PIANA W OBFITOŚCI

27 czerwca 2005

W najbliższym czasie coraz więcej czasu w mediach i na ulicach zajmować będą politycy. Już widzimy wysyp gęb na bilboardach i afiszach. Słowotoki płyną z rosnącym natężeniem. Jakże piękny czas mieliśmy trzy miesiące temu, kiedy politycy milczeli (i świat nie miał zamiaru się zawalać!).

Nawet średnio doświadczony (na morzu) rybak i wędkarz (na jeziorze) wie, że od czasu do czasu zderzenie prądów wywołuje zjawisko piany. Przez pewien czas zdaje się, że piana to istota morza czy jeziora. Puszy się kipi, skwierczy i nadyma. Wystarczy jednak kilka godzin, by piana opadła i zginęła bez śladu w morskiej czy jeziornej głębi. Jak łowi się ryby w czasie bicia piany? Zarzuca się wędkę poza pianę.

Pamiętaj, że głębia życia rozpościera się poza powierzchowną pianą, toczoną przez głośnych i napastliwych.

Itinerarium , , , , , , ,

KUBEK ŚWIEŻEJ WODY

26 czerwca 2005

Kto kocha bardziej ojca i matkę.
I ten kto kocha bardziej syna i córkę.
Jeszcze ten, kto nie bierze swego krzyża.
Także i ten kto chce znaleźć swoje życie.
Każdy z nich popełnia błąd i gubi to, co najważniejsze.

Ale wygrywa ten, kto podaje kubek wody. Świeżej wody.
I wygrywa ten, kto ludzi traktuje jak należy (proroka jak proroka i sprawiedliwego jak sprawiedliwego).

Więc nie przyjmuj życia jak leci. Ważne są twoje wybory. To, co najważniejsze na świecie dzieje się w tobie, nigdy poza tobą. Centrum świata jest tak naprawdę w twojej głowie i w twoim sercu. Tu znajdziesz potwierdzenie prawd, o których mowa dziś w Ewangelii. Jesteś wiarą, nadzieją i miłością. Ewangelią. Jak to poczujesz, wygrywasz.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

KAWA SIĘ WSĄCZA

25 czerwca 2005

Mówi się, że dziś wielu ludzi odczuwa duży głód duchowy. Stąd peregrynacje do kultów wschodnich czy południowych, poszukiwanie w jakichś innowacjach i sektach, run na to, co stare, patynowe i najlepiej zakurzone. Same w sobie te dziwactwa jeszcze nie są szalenie szkodliwe. Założenie jednak – tego jestem pewien – jest wysoce i głęboko błędne. Błędne, ponieważ duchowość nie jest funkcją geografii (wschód jest równie powierzchowny/głęboki co zachód) ani ekscentryki (jak się kto uczesze, w co się ubierze) ani nawet specjalistycznego odżywiania się ( o chlebie i wodzie czy o kawiorze i krewetkach).

Duchowość rodzi się, rozwija i owocuje, pomiędzy filiżankami, snem, rozmową, klepaniem po klawiaturze i spacerem. Właściwie jest to sposób picia kawy, zasypiania, rozmawiania i spacerowania. Sposób – czynienia tego wszystkiego – zgodnie z najgłębszą naturą tych czynności. Bez jakiegokolwiek teatralizowania i celebrowania. A zwykle, tak to jest, że się napinamy i przy wykonywaniu tych czynności realizujemy jakieś role (zależy z kim, gdzie i jaką kawę pijemy) i jeszcze podglądamy, jak nam to wyszło… To sprawia, że w gruncie rzeczy gramy od świtu do nocy i jeszcze na wewnętrznym „podglądzie” obserwujemy zapis wykonywanych ról. Tymczasem jak pijemy kawę, to ją pijmy, cali w kawie, od dna po brzeżek filiżanki, w każdej strunie kofeiny (bo kawa to system strun!), wchłaniając jej rzęsistość, gorąco i aromat, aż nie będzie wiadomo czy to ty pijesz kawę czy kawa się w ciebie bezszelestnie wsącza, gdzie granice pomiędzy podmiotem, który coś wykonuje a czynnością, która jest wykonywana, staną się nieistotne. Tym właśnie jest duchowość.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

TOP 10

24 czerwca 2005

Co tam na listach przebojów? Nie zaglądam na nie, bo zdaje się, że od czasu „Brothers In Arms” nie nagrano chyba niczego porywającego. Mam jednak swoją wakacyjną „Top 10”. Są na niej ulubione dźwięki, które słyszę i które polecam.

Na pierwszym miejscu zdecydowanie jest aria pod tytułem „Passer Domesticus” (swoją drogą, ciekawe, dlaczego wróble mają coś wspólnego ze słowem – paser…). Słyszę ją co rano w wykonaniu małej wróblej familii gnieżdżącej się w okolicach kościoła. Moje wróble raczą od rana po wczesny wieczór każde ucho ariami świergotliwymi, ostatnio w wersji chóralnej z wróblętami.

Drugie miejsce zajmuje pokaźne plemię gołębi z hitem „Columba”. Moje gołębie gniazdują (na szczęście) na ratuszu i przyległych doń budynkach miejskich, ale chętnie tańczą na dziedzińcu kościelnym, wyśpiewując – raczej w tonacjach tenorowych – ziarniste opowieści o lecie. Czasem zdaje się, że nucą sekwencję „Przyjdź Duchu Święty”. Ale to raczej z powodu bliskości świętoduskiego kościółka.

Trzecie miejsce zajmuje zespół Wieprz z utworem „River”. Muzyka dla miłośników szumów, ale jakże poskładanych i akuratnych.

W „Top 10” zmieści się jeszcze duet bażantów ze swoim nieustannym „go go go”, co w wolnym tłumaczeniu można oddać jako „moje, moje, moje”. Na pewno też nie do pogardzenia jest też możliwy do usłyszenia w pobliżu Lublina utwór zespołu Bociany pod tytułem „Klekot”.

I tak dalej. Po co ja to piszę? Życie to muzyka. Od rana do wieczora. I dlatego nie możesz fałszować!

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

USTA – USTA I EWANGELIA ŻYCIA

23 czerwca 2005

Słyszycie czasem o burzliwych protestach w obronie życia? Demonstracje, pikiety, listy i apele. Ma to sens. Życia należy bronić i chronić je trzeba na różne sposoby.

Jedną rzecz zaniedbujemy. A wiem, jak bardzo potrzebna jest, aby skutecznie walczyć w obronie życia. Kurs pierwszej pomocy. Jak otwierać zemdlonemu usta, czy bić go (i jak!), by odzyskał przytomność, jak sztuczne oddychanie zrobić, jak nie złamać na szczęt nadłamanej ręki czy nogi. To trzeba wiedzieć i umieć. Wiem, jak bardzo to jest potrzebne. Możecie sobie wyobrazić kogoś, kto głośno nawołuje do obrony życia, a nie umie udzielić pierwszej pomocy? Wszak po owocach będzie wiadomo, kto jest kim. I tak wierność papieskiej (Jana Paweł II) Ewangelii życia wymaga zwykłych umiejętności odratowania kogoś. Taka umiejętność może więcej dać niż najgłośniejsza pikieta.

Itinerarium , , , , , , , , ,

DZWONECZKI

22 czerwca 2005

Jeden z dyrektorów poważnej firmy ma cztery panie wicedyrektor. Spotykają się na naradach i ustaleniach. Gdy powstaje problem i potrzebna jest dyskusja, panie zabierają głos często i to zwykle naraz. Co się dzieje kiedy w tej małej wieży Babel nie sposób już niczego zrozumieć? Dyrektor bierze dzwonek stojący na biurku i dzwoni przez kilka sekund. Panie cichną i można sporne kwestie nadal spokojnie wyjaśniać.

Proszę nie myśleć, że poszukuję skutecznego sposobu na mówiące jednocześnie panie. Nie. Panowie niech nie czekają, że podam im adres do hurtowni dzwonków. Nie. W całej historii ciekawostką jest to, że dzwonek dyrektorowi zakupiły panie wice i one zaproponowały dzwonienie jako formułę hamowania nadmiernych emocji.

Znacie ludzi, z którymi nie możecie się porozumieć i dogadać? Każdy z nas ma takich wokół. Często przekreślamy ich i stajemy się wrogami. Błąd! Zamiast budować ścianę niechęci warto poszukać dzwoneczka. Zawsze można się dogadać. Nawet jeżeli puszczają emocje.

Itinerarium , , , , , , , ,

ZNIKAJĄCY JAN PAWEŁ II ?

21 czerwca 2005

Zauważyliście bardzo rozbudowane, ciekawe i wszechstronne serwisy papieskie, na najpopularniejszych polskich portalach Internetowych? Znaleźć można było na nich zarówno nauczanie Jana Pawła II, słowa do Polaków, komentarze i relacje z pamiętnych dni kwietniowych. Nie ma już tych serwisów. Pod koniec ubiegłego tygodnia bodaj pierwszy „zdjął” papieża Onet (przy okazji zmieniając layout – czyli układ pierwszej strony). Nie ma już papieża na Wirtualnej Polsce ani na Interii. Ostał się – co zrozumiałe – na Katolickiej Agencji Informacyjnej i innych religijnych czy katolickich witrynach. Ostał się (jeszcze?) na bliskich mi stronach www.radio.lublin.pl i oczywiście na najbliższych www.duch.lublin.pl. Nie robię tragedii z faktu zaniku serwisów poświęconych Janowi Pawłowi II. Pewnie tak jest, że czas na wszechobecność tematyki papieskiej minął. A może – i tu jest kwestia – redaktorzy wirtualnych informatorów zaobserwowali (zbadam to!) malejącą ilość tzw. wejść w owe serwisy? Nie likwidowaliby wszak popularnych okienek – wiadomo ilość internautów odbija się na chęci reklamowania przez klientów.
W optymistycznej interpretacji można przyjąć, że wreszcie Polacy (w sieci) przestali podczytywać ciekawostki papieskie i zaczęli żyć jak papież. Tak? Bardziej realne wyjaśnienie każe przypuszczać, że następuje korekta zainteresowań. Ale to może każdy z nas sprawdzić sam przecież – zabraliśmy się za życie według myśli Jana Pawła II? Czy też strumień uwagi powędrował gdzie indziej?
Pewnie daleko nam wszystkim do Katarzyna Kolendy – Zaleskiej, która czyta z koleżanką przy kawie VERITATIS SPLENDOR (encyklika Jana Pawła II). Bez wątpienia jednak Jan Paweł II jest jeszcze do odczytania, wyczytania, do zrozumienia i do zrobienia. Trudna droga, już nie wymagająca zrywu ale codziennej konsekwencji.
Jeśli nawet nie czytamy papieża (lub o nim), to w coś tam klikamy w Internecie. W co? To, w co klikamy, jest naszym światłem na drodze życia, podsuwa motywy i inspiracje. Taki mały Internetowy rachunek sumienia może pozwoli nam zrozumieć jakie światło życia wybieramy i jaki mamy projekt na życie. To jedyne nasze życie.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

I PO WIOŚNIE

20 czerwca 2005

Słoneczko wstało dziś o czwartej czternaście. Położy się pięknie spać dopiero minutę po dwudziestej pierwszej. Szesnaście godzin i czterdzieści siedem minut cudownej pracy. Kończy się wiosna i dziś jest najdłuższy bodaj dzień w roku. Zaraz wyskoczy lato, dni jeden po drugim coraz krótsze, i tak aż do końca grudnia.

Nie zmieniłem Itinerarium na wersję astronomiczną, nie. Piszę tylko dlatego o tych szaleństwach na nieboskłonie, bo bardzo pozwalają przyswajać przesłania ewangeliczne. Czytam dziś: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni.” I dalej o zaburzeniach wizualnych, gdy lepiej się dostrzega źdźbło (vel drzazgę) w oku sąsiada niż belkę (na przykład taką o średnicy 25 cm) we własnym ślicznym oczku.

Trzeba się napatrzeć na wschody słońca o czwartej z groszami i zachody po dziewiątej, aby odłożyć chęć sądzenia, etykietowania i porównywania się z innymi. Piękno lasu czy jeziora pozwala nam w końcu zapomnieć o sobie i nieustannej grze w „lepiej – gorzej” (w stosunku do innych). Grubaśne dęby nie boczą się na smukłe brzozy. Robią swoje. Sójkom do głowy nie przyjdzie źle świergotać o głośnych dzięciołach.

Nie porównuj się z innymi, czy już są przed tobą czy nadal parę kroków za tobą. Podziwiaj wschody i zachody słońca. I pozwól sercu pracować jak słońce na niebie, równym blaskiem ozłacając każdego, co obok, przed czy za tobą, idzie.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

BÓG WE FRYZURZE

19 czerwca 2005

kazanie na niedzielę 19 czerwca AD 2005

Życie straszy cię na wiele sposobów. Że się rozchorujesz, że będzie gorzej, że nie dasz rady, że oberwiesz. I życie i ludzie niosą trwogę.

Zapominasz, że nawet rozświergotane wróble są w ręku Boga. Że tylko On zna ilość twoich włosów na głowie. One są – przez Niego – wszystkie policzone! Po co Bogu ta statystyka? Kiedy ty sam mówisz: „O, znowu mi jeden włos wypadł… A może to nie mój?”

Nie bój się. Ani życia ani ludzi. Tylko nie wypadnij z ręki Boga. Jego błogosławieństwo spoczywa nawet nad każdym twoim włosem.

Itinerarium , , , , , ,

LILIE MÓWIĄ KAZANIE

18 czerwca 2005

Lilie na polach i te wodne! Jak cudownie ustrojone, kolorowe i pachnące! I mają to wszystko za darmo.

Ptaki, które nie kłopoczą się o siew, żniwo i spichlerze! Jakie radosne i dźwięczne, już odchowały pisklęta.

I cud najdłuższych dni w roku.

A my się martwimy – o życie, o to, co będziemy jeść, pić, gdzie mieszkać i w czym chodzić. Nie szkoda życia? Wciągnij rześkie powietrze, zaurocz się porankiem czy chłodem wieczoru. Masz w sobie trochę liliowego uroku i ptasiej beztroski. Więcej mieć! Więcej mieć! – wołają slogany reklam. A Ewangelia podpowiada – tak jak ta dziś Mt 6,24-34) – więcej pachnieć i wznosić się w beztroskim locie.

Itinerarium , , , , , , , , , ,