RYZYKO PRAGNIEŃ

Nie zawsze musisz wybierać to, czego chcesz. Ale ważne jest to, że wiesz czego chcesz i znasz swoje pragnienia. One w dużym stopniu mówią o tym, kom jesteś. W nich oglądasz samego siebie.

Różnorodne rachunki sumienia pokazują ci sens również kim nie jesteś. A także kim możesz być. Dlatego ważne jest czyniąc takowe obrachunki ujmować swoje pragnienia w różnych perspektywach: co dobre a co złe, co sensowne a co absurdalne, co mądre a co puste.

Zrozumienie życia, właśnie przez pryzmat swoich pragnień i dążeń, nie rozwiąże oczywiście dylematów związanych z wyborami. Te będą chyba powstawać w różnych konstelacjach do końca życia. Niemniej podróż w krainie własnych pragnień pozwala zanurzyć ci się w tajemnicy swojego istnienia.

Co więcej, w wielu naszych pragnieniach wypowiada się sam Bóg. To Jego najskrytszy język, w którym komunikuje nam rzeczy najistotniejsze.

Itinerarium , , , , , , ,

CZEGO CHCESZ

Uświadom sobie naprawdę czego chcesz. To wcale nie jest takie proste. Trzeba oddzielić w sobie, tam gdzie powstają nasze pragnienia, rzeczy ważne od marnych, dobre od złych, pilne od mogących poczekać (nawet ad calendas graecas), piękne od tylko powabnych, mądre od błyskotliwych oraz – co najważniejsze – sensowne od pustych (choć opakowanych w blichtr).

Warto to czynić co jakiś czas gruntownie – tradycja chrześcijaństwa stworzyła po temu rekolekcje (nie każde – ale mądrzejsze warto wykorzystać), spowiedź generalną, dni skupienia czy kierownictwo duchowe. Pamiętam, jak dawno temu skorzystałem z takiej możliwości u Ojca Bogumiła, byłego franciszkanina, a potem pustelnika, jednego z niewielu polskich pustelników za czasów komuny. Ja sporo mówiłem, on potem przez kilka minut patrzył mi w oczy i na koniec powiedział ze trzy zdania. Wystarczyło.

Warto także codziennie – choćby w tak zwanym Rachunku (wszędzie ta ekonomia!) Sumienia (ale i serca i duszy i „ja”) – pooglądać siebie i zobaczyć czego naprawdę chcemy. Żeby nas nie poniosło tam gdzie nie chcemy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

BYWA TRUDNO

Trudności przeżywa każdy z nas. Są nieodłączne każdemu ludzkiemu życiorysowi. Niby dlaczego mielibyśmy mieć życie usłane samymi różami? Zbyt wiele czynników, niekiedy niezależnych od nas, wpływa na nasze życie. Oczywiście, przeżywanie kryzysów i doświadczanie trudności, nie należy do rzeczy najmilszych.

Niemniej prawda o życiu jest taka, że spotyka nas wiele trudnych i przykrych doświadczeń. Trzeba to przyjąć i zgodzić się, że taka jest logika życia, bez szukania dalszych przyczyn – np. kara Boża, wredny los, cios szatana. Naturalnie, że w pewnych przypadkach może być i tak. Ważniejsze jest jednak to, że wewnętrznie przyjmujemy istnienie i oddziaływanie jakichś trudności czy przykrości. W świetle Ewangelii jest to jasne – trzeba nałożyć na własne życie klamrę interpretacyjną Krzyża, umieć zobaczyć co nim akurat teraz jest. I co ? Nie zrzucać, nie narzekać. Wziąć.

Gorzej jest jeśli żyjemy jednak w idealistycznym przekonaniu, że życie musi być proste i przyjemne. Wtedy otwiera się w nas przestrzeń do marudzenia, malkontenctwa i ciągłego narzekania. A efektem jest wewnętrzna gorycz, która zakaża całe widzenie świata i każdy dzień.

Jest czasem trudno. Ale niech to nie uczyni twojego życia bagnem goryczy. Jest trudno, ale dlaczego nie może być pięknie?

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

NA NIECAŁEJ FETOR NA CAŁEGO

Trzydziestosześcioletni człowiek umiera w centrum miasta w jednej z kamienic. W Lublinie, przy Niecałej. Po 10 dniach fetor jest taki, że lokatorzy z klatki zaczynają się niepokoić. To wszystko rozgrywa się w ubiegłym tygodniu, z finałem w piątek.

W drzwiach mieszkania, nie otwieranego od dawna, tkwią kwity z administracji. Nikt nie reaguje. Ale dopiero jak smród zaczyna przyprawiać mieszkańców o bóle głowy i nudności, zaczynają coś działać.

Nie żeby pomyśleć o lokatorze. Zaczynają się martwić o kota lokatora, bo miauczy zbyt głośno. Pewnie zwierzę głodne, spragnione. Wystawiają miseczki z wołowinką i wodą. Nie pomaga za bardzo. Wreszcie sprowadzają odpowiednie służby. Jest policja, administracja, towarzystwa opieki nad zwierzętami, gazety. Żeby uratować kota. I zadziwiające odkrycie – kot żyje, ale 10 dni wcześniej zmarł, zupełnie zapomniany człowiek.

Dobrze, że zaczął śmierdzieć, bo w ten sposób przypomniał o swoim istnieniu.

 

Itinerarium , , , , , , , ,

REZONANS

Może to brzmi jak herezja bądź zachęta do skrajnego introwertyzmu.

Jednak – mimo znacznego ryzyka takiej tezy – objawienia są w każdym z nas. I nigdy poza nami.

To w głębi nas Bóg czeka na pas transmisyjny naszych myśli, uczuć, wyobrażeń, tęsknot i drgnień woli, aby stać się Jawnym, Bliskim i Prawdziwym.

Nadzwyczajne i niezwykłe jest to, że On staje się Jawny (czyli: objawia się) zwyczajnie i w zwykłych formach. Bóg nie przestał się ujawniać i objawiać. Pewne problemy z przeżywaniem Jego obecności i kontaktu z Nim, wynikają z częściowej atrofii naszej zdolności do rezonansu z rzeczywistościami Bożymi.

To w sobie, w naszych głębiach, nosimy górę Synaj i Tabor, grotę z Lourdes i wszystkie inne okoliczności sprzyjające jawności Boga. Gubi nas marzenie o otwierających się Niebiosach i extra transmisjach w formie audio i video.

Cały urok Bożego objawiania się polega na tym, że używa On naszych skojarzeń, zdolności indukcji i dedukcji, potencjału woli i wyobraźni.

Boskie i ludzkie przenika się do końca. W sposób subtelny i cichy. Bez inwazji i naporu.

Z zaproszeniem do odkrycia.

Abyś otworzył się.

Wszedł w rezonans.

W głębi siebie.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

WARTA

kazanie na niedzielę 8 sierpnia 2004

Przepasane biodra i zapalone pochodnie. Zawsze w gotowości porzucenia wszystkiego, by zrobić to, co najważniejsze i niezbędne. Gotowość na wezwanie.

Jak łatwo zapomnieć, że jednak stale jesteśmy na służbie.

 

Itinerarium , , , , ,

MOJE ŻYCIE

Śpimy nie tylko nocami. Czasem dopada nas jakaś senność, podobna do rzeczywistego snu, w odniesieniu do własnego życia na jawie. Senność ta objawia się w niemocy wpływu na życie. Tak jakby życie przesuwało się obok nas, wlokło lub biegło, a my gdzieś obok.

I mówimy: tak nam się życie ułożyło, tak się złożyło. Co oznacza, że to nie ja sobie ułożyłem życie, ale jakieś siły, mechanizmy i okoliczności zdecydowały o kształcie mojego życia. Jestem zatem jakimś elementem rwącego prądu, który dyktuje treść mojego życia, a ja płynę z nim, bez szans zmiany.

Nie daj się życiu – słyszymy czasem. To nie takie proste, aby zachować panowanie nad swoim życiem. Ale możliwe. Przy świadomości, że życie jest darem, dzierżawą ( na ile lat?), rodzajem franchisingu – bo wszak sami sobie życia nie wymyśliliśmy. Stąd zadanie pierwsze – zrozumieć i odkryć sens i prawa życia. Zrozumieć jego potencjał. A potem wziąć je we własne ręce i tak przeżyć, żeby było warto.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

KOLOROWY ŚWIAT DANO CI

Jest taka piosenka – „Brązowe oczy dziewcząt, brunatny piach na plaży, nienazwane barwy tęczy, jak odcienie ludzkich twarzy. Niebieskie morskie fale i stalowe w górach skały. A ty mówisz, że ten świat jest taki szary…” Chętnym zdradzę kto śpiewa tę mądrą piosenkę, świetnie zagraną zresztą (ba, nawet może pożyczę płytę, nie tak łatwo dostępną).

Dużo zależy od sposobu widzenia świata. Cieszyć się można z kolorowych drobiazgów, drobnych cudów i wielobarwnej sukni Pana Boga rozpostartej wokół nas w każdym detalu.

Ale można też widzieć diabła i zło w rozgrzanym za bardzo (tak jest co lata) asfalcie. Komuś jest zawsze za gorąco, innemu za zimno. A przecież latem ma być gorąco, a zimą zimno.

Co tam masz w oczętach? To oczy widzą, co dusza czuje.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

JAK POKONAĆ MŁODEGO GENIUSZA?

Można mieć o sobie i swoich poczynaniach bardzo pewne mniemanie: „Niewiele rzeczy o jakimś znaczeniu zrobiono w naszym kraju, które by nie były projektowane i skomponowane moją ręką.” Tak napisał o sobie Lorenzo Ghiberti, florencki rzeźbiarz z XV wieku w „Komentarzach”, mało znanym dziełku, czytywanym zapewne przez wysoce wąskie grono specjalistów od włoskiej sztuki Quattrocenta.

Sam się do tegoż grona specjalistów nie zaliczam, atoli chętnie powiesiłbym opinię Ghibertiego w niejednym miejscu, gdzie jakowyś władyka uważa, iż wszystko co istotne, ważne i piękne od niego się zaczęło. Cytat rzeźbiarza rozpoczynałby się tylko nieco inaczej
„Niewiele rzeczy o jakimś znaczeniu zrobiono w naszym województwie…”
Wersja dla wojewody
„Niewiele rzeczy o jakimś znaczeniu zrobiono w naszym mieście…”
Wersja prezydencka.
„Niewiele rzeczy o jakimś znaczeniu zrobiono w naszej diecezji…”
Wersja dla Ordynariuszy.
„Niewiele rzeczy o jakimś znaczeniu zrobiono w naszym kościele…”
Wersja dla proboszczów ( i rektorów).
„Niewiele rzeczy o jakimś znaczeniu zrobiono w naszym radiu…”
Wersja dla dziennikarzy radiowych.

Skąd się biorą tak głębokie przekonania o swoim znaczeniu? Ostatnio recenzowałem jakąś pracę pisemną młodego człowieka, wytykając mu mnóstwo błędów (nie wszystkie, bo mam litość), dla dobra jego kariery. A tenże: „To niemożliwe, zrobiłem wszystko, co mogłem. To jest dobre. Krzywdzisz mnie przez krytykę…”

Jak zrobił coś w najlepszy sposób, na jaki było go stać, znaczy się, że genialnie. Kryterium geniuszu sprowadzone do swojej miary, pozwala wygodnie rozprawiać się z wszelką krytyką. I jak pokonać geniusza?

 

Itinerarium , , , , , , , ,

MŁODZIEŻOWY SYNDROM TRZECH „K”

Zapewne sztuka życia zawiera wiele elementów i coraz to dostrzegamy nowe umiejętności, których nam potrzeba. W wakacje dużo czasu zajmują mi różne spotkania z młodzieżą. I choć bronię się przed wyciąganiem uogólniających wniosków, nasuwa mi się spostrzeżenie, że przynajmniej trzy elementy z życiowej sztuki niezwykle silnie są obecne w postawach wielu młodych. Dla pewnej stylistycznej wygody nazwałbym je SYNDROMEM TRZECH „K”.

Pierwszy element to KRĄŻENIE, czy dryfowanie. Niejednokrotnie odnoszę wrażenie, że życie wielu współczesnych młodych ludzi to nie jakiś jasno (mniej czy bardziej) określony kurs, żegluga, podróż czy wyprawa. Raczej jest to właśnie dryfowanie, krążenie, uzależnione od różnych czynników zewnętrznych, sytuacji, zmian, mód czy trendów.

Drugi element to KOMBINACJA. Pewnie jakoś wynika z pierwszego, bo przy żegludze ważniejsza jest orientacja i umiejętność, a przy dryfowaniu spryt i kombinacja.

Trzeci wreszcie element, to KAPITULACJA. Ten najbardziej zastanawia, bo właściwie urokiem młodości winna być nieodparta chęć zwyciężania. Tymczasem bardzo wielu młodych potrafi bardzo pięknie kapitulować w obliczu nawet niegroźnych przeszkód, mając w zanadrzu tuzin argumentów, że „nie damy rady”. Zatem kapitulują, nie kontrowani (przez kogo, niby ? ) nawet, że tak „nie uchodzi”.

Czemu tak bywa, czemu tak jest? Sam szukam odpowiedzi.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,