ZWYCIĘSTWO ŚWIATŁA

24 grudnia 2005

Poranek dzisiejszy oznajmił na nieboskłonie przesilenie, odrobinę zaczęło przybywać dnia, z dnia na dzień będzie go coraz więcej, noc ustępuje dniowi, ciemność światłu, mrok jasności i cień blaskowi.
Zachariasz prorokuje o Wschodzącym z wysoka Słońcu, które nas nawiedzi, zajaśnieje tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, a nasze kroki skieruje na drogę pokoju. Tak czytamy rano. A wieczorem przeczytamy o pasterzach, których pod Betlejem „chwała Pańska zewsząd oświeciła” (tak, że bardzo się przestraszyli). W tym samym czasie do Betlejem dociera karawana Mędrców, a oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Za kilka dni, gdy Józef z Marią przyniosą dziecko do świątyni w Jerozolimie, starzec Symeon, zakrzyknie, że widzi światło na oświecenie pogan i chwałę Izraela.
Dotarliśmy do dnia zwycięstwa. Potwierdza to słońce nad nami. I światło w sercach. Masz wszystko, żeby zwyciężyć. Masz wszystko, żeby wszystko zwyciężyć.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

RADOŚĆ ROZPRZESTRZENIONA

23 grudnia 2005

Sąsiedzi i krewni cieszyli się razem z nią. Z Elżbietą. Z powodu Bożej bliskości, która objawiła się w dziecku. Fala radości, Bożej radości, Jego narodzenia się pośród nas, rozlewa się już od Ain-Karim, rodzimego gniazda Elżbiety i Zachariasza. Za chwilę tą radością wykrzyknie sam Zachariasz w Benedictus, a potem zwiastowanie radości wielkiej, narodził się wam Zbawiciel.
Ciesz się, mnóż tę radość, biegnij do sąsiadów, do najbliższych krewnych, dzwoń, oto są dni radości, którą możemy odmienić znudzone oblicze świata.

Itinerarium , , , , , , , , ,

OGNISTA RADOŚĆ BOGA

22 grudnia 2005

Raduję się, bo wejrzał na mnie sam Bóg! Uczynił mi wielkie rzeczy! Magnificat opromienia liturgię dzisiejszego dnia, hymn Maryi.
Podejrzewam, że Maria śpiewała radośnie co jej ślina na język przyniosła, bo i wielkiego ładu i składu w tej pieśni nie ma. Ale czy nie zdarzyło się nam nucić z radości jakieś niekoniecznie składne piosnki?
Powód radości jest prosty. Bóg wejrzał na mnie. Bóg dotknął mojego życia. To już nie jest życie tylko moje. To życie Boga we mnie. Bóg jest w moim życiu. Bóg jest częścią mojego życia. Co więcej, Maria wyśpiewuje te słowa po doświadczeniu spotkania z Elżbietą. Właściwie Elżbieta objawia Marii zamieszkującego w niej Boga, w postaci dziecka w łonie. Trzy miesiące, jak zapisał to święty Łukasz, trwają te radosne dni, odwiedziny Matki Boga w domu Elżbiety.
Kiedy tylko doszukasz się zamieszkującego w tobie Boga, wybuchniesz taką samą radością. Możesz śpiewać, możesz pić słodkie wino, spraszać gości by wypromieniować swoją radość, tańczyć i pląsać, ustroić kwiatami pokój.
Drzemie w każdym z nas potężny ładunek radości. Kiedy tylko odkryjemy i pozwolimy działać niesamowitości Boga w naszym życiu. Jesteśmy ukrytym jeszcze wulkanem radości. Może gejzery radości trysną dziś. Taki piękny, magnificatowy dzień, dał nam Bóg. Tryśnij radością, taką jaką nosisz w sobie od dawna, opromień każdego, kto stanie przed Tobą. Radość jest ogniem samego Boga.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

CAŁA RADOŚĆ

21 grudnia 2005

Cicho! Ukochany mój!
Oto on! Oto nadchodzi!

Tymi miłosnymi słowami, nacechowanymi ogromnym ładunkiem emocji, podekscytowaniem, namacalnym niemal pragnieniem drugiej osoby, Kościół wyraża swoje oczekiwanie na Chrystusa i spotkanie z Nim. Napięcie jakie towarzyszy spotkaniom kochanków, oczekującym na uściski i objęcia, eksplozję ich namiętności i całej energii rozkochanych w sobie osób, znajdziemy w dalszych wersetach Pieśni nad Pieśniami. Podobny klimat przebija z opisu spotkania dwóch początkujących matek, Elżbiety i Maryi.
W obydwu przypadkach nie ma żadnych wymuszonych gestów, słów czy reakcji. Jest naturalny wybuch radości i czułości. Spełniają się ich głębokie pragnienia. Człowiek nie może żyć tylko obietnicami. Potrzebujemy spełnienia, doznania, aktu. Dlatego tak ważne jest to, na jakim poziomie istnienia rozgrywa się nasze oczekiwanie na Chrystusa. I czy w imię spełnienia gotowiśmy porzucić wszystko inne. Bóg nie posyła Swojego Syna na „trochę”, On posyła Go na zawsze i nieodwracalnie. Stąd w naszej postawie musi być pewna, właściwa randze zdarzenia, postawa serca. On na całość, ty na całość. Nie ma radości, póki nie ma całości. Dlatego być może tak często rozmijasz się z pięknem Bożego narodzenia.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

BLISKO BOŻEGO NARODZENIA

20 grudnia 2005

Ewangelia, od wczorajszej perykopy z poczęciem św. Jana Chrzciciela, w błyskawicznym tempie, przytłacza niemal skumulowaną sekwencją zdarzeń. Wczoraj poczęcie Jana, dziś paralelne (tzn. niezwykłe i cudowne) Jezusa, potem spotkanie z Elżbietą (Nawiedzenie), Magnificat, narodzenie Jana, i poranny Benedictus w Wigilię Bożego Narodzenia. W skondensowanej formule biegniemy za tekstami św. Łukasza wprost do Betlejem, aby – zresztą jak co roku – zapytać jak odnieść to wszystko do naszego życia? Bo tamto to już historia, odcinek z serii „Ale to już było”. Postawimy choinkę, zjemy Wigilię, polecimy na Pasterkę, będą życzenia, kolędy. Przypominanie zdarzeń, minionych, bardzo dawnych. To oczywiście miłe, zwłaszcza, że zdarzenia te tchną niesamowitością no i mają happy end. Coś tam się w historii pięknego zdarzyło, wierzę w to (a nawet wiem), wspominam i …
I nic więcej. Naprawdę nic więcej? Czy są jakieś konsekwencje tamtych wydarzeń dla twojego życia? Bo już nie zobaczysz Tamtej Gwiazdy (co powiodła Mędrców), nie pobiegniesz z pasterzami (choć w kolędach wciąż o tym – „A my do Betlejem…”), nie wejdziesz do szopy (której prawdopodobnie nie ma gdziekolwiek indziej poza kolędą) i nie zdziwisz się, że to tylko dziecko. Popatrz, nigdy chyba w historii nie wydarzyło się tak niewiele (jedno dziecko), aby zmieniło się tak wiele!
Tamte wydarzenia przepełnione są miłością, choć praktycznie ani słowa o niej. Miłością, której źródłem jest Bóg i na którą odpowiadają bohaterowie Bożego Narodzenia. Przyjęta miłość odmienia ich życie i otwiera perspektywę sensu oraz nieskończoności w myśleniu, odczuwaniu i wizji. Tylko w świetle tej samej miłości Boga („Moja miłość nie odstąpi od ciebie, choćby góry odstąpiły”), w jej cieple, żarze, blasku i promieniowaniu może się zrodzić twoje nowe życie. I twoja miłość, dzięki której Boże Narodzenie będzie twoim życiorysem.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

ANIOŁ PISZE ESEMESA

19 grudnia 2005

Pan Bóg nie przestał działać w historii, także tej, która jest naszym udziałem. Tak jak wpisał się w dzieje rodziny Samsona i Zachariasza, bohaterów dzisiejszego Słowa. Być może oczekujemy Jego działania na sposób bardziej czytelny i jednoznaczny. A tu tylko niespodziewanie rodzące się dzieci, wierność prawom i modlitwie, ludzka ufność w trudnych sprawach. Jednak Bóg nie skrywa się – na sposób zabawy w chowanego – przed nami, zmuszając nas do jakiejś szczególnej pogoni za Jego znikającą obecnością. Czytanie Bożej woli w historii naszych indywidualnych i wspólnych życiorysów, to kwestia wrażliwości i otwarcia na subtelność Jego działania. Ta subtelność to nie wybieg ze strony Boga, ale Jego, istotna, metoda oddziaływania, tak aby nie naruszyć naszej wolności.
Autorzy historii, które dziś czytamy, oddali Bożą obecność i działanie przy pomocy obrazu aniołów. Dziś anioły buszują po Internecie, posługują się kciukiem nawykłym do wystukiwania esemesów, prowadzą szybkie auta, noszą szelki maklerów i biegle śmigają angielskim. To tylko od ciebie zależy na ile nastąpi konwergencja pomiędzy twoim umysłem, sercem a toczącą się obok historią. Bóg przenika sale wykładowe, wnętrza trolejbusów, przestrzeń wirtualną i tłumne promenady naszych miast.
Ta historia, z wewnętrznym głosem objawienia Bożego, przetacza się dziś także przed twoimi oczyma. Odpowiedź, Bożą odpowiedź, znajdziesz w głosach ludzi, zdarzeniach (im bardziej powszednie, tym prawdopodobna jest ich niezwykłość) i spotkaniach, które dziś przed tobą. Żyjesz w świętym czasie, twoja przygoda życia wiecznego rozpoczyna się w realiach codzienności. W grudniu dwa tysiące piątego roku, w jak zwykle kiepski (po ludzku) poniedziałek.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , ,

DOM DLA BOGA

18 grudnia 2005

kazanie na IV niedzielę Adwentu
18 grudnia AD 2005

Bóg znalazł dom w Maryi. W nastolatce, która odważyła się wejść w dialog z przystojnym aniołem. Znalazł dom w jej roześmianej duszy i młodym ciele.
Bóg nadal szuka domu dla Siebie. W twojej rozedrganej duszy, w twoim ciele, młodym czy zmarszczonym.
Bądź domem Boga. Już dziś.

Itinerarium , , , , , ,

SZPALER SZLACHETNIE PRZEGRANYCH?

17 grudnia 2005

Adwent jest czasem, gdy chrześcijanie powinni obudzić w swoich sercach nadzieję na to, że z Bożą pomocą, mogą odnowić świat – powiedział Benedykt XVI podczas modlitwy Anioł Pański w pierwszą adwentową niedzielę w Watykanie. Właśnie wchodzimy w okres finałowy Adwentu, niejako finiszujemy. Daje temu wyraz liturgia, wchodząc w okres tzw. Wielkich Antyfon (więcej dziś o tym w Aktualnościach na www.duch.lublin.pl), który potrwa do 24 grudnia. Słońce drgnęło o jedną minutę, zajdzie już o 15:24, wschodząc jednak nadal coraz później, w tym roku przywracając przyrost rzeczywisty długości dnia dopiero od soboty 24 grudnia. To taki mały sygnał na niebiosach do odnowy.
Dzieje odnowy świata, jako środowiska Bożego, zaczęły się w Noc Betlejemską przed ponad 2000 lat. W sztafecie wiary pora na nasze pokolenie. Świat zestarzał się. Chrześcijanie pozostawiają coraz częściej jego urządzanie ludziom wierzącym w pieniądze, zapomniawszy, że może być on urządzony według myśli Bożej, ostatecznie według miłości. Jakoś pędzimy za naszymi małymi sprawami, podnosząc je do rangi „końca świata”, chowając się w zacisza kościołów i zakrystii. Opuszczamy bezradnie ręce, tworząc w końcu szpaler szlachetnie pokonanych. Przez zły świat i jego moce. Przerzucamy piłeczkę w ręce polityków, zbawców z krain finansjery i sprytu, narzekając potem, że znowu wzrosły ceny gazu i prądu (od 1 stycznia 2006). Tak naprawdę najtrudniej będzie za ten prąd i gaz zapłacić najbiedniejszym, bo bogatsi i tak na tym zarobią.
W sumie Adwent to rozpęd, zdobywanie mocy, którą można odmienić oblicze ziemi. Czy taką moc masz w sobie? I staniesz w szeregu tych, którym zależy jeszcze na zwycięstwie?

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

DOMINO DO POŚWIĘCENIA?

16 grudnia 2005

Ewangelia, wbrew pozorom, to przede wszystkim, dzieło, nie słowo. A jeśli już słowo, to takie, które staje się ciałem. To ją odróżnia od ideologii i czystych teorii.
Kończący się Adwent stawia przed nami wyjątkową szansę przyjrzenia się życiu i zmodyfikowaniu go wedle Ewangelii, tak by jak najbardziej Ewangelię przypominało. Ojciec dał mi do wykonania dzieła, które świadczą o mnie. Idąc za światłem tego słowa Jezusa inaczej spojrzeć trzeba na istotę chrześcijaństwa. Stąd uprawnione jest przekonanie, że liczba chrześcijan winna być mierzona ilością dzieł, nie deklaracji czy aktów chrztu.
Oprócz dzieł naszego życia, staje też przed nami pytanie o życie jako dzieło. Największym bodajże grzechem chrześcijan, bardzo wielu, jest to, że chcą mieć spokojne życie. Kilka, dobrych samych w sobie, celów, zebranych w jedną wiązkę, którą zwie się życiem: dom, rodzina, dzieci, praca, spokojne, normalne życie, bez niepokojów i wstrząsów. Dostatek, do którego skłaniamy także, na zasadzie partnerstwa samego Boga. Niech i On pobłogosławi to nasze małe szczęście.
Tymczasem w Ewangelii nie znajdziemy takiego ideału, ba ona nawet zagraża takiej „poświęconej” idylli. Łączy nasze życie z życiem innych, wsiewa niepokój o sens starań przy budowaniu życiowego status quo (nie masz w pełni prawa do swojego szczęścia, jeżeli gdzieś obok są ludzie nieszczęśliwi), każe patrzeć na życie jako dzieło sprzężone z dziełem Królestwa Bożego (cywilizacji miłości). Jest nieustannym wyrzutem, wezwaniem, aby swoje dzieła życiowe konfrontować z bólem i rozpaczą świata i by swoje życie czynić dziełem według myśli Bożej.
Perspektywa spokojnego życia zawiera tyle możliwych do wyobrażenia konkretów: dom (jedno lub dwupiętrowy), praca (na jakimś przyzwoitym standardzie), rodzina (jedno, dwoje dzieci). Perspektywa życia jako dzieła, wymaga wyjścia od Ewangelii, dostrzeżenia Bożych horyzontów. Od tych horyzontów wychodząc, możesz pytać o konkretne formy spełnienia swojego życia. Kiedy Ewangelia jest punktem wyjściowym dla projektu życia (jako dzieła), może ono przybrać zaskakujące formy, oczywiście nie wyłączając domu, rodziny czy pracy. My jednak mamy tendencję do „uświęcania” własnych projektów Bożą przychylnością. Jakoś to, z Bożą pomocą, urządzimy. Urządzimy to nasze, wykoncypowane przez nas życie. Dzieła, które Ojciec dał mi do wykonania. Są dzieła, które Bóg daje i tobie do wykonania. Zaprasza do dzieł, których finału nawet nie przewidujesz. Bliskość Świąt, które przypomną o wielkim dziele Boga, dokonanym przez Jezusa, stawia pytanie o twoje życie i twoje dzieło. Czy nie spaprałeś dzieła, do którego zaprasza cię Bóg? A może zamiast odkrywania tego Bożego dzieła dla ciebie, podsuwasz Mu domino własnych zachcianek do poświęcenia?

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

GÓRY MOGĄ USTĄPIĆ

15 grudnia 2005

Coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? W pałacach przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach.
Nowość Ewangelii zapowiadała już nietuzinkowa postać Jana Chrzciciela. Był inny, w ubiorze, stylu życia i mowie. Był wysłańcem, który torował drogę. Prawdziwy powiew nowego świata przyszedł wraz z dziełem i nauką Jezusa. Jan był najbliżej misji Jezusa, rozpoczął ją poprzez zapowiedź.
Boje się, że dziś chrześcijanie zlewają się z całą współczesnością, gubiąc swoją tożsamość i upodabniając się przez przyjmowanie standardów nowoczesności do wzorców dominujących (kiepskich) trendów kultury. Nawet, sądzę, wpływ kultury jest tak silny, że właściwie ona deformuje chrześcijaństwo. Przykładem jest choćby poświęcenie kaplicy w obrębie centrum handlowo-rozrywkowego w Katowicach.
Grozi to jednakże każdemu z nas – w imię spokoju, bycia trendy i cool – Ewangelia na okazje wyjątkowe i odświętne. Poza tym, normalne, przeciętne życie współczesnego człowieka. Przesiąkamy aromatem świata, nie zaprawiając go zbawiennym zapachem miłości, objawiającej samego Boga.
Jeśli już jesteś blisko istotnej decyzji, że to Bóg ma być moderatorem twojego życia, że jednak warto zaryzykować nową drogę, przyjmij słowo pełne pociechy:

Góry mogą ustąpić
pagórki mogą się zachwiać
ale miłość moja nie odstąpi od ciebie

Póki choć w jednym sercu tli się pewność Bożej miłości, całą historia powróci do Boga.

Itinerarium , , , , , , , , , ,