Dwa Zero Dwanaście

Nie mam czasu.
Zabrakło mi czasu.
Nie zdążę na czas.
Czas na mnie.
Nigdy nie masz dla mnie czasu.
Czas nie pozwala mi.
Czas to pieniądz.
Zależy mi na czasie.
Znajdziesz dla mnie trochę czasu?
Czas płynie tak szybko.
Daj mi trochę czasu, do namysłu.
Nadszedł czas.
Upłynęło tyle czasu.

Szczęśliwi czasu nie liczą.
Który to mamy rok?
Naprawdę nie wiem ….

Itinerarium , ,

TRYPTYK SYLWESTROWY CZĘŚĆ TRZECIA

U FRYZJERA
Sobota 31 grudnia 2011

Zanim jeszcze ruszycie w tan, może zdążycie przeczytać ostatnią część tryptyku sylwestrowego. Piszę „ruszycie”, bo – jak wiedzą wytrwalsi czytelnicy Itinerarium – ja raczej nie tańczę. Powód znajdziecie tu: http://itinerarium.pl/index.php/2008/12/
Podsumowuję mijający rok z kilkoma zdziwieniami. Najpierw zdziwienie kulinarne, które być może wam się nie zdarza, ale mnie jak najbardziej. Kiedy rano przygotowuję sobie śniadanie, przeżywam zamieszanie. Mam w ręku trzy jajka, rozgrzaną patelnię i prawie gotową koncepcję co z tego wyjdzie. Kroję cebulkę i już mam ją rzucać na patelnię, aby skwierczała, aż nagle przypominam sobie, że miały być jajka sadzone. I krach. Drugim razem boczek i cebulka są gdzie trzeba, ale mieszanie wychodzi średnio i znowu krach. Zamiast jajecznicy wychodzi mi taki tam podsmażany kogel-mogel. Ujdzie. Przy okazji, na miejscu sprzedawców jaj, dodawałbym jednak instrukcję dla mniej doświadczonych, np. wersja 1. W celu uzyskania efektu „Jaja Sadzone” należy … (i tu krok po kroku wyjaśnienie odpowiednich czynności), wersja 2. W celu uzyskania efektu „Jajecznica” powinieneś … (i znów jasno i konkretnie, co trzeba zrobić), wersja 3. W celu uzyskania efektu „Kogel-Mogel” proszę nie używać patelni … Mówię wam, z jajami bywa różnie.
Drugie zdziwienie ma charakter telewizyjny. Przedziwne parcie na szkło zadusza logikę i poczucie humoru, rzecz jasna nie moje. Pierwszego Kwietnia rano jedna z moich znajomych występowała w telewizji z pogadanką na bardzo ważny temat. Ja koło południa przypomniałem sobie, że Pierwszego Kwietnia robi się dowcipy. Nie wysiliłem się za bardzo, zadzwoniłem do znajomej i mówię, że na popołudnie telewizja znów zaprasza ją na wywiad, co było bardzo kiepskim dowcipem. I byłem pewien, że nikt się na to nie nabierze. Znajoma troszkę się zdziwiła, że tak często TV jej pożąda, ale powiedziała sobie; „Kurczę mówię mądrze, jestem niebrzydka, czemu nie?”. No ale, żeby na wizji nie wypaść blado, poleciała zaraz do fryzjera, szybko zmieniła ubranko (no bo jak dwa razy w tym samym objawiać się publice?). Mamie, Babci i Cioci nakazała, żeby włączyli odpowiedni kanał o właściwej porze. Mama, Babcia i Ciocia błyskawicznie rozgłosiły wieść radosną kuzynom, bratankom, szwagrom i sąsiadom. Coś mnie tknęło, żeby odwołać dowcip, dzwonię, łapię znajomą w drzwiach TV i się tłumaczę. No, to jeszcze mi jakoś uszło w miarę na sucho, ale te Ciocie, Kuzyni, Sąsiedzi, których na pięć minut przed rzekomym występem trzeba było odwołać! Się działo!
Trzecie zdziwienie dotyczy nie dość szybkich postępów w automatyzacji. Niby jest rozwój, to i tamto robią automaty. Ale czemu nie ma automatu do prasowania koszul? Takiego, co by był złączony z pralką i natychmiast by kołnierzyki i mankiety wyrównywał? Zakupiłbym takie coś natychmiast. Na razie pozostaje mi trudna przyjaźń z żelazkiem. Powinien być też automat do fryzury. Podchodzisz, masz pięć wersji, np. „Paris”, „Roma”, „London”, „New York” i „Hollywood”, pięć wersji fryzur. Wkładasz głowę, wrzucasz parę monet, wciskasz guzik i za 5 minut masz na głowie, to co mają w Paryżu, Rzymie, Londynie, Nowym Jorku czy Hollywood. A tak, idę do fryzjera, kolejeczka ze trzy osoby, pół godziny z głowy. Owszem, bywa pouczająco. Przede mną starszy pan, bez jednego ucha, siada na fotelu a fryzjer z brzytwą w ręku do niego:

– Był pan kiedyś już u nas?
– Nie, nie! Ucho straciłem na wojnie …

I po co ja to wszystko na Sylwestra wam opowiadam? Na początku Adwentu, pisałem, że Pan Bóg zakochał się w człowieku i przepadł bez wieści. Nie całkiem. Słyszę, jak się chichocze za plecami, kiedy ja tworzę podsmażany kogel-mogel. Bawi się świetnie przy kawałach na Prima Aprilis. I siada w kolejce do fryzjera, z braku automatu do fryzur.
Pan Bóg był blisko w Jego – czyli Roku Pańskim – 2011 i będzie jeszcze bliżej w 2012. Choć u Niego, jak wiemy „jeden dzień jak tysiąc lat” i żadnego Sylwestra nie ma. A Mieczysława? A owszem, ale to dopiero po północy 

Itinerarium , , , , , , , , ,

TRYPTYK SYLWESTROWY CZĘŚĆ DRUGA – ŻYWA PANI Z TP

Piątek 30 grudnia 2011

Wiadomo tuż przed Sylwestrem myślimy karnawałowo, jakieś tam tańce, hulanki i wesołości. Rzecz oczywista, że to uciechy pogańskie, a jedyna pobożna rzecz to Barani Skok Na Nowy Rok. Tłumacząc młodszym, chodzi o to, że w okolicach Nowego Roku dociera do nas już więcej światła z rana, przez co czujemy, że dni zaczynają się wydłużać. Tyle co na skok barana, czyli nie za wiele – ile taki baran może podskoczyć? – ale zawsze już coś.
W temacie pogodnym dziś o Internecie. Czasem szwankuje. I mnie kiedyś zniknął całkiem. Dzwonię do Dostawcy (TP) i chcę zgłosić brak dostępu do sieci. Pięć minut ciepły głos wyjaśnia mi, że rozmowa dla mojego dobra jest nagrywana, muzyczka w tle miła. Wreszcie Żywa Pani (coraz większa rzadkość!) pyta się skąd mam Internet, co się popsuło, po czym, po radosnej pogawędce informuje, że w ciągu dwóch tygodni może da się naprawić, a jak nie to Dostawca zwróci mi parę groszy za przerwę. Ja na to do Żywej Pani, że nie mogę tak długo, bo Itinerarium. Pani prosi o przeliterowanie, a ja służę uprzejmie, przeliterowuję. Pani coś sprawdza i oznajmia, że nie mają takiego pakietu w ofercie, owszem Premium tak, ale Itinerarium nie. I podpowiada, że zapewne mam skądinąd Internet. A poza tym to my Lublinianie jesteśmy skonfigurowani z Krakowem w kwestii Internetu i muszę zadzwonić pod 0-12 … itd.
Głupi nie jestem, moich czytelników szanuję, muszą mieć porcję humoru na jutro a nie za dwa tygodnie. Pomodliłem się chwilę do św. Izydora, patrona Internetu. Potem dzwonię do trzech znajomych z kręgu Telekomunikacji Lublin i już mam numer do Pana Naprawiacza, który owszem, działa na zlecenie Krakowa, ale w Lublinie mieszka i naprawia. Mówię Panu, że Itinerarium to sprawa poważna, Pan rozumie i sugeruje, że się dogadamy. Przyjeżdża, podłącza się do mojego gniazdka z Internetem, dzwoni do Krakowa, dryń, dryń. Wstukuje jakiś tajemniczy szyfr, każe mi zrobić „on” na komputerze i już jestem z powrotem w sieci. Dogaduję się z Panem Naprawiaczem na poziomie pół litra czystej.
No ale przecież zostawiłem Zgłoszenie o Awarii u Pani co gada w imieniu Dostawcy. Dzwonię, żeby odwołać awarię. Znów trele morele, że dla mojego dobra rozmowa nagrywa się. I tu nagle spada na mnie myśl z Niebios niewątpliwie! Przecież patronem Internetu jest św. Izydor! Kiedy już przemawia do mnie Żywa Pani od Dostawcy, dialoguję z Nią:

– Zgłaszam cudowne naprawienie Internetu, interwencja o numerze takim a takim..
– Proszę Pana – cedzi Żywa Pani – rozmowa jest nagrywana..
– A to świetnie, bo mam świetną poradę dla wszystkich, którzy mają awarię Internetu w TP. Trzeba się pomodlić do św. Izydora, patrona Internetu!
– Proszę Pana, rozmowa jest nagrywana…
– I o to chodzi. Jak komuś padnie sieć, to trzeba się pomodlić do św. Izydora, teraz podaję treść westchnienia..
– Proszę Pana! Bez żartów! My to nagrywamy! Proszę się nie wygłupiać!
– Wygłupiać? Pani proponuje mi dwa tygodnie czekania a ja mam sposób, żeby naprawić awarię w ciągu pół godziny. To trzeba zrobić tak…
– Proszę Pana – błaga już niemal Żywa Pani od Dostawcy – proszę nie mówić takich rzeczy…
– Ale to prawda. Więc najpierw trzeba się pomodlić „Telekomunikacja nie pomoże ci, pomóż święty Izydorze Ty…”
– Boże! Wariat! – słyszę jak Żywa Pani od Dostawcy zaczyna się modlić…
– Poza tym proszę Pani, trzeba mieć pod ręką na pół litra czystej …
– Paranoja! Co za świr! – dolatuje do mnie z telefonu.
– Świr? Może i świr, ale wie Pani, muszę napisać kolejny odcinek Itinerarium!
– Jezu! Niech Pan już skończy! To wszystko się nagrywa!
– No dobrze, ale niech Pani zapamięta: „„Telekomunikacja nie pomoże ci, pomóż święty Izydorze Ty…”

Itinerarium , , , , , , ,

TRYPTYK SYLWESTROWY CZĘŚĆ PIERWSZA – SZATYNKA

Czwartek 29 grudnia 2011

Było to tak. Kolega stał na zakorkowanej ulicy i zauważył, że prostopadle do jego auta, jakaś pani uruchamia silnik i włącza bieg wsteczny. Kiedy samochód owej Pani Kierowcy ruszył w kierunku Leszka, ten profilaktycznie zatrąbił, czyli wcisnął na krótko klakson.
Pani Kierowca lekko przyśpieszyła cofanie. Leszek widząc, że jak akcja dalej się będzie rozwijać w ten deseń, to za chwilę auto Pani przywali w bok jego auta (stojącego nadal w korku), dwa razy zatrąbił. I co? Auto Pani przyśpieszyło jeszcze bardziej i bum! Tył auta Pani Kierowcy zaparkował na drzwiach Leszkowego auta.
Leszek, człek na stanowisku, przystojny i kulturalny, wysiadł i najgrzeczniej jak umie zapytał Panią Kierowcę:

– Czy Pani jest głucha?
– A dlaczego pan tak myśli?
– No przecież ostrzegałem Panią, trąbiłem!
– Ha, ha, ha, tak? A ja myślałam, że ktoś dawał mi znak, że spokojnie mogę cofać! Ale jaja!

Pytam Leszka:

– Blondynka?
– Co ty chłopie, szatynka!

I proszę państwa, ani ja, ani Leszek, nie jesteśmy żadnymi antyfeministami, seksistami czy innymi takimi tam grzesznikami! To życie, samo życie!

Itinerarium , , , ,

KREW NIEWINNYCH

Kazanie na Święto Niewinnych Młodzianków
Środa 28 grudnia 2011

Herod, jak czytamy, kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch. Morderstwo było i jest, i pewnie będzie jakąś próbą pokonania przeciwnika. A przy okazji może da się zabić prawdę, niewygodną ideę czy sprawiedliwość.
Noszę w sercu moje siostry i braci z Nigerii (ponad 40 ludzi), zamordowanych 25 grudnia tego roku. Tak samo jak 4 osoby zabite wczoraj w Sudanie. I tak samo jak małżeństwo zastrzelone w Iraku. I pana Rabindra Parichaa z Indii, którego bodajże zasztyletowano 15 grudnia 2011 r. Na koniec roku lista ta dojdzie do ponad 100.000. Więcej poczytacie o tym np. tu: http://www.pkwp.org/news
No ja wiem, jest karnawał, trzeba tańczyć, mamy tu nad Wisłą dobre parkiety. Wyznawcy Chrystusa wciąż umierają.

Za KAI:

Co najmniej 40 osób zginęło w zamachu bombowym w pobliżu katolickiego kościoła św.
Teresy w miasteczku Madala na przedmieściach stolicy Nigerii – Abudży w czasie Mszy
Bożego Narodzenia. Do innego zamachu doszło w kościele protestanckim w mieście Jos w
środkowej części kraju, gdzie jednak – jak na razie – nie było zabitych, lecz co
najmniej jedna osoba odniosła rany. Do zamachów nikt się nie przyznał, ale
powszechnie uważa się, że są one dziełem islamskiej organizacji terrorystycznej Boko
Haram, która ma już na swoim koncie wiele podobnych krwawych czynów.
Rzecznik Krajowej Służby Ratunkowej (NEMA) Yushau Shuaibu, który wcześniej
powiedział, że do zamachu doszło w kościele, uściślił później, że nastąpiło to nie w
samej świątyni, ale na przebiegającej obok głównej ulicy Madali. Według rzecznika,
pracownicy NEMA nie nadążają z wywożeniem zabitych i udzielaniem pomocy licznym
rannym, a wiele ambulansów ściągano z innych miast. Siła wybuchu była tak duża, że
co najmniej 10 ciał ofiar znaleziono w dużej odległości od miejsca zdarzenia,
zniszczyła 5 samochodów, a w sąsiednich budynkach wypadły szyby z okien. W chwili
tragedii w świątyni było bardzo wiele osób.
Nigeryjskie służby bezpieczeństwa uważają, że za zamachami stoi ekstremistyczna
organizacja islamska Boko Haram, która od kilku lat dąży do narzucenia całemu
krajowi prawa koranicznego – szariatu, które miałoby obowiązywać zarówno muzułmanów,
jak i chrześcijan mieszkających w tym najludniejszym państwie afrykańskim. Według
brytyjskiej agencji Reuthera, cały teren wokół kościoła jest otoczony przez silne
oddziały policji. Tysiące młodych ludzi zablokowały główną drogą wiodącą ze stolicy
na północ kraju, gdzie przeważają wyznawcy islamu. Policja i inne siły porządkowe
próbują rozproszyć ich, używając m.in. gazów łzawiących.
Jeśli wersja o udziale Boko Haram w obu zamachach potwierdzi się, będzie to kolejna
akcja tej organizacji terrorystycznej, wymierzona w miejscowych chrześcijan, a także
we władze kraju, oskarżane o korupcję i sprzeciwianie się islamizacji. Tylko w tym
roku islamiści dokonali dwóch krwawych zamachów w Abudży, m.in. 26 sierpnia w wyniku
samobójczego zamachu na siedzibę przedstawicielstwa ONZ zginęły 23 osoby a co
najmniej 76 zostało rannych. Podczas ubiegłorocznych świąt Bożego Narodzenia w
wyniku serii zamachów w okolicach miasta Jos śmierć poniosły 32 osoby a dalszych
kilkanaście zginęło w atakach na kościoły na północnym wschodzie Nigerii. W
starciach zbrojnych między siłami rządowymi a Boko Haram na Północy kraju w
ostatnich dwóch dniach zginęło co najmniej 68 osób. Organizacja ta, której nazwa w
miejscowym języku hausa znaczy „Wychowanie zachodnie jest grzeszne”, jest ściśle
powiązana z talibami z Afganistanu. Według ruchów praw człowieka, fanatycy Boko
Haram zabili od lipca 2010 r. ponad 250 ludzi.

LITURGIA SŁOWA
(1 J 1,5-2,2)
Nowina, którą usłyszeliśmy od Jezusa Chrystusa i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki. Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.
(Ps 124,2-5.7-8)
REFREN: Naszą pomocą jest nasz Pan i Stwórca
Gdyby Pan nie był po naszej stronie,
gdy ludzie przeciw nam powstali,
wtedy pochłonęliby nas żywcem,
gdy gniew ich przeciw nam zapłonął.
Wówczas zatopiłaby nas woda,
potok by popłynął nad nami,
wówczas potoczyłyby się nad nami
wezbrane wody.
Dusza nasza jak ptak się wyrwała z sidła ptaszników,
sidło się podarło i zostaliśmy uwolnieni.
Nasza pomoc w imieniu Pana,
który stworzył niebo i ziemię.
Ciebie, Boże, chwalimy, Ciebie, Panie, wysławiamy, Ciebie wychwala Męczenników zastęp świetlany.
(Mt 2,13-18)
Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

WINO I MIŁOŚĆ

Kazanie na Świętego Jana Apostoła
Wtorek 27 grudnia 2011

Wszystko, czego potrzebujesz, to miłość. Nie możesz kupić mojej miłości. Ona kocha ciebie. Post scriptum, kocham cię. Tylko najstarsi czytelnicy wiedzą, że wymieniam – po polsku – tytuły bardzo znanych piosenek Beatlesów.
Beatlesom prawie nie zdarzyła się piosenka, w której nie śpiewaliby o miłości. Tak jak i św. Janowi Apostołowi, tyle, że On nie śpiewał w kwartecie z Liverpoolu, ale pisał na wyspie Patmos. I pisał niemal w co drugim zdaniu o miłości. I bardzo dobrze. Bo jakby nie pisał, to nie wiedzielibyśmy, że miłość do ludzi jest biletem wstępu do wieczności.
My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. To za Janem w jego pierwszym liście (3,14). I z tego powodu także zachęcam do picia wina dzisiaj!

27 grudnia Kościół wspomina św. Jana, Apostoła i Ewangelistę. Od stuleci tego dnia błogosławiono w świątyniach wino i podawano je wiernym, wypowiadając słowa: „pij miłość św. Jana”.

LITURGIA SŁOWA
(1 J 1,1-4)
To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione – oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i usłyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem. Piszemy to w tym celu, aby nasza radość była pełna.
(Ps 97,1-2.5-6.11-12)
REFREN: Niech sprawiedliwi weselą się w Panu
Pan króluje, wesel się, ziemio,
radujcie się, liczne wyspy
Obłok i ciemność wokół Niego,
prawo i sprawiedliwość podstawą Jego tronu.
Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana,
przed obliczem władcy całej ziemi.
Jego sprawiedliwość rozgłaszają niebiosa,
a wszystkie ludy widzą Jego chwałę.
Światło wschodzi dla sprawiedliwego
i radość dla ludzi prawego serca.
Radujcie się w Panu, sprawiedliwi,
i sławcie Jego święte imię.
Ciebie, Boże, chwalimy, Ciebie Panie, wysławiamy, Ciebie wychwala przesławny chór Apostołów.
(J 20,2-8)
Pierwszego dnia po szabacie Maria Magdalena pobiegła i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.

Itinerarium , , , , , ,

CZŁOWIEK NA DRUGI DZIEŃ PO PASTERCE

Kazanie na Drugi Dzień Świąt Bożego Narodzenia
Świętego Szczepana
Poniedziałek 26 grudnia 2011

Ten Gość, co to na Gorzkich Żalach zapomniał bywać i co na Pasterce stał nadęty jak żywy balon (patrz poprzednie wpisy w Itinerarium), jeszcze nie zakończył dialogu z Bogiem.
Pan Bóg kręci głową, tłumaczy Człowiekowi, że nie o to chodzi, ale Człowiek, jak to Człowiek, ma swoje racje:

– Ale Bóg, ja zawsze w kościele klękałem, kiedy trzeba. Jak kazali siadałem i kiedy mówili, żeby wstać zaraz wstawałem! Wszystko jak trzeba!
– Człowiek, ty się stuknij w głowę! Gimnastyka rzecz piękna, ale do zbawienia niekonieczna!
– Aj, Bóg! Słuchaj! Przecież ja te litanie, pacierze, pierwsze piątki i wszystko, ja tego sam nie wymyśliłem. Księża tak gadali!
– Oj Człowiek! Co z tego, że gadali?! Rozumu nie masz? Rozum trza mieć! I mądrej góralki warto było posłuchać! Oj, Człowiek! Co ja zrobię? Masz szczęście, Ja za brak używania rozumu do piekieł nie zsyłam! Masz szczęście! Człowiek! Powiedziałem, napisałem, miłość jest najważniejsza! Z tego powodu dałem wam Syna, żeby was nauczył. Oj, Człowiek, słyszę, że na darmo!

A mądra góralka? Proszę bardzo:

A POGODA CUDOWNA

Itinerarium , , , , ,

PRZYPADKI CZŁOWIEKA PO PASTERCE

Kazanie na Boże Narodzenie
25 grudnia 2011 Niedziela

– Na Pasterkę chodziłem, na rezurekcji bywałem, na Boże Ciało baldachim podtrzymywałem … – wylicza sobie po cichu Człowiek.
Człowiek stoi właśnie w przedpokoju Nieba, zaraz ma odbyć decydującą rozmowę z Bogiem i szybko przypomina sobie czy aby wszystko zaliczył. W gruncie rzeczy ma się czym pochwalić:

Chrzest przyjąłem
U pierwszej komunii byłem
Dwa razy do roku do spowiedzi chodziłem
Bierzmowanie mam
Na mszy prawie co niedzielę byłem
Ślub był
Dzieci ochrzciłem
Namaszczenie chorych? No jasne, dwa razy, przy zapaleniu płuc i po wycięciu guzka na jelicie. Uff!
Z litanii na pewno odmawiałem Loretańską do NMP, do Serca Pana Jezusa i do Wszystkich Świętych
Roraty, tak
Rekolekcje, tak
Różaniec, tak
Koronka, tak
Posty zachowywałem, te zwykłe i ścisłe
Popiół w Popielec brałem na włosy, a potem na łysinę
Czuwania, tak
Na adoracji też byłem
Dziewięć pierwszych piątków miesiąca? Tak, zaliczone
Chyba nawet mam te pięć pierwszych sobót
Jeszcze te cholerne…, przepraszam, skomplikowane, uczynki!
Miłosierne względem ciała, tak
Względem duszy, też
Dziesięć Bożych, pięć kościelnych, tak, pamiętałem o przykazaniach
Jutrznia
Nieszpory
Godzinki
Anioł Pański
Droga Krzyżowa…
Tak, mam to wszystko zaliczone!
Co tam jeszcze? Kurdę …
Nabożeństwo majowe, tak
Nabożeństwo czerwcowe, tak
I Nowenna do Dzieciątka Jezus
Akty – wiary, nadziei i miłości znam
Wielki Piątek, tak
Lany Poniedziałek, tak
Kurdę, spamiętać to wszystko…
Wigilia, tak, porządnie, dwanaście potraw było
Śniadanie wielkanocne, porządnie, z jajami
Krzyż na ścianie miałem
Krzyżyk na szyi też
Razem z medalikiem
Święty Krzysztof dyndał zawsze w samochodzie na wszelki wypadek
Po kolędzie ksiądz przyjęty jak trzeba, koperta była zawsze

Kurdę, o co On jeszcze może się przyczepić?

Aha! Byłem na pielgrzymce, do Częstochowy i nawet raz do Ziemi Świętej! Uff!
Woda święcona, była
Obrazy na ścianie? No masz, Święta Rodzina, Jan Paweł II, wszystko gra!
Kacper + Melchior + Baltazar, wypisane było zawsze prawidłowo
Gromnica, palma, choinka, święconka …

Cholera.. Ups! Miałem wszystko jak należy!

Święconka? To już było!
Pismo Święte? Tak! Książeczka do nabożeństwa? Tak! Śpiewnik religijny? Tak!
Gregorianki za bliskich zmarłych? He, he, pamiętałem!

No dobrze, mam wszystko! Mogę pukać!
I nagle jak grom z nieba jasnego:

– Niech to szlag trafi! Gorzkie Żale! Gorzkie Żale! Nie byłem ani razu! Ale może ten Stary nie pamięta. Daj Boże! Wchodzę!

Pan Bóg czyta to wszystko, drapie się po siwej głowie Bożej i wreszcie mówi:

– Słuchaj Człowiek, nie wiem o co ci chodzi! Nie znam się na tych waszych fantazjach religijnych! To nie o to chodzi.
– Jak nie o to? No, ale pielgrzymka, piętnaście razy pieszo byłem w Częstochowie!
– Częstochowa? Hm, nie słyszałem …
– Bóg, słuchaj! Chodziłem pieszo po 300 kilometrów!
– Oj, Człowiek! Każdy ma jakieś hobby! Ale żeby zaraz z powodu jakiegoś nieszkodliwego hobby pchać się do nieba? To nie o to chodzi. Człowiek! Powiedziałem, napisałem, miłość jest najważniejsza! Z tego powodu dałem wam Syna, żeby was nauczył. Oj, Człowiek, słyszę, że na darmo!

Itinerarium , , , , , , , ,

W oczekiwaniu na cud

 

Gdyby niedowiarkom udało się dzisiejszej nocy usłyszeć zwierzęta mówiące ludzkim głosem,  to pewnie porzuciliby swoje niedowiarstwo. I przypuszczam, że tak naprawdę to wielu niedowiarków, a może nawet wszyscy, chcieliby takie głosy usłyszeć. Niektórzy nawet nasłuchują. Ale ciągle słyszą tyko hau, hau, miau, miau, chrum, chrum i inne tego typu, skądinąd bardzo urocze dźwięki.

 

Jednak chyba większa nadzieja jest na to, że dzisiejszej nocy pies, kot albo świnka przemówią do nas w naszym języku, niż na to, że niektórzy ludzie zaczną mówić po ludzku.

 

To byłby dopiero cud.

 

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , , ,

PRZYPADKI CZŁOWIEKA PRZED PASTERKĄ

Sobota 24 grudnia 2011
Wigilia Bożego Narodzenia

Człowiek to się napina na te Święta. Chce być taki śliczny i czysty, taki przenajświętszy, taki najlepszy z najlepszych, żeby Pan Bóg zemdlał z wrażenia na Pasterce.
I tak się ten człowiek napina. Do spowiedzi trzeba iść, wyrzucić te śmieci duchowe z kosza, i idzie. Nieładnie byłoby nie „zakomunikować”, trzeba przyjąć Pana Jezusa. Tydzień okropny, na dzieci nie wolno krzyczeć, cały tydzień wódki człowiek nie pije, trzeba odczekać na „po Pasterce”.
I tak się człowiek napina na te Święta. I jest taki śliczny, czysty, bezgrzeszny, majestat prawie. A jak na to czyste sumienie wrzuci jeszcze najlepszy kożuch to pierwsza liga! Na nogach wypastowane pantofle, pod spodniami białe i cieplutkie kalesony, chłodu nie przepuszczą.
I tak staje człowiek na Pasterce. W kościele cicho, człowiek tchu nabiera i się szykuje, żeby za chwilę wykonać „Wśród nocnej ciszy”, żeby tak ryknąć szczerze, że „Bóg się rodzi!”
Ale jest jeszcze chwila ciszy, człowiek patrzy na obraz, na oko Boże (to w trójkącie) i na tabernakulum:

– No i jak Panie Boże? Starałem się tak dobrze przygotować na przyjęcie Ciebie, na Twoje urodziny, jestem czysty, bez grzechu, trzeźwy, z rodziną w zgodzie, ładnie ogolony. No i jak Bóg, podobam Ci się?

A Pan Bóg tak patrzy i patrzy i wreszcie nie wytrzymuje:

– Człowiek! Co ty takie głupie miny robisz! Po co się zgrywasz? Przecież Ja i tak wiem jaki jesteś! Tyle razy mówiłem, Człowiek, a ty słyszałeś, że przychodzę do grzeszników!

Itinerarium , , , , , ,