Niedoszłe wapniaki

Wczoraj miałem okazję być po raz pierwszy tutaj uczestnikiem, przypadkiem, chrztu w kościele. Ceremonia nie różniła się niczym od tego w  czym uczestniczymy w Polsce, poza dwoma elementami. W zasadzie to tylko małe drobiazgi. Jeden to fakt, że tutejszy chrzest był udzielany w języku Chińskim (co akurat nie dziwi), a drugi niuans to gromkie oklaski bite przez uczestników mszy zaraz po polaniu wodą główek maluchów (były dwa chrzty), oklaski jak najbardziej spontaniczne.

I ten drugi drobiazg przykuł moją uwagę. Rzadko przychodzi nam okazywać spontaniczną radość, albo może ZA rzadko. A po co się klaszcze? Żeby wyrazić aprobatę, radość, zgodzić się z zasłyszanym tekstem, na koniec przedstawienia w teatrze, jako podziękowanie dla aktorów.

Co nie znaczy, że mamy klaskać za każdym razem, ale już sam uśmiech wiele zmieni, już samo powiedzenie dobrego słowa, dowcipu, komplementu. Nie tylko w kościele podczas chrztu, ale w wielu innych momentach życia. Warto się uśmiechać. To ponoć wydłuża życie, na pewno to działa, kiedy dookoła taka cudna “polska złota jesień”. Warto spontanicznie wyrażać radość, coby nie być wapniakiem.

Jakub Kołodyński

Pekińskie zapiski , , , ,

SENSY POWSZEDNIE

Poniedziałek 24 października 2011

 

Są sensy powszednie, o których może nawet nie wiemy. Sensy miłości i prawdy o życiu. Należy je praktykować wytrwale, bez rozgłosu i fanfaronady.

Wpierw trzeba słuchać ludzi, słyszeć ich historie, dramaty, radości. I trzeba pamiętać, że ludzie są do wysłuchania. Słuchając ludzi, stajemy się współpracownikami Boga. Do Niego przecież wołamy tak często: Wysłuchaj nas Panie! I do nas wołają ludzie – wysłuchaj mnie. Ma to sens.

Trzeba też do ludzi mówić, oszczędnie, ale prosto i z czułością. Nie wolno taić uczuć, zwłaszcza tych najgorętszych, których się przecież zwykle wstydzimy.

I trzeba kłaść rękę na ramieniu. Przytulić. Objąć. Pogłaskać. Uścisnąć rękę. Ucałować. Po prostu dotknąć.

Pewnie wiecie, że na tym polegała Ewangelia Chrystusa, który słuchał, mówił i dotykał, a wszystko stawało się Boże. Pewnie wiecie, że na tym polegał pontyfikat Jana Pawła II, który uważnie słuchał, prosto i mądrze mówił przez całe 27 lat. I dotykał wszystkich, których zdołał ogarnąć zasięgiem swoich rąk.

Jaka prosta, jak trudna ta nasza Ewangelia.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Misja

Coraz bardziej podziwiam księży. Naprawdę. Oczywiście tych w katolickiej Polsce.

Bo duszpasterstwo w Polsce to naprawdę wyjątkowo ciężka i niewdzięczna misja. A wszystko wskazuje na to, że będzie coraz trudniejsza.

 

I to wcale nie ze względu na antyklerykalny RPP, „satanistę” w TVP, feministki i liberalne media. To żadne strachy. Prawdziwe demony drzemią zupełnie gdzie indziej. Oczywiście, można pójść na łatwiznę i ich nie dostrzegać.

 

A wtedy będzie lekko, łatwo i przyjemnie.

 

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , ,

NIECH CI SIĘ PRZYDARZY

Kazanie na 30 niedzielę zwykłą
23 października 2011

 

Każda chwila, którą przeżyłeś w miłości, jest cegłą w twoim Domu Wieczności. Zamieszkasz w nim kiedyś. I pamiętaj, że wszystko inne to śmieci. Powiedziałbym nawet, że gówno, ale ponoć w kazaniach takich słów się nie używa. Może usprawiedliwi mnie kazanie św. Pawła do Filipian, gdy odważa się powiedzieć, że „wszystko, co było dla mnie zyskiem ze względu na Chrystusa uznałem za gnój” (2,7). Kulturalni tłumacze przełożyli dosłowny gnój na milszą dla ucha „stratę”.

Powtarzam, wszystko inne poza miłością to strata i śmieci. Miłość jest pierwsza i największa.  Każda chwila, kiedy z  gorącym sercem szepcemy Bogu, że Go kochamy, jest najważniejsza. To się może zdarzyć w każdej zdrowaśce październikowego różańca, ale i w głośnym „Jezu!” na widok rozczerwienionego słońca zapadającego w sen po długim dniu rozgrzewania ziemi. Wszystko, co się nam udaje całym sercem, całą duszą i całym umysłem – jak uczy dzisiejsza Ewangelia – jest miłością Boga. I jest na pewno budowaniem Domu Wieczności.

I tak samo jest z miłością do ludzi. Każda chwila, kiedy całym sercem, całą duszą, całym umysłem patrzysz w Jedyne Oczy, trzymasz w swojej Jedyną Dłoń, jest murowaniem Chaty Nieskończonej, w której zamieszkasz na zawsze.  Policz spacery przy Najbliższych, godziny czuwania przy Najdroższym chorym, pieniądze co poszły z pozoru na marne kwiaty, perfumy, krawaty i koszule. Policz, a zliczysz najświętsze chwile życia. Chwile, z których wznosisz swoje Mieszkanie Zbawienia, niebo, wieczność czy jakkolwiek to zwać jeszcze.

Czemu Wincenty wkładał rękę w rozpaloną świecę? Czemu Przemek, wariat chyba, rozlepiał kartki z numerem swojej komórki, a Andrzej wygrał życie w jeden wieczór? – więcej o tym w kazaniu na www.itinerarium.pl (dźwiękiem). Wszystko to historie prawdziwe. Z udziałem całego serca, całej duszy, całego umysłu i całego ciała.

Ale czy to ci się przydarzy? Niech ci się przydarzy dziś!

 

Kazanie dźwiękowe – www.itinerarium.pl

 

LITURGIA SŁOWA

(Wj 22, 20-26)
Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy i sieroty. Jeślibyś ich skrzywdził i będą Mi się skarżyli, usłyszę ich skargę, zapali się gniew mój, i wygubię was mieczem i żony wasze będą wdowami, a dzieci wasze sierotami. Jeśli pożyczysz pieniądze ubogiemu z mojego ludu, żyjącemu obok ciebie, to nie będziesz postępował wobec niego jak lichwiarz i nie karzesz mu płacić odsetek. Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się on żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy. Nie będziesz bluźnił Bogu i nie będziesz złorzeczył temu, który rządzi twoim ludem. Nie będziesz się ociągał z ofiarą z obfitości zbiorów i soku wyciskanego w tłoczni. I oddasz Mi twego pierworodnego syna. To samo uczynisz z pierworodnym z bydła i trzody. Przez siedem dni będzie przy matce swojej, a dnia ósmego oddasz je Mnie.

(Ps 18(17), 2-3a. 36c-4. 47 i 51ab)
Refren: Miłuję Ciebie, Panie, mocy moja

Miłuję Cię, Panie,
Panie, mocy moja,
Panie, opoko moja i twierdzo,
mój wybawicielu.

Boże, skało moja, na którą się chronię,
tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono.
Wzywam Pana, godnego chwały,
i wyzwolony będę od moich nieprzyjaciół.

Niech żyje Pan, niech będzie błogosławiona moja Opoka.
Niech będzie wywyższony mój Bóg i Zbawca.
Ty dajesz wielkie zwycięstwo królowi
i okazujesz łaskę Twemu pomazańcowi.

(1 Tes 1,5c-10)
Wiecie, jacy byliśmy dla was, przebywając wśród was. A wy, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego, staliście się naśladowcami naszymi i Pana, by okazać się w ten sposób wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i Achai. Dzięki wam nauka Pańska stała się głośna nie tylko w Macedonii i Achai, ale wasza wiara w Boga wszędzie dała się poznać, tak że nawet nie trzeba nam o tym mówić. Albowiem oni sami opowiadają o nas, jakiego to przyjęcia doznaliśmy od was i jak nawróciliście się od bożków do Boga, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu i oczekiwać z niebios Jego Syna, którego wzbudził z martwych, Jezusa, naszego wybawcę od nadchodzącego gniewu.

(J 14, 23)
Jeśli mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy.

(Mt 22,34-40)
Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał , wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.

W kwietniu 1881 van Gogh przeniósł się razem z rodzicami na wieś, do Etten, gdzie kontynuował rysowanie, często wykorzystując sąsiadów jako motyw. W ciągu lata spędzał wiele czasu na spacerach i rozmowach ze swą niedawno owdowiałą kuzynką, Kee Vos-Stricker. Była ona córką starszej siostry matki i Johannesa Strickera, który okazał swą serdeczność artyście[31]. Kee była 7 lat starsza od Vincenta i miała 8-letniego syna. Van Gogh zaproponował jej małżeństwo, ale odrzuciła jego propozycję słowami: Nie, nigdy, przenigdy (Niet, nooit, nimmer)[32]. Później, w listopadzie, van Gogh napisał ostry list do wuja Strickera[33], po czym pospiesznie wyjechał do Amsterdamu, gdzie ponownie rozmawiał z nim przy różnych okazjach[34]. Kee odmawiała spotkania się z nim a jej rodzice pisali: “Twoja natarczywość jest odrażająca”. Vincent, w geście rozpaczy, wsadził rękę w płomień lampy mówiąc: Niech widzę ją tak długo, jak długo utrzymam rękę w płomieniu[35]; nie bardzo pamiętał, co się dalej działo, ale później domyślił się, że to wuj zgasił płomień lampy. Dał on van Goghowi jasno do zrozumienia, że o małżeństwie nie ma mowy[36] podając jako powód jego niezdolność do samodzielnego utrzymania się[37]. Van Gogha bardzo dotknęły poglądy wuja i jego wcześniejsza hipokryzja. Podczas świąt Bożego Narodzenia między Vincentem a ojcem doszło do gwałtownej kłótni, w efekcie której ojciec kazał mu wynieść się z domu. Van Gogh jeszcze tego samego dnia wyjechał do Hagi[38].

Itinerarium , , , , , , , , , ,

KTO LESZCZYNOM STRĄCA ORZECHY

Sobota 22 października 2011

Pewna pani rezolutnie się wymądrzyła: zimno coraz bardziej, mgieł nie cierpię, wiatry psują mi naskórek, muchy chudną a bociany odleciały (znaczy się koniec zabawy w chowanego), idę spać. I poszła spać aż do kwietnia. Taka to jest pani żaba.

Pan bocian wiedział, jakie zwyczaje panie żaby mają i poleciał nad Nil odwiedzić żaby afrykańskie, które polskich tradycji nie praktykują.

Już nie z powodu odlotu bocianów, podobnie do żab zachowują się jeże, susły, jaszczurki i zaskrońce.

Bardzo ładna ta jesień, złota, chłodnawa, dżdżysta i mglista, sążnista w wilgoci tysiące, jeszcze oszrania żurawiny i osrebrza pajęczyny. Ozłaca dębiny, brązowi brzozy a leszczynom strąca orzechy.

I trzeba się nachwytać tego piękna, nawdychać ranków rześkich, ciepłych minut w południe i zamglonych zmierzchów. Trzeba się w coraz ciemniejsze noce zanurzać aż po samą czerń najczarniejszą. I już słyszeć jak puszczykom soki na amory do główek zaczynają uderzać.

I do ludzi trzeba lgnąć, blisko, bliżej, bliziutko. Nie wstydzić się, że się nam ckni. Z serca zacząć szeptać same złote słowa, najgorętsze i proste, litrami pić herbaty ze wszystkich stron świata, zawsze przynajmniej we dwoje.

A trzeba jeszcze odgrzebać psalmy o górach rozśpiewanych radośnie, dolinach chwalących Boga o każdej porze, o szczęściu strumyków szemrzących po kamieniach.

No i jeszcze wiersz można napisać, wszak Herbert i ks. Jan już pieśni wieczne składają, a Szymborskiej może tematów zabraknąć.

Itinerarium , , , , , , , ,

BALLADA O ZAUFANIU

Piątek 21 października 2011

 

Być może jest tak, jak myślimy i widzimy. Kiedy ludzie się do nas uśmiechają, to może nas lubią. Na poczcie, jedna z ekspedientek uśmiechnęła się do koleżanki.

– Czego się śmiejesz? – zapytała druga
– Nic, tylko się uśmiecham.

Ta druga pokręciła głową z niedowierzaniem, pewnie i tak zakładała, że to jakiś podstęp.

Na ślub lub tuż przed nim zarezerwowaliśmy sobie wyznania o miłości i kiedy słyszymy, że ktoś nas kocha, przez jakiś czas wierzymy. Tak jak w zapewnienie, że nas nie opuszczą aż do śmierci. Ale tych wyznań już nie powtarzamy, na przykład w pięć lat po ślubie.

Wiele pięknych rzeczy mija nas dlatego, że nie ufamy ludziom. Wiele złych rzeczy zdarza się nam dlatego, że zaufaliśmy ludziom, a zawiedli.

Krwawimy czasem, ale naprawdę warto ufać ludziom. Może trzeba zrobić to jeszcze raz.

Itinerarium , , , , ,

WIEWIÓRKI GRAJĄ NA FLECIE

Czwartek 20 października 2011

 Wszystko na tym świecie jest możliwe, oczywiście najpewniej w świecie ludzkiej głupoty. Jedna z moich licealnych koleżanek błysnęła kiedyś komentarzem na lekcji języka polskiego. Pani nauczycielka przytaczała słynne powiedzonko Heraklita (tego z Efezu) „Panta rhei”, czyli „Wszystko płynie” (i nic nie pozostaje bez zmian). A Bożenka: „Tak, tylko głupota ludzka pozostaje bez zmian”.

Choć koleżanka do klasyków nie przeszła, rację miała. Nie jestem graczem giełdowym, ale wiem jak wygrywać na giełdzie. Wystarczy dobrze obserwować ruchy planet i inwestować w momencie, kiedy zachodzi koniunkcja (tzn. pojawienie się przynajmniej dwóch planet w tym samym znaku zodiaku). Dobre momenty to koniunkcja Wenus i naszego (ziemskiego) Księżyca, a jak już Mars i Jowisz się zbliżą do siebie, na giełdach będzie długa hossa. Ludzie w to wierzą, istnieją nawet światowe organizacje „astrobiznesu”, udzielające kosztownych porad inwestorskich. O wszystkim słyszałem i czytałem.

I po co myśleć, kalkulować, wnioskować, dedukować i indukować? Po co ja w szkole traciłem czas? I tak wszystkim rządzą drgania gwiazd. No może nie wszystkim. Bo, na przykład, jak żurawie zbierają się do odlotu, to idą przymrozki, fakt, tak było w połowie października tego roku. I jak przylatują czajki, tak na przełomie lutego i marca, znaczy idzie wiosna. Tak było w tym roku. Wszystko to widziałem i słyszałem.

Ale jak wiewiórki zaczną grać na flecie a chrabąszcze wyjadać cukier z naszych cukierniczek, to się zacznie koniec świata.

Póki co, trzymam się linii – rozum, sens, miłość, dobro, człowiek, Pan Bóg. A planety? Jak to w piosence „A planety szaleją …” Na szczęście tylko w piosenkach.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

HISTORIA KSIĘDZA JERZEGO

Środa 19 października 2011

 

 

Trzeba być dobrym, wiemy o tym. Tak nas uczono, tak czujemy. Trzeba mówić prawdę, to oczywiste, choć trudne. Ogromnie trudno także jest zachować sprawiedliwość w myślach, słowach, ocenach i czynach. Choć chętnie usłyszymy komplement – „Jesteś sprawiedliwym człowiekiem”. Miłość potrzebna jest na co dzień, przecież to chleb.

Wszystkiego tego uczył bardzo zwykły ksiądz Jerzy. Dwadzieścia siedem lat temu, 19 października 1984 roku, został dotkliwie pobity, potem prawdopodobnie uduszony, na koniec Jego ciało obciążone kamieniami  wrzucono do Wisły. To było w czasach komuny, śmiertelne ciosy zadawała służba bezpieczeństwa (SB).

Modlę się dziś, przez wstawiennictwo Księdza Jerzego Popiełuszki. O dobro. O prawdę. O sprawiedliwość. O miłość. Dla siebie i dla was.

 

Na marginesach

 

Na marginesie, jednym z zabójców księdza Jerzego jest Grzegorz Piotrowski, dziś  dziennikarz – po odbyciu kary – pisujący w piśmie „Fakty i Mity”, pod pseudonimem Sławomir Janisz. Założycielem pisma, wysoce skandalizującego i antyklerykalnego, jest Roman Kotlinowski, obecnie poseł z głośnego Ruchu Poparcia, wcześniej ksiądz katolicki.

I na drugim marginesie, jednym z najbardziej wściekle atakujących księdza Jerzego za Jego kazania, jest Jerzy Urban, założyciel i naczelny tygodnika „Nie”, wielki przyjaciel i zwolennik szefa głośnego Ruchu Poparcia.

Wszyscy oni – Janisz, Piotrowski, Kotlinowski, Urban, cały Ruch Poparcia – domagają się usunięcia krzyża z sali obrad sejmu. A krzyż ten leżał na grobie księdza Jerzego Popiełuszki i został ofiarowany parlamentarzystom przez Mariannę Popiełuszko, matkę księdza Jerzego. Krzyż zawisł w sejmie w trzynaście lat po śmierci księdza Jerzego, 19 października 1997 roku.

 

 

19 października 1984

Tuż przed swoją męczeńską śmiercią, ks. Jerzy Popiełuszko prowadził różaniec w jednej z bydgoskich parafii. Niżej fragment Jego autorskich rozważań.

 

 

Tylko ten może zwyciężać zło, kto sam jest bogaty w dobro, kto dba o rozwój i ubogacenie siebie tymi wartościami, które stanowią o ludzkiej godności dziecka Bożego. Pomnażać dobro i zwyciężać zło, to dbać o godność dziecka Bożego, o swoją godność ludzką.

Zachować godność, by móc powiększać dobro i zwyciężać zło, to pozostać wewnętrznie wolnym, nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, pozostać sobą w każdej sytuacji życiowej. Jako synowie Boga nie możemy być niewolnikami. Nasze synostwo Boże niesie w sobie dziedzictwo wolności. Wolność dana jest człowiekowi jako wymiar jego wielkości.

Zachować godność, by móc powiększać dobro i zwyciężać zło, to kierować się w życiu sprawiedliwością. Sprawiedliwość wypływa z prawdy i miłości. Im więcej jest w człowieku prawdy i miłości, tym więcej i sprawiedliwości. Sprawiedliwość musi iść w parze z miłością, bo bez miłości nie można być w pełni sprawiedliwym. Gdzie brak jest miłości i dobra, tam na jej miejsce wchodzi nienawiść i przemoc.

Zwyciężać zło dobrem, to zachować wierność prawdzie. Prawda jest bardzo delikatną właściwością naszego rozumu. Dążenie do prawdy wszczepił w człowieka sam Bóg, stąd w człowieku jest naturalne dążenie do prawdy i niechęć do kłamstwa. Prawda, podobnie jak sprawiedliwość, łączy się z miłością, a miłość kosztuje. Prawdziwa miłość jest ofiarna, stąd i prawda musi kosztować. Prawda zawsze ludzi jednoczy i zespala. Obowiązkiem chrześcijanina jest stać przy prawdzie, choćby miała ona wiele kosztować. Bo za prawdę się płaci, tylko plewy nie kosztują. Za pszeniczne ziarno prawdy trzeba czasami zapłacić.

Aby zwyciężać zło dobrem, trzeba troszczyć się o cnotę męstwa. Cnota męstwa jest przezwyciężeniem ludzkiej słabości, zwłaszcza lęku i strachu. Chrześcijanin musi pamiętać, że bać się trzeba tylko zdrady Chrystusa za parę srebrników jałowego spokoju. Chrześcijaninowi nie może wystarczyć tylko samo potępienie zła, kłamstwa, tchórzostwa, zniewolenia, nienawiści, przemocy, ale sam musi być prawdziwym świadkiem i obrońcą sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i miłości.

Aby zło dobrem zwyciężać i zachować godność człowieka, nie wolno walczyć przemocą. Komu nie udało się zwyciężyć sercem i rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludzkość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli. Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy.

 

Itinerarium , , , , ,

JAK PRZYJDZIE DEMOKRACJA

Wtorek 18 października 2011

Miętne to mała miejscowość pod Garwolinem. Tam, w czasie
stanu wojennego (grudzień 1983 – maj 1984) młodzież ze szkoły
rolniczej broniła krzyży w swoich klasach. Ówczesna partia i tzw. pion
oświatowy zdejmowały krzyże, a młodzież z powrotem je wieszała.
W kulminacyjnym momencie krzyży broniło ponad 500 uczniów.
Jak przyjdzie demokracja – mówiliśmy wtedy – nikt nam nie będzie
zdejmował krzyża ze ściany.
Włoszczowa to miasteczko w województwie kieleckim. Tam, w
czasie stanu wojennego młodzież z zawodówki zastrajkowała na dwa
tygodnie (poczynając od 3 grudnia 1984), ponieważ władze szkolne i
partyjne zdjęły krzyże w salach lekcyjnych. Zwolniono kilku nauczycieli,
wyrzucono ze szkoły niektórych uczniów. Jak przyjdzie demokracja –
mówiliśmy wtedy – nikt nam nie będzie zdejmował krzyża ze ściany.
No i teraz będą chcieli zdejmować krzyże. A ja z kolegami dalej
sobie powtarzamy: Jak przyjdzie demokracja nikt nam nie będzie
zdejmował krzyża ze ściany.
Ale na razie mamy to co mamy.
Itinerarium , , , , , ,

Janina Ochojska w Lublinie – zaproszenie na spotkanie

Polska astronomka, laureatka wielu plebiscytów i nagród: m.in. Kobieta Roku Europy 1994, odznaczona francuską Legią Honorową (2003) i Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2011). Oddana działaczka humanitarna, założycielka Polskiej Akcji Humanitarnej, przez wielu uważana za ikonę polskiego wolontariatu – Janina Ochojska przyjeżdża do Lublina na zaproszenie Centrum Wolontariatu i Radia eR. We wtorek, 18 października w auli muzykologii C-1031 (Collegium Jana Pawła II KUL, Al. Racławickie 14), o godz. 18.00 spotka się z lublinianami. Będzie mówić o swojej pracy i zachęcać do wolontariatu, bo jak mówi „nie można czuć się dobrze, jeśli komuś obok nas jest źle”

Misją kierowanej przez nią Polskiej Akcji Humanitarnej jest „Uczynić świat lepszym przez zmniejszanie cierpienia i niesienie wartości humanitarnych”.

Więcej o Janinie Ochojskiej i PAH na stronie www.pah.org.pl

Spotkanie jest częścią serii spotkań rekrutacyjnych organizowanych przez lubelskie Centrum Wolontariatu. Zaproszenie do wolontariatu kierowane jest przede wszystkim do studentów, osób pracujących i emerytów. Ochotnicy mogą wziąć udział w jeszcze dwóch spotkaniach
(do wyboru): poniedziałek 17 października albo środa 19 października. Miejsce spotkania:
o godz. 20.00, w auli Wydziału Politologii UMCS (Pl. Litewski 3).

Ochotnikom Centrum Wolontariatu proponuje pracę w ramach programów tematycznych:

– programy pracy z dziećmi (Most – praca na zaniedbanych dzielnicach; wolontariat
w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym, Dzień dziecka w każdy weekend – )

– praca z młodzieżą (wolontariat w Schronisku dla Nieletnich w Dominowie)

– praca z dorosłymi (Gorący Patrol; pomoc bezdomnym; Eleutheria – pomoc więźniom; wolontariat w Klinice Psychiatrycznej; pomoc uchodźcom)

– wolontariat międzynarodowy

– wolontariat akcyjny (np. pomoc w zbiórkach)

Więcej na stronie Lubelskiego Portalu Wolontariatu www.wolontariat.lublin.pl

Inne , , , , , , , , , , , ,