O ŻYCIU WIECZNYM KIEDYŚ

Piszę wam i sobie różne rzeczy przedświąteczne, ostatnio na niemodny temat życia wiecznego.

Ale jak pisać o życiu wiecznym, skoro to tutejsze wydaje się takie jedyne, kuszące coraz bardziej? Możemy już być, właściwie wszędzie, i to szybko, mam na myśli wszystkie cudowne miejsca na ziemi. Możemy mieć coraz więcej i coraz piękniejszych rzeczy. Programów telewizyjnych coraz więcej. Słowem, naprawdę żyje się nam, tutaj, wspaniale.

A życie wieczne brzmi jak nudna lekcja obowiązkowa, którą trzeba odrobić, ale oby jak najpóźniej. Bo jeśli teraz zaczniemy ją odrabiać, może zatruć nam przyjemny smak spożywania owoców teraźniejszości. I ja czuję się jak nie lubiany belfer, który wtłacza w piękne główki nieprzydatne rzeczy, na przykład funkcje kąta podwójnego (nota bene – sin2α = 2sinαcosα).

Chodzenie do kościoła, modlitwy, obrazy w domach, procesje i inne religijne zachowania znamy, praktykujemy je mniej lub bardziej. Bywamy przeważnie grzeczni i sympatyczni, i to dobrze. Naprawdę jednak chodzi o sprawę o wiele istotniejszą, o życie wieczne, twoje życie wieczne.

Nikt poza Jezusem tego nie proponuje poważnie. Nikt też nie daje tak obcej naszej umysłowości porady. Jeśli chcesz życia wiecznego, „uwierz we Mnie”. Uff! Oczekujemy czegoś więcej, jakiegoś zestawu zachowań, kontraktu, na zasadzie, my to i to, a On w zamian życie wieczne. A otrzymujemy podpowiedź – Uwierz we mnie, uwierz mojemu słowu. Przecież my dziś prawie nikomu tak na sto procent nie wierzymy! Wiemy, że oszukują nas media, reklamy, politycy, czasem nawet najbliżsi. Może jesteśmy pokoleniem wypranym zupełnie z wiary. I uwierzenie w człowieka jest trudne, co dopiero w życie wieczne!

Wierzę w życie wieczne, mimo tylu zawodów na ludziach, pogodzie i sobie samym. Wierzę, mimo fali pustych słów i obietnic, które słyszę codziennie. Wierzę i piszę, żebyście się ucieszyli radością tego życia. A kiedyś, opowiemy sobie, już spokojnie, jak trudno było w to uwierzyć.

PS. Z zupełnie innej beczki, dziś mija 7 rocznica Czarnej Wiosny na Kubie. Jeśli możecie choć w małym stopniu włączyć się gestem solidarności z więźniami sumienia na Kubie, zajrzyjcie do tej informacji.

LITURGIA SŁOWA

(Wj 32,7-14)
Pan rzekł do Mojżesza: Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem. Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi? Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: Uczynię potomstwo wasze tak liczne jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki. Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.

(Ps 106,19-23)
REFREN: Przebacz, o Panie, swojemu ludowi

U stóp Horebu zrobili cielca
i pokłon oddawali bożkowi odlanemu ze złota.
I zamienili swą chwałę
na podobiznę cielca jedzącego siano.

Zapomnieli Boga, który ich ocalił,
który wielkich rzeczy dokonał w Egipcie,
rzeczy przedziwnych w krainie Chama,
zdumiewających nad Morzem Czerwonym.

Postanowił ich zatem wytracić,
gdyby nie Mojżesz, Jego wybraniec;
on wstawił się do Niego,
aby odwrócił swój gniew, by ich nie niszczył.

(Ez 18,31)
Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha.

(J 5,31-47)
Jezus powiedział do Żydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o mnie wydaje, jest prawdziwy. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?

Itinerarium , , , , , , ,

RECEPTA NA WIECZNE ŻYCIE

Obejdziemy za niespełna trzy tygodnie Wielkanoc. Nie sądzę, żebyśmy szczególnie myśleli w tym czasie o śmierci i tym, co po niej.

Bardziej o tym myślimy w chwilach gdy ktoś bliski odchodzi albo gdy sami stajemy przed trudną operacją. Wielkanoc odsyła nas zresztą nie tyle do śmierci, co do możliwości życia wiecznego, a to jest dla nas rzeczywistość niezwykle odległa.

Od czego zaczyna się życie wieczne? Paradoksalnie, tak jak wszystkie najważniejsze rzeczy w naszym życiu od uwierzenia w słowo. Na przykład od wiary w takie słowa: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.

Miłość zaczyna się od usłyszanego słowa: Kocham cię. Decyzja o bliskości od słowa: Ufam ci. Nowe życie od słów: Przepraszam i Przebaczam ci.

Najważniejszych rzeczy w życiu nie da się udowodnić. Albo w nie wierzymy albo nie. W przypadku miłości, zaufania, przebaczenia ale także życia wiecznego obowiązuje prosta zasada: Wierzysz i masz.

A jak wierzysz, poczujesz też, że góry wybuchają radosnym okrzykiem, niebiosa brzmią weselem, ziemia się raduje i wiosna kipi w każdej krztynie powietrza.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 49,8-15)
Tak mówi Pan: Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą. A ukształtowałem cię i ustanowiłem przymierzem dla ludu, aby odnowić kraj, aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa, aby rzec więźniom: Wyjdźcie na wolność! marniejącym w ciemnościach: Ukażcie się! Oni będą się paśli przy wszystkich drogach, na każdym bezdrzewnym wzgórzu będzie ich pastwisko. Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów. Wszystkie me góry zamienię na drogę, i moje gościńce wzniosą się wyżej. Oto ci przychodzą z daleka, oto tamci z Północy i z Zachodu, a inni z krainy Sinitów. Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio! Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi. Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.

(Ps 145,8-9.13cd-14.17-18)
REFREN: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
i podnosi wszystkich zgnębionych.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, który Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.

(J 5,25-26)
Ja jestem zmartwychwstanie i życie, kto wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.

(J 5,17-30)
Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

ORĘŻ NA CIERPIENIE

Jak cierpisz, pogódź się z tym, zjednocz się z cierpieniami Chrystusa i ofiaruj je za jakąś dobrą sprawę. Takie rady usłyszymy najczęściej, gdy dopadnie nas choroba czy jakieś inne zło.

Na pewno jest w tym głęboki sens i cierpienie niewątpliwie jest sztuką, trzeba wiedzieć jak je mądrze i owocnie przeżywać. Wprowadziłbym jednak pewną korektę i to w podstawach zarówno myślenia o cierpieniu jak i praktycznego podchodzeniu do niego.

Cała Ewangelia aż krzyczy o uzdrowieniu, dzisiejsza perykopa także. Sensem misji Jezusa było pokonywanie i eliminowanie zła oraz cierpienia, jakie niosą z sobą choroby, wypadki i nieszczęścia. Jezus nie odsyłał cierpiących z pocieszeniem, że jakoś sobie bracie dasz radę, trzymaj się, ofiaruj swój ból za sprawę Królestwa Bożego.

Chcę przez to powiedzieć, że w perspektywie Ewangelii, cierpienie ustawione jest na linii „usuwania”, nie zaś, jak najczęściej dziś się to (pobożnie) czyni, na linii „znoszenia”. W zdarzeniach zapisanych w Ewangelii, cierpienie trzeba pokonać, a nie znosić. Owszem, jedną z dróg zwalczania cierpienia jest przeżywanie go w mocy zmartwychwstania, ale póki wejdziemy na ten etap, zdecydowanie trzeba użyć wszelkiego oręża przeciwko cierpieniu.

Orężem jest wiara, co potwierdzają wszystkie opisy ewangeliczne, dlatego żywa wiara, głęboka, polegająca na więzi z Jezusem, jest źródłem wielkiej mocy przeciw cierpieniu. Orężem jest także moc Słowa, mam na myśli przenikanie naszego ducha (uczucia, wola, intelekt, serce) sensem słowa, czytanego i przyjmowanego, najpierw przez lekturę, a dalej przez wchłanianie jego mocy. Pamiętajmy, że poza kilkoma spektakularnymi historiami, to Słowo Boga (Jezusa Chrystusa) leczyło i uzdrawiało. I wierzę, że tę moc nadal zachowuje. Zresztą wiele ludzkich słów również niesie ze sobą uzdrowieńczy skutek. Orężem jest miłość, ponieważ ona ze swej natury jest zdrowiem, dobrą energią i zbawienną aktywnością najgłębszych warstw naszego ducha. Orężem jest nadzieja, która od zaraz sprzeciwia się rezygnacji i zwątpieniu, która wyzwala wiele ukrytych i nieznanych sił.

Jeżeli dodamy do tego fantastyczny arsenał współczesnej medycyny i mądrej psychologii, rozumiemy, że złu i cierpieniu najpierw należy się przeciwstawić. Dopiero w tej perspektywie możemy zmierzyć się również z cierpieniem w wymiarze krzyża, choć zawsze w blasku zmartwychwstania.

Wody życia, nasycające „leczące liście” (patrz niżej u Ezechiela) płyną i dzisiaj, „sadzawki Owcze” pulsują cudownymi źródłami. Nadto wszystko jest Jezus Chrystus, do odkrycia jako nasze Zdrowie, Moc i Szczęście.

LITURGIA SŁOWA

(Ez 47,1-9,12)
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. Potem poprowadził mnie ów mąż w kierunku wschodnim; miał on w ręku pręt mierniczy, odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę; woda sięgała aż do kostek. Następnie znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść przez wodę: sięgała aż do kolan; i znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść: sięgała aż do bioder; i znów odmierzył jeszcze tysiąc [łokci]: był tam już potok, przez który nie mogłem przejść, gdyż woda była za głęboka, była to woda do pływania, rzeka, przez którą nie można było przejść. Potem rzekł do mnie: Czy widziałeś to, synu człowieczy? I poprowadził mnie z powrotem wzdłuż rzeki. Gdy się odwróciłem, oto po obu stronach na brzegu rzeki znajdowało się wiele drzew. A On rzekł do mnie: Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ woda dla nich przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo.

(Ps 46,2-3.5-6.8-9)
REFREN: Pan Bóg Zastępów jest dla nas obroną

Bóg jest dla nas ucieczką i mocą:
najpewniejszą pomocą w trudnościach.
Przeto nie będziemy się bali, choćby zatrzęsła się ziemia
i góry zapadały w otchłanie morza.

Nurty rzeki rozweselają miasto Boże,
najświętszy przybytek Najwyższego.
Bóg jest w jego wnętrzu, więc się nie zachwieje,
Bóg je wspomaga o świcie.

Pan Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest naszą obroną.
Przyjdźcie, zobaczcie dzieła Pana,
zdumiewające dzieła, których dokonał na ziemi.

(J 4,42.15)
Panie, Ty jesteś prawdziwie Zbawicielem świata, daj nam wody żywej, byśmy nie pragnęli.

(J 5,1-3a.5-16)
Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

WYGRYWAJĄ WALCZĄCY

Czytamy kolejną opowieść o wierze i cudzie, o miłości do dziecka, determinacji i wszechmocy Jezusa.

Karty Ewangelii są czarno białe, na czarno zapisano na nich i tę historię i wiele innych, białe są te miejsca, gdzie powinno się wpisać nasze życie. Co robimy ze sprawami trudnymi naszego życia?

Pierwsza z możliwych taktyk, to odkładać je na kiedyś, najlepiej na termin nieokreślony. To, co odłożone, nie wierci tak bardzo, wszak o tym pamiętamy, tylko zajmiemy się tym później, kiedyś. Obawiam się, że najczęściej oznacza to, że nigdy.

Druga metoda, to pozostawienie trudnej sprawy „biegowi rzeczy”, zobaczymy, co się wydarzy, co przyniesie przyszłość. Oddajemy inicjatywę nieokreślonej przyszłości, jakimś nienazwanym siłom i następstwu zdarzeń. Nie podejmujemy decyzji, „coś” i „ktoś” trudną sprawę rozwiąże, a my przyjmiemy rozstrzygnięcie jako „wyrok losu” albo „wolę Bożą”.

Trzecia droga, to jak najszybciej uwolnić się od problemu, co osiąga się przez „zapicie” problemu, zaćpanie czy inną formę zagłuszenia.

A Ewangelia podpowiada, że należy zawalczyć. Nie odkładać, nie porzucać i nie uciekać, ale walczyć. Tak postąpił „pewien urzędnik królewski”, o którym dziś czytamy. Walczył i zwyciężył. Sprawa trudna, chore dziecko, zmobilizowało go do walki. W tej walce uzyskał wsparcie Jezusa.

Jezus nie zrobi za ciebie wszystkiego. Nie ma takiej trudnej sprawy, której byś nie podołał. Choroba, zwątpienie, krach materialny, kryzys w związku, widmo bezrobocia, nieszczęście dzieci czy wnuków. Nie ma takiej sprawy, której nie byłbyś w stanie podołać. Musisz zawalczyć. Jezus jest po stronie walczących.

Zwyciężają tylko walczący.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 65,17-21)
Albowiem oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą. Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu – radość. Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ni krzyku narzekania. Nie będzie już w niej niemowlęcia, mającego żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat będzie znakiem klątwy. Zbudują domy i mieszkać w nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce.

(Ps 30,2.4-6.11-13)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament;
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

(Ps 130,5.7)
Pokładam nadzieję w Panu i w Jego słowie, u Pana jest bowiem łaska i obfite odkupienie.

(J 4,43-54)
Jezus wyszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

Itinerarium , , , , , , , ,

PRZY ŚWIŃSKICH STRĄKACH

kazanie na IV niedzielę Wielkiego Postu
14 marca 2010

Opowieść o powrocie marnotrawnego syna jest bardzo ładna, pocieszająca i melodramatyczna.

Można ją rozumieć tak, że jeśli nawet odejdziesz od Boga, to On i tak czeka na Ciebie, wrócisz i będzie wszystko dobrze, nawet lepiej niż wcześniej.

Chyba to nie jest tak. Marnotrawny syn odchodzi od Ojca (Boga), ale ciągle ma w pamięci, że On jest i – być może – czeka i da się przebłagać. „Zabiorę się i pójdę do mego ojca”, powiem, że bardzo zbłądziłem, może da się jakoś wszystko na nowo ułożyć. Nie ma pewności, że to się uda, nie wie jak się zachowa ojciec, liczy, że może załapie się na darmowy ojcowski chleb. Liczy na chleb, a dostaje „utuczone cielę”, nie spodziewał się aż takiej hojności i dobra. Normalnie, dostałby parę mocnych pasów, musiałby odbyć kwarantannę z najemnikami i przeszeregować się do „drugiej kategorii”, gdzieś na obrzeżach dworu.

Ten jeden syn marnotrawny wraca. Nie pocieszajmy się za bardzo. Jeden wraca. Wielu jednak nie wraca. Wielu zdycha w końcu, nie będąc w stanie przeżyć na „świńskich strąkach”, a zwłaszcza jak ich zabraknie (jeśli już trzymać się obrazu ewangelicznego).

Jeden dramat, którego bardzo się lękam, a który z trudem sobie wyobrażam, to ten, że odejście od Boga jest nieodwracalne, że gdzieś tam przy resztkach świńskich strąków ktoś gnije, dogorywa i pozostaje na ziemi obcej, złej i pełnej śmierci.

Drugi dramat, który częściej widzę, to „praktyka powrotu”. Jak wrócić do bliskości z Bogiem? Mamy proste rozwiązania: pójść do kościoła, wyspowiadać się, odmówić jakieś modlitwy. Nic bardziej mylnego, najczęściej spowiadamy się w „krainie świńskich strąków”, tam też się modlimy i tam chadzamy do kościoła.

Póki jeszcze szansa, wracaj do prawdziwego Boga.

LITURGIA SŁOWA

(Joz 5,9-12)
I rzekł Pan do Jozuego: Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską. Rozłożyli się obozem Izraelici w Gilgal i tam obchodzili Paschę czternastego dnia miesiąca wieczorem, na stepach Jerycha. Następnego dnia Paschy jedli z plonu tej krainy, chleby przaśne i ziarna prażone tego samego dnia. Manna ustała następnego dnia gdy zaczęli jeść plon tej ziemi. Nie mieli już więcej Izraelici manny, lecz żywili się tego roku z plonów ziemi Kanaan.

(Ps 34,2-7)
REFREN: Skosztujcie wszyscy, jak dobry jest Pan Bóg

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego Chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Wysławiajcie ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

(2 Kor 5,17-21)
Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.

(Łk 15,18)
Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw niebu i względem ciebie”.

(Łk 15,1-3.11-32)
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedzał ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.

Itinerarium , , , , , , , ,

Nadmiar

Już naprawdę ostatni raz o tej sprawie. Ale w zasadzie tym razem to nie jest o wiadomej książce, tylko o dziennikarstwie. Takim, jakiego mnie dawno temu uczono.

Tydzień temu przytoczyłem pewne powiedzonko, które często powtarzał Wacek Biały, mój pierwszy nauczyciel. Dziś przytoczę drugie, które słyszałem od niego równie często. Wacek mówił tak: „Zły dziennikarz pisze wszystko, co wie. Dobry dziennikarz wie, co pisze”.

Gdyby zastosować się do tej maksymy, o ile mniej byłoby książek, gazet, gadających głów w telewizorach, blogów, forów, tomów pokonferencyjnych, zalegających biblioteki doktoratów i habilitacji, urzędowych druków i ogólnej paplaniny na pograniczu bełkotu.

Kruchty oczywiście też by nie było.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , ,

SMUTNY LOS PORZĄDNYCH LUDZI

Bezimienny faryzeusz, bohater dzisiejszej Ewangelii, był bardzo porządnym człowiekiem, dobrym obywatelem, moralnie ukształtowanym i religijnie gorliwym.

Pościł dwa razy w tygodniu, oddawał na zbożne cele dziesięć procent dochodów, które zresztą pozyskiwał godziwie (w przeciwieństwie choćby do celników, którzy brali – i być może nadal biorą – łapówki). Nie zdzierał z ludzi, nie oszukiwał, był wiernym małżonkiem. Słowem, naprawdę porządny człowiek.

Na spotkanie z Bogiem przyszedł po medal, z dużą pewnością siebie (miał do tego podstawy) i poczuciem zadowolenia. Ale Bóg, jak się okazuje, nie przepada za porządnymi ludźmi.

Bóg, co za ulga, słucha grzeszników, nawet ich wysłuchuje, koleguje się z nimi. Porządni ludzie i tak sobie dadzą radę.

LITURGIA SŁOWA

(Oz 6,1-6)
Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię. Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą Judo? Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń.

(Ps 51,3-4.18-21)
REFREN: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Ofiara bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dal, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiara jest duch skruszony,
i pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

Panie, okaż Syjonowi laskę w Twej dobroci:
odbuduj mury Jeruzalem.
Wówczas przyjmiesz ofiary prawe,
dary i całopalenia.

(Ps 95,8)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

(Łk 18,9-14)
Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

Itinerarium , , , ,

ŻYCIE Z SENSEM

Nie ma innego przykazania większego. Może to wiemy, może nawet powtarzamy. Jak kilka innych rzeczy.

Prawda zawsze zwycięży. Życie jest najwyższą wartością. Kiedyś zapanuje sprawiedliwość. Przywykliśmy do banałów, które nic nie znaczą, ale które czasem przywołujemy z bezradności. Bo widzimy, że ludzie się zabijają (czasem bez jakiegokolwiek powodu), że niesprawiedliwość rodzi wielkie fortuny (szanowane potem), a kłamstwo winduje na stołki władzy, podczas gdy prawda leży jak niepotrzebny nikomu zużyty but.

Przykazanie miłości jest największe, miłości Boga i ludzi, i siebie samego. Obrazy z proroctwa Ozeasza, świeża rosa, rozkwitająca lilia, topola zapuszczająca korzenie, rozwinięte latorośle, dorodne drzewo oliwne, zboża i winnice w pełnym urodzaju, a także cudowna niemilknąca zieleń cyprysów, zapowiadają spełnienie, jakąś niebywałą obfitość życia, szalone szczęście, ogrom błogosławieństwa.

Żeby przeżyć swoje życie z sensem, potrzebujemy miłości. Tej dawanej Bogu w zrywie serca, i nie mylcie tego z długimi godzinami modlitw (On się nie zna na zegarku) lub liczbą obrazków na ścianie. Żeby przeżyć swoje życie z sensem, potrzebujemy miłości do ludzi, dobrych i złych, takich jakich spotykamy na swojej drodze. I potrzebujemy miłości do siebie, bo od niej zaczyna się i podziw dla Boga i szacunek dla innych.

Nie ma innego przykazania większego. I dlatego staram się je spełniać każdego dnia. Brzmi banalnie. Ale chcę życie przeżyć z sensem.

LITURGIA SŁOWA

(Oz 14,2-10)
To mówi Pan: Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną twą winę. Zabierzcie ze sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: Przebacz nam całą naszą winę, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. Asyria nie może nas zbawić – nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić “nasz Boże” do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota. Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, i zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy.

(Ps 81,6-11.14.17)
REFREN: Ja jestem Bogiem, słuchaj głosu mego

Słyszę język nieznany:
„Uwolniłem od brzemienia jego barki:
jego ręce porzuciły kosze.
Wołałeś w ucisku, a Ja cię ocaliłem.

Odpowiedziałem ci z grzmiącej chmury,
doświadczyłem cię przy wodach Meriba.
Słuchaj, mój ludu, chcę cię napomnieć,
obyś Mnie posłuchał, Izraelu

Nie będziesz miał obcego boga,
cudzemu bogu nie będziesz się kłaniał.
Jam jest Pan, Bóg twój,
który cię wywiódł z ziemi egipskiej.

Gdyby mój lud Mnie posłuchał
a Izrael kroczył moimi drogami:
jego bym karmił wyborną pszenicą
i nasycił miodem z opoki”.

(Mt 4,17)
Pan mówi: Nawracajcie się, bliskie jest królestwo niebieskie.

(Mk 12,28b-34)
Zbliżył się także jeden z uczonych w Piśmie i zapytał Go: Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych. Rzekł Mu uczony w Piśmie: Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary. Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: Niedaleko jesteś od królestwa Bożego. I nikt już nie odważył się więcej Go pytać.

Itinerarium , , , , , , , ,

TWARDE SERCA

Jezus był niewygodny prawie dla wszystkich sobie współczesnych. Praktycznie wszędzie miał wrogów.

Rzymianie obawiali się, że stanie na czele zbrojnego powstania przeciwko ich okupacji Palestyny, a ponieważ w pewnym okresie miał sporo zwolenników, ta groźba zdawała się być realna. Z tego samego powodu, rzymscy wasale pokroju Heroda, patrzyli niechętnie na Jego działalność, bo mogliby utracić przywileje przysługujące kolaborantom. Arcykapłani, Wysoka Rada i inne sfery przywódcze w Palestynie obawiały się utraty prestiżu, ponieważ lud dawał posłuch Jezusowi, a nie im, odwiecznym „ojcom narodu”. Ówczesne elity teologiczne, czyli faryzeusze i saduceusze, znaleźli się w ogniu Jezusowej krytyki, za naginanie Prawa.

Ziomkowie Jezusa z Nazaretu nie mogli znieść tak gwałtownego awansu kogoś, kto wszak był zwykłym – w ich odczuciu – obywatelem tej mieściny. Rodzina Jezusa miała dość zamieszania wokół swojego krewnego i apelowała, żeby się uspokoił.

Najmocniejszy zarzut pada w zdarzeniu dziś opisanym w Ewangelii, to posądzenie o konszachty z Szatanem. Dobro, które czyni, nie jest dobrem, ale zakamuflowanym złem. Niezwykle trudno obronić się przed takim zarzutem, nawet apologia Jezusa, jaką dziś czytamy, wygląda trochę na tłumaczenie typu „Przepraszam państwa, naprawdę nie jestem słoniem”.

Niektórych słuchaczy Jezusa, przynajmniej tych odnotowanych w dzisiejszej Ewangelii, opanowała zatwardziałość serca. Jeszcze dosadniej tę postawę oddaje zwrot Jeremiasza (pierwsze czytanie): „nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą.” Nie usłuchali. Ani nie chcieli słuchać. Poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca. Odwrócili się plecami, nie twarzą.

Niezwykle mocne słowa, wymowna przestroga. Bóg ma do zaoferowania dobro dla nas. Można dyskutować z Nim, kłócić się, podważać Jego propozycje. Najgorszy wariant, to odwrócenie się plecami (a nie twarzą) i przewrotność (zamiana znaczenia najistotniejszych kategorii).

Kto wie, czy poważnej części naszego pokolenia nie dopadła właśnie zatwardziałość serca, obojętność na Boże zbawienie. Codziennie w brewiarzu modlę się słowami: „Niech nie twardnieją wasze serca”. Niech nie twardnieją, Bóg nie ma propozycji dla kamieni.

LITURGIA SŁOWA

(Jr 7,23-28)
To mówi Pan: Dałem im przykazanie: Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkich moich sług, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali swych uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorszymi niż ich przodkowie. Powiesz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I odezwiesz się do nich: To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust.

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(Jl 2,13)
Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Łk 11,14-23)
Jezus wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

WBREW SZALEŃSTWU PLEBISCYTÓW

Pewnie nikt z nas nie chce robić rzeczy złych. Ale nie lubimy też ograniczeń naszej wolności.

Dlatego na Prawo Boże patrzymy jednak jak na jakieś ograniczenie. Zgodnie z nim nie wolno nam zabijać, kraść, cudzołożyć, okłamywać; zgodnie z nim powinniśmy troszczyć się o rodziców i nie lekceważyć Bożego Imienia. Choć i tak tych zakazanych rzeczy nie robimy (a jak robimy, to potem żałujemy), a nakazane raczej robimy, to wolelibyśmy sami decydować, a nie pod pręgierzem prawa.

Nie chciałbym znosić Bożego Prawa, z tego również względu, że widzę w nim sens oraz prawdę. I wcale nie przekonuje mnie rosnąca i dość powszechna tendencja do anulowania przynajmniej niektórych przykazań – aborcja, eutanazja, legalizacja narkotyków, akceptacja kłamstwa. Wolność bywa bezsensowna, powszechna akceptacja fałszu też już zdarzała się w historii.

W ogóle mam wrażenie, że starając się zachowywać Prawo Boże stoję po dobrej stronie i nie poddaję się jakiemuś szaleństwu plebiscytów i dziwactwom. Broniąc Bożego Prawa mam też poczucie opowiadania się za prawdą. Przestrzeganie tego Prawa jest trudne, ale ma sens.

Ponadto wiem, że Ten, który mi to Prawo dał, kocha mnie. A miłość najbardziej nadaje sens i życiu i temu, co robię.

LITURGIA SŁOWA

(Pwt 4,1.5-9)
Mojżesz przemówił do ludu, mówiąc: A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Pan, Bóg mój, abyście je wypełniali w ziemi, do której idziecie, by objąć ją w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach powiedzą: Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny. Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję? Tylko się strzeż bardzo i pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy: by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków.

(Ps 147,12-13.15-16.19-20)
REFREN: Kościele święty, chwal Twojego Pana

Chwal, Jerozolimo, Pana,
wysławiaj Twego Boga, Syjonie.
Umacnia bowiem zawory bram twoich
i błogosławi synom twoim w tobie.

Śle swe polecenia na krańce ziemi,
a szybko mknie Jego słowo.
On prószy śniegiem jak wełną
i szron rozsypuje jak popiół.

Oznajmił swoje słowo Jakubowi,
Izraelowi ustawy swe i wyroki.
Nie uczynił tego dla innych narodów,
nie oznajmił im swoich wyroków

(J 6,63b.68b)
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem, Ty masz słowa życia wiecznego.

(Mt 5,17-19)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.

Itinerarium , , , , , , , , , ,