DZIAŁAJ Z DUCHEM

Chrystus odszedł i tak jak obiecał, pozostawił nam Ducha. I to właśnie Duch Święty kontynuuje teraz misję Chrystusa. Ale Duch Święty nie zamieszkuje na jakimś pustkowiu.

Jedynym miejscem Jego przebywania jest nasze serce i nasze wspólnoty, czyli Kościół. Może w zwykłych codziennych sytuacjach nie dostrzegamy Jego obecności i działania, ponieważ rozgłos i tumult nie leżą w Jego naturze.

Najbardziej widzę i odczuwam Jego działanie w spotkaniach z ludźmi, może w szczególnych zdarzeniach. Mam doświadczenie rozmów i spotkań na przykład z więźniami, kiedy ani nie zwrócę im wolności (choć są skruszeni i odmienieni) ani nie naprawię wyrządzonych przez nich krzywd. Ale wiem, że po wielu spotkaniach zaniosłem za kraty radość, nadzieję i poczucie godności, i wiem, że Duch Święty, jeśli pozwalam Mu działać, potrafi za pomocą moich słów i gestów, rozsiewać nadzieję, pociechę, siłę i dobro. Nie ja, to On przeze mnie.

Duch Święty, po odejściu Chrystusa, mieszka w każdym z nas. My Go nosimy. I co więcej, zanosimy Go, jeśli pozwalamy Mu na działanie, do każdego człowieka, z którym się spotykamy. Czasem czujemy bezradność wobec ludzkich dramatów, załamań i rozpaczy. Niech to nas nigdy nie oddala od nich. Tym bardziej idźmy do takich ludzi, w sercu prosząc, aby Duch Święty posługiwał się naszymi słowami i gestami. To działa! Mówię to w oparciu o wiele spotkań, z więźniami, bezdomnymi, chorymi i załamanymi. To działa! Nie jesteśmy bezsilni, nie jesteśmy bezradni. Nie damy ludziom zdrowia, domu, nie przywrócimy kogoś kto umarł (a był najbliższy), ale możemy zanieść to, co Duch Święty posiada w nadmiarze – nadzieję, która podnosi; radość, która rozwiewa chmury smutku; moc, która budzi kogoś do nowego życia; wsparcie, które pozwala przetrwać.

Roznośmy z ufnością dary Ducha Świętego, z naszej strony potrzeba jedynie zgody na Jego działanie. A On już potrafi wykorzystać nasze słowa (choćby wydawały się nam małe i puste), nasze uśmiechy (niekiedy wyduszane przez łzy i ściśnięte gardło), gesty (proste, jak podanie ręki) i czyny (też proste, wizyta, rozmowa, nawet mała pomoc). To działa!

LITURGIA SŁOWA

(Dz 16,22-34)
Tłum Filipian zwrócił się przeciwko Pawłowi i Sylasowi, a pretorzy kazali zedrzeć z nich szaty i siec ich rózgami. Po wymierzeniu wielu razów wtrącili ich do więzienia, przykazując strażnikowi, aby ich dobrze pilnował. Otrzymawszy taki rozkaz, wtrącił ich do wewnętrznego lochu i dla bezpieczeństwa zakuł im nogi w dyby. O północy Paweł i Sylas modlili się, śpiewając hymny Bogu. A więźniowie im się przysłuchiwali. Nagle powstało silne trzęsienie ziemi, tak że zachwiały się fundamenty więzienia. Natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i ze wszystkich opadły kajdany. Gdy strażnik zerwał się ze snu i zobaczył drzwi więzienia otwarte, dobył miecza i chciał się zabić, sądząc, że więźniowie uciekli. Nie czyń sobie nic złego, bo jesteśmy tu wszyscy! – krzyknął Paweł na cały głos. Wtedy [tamten] zażądał światła, wskoczył [do lochu] i przypadł drżący do stóp Pawła i Sylasa. A wyprowadziwszy ich na zewnątrz rzekł: Panowie, co mam czynić, aby się zbawić? Uwierz w Pana Jezusa – odpowiedzieli mu – a zbawisz siebie i swój dom. Opowiedzieli więc naukę Pana jemu i wszystkim jego domownikom. Tej samej godziny w nocy wziął ich z sobą, obmył rany i natychmiast przyjął chrzest wraz z całym swym domem. Wprowadził ich też do swego mieszkania, zastawił stół i razem z całym domem cieszył się bardzo, że uwierzył Bogu.

(Ps 138,1-3.7c-8)
REFREN: Zbawia mnie, Panie, moc prawicy Twojej

Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich.
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.

I będę sławił Twe imię
za łaskę Twoją i wierność.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.

Wybawia mnie Twoja prawica.
Pan za mnie wszystkiego dokona.
Panie, Twa łaska trwa na wieki,
nie porzucaj dzieła rąk Twoich.

(J 16,7.13)
Poślę wam Ducha Prawdy, On was doprowadzi do całej prawdy.

(J 16,5-11)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: Dokąd idziesz? Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

BĘBNY I CYTRY

Zaczynamy nowy dzień i tydzień, trzeba zdać ostatnie egzaminy maturalne, wrócić do pracy, myśleć o urlopie, ewentualnie spojrzeć na rozkład sesji.

Śpiewałem sobie wczoraj wieczorem psalm z dzisiejszej liturgii, gdzie mowa o chwaleniu Boga tańcem, waleniu na Jego cześć w bęben i szarpaniu strun cytry. Nie jest to stan amoku alkoholowego czy jakiejś egzaltacji. Dla autora psalmu, Bóg jest „tuż tuż”, blisko, zatem cokolwiek robi, chce Boga wychwalać, sprawić Mu radość. Dlatego nie boi się śpiewać, tańczyć i grać. Powód jest prosty – Bo Pan lud swój miłuje!

Jest cudny maj, kasztany oszalały, ptaki również, kwiaty w milionach zapachów, trawy w zielonościach wszelkich, chrabąszcze buczą w dębinach jak bombowce. Wszystko się ślicznie wdzięczy chwaląc Boga i dar życia.

Warto się dołączyć do hymnu wdzięczności i radości całego kosmosu, świętując to, co święte i piękne. Wszystko inne jest na przynajmniej drugim miejscu.

LITURGIA SŁOWA

(Dz 16,11-15)
Odbiwszy od lądu w Troadzie popłynęliśmy wprost do Samotraki, a następnego dnia do Neapolu, a stąd do Filippi, głównego miasta tej części Macedonii, które jest [rzymską] kolonią. W tym mieście spędziliśmy kilka dni. W szabat wyszliśmy za bramę nad rzekę, gdzie – jak sądziliśmy – było miejsce modlitwy. I usiadłszy rozmawialiśmy z kobietami, które się zeszły. Przysłuchiwała się nam też pewna “bojąca się Boga” kobieta z miasta Tiatyry imieniem Lidia, która sprzedawała purpurę. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła. Kiedy została ochrzczona razem ze swym domem, poprosiła nas: Jeżeli uważacie mnie za wierną Panu – powiedziała – to przyjdźcie do mego domu i zamieszkajcie w nim! I wymogła to na nas.

(Ps 149,1-6a.9b)
REFREN: Pan w ludzie swoim upodobał sobie

Śpiewajcie Panu pieśń nową;
głoście Jego chwałę w zgromadzeniu świętych.
Niech się Izrael cieszy swoim Stwórcą,
a synowie Syjonu radują się swym królem.

Niech imię Jego czczą tańcem,
niech grają Mu na bębnie i cytrze.
Bo Pan lud swój miłuje,
pokornych wieńczy zwycięstwem.

Niech się święci cieszą w chwale,
niech się weselą na łożach biesiadnych.
Chwała Boża niech będzie w ich ustach:
to jest chwałą wszystkich świętych Jego.

(J 15,26b.27a)
Świadectwo o Mnie da Duch Prawdy i wy także świadczyć będziecie.

(J 15,26-16,4a)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem.

Itinerarium , , , , , , ,

WZYWANIE POCIESZYCIELA

kazanie na VI niedzielę Wielkanocną
9 maja 2010

Prawie miesiąc temu Smoleńsk, 96 ofiar. W tym samym czasie w Chinach (Qinghai) trzęsienie ziemi, 2 200 ofiar śmiertelnych.

Niedawno krach finansowy Grecji, a po niej być może innych państw w Europie. Na dodatek niespotykana katastrofa ekologiczna w Zatoce Meksykańskiej z olbrzymią plamą ropy po zatopionej platformie wiertniczej. Rozmawiam ze znajomym – „Czy nie widzisz, że wszystko idzie źle, coraz gorzej?”, pyta mnie szczerze zaniepokojony.

Mógłbym dodać do tej listy jeszcze kilka bardzo złych rzeczy, które już się dzieją i które mogą nadejść. W sumie są powody do niepokoju i frasunku. Kiedy do tej globalnej wyliczanki dodać nasze powszednie smutki i lęki, o zdrowie, zarobki, zgodę w rodzinie, przyszłość dzieci i zawsze mogące nastąpić nieprzewidziane złe rzeczy, w sercu zaroi się od chmur, napięć, stresów i obaw.

Sam doświadczam wielu trudnych chwil, jak każdy z nas. Coś, co mnie dawniej nieco dziwiło i kłopotało to działanie Ducha Świętego. Doskonale rozumiałem i wzywałem Go jako Dawcę Mądrości, Źródło Natchnień, Moc z Wysoka czy Zadatek Zmartwychwstania. Imiona wzniosłe, piękne, godne Boga. Ale On jest dany nam jako Pocieszyciel! Tak dziś mówi o roli Ducha Chrystus. Pocieszyciel! Trochę to mdłe z pozoru, ckliwe, emocjonalne i jakby nie na miejscu. Pocieszanie kojarzy się z mało poważnym wypowiadaniem frazesów („Nie martw się.”, „Jakoś to będzie.”), które mnie bardzo rażą teatralnością i nieszczerością.

Są jednak takie stany ludzkiego smutku, których nie rozproszy żadne ludzkie słowo, czułość czy współczucie. Chrystus posyła Pocieszyciela, jedynego Ducha, który może podźwignąć nas ze strefy żalu, rozpaczy, totalnego zwątpienia i rozgoryczenia. Pocieszyciel nie łaskocze, nie rozbawia, nie rozśmiesza i nie powtarza dowcipów. On dźwiga nasze serce, kiedy ono prawie przestaje bić i obumiera. On zasiewa zupełnie nowe ziarna nadziei na zgliszczach wypalonego ludzkiego ducha.

Wzywajcie Pocieszyciela, kiedy wszystko się wali, rujnuje i ginie. Pocieszyciel jest źródłem niekończącej się, bo wiecznej, siły, rześkości, ufności i nowego początku. Pociesza, bo jest samą Radością Boga, nie jakimś krótkotrwałym drgnieniem emocji. On, Pocieszyciel został posłany, wzywajmy Go i przyjmujmy.

LITURGIA SŁOWA

(Dz 15,1-2.22-29)
Niektórzy przybysze z Judei nauczali braci wAntiochii: Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni. Kiedy doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono, że Paweł i Barnaba, i jeszcze kilku spośród nich uda się w sprawie tego sporu do Jerozolimy, do Apostołów i starszych. Wtedy Apostołowie i starsi wraz z całym Kościołem postanowili wybrać ludzi przodujących wśród braci: Judę, zwanego Barsabas, i Sylasa i wysłać do Antiochii razem z Barnabą i Pawłem. Posłali przez nich pismo tej treści: Apostołowie i starsi bracia przesyłają pozdrowienie braciom pogańskiego pochodzenia w Antiochii, w Syrii i w Cylicji. Ponieważ dowiedzieliśmy się, że niektórzy bez naszego upoważnienia wyszli od nas i zaniepokoili was naukami, siejąc zamęt w waszych duszach, postanowiliśmy jednomyślnie wybrać mężów i wysłać razem z naszymi drogimi: Barnabą i Pawłem, którzy dla imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa poświęcili swe życie. Wysyłamy więc Judę i Sylasa, którzy powtórzą wam ustnie to samo. Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne. Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi!

(Ps 67,2-3.5.8)
REFREN: Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże

Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi,
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę,
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.

Niech się narody cieszą i weselą,
że rządzisz ludami sprawiedliwie
i kierujesz narodami na ziemi.
Niech nam Bóg błogosławi,
niech się Go boją wszystkie krańce ziemi.

(Ap 21,10-14.22-23)
Uniósł mnie anioł w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte – Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga. Źródło jego światła podobne do kamienia drogocennego, jakby do jaspisu o przejrzystości kryształu: Miało ono mur wielki a wysoki, miało dwanaście bram, a na bramach – dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela. Od wschodu trzy bramy i od północy trzy bramy, i od południa trzy bramy, i od zachodu trzy bramy. A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka. A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan, Bóg wszechmogący oraz Baranek. I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą – Baranek.

(J 14,23)
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy.

(J 14,23-29)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

Nadzieja

„To dobra nowina dla Kościoła katolickiego w Polsce i w ogóle dla Polski” – tak piszą o nominacji prymasowskiej dla abp. Józefa Kowalczyka Jan Turnau i Katarzyna Wiśniewska –„Możemy mieć nadzieję, że pod wpływem nowego prymasa polski Kościół katolicki będzie stawał się bardziej tym, czym być powinien”.
Uważam, że się znają, więc też się cieszę.

Ale dużo bardziej się cieszę, że jest np. taka Renia, Michał, Szymon i kilka innych osób, które spotkałem kilka dni temu na rekolekcjach dla bezdomnych w Józefowie nad Wisłą. Gdyby było ich trochę więcej, dla Kościoła w Polsce nie miałoby najmniejszego znaczenia, kto jest prymasem. Mógłby być kimkolwiek i skądkolwiek.

Nawet z Kielc.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , ,

CENTRUM RADOŚCI I POLSKA

kazanie na Uroczystość św. Stanisława Biskupa i Męczennika Patrona Polski
sobota 8 maja 2010

W Polsce dziś panuje moda nie na prawicę czy lewicę, ale na centrum. I na św. Stanisława, patrona Polski, na centra różne proponuję spojrzeć.

Sam mam udział w powstaniu kilku różnych „Centrów”, ale to już było ładnych parę lat temu. Dziś znajdziemy „centra” i „galerie” w niemal każdej sferze.

Lody i mrożonki mają swoje „centrum” w Kłodzku, na ulicy Zajęczej. Centrum fryzur znalazłem w Elblągu (Wyczółkowskiego) i w Warszawie. Centrum flebologii (akurat bardzo pożyteczne, bo służy leczeniu żylaków na nogach) też w Warszawie.

Użycie słowa „centrum”, albo „galeria”, sugeruje coś ważnego, bardzo wyspecjalizowanego i sytuuje konkurentów przynajmniej na przedmieściu jeśli nie do razu na uboczu i w drugiej lidze. Natknąłem się także na „Centrum Rozwodów” i długo nie mogłem wyjść z zadumy, że ktoś wymyślił i takie kuriozum. Centrum to oferuje śledzenie małżonka (anons adresowany jest głównie do pań), instruuje jak się zachować, dostarcza dowody rzeczowe w najnowszej technice (pliki video, DVD), oferuje także zniżkę jeżeli prowadzi kolejną sprawę w jednej rodzinie!

Z racji wieku i doświadczenia, cynizm i komercja nie powinny mnie jakoś szczególnie dziwić. Niektóre miejsca wcale nie mają w nazwie „centrum”, a bez wątpienia taka rolę spełniają. Polskiego Centrum Kabaretu szukałbym gdzieś w okolicach Wiejskiej w Warszawie, a Centrum Bicia Piany przy Woronicza (starsi czytelnicy niech wytłumaczą młodszym, co autor ma na myśli).

Mamy o co się modlić do św. Stanisława, patrona naszej Ojczyzny. O powstanie Centrum Dobra i Galerii Prawdy, bo się jakoś rozsypuje Polska w pochwałach głupoty, cynizmu i zarabianiu na wszystkim. Nie obawiam się najeźdźczych hord, które złupią nam pola nad Wisłą, boję się tej epidemii cynizmu, głupoty, „wszystko można” i „nic nikomu do tego”.

A wszystkim życzę Centrum Radości, macie je każdy w swoim sercu.

LITURGIA SŁOWA

(Dz 20,17-18a.28-32.36)
Paweł, posławszy z Miletu do Efezu, wezwał starszych Kościoła. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi. Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi.

(Ps 100,1-5)
REFREN: My ludem Pana i Jego owcami

Wykrzykujcie na cześć Pana, wszystkie ziemie,
służcie Panu z weselem.
Stawajcie przed obliczem Pana
z okrzykami radości.

Wiedzcie, że Pan jest Bogiem,
On sam nas stworzył,
jesteśmy Jego własnością,
Jego ludem, owcami Jego pastwiska.

W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem,
z hymnami w Jego przedsionki.
Albowiem Pan jest dobry,
Jego łaska trwa na wieki.

(Rz 8,31b-39)
Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

(J 10,14)
Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają.

(J 10,11-16)
Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

ZERKANIE POŻYTECZNE

Oklepani jesteśmy z przykazaniem miłości, ze wszystkimi wielkimi słowami, mamy je w głowie (gdzieś z tyłu), wiemy, że są ważne, sporadycznie coś wielkiego czujemy czy mówimy.

Czego jeszcze o miłości nie czytaliście i nie słyszeliście? W wierszach, piosenkach, kazaniach, filmach, plakatach i wydrapanych napisach na ławkach, powiedziano i pokazano już bardzo wiele.

Może dodam, albo tylko przypomnę, że dla miłości sokiem pożywnym jest wiara. W miłość się wierzy albo nie wierzy. Kiedy się wierzy, można przetrwać i najsroższe burze i najgorętsze posuchy. Wierząc w miłość przejdziesz przez samotność, oczekiwanie, rozstanie i cierpienie. Jak nie wierzysz w miłość, trzaśniesz drzwiami i po sprawie, kupisz szybko bilet do innego miasta albo polecisz chlać do rana w barze, a czasem nawet gorzej i na zawsze.

Nic poza miłością nie utrzymałoby Jezusa na krzyżu i nic innego nie miałoby mocy odwalić kamienia z grobu. Warto mieć mały krzyżyk na szyi czy palcu, żeby zerknąć od czasu do czasu i przypomnieć sobie jak szalona i silna jest miłość. I z tego zerkania i myśli, iskierki wiary się rodzą, żeby przy miłości trwać.

Wierzysz w miłość, dasz radę. Doczekasz się. Złe przejdzie. Rany się wygoją. Pozbierasz się i posklejasz. Odnowisz i zakwitniesz.

Ponieważ co dzień stajesz wobec wielu paskudnych i złych rzeczy, które chwieją na wszystkie strony miłością, trzeba o niej przypominać i tych przypomnień nigdy za wiele.

LITURGIA SŁOWA

(Dz 15,22-31)
Po naradzie w Jerozolimie apostołowie i starsi wraz z całym Kościołem postanowili wybrać ludzi przodujących wśród braci: Judę, zwanego Barsabas, i Sylasa i wysłać do Antiochii razem z Barnabą i Pawłem. Posłali przez nich pismo tej treści: Apostołowie i starsi bracia przesyłają pozdrowienie braciom pogańskiego pochodzenia w Antiochii, w Syrii i w Cylicji. Ponieważ dowiedzieliśmy się, że niektórzy bez naszego upoważnienia wyszli od nas i zaniepokoili was naukami, siejąc zamęt w waszych duszach, postanowiliśmy jednomyślnie wybrać mężów i wysłać razem z naszymi drogimi: Barnabą i Pawłem, którzy dla imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa poświęcili swe życie. Wysyłamy więc Judę i Sylasa, którzy powtórzą wam ustnie to samo. Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne. Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi! Wysłannicy przybyli więc do Antiochii i zwoławszy lud, oddali list. Gdy go przeczytano, ucieszyli się z jego pocieszającej treści.

(Ps 57,8-12)
REFREN: Będę Cię, Panie, chwalił wśród narodów
Serce moje jest mocne, Boże,
mocne jest moje serce,
zaśpiewam psalm i zagram.
Zbudź się, duszo moja,
zbudź, harfo i cytro,
a ja obudzę jutrzenkę.
Będę Cię chwalił wśród ludów, Panie,
zaśpiewam Ci psalm wśród narodów.
Bo Twoja łaska sięga aż do nieba,
a wierność Twoja po chmury.
Wznieś się, Boże, ponad niebiosa,
nad całą ziemię Twoja chwała.

(J 15,15b)
Nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od mego Ojca

(J 15,12-17)
Jezus powiedział do swoich uczniów: To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

SŁOWA, KTÓRE NIESIESZ

Kazanie na święto św. apostołów Filipa i Jakuba
Czwartek 6 maja 2010

Apostołowie, tak jak choćby wspominani dziś Filip i Jakub, byli ludźmi drogi. Nieśli ze sobą jedynie słowo.

Podróżowałem ostatnio sporo, wokół feerie zieleni, żółci, czerwieni, niebieskości i złota. Wiosna jest mnóstwem kolorów i dźwięków. I to jest dar, piękny i wspaniały, jaki dostajemy zupełnie gratis.

Od ludzi najwięcej otrzymujemy słów. Pominę te, które czasem z zuchwałości, czasem ze złości, ktoś nam wbija jak szpile. Przyznajmy, że raczej dostajemy słowa dobre, choćby „dzień dobry”, proste i miłe.

Jesteśmy w drodze, każdy dzień jest jej etapem. W każdy dzień wnieść możemy słowa, które przekażą ludziom trochę ciepła, czułości, radości, nadziei czy pokrzepienia. Apostołowanie, to niekoniecznie jakaś funkcja elitarna. Słowa Filipa, Jakuba i innych z gromady Dwunastu, wyraźnie odmieniły oblicze świata, w którym żyjemy.

Poniesiesz dziś ludziom wiele słów. Jak najpiękniej umiesz, zapakuj w nie radość, pociechę, współczucie, wyrozumiałość, nadzieję, wsparcie i dobroć. Zobaczysz, jak słowa odmieniają ludzi. I jak świat staje się naprawdę miejscem wartym życia.

LITURGIA SŁOWA
Święto św. apostołów Filipa i Jakuba

(1 Kor 15,1-8)
Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, którąście przyjęli i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem… Chyba żebyście uwierzyli na próżno. Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi.

(Ps 19,2-5)
REFREN: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi

Niebiosa głoszą chwałę Boga,
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy przekazuje wiadomość.

Nie są to słowa ani nie jest to mowa,
których by dźwięku nie usłyszano:
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
ich słowa aż po krańce świata.

(J 14,6b.9c)
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem; Filipie, Kto Mnie widzi, widzi i Ojca.

(J 14,6-14)
Jezus powiedział do Tomasza: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście. Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

Itinerarium , , , , , , , , ,

JAK ŚWIEŻA BRZOSKWINIA

Dość proste obserwacje przyrody dowodzą, że zakorzenienie jest podstawą rozwoju i rozkwitu, wystarczy spojrzeć na drzewa.

Rosną bujnie, z rozłożystą koroną gałęzi, jeśli mają korzenie w odpowiedniej glebie oraz dobry dostęp do wody. Pierwszy psalm za pomocą obrazu drzewa podpowiada także zasadę pomyślności człowieka. „Szczęśliwy człowiek, który ma upodobanie w Prawie Pana, jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną: co uczyni, pomyślnie wypada”.

Obraz winnego krzewu, który dziś pojawia się w Ewangelii, jeszcze bardziej uzależnia pełnię życia i jego obfitość od relacji z Chrystusem. Nie sądzę, aby silnie docierał do nas, szczególnie do młodszego pokolenia, rzadko patrzymy na drzewa, a spora część z nas w ogóle nie widziała winorośli. Da się żyć bez zjednoczenia z Chrystusem albo w jakiejś luźnej, sporadycznej więzi z Nim. Kiedy jednak gra idzie o pełnię życia, a więc o sto procent życia, o maksimum, o życie „po brzegi”, więź ta jest niezbędna.

Niekoniecznie jeszcze to nas przekona, bo znamy blaski i cienie życia i żadne tam „pełnie” czy „maksima” nie trafiają do nas. Chcielibyśmy szczęścia w całkiem zwykłej ziemskiej wersji – pieniędzy, może nie miliardów, ale miliony, wygodnych domów, ciekawej pracy, dużo zmian, ruchu, podróży, wrażeń, śmiechu i wesołych ludzi obok, pozycji z wpływem na ludzi, ładnych zdjęć. Ponieważ Jezus nie daje tego typu prezentów, po co nam więź z Nim, i to tak bliska jak zjednoczenie?

Z tym, że jest życie tętniące spienioną radością, jak wodospad, roziskrzone zapierającym dech pięknem, życie jak cisza nie do odróżnienia od szumu oceanu. Życie kipiące przeczystą prawdą, nieraz bolesną i krwawą, ale za to aż do ostatniej nitki sensowne. Życie z krzyżem, ale za to smakowite jak świeży chleb i soczyste jak zerwana właśnie brzoskwinia. Jest życie bez chwili nudy, w świętym napięciu, gdy szkoda każdej chwili, takie życie, że chce się krzyczeć i śpiewać od samego rana do późnej nocy. Życie, którego nie żal, obfite. Tylko takie w zjednoczeniu z Chrystusem.

LITURGIA SŁOWA

(Dz 15,1-6)
W Antiochii niektórzy przybysze z Judei nauczali braci: Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni. Kiedy doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono, że Paweł i Barnaba, i jeszcze kilku spośród nich uda się w sprawie tego sporu do Jerozolimy, do Apostołów i starszych. Wysłani przez Kościół szli przez Fenicję i Samarię, sprawiając wielką radość braciom opowiadaniem o nawróceniu pogan. Kiedy przybyli do Jerozolimy, zostali przyjęci przez Kościół, Apostołów i starszych. Opowiedzieli też, jak wielkich rzeczy Bóg przez nich dokonał. Lecz niektórzy nawróceni ze stronnictwa faryzeuszów oświadczyli: Trzeba ich obrzezać i zobowiązać do przestrzegania Prawa Mojżeszowego. Zebrali się więc Apostołowie i starsi, aby rozpatrzyć tę sprawę.

(Ps 122,1-2.4-5)
REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana

Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
„Pójdziemy do domu Pana”.
Już stoją nasze stopy
w twoich bramach, Jeruzalem.

Do niego wstępują pokolenia Pańskie,
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie,
trony domu Dawida.

(J 15,4.5b)
Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwał będę. Kto trwa we Mnie, przynosi owoc obfity.

(J 15,1-8)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – o ile nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

ISTNIENIE ZACZADZONE

Trzymam w jednej ręce Ewangelię, czytam ją i namyślam się nad jej przekazem. W drugiej mam gazety, przeglądam portale internetowe.

I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tylko codzienne zdrowe zanurzanie się w przestrzeni ewangelicznej chroni przed schorzeniem, które nazwałbym „zaczadzeniem istnienia”. Może trafnym opisem jest też „Nieznośna lekkość bytu”, jak w tytule znakomitej powieści Milana Kundery (szczerze polecam). Jednym z objawów zaczadzenia tlenkiem węgla jest m.in. osłabienie i znużenie oraz zaburzenia orientacji i zdolności oceny zagrożenia, co powoduje, że zatruty nie ucieka z miejsca nagromadzenia się tlenku węgla na świeże powietrze, nie otwiera okna, staje się apatyczny, bezwolny.

W Ewangelii obecne są tematy ważne, podstawowe, wszystko rozgrywa się na pierwszej linii walki. Zawsze chodzi w niej o człowieka, jego dobro, zbawienie. Jezus zabiega o pokój (vide dzisiejsza Ewangelia), braterstwo, miłość (na Jego wzór), o zgodę między ludźmi, sprawiedliwość i cywilizację miłości.

Patrzę na świat, czytam, słucham. W szpitalu w Santa Clara na Kubie umiera Guillermo Farinas, były więzień, domagający się wolności dla innych uwięzionych bezprawnie Kubańczyków. Świat zareagował kilkoma oświadczeniami i tyle, czyli nic. W Chinach w więzieniach przebywa kilka tysięcy (jeśli nie więcej) zupełnie niewinnych ludzi, a reszta wolnego – ale zaczadzonego – świata, robi świetne interesy gospodarcze z Pekinem.

Nie ma sensu mnożyć przykładów; póki niesprawiedliwość, zło, przemoc, nie dotkną nas samych, wolimy portale z lekkimi kwestiami, plotki, scenki z życia celebrytów, jakąś adrenalinę sportową czy filmową. Powoli stajemy się bezwolni, coraz bardziej obojętni wobec spraw najważniejszych. Dobro, wolność, solidarność, prawda, wszystko to jest dość mgliste w oparach kulturowego czadu. Co więcej, ten czad przenika bardzo głęboko nasze życie. Osłabione są nasze reakcje na zło i niesprawiedliwość, równie ważne staje się wypicie piwa w przyulicznym ogródku co podniesienie głosu w obronie niesprawiedliwie więzionego.

Przed czadem tlenku węgla ratować się trzeba szeroko otwierając okna i drzwi, nastawiając głowę na zbawienny przeciąg. Przed czadem istnienia ratować się trzeba tym bardziej.

LITURGIA SŁOWA

(Dz 14,19-28)
Do Listry nadeszli Żydzi z Antiochii i z Ikonium. Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe. W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu uczniów, po czym wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, Umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli. Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali [miejscowy] Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. I dość długi czas spędzili wśród uczniów.

(Ps 145,10-13.21)
REFREN: Niech wierni Twoi głoszą Twe królestwo

Niech Cię wielbią Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę
i wspaniałość chwały Twojego królestwa.
Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,
przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Niech usta moje głoszą chwałę Pana,
a Jego święte imię niech wielbi wszystko, co żyje.

(J 3,15)
Trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

(J 14,27-31a)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

ŚLUBY NIESPEŁNIONE

kazanie na Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski
poniedziałek 3 maja 2010

Z powodu niedawnej katastrofy pod Smoleńskiem oraz żałoby narodowej, dzisiejsze święto jest żywsze w naszej świadomości i jakby bardziej nasze.

Świadczą o tym chociażby liczniejsze niż zwykle biało-czerwone flagi. W brewiarzu czytam dziś fragment ślubów, składanych przez króla Jana Kazimierza w 1656 roku we Lwowie (niżej przytaczam). Jest w nich bardzo mi bliska nuta patriotyzmu – „ślubuję, że po nastaniu pokoju wraz ze wszystkimi stanami wszelkich będę używał środków, aby lud Królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków wyzwolić.” Król zwracał się przez wstawiennictwo Maryi do Boga, ale miał w polu widzenia „ciężary i uciski” swojego ludu, którymi obiecywał się zająć. Niestety ani on, ani wielu jego następców nie potrafiło tej części ślubów wykonać.

W przemówieniach i modlitwach, które dziś wybrzmią zapewne rzadko pojawi się Polska niechciana i zwykle publicznie nieobecna. Polska, która budzi się skacowana wczesnym rankiem i biegnie szukać puszek po piwie, aby je sprzedać potem szybko z zamiarem obrócenia zysku na tanie wino (które najszybciej wprowadza w stan upojenia). Polska, która z trudem dociąga z budżetem do końca miesiąca, ale ma honor i nie stoi w kolejce po zasiłek w pomocy społecznej. Polska kilkuletnia i kilkunastoletnia, która wałęsa się po brudnych ulicach zapomnianych dzielnic i której nikt nie wychowuje, a która zna smak wódki, narkotyków i szybko uczy się kraść i bić. Polska, która nie przyjdzie na manifestację świąteczną, ale odleci po dawkach kleju, speedów i innych prochów. Także i ta Polska, nieraz bardzo wykształcona i mądra, która spakowała się i siedzi teraz w Irlandii czy Anglii, na zmywakach i budowach.

Takiej Polski mamy w miastach i miasteczkach naokoło nas dużo, ona się nie ubierze w galowe stroje i nie pójdzie defilować dziś, będzie robić swoje. I być może jej jedyną Matką i nadzieją jest właśnie Maryja, której dziś jako Królowej wzywamy. Tą Polską nie zaopiekuje się żaden król ani ci, co po nim dziś władzę dzierżą. Ale to nasza Polska, najbardziej potrzebująca patriotyzmu i miłości. I choćby modlitwy.

Fragment Ślubów Narodu Polskiego króla Jana Kazimierza

Wielka Boga Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico. Ja, Jan Kazimierz, za zmiłowaniem Syna Twojego, Króla królów, a Pana mojego i Twoim miłosierdziem król, do Najświętszych stóp Twoich przypadłszy, Ciebie dziś za Patronkę moją i za Królową państw moich obieram. Tak samego siebie, jak i moje Królestwo polskie, księstwo litewskie, ruskie, pruskie, mazowieckie, żmudzkie, inflanckie, smoleńskie, czernichowskie oraz wojsko obu narodów i wszystkie moje ludy Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twej pomocy i zlitowania w tym klęsk pełnym i opłakanym Królestwa mojego stanie przeciw nieprzyjaciołom Rzymskiego Kościoła pokornie przyzywam.

A ponieważ nadzwyczajnymi dobrodziejstwami Twymi zniewolony pałam wraz z narodem moim nowym a żarliwym pragnieniem poświęcenia się Twej służbie, przyrzekam przeto, tak moim, jak senatorów i ludów moich imieniem, Tobie i Twojemu Synowi, Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi, że po wszystkich ziemiach Królestwa mojego cześć i nabożeństwo ku Tobie rozszerzać będę.

Obiecuję wreszcie i ślubuję, że kiedy za przepotężnym pośrednictwem Twoim i Syna Twego wielkim zmiłowaniem, nad wrogami, a szczególnie nad Szwedem odniosę zwycięstwo, będę się starał u Stolicy Apostolskiej, aby na podziękowanie Tobie i Twemu Synowi dzień ten corocznie uroczyście, i to po wieczne czasy, był święcony oraz dołożę trudu wraz z biskupami Królestwa, aby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypełnione zostało.

Skoro zaś z wielką serca mego żałością wyraźnie widzę, że za jęki i ucisk kmieci spadły w tym siedmioleciu na Królestwo moje z rąk Syna Twojego, sprawiedliwego Sędziego, plagi: powietrza, wojny i innych nieszczęść, przyrzekam ponadto i ślubuję, że po nastaniu pokoju wraz ze wszystkimi stanami wszelkich będę używał środków, aby lud Królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków wyzwolić.

Ty zaś, o najlitościwsza Królowo i Pani, jakoś mnie, senatorów i stany Królestwa mego myślą tych ślubów natchnęła, tak i spraw, abym u Syna Twego łaskę wypełnienia ich uzyskał.

LITURGIA SŁOWA

(Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab)
Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni. Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów – i ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła syna – mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu. A Niewiasta zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca.

(Ps: Jdt 13,18-20)
REFREN: Tyś wielką chlubą naszego narodu

Błogosławiona jesteś, córko, przez Boga Najwyższego
spomiędzy wszystkich niewiast na ziemi.
i niech będzie błogosławiony Pan Bóg,
Stwórca nieba i ziemi.

Twoja ufność nie zatrze się aż na wieki
w sercach ludzkich wspominających moc Boga.
Niech Bóg to sprawi,
abyś była wywyższona na wieki.

(Kol 1,12-16)
Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów. On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.

(J 19,27)
Jezus powiedział do ucznia: Oto Matka twoja, i od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

(J 19,25-27)
Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,