I CO TU ZROBIĆ ZE ZŁĄ MŁODZIEŻĄ ?

Piątek 21 września 2012

Od pewnego czasu biorę udział w spotkaniach pewnego zacnego gremium dyskutującego – najogólniej rzecz biorąc – nad przyczynami i skutkami „wczesnego wykluczenia społecznego młodzieży”, a także nad sposobami zapobiegania owemu wykluczeniu. Dla potrzeb projektu przeprowadzono szereg drobiazgowych, długotrwałych (i kosztownych) badań nad sytuacją młodych ludzi w Polsce, w które zaangażowano wielu znakomitych specjalistów, przy użyciu najnowszych i precyzyjnych narzędzi naukowych. Wniosek z badań był miażdżący – z młodzieżą w Polsce jest źle. Nie uczy się, ulega złym wpływom i sięga po niewłaściwe rzeczy, typu papierosy, alkohol i narkotyki.
Kolejne debaty koncentrują się nad wypracowaniem modelu zaradzenia odkrytym problemom, a potem będzie etap testowania proponowanych rozwiązań, wdrażanie innowacji, ewaluacja i upowszechnianie wyników. Nic nadzwyczajnego zatem, normalne procedury przy zmaganiu się z problemami społecznymi.
Efektem prac ma być supernowoczesny system wczesnego wyłapywania zagrożonej młodzieży i osadzania jej w „strefie pomocy”, którą tworzyć będą nauczyciele, pedagodzy, psychologowie, policjanci, terapeuci uzależnień, psychiatrzy, doradcy, pracownicy socjalni, asystenci rodzinni, czasem nawet księża. W uproszczeniu, ma powstać taka sieć, która najpierw wyłowi młodego gościa, który może zejść na manowce, a potem poprzez szereg oddziaływań specjalistów przywróci go na łono zdrowej części społeczeństwa.
Słuchając i myśląc nad prezentowanymi w dyskusjach sprawami, ośmieliłem się powiedzieć kierownikowi projektu, że moim (skromnym) zdaniem brakuje mi trzech kluczowych pojęć (i kryjących się za nimi rzeczywistości) w całej sprawie. I wyłuszczyłem, że myślę o Rodzinie, Wychowaniu i Dobrym Towarzystwie. To są sfery, które szwankując dziś powodują „wykluczenie młodzieży” i trzeba je naprawić, a wtedy wykluczenie będzie maleć. Usłyszałem, że może i mam trochę racji, ale brakuje mi spojrzenia kompleksowego, uwzględniającego wagę i skalę problemu oraz istniejące już i rozwijające się narzędzia profilaktyki oraz przeciwdziałania wykluczeniu młodzieży.
Jest jednak inaczej, wiem co to „profilaktyka” i jakie są owe „formy przeciwdziałania”, ale będę się upierał, że na nic się one przydadzą, jeżeli młody człowiek nie będzie miał przy sobie kochających rodziców (Rodzina), jeśli nie będą na niego oddziaływać Wychowawcy, także go kochający i jeśli nie będzie miał Dobrego Towarzystwa (które będzie lubił i vice versa). W ogóle martwi mnie to, że młodego człowieka, ewentualnie zagrożonego traktuje się dziś jak pewien uszkodzony mechanizm, który mogą naprawić zespoły specjalistów. I uparcie trwam przy swoim, młody człowiek musi być kochany przez Rodziców, wychowywany przed porządnych ludzi i obracać się w dobrym towarzystwie.
Powinienem dodać wedle starej nomenklatury „c.n.u.”, czyli „co należało udowodnić”, ale ponieważ brak mi „spojrzenia kompleksowego”, zakończę bardzo spokojnie – wydaje mi się, że mam rację.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

RARA AVIS

Czwartek 20 września 2012

Pustułka maskareńska była prawie wymarłym ptakiem, zamieszkującym kiedyś kilka wysp na Oceanie Indyjskim. W połowie lat siedemdziesiątych XX wieku żyły jedynie cztery osobniki tego gatunku, najmniej z awifauny w całym świecie. Podjęto wówczas wiele działań na rzecz ocalenia pustułki, na tyle skutecznych, że dziś mamy już prawie tysiąc tych osobliwych, aczkolwiek nie najbardziej efektownych (w wyglądzie) ptaków.
Biologowie twierdzą, że wymieranie pewnych gatunków czy nawet całych rodzajów i rodzin, jest naturalnym efektem procesu ewolucji. Dziś to zjawisko napędza bardziej niż kiedykolwiek działalność człowieka – wyręb lasów, zanieczyszczenia, zmiana biegu rzek, etc.
W strefie homo sapiens zachodzą także szybkie zmiany, nie myślę o fizycznych (takie na pewno są także). Klasyczne, nie tak dawno, pojęcia związane z tożsamością człowieka, tracą na znaczeniu. Na wymarciu są ludzie, którzy nie kłamią, kierują się w życiu troską o dobro wspólne, cenią harmonię i symetrię, nie kradną pod żadnym pozorem czy pozostają wierni aż do śmierci. Piękno, dobro, prawda, wspaniałomyślność, hojność, czułość, wielkoduszność, wreszcie miłość, przegrywają ze sprytem, nachalną promocją egoizmu, chamstwa, cynizmu i obojętności. To wszyscy wiemy.
Pustułkę maskareńską udało się ocalić. Nie tracę nadziei, że przyjdą lepsze czasy dla prawdomównych, miłośników piękna, wiernych po grób, solidarnych i ufających w moc miłości. Na razie to Rara Avis.

Itinerarium , , , , , , ,

CUDA POD BIAŁYMSTOKIEM

Środa 19 września 2012

W małej wiosce pod Białymstokiem co miesiąc dokonuje się pięć, czasem sześć cudów. Ale po kolei.
Prawie trzy czwarte mieszkańców wsi kupuje w sklepie „na zeszyt”. Właścicielka wydaje produkty za darmo, ale zapisuje w dużym zeszycie (w kratkę) co, kto i za ile wziął. A ludzie biorą wszystko: chleb, masło, konserwy, cukier, papierosy, wino, piwo, kaszę, ryż i czekoladę.
Tuż po wypłacie ludzie przychodzą i spłacają te krótkoterminowe kredyty. Przychodzi też czternastu, piętnastu takich, co i tak nie zapłacą.
Sklepowa patrzy w zeszyt i mówi do kolejnych klientów: „Kowalski … Ty masz cud. Możesz brać dalej! Jabłoński … Masz cud, możesz brać dalej!” Przechodzi – na przykład – do Nowaka i ogłasza: „Nowak? Nie ma cudu, nie bierzesz dalej!”, albo „Piotrowski? O nie, nie ma cudu, wziąłeś sześć win w sierpniu!”
Cuda mają ci, co wzięli „na zeszyt” (kredyt) chleb, masło, cukier, kaszę i ryż. Nie ma cudów, jak ktoś brał piwo, wino i „Absolwenta” lub inną wódkę.
Cuda robi jeden człowiek. Umawia się ze sklepową, że zapłaci za chleb i masło, ale nie zapłaci za piwo i wódkę.
Ten człowiek od cudów ma na imię Henryk. Jest od jedenastu lat proboszczem we wsi.

Itinerarium , , , , , , , ,

SMUTNY KONIEC GŁODNEJ MYSZKI

Kazanie na wspomnienie św. Stanisława Kostki Patrona Polski
Wtorek 18 września 2012

Ponieważ życie jest krótkie i czmycha nam zawsze za szybko, trzeba jak najprędzej próbować osiągać swoje cele. A tego właśnie nie umiemy. Bardzo często żyjemy w swoistej abulii, czyli z „zaburzeniami procesów decyzyjnych” i bez jasnych wyborów, byle jacy docieramy do mety.
Naukowcy zrobili kiedyś eksperyment z myszką, mianowicie dość długo ją głodzili, a potem ustawili w idealnie takiej samej odległości od obydwu receptorów wzrokowych (oczu), dajmy na to serek i boczek. Odpowiednie urządzenia rejestrowały przebieg reakcji zwierzątka, które nieustannie oscylowały pomiędzy chęcią zjedzenia serka i boczku. To albo tamto, to albo tamto, to albo tamto. Wybór był trudny. Myszka nie była w stanie podjąć decyzji i zdechła z głodu.
Opisanego syndromu udało się uniknąć patronowi dnia dzisiejszego, św. Stanisławowi Kostce. Wystarczyło mu 18 lat, aby – pomimo sprzeciwu rodziny i z pamiętną, samotną wędrówką przez Alpy – próbować zrealizować życiowe marzenie. Powiodło się.
Ponieważ życie jest krótkie i czmycha nam zawsze za szybko, marzenia trzeba realizować dziś, natychmiast, to znaczy po Bożemu!

Itinerarium , , , , , ,

SIEDEMNASTY WRZEŚNIA

Poniedziałek 17 września 2012

Gdyby dobrze policzyć, połowa Polaków ma w bliższej czy dalszej rodzinie wątek Syberii. Liczba naszych rodaków zsyłanych czy wywożonych tam rosła od roku 1864 (po Powstaniu Styczniowym) aż po lata po Drugiej Wojnie Światowej i jest ogromna, idzie w miliony. Ponieważ sam mam w rodzinie przypadki przesiedleń, nie dziwi mnie Dzień Sybiraka, dość nieśmiało obchodzony 17 września. Ten dzień co prawda nie odnosi się bezpośrednio do zsyłek, ale symbolicznie przypomina o największej akcji Stalina z 1940 r., kiedy na Syberię przymusowo wywieziono ponad milion naszych rodaków ze wschodnich połaci Rzeczpospolitej. A sam 17 września (1939), wiadomo, to data agresji Związku Radzieckiego, czyli „nóż w plecy”, bo w pierś to ten zadany przez Hitlera 1 września (1939).
Syberia (a także Katyń) , w doświadczeniu pokoleń Polaków, to symbol unicestwienia, w jakiejś mierze podobny do Auschwitz dla Żydów. Był taki czas w historii, gdy zwariowani ideologowie (z jaskrawymi przykładami Hitlera i Stalina), próbowali porządkować świat mordując lub wysiedlając narody „z natury złe” lub wrogie, w mniemaniu wodzów.
W tej perspektywie słynny list polskich biskupów do Niemców (1965) oraz ostatnie przesłanie naszych biskupów i moskiewskiego Patriarchy nie wyglądają na wyrównywanie rachunków. Przeciwnie, są to gesty zmierzające do braterstwa między narodami, pomimo morza krwi i milionów niewinnych ofiar.
Pamiętamy 1 i 17 września, pamiętamy Auschwitz i Katyń. I pomimo tego chcemy żyć w braterstwie z Niemcami i Rosjanami. I ze wszystkimi innymi ludźmi i narodami. A w Ojcze Nasz powiemy dziś „jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.
Nadzieja dobrego, pojednanego świata, to marzenie dzieci Bożych.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

JEŚLI KTOŚ CHCE

Kazanie na 24 Niedzielę Zwykłą
16 września 2012

Karol Wielki (VIII i początek IX wieku), cesarz, znacznie poszerzył liczbę chrześcijan, zwłaszcza na terenie dzisiejszych Niemiec. Czynił to niekiedy za pomocą niekonwencjonalnych metod. Jedno z plemion, uparcie trzymające się pogaństwa, zostało otoczone nad Renem przez wojska cesarskie. Po odmowie chrztu, żołnierze Karola ucięli głowy pięciuset poganom. Natychmiast pozostali członkowie ludu rzucili się do rzeki, głośno wyrażając chęć chrztu i przyjęcia wszystkich innych możliwych sakramentów.
Przypominam tę smutną kartę z dziejów „ewangelizacji”, aby wskazać na różnicę pomiędzy przyjęciem religii a pójściem za Jezusem, czyli drogą wiary.
Nikt nie musi iść za Jezusem. Ani dwa tysiące lat temu ani dziś. „Jeśli kto chce iść za Mną”, było i jest jedyną metodą stosowaną przez Chrystusa.
Chrystus nie proponuje innej drogi niźli tę, którą sam przeszedł. „Syn Człowieczy musi wiele cierpieć…, będzie odrzucony…, będzie zabity…, po trzech dniach zmartwychwstanie… Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!”
Jeśli kto chce. W naszym doświadczeniu, zwłaszcza w dzieciństwie, było wiele „powinieneś” i „musisz”. Nikt nie pytał nas o zgodę na chrzest, potem słyszeliśmy „musisz iść do kościoła”, „powinieneś chodzić na religię”, „pójdziesz do bierzmowania” (bo jak nie, to wiadomo co będzie). Może tylko Pierwsza Komunia Święta ma inną konotację, bardziej świąteczną. W gruncie rzeczy w doświadczenie religijne mamy wpisane tyle musu, powinności, konieczności, nakłaniania, dopingowania, nalegania a nawet gróźb, że powstaje wrażenie, iż niczego nie mamy do wyboru.
Te wszystkie musy i powinności nie narzucają jednak podstawowego wyboru. Wyboru najważniejszego, zależnego tylko od twojej wolności. Jeśli chcesz, możesz pójść za Chrystusem. Tak wybrali niektórzy słuchacze Jezusa, a potem wielu z tych, co poznali Ewangelię.
Ja także chcę iść za Chrystusem i staram się to robić. Zachęcam, aby każdy z was próbował iść za Nim. Ale pod warunkiem, że naprawdę chce. Tylko w wolności może rozgrywać się nasze ukochanie Chrystusa i naśladowanie Go.
Jeśli kto chce iść za Mną.

Liturgia słowa

(Iz 50,5-9a)
Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani się cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który Mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze Mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do Mnie! Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż Mnie potępi?
(Ps 116A,1-6.8-9)
REFREN: W krainie życia będę widział Boga
Miłuję Pana, albowiem usłyszał
głos mego błagania,
bo skłonił ku mnie swe ucho
w dniu, w którym wołałem.
Oplotły mnie więzy śmierci,
dosięgły mnie pęta otchłani,
ogarnął mnie strach i udręka.
Ale wezwałem imienia Pana:
„O Panie, ratuj me życie!”
Pan jest łaskawy i sprawiedliwy,
Bóg nasz jest miłosierny.
Pan strzeże ludzi prostego serca:
byłem w niewoli, a On mnie wybawił.
Uchronił bowiem moją duszę od śmierci,
oczy moje od łez, nogi od upadku.
Będę chodził w obecności Pana
w krainie żyjących.
(Jk 2,14-18)
Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy /sama/ wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, ktoś z was powie im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta! – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków.
(Ga 6,14)
Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata.
(Mk 8,27-35)
Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: Za kogo uważają Mnie ludzie? Oni Mu odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków. On ich zapytał: A wy za kogo mnie uważacie? Odpowiedział Mu Piotr: Ty jesteś Mesjasz. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

W ŚRODKU MIŁOŚCI JAK W ORZECHU

Kazanie na wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej
Sobota 15 września 2012

Och, ach, kwiaty, spacery, kino, długie wyznania, wiersze, złote obrączki, ślub z tłumem gości! Miłość, miłość, miłość! Myślicie, że Matka Boska tego nie zaznała? Z tego co wiemy z Ewangelii, Józef (święty) był mężczyzną z dużą fantazją.
Pod krzyżem Matka Boska nie wygląda na zaskoczoną, może z tej racji, że Symeon przepowiedział, iż jej duszę miecz przeniknie. A może dlatego, że bez cierpienia miłość tyle warta, co drzewa bez liści albo ule bez miodu. W środku miłości, jak wewnątrz łupiny orzecha miąższ i owoc, jest zawsze cierpienie. I jakiejkolwiek metafory by się nie chwycić, miłość bez cierpienia się nie obędzie.
Och, ach, kwiaty, pocałunki, ślub i wesele, a potem boli, piecze, doskwiera, ćmi i nawet ostro krwawi. Miłość, miłość, miłość!
LITURGIA SŁOWA
(Hbr 5,7-9)
Chrystus podczas swojego życia doczesnego z głośnym wołaniem i płaczem zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają,
(Ps 31,2-6.15-16.20)
REFREN: Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim
Panie, do Ciebie się uciekam:
niech nigdy nie doznam zawodu,
wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej.
Nakłoń ku mnie Twe ucho,
pospiesz, aby mnie ocalić.
Bądź dla mnie skałą schronienia,
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą,
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.
Wydobądź z sieci zastawionej na mnie,
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mego:
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,
i mówię: „Ty jesteś moim Bogiem”.
W Twoim ręku są moje losy,
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.
Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie,
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie
na oczach ludzi.
Błogosławiona jesteś, Panno Maryjo, która bez śmierci wysłużyłaś palmę męczeństwa pod krzyżem Chrystusa.
(J 19,25-27)
Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
lub:
(Łk 2,33-35)
A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.

Itinerarium , , , , , , , ,

PRZESADA

Kazanie na Święto Podwyższenia Krzyża
Piątek 14 września 2012

Nieraz słyszałem, żebym nie przesadzał. I porady w celu zachowania umiaru, złotego środka i roztropności, bo przecież życie jest jedno.
Krzyż, zgoda na śmierć na dwóch skrzyżowanych belkach drewna, to była przesada. Gruba przesada. Nawet bez sensu.
Jest bardzo dużo rzeczy, które są przesadą. Solidarność to przesada, wierność to przesada, mówienie zawsze prawdy to też przesada. No i miłość to przesada.
Przesadziłeś Panie Jezu z krzyżem. Może dlatego mam odwagę – czasem – przesadzać. Z wiarą, że to ma sens.

LITURGIA SŁOWA

(Lb 21,4b-9)
W owych dniach podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.
Lub
(Flp 2,6-11)
Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca.
(Ps 78,1-2.34-38)
REFREN: Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy
Słuchaj, mój ludu, nauki mojej,
nakłońcie wasze uszy na słowa ust moich.
Do przypowieści otworzę me usta,
wyjawię tajemnice zamierzchłego czasu.
Gdy ich zabijał, wtedy Go szukali,
nawróceni garnęli się do Boga.
Przypominali sobie, że Bóg jest ich opoką,
że Bóg najwyższy jest ich Zbawicielem.
Lecz oszukiwali Go swymi ustami
i kłamali Mu swoim językiem.
Ich serce nie było Mu wierne,
w przymierzu z Nim nie byli stali.
On jednak będąc miłosierny
odpuszczał im winę i nie zatracał,
gniew swój często powściągał
i powstrzymywał swoje wzburzenie.
Uwielbiamy Cię, Chryste, i błogosławimy Ciebie, bo przez Krzyż twój święty, świat odkupiłeś.
(J 3,13-17)
Jezus powiedział do Nikodema: Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Itinerarium , , , , , , , ,

PREZENT NA ROK WIARY

Czwartek 13 września 2012

Opatrzność Boża czuwa nad Lublinem. Dostaliśmy fantastyczny prezent na rozpoczynający się w październiku Rok Wiary (ogłoszony przez Benedykta XVI w całym Kościele). Prezent jest niedrogi, bo za jedyne 4041,78 zł brutto. Niech inne miasta żałują, że Opatrzność nie jest dla nich tak łaskawa.
Kiedy w Lublinie – i w całym katolickim świecie – rozpoczną się uroczyste celebry na inaugurację Roku Wiary (11 października), w czterech punktach miasta zawisną gigantyczne bilboardy z napisami : „Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę…” oraz „Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam.” (będą kosztowały właśnie 4041, 78 zł). Jeden z plakatów zawiśnie tuż obok kościoła w centrum miasta.
Szczerze mówiąc ubolewam, że organizatorom akcji nie udało się uzbierać więcej pieniędzy, bo plakaty z podobnymi treściami przydałyby się przed każdym kościołem, nie tylko w Lublinie ale w całej Polsce.
Znam opinie święcie oburzonych stróżów naszej wiary, którzy oprotestowali tę kampanię jako „wrogą inwazję ateizmu” i zamierzają zrobić wszystko, aby owe plakaty nie zawisły w mieście zawsze wiernym Panu Bogu i wierze katolickiej. Niech im Pan Bóg nie pomaga!
Autorzy napisów na bilboardach mówią prawdę, bo sam znam ludzi, którzy nie zabijają, nie kradną i nie wierzą. Znam ludzi nie wierzących w Boga i wiem, że nie są sami, choć „wspólnot niewierzących” (w przeciwieństwie do tzw. „wspólnot wierzących”) jeszcze nie znam i nie wiem czy istnieją. Nie sądzę, aby sprzeciwianie się prawdziwym opiniom miało sens i było zgodne z wiarą katolicką.
Już blisko 15 lat prowadzę co roku rekolekcje dla „niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą”. Pod tym samym mottem pisuję Itinerarium, które być może właśnie czytacie. Przyznaję szczerze, że w tej formule odnajduję się najbardziej i przypuszczam, że dusza każdego z nas (o ile umiemy w prawdzie na siebie spojrzeć) jest mieszaniną wiary, niewiary, wątpienia i poszukiwania. I jeszcze raz otwarcie przyznaję, że czuję się nieswojo, kiedy słyszę, gdy ktoś mówi „Jestem głęboko wierzący”. Czuję, jakby w takiej deklaracji kryło się jednak jakieś lekceważenie dla Tajemnicy Boga.
Fraza „Nie wierzę” jest formą wyznania wiary innej niż potocznie przyjmowana przez większość osób uznających się za wierzące, oznacza mianowicie następującą deklarację „Wierzę, że nie ma Boga”. Nie mamy żadnej miary (odpowiednika „metra” z Sevres, siedziby Międzynarodowego Biura Miar i Wag), zdolnej wyrazić poziom wiary czy niewiary kogokolwiek. Same werbalne deklaracje jeszcze o niczym nie rozstrzygają, nawet sto razy wypowiedziane Credo wcale nie oznacza, że ktoś wierzy (podobnie jak Anty Credo, jeśli by było, nie oznacza, że ktoś nie wierzy). Już nie przywołuję tu przykładu inteligentnej papugi, która też mogłaby po odpowiedniej tresurze zaskoczyć nas wiedzą religijną.
Wspomniane bilboardy, mogą wielu ludziom pomóc w zrozumieniu, co dzieje się z ich wiarą, czego pewnie by nie uczynili bez impulsu z plakatu. Zaryzykuję i powiem, że być może lepszego pomysłu na ewangelizację dawno nie spotkałem, Opatrzność Boża czuwa nad Lublinem! A w Watykanie na pewno nam pozazdroszczą polskiej inicjatywy.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

JA TU TYLKO SPRZĄTAM

Środa 12 września 2012

Sporą popularnością, głównie wśród młodzieży, cieszy się fraza rzucana na odczepne – „Oj tam, ja tu tylko sprzątam”. Czasem bywa to dowcipne, choć coraz częściej ilustruje postawę porzucenia świata i jego problemów na rzecz zajęcia się tylko swoim własnym losem.
Powstaje wówczas syndrom obserwatora na wieży, który wciąż nadaje ostrzegawcze komunikaty. „Polityka to brudna gra, w której dominują układy i korupcja” (więc ja, czysty i wrażliwy nie mieszam się w tę sferę). „Szkoła przestaje wychowywać, a nawet uczyć, jedynie demoralizuje dzieci i młodzież” (i mamy winnego obecnego stanu młodego pokolenia). „W Kościele są same skandale, a na mszach wieje nudą” (więc po co tam chodzić i marnować czas). „Z moimi rodzicami (dziećmi) nie da się wytrzymać” (więc niech sobie radzą sami). „Ja tu tylko sprzątam!”
Ja tu tylko sprzątam! Jest jednak inaczej. To nasze państwo, nasza szkoła, nasz kościół, nasza rodzina. I więcej – to moje państwo, moja szkoła, mój Kościół, moja rodzina.
Bynajmniej nie tylko z tego powodu, że sprzątanie nie jest moim najmilszym zajęciem, tak właśnie czuję i myślę. Czuję i myślę, że to moja Polska (faktycznie z brudnymi układami i korupcją), czuję i myślę, że to moja szkoła (demoralizująca młode pokolenie), czuję i myślę, że to mój Kościół (z wadami i nudą), że to moja rodzina (z którą nie sposób się dogadać). Czasem zdarza mi się nawet pomyśleć (i powiedzieć), że straszne rzeczy dzieją się w moim świecie, bo znów w Pakistanie w zamachu terrorystycznym zginęli ludzie.
Cóż, jest tak, że ja tu nie sprzątam tylko, ale to wszystko jest moje i ja za to odpowiadam.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,