PRZYPOMNIENIE CELU

Czasem warto sobie przypomnieć, że celem – ostatecznym – ludzkiego losu jest unia z Bogiem. Zjednoczenie. Niewyobrażalne i oszałamiające. Spełniające najgłębsze (choć nie zawsze uświadamiane) aspiracje człowieka. Nie myśl przy tym o jakimś człowieku, ale pomyśl o sobie.
Co najbardziej zbliża nas do Boga? Pozornie, odpowiedź, z naszego punktu widzenia, jest prosta – modlitwa, życie sakramentalne, dobre uczynki. Prosta i myląca.
Do bliskości z Bogiem prowadzą nas rzeczy i sytuacje najgłębsze. Proces jednoczenia się z Bogiem przebiega w głębi każdego z nas. Nie darmo w Ewangelii Chrystus podpowiada: Wypłyń na głębię! Wskazuje kierunek. To jest trudne, ponieważ łatwiej i lżej poruszać się po płyciznach. Właściwie nie sposób rozstrzygnąć, czy zmówiona właśnie modlitwa czy też serdeczny dialog, bardziej zbliżają nas do Boga. Zależy, w której z tych sytuacji byliśmy „na głębi”. Istnienie „na głębi” może dokonywać się w każdej chwili (czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie).
Diabeł jest sternikiem faworyzującym mielizny, dlatego miarą spełniania się naszego człowieczeństwa nie jest taki czy inny pobożny akt lub gest, ale sposób istnienia. Ten, „na głębi”, urzeczywistnia nas, czyni możliwym cały potencjał naszego człowieczeństwa i jest pewną drogą do osobowego zjednoczenia z Bogiem.
Więc to nie jest bez znaczenia, jak pracujesz, co czytasz, jak żyjesz z ludźmi i co tworzysz. Gdy to wszystko dokonuje się „na głębi”, pracuje z tobą Bóg, tak, że nie poznajesz co twoje a co Jego; tworzysz siebie upodobnionego do Niego; dźwigasz kosmos ku Pełni.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

KTO SŁYSZY CYKADY

Na Zawrat idzie się albo przez Źleb Kulczyckiego (od Murowańca) albo od Kasprowego Wierchu, wcześniej – na przykład – wjeżdżając nań kolejką. Oczywiście, nieporównywalna jest skala trudności ale i przestrzenie i cud kotlinek mijanych po drodze (źlebowej).
Do niedawna myślałem, że zniewolenie ideowe (sam żyłem w tamtej epoce) jest najgłębszym i najbardziej niebezpiecznym ze zniewoleń. Wolność polityczna, jaką mamy już od 16 lat, unaocznia jednak całą masę innych zniewoleń. Banalne będzie wyliczanie: dyktat mody, zachowań i słownictwa (trendy, jazzy), bezmyślne hołdowanie ambicjom i teorii sukcesu jako naczelnym motywom wyborów i zaangażowań, uwikłanie w miłość do pieniądza (wystylizowaną na inwestora, przedsiębiorcę czy biznesmena).
Raz jeszcze przypomnę, że wolność to ptak płochliwy bardzo. Stroszy się obronnie przed telewizorem, gdy płyną zeń wszelkie NAJ. Ulatuje z gwarnych deptaków w ciche zaułki, wspina się źlebami stroniąc od bezpiecznych kolejek, nie zna się na trendy i jazzy, bo pamięta o prawdzie i przyjaźni. Nie obawia się powiedzieć: „Zrobię dla ciebie wszystko” ale i „Spadaj, bo chrzanisz bez sensu”. Zapominamy, że wolność to Boża sadzonka w naszych duszach, z której buchnąć ma niepowtarzalny krzew naszego istnienia.
I tylko dzięki niej możesz usłyszeć jak trawa rośnie, domyśleć się koloru smutku w duszy siedzących obok ciebie, powędrować zarośniętą ścieżką pośród kłótni godowych cykad, ocalić wodospad łez bezradnych i znaleźć miejsce styku myśli dwóch całkiem innych światów.

Itinerarium , , , , , , , , ,

ZAPROSZENIE DO CHÓRU

Wszechświat jest cudowną symfonią, dźwięków i ciszy. Wszystko to płynie harmonijnymi kaskadami tuż obok nas. Obok. Na nasze nieszczęście mamy chorobliwą tendencję wyławiania tylko tego, co użyteczne i godne wpisania do CV. Omija nas niespodzianka wniknięcia w tajemnice życia.

Nie jesteśmy najważniejsi. Głupawe wyobrażenia o wyjątkowości naszej mikrej planetki, rozwiewają się przy dobrej lornetce. Ale możemy stać się częścią kosmicznego tańca, prowadzącego do przedsionków nieba. Wolimy jednak kłócić się o drobiazgi i użytkować energię na plotki.

Pozwól sobie na uniesienie, zespolenie z wiatrem czy słońcem. Tak, by cząsteczki wielkiej muzyki wszechświatów wniknęły w twój krwioobieg. Okaże się, że jesteś zupełnie inny niż to sobie możesz wyobrazić. Może uzyskasz właściwe miejsce w jedynej katedrze kosmosu i chórze wiecznego trwania.

Itinerarium

CO JEST NIEMOŻLIWE?

Zbyt często myślimy (i tak też postępujemy), że realne jest tylko to, co powszechnie uważa się za możliwe. Nie namawiam do bezkrytycznej wiary w cuda, która miałyby zastąpić wszystkie inne nasze wysiłki. Namawiam jednak do krytycznego podchodzenia do zjawisk, sytuacji, procesów i idei, określanych powszechnie TO NIEMOŻLIWE. Często okazuje się, że taką etykietą określane są tylko rzeczy bardzo trudne albo takie, których jeszcze nikt nie dokonał. Dlaczego nie dokonał? Bo wszyscy wierzyli (wiara może tak wiele!), że to coś jest niemożliwe. I ta wiara blokowała przed podjęciem próby zajęcia się niemożliwym. Potencjał złożony w nas, ludziach, jest niewiarygodnie wielki. Bardzo polecam zajmowanie się rzeczami i problemami, uważanymi powszechnie za niemożliwe do rozwiązania. Gdy się im bliżej przyjrzymy, okaże się, że sporo można zrobić. Niestety, każdy z nas obwarowuje swoje życie wieloma TO NIEMOŻLIWE, ograniczając swój rozwój i hamując moc, która drzemie w nas. Paradoksalnie, niemożliwe jest tylko chyba to, że są dla nas jakieś rzeczy niemożliwe.
A już na pewno należy głęboko sceptycznie podchodzić do sondaży, ankiet i badań opinii. One zdają się sugerować, co jest możliwe i my często takiej sugestii powszechnej (bo zwielokrotnionej przez media i komentarze) ulegamy. Pomieszczamy siebie w wynikach ankiet i zamykamy drzwi do samodzielnego myślenia i działania.
Żeby nie być posądzanym o dywagacje jedynie z pogranicza parapsychologii, wierzę w słowo Chrystusa: Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy (Mk 9,23).

Itinerarium

DROGA UKOJENIA

kazanie na niedzielę 3 lipca 2005 

W kazaniach wyjaśnia się prosto i łatwo, jak przyjść do Pana Jezusa. Trzeba klęknąć przed DROGA UKOJENIAkonfesjonałem, przyjąć komunię albo zmówić różaniec.
Tymczasem wiadomo, że życie to plątanina zdarzeń, z których zwykle spada nam na kark jakiś ciężar. Którego nijak nie zdejmuje ani komunia ani różaniec.
Przyjść – z utrudzeniem i obciążeniem z dzisiejszej Ewangelii – to nie latanie (na okrągło!) do kościoła, ale droga do wewnątrz. Najtrudniejsza. Bo wejść trzeba głęboko w siebie. Szlakiem nieprzetartym i zawiłym. Tam tylko czeka Pan Jezus z ukojeniem.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

UŚPIONA MOC

Znacie może taką sytuację – dziecko popełnia błędy ortograficzne. Rodzice przejęci problemem idą do psychologa (psycholingwisty). Ten diagnozuje szybko, że trzeba wystawić zaświadczenie o dysortografii. Przyda się w szkole, dziecko ma mniej stresów. Przypadek, który znam osobiście skończył się inaczej, bo rodzice postanowili pracować z dzieckiem. Dziś owo dziecko radzi sobie znakomicie z ortografią. Pierwsza zatem sprawa: można osiągnąć wszystko, bardzo wiele. Zła droga to droga łatwizny, nie rozwiązanie problemu, ale ucieczka w jakieś „ZAMIAST”. Konsekwencje łatwizny są do przewidzenia – osłabienie potencjału intelektualnego i osobowościowego dziecka, z wpisaniem mechanizmu ucieczki w scenariusz życia.
Rozmawiam z młodymi o trudnych sytuacjach ich rówieśników, zagrożonych narkotykami i alkoholem. Gorliwie ktoś proponuje: Będziemy się za nich modlić. A mój scyzoryk w kieszeni już otwiera się szeroko. To niestety także zamiast. Można być na 100% pewnym, że Pan Bóg, poproszony tylko o interwencję – poprzez modlitwę – ani drgnie. Po to dał nam głowy, serca i talenty, by – wsparte modlitwą – użyte być mogły do rozwiązania takich czy innych problemów. On współpracuje z tymi, którzy wierzą w możliwość swojego oddziaływania i faktycznie to robią. I omija zatopionych w modlitwie niedowiarków, bezskutecznie zabiegających o to, by Pan Bóg za nich to czy tamto zrobił.
Potrzebna jest każdemu z nas usilna praca bez oglądania się na cuda. Praca wsparta na wierze w wielką moc, daną nam przez Boga do przemiany nas samych i świata dookoła nas. Nikt za ciebie nie zrobi tego, co widzisz i możesz. I dlatego tak daleko nam jeszcze do cywilizacji miłości. Bliżej będzie jak zaczniesz korzystać z przeogromnej mocy, która jest w tobie i gdy obudzisz ją w innych.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

KIEDY MIŁOŚĆ KWIATÓW NIE ZRYWA

To będzie opowieść prawie romantyczna. Prawdziwa. Karol pokochał i poślubił Joannę kilka lat temu. Teraz są po rozwodzie. Wcześniej, w narzeczeństwie i małżeństwie, Karol zrywał polne kwiaty dla narzeczonej, potem dla żony. Ma firmę, która wymaga dużo podróży. Kiedy wracał wieczorem do domu, do Asi, zatrzymywał się i zrywał naręcza polnych kwiatów. Ich małżeństwo rozpadło się, gdy Asia dowiedziała się, że on spotkał się w kawiarni z koleżanką. Teraz Karol mija polne kwiaty i nie ma do kogo wrócić. Więc nie zrywa kwiatów. Kupił mieszkanie na tej samej ulicy, co Asia. Czasem ją widuje w sklepie, na ulicy. Nie zamienią nawet słowa. Ona dlatego, że nie chce go znać, on bo nie wie czy może powiedzieć : Dzień dobry. Zaprzyjaźnił się ze znajomymi Asi z pracy. „Jakby się coś stało złego z jej rodzicami, to chciałbym wiedzieć…”

Miłość czasem zrywa kwiaty. Czasem je oszczędza. Zamieszkuje blisko. Chce choćby zobaczyć. I wiedzieć, że coś złego na horyzoncie. Jest najważniejsza. Kto trwa w miłości, trwa w Bogu, jak uczy Ewangelia.

Itinerarium , , , , , , ,

DWADZIEŚCIA TYSIĘCY ZAPOMNIANYCH

30 czerwca 2005

Czy w czasie lata zajmujemy się tak bardzo sobą, że nie jesteśmy w stanie zauważyć innych obok nas? Informacja niżej , którą przytaczam za depeszą, może skłaniać do różnych wniosków, rodzi jednak na pewno pytanie o człowieka. Dwa lata temu we Włoszech wymarło pokaźne miasteczko – 20 tysięcy osób starszych – a przecież ci ludzie mieli dzieci, wnuki, krewnych, sąsiadów czy znajomych. Czy nie trzeba edukacji, która uczyłaby, że ten człowiek obok godny jest zainteresowania? Tyle rzeczy uczymy i umiemy, a między nami – czy nie jest coraz gorzej?

W środę weszło w życie nadzwyczajne rozporządzenie rządu Włoch w sprawie otoczenia opieką ludzi starszych w związku z falą upałów. Władze nie chcą dopuścić do powtórzenia tragedii sprzed dwóch lat, gdy z powodu upałów zmarło około 20 tysięcy seniorów. Dziennik “La Repubblica” podał, że we wtorek udar cieplny zabił co najmniej 18 osób, głównie ludzi starszych. Specjalny rządowy dekret nakłada na władze lokalne obowiązek sprawdzenia sytuacji życiowej wszystkich mieszkańców, którzy ukończyli 65 lat; czy mieszkają sami, czy otrzymują niezbędną pomoc, czy ktoś się nimi zajmuje, czy potrzebują opieki medycznej. Zapewnienie wszelkiej tego typu pomocy leży w gestii samorządów. Polecono im również przygotowanie odpowiedniej liczby miejsc w szpitalach i w domach opieki.
Według wstępnych szacunków od początku tegorocznej fali upałów w wyniku różnego rodzaju powikłań, głównie kardiologicznych, zmarło 17 starszych osób. Prawie wszystkie ofiary mieszkały same.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

JESTEŚ DOMEM

29 czerwca 2005

Życie jest projektem do wypełnienia w stu procentach. Nie ma urlopu od życia. Na każdym etapie są ważne zadania. Więcej, każdy dzień to krok ku pełni. Ku pełni! Masz takie poczucie odnośnie siebie samego? Życia się nie traci, jeżeli zmierzasz ku pełni. Pamięć o pełni życia pozwala porządkować kolejne godziny, relacje z ludźmi, nawet sposób wydatkowania pieniędzy. Wiesz wtedy kiedy i o co się modlić, do kogo pójść, z kim zatańczyć i komu twardo powiedzieć „Nic z tego!”. Rośniesz jak zdrowe drzewo, dojrzewasz, ocieniasz tych, co rosną koło ciebie, jesteś częścią wyjątkowej architektury, która czyni ten świat domem Boga i człowieka zarazem. Dlatego tak ważna jest twoja pełnia.

Itinerarium , , , , , , ,

ANI MRU MRU O PANU BOGU

28 czerwca 2005

Problemy z wiarą, tą w istnienie Boga, są raczej nieodłącznym składnikiem losu zarówno wierzących jak i niewierzących (oraz tych, którym wydaje się, że wierzą i tych, którym wydaje się, że nie wierzą). Ciekawą sprawą jest to, że o tym podstawowym zagadnieniu niewiele się pisze i mówi. Niewiele się pisze w czasopismach katolickich ( czyżby – to nie jest problem, ponieważ wszyscy nasi czytelnicy wiedzą jak jest). Niewiele też w czasopismach niekatolickich (nie mylić z antykatolickimi, bo tam jeszcze najprędzej coś się znajdzie) – tu pewnie hołduje się, założeniu, że to nie jest problem, bo nikt z naszych czytelników nie wie jak jest. Stąd pisma katolickie jedynie utwierdzają (jeżeli!) w tzw. wierze, a pisma niekatolickie utwierdzają w niepewności. Ktoś, kto przeżywa podstawowy dylemat: jest Bóg czy też może Go nie ma, nie znajdzie żadnych gazet. A i nie dziwię się wcale, że odrzuca go od treści religijnych i kościelnych, które wszak w stosunku do najważniejszego problemu, mają znaczenie najwyżej trzeciorzędne. Istnienie Boga to nie jest kwestia religijna, jest to jeden z poważnych, najpoważniejszy, problem życiowy.
Darmo też człowiek z pytaniem o istnienie Boga, pójdzie do kościoła. Tam zupełnie inne kwestie są na pierwszym planie, nierzadko ważne – „W najbliższym tygodniu do sprzątania wyznaczone są panie Kowalska i Piasecka z Kolonii Marysin” albo „W piątek po mszy wieczornej nauka dla rodziców chrzestnych”.
Co radzić zatem nieszczęsnym wątpiącym? Czyli co drugiemu z nas? Do lasu! Nad jezioro! Nad rzeczkę! Posłuchać, popatrzeć, powdychać! Podziwiać, zapatrzeć się, do grubego dębu przytulić, po wertepach pobrykać! Wejść w dialog z całym kosmosem, niech on odpowie.

Itinerarium , , , , , , , , ,