JESZCZE BARDZIEJ UWIERZYĆ W MIŁOŚĆ

Wtorek 11 września 2012

Chilijczycy i cała Ameryka Południowa do dziś pamięta „Once”, czyli 11 września 1973, kiedy w wyniku wojskowego puczu przeprowadzonego przez Augusto Pinocheta, zginął prezydent Chile Salvador Allende. Dyktatura Pinocheta (swoisty stan wojenny) trwała 27 lat i pochłonęła tysiące ofiar, przeciwników reżimu. Chilijczycy otrzymywali wówczas mnóstwo gestów solidarności. Jednym z najbardziej spektakularnych była piosenka Stinga z 1987 r. , „They Dance Alone (Cueca Solo)”, opowiadająca o samotnym tańcu wdów po zamordowanych przez juntę. Tuż po oddaniu władzy – nota bene przy znacznym wpływie Jana Pawła II (wizyta w Chile w 1987 r.) – w październiku 1990 roku odbył się w Santiago de Chile pamiętny koncert („Desde Chile… un abrazo a la esperanza”, z udziałem m.in. samego Stinga, Jacksona Browne’a, Wyntona Marsalisa, Sinéad O’Connor, Petera Gabriela i New Kids on the Block), w czasie którego 20 wdów tańczyło do muzyki Stinga trzymając w rękach fotografie swoich nieżyjących mężów.
O wiele więcej ludzi pamięta 11 września 2001 roku – także wtorek, jak dziś – i zamachy w USA. One także doczekały się wyrazu muzycznego, czego pierwszym przykładem była płyta Bruce’a Spingsteena „The Rising”.
Wspominam te daty w przekonaniu, że człowiek wcale nie wykluczył przemocy (i śmierci) z arsenału środków prowadzących do osiągania swoich celów. Żyjemy nadal w cywilizacji podziałów i walki, niczym stado zwierząt, gotowych się wzajemnie zabijać, z różnych powodów (oczywiście na bardzo wysublimowany, „ludzki” sposób). Głoszona przez Jana Pawła II idea Cywilizacji Miłości, nowej formuły współistnienia ludzi i narodów, jest wyśmiewana jako ckliwy koncept, którego nie da się obronić w imię twardego realizmu interesów politycznych, gospodarczych czy ekonomicznych. Zresztą zwolenników tej idei nie ma jeszcze zbyt wielu, m.in. dlatego, że Jan Paweł II jest „niedoczytany”, nie mówiąc już o zrozumieniu czy realizacji Jego zamysłów.
Trochę jak stary kataryniarz, który zna tylko jedną melodię, dziś także zachęcam, abyśmy jeszcze bardziej uwierzyli w miłość i wszędzie – w odniesieniu do ludzi, których spotkamy, z którymi zagadamy (choćby przez komórkę), o których pomyślimy, wnieśli to, co podpowiada miłość. To może się także realizować w naszym sposobie zdobywania i wydawania pieniędzy, w stosunku do przyrody, w organizacji czasu i w całożyciowych decyzjach. To jest możliwe i najpiękniejsze z tego, co możemy zrobić.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

TROCHĘ WIĘKSZA SPRAWA

Poniedziałek 10 września 2012

Ryszard Jakubowski był w czasie wojny lubelskim harcerzem, jednym z odpowiedzialnych za zorganizowanie Harcerskiej Poczty Leśnej. Pocztę tworzyły głównie dziewczęta, przenoszące listy i informacje pomiędzy oddziałami partyzanckimi. Zdarzały się czasem jednak i niespodziewane, wręcz filmowe akcje.

„Pewnego razu mój zastęp – wspomina Jakubowski – najmłodszy w drużynie, w czasie ćwiczeń na spostrzegawczość natknął się na długi sznur furmanek chłopskich wiozących z miasta do wagonów kolejowych książki z bialskich bibliotek, przeznaczone na makulaturę. Natychmiast zorganizowaliśmy porwanie z furmanek książek, przy aplauzie woźniców, wykorzystując małą liczbę Niemców w tym niecodziennym transporcie. Udało się odzyskać ok. 1 000 tomów (w tym kilka „białych kruków”, zabytków kultury polskiej)”. Ratowanie zagrożonej kultury polskiej i dobra łączność w dziele walki o wolność narodu, to rzeczy bardzo ważne. To taka Trochę Większa Sprawa. W zasadzie robiona przy okazji przenoszenia listów z miejsca na miejsce.

Marie Françoise Thérèse Martin, znana bardziej jako św. Mała Tereska (z Lisieux), zmarła w wieku 24 lat, spędziła życie w niewielkim klasztorze, a jest patronką dzieł misyjnych Kościoła. W jej rękopisach znajdziemy ciekawy pomysł:

“Zrozumiałam, że Kościół posiada Serce i że to Serce płonie miłością, że jedynie Miłość pobudza członki Kościoła do działania i gdyby przypadkiem zabrakło Miłości, Apostołowie przestaliby głosić Ewangelię, Męczennicy nie chcieliby przelewać krwi swojej… Zrozumiałam, że miłość zamyka w sobie wszystkie powołania, że miłość jest wszystkim, obejmuje wszystkie czasy i wszystkie miejsca… jednym słowem – jest Wieczna!…
Zatem, uniesiona szałem radości, zawołałam: O Jezu, Miłości moja… nareszcie znalazłam moje powołanie, moim powołaniem jest Miłość! Tak, znalazłam swoje miejsce w Kościele, a to miejsce, mój Boże, Ty sam mi ofiarowałeś… W sercu Kościoła, mojej Matki, będę Miłością… w ten sposób będę wszystkim i moje marzenie zostanie spełnione!!!…” .

Święta nie robiła nic nadzwyczajnego, odmawiała różaniec, poświęcała się adoracji i napisała parę listów do misjonarzy. Ale poprzez to uczestniczyła w wielkim dziele Ewangelizacji Świata. To taka Trochę Większa Sprawa.
Nieważne co robicie, czy przygotowujecie jakiś plik do przesłania, czy lekcję do szkoły, czy studiujecie sztukę przewijania dziecka w pieluchach, czy może szukacie sposobu na najlepszą pieczeń z jagnięcia, nieważne. Ale ważne, żeby to była część Trochę Większej Sprawy. Jeśli nie macie takiej Trochę Większej Sprawy, to koniecznie musicie sobie ją znaleźć. A jak już macie, to zróbcie – to co dziś będziecie robić – jak najlepiej, aby ta Trochę Większa Sprawa nadal rosła i rozwijała się. Przecież żyjemy, nie po to, aby tak sobie przeżyć, ale po to, aby robić Trochę Większe, naprawdę Wielkie Rzeczy!

Itinerarium , , , , , , , ,

MARNE NAŚLADOWANIE PANA JEZUSA

Kazanie na 23 Niedzielę Zwykłą
9 września 2012

Pan Jezus nie uzdrowił wszystkich głuchoniemych, trędowatych, chromych i obłąkanych. Ale nigdy ich nie unikał. Był wśród nich i dla nich.
Nie umiem, niestety, jak dotąd, uzdrawiać. Próbuję jednak naśladować Pana Jezusa. I dlatego mam, pewnie jak i wy, znajomych a nawet przyjaciół, na wózkach inwalidzkich, łażących o kulach czy z bardzo zaawansowanymi i nieuleczalnymi schorzeniami. Ostatnio nawet dogadałem się na migi z niemową. Mam też znajomych lekko a nawet mocno trzepniętych.
Nie chwalę się, chcę tylko powiedzieć, że staram się być z ludźmi, którym jest – z różnych powodów – źle. Marnie to marnie, ale próbuję naśladować Pana Jezusa.

Kazanie w wersji dźwiękowej – na www.itinerarium.pl

Liturgia słowa

(Iz 35,4-7a)
Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód.
(Ps 146,6c-10)
REFREN: Chwal, duszo, Pana, Stwórcę swego
On wiary dochowuje na wieki,
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
chlebem karmi głodnych,
wypuszcza na wolność uwięzionych.
Pan przywraca wzrok ociemniałym,
Pan dźwiga poniżonych,
Pan kocha sprawiedliwych,
Pan strzeże przybyszów.
Ochrania sierotę i wdowę,
lecz występnych kieruje na bezdroża,
Pan króluje na wieki,
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.
(Jk 2,1-5)
Bracia moi, niech wiara wasza w Pana naszego Jezusa Chrystusa uwielbionego nie ma względu na osoby. Bo gdyby przyszedł na wasze zgromadzenie człowiek przystrojony w złote pierścienie i bogatą szatę i przybył także człowiek ubogi w zabrudzonej szacie, a wy spojrzycie na bogato odzianego i powiecie: Usiądź na zaszczytnym miejscu, do ubogiego zaś powiecie: Stań sobie tam albo usiądź u podnóżka mojego, to czy nie czynicie różnic między sobą i nie stajecie się sędziami przewrotnymi? Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują?
(Mt 4,23)
Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.
(Mk 7,31-37)
Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. /Jezus/ przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę.

Itinerarium , , , , , ,

WIARA NIE DLA FACETÓW

Kazanie na Święto Narodzenia NMP
Matki Bożej Siewnej
Sobota 8 września 2012

Przeciętny katolik zna Litanię do Matki Bożej, tę Loretańską, nawet od czasu do czasu ją odmawia. Najczęściej za pokutę po spowiedzi.
Gorzej, że większość pytana o sens wezwań z litanii wymięka przy sformułowaniach typu: „Nieskalana”, „Przedziwna”, „Wsławiona”, „Przybytku chwalebny” czy „Różo Duchowna”. Kiedyś jedna dziewczynka, poznając tekst litanii przed Pierwszą Komunią Świętą, przez pomyłkę powiedziała mi, że już zna tę „Przedziwną Litanię”. Zapytałem jaką „przedziwną”, a dziecko: „No tę Roletańską, Przedziwną!”
We wspomnianej Litanii – ale to jest moje osobiste przekonanie – brakuje najbardziej istotnego wezwania. Dodałbym w niej werset: „Matko Głębokiej Wiary”. Maria jest kobietą obdarzoną nieosiągalną raczej dla mnie wiarą. Uwierzyła, że dla Boga nie ma nic niemożliwego (Łk 1,37). Ta wiara nie była dla niej jakąś ujmą, zaprzeczeniem jej kobiecości czy człowieczeństwa, czyli jakąkolwiek degradacją czy porażką. Przeciwnie, jej wiara była niespodziewanym poszerzeniem możliwości ludzkich, skokiem w nową perspektywę. Maria, kobieta, poprzez swoją wiarę („Dla Boga nie ma nic niemożliwego”), otworzyła dla nas wszystkich zupełnie nowy wymiar. Jaki? Ten mianowicie, że Bóg może w nas mieszkać, w nas, ludziach. Naprawdę, faceci w tym przypadku zgłosiliby wiele zastrzeżeń, które skutecznie zablokowałyby cały proces Zbawienia.
Dziś, w święto Narodzenia Marii, modlę się za siebie i za każdego z nas, aby przydarzyła się nam taka szalona wiara.
Matko Głębokiej, Najgłębszej Wiary, módl się za nami.

Liturgia słowa

Mt 1, 1-16. 18-23
Rodowód Jezusa Chrystusa, Syna Dawida, Syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.
Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: “Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: “Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel”, to znaczy “Bóg z nami”.

LITANIA LORETAŃSKA
Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko, módl się za nami.
Święta Panno nad pannami, módl się za nami.
Matko Chrystusowa, módl się za nami.
Matko Kościoła, módl się za nami.
Matko łaski Bożej, módl się za nami.
Matko nieskalana, módl się za nami.
Matko najczystsza, módl się za nami.
Matko dziewicza, módl się za nami.
Matko nienaruszona, módl się za nami.
Matko najmilsza, módl się za nami.
Matko przedziwna, módl się za nami.
Matko dobrej rady, módl się za nami.
Matko Stworzyciela, módl się za nami.
Matko Zbawiciela, módl się za nami.
Panno roztropna, módl się za nami.
Panno czcigodna, módl się za nami.
Panno wsławiona, módl się za nami.
Panno można, módl się za nami.
Panno łaskawa, módl się za nami.
Panno wierna, módl się za nami.
Zwierciadło sprawiedliwości, módl się za nami.
Stolico mądrości, módl się za nami.
Przyczyno naszej radości, módl się za nami.
Przybytku Ducha Świętego, módl się za nami.
Przybytku chwalebny, módl się za nami.
Przybytku sławny pobożności, módl się za nami.
Różo duchowna, módl się za nami.
Wieżo Dawidowa, módl się za nami.
Wieżo z kości słoniowej, módl się za nami.
Domie złoty, módl się za nami.
Arko przymierza, módl się za nami.
Bramo niebieska, módl się za nami.
Gwiazdo zaranna, módl się za nami.
Uzdrowienie chorych, módl się za nami.
Ucieczko grzesznych, módl się za nami.
Pocieszycielko strapionych, módl się za nami.
Wspomożenie wiernych, módl się za nami.
Królowo Aniołów, módl się za nami.
Królowo Patriarchów, módl się za nami.
Królowo Proroków, módl się za nami.
Królowo Apostołów, módl się za nami.
Królowo Męczenników, módl się za nami.
Królowo Wyznawców, módl się za nami.
Królowo Dziewic, módl się za nami.
Królowo wszystkich Świętych, módl się za nami.
Królowo bez zmazy pierworodnej poczęta, módl się za nami.
Królowo wniebowzięta, módl się za nami.
Królowo różańca świętego, módl się za nami.
Królowo rodziny, módl się za nami.
Królowo pokoju, módl się za nami.
Królowo Polski,

Itinerarium , , , , ,

KAŻDY PIĄTEK

Piątek 7 września 2012

Dwie koszmarne i okrutne historie na początek, ale obydwie prawdziwe.

Jedna z warszawianek, w wieku 19 lat, zapytana zaraz po wojnie, w 1945r. „Jakie zdarzenie wywarło na tobie najsilniejsze wrażenie?”, odpowiedziała:

„Byłam świadkiem kiedy pijany żandarm na moście Kierbedzia w Warszawie złapał małego żydziaka i zatrzymanemu przechodniowi kazał wrzucić do rzeki. Człowiek ten błagał o litość dla dziecka, a mały całował mu buty, jednak nic nie pomagało. Niemiec pod groźbą rewolweru zmusił zatrzymanego mężczyznę, aby wykonał jego bestialską zachciankę”. (1)

I druga historia, relacja dwudziestoletniego chłopaka z jednej z polskich wsi:

„Stwierdzam zaburzenia nerwowe u siebie i całej rodziny wywołane pacyfikacją. Sami musieliśmy wykopać sobie dół, następnie nad dołem leżeć od 8-mej w nocy do 5-tej godziny po południu, wywoływani jedynie do badania, podczas którego bito, a wielu wieszano. Ojca powieszono wysoko w stodole, kazano nam patrzeć na ojca całego we krwi”. (2)

Trzecią historię znacie już bardzo dobrze, to historia egzekucji niewinnego mężczyzny, w wieku 33 lat na Golgocie, oskarżonego o niesubordynację wobec Rzymian i próbę obalenia oficjalnej religii Żydów. Śmierć poprzez ukrzyżowanie.
Wszystkich egzekucji dokonali ludzie, podobni do nas. Wszystkie ofiary były ludźmi, podobnymi do nas. Każdy piątek, dzisiejszy wrześniowy także, wyznawcom Ewangelii musi przypominać straszną prawdę o ludzkiej zdolności do szalonego okrucieństwa. To jedna rzecz. Każdy piątek, dzień śmierci niewinnego Jezusa z Nazaretu, musi także przywracać nam wiarę, że tak jak Jego śmierć, każda śmierć niewinnego człowieka, ma jakiś sens. To druga rzecz. I trzecia rzecz, warto pamiętać nawet piekielne zdarzenia z historii, aby pozostać człowiekiem w chwilach najtrudniejszych prób.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

PESTKA WIŚNIOWA

Czwartek 6 września 2012

Przysłuchiwałem się w jednej ze stacji radiowych dyskusji na temat najbliższej przyszłości Polaków w kwestii finansów i dobrobytu. Na początku siły pesymistów („będzie gorzej”) i optymistów („będzie równie dobrze jak teraz lub lepiej”) były zrównoważone, padały argumenty z jednej i drugiej strony. Nikt nie mówił jak będzie, ale jak mu się wydaje, że będzie, stąd na antenie trwała swoista parada proroków.
Potem prowadzący audycję dopuścił do głosu ekspertów, którzy deklarowali, że tak naprawdę nie wiadomo jak będzie, bo jest zbyt wiele czynników nieuchwytnych i bardzo zmiennych, które mogą najprzeróżniej oddziaływać na perspektywy gospodarcze i finansowe. Po czym jednak, każdy z ekspertów – a było ich chyba trzech – dodawał, że „jednak moim zdaniem …” Dwóch zdecydowanie dodało, że „ich zdaniem” będzie gorzej, trzeci z kolei zaprorokował, że „ jego zdaniem nie będzie lepiej”. Na końcu audycji podano wyniki minisondy i okazało się, że blisko 70% słuchających audycji (tzn. tych, co słuchali i chcieli wysłać smsa lub maila) patrzy w przyszłość pesymistycznie, pozostali obstawiają status quo lub zmiany na lepsze.
Na moich uszach rozegrała się zatem historia, którą nauki społeczne znają pod nazwą „samospełniającego się proroctwa” (self-fulfilling prophecy – pojęcie przypisywane Robertowi K. Mertonowi, amerykańskiemu socjologowi). Ponieważ większa część ludzi (słuchaczy radiowych) uważa, że będzie gorzej, będzie gorzej ( w ich przekonaniu). Będzie gorzej, cokolwiek by się nie stało. Z tym, że za tezą, iż będzie gorzej nie ma żadnych pewnych argumentów, jedynie przeświadczenie słuchaczy i ekspertów. Ekspertów, którzy najpierw twierdzą, że „tak naprawdę nie wiadomo jak będzie”, ale „moim zdaniem … będzie gorzej”. I słuchaczy, którzy dają się przekonać przeświadczeniom ekspertów (przeświadczeniom, bo argumentów brak).
I wnioski. Po pierwsze trzeba się nam szybko nauczyć rozumienia głupich gadek. Po drugie, trzeba sobie przypomnieć sens starego przysłowia „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz” i nie czekać aż jakiś niepewny ekspert zrobi to za nas. Po trzecie, jeśli nadejdzie czas kryzysu, największe wzięcie będą mieli specjaliści od przekuwania skutków krachu na korzystny efekt reklamowy, np. „Ponieważ mamy coraz mniej pieniędzy, wydajmy je na zakup najtańszego, kryzysowego auta, które mamy dla państwa w segmencie Trudne Czasy”.
Głupie gadanie towarzyszy ludzkości od początku, św. Paweł apeluje do Tymoteusza, aby „nakazał zaprzestać głoszenia niewłaściwej nauki, a także zajmowania się baśniami” (1 Tmt 1,3-4). Nie wiem czy pomogło. I pewnie dziś wzywanie do zachowania rozsądku nie poskutkuje.
Pomiędzy zwariowanymi optymistami (którzy twierdzą, że zawsze będzie lepiej, bo ludzkość wszak idzie ku świetlanej przyszłości) a notorycznymi pesymistami (którzy przekonani są, że zło panuje coraz bardziej nad ludźmi i światem), jest jeszcze miejsce dla ludzi, którzy patrzą na życie z chrześcijańską nadzieją. Próbuję zaliczać się do tych ostatnich i dlatego mówię sobie: Kryzys jest możliwy, ale z tego powodu nie sądzę, że będzie gorzej. Nadzieja przeprowadzała ludzi przez obozy koncentracyjne, gułagi, prześladowania i czasy głodu. A kryzys ekonomiczny, jeśli nawet przyjdzie, to naprawdę pestka. I to nie ta od śliwki, ale maleńka wiśniowa.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

TEATR W BUDOWIE A EWANGELIA

Środa 5 września 2012

Bardzo dawno temu, kiedy przybyłem do Lublina, w oczy rzucał się tak zwany Teatr w Budowie. Z tego co wiem owa budowla jest nadal w stanie budowy, a zaczęło się to wszystko w roku 1974. Nie wiem czy to rekord świata, ale pewnie blisko. Obiekt jest symbolem chaosu, bezradności i wciąż zmieniających się koncepcji realizacji. W międzyczasie w budynku zagnieździła się Filharmonia i Teatr Muzyczny, a niedługo dołączy jeszcze Centrum Spotkania Kultur. Z pierwszego pomysłu nic nie wyszło, a co w końcu powstanie to zobaczymy, może na 40-lecie.
Przez wiele lat Teatr w Budowie straszył fragmentami murów, prętów, betonowych pionów i poziomów, tu i ówdzie wystających desek i blach. Słowem – Konstrukcja Niedokończona. A przecież był na początku plan, harmonogram, pomiary i wizje.
Kiedy czasem patrzę jak udaje mi się wcielać Ewangelię w życie, odnoszę także wrażenie jakby to była nadal Konstrukcja Niedokończona, a obraz Teatru w Budowie, mógłby symbolicznie odzwierciedlać stan realizacji moich pragnień. Wizja, plan i harmonogram mam w Ewangelii, a dalej bywa różnie i trochę się martwię, co wyjdzie na końcu. Macie podobne wrażenie patrząc na swoje życie?
Jeśli tak, mam pocieszenie, dla siebie i dla was. Pocieszenie jest takie, że coś próbujemy robić i nie jest za późno, aby coś sensownego – przy wszystkich błędach, opóźnieniach i niedoróbkach – powstało. Damy radę.
Z kolei z dużą obawą patrzę na to, co dzieje się z tzw. Nową Ewangelizacją. Cała para idzie w zaangażowanie nowych wynalazków, bardzo poważne autorytety nawołują, żeby Ewangelia była na CDRoomach, pendrivach i w łatwo dostępnych plikach. Są konkursy na specjalne filmiki ewangelizacyjne do wrzucania na popularne portale. Mnożą się firmy od ewangelizacji wizualnej, główkujące nad tym, jakie plakaty mogą zainteresować widzów. Dużo i mnogo tego. Dochodzą jeszcze tzw. „eventy ewangelizacyjne”, w formie spotkań podczas których często widzę jak trwa rywalizacja kto głośniej krzyknie „Jezus!”, częściej wzniesie ręce i bardziej rzęsiście zaklaszcze.
Jeśli cokolwiek może przekonać innych do Ewangelii, to nie powtarzanie jej przy użyciu nowych technik i tricków, ale powstałe wedle niej Budowle.
A dobrym, choć nie idealnym, znakiem może być nawet Konstrukcja Niedokończona, jaką na razie jest moje życie, które próbuję według niej realizować.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

WYDAJE MI SIĘ, ŻE WIERZĘ

4 września 2012

 

Robiłem kilka razy eksperyment, podczas którego wszyscy uczestnicy wymiękali i w którymś momencie poddawali się. Eksperyment polecam każdemu z was.

W październiku (jedenastego) rozpocznie się w kościele Rok Wiary. Będą uroczyste msze, mądre sympozja i inne akcje, które na pewno mogą pomóc naszej wierze. Ja polecam, aby każdy z was głośno (to bardzo ważny warunek) wypowiedział nasze Credo, wyznanie wiary, fachowo zwane Symbolem Nicejsko- Konstantynopolskim . Przy każdej frazie zróbcie chwilę przerwy i zadajcie sobie pytanie: Wierzę? Na pewno? Z jaką pewnością wierzę?

Wypowiedzcie to Credo głośno, abyście mogli sami siebie usłyszeć, bo zwykle w chórze w trakcie mszy, nie słyszymy swojego głosu. Dobrze, jest także wypowiedzieć Credo w obecności kogoś bliskiego. W razie czego podaję tekst:

 

Wierzę w jednego Boga

Ojca wszechmogącego

Stworzyciela nieba i ziemi

wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.

i w jednego Pana Jezusa Chrystusa

Syna Bożego Jednorodzonego

który z Ojca jest zrodzony

przed wszystkimi wiekami

Bóg z Boga, światłość ze światłości

Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego

zrodzony, a nie stworzony

współistotny Ojcu

a przez Niego wszystko się stało

On to dla nas ludzi

i dla naszego zbawienia

zstąpił z nieba

i za sprawą Ducha Świętego

przyjął ciało z Maryi Dziewicy

i stał się człowiekiem

ukrzyżowany również za nas

pod Poncjuszem Piłatem

został umęczony i pogrzebany

i zmartwychwstał trzeciego dnia

jak oznajmia Pismo

i wstąpił do nieba

siedzi po prawicy Ojca

i powtórnie przyjdzie w chwale

sądzić żywych i umarłych

a Królestwu Jego nie będzie końca

Wierzę w Ducha Świętego

Pana i Ożywiciela

który od Ojca i Syna pochodzi

który z Ojcem i Synem

wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę

który mówił przez proroków

Wierzę w jeden, święty, powszechny

i apostolski Kościół

wyznaję jeden chrzest

na odpuszczenie grzechów

i oczekuję wskrzeszenia umarłych

i życia wiecznego w przyszłym świecie

Amen

 

Uczestnicy mojego eksperymentu przyznawali, że wielu tzw. artykułów wiary (czyli kolejnych wersetów Credo) nie rozumie, „nie czuje” i nie widzi sensu ich wyznawania. Ktoś miał nawet odwagę powiedzieć, że przed „Wierzę” dodawał „Wydaje mi się, że wierzę …”

Wierzycie? Wydaje wam się, że wierzycie?

 

 

Itinerarium , , , ,

HABEMUS AD DOMINUM

Poniedziałek 3 września 2012

We wczorajszej mszy (albo kto tam kiedy był) rozgrywa się taki dialog:

– Sursum corda.
– Habemus ad Dominum.

– W górę serca.
– Wznosimy je do Pana.

Serca same się nie wzniosą. Same jedynie mogą opadać i dołować. I to nas dopada, w poniedziałki, na koniec miesiąca, na koniec roku i przy innych początkach czy końcach.
Dlatego przy każdym początku warto dać impuls swojemu życiu i wznieść serce. Okaże się, że mamy nowy radosny dzień i najlepszy czas w życiu.

Itinerarium , , , ,

CO PAN BÓG NA TO ?

Kazanie na 22 Niedzielę Zwykłą
2 września 2012

Próbujemy definiować swoje zbawienie na różne sposoby. Mianujemy się katolikami albo nawet dobrymi katolikami, wierząc, że to jest absolutnie pewna gwarancja szczęśliwej wieczności. Dobry katolik chodzi do kościoła, ma wszystkie (możliwe) sakramenty, zna Credo i wykonuje jeszcze inne ważne i piękne rzeczy. Co Pan Bóg na to?
Pobożni Żydzi myli – zaraz po powrocie z miasta – ręce, aby pozbyć się ewentualnego zabrudzenia, tzn. zetknięcia z „nieczystymi poganami”. Obmywali także na wszelki wypadek kubki, dzbanki i inne naczynia. Dobry Żyd powinien być czysty. To wszak gwarancja szczęśliwej wieczności. Co Pan Bóg na to?
Najprawdopodobniej Pan Bóg w ogóle nie rozróżnia katolików od żydów, nie mówiąc już o zrozumieniu różnicy między kwakrami a mormonami. Interesuje go nasze serce i to, co z niego pochodzi. A pochodzić z niego może: chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota, złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa (patrz dzisiejsza Ewangelia). To akurat jest opis serca wrogiego Bogu. Ale z serca naszego może także pochodzić : miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22- 23). Takie serca żyją wiecznie.

Kazanie w wersji dźwiękowej na www.itinerarium.pl

Liturgia słowa

(Pwt 4,1-2.6-8)
Mojżesz powiedział do ludu izraelskiego: A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Nic nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i nic z tego nie odejmiecie, zachowując nakazy Pana, Boga waszego, które na was nakładam. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach powiedzą: Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny. Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?
(Ps 15,1-5)
REFREN: Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie
Kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie
i mówi prawdę w swym sercu,
kto swym językiem oszczerstw nie głosi.
Kto nie czyni bliźniemu nic złego,
nie ubliża swoim sąsiadom,
kto za godnego wzgardy uważa złoczyńcę,
ale szanuje tego, kto się boi Pana.
Kto dotrzyma przysięgi dla siebie niekorzystnej,
kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu.
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.
(Jk 1,17-18.21b-22.27)
Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata.
(Jk 1,18)
Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, abyśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.
(Mk 7,1-8.14-15.21-23)
Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.

Itinerarium , , , , , , ,