Punkt styczny

To nie czas na Chińskie zaduszki jeszcze. Tutaj główne wspomnienie zmarłych obchodzi się na początku kwietnia. Natomiast kilka dni temu na wsiach można było spotkać grupki ludzi palących ogniska przy drodze. Mogłoby się wydawać, że to po prostu zwykłe palenie jakichś nieużytków, jednak jak się okazuje jest to dawna tradycja. Rzecz polega na narysowaniu na ziemi okręgu, następnie na rozpaleniu ogniska wewnątrz tegoż okręgu i spaleniu falsyfikatów monet, w dzisiejszych czasach także papierowych komputerów, telefonów komórkowych. Wszystko jako symbol materialnych przedmiotów, które po tamtej stronie życia nie mają już użytku. My tutaj możemy tylko spalać ich papierowe imitacje, aby duchy, które strzegą zaświatów były skłonne przepuścić duszę zmarłego do upragnionego raju. Aby stamtąd bliska nam osoba mogła nam pomagać i być opiekunem.


Wszystko dlatego, że kilka dni temu obchodzony był w niektórych mniejszych miejscowościach również dzień wspomnienia zmarłych. I to kolejny moment, w którym kultura Zachodu znajduje wspólny mianownik z Dalekim Wschodem, kiedy dochodzimy do rozmów o tym, co ostateczne, wszyscy pamiętamy o tych co odeszli. Oczywiście każdy na swój własny sposób, ale każdy z szacunkiem.

Ten kolejny punkt styczny sprawia, że i tutaj można poczuć trochę atmosfery domu, i nastrój tych listopadowych dni.

Pekińskie zapiski , , , ,

MAŁY KSIĄŻĘ NA ZADUSZKI

Poniedziałek 31 października 2011

 

Mały Książę, w jednej ze swoich podróży postanowił zajrzeć w zaświaty.

Na planecie Piekło było gorąco, ale ku zaskoczeniu Małego Monarchy – pusto. Książę spodziewał się tam Pijaka i Próżnego.

Na planecie Czyściec, Liliput w koronie nie zastał Króla, choć to najlepsze z możliwych miejsc dla satrapów, żądnych jedynie pokornych poddanych. Biznesmena, co chciał tylko posiadać, nie uświadczył tam także. Latarnik, Geograf, Żmija, Lis, Echo, Kwiatek, Zwrotniczy, Kupiec i reszta z bajki – nieobecni.

W Niebie, jak słusznie przypuszczacie, była tylko Róża. Bo w Niebie są tylko ci, których kochamy.

 

 

Itinerarium , , , , , , , , ,

NIE BYŁO KOŚCIOŁÓW A BYŁ KOŚCIÓŁ

Kazanie na uroczystość poświęcenia kościoła

Niedziela 30 października 2011

 Tam, gdzie nie sposób ustalić daty poświęcenia kościoła, uroczystość tę obchodzi się w ostatnią niedzielę października, w tym roku dzisiaj.

Był czas, kiedy nie było kościołów a był Kościół. Trudno nam w ogóle wyobrazić sobie Kościół bez kościołów. Bardzo niebezpieczne jest utożsamienie Kościoła z kościołami, z budynkami, parafiami, diecezjami, zakonami, księżmi, sutannami i habitami.

Paradoks jest taki: niektórzy ludzie odchodzą z kościołów, ale nie odchodzą z Kościoła. A jeszcze dziwniej, ale zdarza się, że ludzie, którzy odeszli od Kościoła, są w kościołach.

Nie od rzeczy jest stawianie pytania ile Kościoła jest w kościołach. Nie wszystko, co się dzieje w kościołach dotyczy Kościoła i jest dla Niego dobre.

Nie w każdym domu jest Dom i dlatego, niektórzy (młodzi szczególnie) uciekają z domów, aby szukać Domu. I podobnie niektórzy (młodzi szczególnie) uciekają z kościołów.

Ale chętnie przebywa się i wraca do domów, gdzie jest miłość. I nie inaczej z przebywaniem i powrotami do kościołów.

 

Kazanie w wersji głosowej na www.itinerarium.pl

 

(Łk 19,1-10)
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.

 

Itinerarium , , , ,

Racje

Nawet jak mamy rację, najczęściej warto ustąpić. Mało jest takich racji, dla których warto się bić do upadłego albo nawet w ogóle bić. Jeśli ktoś czegoś nie rozumie i nie jest w stanie zrozumieć – trzeba odpuścić. Tak po chrześcijańsku po prostu odpuścić.

Dlatego w sprawie krzyża trzeba ustąpić. To będzie po chrześcijańsku. Niech zostanie.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , , ,

JAK ROSNĄ WIEŻOWCE Z MARZEŃ

29 października 2011

Oglądamy razem filmy, komentujemy, dopowiadamy. Idziemy na zakupy, podpowiadamy co i gdzie lepiej i taniej zakupić. Jest frajda, bo razem i czasem wesoło.
Zdarza się, że kłócimy się razem, słowa latają jak rozjuszone osy z żądłami najeżonymi trotylem, buch, bach! Marzymy razem, do moich marzeń twoje i do twoich moje, normalnie rośnie Wieżowiec Marzeń, w którym dużo miejsca dla nas.
I planujemy razem, co zrobimy z milionem złotych albo z wolnym popołudniem. Modlimy się razem, fajny ten różaniec na dwie rozmodlone głowy, Pan Bóg prawie podwójny wtedy. I wiadomo, że bez siebie nie pójdziemy ani do nieba ani do piekła, wszędzie zresztą pójdziemy, byle tylko razem.
I milczymy razem, żeby wszystko było jasne, bo słowa, zakupy i marzenia zaciemniają nieco Horyzonty Duszy. Razem.
A muzycznie to brzmi na przykład tak:

http://w278.wrzuta.pl/audio/6UoZCOSZtuy/sylwia_lasok_daiddel_borges_oleg_sobchuk_s.k.a.y._-_razem

Itinerarium , , , , , , ,

Subskrypcja już działa

Itinerarium , ,

ZWROTKI W BALLADZIE O LUDZIACH

Piątek 28 października 2011

 Z rzeczy smutnych zapisuję wyczyny czterech lubelskich młodzianów ( 20, 23, 26 i 28 lat), którzy dwukrotnie bestialsko rozprawili się z grupą bezdomnych w jednej z dzielnic miasta. Dwóch bezdomnych zostało mocno pobitych, jeden podpalony, ledwie przeżył. Mogę tylko przypuszczać, co rozjuszyło napastników. Bezdomni wyglądają odstraszająco, noszą brudne łachy, często porwane, mają skarpetki nie do pary, nie zawiązane zwykle buty. Większość z nich  rzadko się myje i goli i nie mają zwyczaju zmieniania bielizny. Dlatego często śmierdzą. Wielu z nich – wiem, co piszę, bo wielu znam – pije bardzo tanie wino, niewyraźnie mówi, wyraźnie przeklina. Powodów do niechęci jest aż nadto.

Znam też – i sympatyzuję – z innymi lubelskimi młodzianami. Pójdą jutro, tradycyjnie już od kilku lat, na cmentarz komunalny w Lublinie, aby posprzątać groby bezdomnych, zlokalizowane w najgorszej (pod względem jakości ziemi i miejsca pod płotem) części nekropolii. Część tych grobów oznaczona jest tabliczką NN (Nomen Nescio, osoba nieznana, bez tożsamości).  Posprzątają, wyrównają ziemię na mogiłach, obmiotą i wyzbierają liście oraz gałązki opadające z drzew.

Trochę później, pierwszego listopada, pojadą na dworzec i w inne miejsca z gorącą herbatą, kanapkami, opatrunkami i ciepłymi czapkami dla bezdomnych. Jak dobrze pójdzie (a pewnie pójdzie), będą mieli suterenę, gdzie porozmawiają z ludźmi ulicy o ich losach, chorobach, wrzodach, dawno nie widzianych dzieciach i najlepszych rewirach do zbierania puszek po napojach (to da się sprzedać i zarobić parę złotych).

Ballada o człowieku, o ludziach, o obliczach młodzieży, ma różne zwrotki. Są i te niezwykle piękne.

 

Itinerarium , , , , , , ,

BIJ KTO W BOGA WIERZY

Czwartek 27 października 2011

W kultowym Potopie (Henryka Sienkiewicza) nasz dzielny Zagłoba wzywał polskie hufce do rozprawy z wiarołomnym Radziwiłłem i Szwedami zawołaniem pobożnym i nośnym narodowo: „Bij, kto w Boga wierzy!” Z przyjemnością przytaczam tę frazę w dłuższej formie poniżej.

Literatura ma swoje słodkie prawa, ale najbardziej niebezpiecznym zabiegiem jest wzywanie imienia Boga dla usprawiedliwienia zemsty, nienawiści, przemocy i niszczenia innych. Naziści niemieccy mieli na swoich pasach napisy „Gott mit uns” („Bóg jest z nami”), Hezbollah („Partia Boga”, nazwa zaczerpnięta z Koranu), islamska organizacja terrorystyczna uśmierciła dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi w imię przypodobania się Bogu. Znam pewną wybitnie pobożną panią, która chciała dać na mszę w intencji „pokarania sąsiada”, bo ten upiwszy jej syna kupił od niego samochód za pół ceny.

Pan Bóg jest zawsze po stronie pokoju, zgody, przebaczenia i jedności. A diabeł ma sprytną umiejętność wcielania się w Boga zemsty. Ilekroć kogoś przeklinamy, mścimy się, pogardzamy, odrzucamy, przekreślamy, obmawiamy, opluwamy, stawiamy się po przeciwnej Bogu stronie.

POTOP

Okrutne uniesienie zapanowało w zebraniu. Jedni do szabel się imali, drudzy łzy poczęli ronić; panu Zagłobie pot kroplami osiadł na łysinie, ale zapał w nim wzrastał.

– Przy królu naszym prawowitym, przy naszym elekcie i przy miłej ojczyźnie stać będziem! – zakrzyknął- dla nich żyć! dla nich umierać! Mości panowie! jako ta ojczyzna ojczyzną, nigdy takowe klęski na nią nie spadły. Zdrajcy otworzyli wrota i nie masz już piędzi ziemi, kromie tego województwa, w której by nie grasował nieprzyjaciel. W was ojczyzny nadzieja, a we mnie wasza, na was i na mnie cała Rzeczpospolita ma oczy obrócone! Ukażmyż jej, że nie próżno ręce wyciąga. Jak wy ode mnie męstwa i wiary, tak ja od was karności żądam i posłuszeństwa, a gdy będziemy zgodni, gdy przykładem naszym otworzymy oczy tym, których nieprzyjaciel uwiódł – tedy pół Rzeczypospolitej do nas się zleci! Kto ma Boga i wiarę w sercu, ten przy nas stanie, moce niebieskie nas wesprą, i któż nam wówczas sprosta?!

– Tak będzie! Dla Boga, tak będzie! Salomon mówi!… Bić! bić! – Wołały grzmiące głosy.

A pan Zagłoba ręce ku północy wyciągnął i począł krzyczeć:

– Przychodź teraz, Radziwille! przychodź, panie hetmanie! panie heretyku! lucyperowy wojewodo! Czekamy cię nie w rozproszeniu, ale w kupie, nie w dyskordii, ale w zgodzie, nie z papierami, paktami, ale z mieczami w ręku! Czeka cię tu wojsko cnotliwe i ja, regimentarz. Dalej! wychodź! dawaj Zagłobie pole! Wezwij czartów na pomoc i próbujmy się!… Wychodź!

Tu zwrócił się znów do wojska i krzyczał dalej, aż się w całym obozie rozlegało:

– Dla Boga, mości panowie! Proroctwa mnie wspierają! Zgody jeno, a pobijemy tych szelmów, pludrów, pończoszników, rybojadów i innych wszarzy, brodafianów, kożuszników, co w lato saniami jeżdżą!… Damy im pieprzu, aż pięty pogubią umykając. Bijże tych psubratów, kto żyw! Bij, kto w Boga wierzy, komu cnota i ojczyzna miła!

Itinerarium , , , , , , , , ,

POZA PLOTKIEM I PUDELKIEM

Środa 26 października 2011

 

Jutro cały  świat – poza „plotkiem” i „pudelkiem” – będzie mówił o spotkaniu w Asyżu. Szczegóły z rysem historycznym znajdziecie niżej. Bardzo pobożni katolicy oburzają się, że Papież chce rozmawiać z poganami, zamiast ich nawracać. Dawniej to jakaś kompania siepaczy tłumaczyłaby ogniem i mieczem, jak źle myślą i postępują niewierni.

Ja rozmawiam i dialoguję z inaczej wierzącymi, niewierzącymi, wątpiącymi, odszczepieńcami i innowiercami. Polecam, to naprawdę dobra droga.

Jeden z pogan, Łukasz napisał Ewangelię. Inny, setnik, ma poczesne miejsce we Mszy świętej („Panie, nie jestem godzien …”). Miłosierny Samarytanin był innowiercą, a jest do dziś wzorem do naśladowania.

Bez pogan, ateistów, agnostyków, nawet nie wiedzielibyśmy, że wierzymy.

 

 

 

Około 300 delegatów z 31 Kościołów chrześcijańskich i 12 religii świata przybędzie do Asyżu na zaproszenie papieża, aby wziąć udział w „Dniu refleksji, dialogu i modlitwy o pokój i sprawiedliwość na świecie”. Po raz pierwszy zaproszenie zostało skierowane nie tylko do przedstawicieli religii, ale i osobistości ze świata otwartych na dialog agnostyków. Wśród nich będzie były przewodniczący Komunistycznej Partii Austrii Walter Baier, który uda się z pielgrzymką do miasta św. Franciszka. Zaproszenie Ojca Świętego przyjęli także urodzona w Bułgarii, a mieszkająca we Francji prof. Julia Kristeva,Włoch prof. Remo Bodei z Pizy, meksykański filozof prof. Guillermo Hurtado. O wiele mniej skłonny do dialogu międzyreligijnego okazał się renomowany uniwersytet islamski Al-Azhar w Kairze i jego uczeni teologowie, których orzeczenia teologiczno-prawne (fatwa) są uznawane wśród sunnickich muzułmanów za obowiązujące. Wielki imam uczelni Ahmed Mohamed al-Tayeb nie przyjął papieskiego zaproszenia. Tayeb uważa, że powodem zamrożenia dialogu z Watykanem jest „powtarzająca się krytyka papieża Benedykta wobec islamu i jego niesprawiedliwe twierdzenie, że Koptowie w Egipcie i chrześcijanie na Bliskim Wschodzie są prześladowani”. Mimo tego liczba muzułmanów w Asyżu będzie większa niż podczas historycznego szczytu między religijnego w 1986 i w 2002 r. Przyjadą tak sunnici jak i szyci z Iranu i Libanu. Wśród około 50 przedstawicieli islamu, będzie przewodniczący kierownictwa muzułmanów regionu Kaukazu, Allaszukur Paszazade oraz przedstawiciel króla Arabii Saudyjskiej.

Będą też muzułmanie z Azji południowej i południowo-wschodniej. W spotkaniu wezmą udział także buddyści, wyznawcy hinduizmu pod przewodnictwem wnuka Mahatmy Gandhiego, prof. Rajhmoona Gandhiego, konfucjanizmu, taoizmu, szintoizmu oraz wyznawcy religii naturalnych. Tym razem zabraknie duchowego przywódcy Tybetańczyków Tenzina Gjatso Dalaj Lamy XIV.

Dla wielu zaproszenie Benedykta XVI na kolejny „szczyt w Asyżu“ było dużym zaskoczeniem. Przed 25 laty ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Joseph Ratzinger na początku ze sceptycyzmem odniósł się do międzyreligijnej inicjatywy swego poprzednika Jana Pawła II. Spotkanie odbędzie się dokładnie w dniu, w którym przed 25 laty odbyło się historyczne spotkanie zwołane przez Jana Pawła II 27. października 1986 r., gdy po raz pierwszy w historii przywódcy Kościołów i religii modlili się o pokój. W tym roku ze strony prawosławnej przybędzie patriarcha ekumeniczny Konstantynopola Bartłomiej I i przedstawiciele pozostałych patriarchatów. Kościoły chrześcijańskie Zachodu reprezentować będą: przywódca Wspólnoty Anglikańskiej abp Rowan Williams, Olav Fykse Tveit, sekretarz generalny Światowej Rady Kościołów i przewodniczący Światowej Federacji Luterańskiej bp Mounib Younam. W delegacji żydów znajdą się rabin David Rosen – przedstawiciel Wielkiego Rabinatu Izraela oraz główny rabin Rzymu Riccardo Di Segni. Do Asyżu przybędą przedstawiciele ponad 50 krajów świata.

Program spotkania jest podobny do tego z 1986 r. Układając program strona watykańska pragnęła wyeliminować wszelkie podejrzenia o synkretyzm i opaczne interpretacje. Nie będzie żadnej wspólnej modlitwy, jak również żadnych religijnych bądź parareligijnych gestów. Po obiedzie w refektarzach klasztoru Matki Bożej Anielskiej każdy z uczestników otrzyma pokój w przylegającym do klasztoru domu gościnnym na czas ciszy, osobistej refleksji i modlitwy. Procesja pokoju ulicami Asyżu odbędzie się w milczeniu. Proponowane tematy do refleksji tym razem nie będą dotyczyć tylko wyścigu zbrojeń i wojen ale także globalizacji, kryzysu gospodarczego, finansowego, struktur społecznych i demokracji, ale także głodu, ubóstwa i przymusowej migracji. Jak widać Benedykt XVI miał wystarczająco dużo powodów, aby pod hasłem: „Pielgrzymi prawdy, pielgrzymi pokoju” zaprosić przywódców religijnych, którzy mają się zwrócić przeciwko fanatyzmowi i fundamentalizmowi i ściśle współpracować na rzecz sprawiedliwszych relacji międzyludzkich. „Dzień refleksji, dialogu i modlitwy o pokój i sprawiedliwość na świecie” ma być także wyrazem sprzeciwu wobec każdej instrumentalizacji religii i usprawiedliwianiu przemocy w imię Boga.

 

Itinerarium , , , , , , ,

NUMERY KONTAKTOWE

Wtorek 25 października 2011

 

Mamy wokół siebie i przy sobie ludzi, różnych, bliższych i dalszych. Niektórych z nich nazywamy przyjaciółmi, nawet jeśli nie głośno, to gdzieś tam w sercu za takich ich uważamy.

Nie chcielibyśmy tracić ludzi, robimy wiele, żeby ich zatrzymać. Przechowujemy przez lata numery telefonów, z których od dawna nie było nawet pustego esemesa. Kolekcjonujemy zdjęcia z przeszłości („Ech, to były czasy!”), choć nawet nie mamy pojęcia jak dziś wyglądają ludzie, którzy gdzieś tam kiedyś byli bliscy. Łudzimy się, że może coś nas jednak łączy („Takie piękne zdjęcie!”). Wleczemy ten złom do samego końca. Ilość za nic nie chce przejść w jakość, ale przybywa nam spis pozycji w polu „Kontakty”. Choć tak naprawdę powinny być tam najwyżej dwa numery. Pod które możesz zadzwonić nawet o trzeciej rano i zawsze usłyszysz: „Ojej, jak się cieszę! Co u Ciebie?”.

Prawda jest taka, że nie stracisz tylko tych przyjaciół, których naprawdę masz.

 

Itinerarium , , , , , ,