CZEMU JESTEŚ STARĄ MARUDĄ?

4 czerwca 2004

Podły charakter i życiowe zmęczenie najczęściej rodzą się ze ślepoty i głuchoty. Czy widzisz jak bardzo jesteś obdarowany? Żyjesz! Dziękuj za to – Bogu i Rodzicom, Dziadkom. Jesteś zdrowy? Dziękuj – znowu Bogu i ludziom. Masz co jeść, studiujesz, pracujesz. Bomby nie lecą ci na łeb, ziemia się nie trzęsie pod nogami.

Ponadto skąd wziąłeś bzy, konwalie i kasztany? A słońce? Las?

Jesteś bardzo obdarowany. Dziękuj. I wtedy odkryjesz, że jesteś szczęśliwy. Że Bóg jest bardzo dobry, że ludzie są wspaniali. I że życie jest cudowne. I że ty tez nie jesteś starą marudą.

Itinerarium , , , , , , , , ,

SKŁADAKI

3 czerwca 2004

Masz być sobą. Czyli kim? Coraz więcej ludzi tworzy siebie na zasadzie kolażu – im więcej elementów, tym lepiej. Im więcej spraw (nieważne czy istotnych i czy dobrych), tym lepiej. Im więcej zainteresowań, tym lepiej. Im więcej fakultetów – tym lepiej. Rzekoma wielostronność i bogactwo przekształcają się w istotną powierzchowność. Co więcej – coraz więcej ludzi “składa siebie” z elementów zapożyczonych, obcych. A nawet niewyrafinowani miłośnicy aut wolą oryginał od składaka.

W byciu sobą tworzy się też swoista political correctness – np. wypada się trochę interesować Wschodem i być za wszelką cenę tolerancyjnym. Zachodzi smutny proces – w imię bycia sobą jest się naprawdę kimś dla siebie zupełnie obcym. Być sobą – tak, ale w zgodzie ze standardem “bycia-sobą”!

Masz być sobą. Czyli kim ?

Itinerarium , , , , , , , , , ,

MOSTY LUB SPLENDID ISOLATION

2 czerwca 2004

Zawsze można się dogadać. Łatwiej jest odejść obrażonym, trzasnąć drzwiami, zamknąć się w cichej splendid isolation. Przyjąć, że moje jest słuszne, jedynie, twoje głupie i bez szans. Zbudować mury, wykopać rowy i okopy, wystawić zasieki.

Dialog jest trudny. Wymaga rewizji swojego stanowiska, ustąpienia ze swoich niezbywalnych racji, pogodzenia się z brakiem monopolu na absolutną pewność. Więcej: trzeba rozumować kategoriami drugiego, wczuć się jego intencje i zamiary, poszukać wspólnych mostów. Bez ustępowania o krok w kwestiach prawdy.

Nie uciekaj od swoich wrogów i przeciwników. Rozmawiaj z nimi. Szukaj przyczółków dobra. Zło się samo narzuca. Dobra trzeba w drugim poszukać.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , ,

WIĘŹ CZY STYK

1 czerwca 2004

Zaufanie to skarb, który powinien być stale pielęgnowany. Wielu ludzi cię zawiedzie. Zdradzi. Niesłusznie oskarży. Wykorzysta. Zawiedzie. Obmówi. Pozostawi samemu sobie mimo obietnic.

Wtedy rzeka goryczy wlewa się do serca i masz wszystkiego dość. Dystansujesz się od ludzi, nawet najbliższych. Łapiesz jedynie kontakt na chwilę, kiedy to niezbędne lub wygodne. To już nie jest WIĘŹ, tylko STYK. To nie trwałe i pogłębiające się jednoczenie, ale chwilowe i płytkie przylepianie się.

Zaufanie jest najważniejszym spoiwem łączącym cię z tajemnicą drugiego człowieka.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

DUCH TEŻ MOŻE MIEĆ NADWAGĘ

Żegnamy maj. W feeriach barw i dźwięków. Dnia przybywa w szybkim tempie, by zaraz osiągnąć apogeum. Królestwo słońca nad horyzontem.

Każdy dzień jest dobry by wreszcie zacząć realizować to, co jest naszą misją. Ten ostatni majowy także. Możesz dziś sięgnąć do swoich skrywanych pragnień, myśli i planów. Ani pora roku ani wiek ani sytuacja nie są przeszkodą. Decydujesz o wszystkim sam.

Wielu ludzi myśli, że nic dobrego i pięknego już ich nie czeka. Tyle tylko, żeby dobiec do mety. A przecież kształt życia decyduje się dziś! Nie wierz złym prorokom, którzy nie widzą szans na przyszłość. Właśnie wszystko co najpiękniejsze możesz zacząć dziś. Czasem jest tak, że obrosłeś troskami i zmartwieniami. Nadwaga duchowa, tłuścioch z uśpionym entuzjazmem.

Wewnętrzny nasz człowiek odnawia się z dnia na dzień – pisze do zniechęconych Koryntian św. Paweł. Uwierzysz, zdecydujesz, zwyciężysz.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

ULECZ SERCA RANĘ

Ulecz serca ranę. Wołamy tak dziś w sekwencji do Ducha Świętego.

To chyba jest wołanie najważniejsze w naszych czasach. Pozwoliliśmy sobie na przekroczenie wielu granic. Usankcjonowaliśmy chamstwo i kłamstwo jako styl bycia. Szorstkość i ordynarność nazywamy cnotą. Daliśmy obywatelstwo zdradzie i głupocie.

Nie goimy ran, nie pocieszamy serdecznie i nie kajamy się z poczucia winy. Zimniej i zimniej w nas i wokół nas.

A ran coraz więcej. Ulecz serca ranę.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

JAK DZIEWANNA

Jak modli się słońce? Jest piękne gdy wschodzi i gdy zachodzi. W przedpołudnia i w leniwe popołudnia. I w samo południe. To jest modlitwa słońca. Modlitwa istnienia. I promieniowania.

Dzięcioł modli się na kilka sposobów, zawsze za pomocą dzioba. Raz jest to bębnienie oznaczające zajęcie jakiegoś terytorium, innym razem kucie w trakcie żerowania, a jeszcze innym wiercenie dziupli lęgowej. Modlitwa dzioba. Na dodatek z echem.

Dziewanna modli się jeszcze inaczej. Rozkwita wieloma kwiatami, cała owłosiona. Dom zakłada na brzegu rzeki, przy rowie, na słonecznym pagórku i przy polnej drodze. Nie pogardza też nasypem kolejowym. Pachnie ostro i to cała jej modlitwa. Na dodatek może leczyć astmę.

Jak się modlić ? Istnieć z głębi siebie, nikogo i niczego nie grać. Jak słońce, dzięcioł i dziewanna.

Itinerarium , , , , , , ,

OPUS DEI

Częstym błędem w próbach modlitwy jest ograniczenie jej do myśli, słów lub uczuć. Efektem dodatkowym (bonus!) modlitwy może być jakieś ożywienie myśli, piękno ich werbalizacji czy uczuciowe poruszenia. Nie są jednak najważniejsze dla relacji z Bogiem i po ich obecności czy braku nie należy oceniać “poziomu modlitwy”.

Bóg chce w nas i poprzez nas działać. On ma dzieło do wykonania we mnie i poprzez mnie. W każdym inne i na inny sposób. Stąd zawodzą wszelkie schematy. Modlitwa jest tak inna jak inny jest każdy z nas. Innym ważnym punktem wyjścia w modlitwie – prócz otwierania się – jest zgoda na dokonanie dzieła Bożego (opus Dei) we mnie. On objawia (zwykle etapami) zamysł owego dzieła i oczekuje zgody na jego spełnienie we mnie i poprzez mnie. Realizacji tego dzieła może towarzyszyć pewien ruch w sferze myśli i uczuć, z jakimś stopniem werbalizacji.

W istocie owo dzieło jest efektem mojego współdziałania z Bogiem, na Jego zasadach, ale z poszanowaniem mojej wolności. Zatem modlitwa to współpraca między Bogiem a mną, zmierzająca do dokonania Jego dzieła.

Do jakiego dzieła Bóg zaprasza Ciebie?

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

MODLITWA JAKO UCHYLANIE DRZWI

Znów kłopoty z modlitwą. Za rzadko, za krótko, za płytko. Przegrywamy modlitwę ze względu na punkt wyjścia.

Chcemy w modlitwie i poprzez nią coś zrobić. Zrobić coś takiego, co by się Bogu podobało, skłoniło Go do większej łaskawości i przychylności dla nas albo dla tych, za których się modlimy. Mniej czy bardziej pokrętnie usiłujemy ubić interes z Bogiem. A Bóg na interesy nie idzie. I klapa. Skracamy modlitwę, jej chwile są coraz rzadsze i w zasadzie prześlizgujemy się najbardziej powierzchowną częścią naszej osobowości.

Bardziej doświadczeni próbują odwrócić sytuację – rozumieją, że my i tak niewiele dobrego dla Boga możemy zrobić, więc zgadzają się na to, aby Bóg coś dla nich zrobił. Ale – i tu jest pułapka subtelna – niech Bóg dla mnie zrobi to … czego ja bym oczekiwał! Zrób to, czego ja chcę. Na taki układ Bóg też nie idzie. I znowu kłopoty z modlitwą.

Punktem wyjścia modlitwy, która staje się niezbędna każdego dnia, jest otwieranie się. Nie – otwarcie, bo jednorazowy akt uchylenia drzwi do nas samych, całkowity i do wszystkich ważnych “miejsc” w nas jest niewykonalny. To za trudne, abyś raz i całkowicie otworzył się. Ba, nawet jak uchylisz dziś co nieco, to jutro diabeł cię namówi, byś zatrzasnął! Więc nie otwarcie, ale otwieranie się. Gotowość do stanięcia otwartym wobec Wszechmogącego Boga. To szalone ryzyko, które może mieć głębokie i trwałe skutki w nas. Stąd punktem wyjścia modlitwy jest uchylanie drzwi do nas samych przed Bogiem.

Spróbuj tylko tyle – nic nie działać dla Boga, nie chcieć tego, żeby ci dał coś (czego i tak oczekujesz). Tylko próbować otwierać się. Każdego dnia. Taki punkt wyjścia pozwoli ci odkryć trudną, ale pewną drogę do prawdziwego sensu modlitwy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

KONFLUENCJA

Wąskie strumyki łączą się w potoki, te zaś zbiegają się w początek rzeki. Gdzieś dalej dołączają ruczaje, źródełka i małe dopływy. Tak rodzi się i tworzy rzeka.

A w rzece jest potężna siła. Może dać energię – dzięki zjawisku sublimacji energia kinetyczna przechodzi w elektryczną, ta zaś w świetlną lub cieplną. Rzeka jest też środowiskiem życia dla ryb, owadów, roślin, ślimaków, raków i żab.

To, co tworzysz, jest może małym strumykiem. Ale bez niego nie byłoby zasobnej w energie i źródło życia rzeki. Dlatego dzisiejszy dzień jest tak ważny.

Itinerarium , , , , , , ,