PO CO DOBRO

Wiara w dobry świat jest w gruncie rzeczy naiwnością. Przecież wiadomo, że nie może być dobry, bo pogoń za pieniądzem czyni ludzi wrogami. Żeby mieć więcej (rzeczy, ziemi, pieniędzy, ropy naftowej, władzy), trzeba kłamać, zwodzić, bić się, czasem nawet kogoś (albo i wielu) usunąć lub zabić. Ktoś kłamie , grozi, szturcha, uderza i morduje, bo ty masz to, czego on nie ma albo dlatego, że pierwszy chce wziąć to, co mógłbyś zdobyć ty.
Świat nie jest dobry. Ale możesz dobry być ty. Tylko wiedz, że przegrasz, spuchniesz, oberwiesz i miną cię wytrawni zdobywcy laurów. Ale możesz być dobry. Zapłacisz za to. I stracisz.
Dobroć nie zawsze zmienia świat. Na pewno, upodabnia do Boga. Dlatego – tak myślę – bez względu na cenę, warto wybierać i tworzyć dobro. Nie tylko ta chwila, ale cały ten dzień, i może już na stałe.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

OSOBISTY DOWÓD NAWRÓCENIA

kazanie na III niedzielę zwykłą
22 stycznia AD 2006

Kaznodzieje wzywają dziś do nawrócenia, bo i Ewangelia, mówi i Jonasz, że trzeba.

Bogdan jest od ośmiu lat bezdomny. Do końca grudnia pił, ćpał. Czasem coś ukradł. Sprzedał potem. A za kasę pił i ćpał.
Na Sylwestra – po raz pierwszy od czterech lat – wybrał się na normalnego sylwestra, nie na dworcu. Poznał Ewelinę. Zatańczył. Ona się przytuliła. Spojrzeli sobie w oczy. Diabli wiedzą, może było trochę inaczej. Od końca grudnia Bogdan nie pije, goli się prawie codziennie. Wyrobił sobie dowód osobisty. A niedługo idzie studiować na kursie kucharstwo.

Nawracaj się i ty.

Itinerarium , , , , , , , , ,

MINUS DWADZIEŚCIA

Cherlawe ludziki pomstują na mróz i minus dwadzieścia. A prawda jest taka, że „On daje śnieg niby wełnę, a szron jak popiół rozsiewa, od Jego mrozu ścinają się wody”.
Cherlawe ludziki za sześć miesięcy zawyją z powodu spiekoty, że gorąc i plus trzydzieści. A prawda jest taka, że to „On Słońcu namiot wystawił i nic się nie schroni przed jego żarem”.
Bóg sam nas mrozi, przypomina o kalesonach i ciepłych majtkach, czapki wełniane wciska na puste główki, szalikami owija gardła i rękawiczki wsuwa na drętwiejące paluszki. I wymyślił gorącą herbatę na rozruch krwi w żyłach.

 

Itinerarium , , , , , , , ,

JAK DZBANY

Jesteśmy jak dzbany. Naczynia.

Jedni, jak ks. Jan, pozwalają napełnić się słowem. Potem ludzie przychodzą i piją słowa mądre, dobre, piękne i prawdziwe.

Drudzy pozwalają napełnić się żartem, humorem i uśmiechem. Przychodzą ludzie i piją radość, otuchę i nadzieję.

Następni wypełniają się cichym dobrem. Przychodzą ludzie i nabierają siły, odwagi i Boga.

Jesteśmy jak dzbany.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

ŚPIESZMY SIĘ

Śpieszmy się kochać ludzi.
Dla tej jednej strofy, żeby ją napisać, warto było żyć, proszę księdza Jana.
Śpieszmy się kochać ludzi.
Dla tej jednej strofy, żeby ją przeczytać i zrobić, warto żyć.

Itinerarium , , , , ,

RZECZY WAŻNE: FAŁSZYWY DIALOG

Należało się spodziewać, że po wczorajszej zachęcie do dialogu, wyszło w praktyce na to, że owszem ja chcę dialogu, ale… Tak, ta druga strona nie chce! Ja to bym podialogował, a jakże! Ale on! Ale ona! Dlatego też śpieszę z drugą częścią tekstu Jana Pawła II (z 1983 r.).
Zaskakująco trafne zdania: powzięte z góry postanowienie nieustąpienia w niczym oraz taktyczne i zamierzone kłamstwo, które nadużywa ludzkiej mowy, najłatwiej (i słusznie) odnieść można do zachowań polityków, ba nawet gremia te uznają owe narzędzia za jak najbardziej adekwatne, byleby pozwalały realizować ich cele.
Niemniej nasze miejsca pracy, nauki, uczelnie, rodziny, towarzystwa, to przecież również pola doświadczeń dialogu, gdzie testujemy własną siłę i upór a cele osiągane niegodziwie (kłamstwem, obłudną mową) nazywamy zwycięstwami. Tymczasem zwyciężamy nie wtedy, gdy zwyciężamy, ale wtedy, gdy dochodzimy do porozumienia. Mam nadzieję, że idąc śladem wskazówek papieskich, wcześniej zobaczymy belkę we własnych cudnych oczętach niżeli zaczniemy wydłubywać paluchami maleńkie źdźbło w oczodołach bliźnich.

Jan Paweł II: Przeszkody, na które napotyka dialog; dialog fałszywy
Myślę tu o tym, co usztywnia lub uniemożliwia normalny proces dialogu. Zaznaczyłem już, że dialog bywa uniemożliwiony przez powzięte z góry postanowienie nieustąpienia w niczym, przez odmowę słuchania, przez roszczenie sobie prawa do bycia samemu wyłączną miarą sprawiedliwości.
Tym bardziej trzeba tu wspomnieć o taktycznym i zamierzonym kłamstwie, które nadużywa ludzkiej mowy, ucieka się do najbardziej wymyślnych technik propagandowych, w dialogu zastawia pułapki, pobudza agresywność.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

RZECZY WAŻNE: DIALOG

Łudzimy się, jeśli myślimy, że przestrzeń publiczna, tzn. zachowania obserwowane na ekranach TV, w wykonaniu aktorów zawodowych czy aktorów amatorów (politycy, publicyści), pozostają bez wpływu na nasze zachowania. Jeżeli nie znajdziemy jasnej alternatywy dla przekazu obecnego w mediach, zaczniemy kopiować, mniej czy bardziej bezpośrednio to, czego się naoglądamy.
Poniżej przedstawiam – za Janem Pawłem II ( z 1983 r.) – swoistą „konstytucję dialogu” – zaznaczając, że od zaraz należy ją zastosować, jak pisze papież, w odniesieniu do osób. A każdy z nas ma jakieś pola dialogu: w odniesieniu do żon (jakże trudne pole!) i do nieżon (też niełatwe), mężów (prawie bez szans, ale nie załamujmy się!) i niemężów (ciut prościej). Każdy ma wrednego szefa, przynajmniej raz w życiu, nie okiełznaną teściową, rozwydrzone dziecko (jakby nie nasze, no bo skądże by taka wydra z tak genialnych rodziców), nadzwyczaj niewyrozumiałych sąsiadów (przy czym oni też takich mają, myśląc o nas) i dziwnych współpasażerów w życiowych trolejbusach i pociągach.
Jak się do nich odnosić? Cóż, można wzorować się na bohaterach serwisów informacyjnych i seriali. To znaczy: kopać, kłamać, nie dotrzymywać słowa, zwodzić, pleść co chwilę co innego, robić podjazdy, montować koalicje (raz z teściową, raz z sąsiadem, raz z psem ogrodnika) przeciw i za, bić i porażać. Zmieniać makijaże, stroje, auta, hotele. Najważniejsze, żeby zawsze mieć coś w zanadrzu na następny odcinek (zasada serialu) i sprawdzić czy to się podoba (tzn. zamówić sondaż). Jednym słowem – scena (żeby klaskali) lub ring (żeby ujrzeć pod sobą pokonanego).
W kanonie dialogu, znajdziemy zupełnie inne spojrzenie – zasady, reguły, uwzględniające rolę adwersarza i zakładające szacunek dla niego. To jest, nawiasem mówiąc, Czwarta Rzeczpospolita.
Bardzo też proszę o ewentualne sygnały, jak wam poszedł dialog, np. z mężem czy żoną, wrednym dzieckiem, gderliwym rodzicem, niewdzięcznym szefem czy trudnym sąsiadem.

Znamiona prawdziwego dialogu

Uważam więc, że pożyteczne będzie przypomnieć tu cechy prawdziwego dialogu. Odnoszą się one najpierw do dialogu pomiędzy osobami; myślę jednak także i przede wszystkim o dialogu pomiędzy grupami społecznymi, pomiędzy siłami politycznymi w łonie narodu, o dialogu pomiędzy państwami w obrębie wspólnoty międzynarodowej. Odnoszą się one także do dialogu pomiędzy szerokimi zbiorowościami ludzkimi, które różnią się i ścierają na płaszczyźnie etnicznej, kulturowej, ideologicznej i religijnej, bowiem znawcy zagadnień wojennych przyznają, że większość konfliktów tu ma swe korzenie, mimo iż wiąże się także z wielkimi współczesnymi antagonizmami: Wschód-Zachód i Północ-Południe.

Dialog stanowi centralny i niezbędny element każdej etycznej myśli ludzkiej, kimkolwiek by ci ludzie nie byli. Widziany jako wymiana, jako możliwe — dzięki istnieniu mowy — porozumiewanie się pomiędzy sobą istot ludzkich, jest on w rzeczywistości wspólnym poszukiwaniem.

— Podstawowym założeniem dialogu jest poszukiwanie tego, co prawdziwe, dobre i sprawiedliwe dla każdego człowieka, dla każdej grupy i każdej społeczności, zarówno dla tej jej części, do której się przynależy, jak i tej, która jawi się jako przeciwnik.

— Dialog wymaga więc na wstępie otwartości i gotowości przyjęcia: wymaga, ażeby każda ze stron przedstawiła własne stanowisko, ale także, by wysłuchała opisu sytuacji przedstawionego przez drugą stronę, by szczerze go przyjęła, wczuwając się w realne problemy drugiej strony, w jej prawa, poczucie doznanych niesprawiedliwości, proponowane przez nią rozumne rozwiązania. Jak można wprowadzić pokój, gdy jedna ze stron nie próbuje nawet wziąć pod uwagę warunków, w jakich żyje druga strona!

— Prowadzenie dialogu zakłada więc, że każdy uzna różnice i swoisty charakter drugiego; dobrze pozna to, co dzieli go od drugiego i przyjmie to wraz z ryzykiem ewentualnych napięć, nie rezygnując — pod wpływem tchórzostwa lub pod przymusem — z tego, o czym wie, że jest prawdziwe i sprawiedliwe, gdyż to dałoby w rezultacie chwiejny kompromis; nie będzie usiłował sprowadzić drugiej strony do roli przedmiotu, lecz uzna w niej podmiot rozumny, wolny i odpowiedzialny.

— Dialog to jednocześnie poszukiwanie tego, co jest i pozostaje ludziom wspólne nawet w sytuacji napięcia, sporów i konfliktów. W tym sensie trzeba w drugim człowieku dostrzec bliźniego. Zaakceptować jego wkład, dzielić z nim odpowiedzialność wobec prawdy i sprawiedliwości. Przedstawiać i badać wszystkie możliwe formy uczciwego pojednania, łącząc umiejętnie sprawiedliwą obronę interesów i honoru strony przez siebie reprezentowanej, z nie mniej sprawiedliwym zrozumieniem i uznaniem racji drugiej strony, a także wymagań ogólnego dobra wspólnego obu stron.

— Zresztą czyż nie jest rzeczą coraz bardziej oczywistą, że wszystkie narody ziemi znajdują się w sytuacji wzajemnej zależności na polu ekonomicznym, politycznym i kulturowym? Ten, kto usiłowałby wyłamać się z tej solidarności, wkrótce sam by na tym ucierpiał.

— Prawdziwy dialog jest w końcu poszukiwaniem dobra przy pomocy środków pokojowych; jest upartym dążeniem do sięgania po wszystkie możliwe formy negocjacji, mediacji, arbitrażu, jest dążeniem do tego, by to, co zbliża, przeważyło nad tym, co prowadzi do podziału i nienawiści. Jest on uznaniem niezbywalnej godności ludzkiej. Opiera się na szacunku dla ludzkiego życia. Jest postawieniem na społeczną naturę człowieka, na jego powołanie do nieustannej wspólnej wędrówki, wiodącej do zgodnego spotkania się rozumu, woli i serc ludzkich zwróconych ku temu jedynemu celowi, który wyznaczył człowiekowi Stwórca: uczynić ziemię mieszkaniem dla wszystkich, mieszkaniem godnym wszystkich.

Polityczna siła takiego dialogu nie może nie zaowocować dla pokoju. Mój czcigodny Poprzednik, Paweł VI, poświęcił dialogowi dużą część swojej pierwszej encykliki Ecclesiam suam. Pisał: „Podejmowany przez nas dialog, nie mający na celu naszej własnej korzyści, jest daleki od wszelkich arbitralnych poglądów, płynie ze szczerego serca, z natury swej sprzyja swobodnemu i uczciwemu pokojowi; odwraca się ze wstrętem od udawania, od rywalizacji, od zdrady i podstępu” (AAS 56, 1964, 654). Ta cecha dialogu wymaga od dzisiejszych przywódców politycznych wielkiej jasności myśli, lojalności i odwagi nie tylko wobec innych narodów, ale także wobec opinii publicznej własnego narodu. Taki dialog będzie często wymagał prawdziwego nawrócenia. Nie ma jednak innej możliwości wobec zagrożenia wojennego. I powtórzmy raz jeszcze: nie jest on mrzonką. Można by łatwo zacytować ludzi nam współczesnych, którzy wsławili się prowadzeniem dialogu w taki właśnie sposób.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

RZECZY WAŻNE: JAK ROBIĆ DOBRĄ POLITYKĘ?

Przeglądając wiadomości (w wersji TV, radiowej, prasowej czy Internetowej) można dojść do wniosku, głęboko niesłusznego, że najważniejszą rzeczą jest polityka. Wszelkich maści koalicji – w polityce nadwiślańskiej – mamy nad miarę, Rzeczpospolitych trzy dawne i czwartą nową (jakże lepszą od tamtych!), wypowiedzi błyskotliwych więcej niż na naszym cudnie rozgwieżdżonym niebie. Czy coś ważnego z tego wynika? Jakie dobro? Niewielkie, a nawet czasem mam wrażenie, że żadne.
W toku lektur papieskich (czytam Jana Pawła II, pamiętam też, że to szesnasty dzień miesiąca), znalazłem kilka poruszających zdań: “Poszukiwanie Bożego piękna każe zatroszczyć się o wizerunek Boga zniekształcony w obliczach braci i sióstr, w ich twarzach oszpeconych przez głód, w twarzach rozczarowanych przez puste obietnice polityków, w upokorzonych twarzach tych, których kultura jest poniżana, w twarzach przelęknionych zaślepioną przemocą, w niespokojnych twarzach dzieci, w twarzach kobiet znieważanych i poniżanych, w zmęczonych twarzach migrantów, którzy nie spotkali się z godziwym przyjęciem, w twarzach starców, którym brak najbardziej podstawowych warunków godnego życia.”

Wczoraj (w niedzielę) przypatrywałem się trochę jak młodzież z naszego „duchowego” duszpasterstwa przygotowała spotkanie rodzin czeczeńskich i polskich (lubelskich). Były potrawy rodem z Kaukazu, śpiewy i melodie stamtąd, opowieści, prezentacja ziem ojczystych. Były rozmowy, wzajemne zaskoczenia, odkrycia, radość wspólnoty ponad różnicami kultury, religii, języka i kulinariów. To już kolejne spotkanie w ramach programu rodzin partnerskich (więcej w reportażu na naszych stronach). I pomyślałem sobie, że to kawał dobrej polityki, lokalnej i międzynarodowej, Rzeczpospolita może nawet już piąta, udana i ze wszech miar dobra. Wszak spotkały się dwa narody, życzliwie, dobro ludzkie wymierne, konkretne, do którego długo będą dorastać elity koalicyjne naszej sceny parlamentarnej i rządowej. Ponadto ci młodzi słowa nie rzekli o „wartościach” i „dobru wspólnym”, po prostu je zrobili. I to jest polityka godna polecenia.
Papież mówił o twarzach rozczarowanych przez puste obietnice polityków, młodzi rozpogodzili kilkadziesiąt twarzy. Dlatego zachęcam do uprawiania polityki w duchu Jana Pawła II – tyle twarzy dzisiaj możesz rozpromienić. Jakiś telefon czy esemes z dobrym słowem, mail przyjazny, ciepła rozmowa. Do tego nie jest nam potrzebna żadna partia, zwłaszcza pro-katolicka, sami zbudujemy piękną Rzeczpospolitą. Na razie warto się hartować, co uwidacznia fragmencik listu od studentki Politechniki, zakuwającej do sesji: “zgłębiam tajniki projektowania hal stalowych:) co jest bardzo potrzebne, bo w budowaniu IV Rzeczpospolitej to trzeba mieć nerwy ze STALI!”

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

SŁUCHAJ I MÓW

kazanie na II Niedzielę Zwykłą
15 stycznia 2006

Słuchaj uważnie, co mówią ludzie do ciebie lub obok. Pośród tysięcy słów i zdań wypowiedzianych na darmo i bez sensu, czasem błyśnie jakaś fraza na miarę gwiazdy betlejemskiej.
Tak dziś Andrzej z kolegą, usłyszeli co mówił Jan, nie wiadomo nawet do kogo: Oto Baranek Boży!

Poszli. Znaleźli Chrystusa. Nawet pozostali u Niego cały dzień.

Uważaj też co mówisz, posyłaj słowa jaśniejsze od Aniołów. Niech rozpalają się jak gwiazdy betlejemskie nad głowami szukających.

Itinerarium , , , , ,

MOC Z SERCA

Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca. Ten wiersz z Jeremiasza (29,13) jeszcze raz kieruje nas na poszukiwanie Boga w sercu i sercem. Wielu nam współczesnym, wyprawy we własną głębię, wydać się mogą marnowaniem czasu. Mamy bardzo dużo angażujących i pasjonujących zajęć poza sobą, poza obrębem naszego serca. Obowiązki wynikające z zajęć (nauka, studia, praca), życie rodzinne, spotkania towarzyskie, odpoczynek czy chociażby podróże (kształcące). W gruncie rzeczy można wypełnić sobie każdy dzień szeregiem naprawdę ważnych i pożytecznych zajęć.
Jeżeli zachęcam do podróży wewnętrznej, to dlatego, że możemy w niej odkryć niesamowity wymiar własnej osoby, stykający się z wymiarem obecności żywego Boga. Boże, mój Boże, Ciebie szukam, Ciebie pragnie moja dusza, do Ciebie lgnie moja dusza (Ps 63). Spotykane dziś często rozczarowanie pewną pustką liturgiczną („chodzę na Mszę, ale nie jest to dla mnie spotkanie z Bogiem”) czy praktyką modlitwy („mam trudności z modlitwą”), w znacznej części wynika z uśpienia duchowego, zaniedbania doświadczenia wewnętrznego. Jeśli nie nauczymy się dotykać Boga w sercu, tam gdzie jest Jego pierwsze sanktuarium, z trudem doświadczymy Jego działania w liturgii czy praktykach modlitwy.
Każdemu z nas przygotowany jest w sercu jedyny, nieporównywalny, dar. Bóg objawia się jako światło (patrz wczorajsze rozważanie), jako przeczyste piękno i harmonia, niekiedy jako źródło duchowego ciepła czy niezawodna nadzieja. Zróżnicowanie w opisie, nie oznacza różnicy w istocie doświadczenia.
Czas i cisza są niezbędnymi warunkami rozpoczęcia poszukiwania we własnym wnętrzu. Cierpliwość i konsekwencja pomagają pokonać chwile zwątpienia. Cała moc, jakiej potrzebujemy aby być sobą, pomimo ogromnej alienacyjnej presji współczesnej kultury, pochodzi z doświadczenia wewnętrznego. Moc, dzięki której zdolni jesteśmy brać na siebie odpowiedzialność za stan świata, rodzi się w głębi naszego serca. Dzięki podróży do serca, nie uciekamy od świata i życia, przeciwnie, odkrywamy istotny wymiar naszego życia i zdolność właściwej oceny stanu rzeczy w świecie.
Bóg, którego napotykamy w sercu, rozpoczyna z nami wciągający taniec, w którym rodzi się w nas nowe życie i wizja nowego świata. Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,