BÓG Z AMPUTOWANYM NAPLETKIEM

kazanie na Święto Ofiarowania Pańskiego
czwartek 2 lutego 2006

Dzisiejsze święto przypomina prawdę, że Bóg był Żydem. Że dał się obrzezać. Czyli amputowano Mu znaczną część napletka. A ponieważ w logice Bożej nie ma przypadków, Bóg chciał być Żydem. Chciał zostać obrzezanym, oczyszczonym (o czym też mówi dzisiejsze święto).
Realizm wcielenia, przyjęcia człowieczeństwa (dla naszego zbawienia) sięga zenitu.
Już po Bożym Narodzeniu. Dziś zabrzmią po raz ostatni kolędy w kościołach. Pozostanie zwykłe życie. Które w każdym wymiarze – picia herbaty do śniadania, dreptania po śliskawym chodniku, klikania po klawiaturze, wciągania butów na grube skarpety – jest już inne. Pozostaje zwykłe życie, które jest niezwykłe.

Itinerarium , , , , , , , , ,

UWAGA NA TEMAT DOMU

Wyścig za kasą, powodzeniem, splendorem, pozycją w takim czy innym rankingu, wciąż ustawia nas w sytuacji walki, jedni przeciw drugim. Oddalamy się od ludzi, wznosimy jakieś mury, dzielimy się, naskakujemy przeciwko sobie. Męczące czasy, czasy walki, gdzie daliśmy się wypuścić jedni przeciw drugim.

Dostajemy różne znaki, które podpowiadają, że warto tworzyć środowiska bliskości. Jakieś miejsca, gdzie można być razem. Gdzie można otwierać się na siebie, zbliżać, szukać źródeł jedności. Takie miejsce możesz stworzyć i ty, w swoim pokoju, mieszkaniu. Wystarczy, że otworzysz się. I otworzysz swój pokój, dom. Zaprosisz do rozmowy, dialogu, spokojnego myślenia. I to nie jest ucieczka od rozgadanych areopagów (z tematami znanymi i oplotkowanymi tysiąc razy), ale tworzenie nowego świata, budowanie jedności, scalanie pokawałkowanego świata, wznoszenie domu przyjaznego człowiekowi.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

ŻEBY ZDĄŻYĆ

Pamiętam rotundę w Warszawie, samolot w lasach Kabackich, prom na Bałtyku, Heysel w Brukseli, tsunami. Oprócz wszystkich ważnych wymiarów tych zdarzeń, trzeba po prostu pamiętać. Nic więcej – poza pomocą – nieraz nie da się zrobić. A pamiętam po to, aby wokół siebie robić rzeczy ważne i najważniejsze. Żeby z nimi zdążyć.

Itinerarium , , , , , ,

ELEGIA KATOWICE

Czas zakupić kiry i wybrać grób. Jak najdalej uciec od kamer, żeby zapłakać po swojemu. Poćwiczyć oko, by mniej podejrzliwie patrzyło na szeroki dach i śnieg. Z którego przecież tak ochotnie dzieci lepią bałwany z nosem marchewkowym. Jakoś trzeba poukładać sobie życie z pustym miejscem przy stole. Pustym naprawdę, nie jak w śmiesznym wigilijnym obyczaju. Ty płaczesz, a jeszcze się na mieście anioły Bożego Narodzenia iskrzą w świetlówkach. W jedną rzekę bezsilności zlewa się łza wdowy, córki, siostry, przyjaciela. W sześćdziesięciu sześciu – jak dotąd – strumieniach płyną łzy do śląskiej rzeki bezsilności. Pomilczmy jeszcze trochę. Nie żeby zrozumieć. Żeby usłyszeć życie, które się nie skończyło nawet dla nich. PS. Sporą część niedzieli wypadło mi spędzić w podróży. Słuchałem radia, różnych stacji. Zmęczyła mnie „propaganda sukcesu”. Oficjalne czynniki twierdzą, że we właściwym czasie uratowano wszystkich żyjących jeszcze pod gruzami hali. Zaraz potem relacjonuje jeden z rannych, że obok niego półtorej godziny konał kolega. Więc nie wszystkich. Słucham, że akcja ratunkowa była znakomicie przeprowadzona, potem, że nie odłączono od razu prądu, więc być może część ofiar, to porażeni prądem. Prezydent ogłasza, że „była to największa katastrofa budowlana w dziejach Trzeciej Rzeczpospolitej”. Nie w dziejach Czwartej Rzeczypospolitej? Katastrofy należą do Trzeciej jeszcze, a super-udana akcja ratunkowa już do Czwartej? Na czas wizyty najpierw premiera, a potem prezydenta, przerwano na ponad godzinę akcję ratunkową. W pewnym momencie mam wrażenie, że głównymi aktorami dramatu katowickiego są politycy. Po co ta cała instytucjonalizacja tragedii? Dziesiątki konferencji prasowych w miejsce bardziej skutecznego działania? Zamilczmy. I róbmy po cichu wszystko, co możemy. Czasem największą siłą jest cisza i modlitwa, nie siła rażenia kamer.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

POCIĄGNIEMY

kazanie na IV niedzielę zwykłą

Oto nowa nauka z mocą. Ewangelia. A my wybieramy telewizję i Prozac. Jakoś
pociągniemy.

 

Itinerarium , , , , , ,

MEMENTO

Świat jest zawsze piękny. Tylko ty miewasz duszę brudną. Albo trawisz bez końca złe myśli. Pamiętaj: świat jest zawsze piękny. A dziś, najpiększniejszy.

Itinerarium , , , , ,

GRANICE

Granice są formą obrony. Przed innymi narodami, te państwowe. Po to by oddzielać i bronić się. Przed kim? Przed ludźmi. Granice administracyjne – regiony, województwa, powiaty, gminy, dzielnice – pozwalają łatwiej zarządzać, podporządkowywać, zarządzać ludźmi. Schematy nadają nam formy jednorodne, dzięki czemu łatwiej można spętać żywioł ludzkiej wolności.
Tylko Bóg zdolny był przekroczyć wszelkie granice, tak by powstał paradoks – „Ma granice nieskończony”.
Najgorsze są te granice, którymi oddzielamy się od innych ludzi. Te które stawiamy miłości, choć ona sama granic nie zna. I te, które stawiamy sobie i w sobie, zabijając powiew Ducha. Pozwól, by nieskończony Duch był granica twojego myślenia, czucia i istnienia.

Itinerarium , , , , , , , ,

KAŻDY KOLEJNY ŚWIT

Dopóki nie zdamy sobie sprawy czego naprawdę szukamy, życie może być przypadkowym dominem, składanym według możliwych w tej grze wzorów. Tymczasem każdy z nas nosi w sobie niepowtarzalny potencjał przeżycia zarówno swojego życia jak i tworzenia wspólnot, według jedynego wzoru. Pewnie większa część z nas, nie mając odwagi żyć swoim życiem, wybiera wariant dopasowywania się do domina. Kiedy myślisz, że życie jest szare i bezbarwne, popełniasz wielki błąd. Ono w rzeczywistości jest pasjonujące i niezgłębione. Nie będzie jednak takim ci dane, póki nie znajdziesz w sobie odwagi do tworzenia go według wzoru odczytanego ze swoich głębokich pragnień, marzeń i przeczuć. Alternatywą jest wspominane wpasowanie w domino. Osiągać chcesz cele, które inni wyznaczają jako ważne (dlaczego ważne?), pchasz się na pagórki, które zgłoszono jako jakieś „topy” i stajesz się kółkiem w maszynie. W zasadzie jesteś zwolniony z wysiłku tworzenia, myślenia i planowania, mozolnego poszukiwania i nieustannego odkrywania. Bierzesz co jest na tacy.
Dni się wydłużają, przebudzenie do własnego, jedynego, twojego życia niesie z sobą każdy kolejny świt.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

ROZDAJ PIĘKNO TEGO DNIA

Gdybyś nie wierzył w moc i miłość Boga, nie powitałbyś tego dnia z nadzieją i radością. Ale właśnie teraz chwalisz Boga swoim życiem. Rozdaj piękno tego dnia, wszystkim i każdemu kogo spotkasz dzisiaj. Bez granic i obaw. Warto żyć, gdy wzorem światła rozprzestrzeniamy się w darze.

Itinerarium , , , , , , , , ,

WRÓBLE I BLEKOT

Rzadko kto dziś mówi swoim głosem. Bełkot, jako model dyskursu publicznego (politycznego), przenosi się na język nawet całkiem do niedawna przyzwoitych ludzi. Inny model „głosu”, silnie obecny, to krzyk. W różnych wersjach: zakrzyczeć ( = pokonać), przekrzyczeć ( = wygrać), wykrzyczeć ( = być silnym), skrzyczeć ( = mieć rację), okrzyczeć ( = poniżyć). Jeszcze inny modny sonoryzm to pustosłowie, blekot (czyli myśli i słowa człowieka niepotrzebnego, jak ktoś to nazwał) po-gazetowy, po-filmowy, po-reklamowy, czyli puste gadanie o pustym gadaniu (medialnym głównie).

Z jaką radością słuchałem dziś przez chwilę świergotania rozbawionych wróbli ( i wróblic) na skwerze pod wysokim blokiem, kiedy w południe słońce rozlało się blaskiem i ciepłem!

Itinerarium , , , , , , , , , ,