PRAGNIENIA

14 czerwca 2004

Nie wolno lekceważyć swoich pragnień. Zwłaszcza tych najgłębszych. Objawiają one nasze istotne tęsknoty oraz ukierunkowanie na to, co jest nam żywotnie potrzebne.

Bóg jednoczy się z naszymi najgłębszymi pragnieniami i poprzez nie wyznacza drogę ku sobie.

Oczywiście uwięzią cię konwenansy i poczucie przyzwoitości. Nie jest łatwo podążać za swoimi najgłębszymi pragnieniami.

Życie umyka, a my ciągle ważymy kwestię jego sensu. Bardziej ufamy prawu, zasadom, okolicznościom i układom. Tymczasem nasze najgłębsze pragnienia wyznaczają najwłaściwszą drogę.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

JUŻ PO TOBIE?

13 czerwca 2004

Kazanie na niedzielę 13 czerwca 2004

Możesz całkowicie odmienić swoje życie. To udało się ulicznicy, złodziejowi, zdrajcy i mordercy – jak donosi Ewangelia. Tym bardziej tobie się to może udać.

Chyba, że jesteś porządny. Wtedy już po tobie.

Itinerarium , , , , , ,

POŻEGNANIE Z BRONIĄ

12 czerwca 2004

Zamieniamy często życie na ring. Pewnie dlatego – odpowiemy w większości – że ktoś nas zaatakował i zmuszeni zostaliśmy, w odruchu samoobrony, do jakiegoś ciosu. Ostrzejszym słowem, pogardliwym spojrzeniem, odwinięciem ręką albo przynajmniej pełną złości myślą.

Tak, do końca życia będą nas ranić. I prawdopodobnie, w mniejszym lub większym stopniu, my innych także. Wdajemy się więc mimowolnie w wymianę ciosów, układamy scenariusze wyobrażeniowych lub werbalnych ataków i zaczepek. Inni robią to samo wobec nas. I tak niemal każdy dzień to runda, bo przeciwników wszak mamy wielu. Od najbliższych w rodzinie po tych, którzy myślą inaczej a są dalej.

Na to, że ktoś będzie ranił, próbował zaatakować, nie mamy wpływu. Możemy jednak zrobić dwie rzeczy: zejść z linii ciosów (w imię filozofii non-violence) i nie wdawać się ciągnące się latami pojedynki. Zejść z linii ciosów, bo mamy co robić i szkoda czasu oraz energii na starcia. Nie atakować, bo życie nie polega na walce i szkoda nań marnować kolejne dni.

Co nie oznacza – Broń Boże! – że nie należy zrugać chama, potrząsnąć oprychem i wymierzyć należną karę (ku przestrodze) zbójowi.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

JESZCZE O ŻYCIU

11 czerwca 2004

Nie można życia przyjmować tak jak leci. Owszem, wiele rzeczy słyszymy, wiele widzimy. Spotykamy wielu ludzi. Dotykamy wielu rzeczy i bywamy w różnych miejscach.

Ale to wszystko jest nam zadane. Jako mozaika do wykorzystania zgodnie ze śmiałym i jedynym planem, który tylko my potrafimy stworzyć i zrealizować.

Dlatego nie wolno poddać się życiu – tzn. zaakceptować bezkrytycznie biegu zdarzeń. Trzeba wykorzystać wszystkie małe i duże dary i zamienić je w niepowtarzalny scenariusz swojego życia.

Życie jest moje. Do zrealizowania. Nie do odegrania – jak z wyuczonej roli. Mamy nowy dzień. Najważniejszy.

Itinerarium , , , , , , , ,

PEREGRYNACJA ŻYCIA

10 czerwca 2004

Bóg w swoim działaniu przekracza wszelkie granice. Pewnie dlatego jest nieograniczony.

Na przykład staje się ciałem. I mamy Boże Ciało.

Nie tylko to eucharystyczne, które niesiemy dziś po ulicach. My jesteśmy Jego Ciałem. I psalmem, i hymnem, i prefacją, i litanią.

I dlatego na wzór Jego warto przekraczać granice. W sobie. I te pomiędzy nami. Iść w procesji życia do niezliczonej liczby ołtarzy. Powtórzyć: ciało moje jest pokarmem.

Itinerarium , , , , , ,

DZIEŁO

9 czerwca 2004

Potęga jest w działaniu. W poruszeniu swoich mocy. Od intelektu i wyobraźni, przez uczucia, pragnienia, wolę aż po czyn.

Niestety czasem modlitwa jest znakomitą wymówką. Skłania do opuszczenia rąk i zaniechania dzieła. Herezją, tragiczną herezją, jest przekonanie, że chrześcijanin to ten, który się modli. Nie ma na taką opinię ani żadnego argumentu z Biblii ani z logiki. Nawet pobieżna lektura Biblii dowodzi, że Jezus, owszem, modlił się, ale przede wszystkim dokonywał Dzieła, Dzieła Odkupienia.

Zbawienia nie osiąga się przez modlitwę. Wielu żarliwie modlących się a zaniedbujących Dzieło (miłości), powędruje do piekła.

Ojciec mój działa aż do tej chwili i ja działam. Moim pokarmem jest wypełnić wolę tego, który mnie posłał i wykonać jego dzieło.

Plus wiele innych adresów w Biblii.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

NIE IDŹ NA MARSZ – MYŚL I WALCZ

8 czerwca 2004

Ponoć w środę ma być znowu marsz w Lublinie. Już nie wiem – marsz milczenia czy głośny. Nie idźcie. Nie zwrócicie życia Radkowi z Łukowa. Podrepczecie przez godzinę by poprawić sobie samopoczucie. Że poszliście w marszu o szlachetnym przesłaniu. I nic. Do następnego marszu.

Nie ma co podreperowywać sobie nastroju poprzez spacerki. To nic nie zmienia. A trzeba wiele zmienić właśnie, żeby nie było następnych ofiar.

Zamiast bezsensownych spacerków trzeba rozmawiać. Długo rozmawiać, zastanawiać się, by wiedzieć dlaczego zamordowano Radka. Kończyć te rozmowy wnioskami i przysięgą, że zareaguję na każde chamstwo. Na głośne przeklinania na ulicy i w autobusie. Ja zareaguję i ty zareagujesz.

Jedna z moich dzielnych znajomych, blisko 60-letnia pielęgniarka przyłożyła trzem oprychom na przystanku, bo zaczepiali bezpardonowo jakąś panią. Natarła na nich z taką furią (i parasolką), że agresorzy uciekali klnąc. Ale uciekali.

Więc trzeba naszej dobrze uświadomionej reakcji, działania, wobec każdego przejawu agresji. Każdego. Nie wolno zlekceważyć żadnej zaczepki. Po prostu dusić zło w zarodkach.

Do tego potrzebna jest rozmowa, aby świadomie wybrać drogę aktywnego przeciwdziałania przemocy.

Musimy wyruszyć na odsiecz bezradnej policji i straży miejskiej. Nie oddajmy miasta w ręce band i chuliganów.

Dobrze przemyślany wybór i działanie. Może tylko potrzebne są jakieś wsparcia – medialne i inne. Jakieś znaczki dla tych, którzy wybrali aktywny sprzeciw wobec zła i agresji. Żebyśmy się rozpoznawali, jako ludzie walki o człowieka.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

Lublin: 10 mężczyzn zabiło studenta

7 czerwca 2004

Pijani bandyci skatowali trzech studentów. 21-letni Radek nie przeżył ciosów ciężkimi butami w głowę. Komendant wojewódzki policji powołał specjalną grupę operacyjną. Zatrzymano dziesięciu podejrzanych.

Radosław, Kamil (21 lat) i Bartosz (20 lat), studenci z UMCS, w nocy z soboty na niedzielę wracali z imprezy do domu studenta zaocznego przy Sowińskiego. Była godzina pierwsza, kiedy minęli stację benzynową CPN. Kilkaset metrów dalej z pobliskich zarośli wybiegło dwóch młodych ludzi. W rękach mieli drewniane drągi.

– Wyskakiwać z papierosów, kasy i wszystkiego cennego – zażądali. Odmówiliśmy. Wtedy ruszyli do ataku, okładając nas drągami. Rzuciliśmy się do ucieczki, ale w pogoń za nami podążyli ich kompani. W sumie dziesięciu, może dwunastu rozwścieczonych napastników – relacjonowali studenci policjantom.

– W stronę studentów poleciały kostki brukowe i płyty chodnikowe. Napastnicy powalili swoje ofiary na ziemię i zaczęli kopać. Byli bezwzględni i brutalni. Po kilku minutach bandyci uciekli i ukryli się w okolicznych zaroślach – mówi nadkomisarz Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji.

Po pewnym czasie bandyci spostrzegli, że jeden z pobitych studentów wstaje, wyjmuje z kieszeni telefon komórkowy i dzwoni na policję. To był Radek. Napastnicy ruszyli w jego stronę.

– Znowu zaczęli go bić. Student, któremu udało się uciec, widział, jak jeden z bandytów przez dłuższy czas kopał Radka w głowę ciężkimi butami – opowiada nadkomisarz Wójtowicz.

– Akurat tamtędy przechodziłem. Podbiegł do mnie młody chłopak i roztrzęsiony zapytał, czy nie mógłbym zadzwonić po policję. To był jeden z pobitych studentów – opowiada Paweł, także student UMCS. – Pierwszy radiowóz pojawił się dopiero po półgodzinie, mimo że na policję dzwoniłem trzy razy i mówiłem, że na ziemi leży skatowany chłopak. Jestem zszokowany, że na policjantów trzeba było czekać aż tak długo.

Na miejsce bójki szybciej przyjechało pogotowie. Jednak mimo trwającej 40 minut reanimacji, lekarzom nie udało się przywrócić akcji serca 21-letniemu studentowi z Łukowa.

Policja z pomocą kolegów zabitego zaczęła przeczesywanie terenu. Po półgodzinie na podwórku przed jednym z bloków przy ul. Glinianej studenci rozpoznali trzech młodych ludzi, którzy brali udział w napadzie. Pili piwo, prawdopodobnie za zrabowane Radosławowi pieniądze. Nieopodal zatrzymano siedem kolejnych osób, podejrzewanych o udział w pobiciu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jest wśród nich ten, który skatował Radosława. Rozpoznali go koledzy zamordowanego. To znany policji recydywista.

Sprawcy są w wieku 18-26 lat. Mieszkają w blokach przy Glinianej, Głębokiej i Nadbystrzyckiej. Kilku z nich miało już konflikty z prawem. Dziś zostaną doprowadzeni do prokuratury, gdzie będą konfrontowani z ofiarami pobicia.

Wczoraj rano Marek Hebda, komendant wojewódzki policji, powołał specjalną grupę funkcjonariuszy, którzy mają zatrzymać wszystkich sprawców i zbadać okoliczności tragedii.

Itinerarium , , , , , , , ,

Kazanie na Uroczystość Trójcy Świętej

6 czerwca 2004

Kłopoty z Trójcą?

Za mało kochasz i dlatego widzisz sprzeczność, że trzech to jeden.

Itinerarium , , , , , ,

WEEK – START

5 czerwca 2004

Nas współczesnych nakręcają – i to jak! – mity, też zresztą współczesne. Dasz się na nie nabrać, jeżeli nie będziesz uważnie badać treści swojej wiary.

Moja osobista i przykładowa (absolutnie nie wyczerpująca!) lista mitów, które nas nakręcają i za które płacimy:

1) mit urlopu – musi być efektowny, w oryginalnym miejscu, najlepiej daleko od obecnego miejsca. Zupełnie jednak nie umiem logicznie połączyć odległości od miejsca pracy/zamieszkania ze skutecznym wypoczynkiem. Umiałbym pewnie połączyć, gdybym był szefem firmy turystycznej. Właśnie – wypoczynek. Absolutnie popieram wypoczynek, ale na współczesną wersję urlopu nie dam się nabrać. Szkoda zdrowia, czasu i pieniędzy. A mit nakręca nas tak, że zamiast udać się na wypoczynek, jedziemy na urlop. Tylko dlatego, że wierzymy w ten mit.

2) mit weekendu – najlepiej jak jest długi, najdłuższy, najbardziej szalony i kolorowy. Weekendowe propozycje zwykle skutecznie drenują nasze kieszenie, bo wierzymy, że dni weekendowe są jakoś szczególne. Czym jednak różni się poniedziałek od soboty? Niczym. Całkowita konwencja. Ale wierzymy, nakręcamy się i prawie, że nie żyjemy, tylko “spędzamy weekend”. Preferuję week-start (zawsze wolę jak się coś zaczyna) niż “week-end”.

3) mit kosmetyków – mit szczególnie kobiecy. Spotykam wiele dziewcząt, które opakowawszy swoje lica kilogramami pudrów, z przekonaniem argumentują, że to dla ich zdrowia (argument, że dla urody można łatwo – na pierwszy rzut oka – zbić, tzn. zmyć). Trzeba dużo wiary – w mit – aby myśleć ( i praktykować), że dawkowanie chemii wychodzi na zdrowie.

Robisz to, co w wierzysz. I robisz to tak, jak głęboko w to wierzysz. A ile w tym mitycznego zakręcenia (i straconego czasu, zdrowia i pieniędzy)?

Udanego week…, week-startu! Od poniedziałku!

PS. Co nie oznacza, że jutro nie otrzymasz weekendowego Itinerarium. Będzie.

Itinerarium , , , , , , , , ,