jakąś partyzantkę tworzyć i zwalczać zbrojnie najeźdźcę. Jan Paweł II jeździł i wołał o wolność dla ludów skutych jarzmem komunizmu, nic zdawało się nie ruszy molocha zła. A jednak molocha dziś nie ma, setki milionów ludzi żyje po swojemu, bez dyktatu komunistów.

Listę można wydłużać, przykłady mnożyć. Dobrze, że są ludzie, którzy robią naprawdę rzeczy dziwne, nieracjonalne i z pozoru bezsensowne i nie biorą pod uwagę logiki, siły wielkich armii, oporu materii i ograniczeń czasu i przestrzeni. Ludzie pełni ufności, zapatrzeni w niewidzialnego Boga, ufający Wielkim Sprawom – Prawdzie, Wolności i Dobru. Taka ufność rozbraja armie, pozwala suchą nogą przejść przez morze i obalić mury.

W ogóle warto trzymać się rozumu tylko wtedy, gdy prowadzi do Wielkich Spraw, a jak chce je omijać – bo za daleko, za trudno, za drogo, za późno, za wcześnie (itd., piosenka rozumu ma wiele zwrotek) – to warto wbrew niemu, nawet jakby z pozoru wydawało się, że bezsensownie i dziwnie.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

GDZIE CHRYSTUS?

W sporym gronie młodych katolików, zrobiłem eksperyment, aby na zasadzie skojarzenia wskazali miejsca, sytuacje, osoby, rzeczy, które kojarzą im się z odpowiedzią na pytanie – „Gdzie Chrystus?”

I posypało się: papież, ksiądz (było mi najpierw miło, potem lekki strach mnie obleciał), msza święta, komunia święta, tabernakulum, kościół i Kościół; ktoś wskazał na grupę zgromadzonych (zresztą na rekolekcjach). Zacząłem dopowiadać, najpierw, że dla mnie to Biblia. Chyba część przekonałem, bo potem podawałem kilka fragmentów z Ewangelii, które żywo prezentują osobę Chrystusa.

Trzy następne skojarzenia, dla mnie całkowicie oczywiste, młodzi przyjęli z zaskoczeniem. Najpierw wskazałem na cudowne drzewa wokół nas i mówiłem o Chrystusie, Pantokratorze, współstwórcy wszystkiego i o tym, jak dobrze jest rankiem podziwiać piękno natury i pozwolić myślom powędrować ku Autorowi tego piękna. Potem wskazałem na kilku z nich, po kolei, mówiąc „Ty”, jako drugi człowiek. A na koniec wskazałem siebie, mówiąc „ja”, w sensie naszego własnego serca. Przywołałem odpowiednie biblijne frazy, upoważniające do takiego kierunku poszukiwania Chrystusa („Czyż nie wiecie, że Jezus Chrystus jest w Was?” oraz „Byłem głodny, a daliście mi jeść”). Opowiedziałem również o swoich doświadczeniach w odkrywaniu Chrystusa w sobie i w ludziach, których spotykam. Miałem jednak wrażenie, że słuchają mnie jak nawiedzonego poety.

Nie wiem, jak odpowiedzielibyście wy, na prośbę o pierwsze skojarzenia z pytaniem „Gdzie Chrystus?”. Dla mnie doświadczenie Chrystusa jako Słowa, jako Stwórcy i jako Obecności w Osobach, jest nie mniej realne niż sakramenty i Kościół. Lista skojarzeń może być ponadto bardzo zróżnicowana, każdy ma trochę inne doświadczenia. Norwidowska intuicja – „Przez wszystko do mnie przemawiałeś Panie” – jest mi bardzo bliska, choć zapewne daleko mi do jego mistyki.

Na tej czy innej drodze, nie ma jednak bardziej pasjonującej przygody poszukiwania w naszym życiu.

Itinerarium , , , , , , ,

O POŻYTKU Z RZUCANIA BUTELEK Z BENZYNĄ

Mało kto pamięta o Lubelskim Lipcu, który zresztą rozpoczął się w Świdniku, 8 lipca 1980 roku. Robotnicy, składający polskie helikoptery, poruszyli pierwszy kamyk w lawinie Solidarności.

Wszystko zaczęło się na niepozornym Wydziale Obróbki Mechanicznej, gdzie kilkunastu mechaników zaprotestowało przeciwko podniesieniu cen w przyzakładowym bufecie (proszę babcie o wyjaśnienie tego pojęcia wnukom i dzieciom) oraz brakom w dostawie (proszę babcie, jak wyżej) mleka i mięsa do sklepów. W każdym razie potem zastrajkowali inni robotnicy w WSK (proszę babcie, jak wyżej), potem inne zakłady w regionie (w sumie ponad 150), a w sierpniu Gdańsk z Wałęsą, Szczecin i Jastrzębie i dziesiątki tysięcy innych zakładów w całej Polsce. A potem po 9 latach, w 1989 roku nastała demokracja i mamy ją do dziś. I tak z „nieuzasadnionych przerw w pracy” (proszę babcie, jak wyżej) po latach wyrosła wolność i mamy ją do dziś.

Nie piszę tu całej historii, chcę tylko podkreślić, że bardzo ważna jest zdolność do protestu, buntu i zamieszek. Po ponad 20 latach wolności i demokracji, uwierzyliśmy, że wszystkie problemy można rozwiązać przez mądre prawa, ustalane przez mądrych przedstawicieli narodu (zwanych posłami i senatorami). We władzach mamy jednak dość sporą grupę ćwierćinteligentów, bałwanów i pajaców, wybieranych zresztą przez nas, dlatego naiwnością jest mniemać, że stworzą mądre prawa, rozwiązujące nasze rzeczywiste problemy.

W logikę dziejów i historii wpisane są „protesty ludu” (proszę babcie, jak wyżej), ludu, który nie chce czekać, aż niekoniecznie mądrzy i pracowici przedstawiciele uchwalą sprawiedliwe i słuszne przepisy. Przedstawicieli władz można pogonić przez demonstracje, protesty uliczne i zamieszki, a jak trzeba to i dzięki butelkom z benzyną. Z tym, że te ostatnie można rzucać tylko w „komitety partyjne” (proszę babcie, jak wyżej) nie w ludzi. Solidnym budynkom nic się nie stanie, a butelki z benzyną silniej przemawiają do wyobraźni leniwych posłów niźli petycje, podpisywane nawet przez setki tysięcy obywateli. Demokracja nie polega jedynie na tolerowaniu bałwanów i jazgotliwych szczekaczy, ale także na prawie do rzutu (nie w ludzi) „koktajlem Mołotowa” (proszę dziadków, jak wyżej).

Ewangelia nauczyła mnie, że prawa, stanowione przez ludzi (nie zawsze mądrych), można zmieniać nie tylko przez spacer do urn wyborczych, nie tylko przez podpisywanie odezw i dezyderatów, ale także przez publiczne wygrażanie, głośne skandowanie, a jak trzeba to i przez rzucanie butelkami w ściany budynków, żeby przebudzić Sanhedryny Polski i świata.

Anarchia? E tam, „zdrowy rozsądek” (proszę dziadków, jak wyżej), który pcha do działania i ważniejszy jest niż powtarzanie sloganów o „najlepszym ustroju historii”.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , ,

ŻYCIE JAK CHLEB NA ŚNIADANIE

Zupełnie nie pasjonowała mnie kampania wyborcza, prezydencka. Bez specjalnych emocji obserwuję doniesienia z Mundialu.

W ogóle, w miarę upływu lat coraz bardziej interesuje mnie rzeczywistość, a coraz mniej bawią jakiekolwiek gry.

Ktoś wyszedł z alkoholizmu, już od 18 lat nie pije, twarda rzeczywistość, żadnej gry. Chętnie mu pomagam, jak umiem. Pękające z hukiem małżeństwo, zdecydowało się spróbować jeszcze raz, na nowo. Rozmawiam z nimi i modlę się za nich, twarda rzeczywistość, wielka sprawa. Ktoś inny nie poddaje się, mimo, że dziecko ćpa, olewa szkołę, jest agresywne. Jak mogę wspomagam, twarda rzeczywistość, piękna walka.

Twarda rzeczywistość, ktoś przebacza, pokonuje swoją słabość, wyzwala się z nałogu, zmienia mocno swoje życie, wyjeżdża na pół roku na misje do Afryki (brawo Paweł!), daje tysiąc złotych na osuszacz (zawiozę go wkrótce powodzianom), modli się ostro od roku za chorego na raka męża.

Odpycha mnie paplanina, również ta pobożna, gry, boje o popularność, zabiegi o władzę, marne igrzyska. Twarda rzeczywistość, tam gdzie chodzi o życie, miłość, modlitwę, przebaczenie, ratunek duszy, to jest ta sfera, po której stąpając nie boję się śmierci i niczego innego. Sfera, która daje poczucie sensu, podobne dobrej kromce świeżego chleba na śniadanie.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Piękna dekada

Pierwszego papierosa zapaliłem w 1970 roku, z chłopakami na łąkach nad Czechówką, tam gdzie teraz Aleja Tysiąclecia. W 1973 byłem w Bułgarii. W 1975 zakochałem się. W latach 1972 – 1976 chodziłem do świetnego liceum, miałem kilku fantastycznych kolegów i całymi popołudniami graliśmy w koszykówkę albo jeździli na rowerach.

W 1976 rozpocząłem fantastyczne studia na biologii UMCS. W 1979 zacząłem chodzić jako wolny słuchacz na wykłady z filozofii na KUL. Kilka razy w miesiącu uczestniczyłem we wspaniałych popijawach, które wspominam z rozrzewnieniem do dziś, bo już tak nie mogę. A w wakacje 1980 roku, tuż przed powstaniem „Solidarności”, przez dwa miesiące byłem w Norwegii.

Tak, dekada gierkowska była wspaniała.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , , , , ,

NIESIEMY LUDZIOM

kazanie na XIV niedzielę zwykłą 4 lipca 2010 Wiara nie spływa znikąd, na przykład z nieba czy z chmury. Przynieśli ją nam ludzie. Mama, rzadziej ojciec. Może jakaś siostra zakonna, albo mądry ksiądz. Bardzo często dziadkowie. I my sami coś niesiemy innym. Właśnie, co? Gadanie, puste słowa, złe myśli, podejrzenia, pomruki złości. Zdarza się. Możemy nieść całe dzbany nadziei, tak spragnieni są ci ludzie, których dziś spotkamy. Możemy zanieść solidne kamienie wiary, na których inni zbudują mocne domy wiary. Możemy zanieść kiście szczęśliwych kwiatów miłości. LITURGIA SŁOWA (Iz 66,10-14c) Radujcie się wraz z Jerozolimą, weselcie się w niej wszyscy, co ją miłujecie! Cieszcie się z nią bardzo wy wszyscy, którzyście się nad nią smucili, ażebyście ssać mogli aż do nasycenia z piersi jej pociech; ażebyście ciągnęli mleko z rozkoszą z pełnej piersi jej chwały. Tak bowiem mówi Pan: Oto Ja skieruję do niej pokój jak rzekę i chwałę narodów – jak strumień wezbrany. Ich niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone. Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę; w Jerozolimie doznacie pociechy. Na ten widok rozraduje się serce wasze, a kości wasze nabiorą świeżości jak murawa. Ręka Pana da się poznać Jego sługom. (Ps 66,1-3.4-7.16.20) REFREN: Niech cała ziemia chwali swego Boga Z radością sławcie Boga, wszystkie ziemie, opiewajcie chwałę Jego imienia, cześć Mu wspaniałą oddajcie. Powiedzcie Bogu: „Jak zadziwiające są Twe dzieła! Niechaj Cię wielbi cała ziemia i niechaj śpiewa Tobie, niech Twoje imię opiewa”. Przyjdźcie i patrzcie na dzieła Boga: zadziwiających rzeczy dokonał wśród ludzi. Morze na suchy ląd zamienił, pieszo przeszli przez rzekę: Nim się przeto radujmy! Jego potęga włada na wieki. Przyjdźcie i słuchajcie mnie wszyscy, którzy boicie się Boga, opowiem, co uczynił mej duszy. Błogosławiony Bóg, który nie odepchnął mej prośby i nie oddalił ode mnie swej łaski. (Ga 6,14-18) Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, i na Izraela Bożego /niech zstąpi/ pokój i miłosierdzie. Odtąd niech już nikt nie sprawia mi przykrości: przecież ja na ciele swoim noszę blizny, znamię przynależności do Jezusa. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z duchem waszym, bracia! Amen. (Kol 3,15a.16a) Sercami waszymi niech rządzi Chrystusowy pokój, słowo Chrystusa niech w nas przebywa z całym swoim bogactwem. (Łk 10,1-12.17-20) Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.

Itinerarium , , , , , , ,