ODJUTRYZM I KIEDYZM

Wtorek 13 sierpnia 2013 Od jutra rzucam palenie. Zrobię to jutro. Jutro będzie lepiej. Znacie to? Tak mówią i robią wyznawcy jednego z najbardziej rozpowszechnionego dziś poglądu filozoficznego, który na własny użytek nazywam odjutryzmem. Adepci odjutryzmu, wszystko, co najlepsze i najważniejsze, będą robić od jutra. Jutro jest wspaniałą krainą, zaraz za parawanem nocy, jest paletą możliwości. Ojutryści dzisiaj mają zawsze za mało czasu, dzisiaj są zmęczeni ale jutro będą skoczni i ochotni, dzisiaj jeszcze są za słabi ale jutro spłynie na nich wielka moc. Cokolwiek by mieli zrobić – porzucić jakiś zły nawyk, odejść od grzechu, rozpocząć nowy etap życia, pojednać się z wrogami – odjutryści nie zrobią tego dzisiaj. Jak dobrze jest odłożyć na jutro! Przecież wcale nie rezygnują z jakiegoś dobra, jedynie go odkładają. Ale dzisiejsze jutro stworzy znów okazję do następnego jutra. W ten sposób odjutryści mają przed sobą Wielkie Jutro i marne dzisiaj. W podobnej idei funkcjonują kiedyści. Kiedysta odkłada wszystko nie na jutro, ale na kiedyś. Na jutro byłoby zbyt niebezpiecznie, bo jutro to jednak następny dzień. A kiedyś może być nie tylko jutro ale także pojutrze i popojutrze. A nawet jeszcze dalej, w następnym tygodniu! Ba! Kiedyś, w kolejnym miesiącu, a najlepiej w Roku Pańskim 2014. Kiedyści zrobią to, co najlepsze i najważniejsze kiedyś. Wcale nie rezygnują z dobra, zrobią je kiedyś. Czy to ważne kiedy? Odłożone i niespełnione dobro wietrzeje i gnije, po prostu go nie ma i nie będzie. Ani jutro ani kiedyś. Dzisiaj możesz naprawdę wszystko, dzisiaj!

Itinerarium , , , , , , ,

NIE USTAJE POWTARZAM Z UPOREM WARIATA

Poniedziałek 12 sierpnia 2013

Mówisz, że jesteś zmęczony.

A ja czytam, że „miłość nigdy nie ustaje” i podpowiadam ci, że zaraz wróci rześkość i chęć do życia.

Mówisz, że nie wytrzymujesz już, z ludźmi i tempem życia.

Masz w tym trochę racji, rozumiem cię, ale czytam na głos – to ważne, że na głos, bo wtedy razem słyszymy – że „miłość wszystko przetrzyma”. To wcale nie metafora, bo ciężki tydzień przed tobą.

Mówisz, że źle widzisz przyszłość, boisz się jej, ludzie także są zmienni i zawodni.

Tak, wiem, nosisz w sobie wiele ran i to normalne, że masz obawy. Ale kiedy czytam ci, że „miłość we wszystkim pokłada nadzieję”, to przecież nie cytuję romantycznego poematu, ale powtarzam za samym Bogiem. Nie?

Mówisz, bardzo szczerze, że gorąca wiara poszła w ten sam kąt co zabawki z dzieciństwa i nie ma co się wygłupiać. Wszystkie góry i morwy stoją i rosną tam gdzie dawniej, nikt ich nigdzie nie przerzuca, a napisano, że takie dziwy się zdarzą.

Czytam prawie namolnie i z uporem wariata, że „miłość wszystkiemu wierzy”, czytam ci na głos, żebyśmy razem słyszeli. Zostawmy w spokoju morwy, ale uwierzmy w te góry smutku i złości, które dziś z rozmachem grzmotnąć możemy za siebie. Plum, plum, jak ołów w morze! Plum i zniknęły!

W końcu masz już dość mnie, mojego czytania, św. Pawła i jego hymnu z listu do Koryntian. Już mam przestać czytać, już koniec z pisaniem.

Śmieję się z tego, pokazuję ci język i na złość tobie i sobie dodaję, że „miłość wszystko znosi”. No co ja zrobię, że w to wierzę, każdego dnia coraz mocniej? Będę ci mówił, czytał i pisał. Aż w końcu się rozchmurzysz, pukniesz w swoją mądrą głowę i zrobisz herbatę na zgodę.

Itinerarium , , , , , ,

ROSÓŁ NA OBIAD ALBO DŁUGI SPACER

Kazanie na 19 niedzielę zwykłą 11 sierpnia 2013

 Pewnie wielokrotnie dzisiejsza zapowiedź Chrystusa o niespodziewanym przyjściu mogła stać się częścią naszego życiorysu. Ale akurat czuwaliśmy przy telewizorze albo ekranie monitora. Zbyt szybko kończyliśmy rozmowę czy wręcz przechodziliśmy na drugą stronę ulicy, aby nie zagadać z jakimś nudziarzem.

Trzymamy się normy, idziemy na spotkanie z Bogiem, na przykład w niedzielę od 12.00 do 13.00; jest garnitur lub odświętna spódnica, to samo miejsce w kościółku. To jest nasz sposób na Boga, wyznaczanie mu czasu i miejsca na spotkanie. O godzinie, której się nie spodziewacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Pan Bóg nie zna rozkładu mszy niedzielnych w naszym kościele, za to świetnie zna stan naszego serca i bada jego gotowość na spotkanie z Nim.

Każdy z nas tęsknił lub tęskni za kimś bliskim. Niby robimy normalne rzeczy, pracujemy, śpimy, jemy ale cały czas serce jest w nastroju pragnienia przyjścia tej osoby. Czuwamy, oczekujemy, jesteśmy gotowi.

Będą normalne rozmowy w naszym życiu, o pogodzie, dzieciach, podwyżkach. Będą wschody i zachody słońca, podróże samochodem, wyjazdy na działkę, wyjścia na msze i procesje. Normalne rzeczy. Często w takich zwyczajnych sytuacjach doświadczałem i doświadczam bliskości Chrystusa, staram się nastawiać serce na odbiór Jego bardzo delikatnych wizyt. Nazwałbym to doświadczenie muśnięciem, szeptem, tchnieniem. Niczego bardziej cudownego nie oczekuję.

Wielokrotnie dzisiaj bardzo blisko każdego z nas przejdzie Chrystus, choć będzie całkiem zwyczajnie, rosół na obiad, może lody na deser lub długi spacer.

 

Kazanie dźwiękowe – www.itinerarium.pl

 

Liturgia słowa

 

 

(Łk 12,32-48)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

ANIOŁY MOŻE LUDZIE KTO TO WIE

Sobota 10 sierpnia 2013

 Pewien człowiek – tak się zaczyna każda hagada – zmierzał do miasta, w którym kupić miał lekarstwa dla swoich chorych dzieci.

 

– Nie przejdziesz – przestrzegali napotkani przechodnie – była wielka burza, most jest zniszczony, rzeka rwie z wysoką falą, osuwają się brzegi. Musisz poczekać aż się poprawią warunki.

 

Człowiek idący po lekarstwa dla swoich dzieci nie był głuchy, ale wszystkie ostrzeżenia odbijały się od niego jak od tarczy. Rzeczywiście, miał na sobie tarczę.

Doszedł do wzburzonej rzeki, spojrzał w lewo i w prawo, po czym wszedł w nurt wody. I nie wiadomo czy w tym miejscu i czasie nagle zrobiło się płyciej czy też może na chwilę rozstąpiły się odmęty (co raz już w Morzu Czerwonym zdarzyło się Mojżeszowi), tak czy inaczej człowiek przeszedł spokojnie do miasta i zakupił leki dla swoich dzieci.

Pewna kobieta owdowiała o wiele za wcześnie, była wojna, mąż zginął, zostało czterech synów. Zgłosiły się służby społeczne, już chciały zabrać dzieciaki do rzekomo dobrych Domów Dziecka. Obiecano wikt, opierunek, dach and głową i szkołę. Wiadomo pomoc społeczna. Młoda wdowa nie była głucha, ale wszystkie propozycje odrzuciła, zapewniając z całą mocą, że pomogą jej aniołowie. I wszystko odbiło się od wdowy, jakby miała tarczę. Rzeczywiście, miała tarczę.

Służby pomocowe popukały się w głowy, pełne zdrowego rozsądku. Po miesiącu sąsiad wdowy szepnął w uszy służb, że wieczorami przychodzą do niej jakieś dziwne istoty, z pozoru ludzie, bo mają ręce i nogi, ale istoty są jakieś świetliste i zwiewne. I noszą worki, pakunki i zawiniątka. Dziwna sprawa, nie wiadomo, może ludzie, może anioły. Dziwna sprawa, ale wdowa i dzieci mają się dobrze i nie piszą wniosków o zapomogi. Dziwna sprawa.

Ludzie, kobiety i mężczyźni, wierzą i odziewają się w tarcze. Nie straszne im rwące rzeki. I dziwna sprawa, spotykają anioły. Anioły, może ludzi, kto to wie. Dziwne sprawy. Ale tarcza działa skutecznie.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

ZBAWIENNE PIĘĆ MINUT NA DOBĘ

Piątek 9 sierpnia 2013

 Telefon, esemes, mail. Reklama, bilbord, kolorowe światła. Takie bombardowanie dźwiękami i obrazami oraz informacjami przeżywamy codziennie. Nawet jeśli przebywamy na wsi, w plenerze, jesteśmy w zasięgu sieci i nasza uwaga jest absorbowana. Czy macie codziennie choćby pięć minut na odbiór sygnałów, impulsów płynących z krainy waszych pragnień, marzeń, najgłębszych odczuć, ze sfery myśli i wyobraźni? Pięć minut, zbawienne pięć minut.

W kakofonii dźwięków i feerii obrazów wchodzimy w nieustanny rezonans ze światem zewnętrznym, zaniedbując to, co najcenniejsze w nas, serce, duszę. Tradycja chrześcijańska proponuje praktykę rozmyślania, zapomnianą dziś. Klasycznie – w trakcie rekolekcji, dni skupienia – przeznacza się na to od trzydziestu minut nawet do godziny. Wiem, że sugestia poświęcenia takiego czasu nie wchodzi w grę w przypadku ludzi zapracowanych i zabieganych. Myślę jednak, że nawet pięć minut ma sens, a pięć minut to tylko nieco ponad 0,3 procenta całej doby.

Podstawową przeszkodą do wejścia w siebie, choćby drogą rozmyślania, jest „trudna do osiągnięcia uwaga”. Wszystkiego jednak można się nauczyć i warto na te pięć minut początkowo sprężyć wszystkie siły. W rozmyślaniu znajdziemy sugestię, aby przechodzić od księgi do księgi. Pierwszą księgą jest przedmiot, który zajmie nasze myśli i wyobraźnię. Może to być jakaś scena ewangeliczna, historia Miłosiernego Samarytanina, bogacza i Łazarza, wdowy wrzucającej ostatni grosz. Oprócz księgi Pisma Świętego, możemy sięgnąć po inne ważne księgi – to dzieła literatury duchowej (Ignacy z Loyola, Teresa z Avila, św. Bernard, św. Katarzyna ze Sieny) i teksty liturgiczne. Katechizm Kościoła idzie śmielej i proponuje również trzy inne księgi, warte uwagi – święte obrazy (od razu dodałbym – także ikony), „wielką księgę stworzenia” oraz „Księgę historii”. Tak, namysł nad piękną ikoną, nad obwieszoną dorodnymi owocami jabłonią czy czasami w jakich żyjemy, jest równie ważny jak spoglądanie w Pismo Święte czy dzieła mistyki. Wszystko to, Biblia, duchowość, obrazy, natura, historia mieszczą się w tzw. pierwszej księdze.

Drugą księgą, do której idziemy w rozmyślaniu, jest księga życia, naszego życia. Chodzi o to, aby treść namysłu nad którąś z pierwszych ksiąg przenieść we własną biografię, czyli niejako zapisać w życiorysie to, czego doświadczyliśmy w rozmyślaniu. Za każdym razem jest to choćby szczypta prawdy, okruch piękna, promień dobroci czy energia miłości.

Zachęcam do przeznaczenia pięciu minut dziennie na wewnętrzną podróż, zbawienne pięć minut. Prawda, piękno, dobroć, miłość, nie są abstrakcyjnymi pojęciami. Są zaniedbaną częścią naszych biografii, wartą ożywienia.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

DUŻE PIENIĄDZE W SNACH

Czwartek 8 sierpnia 2013

Po nocach śnią się nam duże pieniądze, silna firma, prężna organizacja, wielkie wpływy, sukces na giełdzie. Coś, co nas zadowoli a i innym da trochę szczęścia. Takie tam marzenia, słodkie i niewinne, bardzo sympatyczne.

Sny i marzenia nie są złe. Tylko nigdy nie wolno zapomnieć o potencjale najważniejszym, który każdy z nas nosi w sobie. Nosi, a rzadko wykorzystuje.

I oto ów potencjał zaniedbany, do wykorzystania od zaraz.

Dobre słowo, wychodzi od ciebie, jest powtarzane i zwielokrotniane, dobro się mnoży, o ile ma źródło.

Płomyk żywej nadziei, że będzie lepiej, że nie wszystko stracone, że damy radę. Są takie miejsca w nas, niech będzie serce, dusza, głębia. Tam się tlą płomyki żywej nadziei. Od nich każdy zmęczony, zdruzgotany i sponiewierany, może rozpalić na nowo sens życia.

Mały, ale nowy pomysł, by żyć inaczej, by bliżej być ludzi, rozpocząć jeszcze raz szukanie Boga, już na serio.

I miłość, jasne, że nie żywsze drżenie górnej lewej części korpusu, ale codzienna ofiara. Ta, co nie ustaje, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję i wszystko przetrzyma.

Dla szczęścia swojego i wszystkich innych ludzi, w sobie mamy potencjał.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

LUDZIE ZAPOMINAJĄ PAN BÓG PAMIĘTA

Środa 7 sierpnia 2013

 Sprawdziłem czy dobrze pamiętam. Dobrze, pięć lat temu, 7 sierpnia na dobre rozgorzała wojna w Gruzji, z setkami ofiar. Działania armii rosyjskiej odebrały Gruzinom dwie ich prastare krainy, Abchazję i Osetię Południową. Kilkadziesiąt tysięcy Gruzinów zostało zmuszonych do opuszczenia rodzimych stron i osiedlenia w zupełnie nowych miejscach, całkowicie do tego nieprzygotowanych. Taka sytuacja trwa do dziś, większość emigrantów po tamtej wojnie egzystuje w skrajnie nędznych warunkach. W trakcie konfliktu padały obietnice poparcia dla Gruzji o odzyskanie utraconych ziem (USA, Unia Europejska, Polska także) oraz pomocy dla uchodźców. Dziś nikt o tym nie pamięta, jest jasne, że na Kaukazie rządzi wielka i silna Rosja i nikt nie kiwnie palcem, aby za skrzywdzonymi Gruzinami się ująć.

Dziś także mało kto pamięta, że czternaście lat temu, w roku 1999, wielka i potężna Rosja rozpoczęła dożynanie niepodległej Czeczenii, kraju z piękną i długowieczną historią, naznaczoną walkami o wolność, najczęściej z Rosją. Ze smutkiem obserwuję, jak skuteczna okazała się propaganda ukazująca Czeczenów jako terrorystów, walczących nie wiadomo o co.

Dziś także prawie nikt na świecie nie ujmuje się za narodami, które mają pecha, że żyją w orbicie mocarstw nie godzących się na utworzenie przez nich niepodległych państw. W obiegu dominuje banalna i kłamliwa fraza o „separatystycznych dążeniach”, np. Tybetańczyków czy Kurdów. Z naszego polskiego punktu widzenia, chciałbym przypomnieć, że w XIX wieku Polacy przejawiali tendencje separatystyczne wobec Rosji, Prus i Austro-Węgier, na nasze szczęście uwieńczone odzyskaniem niepodległości.

Tam, gdzie zapominają ludzie, pamięta Pan Bóg. I wszędzie tam, gdzie nie ma wolności, cierpi nie tylko człowiek ale i Pan Bóg. Nie zrzucając wszystkiego na Pana Boga, mamy ludzką pamięć, a wierzący jeszcze modlitwę, jako narzędzia solidarności. Czasem możemy coś podpisać, powiedzieć a może i zrobić. I dlatego wspominam 7 sierpnia 2008 roku.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

UWOLNIJ ANIOŁA W SOBIE

Kazanie na Święto Przemienienia Pańskiego Wtorek 6 sierpnia 2013

 Przemienienie to dość odlotowe święto, świadczy o tym choćby reakcja Piotra, który „nie wiedział, co mówi” na widok innego Jezusa, innego bo o odmienionej twarzy i w lśniąco białych szatach. Na szczęście Piotr oraz Jan i Jakub, czyli trio świadków przemienienia mogli swoje doświadczenie pokryć milczeniem, tak też uczynili.

Mamy podobne doświadczenia, choć nie dowierzamy im a nawet czasem się ich wstydzimy. Apostołom też trudno było pojąć i uwierzyć, że mają do czynienia z kimś więcej niźli człowiekiem, co prawda niezwykłym i wyjątkowym, ale człowiekiem. Zdarzyło się pewnie niejednemu z was, że nieomal widział anioła, w jakiejś cudownej kobiecie albo dobrym mężczyźnie. Określenia „To anioł nie kobieta/mężczyzna” są znakiem doświadczenia przemienienia. Oto przez jakieś piękne dzieło, bardzo mądre słowo, niespotykaną dobroć, otwiera się przed nami nieznany wymiar drugiego człowieka, to już nie zwykły człowiek, ale anioł! Jak emocje opadną i włączymy równoważnik intelektualny, zaczynamy sobie tłumaczyć: „Oj, przesadziłem!”, „Poniosło mnie!” Fatalnie i niepotrzebnie, ludzie naprawdę są aniołami, tylko rzadko tak się objawiają, a my jeszcze rzadziej mamy odwagę im to wyznać.

Nie popełnia także nikt bałwochwalstwa jeśli w jakimś raptownym zachwycie wykrzykuje w obliczu wspaniałości drugiej osoby: „Jesteś boski!”. To nie bałwochwalstwo ale najgłębsza intuicja teologiczna. Apostołowie chcieli właśnie krzyknąć: „Jezu! Jesteś boski!”, ale zbaranieli i nie wiedzieli co mają mówić. Ludzie są boscy, są córkami i synami Boga i są siostrami i braćmi boskiego Jezusa. Możemy im to mówić i powinniśmy, należy im się to. I to bez względu na to, że kichają i pocą się, Panu Jezusowi także się zdarzało. Tak się czasem przemieniają ludzie, dzięki łasce i duchowej mocy, że stają się boscy, a my powinniśmy im to wykrzyczeć.

Każdy z nas, odstępując od fałszywych skromności, powinien pozwolić sobie na chwile przemienia. Uwolnij w sobie anioła! Zedrzyj maski i pokaż swoją wspaniałą boską twarz!

 

Liturgia słowa

 

 

 

(Łk 9,28b-36)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: “Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy tamci weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: “To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie”. W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmiali o tym, co widzieli.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

KTO WALI PIĘŚCIĄ A KTO CZESZE DZIECI

Poniedziałek 5 sierpnia 2013

 Parlamentarzyści okładali się pięściami. Jesteśmy prowadzeni jak barany na rzeź. Samolot wypadł z pasa startowego. Matka pijana, syn naćpany.

Zacytowałem wyżej kilka tytułów z dość popularnych portali internetowych, z rubryki „Najważniejsze informacje”. Moja dobra znajoma pracuje w uznawanym za opiniotwórczy portal i jej zadaniem jest nadawanie tytułów newsom wstawianym na stronę. Przyznała, że do newsów podłączona jest specjalna cyfrowa zliczarka, która rejestruje liczbę kliknięć na dany tytuł. Oczywiście nie wiadomo ile razy dana informacja została przeczytana, wiadomo ile razy publiczność zaciekawiona tytułem otworzyła ją, choćby na ułamek sekundy.

Praca pani redaktor jest żmudna i smutna, polega na „podkręcaniu” tekstów, tak aby zachęcić do kliknięcia. Po jakimś czasie stworzyła już sobie patent na podkręcanie newsów. Otóż na jednej kartce ma spisany zestaw przymiotników, na drugiej rzeczowników, a cały wysiłek polega na odpowiednim doborze w pary. I tak wśród rzeczowników dominują następujące: wypadek, tragedia, pożar, pobicie, zabójstwo, rzeź, pogrom, problem, masakra, kradzież, oszustwo, szantaż, korupcja, dramat, gwałt, pościg, skandal, ucieczka, strach, upadek, zbrodnia, plajta, i tak dalej. Lista przymiotników zawiera przede wszystkim słowa: fatalny, koszmarny, gigantyczny, przerażający, szokujący, okrutny, krwawy, bestialski, niebezpieczny, tragiczny, paraliżujący, paniczny, rozpaczliwy i tak dalej. Przy kojarzeniu tytułów należy jeszcze dorzucić odrobinę (a nawet sporo) erotyki i mamy gotową strawę dla czytelników. Czytelnik klika (i ewentualnie czyta), zliczarka podsumowuje liczbę wejść a to przekłada się na jakość ofert reklamodawców i pieniądze dla portalu. Trochę wszystko uprościłem, ale tylko trochę.

Na szczęście przy odrobinie zdrowego rozsądku możemy łatwo stwierdzić, że na świecie są ludzie, którzy od rana mówią swoim bliskim dobre i czułe rzeczy, solidnie wykonują swoje obowiązki, czeszą starannie dzieci przed wyjściem do przedszkola, odmawiają uważnie modlitwę za siebie i cały świat i siadają na odpoczynek w cieniu. A przede wszystkim pamiętają, że miłość jest największa i wierzą tylko  w nią. I tak zaczynać trzeba poniedziałek i nowy tydzień.

Itinerarium , , , , , , , , ,

AGROBIZNES NA PRZESZKODZIE DO NIEBA

Kazanie na 18 Niedzielę Zwykłą

4 sierpnia 2013

W Ewangelii są na szczęście historie proste, nie wymagające tysięcy interpretacji i reinterpretacji, aby wyjaśnić co Pan Jezus miał na myśli. Dzisiejsze historie zawierają dwa proste przesłania.

Pierwsze, a propos żalącego się brata, nakazuje, aby spisywać testamenty starannie i precyzyjnie.

Drugie przesłanie dotyczy zamożnego człowieka, nazwanego też głupcem. To nie grzech, że mu się powiodło w agrobiznesie. Oślepł jednak od sukcesu finansowego i nie zauważał wokół siebie głodnych, nędzarzy, żebraków i innych nieszczęśników. Pan Bóg dał mu fortunę, ale właśnie po to, aby się nią dzielił i uszczęśliwiał potrzebujących. Ponieważ jednak chciał dbać tylko o siebie, został nazwany słusznie głupcem. Tylko głupcy jedzą, piją, odpoczywają i używają sobie. Mądrzejsi dzielą się z innymi, takie jest wymaganie miłości. W ten sposób naśladują Pana Boga i wchodzą w wieczną szczęśliwość.

Kazanie dźwiękowe: www.itinerarium.pl

 

Liturgia słowa:

 

(Koh 1,2;2,21-23)
Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko marność. Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. To także jest marność i wielkie zło. Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem? Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność.

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznosimy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia,
stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(Kol 3,1-5.9-11)
Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale. Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w /waszych/ członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu /Boga/, według obrazu Tego, który go stworzył. A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich /jest/ Chrystus.

(Mt 5,3)
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

(Łk 12,13-21)
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

Itinerarium , , , , , , , , , ,