OWOCE Z RYŻU

Środa 21 września 2011

 Andrzej Kim Taegon był pierwszym księdzem koreańskim. Ścięto mu głowę mieczem, kiedy miał 35 lat, działo to się w XIX wieku. Wczoraj w liturgii Kościoła obchodziliśmy wspomnienie tego świętego.

Koreański Święty Andrzej tuż przed śmiercią napisał list (zachętę) do powstającej dopiero wspólnoty chrześcijan w tym kraju. Zachęcał do wytrwałości w prześladowaniach, przekonywał, że ziarenko ryżu (wschodnioazjatycka wersja pszenicy) musi obumrzeć, aby wydać owoc. Na końcu napisał: „Pozostawiam wam pocałunek miłości”.

Przeminie wszystko, niech pozostaną po nas choćby pocałunki miłości. O nic więcej przy wejściu do nieba nie będą nas pytać.

Itinerarium , , , , , ,

O przekraczaniu granic

Kapuściński pisał, że aby wyruszyć w podróż, trzeba przekroczyć granicę. Bynajmniej chodzi tutaj o przekroczenie granicy w sensie przejść/przejechać przez przejście graniczne, byłoby to za bardzo oczywiste. Granicę w takim ujęciu wydaje się akurat stosunkowo łatwa do przekroczenia w dzisiejszych czasach, wystarczy wsiąść w samochód/pociąg/samolot/barkę i przekroczenie dokonuje się tak naprawdę samo, nawet nie zawsze będziemy proszeni o paszport. Problem jest z przekroczeniem granicy naszych własnych obaw, ograniczeń i pewnej dawki „inności”, którą możemy otrzymać wyruszając w podróż. Inności płynącej od “innego”, obcego człowieka.

Z doświadczenia wiem, że warto czasem podjąć ryzyko. I uważam, że nawet warto podejmować takie ryzyko jeszcze częściej. Ryzyko opłaca się pod wieloma względami: walory estetyczne miejsca do którego podróżujemy, poznanie ludzi i wiele historii życia, o których pewnie w żaden inny sposób byśmy się nie dowiedzieli, odpoczynek i czas poświęcony rodzinie. Każdy, kto choć raz wybrał się w podróż wie, że taka decyzja przynosi wiele nowych doświadczeń, które zapewne w najmniej oczekiwanym momencie będzie można wykorzystać.

Dziś chciałbym się podzielić jednym takim doświadczeniem osobistym, z podróżowaniem oczywiście związanym. Otóż paradoksalnie takie mam wrażenie, że równie ważne jak przekraczanie granic przed wyjazdem, jest w podróżowaniu powracanie do miejsca, z którego się w podróż wyruszyło, do domu. Uświadamianie sobie gdzie jest tak naprawdę mój dom. Rodzina. Przyjaciele. I to przy powracaniu właśnie utwierdzam się, że odległość tak naprawdę nie ma znaczenia, ani czas nieobecności, bo to, co najważniejsze, przetrwa. Przyjaźń, więzy rodzinne i wspomnienia. To przetrwa.

Dla tego warto wracać. Warto też przekroczyć granicę i wyruszyć w podróż…

 

Jakub Kołodyński

* Sam fakt pojawienia się dziś Zapisek świadczy o tym, że będą się pojawiały w miarę możliwości regularnie, gdyż samolot do Pekinu doleciał bezpiecznie.

** A za miłe słowa przy “przypadkowych” spotkaniach i zapoznaniach w Lublinie serdecznie dziękuję.

Pekińskie zapiski , , , , , , , , , ,

KRZYŻYKI WYBORCZE

Wtorek 20 września 2011

 

 

Mam problem z wyborami, może i wy też. Na kogo zagłosować 9 października. Pokuszę się o podpowiedź, chociaż nie łatwą.

Czy mówią wam coś nazwiska – Łukasz Kurowski, Hubert Kowalewski, Bartosz Spychała i Szymon Sitarczuk? Szkoda, że nic. Niestety i ja i wielu z was przyłożyliśmy się do ich śmierci.

Czy mówią wam coś nazwiska – Osvaldo Paya, Guillermo Farinas i Orlando Fundora Alvarez? Niestety, pewnie nic, ale i ja i wielu z was przyłożyliśmy się do tego, że są prześladowani i siedzą bez powodu w więzieniach.

Czy mówią wam coś imiona Waldek, Czesław albo ksywa „Chińczyk”? Niestety nic, ale i ja i wielu z was, przyłożyliśmy się do tego, że umarli albo żyją jako bezdomni w Lublinie.

Łukasz Kurowski, Hubert Kowalewski, Bartosz Spychała i Szymon Sitarczuk, to polscy żołnierze, którzy zginęli w Afganistanie. Łukasz i Hubert to pierwsze ofiary, Bartosz i Szymon, to ostatni – jak na razie – z listy bodaj 26 „polskich ofiar” wojny w Afganistanie. Osvaldo Paya, Gulllermo Farinas i Orlando Fundora Alvarez, to trzej opozycjoniści na Kubie, walczący o zmianę w tym komunistycznym kraju. Waldek, Czesio i „Chińczyk”, kwiaty lubelskiej wspólnoty bezdomnych.

Głosowaliśmy tak, że nasi reprezentanci w parlamencie (a potem wybrani przez nich premierzy i ministrowie) uchwalili udział naszych żołnierzy w bezsensownej wojnie w Afganistanie. Głosowaliśmy tak, że nasi reprezentanci w parlamencie (a potem wybrani przez nich premierzy i ministrowie) uchwalili wsparcie opozycji na Kubie w kwocie kilku tysięcy złotych. Głosowaliśmy tak, że nasi reprezentanci w parlamencie (a potem wybrani przez nich premierzy i ministrowie) nie zrobili nic, aby bezdomni mogli jakoś wracać do „normalnego społeczeństwa”.

Nasi żołnierze nie muszą ginąć w Afganistanie. Możemy więcej zrobić dla ocalenia szlachetnych dysydentów na Kubie. Liczba bezdomnych może zmniejszać się. Za pieniądze wydane na udział Polaków w tzw. „misji w Afganistanie” można wspomóc Kubańczyków i zrobić dobre programy wychodzenia z bezdomności.

Kandydaci do parlamentu powinni usłyszeć – dla przykładu – pytania o Afganistan, Kubę i losy „Chińczyka”. Usłyszą, jeżeli pójdziemy na spotkania z nimi i zadamy im – dla przykładu – te dziwne, ale ważne pytania.

Będę stawiał krzyżyk 9 października. I wy także. Boje się, że postawimy krzyżyk na kolejnych trupach naszych żołnierzy w Afganistanie, krzyżyk na bezbronnych i więzionych Kubańczykach, krzyżyk na „Chińczyku”, który pozostanie bez domu na zawsze.

 

 

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

BIBLIA W KAŻDEJ WERSJI

Poniedziałek 19 września 2011

 

 

Od dłuższego czasu obserwuję rosnące zainteresowanie Ewangelią czy nawet całym Pismem Świętym. Pojawiają się coraz to nowe „kursy”, biorące nazwę od imion ważnych biblijnych postaci (Filipa, Jana, Pawła, Andrzeja, Mojżesza), dzięki którym można brylować niezłą znajomością Ewangelii i jej różnych wymiarów. Coraz więcej mamy „Szkół biblijnych”, „Studiów biblijnych”, „Poradników biblijnych”, są przeróżne „Vademecum”, „Przewodniki” i „Drogowskazy”.  Przy odrobinie wysiłku – korespondencyjnie i za pomocą Internetu – można naprawdę nieźle poznać Biblię i wszelkie niuanse jej tekstów.

Codziennie można otrzymywać na skrzynkę mailową czytania biblijne na dany dzień, albo tylko jakiś celny werset, z komentarzem lub bez. Widuję na profilach znajomych automatycznie wklejane cytaty. Ktoś nawet przysyła mi taki wersecik esemesem, ledwo nadążam kasować, bo i tak znam.

Patrzę na moją Biblię. Gdziekolwiek ją otwieram i kiedykolwiek ją otwieram. W każdej księdze. A nawet w każdym wersecie. Przy wszystkich możliwych interpretacjach, tych pradawnych i najnowszych. Z komentarzami Ojców Kościoła i nowych mistrzów. Jest dobrze.

Muszę ci coś ważnego powiedzieć. Dziś kolejny dzień. Dużo czasu. Miłość jest najważniejsza.

 

Itinerarium , , , , , ,

SPOWIEDŹ SKACOWANEGO

Kazanie na 25 niedzielę zwykłą

18 września 2011

Tego dnia obudziłem się jak zwykle bardzo późno. Bolał mnie łeb po kolejnym ostrym piciu w nocy. Nie miałem roboty już od paru miesięcy, dawniej szukałem od rana. Rzadko udało się parę groszy złapać przy wypasie owiec u bogatszych farmerów na wzgórzach. Ale sezon się skończył.

Nie umiem żebrać i wstydzę się, nie chodziłem jak pierwszy lepszy łachudra na róg ulicy z wyciągniętą ręką. Nie zniosę tej szyderczej litości ze strony pobożnych mieszczuchów, którzy – ze względu na niebo – wrzucą mi parę miedziaków, a potem odejdą zadowoleni, nadęci współczuciem.

Było późno, prawie południe, ogarnąłem się trochę i zacząłem rozglądać za jakimś winem na kaca. Łażąc po podwórzu doleciało do mnie od sąsiadów, że na placu przed Ratuszem jakiś nadziany gość szuka chętnych do roboty przy zbiorze winogron. Proponował rano kupę kasy, całego denara za dniówkę! Denara! Za to można przez tydzień całą rodzinę wyżywić. Ale już jest po południu! Zakląłem, znów kicha.

Coś mnie jednak pchało na plac przed Ratusz, może się załapię, plątało mi się po skacowanej głowie. – Nie masz tam po co iść! – odradzali kumple, podpijający winko w bramach – już po zawodach. Przysiadłem, strzeliłem szklankę. Miło było w taki gorąc zrobić sobie parę godzin sjesty. Koło trzeciej po południu słyszałem, jak ktoś wołał – Chodźcie, jeszcze można się załapać!E tam – machnęli ręką kumple – Kto nas zatrudni na trzy godziny przed fajrantem? Potem, nie wiem, wydawało mi się, a może naprawdę słyszałem, że i o czwartej jeszcze przyjmował. Trochę doszedłem do siebie koło w pół do piątej.

Wstałem i powlokłem się na plac przed Ratuszem. Dochodziła piąta wieczorem, po żydowsku jedenasta. Od razu poznałem gościa, inny fason, inne ruchy, inny wyraz twarzy. Odwrócił się w moim kierunku i kiwnął ręką. Pomyślałem, że może będzie szukać chętnych na jutro.

Wyglądasz na nieźle podpitego. Dasz radę popracować godzinkę? Nie stracisz!

Nawet nie otworzyłem gęby, poleciałem zaraz za dwoma gostkami, widać było, że przed chwilą usłyszeli to, co ja. Nie napracowałem się, zresztą nie dałbym radę dłużej niż godzinkę.

Jak dostałem do ręki denara, myślałem, że zemdleję. Nie mogłem uwierzyć! Tyle kasy, w sumie za nic.

Od tamtej pory wierzę, że jest Bóg. Bóg jest zawsze w Ludziach Ostatniej Szansy, którzy ratują nas z beznadziejności.

PS. Kazanie dźwiękowe na www.itinerarium.pl

 

LITURGIA SŁOWA

 

(Iz 55,6-9)
Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko! Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi.

(Ps 145,2-3.8-9.17-18)
REFREN: Pan bliski wszystkim, którzy Go wzywają

Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.
Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały,
a wielkość Jego niezgłębiona.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.

(Flp 1,20c-24.27a)
Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele – to dla mnie owocna praca, co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele – to bardziej dla was konieczne. Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej.

(Dz 16,14b)
Otwórz, Panie nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

(Mt 20,1-16a)

Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy! A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych! Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.

Itinerarium , , , , , ,

GDZIE SĄDY I PROKURATURY?

 

Sobota 17 września 2011

Normalny człowiek jak go ktoś kopnie to się oburza, tak samo jak ci co patrzą na taki wybryk. Popychanie i przewracanie również jest przykre, a czasem nawet karane i to srogo. Co dopiero za uderzenie w twarz! Można wylądować w więzieniu. A jakbyś komuś złamał nogę, nos albo żebra? Wielka granda i wyrok!

Tak to normalnie wygląda. Nienormalnie jest na boisku, w czasie meczu, gdzie piłkarze kopią się, popychają i przewracają, a sędziowie co najwyżej pokazują im kolorowe kartoniki. Co więcej, widzą to miliony kibiców na stadionie i przed telewizorami i wyją z radości jak „nasz” kopnie „ichniego” i gwiżdżą kiedy „ichni” popchnie „naszego”. Gdzie sądy, policjanci, prokuratury? A komentatorzy bredzą, że „to męska, twarda gra”. Gangsterzy też troszeczkę przesadzają, a wsadzają ich za kraty!  A przecież prowadzą tylko męską, twardą grę.

Teraz narażę się kibicom Adamka boksera. W tej „dyscyplinie sportu”, aktorzy nawalają się po mordach pięściami, łamią sobie nosy, żebra, wprawiają w stan zamroczenia. I nikt nie reaguje, żadnych policjantów, prokuratorów i sądów! Ba, pół świata gapi się na te jawne przestępstwa z zachwytem drąc się : „Tomek! Tomek!” albo „Witalij! Witalij!”

Hm, co więcej, połowa czytelników Itinerarium ogląda te bijatyki, na stadionach i na ringach, z nieskrywaną uciechą! Co najwięcej, autorowi Itinerarium przydarza się także bywać w tej nieszczęsnej połowie  🙂

 

(Iz 55,6-9)
Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko! Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi.

(Ps 145,2-3.8-9.17-18)
REFREN: Pan bliski wszystkim, którzy Go wzywają

Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.
Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały,
a wielkość Jego niezgłębiona.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.

(Flp 1,20c-24.27a)
Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele – to dla mnie owocna praca, co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele – to bardziej dla was konieczne. Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej.

(Dz 16,14b)
Otwórz, Panie nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

(Mt 20,1-16a)

Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy! A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych! Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

CHCĘ

Piątek 16 września 2011

 

Przypuszczam, że każdy z nas próbuje modlić się codziennie. I przypuszczam, że wszyscy mamy trudności w modlitwie, niekiedy tak duże, że przestajemy się modlić.

Wiem, że najpiękniejsze i najlepsze są te modlitwy, które idą najgorzej, takie gdy myśli latają we wszystkie strony, gdy jestem rozproszony, rozedrgany i niepozbierany. Są oczywiście takie chwile, kiedy z serca wyrywają się same „ochy” i „achy”, zachwyty i uniesienia. Słowa płyną same, serce rwie się wysoko nad ziemię, jest słodko i gorąco. Gdyby jednak liczyć tylko na takie nastroje, modliłbym się kilka razy w miesiącu.

Modlę się kilka razy dziennie, nie dlatego, że jest mi dobrze, miło i radośnie. Modlę się dlatego, że chcę. Póki nasza modlitwa rodzi się z uczuć, nastrojów (dobrych i złych) i natchnień, będziemy się męczyć i omijać czas modlitwy.

Modlę się swoją wolą i pragnieniem. Pomimo oschłości, słabości i monotonii. Chcę.

 

Itinerarium , , , , , , ,

POLSKA NA BRUKU

Czwartek 15 września 2011

 

 

Nie wiem jak będzie dalej jesienią z rodzinami, które zalegają z różnych powodów z czynszami. Odpowiednia ustawa umożliwia eksmisję na bruk takich osób, bez zapewnienia jakichkolwiek innych lokali. W Poznaniu – jak wyczytałem – rozpoczęła się eksmisja ponad 300 rodzin. Niektóre z nich zostaną umieszczone w schroniskach dla bezdomnych (gdzie zresztą nikt ich nie chce).

Rozumiem problemy właścicieli mieszkań z kłopotliwymi lokatorami, nie uiszczającymi w terminie opłat. Jest to jakiś szkopuł.

Nie rozumiem jednak państwa polskiego, które pozwala wyrzucić na bruk rodziny wielodzietne, niepełnosprawnych, kobiety w ciąży i matki z małymi dziećmi, a takie osoby były wśród eksmitowanych w Poznaniu. Zajrzałem do konstytucji naszego państwa, gdzie czytam w artykule 75:

Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania.

Okrutna jesień przed nami, w Warszawie na bruk pójdzie kilka tysięcy osób, nie wiem ile w innych miastach. Jesteśmy dość bogatym państwem, w którym bez większych wysiłków można inaczej rozwiązać kwestię mieszkań. Potrzeba nam tylko trochę bardziej sensownie myślących zarządców. I zdecydowanie bardziej wrażliwych.

 

Itinerarium , , , , , , , ,

KRZYŻ WZWYŻ

Kazanie na Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

Środa 14 września 2011

 

Słyszę krzyż i myślę od razu – Bóg. Bóg, który na nim umierał, a właściwie Jego Syn. Słyszę krzyż i myślę Jezus, niewinny, ale świadomy w przyjęciu, niesieniu i konaniu na dwóch belkach.

Słyszę krzyż i myślę – człowiek. I ten z Nazaretu, najsłynniejszy z ukrzyżowanych i każdy inny, który cierpi, choruje, smuci się i traci sens.

Słyszę krzyż i myślę – ja. Moje cierpienia, wątpliwości, choroby, bóle, smutki. I moja śmierć.

Mam też natychmiast dwa inne  skojarzenia. Pierwsze, może nie najważniejsze, to droga wzwyż. Przez krzyż wzwyż. Jak wzwyż, to zawsze w kierunku Boga. I zawsze ku temu, co wyższe, czyli jakieś dobro, prawda i tajemnica.

I drugie skojarzenie, najważniejsze. Miłość. Jak się kocha, to można i na krzyż. I na wszystko inne. A na końcu życie wieczne.

 

LITURGIA SŁOWA

(Lb 21,4b-9)
W owych dniach podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.

lub

(Flp 2,6-11)
Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca.

(Ps 78,1-2.34-38)
REFREN: Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy.

Słuchaj, mój ludu, nauki mojej,
nakłońcie wasze uszy na słowa ust moich.
Do przypowieści otworzę me usta,
wyjawię tajemnice zamierzchłego czasu.

Gdy ich zabijał, wtedy Go szukali,
nawróceni garnęli się do Boga.
Przypominali sobie, że Bóg jest ich opoką,
że Bóg najwyższy jest ich Zbawicielem.

Lecz oszukiwali Go swymi ustami
i kłamali Mu swoim językiem.
Ich serce nie było Mu wierne,
w przymierzu z Nim nie byli stali.

On jednak będąc miłosierny
odpuszczał im winę i nie zatracał,
gniew swój często powściągał
i powstrzymywał swoje wzburzenie.

Uwielbiamy Cię, Chryste, i błogosławimy Ciebie, bo przez Krzyż twój święty, świat odkupiłeś.

(J 3,13-17)
Jezus powiedział do Nikodema: Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony..

 

 

Itinerarium , , , , , , , , ,

O ŻYWYCH RYBACH

Wtorek 13 września 2011

 

Jak o kimś wszyscy źle mówią, staram się zastanowić czy to nie owczy pęd i casus psychozy tłumu. Z doświadczenia wiem, że większość nie często ma  rację. Ponadto w każdym znaleźć da się dobre strony.

Jak ktoś jest prześladowany z powodu swoich poglądów, staram się stanąć po jego stronie, tak mi już pozostało z czasów komuny.

Nie lubię także jak na kogoś pluje się i pluje, bo to modne i na topie w mediach. W ogóle nieładnie jest opluwać kogokolwiek.

Pamiętam też, że tylko martwe ryby płyną z prądem (i czasem niektóre pstrągi, ale to dla zabawy). Żywe ryby pływają przeważnie pod prąd.

I dlatego – a nie z jakichkolwiek innych powodów – jestem po stronie chrześcijaństwa, papieża, Kościoła, a nawet po stronie księży.

 

 

Itinerarium , , , , , , , , , ,