GDZIE CHRYSTUS?

W sporym gronie młodych katolików, zrobiłem eksperyment, aby na zasadzie skojarzenia wskazali miejsca, sytuacje, osoby, rzeczy, które kojarzą im się z odpowiedzią na pytanie – „Gdzie Chrystus?”

I posypało się: papież, ksiądz (było mi najpierw miło, potem lekki strach mnie obleciał), msza święta, komunia święta, tabernakulum, kościół i Kościół; ktoś wskazał na grupę zgromadzonych (zresztą na rekolekcjach). Zacząłem dopowiadać, najpierw, że dla mnie to Biblia. Chyba część przekonałem, bo potem podawałem kilka fragmentów z Ewangelii, które żywo prezentują osobę Chrystusa.

Trzy następne skojarzenia, dla mnie całkowicie oczywiste, młodzi przyjęli z zaskoczeniem. Najpierw wskazałem na cudowne drzewa wokół nas i mówiłem o Chrystusie, Pantokratorze, współstwórcy wszystkiego i o tym, jak dobrze jest rankiem podziwiać piękno natury i pozwolić myślom powędrować ku Autorowi tego piękna. Potem wskazałem na kilku z nich, po kolei, mówiąc „Ty”, jako drugi człowiek. A na koniec wskazałem siebie, mówiąc „ja”, w sensie naszego własnego serca. Przywołałem odpowiednie biblijne frazy, upoważniające do takiego kierunku poszukiwania Chrystusa („Czyż nie wiecie, że Jezus Chrystus jest w Was?” oraz „Byłem głodny, a daliście mi jeść”). Opowiedziałem również o swoich doświadczeniach w odkrywaniu Chrystusa w sobie i w ludziach, których spotykam. Miałem jednak wrażenie, że słuchają mnie jak nawiedzonego poety.

Nie wiem, jak odpowiedzielibyście wy, na prośbę o pierwsze skojarzenia z pytaniem „Gdzie Chrystus?”. Dla mnie doświadczenie Chrystusa jako Słowa, jako Stwórcy i jako Obecności w Osobach, jest nie mniej realne niż sakramenty i Kościół. Lista skojarzeń może być ponadto bardzo zróżnicowana, każdy ma trochę inne doświadczenia. Norwidowska intuicja – „Przez wszystko do mnie przemawiałeś Panie” – jest mi bardzo bliska, choć zapewne daleko mi do jego mistyki.

Na tej czy innej drodze, nie ma jednak bardziej pasjonującej przygody poszukiwania w naszym życiu.

Itinerarium , , , , , , ,

Comments are closed.