ZBAWIENNY ŁYK GORZKIEJ PRAWDY

Jeśli nie czujecie się grzesznikami, nie warto dalej czytać. Bo dziś piszę do grzeszników i o grzesznikach.

Nie jest wcale oczywiste, że czujemy się winni wobec Boga. Spotykam wielu ludzi zdziwionych, że Boga może obchodzić to, co robimy sami w ukryciu albo to, co dzieje się między nami a innymi ludźmi. I że jeszcze niektóre rzeczy wcale Mu się nie podobają.

Dopiero ktoś, kto uważa, że popełnił grzech, tzn. zrobił coś złego – sobie, ludziom, Bogu – pojmie też sens dzisiejszej Ewangelii. A ta mówi, że Bóg daruje winę, przebacza i zapomina, bilansuje na zero, oraz że oczekuje, abyśmy podobnie postąpili wobec ludzi, z którymi jesteśmy w konflikcie. Poczucie popełnionego zła (dla wierzących – grzechu), może dopiero zmotywować nas do pojednania z ludźmi.

Kwestię grzechu łatwo rozwiązujemy w kategoriach socjologii czy psychologii. „Wszyscy jesteśmy słabi. Nikt nie jest doskonały. Nie ma ludzi idealnych.” – przez porównanie z innymi, ze statystykami i obiegowymi opiniami, dajemy sobie prawo do czynienia zła (umiarkowanego, tak by nie popaść w konflikt z prawem) oraz prostego usprawiedliwiania się. „Jestem tylko człowiekiem. Nie robię tak złych rzeczy, jak inni. Niestety, zdarzyła mi się przykra historia.” – relacjonujemy psychologiczne oczywistości, po to, by przypadkiem nie wskazać na siebie, jako świadomego autora zła.

Skoro nie zaciągamy winy przed Bogiem, dlaczego mielibyśmy traktować ludzi szczególnie życzliwie? Należy im się „sprawiedliwość”, oczywiście rozumiana po naszemu, żadne tam „odpuszczanie zła”.

Tego typu gry z samym sobą możemy prowadzić do końca życia. Sumienie może ślepnąć, głuchnąć i zamarzać bardziej niż lody na Grenlandii. Podpowiem jedno, największą ulgę przynosi jednak choćby łyk gorzkiej prawdy o sobie przed Bogiem (i przed sobą samym). I ileż energii przebaczania ludziom ten gorzki łyk wyzwala!

LITURGIA SŁOWA

(Dn 3,25.34-43)
Powstawszy zaś Azariasz tak się modlił, a otwarłszy swe usta, mówił w środku ognia: Nie opuszczaj nas na zawsze – przez wzgląd na święte Twe imię nie zrywaj Twego przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia, przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama, sługę Twego, Izaaka, i Twego świętego – Izraela. Im to przyrzekłeś rozmnożyć potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad brzegiem morza. Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia. Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec, tak niech będzie dziś nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba! Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. Teraz zaś postępujemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lęk przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławne, Panie!

(Ps 25,4-9)
REFREN: Pamiętaj o nas, miłosierny Panie

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków
Pamiętaj o mnie w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twoją Panie.

Dobry jest Pan i łaskawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy pokornych dróg swoich.

(Jl 2,13)
Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Mt 18,21-35)
Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

BRZOZY TĘŻEJĄ SOKAMI NOWYMI

Wiosennie za dnia, ranki aż nadto rześkie, wieczory już bardzo późne. Do końca roku tylko 300 dni.

Aż się słuchać nie chce o nawróceniu, nowym życiu, pokonywaniu grzechu i pokucie. I rzeczywiście retoryka kościelna może do nas nie trafiać. Wspomniany dziś Naaman miał życiowy powód, aby uwierzyć i poddać się dość dziwnej kąpieli. Póki jest nam dobrze – a jest, chyba nawet coraz lepiej, myślę o Polakach – nie będziemy myśleć o zmianach w życiu.

Podpowiadam, że wiosenności wszelkie już tętnią nowym życiem. Widziałem żurawie, śpiewające jeszcze nieśmiałym klangorem, czajki w gromadzie namawiały się na podwieczorek, rzesze zgłodniałych saren i jeleni skubią zieleninę szukając kalorii i energii, brzozy tężeją nowymi sokami. Pobudzone, żwawe, śmigłe i rącze to wszystko. My jeszcze przeważnie zamuleni, ospali, zziębnięci i ledwo żywi.

Nie ma co spuszczać głów i udawać skruszałych pokutników. Lepiej po prostu poczuć rytm nowego życia i poddać się mu. I uwierzyć, że wszystko jest możliwe.

LITURGIA SŁOWA

(2 Krl 5,1-15a)
Naaman, wódz wojska króla Aramu, miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Aramejczyków. Lecz ten człowiek – dzielny wojownik – był trędowaty. Kiedyś podczas napadu zgraje Aramejczyków zabrały z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. Ona rzekł do swojej pani: O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wtedy uwolnił od trądu. Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela. A król Aramu odpowiedział: Wyruszaj! A ja poślę list do króla izraelskiego. Wyruszył więc, zabierając ze sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań zamiennych. I przedłożył królowi izraelskiemu list o treści następującej: Z chwilą gdy dojdzie do ciebie ten list, wiedz, iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu. Kiedy przeczytano list królowi izraelskiemu, rozdarł swoje szaty i powiedział: Czy ja jestem Bogiem, żebym mógł uśmiercać i ożywiać? Bo ten poleca mi uwolnić człowieka od trądu! Tylko dobrze zastanówcie się i rozważcie, czy on nie szuka zaczepki ze mną? Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: Czemu rozdarłeś szaty? Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu. Więc Naaman przyjechał swymi końmi i swoim powozem, i stanął przed drzwiami domu Elizeusza. Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty! Rozgniewał się Naaman i odszedł ze słowami: Przecież myślałam sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Pana, Boga swego, poruszywszy ręką nad miejscem chorym i odejmie trąd. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym? Pełen gniewu zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: Gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty? Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem!

(Ps 42,2-3; Ps 43,3-4)
REFREN: Boże mój, pragnę ujrzeć Twe oblicze

Jak łania pragnie wody ze strumieni,
tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże.
Dusza moja Boga pragnie, Boga żywego,
kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?

Ześlij światłość i wierność swoją,
niech one mnie wiodą,
niech mnie zaprowadzą na Twą górę świętą
i do Twoich przybytków.

I przystąpię do ołtarza Bożego,
do Boga, który jest moim weselem i radością,
i będę Cię wielbił przy dźwiękach lutni,
Boże, mój Boże.

(Ps 130,5.7)
Pokładam nadzieję w Panu i w Jego słowie, u Pana jest bowiem łaska i obfite odkupienie.

(Łk 4,24-30)
Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

POWÓD DO NAWRÓCENIA

kazanie na III niedzielę Wielkiego Postu
7 marca 2010

Ewangelia jest nam czytana, my słuchamy. Teksty o nawróceniu, jak ten dziś, mijają nas o całe kilometry.

Życie nam się podoba, to, co wokół nas też. Żadna wieża nam się na głowę nie wali, zbiorowy mord też nam nie grozi, powódź raczej nie w tym roku.

Musimy mieć jakiś powód, żeby się nawrócić, samo słowo, wzywające do tego, nie wystarczy.

LITURGIA SŁOWA

(Wj 3,1-8a.13-15)
Mojżesz pasł owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził pewnego razu owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala? Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: Mojżeszu, Mojżeszu! On zaś odpowiedział: Oto jestem. Rzekł mu Bóg: Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą. Powiedział jeszcze Pan: Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga. Pan mówił: Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemiężców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód. Mojżesz zaś rzekł Bogu: Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć? Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was. Mówił dalej Bóg do Mojżesza: Tak powiesz Izraelitom: JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia.

(Ps 103,1-4.6-8.11)
REFREN: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Błogosław, duszo moja, Pana
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy
i leczy wszystkie choroby,
On twoje życie ratuje od zguby
i obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Dzieła Pana są sprawiedliwe,
wszystkich uciśnionych ma w swojej opiece.
Drogi swoje objawił Mojżeszowi,
swoje dzieła synom Izraela.

Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią,
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.

(1 Kor 10,1-6.10-12)
Nie chciałbym, bracia, żebyście nie wiedzieli, że nasi ojcowie wszyscy, co prawda, zostawali pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze, i wszyscy byli ochrzczeni w [imię] Mojżesza, w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała – to był Chrystus. Lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni. Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie pożądali złego, tak jak oni pożądali. Nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali i zostali wytraceni przez dokonującego zagłady. A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł.

(Mt 4,17)
Pan mówi: Nawracajcie się, bliskie jest Królestwo Niebieskie.

(Łk 13,1-9)
W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.

Itinerarium , , , ,

Gdy Jan mówi o Pawle

W wielu gazetach jest bardzo dużo naprawdę interesujących opinii na temat książki Artura Domosławskiego. Warto je przeczytać. Ich lektura jest może nawet cenniejsza, niż lektura samej książki.

O książce powiedziano już chyba wszystko, co ważne. O Kapuścińskim na pewno nie. Ale przecież powstanie jeszcze wiele jego biografii, w Polsce i za granicą. Za kilka lat książka Domosławskiego będzie tylko jedną z wielu i jestem przekonany, że wcale nie najważniejszą.

Gdy czytałem książkę i opinie o książce, przypomniały mi się słowa Wacka Białego, mojego dawnego szefa w lubelskiej „Gazecie Wyborczej”. Często nam mówił: „Pamiętajcie: to co Jan pisze o Pawle, bardziej świadczy o Janie niż o Pawle”.

Książka o Kapuścińskim bardziej świadczy o Domosławskim, niż o Kapuścińskim. Słowa krytyki pod adresem Domosławskiego więcej mówią o krytykach, niż o autorze książki. Słowa jego protektorów świadczą głównie o protektorach.

To, co ja tutaj napisałem, też świadczy przede wszystkim o mnie.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , , , , , ,

WRACAĆ NIE WRACAĆ

W przypowieści, jaką dziś sobie przypominamy, najważniejsza jest decyzja tzw. marnotrawnego syna.

Oczywiście wszyscy grzeszymy, odchodzimy od Boga, robimy głupstwa i niecne rzeczy, nawet rujnujemy sobie życie. Co sprawia, może sprawić, że wracamy? I dlaczego nie wracamy?

Stara prawda mówi, że potrzeba dna, żeby się odbić. Bóg może być ostatnią deską ratunku, nic innego już nie jest w stanie pomóc. Pozostaje kwestia wolności, te świńskie strąki to jednak smak niezależności i wolności, samorządu, rozporządzania samym sobą.

Wiemy, z obserwacji, czytania, zasłyszenia, że wielu ludzi nie wraca. Ani do Boga, ani do przyzwoitego życia. Nie sądźmy ich, mimo zdaje się prostego przekazu z dzisiejszej Ewangelii.

Dlaczego wracamy? Czy bardziej ze względu na nieznośność wolnego (dowolnego) życia z daleka od Boga, czy też ze względu na piękno życia w bliskości z Nim?

Nie umiem sklasyfikować najbardziej oczywistych powodów. Każdy z nas ma taki punkt w życiu, w którym decyduje, wracać czy też nie.

W każdym razie wiemy jedno, że Bóg czeka.

LITURGIA SŁOWA

(Mi 7,14-15.18-20)
Paś lud Twój, Panie, laską Twoją, trzodę dziedzictwa Twego, co mieszka samotnie w lesie – pośród ogrodów. Niech wypasają Baszan i Gilead jak za dawnych czasów. Jak za dni Twego wyjścia z ziemi egipskiej ukaż nam dziwy! Któryż Bóg podobny Tobie, co oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek Reszcie dziedzictwa Twego? Nie żywi On gniewu na zawsze, bo upodobał sobie miłosierdzie. Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości i wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy. Okażesz wierność Jakubowi, Abrahamowi łaskawość, co poprzysiągłeś przodkom naszym od najdawniejszych czasów.

(Ps 103,1-4.9-12)
REFREN: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Błogosław, duszo moja, Pana
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy
i leczy wszystkie choroby,
On twoje życie ratuje od zguby,
obdarza cię łaską i miłosierdziem.

Nie zapamiętuje się w sporze,
nie płonie gniewem na wieki.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.

Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemia
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Jak odległy jest wschód od zachodu,
tak daleko odsunął od nas nasze winy.

(Łk 15,18)
Powstanę i pójdę do mego ojca i powiem: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw niebu i względem ciebie”.

(Łk 15,1-3.11-32)
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

RYZYKO REZONANSU

Jest w nas moc i skłonność do odrzucania ludzi i Boga. I nie mam na myśli jakiegoś wyproszenia za drzwi czy prostego „Ja w Ciebie nie wierzę!”

Bóg jest daleki od nachalności – „Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy wejdę do niego …” (Apokalipsa), z ludźmi gorzej, choć i tak nie wejdą dalej, niźli jesteśmy gotowi im na to pozwolić. Dlaczego odrzucamy Boga, dlaczego ludzi?

Sedno w obydwu przypadkach jest takie samo. Trochę przypomina to niechęć dzieci do wtrącania się w ich zabawy przez dorosłych. Dorośli, w opinii dzieci, psują im zabawę. I my mamy swoją zabawę w życie i zbawienie. Są nam potrzebni ludzie i Bóg, ale na zasadach określonych przez nas. Jeżeli jednak odkrywamy, że zarówno ludzie jak i Bóg, nie podporządkowują się naszym oczekiwaniom, zamykamy drzwi, te najbardziej wewnętrzne. Nie jest to kwestia nagannego moralnie egoizmu, ale znacznie głębszego lęku przed – wyobrażonym – zagrożeniem. Bóg, ale także inni ludzie, wprowadzają nowość i niepewność, ryzyko i napięcie. Jeśli realnie wejdziemy w rezonans z Innym (Bóg, drugi człowiek), zadrży nasze „ja”, jakoś już ukształtowane i stworzone przez nas. Stąd, wolimy uratować byle jakie dotychczasowe „ja”, niźli zaryzykować nowe, ale obarczone ryzykiem niepewności, nieznane „ja”, wyłonione w głębokiej reakcji z Innym.

Myślę, że w tzw. normalnej religijności, gdzie kult i moralność nie dopuszczają nawet pytań o dyfuzję Bożego istnienia z naszym życiem, nie powstaje problem przyjęcia – odrzucenia Boga. Podobnie, w naskórkowych relacjach z ludźmi (a takie dominują), ani ich nie wpuszczamy w swój „najskrytszy ogród” ani ich stamtąd nie wyrzucamy. Zresztą, najprawdopodobniej trafi się może jeden człowiek, wobec którego pojawi się myśl o ryzyku totalnego zaufania i ewentualności zjednoczenia na najgłębszym poziomie. I chyba, co dziwne, niekoniecznie dotyczy to małżeństwa, częściej przyjaźni, duchowej miłości czy jakiejś mistycznej unii osobowości. Podobnie z Panem Bogiem, pragnienie otwarcia się na Niego, to jakaś jedna czy druga sytuacja, jakby szansa, przebłysk, potem wszystko wraca do nudnej oczywistości oddalenia.

Stoimy jednak twardo na ziemi. Wiemy, że lepszy wróbel w garści, niźli gołąbek na dachu, nawet jak ten gołąbek to sam Święty Duch.

LITURGIA SŁOWA

(Rdz 37,3-4.12-13a.17b-28)
Izrael miłował Józefa najbardziej ze wszystkich swych synów, gdyż urodził mu się on w podeszłych jego latach. Sprawił mu też długą szatę z rękawami. Bracia Józefa widząc, że ojciec kocha go bardziej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim porozmawiać. Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: Wiesz, że bracia twoi pasą trzodę w Sychem. Chcę cię więc posłać do nich. Józef zatem udał się za swymi braćmi i znalazł ich w Dotain. Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich zbliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: Oto nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co będzie z jego snów! Gdy to usłyszał Ruben, [postanowił] ocalić go z ich rąk; rzekł więc: Nie zabijajmy go! I mówił Ruben do nich: Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzućcie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale ręki nie podnoście na niego. Chciał on bowiem ocalić go z ich rąk, a potem zwrócić go ojcu. Gdy Józef przybył do swych braci, oni zdarli z niego jego odzienie – długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta była pusta, pozbawiona wody. Kiedy potem zasiedli do posiłku, ujrzeli z dala idących z Gileadu kupców izmaelskich, których wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i olejki pachnące; szli oni do Egiptu. Wtedy Juda rzekł do swych braci: Cóż nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? Chodźcie, sprzedamy go Izmaelitom! Nie zabijajmy go, wszak jest on naszym bratem! I usłuchali go bracia. I gdy kupcy madianiccy ich mijali, wyciągnąwszy spiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia [sztuk] srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu.

(Ps 105,16-21)
REFREN: Wspomnijcie cuda, które Pan Bóg zdziałał

Pan przywołał głód na ziemię
i odebrał cały zapas chleba.
Wysłał przed nimi męża:
Józefa, którego sprzedano w niewolę.

Kajdanami ścisnęli mu nogi,
jego kark zakuto w żelazo,
aż się spełniła jego przepowiednia
i poświadczyło ją Słowo Pana.

Król posłał aby go uwolnić,
wyzwolił go władca ludów
Ustanowił go panem nad swoim domem,
władcą nad całą swą posiadłością.

(J 3,16)
Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

(Mt 21,33-43.45-46)
Jezus powiedział do Arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

NA SERIO

Kazanie na święto Św. Kazimierza Jagiellończyka Królewicza

Na świętego Kazimierza, zima do morza zmierza, głosi dawne przysłowie.

Przysłowie już zapomniane, tak jak i postać samego Świętego, czczonego dziś w Kościele, zarówno polskim jak i litewskim. Z jego życiorysu wiemy, że był pobożny, sprawiedliwy, wrażliwy i oddany służbie publicznej. Trochę z pozoru mało cnót, aby zaraz na ołtarze wynosić, ale w XVII wieku, kiedy kanonizowano naszego Królewicza, wystarczyło.

Kryzys chrześcijaństwa dziś tłumaczy się często brakiem świętych na miarę naszych czasów. Wiek piętnasty – w dużym uproszczeniu – nie obfitował we władców sprawiedliwych. Do reguły należało wycinanie mieczem przeciwników, rozboje i łupienie w majestacie królewskim oraz sądzenie na korzyść sfer uprzywilejowanych. Na tym tle świętość Kazimierza była oczywista.

W ogóle, tak mniemam, jednym z istotnych rysów świętości jest traktowanie na serio, Pana Boga, Jego przykazań, ale i ludzi obok i siebie samego, a także całej rzeczywistości. W naszych „lekkich” czasach, karmieni jesteśmy gulaszem spraw ważnych i głupich, prawie nic nie jest traktowane bezwzględnie i serio, wszystko można odwołać, zmienić, odwrócić i przerwać.

Pomyślcie, kogo nazwalibyście dziś „sprawiedliwym” albo „zacnym”. Kategorie dość obce naszemu myśleniu i wartościowaniu. Ale wystarczy, że kandydatów na świętych szukać będziemy wśród ludzi traktujących życie na serio. To ludzie, którzy naprawdę się modlą, są sprawiedliwi i przez to narażają się innym, zastanawiają się na swoim życiem, mają odwagę proponować naprawę świata (choćby na wąskim odcinku), szanują innych i nie są wiecznymi marudami.

A teraz, powyższe kategorie przyłóżcie do swojego własnego życia oraz do osób, które znacie. Już jasne, dlaczego mamy dziś niewielu kandydatów na ołtarze?

Wielki Post to świetny moment, żeby jeszcze bardziej serio potraktować swoje życie. Kazimierz umierał mając 26 lat, ale miał za sobą życie na serio, dobre, mądre, sprawiedliwe i owocne życie. Trochę pewnie nam jeszcze lat zostało, oby wszystkie na serio.
LITURGIA SŁOWA

(Syr 51,13-20)
Będąc jeszcze młodym, zanim zacząłem podróżować, szukałem jawnie mądrości w modlitwie. U bram świątyni prosiłem o nią i aż do końca szukać jej będę. Z powodu jej kwiatów, jakby dojrzewającego winogrona, serce me w niej się rozradowało, noga moja wstąpiła na prostą drogę, od młodości mojej idę jej śladami. Nakłoniłem tylko trochę ucha mego, a już ją otrzymałem i znalazłem dla siebie rozległą wiedzę. Postąpiłem w niej, a Temu, który mi dał mądrość, chcę oddać cześć. Postanowiłem bowiem wprowadzić ją w czyn, zapłonąłem gorliwością o dobro i nie doznałem wstydu. Dusza moja walczyła o nią i z całą starannością usiłowałem zachować Prawo; ręce wyciągałem w górę, a błędy przeciwko niej opłakiwałem. Skierowałem ku niej moją duszę i znalazłem ją dzięki czystości; z nią od początku zyskałem rozum, dlatego nie będę opuszczony.

(Ps 16,1-2.5.7-8.11)
REFREN: Pan mym dziedzictwem, moim przeznaczeniem

Zachowaj mnie Boże, bo chronię się do Ciebie,
mówię do Pana: „Ty jesteś Panem moim”.
Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem,
to On mój los zabezpiecza.
Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek,
bo serie napomina mnie nawet nocą.
Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy,
On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje.
Ty ścieżkę życia mi ukażesz,
pełnię Twojej radości
i wieczną rozkosz
po Twojej prawicy.

(Flp 3,8-14)
Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim – nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze – przez poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach – w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie.

(Łk 21,36)
Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli godnie stanąć przed Synem Człowieczym.

(J 15,9-17)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

O SZOROWANIU KIBLA

Ewangeliści nie ukrywali słabych stron swoich bohaterów, pokazywali ich bez złotych ramek.

Jakub i Jan, późniejsi święci, wybitni Apostołowie, wysłali mamę, aby załatwiła im najlepsze miejsca w przyszłym rządzie Pana Jezusa. Władza, zaszczyty, splendor, własne korzyści, zawsze będą się ciągnęły za nami i napędzały do sprytnych działań. Jeśli już nie w wersji parlamentarnej czy sejmikowej, to choćby we własnym domu chcemy być ważni, mieć decydujący głos, kogoś porozstawiać po kątach i patrzeć jak ktoś się nas słucha (wściekając się, gdy posłuszeństwa brak). Nie wiem w czym tkwi tak naprawdę pokusa władzy, panowania, rozkazywania i dominowania. Na pewno jest to turbina niezwykle żywotna.

W oczywistym zgrzycie z tym pędem pozostawać będzie Jezusowa dewiza pierwszeństwa poprzez służbę. Sama jednak alternatywa – władza lub służba, wcale nie musi do nas przemawiać, nawet jeśli tak uczy Pan Jezus. Chyba trzeba odkryć radość bezinteresownej służby, żeby uwierzyć, że to droga lepsza i słodsza niż rozkosze choćby małej władzy. Ale żeby to odkryć, trzeba znowu uwierzyć w miłość. Ponieważ w miłości (i z miłości) wszystko jest możliwe, tylko za jej podpowiedzią możemy wybrać służbę.

Nie będę przekonywał was, że dewiza Pana Jezusa jest słuszna i mądrzejsza od innych pomysłów na życie. Zachęcam tylko, żeby spróbować. Wcielać się, drobnymi gestami, w postać służącego. W drzwiach przepuszczać, nieść walizkę sąsiadowi, pozamiatać podłogę bez kolejki, chętnie podwozić własnym autem, wyprać czyjeś brudne skarpetki, przyszyć guzik, zrobić bez awantury śniadanie przez siedem dni w tygodniu. I wyszorować kibel, nie czekając aż zrobi to ktoś bardziej godny tej roli.

Po prostu nie czuć się takim ważnym i wyjątkowym, nie wiadomo kim, pustym bufonem. Do prostej służby nie trzeba wkładać szatek lokaja, wystarczy jedynie odrobina humoru i dystans do Swojej Wielce Czcigodnej Osoby.

LITURGIA SŁOWA

(Jr 18,18-20)
Niegodziwi rzekli: Chodźcie, uknujemy zamach na Jeremiasza! Bo przecież nie zabraknie kapłanowi pouczenia ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowa. Chodźcie, uderzmy go językiem, nie zważajmy wcale na jego słowa! Usłysz mnie, Panie, i słuchaj głosu moich przeciwników! Czy złem za dobro się płaci! «A oni wykopali dół dla mnie». Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew.

(Ps 31,5-6.15-16)
REFREN: Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim

Wydobądź mnie z sieci zastawionej na mnie,
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mego:
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
Słyszałem bowiem, jak wielu szeptało:
„Trwoga jest dokoła!”
Gromadzą się przeciw mnie,
zamierzając odebrać mi życie.
Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,
i mówię: „Ty jesteś moim Bogiem”.
W Twoim ręku są moje losy,
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.

(J 8,12b)
Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

(Mt 20,17-28)

Mając udać się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: Oto idziemy do Jerozolimy: tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: Czego pragniesz? Rzekła Mu: Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie. Odpowiadając Jezus rzekł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić? Odpowiedzieli Mu: Możemy. On rzekł do nich: Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których mój Ojciec je przygotował. Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

DO ZBAWIENIA PRZEZ ZDRADĘ I BÓL

Wielu z nas doświadcza zdrady. I nie wiadomo jak sobie poradzić z taką sytuacją. Być może dlatego, Jezus, w solidarności z człowiekiem do końca, także doznał zdrady.

Jezus jest smutny, ale nie zrozpaczony, bo zdrada, to nie koniec świata. Za zdradą kryją się ludzkie dramaty: słabość, lęk, chęć zysku i sławy, zwątpienie, rozgoryczenie kimś lub czymś, czasem pewnie bezmyślność.

Zbawienie dokonuje się mimo zdrady. Mimo wszystko nawet. W kompozycji zbawienia, jaką odnajdziemy w ostatnich godzinach życia Jezusa, jest wszystko, czym się brzydzimy i czego byśmy nie chcieli przeżyć. Jest ośmieszenie (koronowanie cierniem), poniżenie (obnażenie z szat), samotność (najbliżsi uczniowie najpierw śpią, potem wszyscy uciekają), strach (krople krwi ze stresu na czole Jezusa), kpina (Niech zejdzie z krzyża, jak taki chojrak!), ból (biczowanie, niesienie krzyża, agonia w pełnym słońcu).

Nie uciekajmy od prawdy o życiu, od realnego bólu i krzywdy, od poczucia zdrady i samotności, od łez i smutku. To wszystko jest już święte i zbawienne. Zresztą, wszystkie inne drogi, szerokie, przestronne, czyli te bez cierpienia i samotności, prowadzą do nikąd, jeśli nie do piekła.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 50,4-9a)
Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani się cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który Mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze Mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do Mnie! Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż Mnie potępi?

(Ps 69,8-10.21-22.31.33-34)
REFREN: W Twej dobroci wysłuchaj mnie, Panie

Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie,
hańba twarz mi okrywa.
Dla braci moich stałem się obcym,
i cudzoziemcem dla synów mej matki.

Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera
i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie.
Hańba złamała me serce i sił mi zabrakło,
czekałem na współczucie, lecz nikt się nie zjawił,
i na pocieszycieli, lecz ich nie znalazłem.

Domieszali trucizny do mego pokarmu,
a gdy byłem spragniony, poili mnie octem.
Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go z dziękczynieniem.

Patrzcie i cieszcie się, ubodzy,
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych
i swoimi więźniami nie gardzi.

Witaj nasz Królu i Zbawicielu, Ty sam zlitowałeś się nad grzesznymi.
lub
Witaj, nasz Królu, posłuszny woli Ojca, jak cichego baranka na zabicie zaprowadzono Ciebie na ukrzyżowanie.

(Mt 26,14-25)
Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? On odrzekł: Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu. A gdy jedli, rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi. Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: Chyba nie ja, Panie? On zaś odpowiedział: Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: Czy nie ja, Rabbi? Odpowiedział mu: Tak jest, ty.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

CZASEM W SUTANNIE CZASEM W KURTCE

Ilekroć czytam Ewangelię o obłudzie duchowieństwa, współczesnego Jezusowi, czuję się w jakimś stopniu adresatem tej krytyki. Z kilku ważnych powodów.

1. „Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach”. Ja, co prawda nie nalegam i chyba nawet nie chcę, ale bywam pozdrawiany na ulicy. To nawet miłe, ale nie mam poczucia, że jestem przez to kimś. Poza tym będę się odkłaniał, bo jak kogoś znam, to nie będę udawał, że nie.
2. „Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami”. Nie chcę, ale dwie osoby mnie tak nazywają. Jedna ze złośliwości, druga, bo nie wie zwykle co mówi. Mistrzem wcale się nie czuję.
3. „Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią.” Staram się czynić to, o czym mówię, nie zawsze mi to wychodzi. I dobrze, że Pan Jezus ostrzega was, żebyście słuchali co mówię, a nie naśladowali – przynajmniej wszystkiego – co robię.
4. „Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać.” Staram się być sobą, nie udawać, raz się to może ludziom podoba, innym razem chyba nie.
5. „Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach.” Sutannę noszę, kiedy trzeba, ale jak ma mi przeszkadzać w drodze, to dżinsy i kurtka wystarczą.

Kiedyś już chyba o tym pisałem, więc teraz krótko. Jak powiem krótkie kazanie, słyszę komentarz: „Nie przygotował się”. Jak dłuższe – „Nudzi”. Jak idę w sutannie, słyszę: „Świętego udaje”, jak tylko w koloratce, to skomentuje ktoś: „Nawet mu się nie chce sutanny ubrać!” Jak biegnę szybko i nie pogadam chwilkę z ludźmi, powiedzą: „Dzikus! Ludzi nie zauważa!”. Jak się zatrzymam i pogadam, powiedzą niektórzy: „Wodzirej, tylko by gadał!”

W ogóle w całej Ewangelii chodzi także o to, aby być sobą, nawet za cenę komentarzy. Nowe życie, o którym tak wiele piszę ostatnio, to nic innego, jak nieustanna próba bycia sobą.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 1, 10.16-20)
Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna. Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi. Albowiem usta Pańskie [to] wyrzekły.

(Ps 50,8-9.16bc-17.21.23)
REFREN: Temu, kto prawy, ukażę zbawienie

„Nie oskarżam cię za twe ofiary,
bo twoje całopalenia zawsze są przede Mną.
Nie przyjmę z twego domu cielca
ani kozłów ze stad twoich”.

„Czemu wymieniasz moje przykazania
i na ustach masz moje przymierze?
Ty, co nienawidzisz karności,
a słowa moje odrzuciłeś za siebie?

Ty tak postępujesz, a Ja mam milczeć?
Czy myślisz, że jestem do ciebie podobny?
Kto składa ofiarę dziękczynną, ten cześć Mi oddaje,
a tym, którzy postępują uczciwie, ukażę Boże zbawienie”.

(Ez 18,31)
Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i utwórzcie sobie nowe serca i nowego ducha.

(Mt 23,1-12)
Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Itinerarium , , , , , , , , ,