MARZENIE EUROPY

Poniedziałek 23 lipca 2012

Feministki, nie wiedząc o tym, mają swoją patronkę. Kobietę wyjątkową, inteligentną, twórczą, energiczną, przedsiębiorczą i wiekopomną. Zapoznaną niestety.
Europa ma sześciu patronów pośród świętych. Tradycja ustanawiania patronów jest całkiem świeża, pierwszym opiekunem naszego kontynentu został w 1964 r. św. Benedykt (decyzja Pawła VI). Pozostali święci ogłoszeni zostali ojcami Europy przez Jana Pawła II – w 1980 r. św. Cyryl i św. Metody, a w 1999 r. trzy kobiety naraz, czyli św. Katarzyna ze Sieny, św. Edyta Stein i wspominana dziś w liturgii św. Brygida. Nie wiem czy był to świadomy gest Papieża, ale parytet pod względem płci idealny. Biorąc pod uwagę narodowości mamy tu dwoje Włochów (Benedykt i Katarzyna), dwóch Greków (Cyryl i Metody), jedną Żydówkę (Edyta) i jedną Szwedkę (Brygida).
Brygida jest jedyną w tym zacnym gronie, która nie była zakonnicą. Jest matką czterech synów i czterech córek. Co ciekawe, założyła zgromadzenie Najświętszego Zbawiciela (zwane „brygidkami”), a jedna z jej córek została pierwszą przeoryszą nowego zakonu, a potem także świętą – Katarzyna Szwedzka.
Przedsiębiorczości Brygidy dowodzi jej zmysł inwestycyjny, ufundowała wiele klasztorów, uposażyła kilkadziesiąt kościołów, zrealizowała liczne projekty na rzecz wsparcia ubogich. Inteligencję i twórczość dziś wspominanej świętej można poznać wczytując się w jej dzieło życia – księgę „Objawień”. Najbardziej zdumiewa jej troska o Europę i zdolność włączania się w nurt historii. Upominała papieża Urbana V, aby dla dobra Kościoła i Europy wracał z Avignon do Rzymu (wszystko działo się w wieku XIV, w czasach tzw. niewoli awiniońskiej papieży). Groziła, że pozostawanie w Avignon źle się dla niego skończy i faktycznie papież zmarł w rok po reprymendzie Brygidy (bez jakiejś widocznej przyczyny). Podobne groźby wystosowała pod adresem następnego papieża, Grzegorza XI, ten pomny na los poprzednika, zdecydował się na powrót do Rzymu, czym zakończył czas kryzysu w Europie.
Oby św. Brygida wymodliła dzisiejszej Europie przedsiębiorcze, inteligentne i twórcze następczynie. Może bardziej jeszcze, dla Europy – uciekającej od macierzyństwa i ojcostwa – potrzebne jest dziś wstawiennictwo tej świętej Matki, która urodziła i wychowała ośmioro dzieci. Niezwykła kobieta, Wielki Człowiek, Marzenie Europy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

MAŁY STRUMYK Z BYSTRĄ WODĄ

Kazanie na XVI Niedzielę Zwykłą
22 lipca 2012

Samo zmęczenie nie jest jeszcze powodem do tak zwanego zasłużonego odpoczynku. Pamiętam opowieść byłej kucharki w obozie na Majdanku. W listopadzie 1943 r. Niemcy urządzili „Erntefest” („Dożynki”), rozstrzeliwując w ciągu dwóch dni na Majdanku oraz w Trawnikach i Poniatowej ponad 42 tysiące Żydów. Pod wieczór jednego z tych dni do kuchni na Majdanku przyszedł zmęczony i spocony esesman z prośbą o coś do picia. Przyznał, że jest bardzo zmęczony, bo cały dzień ciężko pracował. Dopiero kilka dni później kucharka skojarzyła, że Niemiec rozstrzeliwał Żydów, od godziny 6 rano do 5 po południu.
Kilkanaście lat temu Cool Kids of Death (wtedy obiecujący polski zespół rockowy) nagrał piosenkę „Kręcimy się w kółko”:

Kręcimy się w kółko
Byliśmy już wszędzie
Mieliśmy gdzieś uciec
Nic z tego nie będzie
Chcemy nowych piosenek
Chcemy nowego życia
Chcemy nowej miłości
Chcemy nowych miejsc
Chcemy nowych narkotyków
Chcemy nowych idei
Chcemy nowej telewizji
Chcemy nowych książek
Chcemy nowej muzyki
Chcemy nowej wojny

Świat, w którym żyjemy, powoduje ciągłe zmęczenie. Samo przeglądnięcie wszystkich kanałów dostępnych na którejkolwiek z platform, wymaga sporo czasu i psychicznie męczy. Podobnie, przejrzenie kilku portali w sieci jest i czasochłonne i zużywa energię umysłową i duchową, bo przecież musimy choćby przeczytać kilkadziesiąt ekscytujących emocjonalnie tytułów. Żeby obejść najlepsze kluby w mieście, musimy poświęcić kilka wieczorów (clubbing). Odwiedzenie przynajmniej kilku kościołów (dla porównania możliwości organistów oraz jakości i długości kazań), jest naprawdę dużym wysiłkiem (churching). Kilka galerii handlowych zaliczyć można pod warunkiem straty całego dnia. Po co to wyliczam? Myślę, że często jesteśmy zmęczeni na własne życzenie i wypełnia nas złe zmęczenie. Mnóstwo czasu pochłania nam bezproduktywna ruchliwość, przenoszenie się z miejsca na miejsce, bieganie w poszukiwaniu rzeczy i wrażeń. A i tak pozostajemy ludźmi biednymi, którzy nie znaleźli najważniejszego.
Mogę być posądzony o tanie moralizatorstwo, ale przeczytajcie kilka zdań z psalmu na dziś:

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.

Potrzebujemy chwil, kiedy możemy przytulić się do Boga. Mamy wtedy wszystko, a mały strumyk z bystrą wodą, kilka zielonych drzew i bezkres nieba natychmiast regenerują nasze siły. Bez bliskości z Bogiem, nawet podróż dookoła świata będzie meczącym odwiedzaniem nieznanych miejsc i ludzi.
O dobrym odpoczynku, błogosławionym zmęczeniu, pięknie tego czy innego miejsca, o szczęściu wreszcie, decyduje to, jak nam blisko do Tego Najważniejszego.

Kazanie w wersji dźwiękowej na www.itinerarium.pl

LITURGIA SŁOWA
(Jr 23,1-6)
Pan mówi: Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce mojego pastwiska. Dlatego to mówi Pan, Bóg Izraela, o pasterzach, którzy mają paść mój naród: Wy rozproszyliście moją trzodę, rozpędziliście i nie zatroszczyliście się o nią; oto Ja się zatroszczę o nieprawość waszych uczynków – wyrocznia Pana. Ja sam zbiorę resztę swego stada ze wszystkich krajów, do których je wypędziłem. Sprowadzę je na ich pastwisko, by miały coraz liczniejsze potomstwo. Ustanowię zaś nad nimi pasterzy, by je paśli; i nie będą się już więcej lękać ani trwożyć, ani trzeba będzie szukać którejkolwiek – wyrocznia Pana. Oto nadejdą dni – wyrocznia Pana – kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi. W jego dniach Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. To zaś będzie imię, którym go będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością.
(Ps 23,1-6)
REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego
Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.
Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
a kielich mój pełny po brzegi.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni mego życia
zamieszkam w domu Pana
o najdłuższe czasy.
(Ef 2,13-18)
Teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca.
(J 10,27)
Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je, a one idą za Mną.
(Mk 6,30-34)
Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

WITAJCIE W KLUBIE

Sobota 21 lipca 2012

Wdałem się w rozmowę z zupełnie młodym człowiekiem, o życiu, ludziach, polityce, Kościele, Polsce i świecie. Jak Polak z Polakiem. Bliżej końca rozmówca zapytał co robię wieczorami. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że jeśli nie pracuję, to czytam książki. To wyznanie wyraźnie zdziwiło kolegę.

– A tak, do pubu, na piwko?
– Rzadko, bo głośno, pogadać swobodnie nie można, piwo drogie.
– A telewizor?
– Nie bierze mnie, nuda, reklamy mnie męczą.
– Internetu nie masz?
– Mam, mam.
– I co? Nie siedzisz na necie?
– Nie specjalnie. A ty?
– No zawsze coś się dzieje, ktoś zaczatuje, na skypie zagadam. A co cię kręci w tych książkach?

Chwilę pomyślałem i szczerze odpowiedziałem, że lubię poznawać co ktoś myśli, jak widzi świat, co zauważa ciekawego i ważnego. Bo pewnie ktoś zastanawia się nad życiem, wnioskuje, docieka, indukuje, dedukuje, spekuluje, potem ubiera to w słowa.

– Przecież w książkach nic się nie dzieje! Nic nie widać, żadnego ruchu, nuda!

Próbowałem tłumaczyć, że czytając książkę czuję się jakbym rozmawiał z autorem, ale nie na zasadzie gadania ale głębszego dialogu o świecie, sensie, dobru. Lubię poznawać historie ludzi, ich dzieje, przeżycia, tajemnice, zmagania z życiem. Z każdą książką poznaję nowy świat, cały kosmos. I tak plotłem, bo na co dzień nie tłumaczę się z nawyku i pasji czytania.

– Wiesz, ty to jednak dziwny jakiś jesteś! – podsumował mnie przedstawiciel młodzieży.

O życiu i ludziach trochę wiem, więc w Klubie Dziwaków, na pewno nie jestem sam.

Itinerarium , , , , , ,

LOGIKA DRZEMIE W DŻEMIE

Piątek 20 lipca 2012

Od znajomego dowiedziałem się, że pewna firma dysponuje dużą ilością dobrych dżemów, których zamierza się pozbyć ze względu na bliski koniec terminu ważności. Zgłosiłem chęć zagospodarowania produktów, ponieważ znam wiele osób, które z radością wykorzystałyby słodkości dla siebie i swoich dzieci. Normalnie raczej rzadko stać ich na takie frykasy. Pozostawała jeszcze rozmowa z szefem odpowiedniego działu w rzeczonej firmie.

– Nie możemy przekazać naszych produktów na bezpłatne rozdanie. Logika naszego działania wyklucza taką możliwość z przynajmniej dwóch powodów – usłyszałem. Oczywiście dopytałem z jakich.

– Po pierwsze, proszę pamiętać, że nikt nie rozdaje dobrych rzeczy, markowych i drogich. Widział ksiądz, żeby ktoś rozdawał futra albo szwajcarskie zegarki? Pewne produkty mogą być tylko sprzedawane. Rozdawać można tanie rzeczy, raczej z trzeciej kategorii, nigdy z pierwszej. Po drugie, poprzez praktykę rozdawania moglibyśmy ponieść realne straty. Jeśli nasz dżem trafi do kogoś, kto miałby zamiar akurat zakupić coś z tego rodzaju produktów, to oczywiście darowizna powstrzyma go przed zakupem. Przy następnych zakupach, ktoś kto otrzymał nasz produkt za darmo, może sobie pomyśleć: „A może znowu będą rozdawali?” I nie zakupi naszego towaru.
– To co zrobicie z dżemami? – zapytałem, będąc niemal pewien odpowiedzi.
– Zutylizujemy zgodnie z przepisami, zakopiemy w odpowiednim miejscu.

W gruncie rzeczy nic nowego, pomyślałem. Historia zna przypadki zatapiania pszenicy, żeby jej cena nie zmalała poprzez zbyt dużą podaż. Jest w tego typu działaniach logika, nie przeczę. Mimo tego wciąż wierzę, że ludzie są dobrzy i stać ich na gesty współczucia i zrozumienia.

Itinerarium , , , , , ,

OCHRA ZMIESZANA Z POMARAŃCZĄ

Czwartek 19 lipca 2012

Pewien malarz miał ciągle w głowie wizję pięknego obrazu. Już od dzieciństwa marzył, aby przelać na płótno swoje przeczucia i wyobrażenia. Potem, w młodości, kupował farby, pędzle i ramy. Kilka razy przysiadał i już prawie zaczynał malować. Ale wtedy przychodziła mu myśl, że jeszcze nie sprecyzował niektórych szczegółów. Dalej więc szedł i wpatrywał się w pola, drzewa i kwiaty, szukając natchnień do swojego życiowego pejzażu.
Niestety, artystom także zdarza się żeniaczka. I sprawy z żoną, dziećmi, domem i pieniędzmi wciąż przesuwały w przyszłość powstanie obrazu. Najgorsze zaczęło się wraz z wnukami, którym trzeba było opowiadać co się dzieje za siedmioma górami i rzekami a pędzle wiotczały na strychu.
Parę lat po siedemdziesiątce artysta wybawił już wnuki i zasiadł wreszcie przy sztalugach. Przeraził się, bo nie potrafił już dobrze rozróżniać błękitu paryskiego od pruskiego, kolor fiołkowy zlewał się w jedno z fuksją, a ochra zdawała się być zwykłą pomarańczą. Pewnego ranka, stara żona znalazła artystę martwego w samotnym atelier na poddaszu.
Każdy z nas nosi w sobie cudowne wizje i idee, które odkłada na odległe „kiedyś”. I tak możemy pomrzeć bez jedynych dzieł, dla których naprawdę urodziliśmy się i żyjemy.

Itinerarium , , , , , , ,

PRZYPADEK PANI ROBINSON

Środa 18 lipca 2012

Pani Robinson pewnie nie wiedziała, że Jezus kocha ją bardziej niżeli mogła to sobie wyobrazić. Dopiero jak Simon i Garfunkel zaśpiewali jej to, zrozumiała. To nieco żartem.
W roku 1968 Paul Simon i Art Garfunkel skomponowali genialną muzykę do filmu „Absolwent” (młodziutki Dustin Hoffman w roli głównej). Pani Robinson – przypomnę jakby ktoś przeoczył ten naprawdę niezły film – to ta, która zabraniała Dustinowi kochać i poślubić swoją córkę. Ostatecznie trzeba było dziewczę porwać sprzed ołtarza. Wspomniani muzycy zaśpiewali:

Hej, Pani Robinson, Jezus kocha cię bardziej niż myślisz!

Piosenka (jak i cała godna polecenia płyta) stała się przebojem i do dziś słucha się jej z dużą frajdą. A jest warta przypomnienia z tego powodu, że dzięki niej po raz pierwszy imię Jezus znalazło miejsce w muzyce rockowej. Wydawcy albumu (zasłużona Columbia Records) uważali do tej pory, że imię Jezus jest zakazane w muzyce rockowej, ale poszli na eksperyment i trzymali kciuki, żeby się udało. Udało się, Jezus wszedł do strefy zakazanej.
Do dziś wokół nas jest sporo takich stref zakazanych dla Jezusa: polityka, ekonomia, telewizja (poza stacjami dewocyjnymi). Myślę, że do dziś także każdy z nas ma swoje indywidualne zakazane strefy dla Jezusa. On nie powinien wchodzić w moje sprawy finansowe, w sferę seksualności, w porachunki z ludźmi, w plany urlopowe. Każdy ma takie czy inne strefy zakazane.
Przy odrobinie odwagi i fantazji może jednak zaryzykować eksperyment, podobny do tego z Panią Robinson?

Itinerarium , , , , , , , , ,

WIERNIE TRWAĆ W MIŁOŚCI

Wtorek 17 lipca 2012 Miłość jest najważniejsza i bez niej życie nie ma blasku i sensu. Chociaż dzisiaj zdaje się być bardzo nietrwała i zmienna. Trochę nieoczekiwanie znalazłem patronki „wiernego trwania w miłości”. Przypuszczam, że hasła typu „Męczennice z Orange” lub „Szesnaście karmelitanek z Compiegne” niewiele mówią dziś komukolwiek, a zwłaszcza Polakom. Maria Magdalena Klaudyna Lidoine i piętnaście innych francuskich zakonnic, z których najmłodsza (Maria Genowefa) miała 29 lat a najstarsza 80 (Anna Maria Magdalena), zostało ściętych gilotyną 17 lipca 1794 roku. Powód był – wedle dzisiejszych wyobrażeń – absurdalny. Zostały oskarżone o prowadzenie życia zakonnego, co było wówczas surowo zabronione przez władze rewolucyjne oraz nie zgodziły się na złożenie przysięgi wierności wobec państwa. Nie zachowały się relikwie sióstr, ponieważ ciała zakonnic wrzucono do zbiorowego grobu na cmentarzu Picpus w Paryżu. Trzy dni temu Francja uroczyście świętowała rocznicę swojej rewolucji z 1789 roku. Przy takich okazjach nie wspomina się o ofiarach. Podobnie zresztą jest w przypadku świętowania tzw. rewolucji październikowej. Każda rewolucja ma swoje okresy „błędów i wypaczeń”, czytam niekiedy. W Związku Radzieckim pociągnęło to za sobą kilkadziesiąt milionów ofiar, we Francji mówi się o kilkudziesięciu tysiącach. Równość (wraz z wolnością, i braterstwem) wypisana na sztandarach francuskiej rewolucji często oznaczała „równość względem gilotyny”; gilotyna ucinała głowy równo. Choć zwolennicy rewolucyjnych przemian nie wzdrygali się też przed wbijaniem na pal rzeczywistych czy domniemanych przeciwników. W gronie ofiar rewolucji są tysiące duchownych, część z nich, tak jak dzisiejsze bohaterki, zostało beatyfikowanych. To wspomniane już Męczennice z Orange (32 zakonnice, m.in. benedyktynki, cysterki, urszulanki i sakramentki), Męczennicy z Laval (19 księży i zakonników), Męczennicy z Paryża (191 osób, największa grupowa egzekucja, m.in. 3 biskupów), Męczennicy z La Rochelle (64 duchownych). Za wstawiennictwem błogosławionych karmelitanek z Compiegne, Kościół modli się dziś o to „abyśmy wiernie trwali w miłości”. Może nasza miłość, do Pana Boga czy do ludzi, nie będzie poddana takiej próbie, jak w przypadku dzisiejszych patronek. Ale zawsze naszej miłości, do Pana Boga i ludzi, grozi ochłodzenie, martwota, uwiąd, płochość, suchoty i przedwczesna starość. Codziennie jakieś groźne wirusy chcą pożreć najświętszą sprawę naszego życia. Święte karmelitanki z Compiegne, módlcie się, abyśmy wiernie trwali w miłości.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

SZYBKA MEDYTACJA

Poniedziałek 16 lipca 2012

Dostałem zaproszenie do „szybkiej nauki medytacji”. Jakoś sobie radzę z tą dziedziną, więc z zaproszenia nie skorzystałem i wszystkim zalecam ostrożność. Mądrzy analitycy współczesności mówią o akceleracji cywilizacji, czyli o przyśpieszeniu (nawet gwałtownym) procesów społecznych, zmian, rozwoju i w ogóle wszystkiego co ludzkie. Nikt za bardzo nie pyta dlaczego wszystko ma być szybciej, fascynujące jest samo przyśpieszenie.
W medytacji, podobnie jak w wielu innych ważnych sferach naszego doświadczenia, przyśpieszenie jest niemożliwe czy wręcz wielce szkodliwe. Na wielką miłość czeka się nie godziny i dni, ale lata. Szybko to można sobie obejrzeć filmowy romans. Szczęście także nieskore jest do galopu i przychodzi po długim oczekiwaniu.
Na Panu Bogu nie robi wrażenia szybka medytacja, zresztą najszybszy sposób transu pod koniec lat sześćdziesiątych proponowano przez haust marihuany, co da się zrobić w minutę. W przypadku Pana Boga niczego nie przyspieszymy. Możemy jedynie czekać. To On przychodzi. A oczekiwanie, cierpliwe, wytrwałe i codzienne jest najwyższą szkołą medytacji.

Itinerarium , , ,

EWANGELIĘ ZNAMY

Kazanie na XV Niedzielę Zwykłą
15 lipca 2012

Ewangelia została zaniesiona na wszystkie kontynenty, więc w zasadzie o czym mowa? Czy chrześcijanie mają jeszcze coś do roboty? Może jeszcze pozostały Chiny, Iran i Arabia Saudyjska, gdzie otwarcie nie można dzisiaj głosić Ewangelii, ale to kwestia czasu. Mamy sukces, Ewangelię usłyszał cały świat.
Możemy popaść w pułapkę wiedzy o Ewangelii, czego przykładem jest sytuacja z katechezą w Polsce. Wszyscy zasadnicze treści Ewangelii znają, a coraz mniej ludzi wedle niej żyje. Owoce przyjęcia Ewangelii, tak jak dziś czytamy, uwolnienie z mocy złych duchów czy głębokie uzdrowienie człowieka (ciała, psychiki i ducha) oraz tworzenie życia według miłości (cywilizacja miłości), pozostają w sferze marzeń.
Przeskakując do innej przypowieści:

Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».(Mt 7)

Ewangelię już znamy. I może głowa nam pęka od świętych cytatów i fraz. A życie bylejakie, rozmiecie je pierwszy lepszy kryzys. Ewangeliczne cegły leżą obok nas na placu realizacji projektu „Moje życie”. Ewangelię znamy, nic nie zbudowaliśmy.

Kazanie dźwiękowe na www.itinerarium.pl

LITURGIA SŁOWA

(Am 7,12-15)
Amazjasz, kapłan w Betel, rzekł do Amosa: Widzący, idź, uciekaj sobie do ziemi Judy! I tam jedz chleb, i tam prorokuj! A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą. I odpowiedział Amos Amazjaszowi: Nie jestem ja prorokiem ani nie jestem uczniem proroków, gdyż jestem pasterzem i tym, który nacina sykomory. Od trzody bowiem wziął mnie Pan i rzekł do mnie Pan: Idź, prorokuj do narodu mego, izraelskiego!
(Ps 85,9-14)
REFREN: Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie
Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie
dla tych, którzy się Go Boją,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.
Spotkają się ze sobą łaska i wierność,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.
Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość,
a śladami Jego kroków zbawienie.
(Ef 1,3-14)
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa; który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim mamy odkupienie przez Jego krew – odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski. Szczodrze ją na nas wylał w postaci wszelkiej mądrości i zrozumienia, przez to, że nam oznajmił tajemnicę swej woli według swego postanowienia, które przedtem w Nim powziął dla dokonania pełni czasów, aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi. W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu – my, którzyśmy już przedtem nadzieję złożyli w Chrystusie. W Nim także i wy usłyszeliście słowo prawdy, Dobrą Nowinę o waszym zbawieniu. W Nim również uwierzyliście i zostaliście opatrzeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany. On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na odkupienie, które nas uczyni własnością [Boga], ku chwale Jego majestatu.
(Ef 1,17-18)
Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.
(Mk 6,7-13)
Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien. I mówił do nich: Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich. Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

Itinerarium , , , , , , ,

W KWESTII OBNIŻKI KOSZTÓW BUDOWY AUTOSTRAD

Sobota 14 lipca 2012

Powszechnie rośnie narzekanie na poziom wykształcenia, rzecz jasna obniżający się stale. Przy czym lawinowo wzrasta liczba unowocześnień i reform systemu edukacji. Rezultaty są mierne, a już prawie nikt nie ma recepty na absencję uczniów.
Tuż po pierwszej wojnie światowej i odzyskaniu niepodległości przez Polskę, rządy ówczesne starały się czym szybciej rozprawić z analfabetyzmem i podnieść poziom oświaty. Rzecz jasna, dzieciom i młodzieży chadzać do szkół podówczas też się nie chciało a i rodzice woleli by latorośle coś pożytecznego w domu lub obejściu robiły.
W jednej z gmin na rubieżach Rzeczpospolitej, w dawnym powiecie stanisławowskim, problem ten uregulowano następująco. Kiedy, dla przykładu Romek, opuścił jeden dzień w szkole, nauczyciel poprzez innych uczniów nakazywał natychmiastowy powrót do ław. Jeśli drugi dzień Romka na lekcjach nie było, nauczyciel pisał kartkę z wezwaniem dla rodziców, aby uczeń następnego dnia stawił się do nauki. Po tych reprymendach najczęściej w szkole stawiała się matka uczniaka i mogła załagodzić gniew kadry nauczającej. Zwykle wystarczało kilka razy przeprosić nauczyciela i ze dwa razy ucałować jego ręce (nie żartuję). Jeżeli jednak Romek trzeci dzień opuścił szkołę, kierownik „zapodawał” (czyli donosił) do gminy, a ta wysyłała do rodziców powiadomienie, że za to, iż Romek do szkoły nie chodził, trzeba zapłacić pięć złotych sztrafu. Zwykle rodziców nie stać było na taką grzywnę, więc ojciec Romka stawiał się w gminie do odsiadki! W przypadkach dłuższej absencji ojciec Romka odsiadywał w powiatowym areszcie nawet tydzień. Kiedy nieobecność była krótsza ojciec miglanca musiał, na przykład, odgarniać śnieg na publicznych placach albo rąbać drewno na opał do szkoły czy innego urzędu, a w lecie tłuc kamienie na szuter, którym utwardzano gminne drogi.
Historycy uważają, że w okresie międzywojennym Polska dokonała jednego z największych skoków cywilizacyjnych w dziedzinie edukacji, nadrabiając długoletnie zapóźnienia z okresu rozbiorów.
W przypadku najbliższej reformy systemu oświaty, rozważyłbym stare, dobre i sprawdzone metody aktywizacji uczniów i rodziców. Przy okazji, we współczesnej wersji, moglibyśmy, na przykład, znacznie obniżyć koszty budowy autostrad …

Itinerarium , , , , , , ,