BIBLIA W KAŻDEJ WERSJI

Poniedziałek 19 września 2011

 

 

Od dłuższego czasu obserwuję rosnące zainteresowanie Ewangelią czy nawet całym Pismem Świętym. Pojawiają się coraz to nowe „kursy”, biorące nazwę od imion ważnych biblijnych postaci (Filipa, Jana, Pawła, Andrzeja, Mojżesza), dzięki którym można brylować niezłą znajomością Ewangelii i jej różnych wymiarów. Coraz więcej mamy „Szkół biblijnych”, „Studiów biblijnych”, „Poradników biblijnych”, są przeróżne „Vademecum”, „Przewodniki” i „Drogowskazy”.  Przy odrobinie wysiłku – korespondencyjnie i za pomocą Internetu – można naprawdę nieźle poznać Biblię i wszelkie niuanse jej tekstów.

Codziennie można otrzymywać na skrzynkę mailową czytania biblijne na dany dzień, albo tylko jakiś celny werset, z komentarzem lub bez. Widuję na profilach znajomych automatycznie wklejane cytaty. Ktoś nawet przysyła mi taki wersecik esemesem, ledwo nadążam kasować, bo i tak znam.

Patrzę na moją Biblię. Gdziekolwiek ją otwieram i kiedykolwiek ją otwieram. W każdej księdze. A nawet w każdym wersecie. Przy wszystkich możliwych interpretacjach, tych pradawnych i najnowszych. Z komentarzami Ojców Kościoła i nowych mistrzów. Jest dobrze.

Muszę ci coś ważnego powiedzieć. Dziś kolejny dzień. Dużo czasu. Miłość jest najważniejsza.

 

Itinerarium , , , , , ,

Comments are closed.