O JĘZYKU PRZEBUDZONYCH

Opowieść o przyjściu Eliasza ma proste przesłanie – człowiek jest znakiem bliskości Boga. Żydzi czekali na Eliasza, na powrót konkretnej, starotestamentowej postaci, znanej z kart ich świętych ksiąg. Tymczasem, Eliaszem, którego “słowo płonęło jak pochodnia”, był Jan Chrzciciel, Eliaszem może być każdy z nas. Eliaszem jest każdy, kto działa w mocy Boga – zarówno słowem jak i czynem.

Nie oglądaj się na proroków, nie czekaj na przywódców, na wielkich ludzi, którzy zmienią ten świat i dodadzą ci entuzjazmu. Skorzystaj z mocy, jaką daje ci Bóg. Zmierz się z najważniejszymi i najtrudniejszymi sprawami już dziś. Mamy już przepołowiony Adwent. Adwent ma być początkiem skutecznego używania mocy, jaką daje Bóg, źródłem siły, dzięki której przed tobą będą rzeczy TYLKO MOŻLIWE.

W języku ludzi przebudzonych nie ma wyrażenia: TO NIEMOŻLIWE. Choć nadużywasz tej frazy w celu usprawiedliwienia swojej apatii, uzasadnienia ucieczek od trudnych decyzji i przekonania samego siebie, że tak niewiele od ciebie zależy.

Dopiero gdy zaczniesz używać siły, którą daje ci Bóg, poprzez Jego zamieszkiwanie w tobie, staniesz się znakiem bliskości Boga. Jest w tobie tyle siły, tyle możliwości, tyle potencjału dobra – każde roraty mnożą tę Eliaszową moc w tobie. Zwyciężysz, jeżeli zaczniesz tej mocy używać.

Itinerarium

GRA Z JEZUSEM

Pokolenie, które nieustannie gra. Tak o sobie współczesnych mówi Jezus w Ewangelii, którą dziś czytamy.
W grze, zawsze próbujemy wykorzystać wszystkie atuty, aby odnieść zwycięstwo. Również religię można przeżywać jako grę. Jezus może być naszym atutem w tej grze. O ile pasuje nam, żeby takiego atutu użyć. Gramy zaś – na polu religii – na przykład o własną doskonałość, o własny dobry image, o wyzwolenie z jakichś kompleksów. O cokolwiek by nie szło nam, Jezus jest przedmiotem do naszego celu. Jest przedmiotem, nie celem.
Współcześni Jezusowi praktykowali podobnie: mówili o Jezusie, że żarłok i pijak, że trzyma się z plebsem. Taka etykieta eliminowała Go od razu jako kogoś poważnego. Skoro tak się zachowuje, nie należy Mu ufać i słuchać. Z kolei, Jan Chrzciciel, który także (ze swoim wezwaniem do nawrócenia) nie pasował do interesów religijnych, zostaje oskarżony o przeciwne Jezusowym zachowania: nie bywa na ucztach i trzyma się z dala od ludzi. To jest powód, aby odrzucić jego misję. W grze każdy argument jest dobry, aby zwyciężyć.

W nas także toczyć się może gra, w której używamy różnych argumentów (aby wygrać ostatecznie nasz interes):

  • Ewangelia jest za trudna
  • nie można jej nakazów traktować dosłownie
  • zbyt radykalne rozumienie Ewangelii jest niebezpieczne
  • Ewangelia jest piękna, ale życie ma swoje prawa
  • gdyby wszyscy chcieli realizować wskazania Ewangelii…

Te i podobne argumenty służą nam do osłabienia wezwania Ewangelii. Rozpoczynamy własną grę. Tak osłabić wezwanie Ewangelii, aby jakoś dostosować je do naszego życia.

Oczywiście najtrudniej jest przyjąć, że to moje życie musi dostosować się do wymagań Ewangelii. Przy takim założeniu, trzeba przestać grać, używając argumentów osłabiających, a podporządkować się miarom ewangelicznym.

Tracimy czas, jeżeli próbujemy wciągnąć Jezusa do naszej gry. On przyszedł, aby całkowicie i dogłębnie zmienić człowieka. I jeżeli na to pozwalamy, wpisujemy się w szereg tych, których “mądrość jest usprawiedliwiona prze swoje czyny”.

 

Itinerarium

SZYBSZE TEMPO, BRATKU!

Nie wolno się ochrzaniać i marudzić. Jeżeli chcesz być uczniem i bratem Jezusa masz dużo roboty i ostre tempo. Ewangelia nie jest dla spacerowiczów!

Królestwo Boże zdobywają gwałtownicy. Celnicy (przestępcy) i nierządnice wchodzą przed tobą do królestwa niebieskiego.

Stary papież pisze: Przemierzając drogi świata na początku nowego tysiąclecia, musimy przyśpieszyć kroku. ( w Novo Millennio Ineunte, nr 58).

Truchtanie to tempo wiodące wprost do piekła. I sam diabeł podpowiada: zwolnij!

Więc w połowie niemal Adwentu, weź się za wszystko co poodkładałeś, poprzesuwałeś i z czym się wleczesz.

Itinerarium

ZMĘCZENIE RELAKSUJĄCE

Amfetamina, sterydy, red-bulle, nadfizjologiczne dawki hormonów – to wszystko w służbie łatwego i szybkiego sukcesu przy jednoczesnym zminimalizowaniu trudu i wysiłku. Propozycja Jezusa na dziś jest inna: Dla wszystkich wyczerpanych i u kresu sił – nowe jarzmo na kark. To oferta dla tych, którzy chcą dopiąć swego nie dzięki chemicznym trikom, lecz pragną głębokiego, osobistego spełnienia.

Tak naprawdę nie spadnie na nas nowy ciężar. Na trud dzisiejszego dnia złoży się prawdopodobnie to, co było przez nas przewidywane. Ale na wszystko możemy popatrzeć innymi oczami i zaangażować się innym sercem. Jakim? Jezusowym – tzn. cichym i pokornym. Takie serce jest wolne i radosne, bo nie szuka zazdrości w oczach innych, nie spija łapczywie pustych pochwał, nie syci się satysfakcją z klęski innych. Nagrodą za pracę i trud jest praca i trud, które można przeżyć w miłości. Wszelki wysiłek staje się lżejszy, jeśli ma adresata, dla którego jest podejmowany. Dla kogo dzisiaj otworzyłeś oczy?

Itinerarium

ON PÓJDZIE ZA TOBĄ

Ludzie mogą cię zawsze opuścić. To trzeba spokojnie wkalkulować w straty własne przedsiębiorstwa pod nazwą ŻYCIE. I nie zawiesić jego działania. Ludzie mogą cię skrzywdzić, dotknąć i zapomnieć o tobie.

Więcej – ty sam możesz namącić, zepsuć wszystko, pomylić się nawet w najprostszych sprawach. Masz na koncie błędy, głupstwa i nieodwracalne wpadki.

Tam, gdzie nie pójdzie już nikt z ludzi – tam pójdzie i znajdzie cię Bóg. Tam gdzie nawet ty nie masz odwagi zajrzeć, nie ma nic strasznego dla Boga.

Pójdzie za tobą na suche pustynie zwątpienia. Zapuści się w najgorsze zarośla rozpaczy. Pójdzie, gdy będziesz płakać i wyć. Pójdzie za tobą do izby wytrzeźwień, na oddział nerwic, do więzienia, do izolatki i hospicjum. Nie opuści cię nawet w krainie zmarłych. Twój Bóg. Ten, który cię kocha i stale cię szuka.

 

Itinerarium

NADZWYCZAJ LUDZKIE

Przychodził, przychodzi i przyszedł dziś w klasyczny sposób. Nie na rydwanie z chmur, nie z hukiem i szumem i bez fanfar. Niepostrzeżenie, bez żadnych boskich oznak i triumfu zwycięzcy.
Bóg zawsze przychodzi przez ludzi. Dlatego zawsze jesteśmy na krawędzi niewiary. Bo chcielibyśmy coś boskiego, a dane nam jest nadzwyczaj ludzkie.

Niepokalane Poczęcie przypomina, że Bóg wybiera się do nas ścieżkami ludzkimi. Przychodzi poprzez ludzi, w ludziach i z ludźmi. Niepokalane poczęcie Maryi zapowiada też wielkość człowieka, pojemnego na nieskończoność i nieśmiertelność. Poprzez Niepokalane poczęcie rozpoczęła się droga schodzenia Boga ku człowiekowi, uwieńczona radykalnym zjednoczeniem we Wcieleniu, czyli zjednoczeniu aż po ludzkie ciało.

Wysyłamy nasze rozpaczliwe modlitwy kilometr nad ziemię, patrzymy na wschody i zachody słońca, napinamy psychikę i ducha, zamiast po prostu pozwolić rozkwitnąć naszemu człowieczeństwu, aż po niepokalaność i aż po boskość.

Itinerarium

BEZ ŻADNEGO ALE

Drogi kręte niech staną się prostymi. Życie nie jest proste, mówimy, są sytuacje skomplikowane, uczucia nie są proste, myśli są pokrętne. I tak z dnia na dzień żyjemy w gmatwaninie rzeczy nie-prostych. Tak bardzo, że proste drogi są już tylko ideałem. Kręte zaś – doświadczeniem codzienności.

Dobro nie jest jednoznaczne, wybory mają zawsze swoje “za” i “przeciw”, argumenty “z każdej strony” pretendują do miana intelektualnej wrażliwości. Nic nie jest proste! Wszystko może być tak albo inaczej.

Przegrywamy życie, krążąc po zaułkach możliwości, przechylając się raz ku diabłu co kusi złotem, potem zachwycamy się świetlistym aniołem. Świeżość dobra, prawdy i miłości ginie w dywagacjach – ” a w telewizji mówili”, “niektórzy sądzą, że”, “panuje przekonanie…”.

Może się jeszcze zerwiesz. Żyć, kochać, czynić dobro, trwać w prawdzie – bez żadnego ALE.

Itinerarium

CHRZEŚCIJAŃSTWO NIEMITYCZNE

Patron dnia dzisiejszego i inicjator tradycji (?) obdarowywania prezentami był biskupem żyjącym w IV wieku. Wiele o nim nie wiemy, ale za to jest sporo informacji legendarnych (patrz:www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/swieci/s_mikolaj.html)

Historia nie panuje nad ludzką wyobraźnią i łatwo przyjmuje fakty sensacyjne czy cudownościowe. Wciąż do rzeczywistej historii należy opis pierwszych chrześcijan: “Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących (…) nikt nie cierpiał niedostatku” (por. Dz 4, 32-34). Tę historię tworzyli ludzie przejęci miłością, aktywni i dynamiczni. Bierność następnych pokoleń grozi ryzykiem, że historia stanie się legendą.

Itinerarium

BIERZMY SIĘ ZA RZECZY NIEMOŻLIWE!

Współcześnie jesteśmy niewierzącymi. Zwłaszcza w Boga i Jego moc. Jeżeli jakaś sprawa jest trudna, wolimy na wszelki wypadek nie prosić Boga, bo się okaże, że On nie pomógł, myśmy nie dali rady. Resztki omszałej wiary w rzeczy niemożliwe pójdą na rozkurz.

Oceniamy w punkcie wyjścia czy coś da się zrobić czy nie. Jeżeli ocenimy, że nie, nawet nie prosimy Boga (ani o światło, aby pokazał jaki co trzeba zrobić ani o moc, aby to, co ukazane dało się zrealizować). Jeżeli ocenimy, że coś da się zrobić, prosimy Boga o błogosławieństwo, w głębi duszy czując, że i tak wszystko zależy od naszej zaradności (ale pro forma warto się odwołać jakoś do Boga).

Bóg nie jest Panem rzeczy możliwych. Te róbmy sami, bez konieczności odwoływania się do Niego. On jest Bogiem Rzeczy Niemożliwych (BRN). I On ma prostą zasadę:
– Wierzycie, że mogę to uczynić?
– Tak, Panie.
– Według wiary waszej niech wam się stanie!
O co chodziło? Chodziło o rzecz absolutnie niemożliwą, mianowicie zbiorowe (bo 2 osoby naraz) uzdrowienie.

Bierzmy się za rzeczy niemożliwe, bo inaczej marna ta nasza wiara.

Pokorni wzmogą swą radość w Panu, najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela. Nie będzie już przybledniętych i zarumienionych ze wstydu. Boża radość nie mieści się na skali ludzkiej, tzn. nie jest maximum możliwej do wyobrażenia ludzkiej zdolności do radości. Od Boga radość, to już jest sfera o piętro wyżej. Ale to radość, która czasem – gdy przestajemy się głupio śmiać – może wtargnąć w nasz życiorys. Oby i dziś.

Itinerarium

MOC NA DOM

Nic bardziej nie chwali Boga jak nasze życie. Chwałą Boga człowiek, pełny, całkowity i zrealizowany na miarę najwyższą.

Plan – dla człowieka, świata i życia – jest Bożego autorstwa. Trzeba się tego planu doczytać – w Księdze i w sobie, pospołu.

A najważniejsze – nie zapomnij – masz moc, aby stać się człowiekiem na miarę Bożego planu: Słuchaj i wypełniaj. Masz moc, aby życiu przywrócić miarę Boską. Masz moc, aby dom, jakim jest świat, poczynając od swojej rodziny, a na całej wielkiej kuli ziemskiej kończąc, zbudować według zamysłu Bożego. Nie dowierzamy we własną moc, rezygnujemy z wysiłków po pierwszych porażkach. A trzeba słuchać i wypełniać.

I jeszcze masz tyle mocy, że możesz się nią dzielić z innymi. Mówić, słuchać, budować, działać, tworzyć, przemieniać. Możesz podnieść drugiego, odnowić i nieść jego brzemiona. Masz tyle mocy! Słuchaj i wypełniaj.

Itinerarium