BARDZO DOBRZE ZE ZŁEM

kazanie na niedzielę 17 lipca 2005

Ewangelia, którą dziś bierzemy do kazania, spokojnie mówi o złu. Że jest i że owocuje. Kwitnie i tryumfuje. Zło ma się dobrze, powiedzmy nawet bardzo dobrze.

Gorliwi zakrzykną: To źle, że ze złem jest tak dobrze. A dobro?

Ta sama Ewangelia mówi, że dobro jest maleńkie, liche jak krztyna ziarna gorczycy, albo nieśmiały zaczyn w wielkim bochnie chleba.

Nie przejmuj się tak bardzo krzykliwą strategią zła. Czy to takie ważne?
Czy nie ważniejsze jest to, że jest Bóg? I że jesteś ty?

Itinerarium , , , , , , ,

DREPTANIE ZŁUDNE

Często bywa tak, że mamy poczucie, że brakuje nam do osiągnięcia czegoś ważnego – szczęścia, dobrobytu, sukcesu, miłości, powodzenia – tylko jednego kroku. Mówimy sobie, że tylko ten jeden mały krok. Tylko jeszcze ten malutki kroczek, a już będę… szczęśliwy, zwyciężę, będę bogaty…

To jest jedna z najwredniejszych pułapek! Jeśli tak myślisz o swoim życiu, nigdy nie będziesz ani szczęśliwy, ani bogaty, ani zanurzony w miłości. Nigdy! Czemu? Bo okaże się, że zawsze pozostanie ci jeszcze jakiś mały, malutki, kroczek! Za każdym małym krokiem czai się milion innych małych kroczków, które dopadną cię zaraz i nakażą dalsze dreptanie. I tak podrepcesz do trumny, wiecznie przeświadczony, że byłeś już o krok…

Jeśli dziś nie jesteś wystarczająco szczęśliwy, wystarczająco bogaty i zakochany, biedny bracie, biedna siostro, nigdy to na ciebie nie przyjdzie.

Itinerarium , , , , , , , ,

DAJ SIĘ UCHWYCIĆ

Zachwyt. Rozszarpane po deszczu słońce chyłkające za horyzont. Oczy, które nie znają jeszcze troski. Ziele dziurawca nabrzmiałe dobroczynnym owocem. Rozleniwione łabędzie na jeziorze. Cokolwiek.
Zachwyt. Pozwól, by cię coś chwyciło. Coś co piękne. Niech cię pochwyci. Ogarnie. Napełni. Piękno – jak orzeczono nadzwyczaj słusznie – jest po to by za-chwycało. By chwytało. I kształtowało na swój wzór.
Zachwyt. Nie bądź widzem i nawet bacznym obserwatorem. Bądź uczestnikiem. Pozwól się chwycić i zielu dziurawca i słonecznym tańcom i łabędzim snom przy księżycu.
Zachwyt. Tyle Bożych zaproszeń do tajemnicy życia.

Itinerarium , , , , , , , ,

TWOJA DROGA

Ufaj swoim myślom i przeczuciom. Opinia publiczna jest pożyteczna dla nieuków i mało inteligentnych karierowiczów. Przyzwoici ludzie kierują się przebłyskami własnej inteligencji i mierzą rzeczy i zdarzenia walorem swojego doświadczenia. Masz rozum oświecony łaską. Każda komunia, modlitwa nieobłudna, chwila z oczyma wpatrzonymi w świętą księgę, nastraja cię na realny odbiór ludzi i zjawisk. Nie daj sobie narzucić ocen z rankingów i ankiet. Okazuje się, że rację mają ci, których stać na wolność myślenia i odczucia. A że przypną ci etykietę radykała lub snoba, to już cena własnej drogi nie szerokiego gościńca. Poprawnie myślą i działają tylko cienie historii. Zasiew nowego świata niosą ludzie posłuszni swojemu sercu i wyobraźni.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

ŻYCIA GŁOS

Jest życie nieustanną pieśnią, może najbardziej wyraźną w ciszy i samotności. Raz cudowne głosy o poranku, raz cichnące odgłosy wieczoru, kiedy indziej głośny śmiech, jazgot jaskółek droczących się o miejsce na linii (wysokiego napięcia). Szum sznurów aut mknących rankiem i wieczorem. Karetka na sygnale. Miotły sprzątaczek bladym świtem śmigające po chodnikach. Eliaszowy szmer łagodnych powiewów. Symphonia Vitae.
A najważniejsze chyba brzmi wtedy, gdy ktoś nie dopowiada, szuka metafory, przerywa w pół frazy. Gdy tylko gwiazda świeci zadyszana wirowaniem kosmicznym. Gdy Bóg milczy, bo za dużo już słów na świecie i strategia nowa jest potrzebna. Gdy bezszelestnie dłoń przesuwa się po policzkach. A za dłonią sznurek łez.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

ROZPAL INNYCH

Jeśli wiesz, czego naprawdę chcesz, przekonasz do tego innych. Jeśli jesteś pewien, dokąd chcesz iść, zaprosisz na tę drogę także innych. Jeśli wierzysz, rozpalisz światełko w każdym sercu.
Jak dobrze poczuć smak rzeczy, które stają się pod naszymi rękami. Jak skoszone zboże, zwiezione siano, napisana książka i umyte naczynia. Można naprawdę bardzo wiele. Kto liczy na małe porażki, ponosi największe i nawet nie myśli walczyć.
W twojej mocy jest nie tylko szczęście twoje. Od tego, co rozdasz i jak rozpalisz serca innych, zależy zwycięstwo wielu ludzi.
Dziel się bez umiaru, przekonuj innych, zapraszaj na pewną drogę, rozpalaj każdy płomyk w wielki ogień. Życie to misja wspólnego wzrostu.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

TYLE JESZCZE DO ZDOBYCIA

Atrofia życia autentycznego zaczyna się wraz z zanikiem ciekawości świata i ludzi. I nie myślę o zwykłej chęci podróżowania czy pasji imprez z nowymi twarzami. Ale jest ciekawość człowieka, co myśli, czuje, czym żyje i czego pragnie. I tak zresztą słyszymy tylko część melodii ludzkiego losu. Reszty trzeba się domyślać i przeczuwać. A ciekawość świata, to znowu pragnienie żeby ujrzeć konstelacje znanych miejsc choćby w innej perspektywie, wiedzieć, co się kryje za skrajem lasu i rozumieć dlaczego tak a nie inaczej układają się sekwencje zdarzeń. Nie wszystko musi być jak jest, sama wyobraźnia podpowiada już mnóstwo alternatyw.

Ten człowiek, którego spotkasz i dziwny układ chmur na niebie, to są wyzwania dla wzrostu i wznoszenia życia na coraz wyższy poziom. I nowy dzień po to masz, by zaznać życia głębiej i inaczej.

Itinerarium , , , , , , , , ,

POSIEW W TWOIM OGRODZIE

Zawsze twoje życie jest polem wzrostu i owocowania jakiegoś słowa. Życie jest miejscem dialogu ze słowami, które zasiewają rodzice, rodzeństwo, nauczyciele, księża, przyjaciele, mędrcy, głupcy, poeci, niestety politycy, twórcy przebojów i reklam, najpiękniejsze i najbardziej ukochane osoby, wizjonerzy i cała sfora gadatliwych błaznów (akurat taki ich fach). Tylu chętnych do siewu w twoim ogrodzie, że nawet nie ma z kim pogadać. Jak nie będziesz uważał i natychmiast plewił, wyrośnie ci galimatias chwastów, pasożytów i wszelkiego badziewia.
Oto siewca wyszedł siać. Ty usiadłeś cicho, otworzyłeś serce, umysł, duszę i ciało. Pozwoliłeś niebu zagościć w swoim ogrodzie. I wyrósł wybujały kwiat miłości, z kiściami soczystych owoców, stokrotny plon.

Itinerarium , , , , , , , , ,

ZŁY CZAS DLA ZAMACHÓW?

Strasznie nie lubimy, gdy w czasie kanikuły, podczas urlopów, wakacji i przed weekendem, spadają na nas hiobowe wieści, jak ta z zamachami w Londynie. Nie ten sezon – wyczułem to w reakcjach wielu ludzi na doniesienia z Anglii. Dalej, było też nieco zobojętniałe i niemal pesymistyczne wyliczanie: No tak, Nowy Jork, Madryt, Londyn, a wkrótce…
Być może od czasu do czasu opatrzność, poprzez zdarzenia historii przypomina nam o tym żebyśmy pamiętali o nędzarzach z Tanzanii, o umierających z głodu dzieciach w Somalii i Etiopii, o Czeczenach, Inguszach i Dagach, nękanych przez wojska rosyjskie, wreszcie o tych niewinnych, którzy zginęli w londyńskim metrze i tamtejszych autobusach. Ta pamięć jest bardzo ważna. Żywa pamięć przypomina, że mamy coś do zrobienia i możemy to zrobić. Oczywiście, mamy poukładane lato – terminy wyjazdów, rezerwacje kempingów i lotów, plany na weekendy. Mamy poukładane życie, z aspiracjami i planami. I myśl o krwawiących ofiarach w Londynie czy dzieciach przymierających głodem gdzieś koło Azozy, jest zupełnie z innej bajki. Co możesz zrobić?
Odpowiedź daje solidarność, to, co jest dumą moją, naszą. Solidarność to żywa i inspirująca moc, która nie zostawia ludzi doświadczonych jakimkolwiek dramatem samym sobie. Po dwudziestu pięciu latach od zrywu robotników Lublina, Świdnika, potem Gdańska i Śląska, całej Polski, mamy w wianie depozyt solidarności. I tylko trzeba się przebudzić do DZIEŁA SOLIDARNOŚCI. Któż bardziej jest Chrystusem, niźli ten, kto w solidarności, biegnie do siostry czy brata, dźwigając go, karmiąc czy pocieszając?

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

OBYŚMY ZDĄŻYLI

Kiedy otwierałem wczoraj wiadomości na Onecie, klikając w newsy z Londynu, obok informacji o zamachach w metrze i autobusach, pojawiał się baner zapraszający na filmowy hit „Wojna światów”. Pomyślałem, że genialnie w Onecie zestawiają kino z rzeczywistością. Ale też i tytuł filmu może stanowić trafny komentarz do dramatycznych zdarzeń w Londynie.
Jeszcze raz potwierdza się fakt, że siły zła są zorganizowane i działają skutecznie. Rozleniwiony i zestarzały Zachód płaci cenę za głupotę i krótkowzroczność. Oczywiście, że można się cieszyć, iż bomby nie wybuchają „u nas”. U nas czyli gdzie? Niestety, prawda jest taka, że bomby wybuchają u nas. W naszym świecie. Londyn, to w procentach bardzo polskie miasto, każdy z nas ma tam kilku znajomych przynajmniej. W dwie godziny znajdziemy się tam bez problemu. Stąd, nie ma wątpliwości, że to u nas wybuchają bomby, tylko ich odłamki nie dosięgły jeszcze nas, akurat tutaj, nad Wisłą. Naturalną reakcja na zagrożenie, jest szybkie zorganizowanie się ludzi świadomych niebezpieczeństw i skuteczne przeciwdziałanie. Punktem wyjścia jest jednak przekonanie, że to nasz problem. Chora cywilizacja, pławiąca się w uciechach (jakkolwiek by nie nazwać Europy i Ameryki, ogłupianych wciąż przez polityków), musi się przebudzić i określić realne priorytety. A dalej poszukać wizji przyszłości, zapewniającej nie tylko egoistyczne bezpieczeństwo dla jakiegoś kraju, ale także korzystanie z dobra rozwoju i osiągnięć przez możliwie wszystkich.
Znów przypomnę, za Janem Pawłem II, że potrzeba przebudowy naszej cywilizacji w duchu miłości, z wielkim naciskiem na zajęcie się człowiekiem. Dużo pracy przed nami, obyśmy zdążyli.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,