Duchota

W młodości rzadko wyjeżdżałem zagranicę. W PRL nie było to takie proste. Gdy komunizm padł, jeździłem już znacznie częściej – żeby zobaczyć trochę świata. Ale od kilku lat staram się wyjechać kiedy tylko mogę. Nie przepuszczę żadnej okazji. Nie tylko po to, żeby zobaczyć jeszcze trochę więcej.

Po prostu mi duszno.

Spoza kruchty , , , , ,

Naręcza zbóż i dobra

kazanie na Uroczystość Wniebowzięcia NMP
niedziela 15 sierpnia 2010

W Polsce niesiemy dziś do kościołów zioła, kwiaty i ziarna zbóż. A święto mamy maryjne. Modlitwa, którą znajdziecie na końcu, wyjaśnia dlaczego dziś to robimy.

Nazwanie Marii „najdoskonalszym owocem ziemi” jest niezwykłą intuicją. Maria jest nasza, ziemska, a jednak godna Boga i nieba. To znak, zapowiedź, że nie ma przepastnej przerwy pomiędzy tym, co ziemskie i tym, co Boże.

Do tego, co Boże dojrzewamy dzięki „naręczom dobrych uczynków”, których esencją jest miłość. Modlę się, abyśmy się nie zniechęcili w czynieniu co dnia dobra, abyśmy dobrem prostym i krystalicznym pokonywali zło. I tak ścielili sobie drogę do nieba, do wzięcia nas, za przykładem Marii, do nieba.

MODLITWA POŚWIĘCENIA PIERWOCIN NATURY

Drodzy bracia i siostry! Z wdzięcznością przynieśliśmy do domu Bożego pierwociny kwiatów, roślin zielonych i ziół leczniczych, aby Bóg za przyczyną Wniebowziętej ustrzegł je od wszelkiej szkody i aby służyły człowiekowi i zwierzętom.

Panie, Boże nasz, Ty wszystkim stworzeniom dajesz pokarm we właściwym czasie, Ty nakazujesz rosnąć trawie, ziołom i zbożu, aby stawały się lekarstwem i pożywieniem dla ludzi i zwierząt. Od Ciebie pochodzi bogactwo wody i słońca na ziemi, aby wszystko, co zieleni się i rozkwita, owocowało, gdy przyjdzie czas zbiorów. Prosimy Cię, pobłogosław przyniesione do Ciebie pierwociny zieleni tego roku, młode pędy zbóż, trawy, zioła i kwiaty. Zachowaj je od zniszczenia, aby wzrastały, radowały oczy, przynosiły jak najobfitszy plon i mogły służyć zdrowiu ludzi i zwierząt. A gdy będziemy schodzić z tego świata, niechaj nas, niosących pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc ziemi, abyśmy zasłużyli na przyjęcie do wiecznego szczęścia. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

LITURGIA SŁOWA

(Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab)
Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni. Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów – i ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła syna – mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu. A Niewiasta zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca.

(Ps 45,7.10-12.14-15)
REFREN: Stoi Królowa po Twojej prawicy

Tron Twój, Boże, trwa na wieki,
berłem sprawiedliwym berło Twego królestwa.
Córki królewskie wychodzą na spotkanie z Tobą,
królowa w złocie z Ofiru stoi po Twojej prawicy.

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,
zapomnij o swym ludzie, o domu twego ojca.
Król pragnie twego piękna,
on twoim panem, oddaj mu pokłon.

Córa królewska wchodzi pełna chwały,
odziana w złotogłów.
W szacie wzorzystej prowadzą ją do króla,
za nią prowadzą do ciebie dziewice, jej druhny.

(1 Kor 15,20-26)
Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć.

Maryja została wzięta do nieba, radują się zastępy aniołów.

(Łk 1,39-56)
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.

Itinerarium , , , , , , ,

PATRZEĆ NA GWIAZDY

Zasłyszałem, że tylko ludzie, którzy nie mają nic, mogą się cieszyć wszystkim. Może to jest wyjaśnienie dla smutku naszych czasów i stałej chandry?

Kierunek „mieć” tak nas nakręca, że „być” już prawie nie umiemy. Coraz więcej mamy, coraz mniej jesteśmy? Nie chcę uprawiać dywagacji filozoficznych, podpowiadam tylko, żebyśmy się nie nachapali tyle, że unieść się już nie da.

I przypominam, że wielkim nieszczęściem jest nie spoglądanie na gwiazdy w najbliższe noce. Nie chciejcie tylko żadnej z niej wydzierżawiać albo zakupić na raty. Są tylko do podglądania i podziwiania.

Itinerarium , , , , , ,

RAZEM

Jesteśmy wychowani w ciągle wzmagającej się kulturze egoizmu. Nie zauważamy tego, na dodatek wydaje się nam, że to właściwa droga do szczęścia.

Mam swój komputer, swoją komórkę, swój pokój, swoje konto bankowe, jak dobrze idzie to swój samochód. Ze trzy lata temu byłem świadkiem jak dwie bliźniaczki pochwaliły się, że mają jedną komórkę i jedno konto mailowe. Zdziwienie reszty słuchających było bezmierne. Przez egoizm – każdy musi mieć każdą rzecz dla siebie, z wyraźnym zaznaczeniem, że to jego własność (i innym nic do tego!) – mamy o wiele za dużo komputerów, samochodów i domów. Już niedługo udławimy się tym, zagracimy sobie prawie każdy kawałek ziemi.

W kulturze egoizmu istnieje popyt na podziw i zachwyt, nad każdym, bez względu czy jest kimś czy skończonym zerem. Przypuszczam, że niedługo powstaną Agencje Podziwu, oferujące za spore pieniądze klakierów, umiejętnie i nowocześnie podziwiających klienta, w dowolnym miejscu i czasie.

Może nadchodzą czasy otrzeźwienia, zrozumiemy, że szczęściem jest wspólnota, niczym niezastąpiona bliskość z innymi.

Itinerarium , , , , , , ,

SURSUM CORDA

Żyjąc w letnim (ale często w jesiennym, zimowym i wiosennym) przyćmieniu, nie doznajemy cudownych rzeczy. Przyćmienia przychodzą chyba nieuchronnie i trzeba się z nich otrzepywać. Kaczka w kilka sekund strzepuje z siebie wodę i po sprawie.

Podstawowe prawdy, takie jak ta, że życie jest piękne i barwne, i ta, że ludzie są wspaniałomyślni i pełni uroku, i na przykład ta, że słońce, deszcz i wiatr są delegatami Bożej miłości, skrywają się za pyłem bolesnych doświadczeń i różnych małych złych rzeczy, jakie oczywiście przytrafiają się nam i będą przytrafiać. Cudownie dopala się w ostatnich dniach lato, wyostrzyły się poranki i wieczory, rozgwieździły noce (plus roje perseidów, przypominam, najlepsza pora dla nich!), a dni jakby zupełnie na miarę, nie za krótkie i nie za długie.

Naprawdę nie brakuje cudów i dziwów, dookoła nas. Hojny Pan Bóg dba co dzień o obfitość darów. A ja co jakiś czas czuję, że powinienem o tym napisać, przypomnieć i przyśpieszyć tych, co jeszcze zmęczeni, znudzeni, zasmuceni i zdołowani. Serca w górę, sursum corda!

Itinerarium , , , , , , , , ,

LEDWO CO

Przedziwne jest to nasze ludzkie poszukiwanie Boga. Stawiamy monumentalne świątynie, pięknie wymalowane, ozdobione obrazami, freskami i witrażami.

Zachęcamy Pana Boga, aby zamieszkał wśród kolorowych farb, bogato rzeźbionych sklepień i w ozłoconym tabernakulum. Otaczamy Go prezbiteriami, nawami środkowymi, lewymi i prawymi, filarami z aniołkami, przedsionkami. Na dachach stoją krzyże niczym boskie anteny satelitarne łowiące natchnienia Ducha Świętego. Miedziane lub pozłacane kopuły mają skłaniać wszystkich świętych do wizyt jak najczęstszych.

Nie wątpię, że Pan Bóg jest wszędzie, tym bardziej bliskie Mu są miejsca Jemu poświęcone. Co do wymagań mieszkaniowych, Pan Bóg jest wyjątkowo liberalny i rezydować może wszędzie.

Bardzo lubię te biblijne obrazy, gdy o bliskości Pana Boga mówi się, jako o Spokojnym Cieniu, osłaniającym w żarze słońca i niepostrzeżenie wędrującym o krok za nami. I ten o łagodnym powiewie Lekkiego Wietrzyku, muskającym jedynie czuprynę. Ledwo co.

Pan Bóg, ledwo co. Ale to wystarczy.

Itinerarium , , , , , ,

O KOŚCIÓŁKU W CAYO ESPINO

Dawno mnie tak nie ucieszyła informacja o powstaniu nowego kościoła. Nie chodzi o jakiś super, specjalny, nowoczesny kościół.

Kilka tygodni temu poświęcony został na Kubie pierwszy po rewolucji kościół. Sam dowiedziałem się o tym kilka dni temu. Po „rewolucji” w 1959 r. komunistyczne władze pod wodzą Fidela Castro zakazały budowy wszelkich obiektów kultu religijnego. W wielkich miastach na Wyspie, Hawana, Camaguey, Santiago de Cuba, Santa Clara, nowe dzielnice nie posiadają nawet skromnych kaplic. Kościół, poświęcony 24 lipca b.r. powstał w Cayo Espino (diecezja: Bayamo – Manzanillo), na terenie prowincji Granma, ziemi, na której przed ponad 50 laty rozpoczynała się krwawa kubańska rewolucja. Prawdopodobnie świątynia została ufundowana przez Niemców i może pomieścić ok. 80 wiernych. Kubańska prasa pisze jedynie o rekonstrukcji dawnej kaplicy, chcąc w ten sposób umniejszyć historyczne znaczenie zbudowania pierwszego po rewolucji kościoła.

Nie wiemy jak długo Kubańczycy czekać będą na pełną wolność obywatelską i religijną, wolność słowa i zrzeszania się, wolność słuchania radia (z Florydy, skąd nadają nieocenzurowane radiostacje emigracyjne) i podróżowania. Pierwsza nowa świątynia w państwie, deklarującym się do niedawna oficjalnie jako ateistyczne, to jak pierwszy przebiśnieg, zielone drzewko na spalonym stepie. Wielkie sprawy zaczynają się od małych znaków, tak czytam ten nowy kościółek na Wyspie. Każde pobożne westchnienie w intencji dalszych dobrych znaków na Kubie, ma znaczenie.

Itinerarium , , , , , , , , ,

ŻABA NA ŻYWO

Relację z aukcji koni (Dni Konia Arabskiego 2010), można było śledzić na żywo w Internecie, dzięki portalowi „Świat Koni”. Chyba nadal można, jak kogoś interesuje los świetnych polskich arabów.

Coraz częściej różne media (TV, radio, Internet), proponują nam relacje „na żywo” lub „on-line”. W ten sposób można oglądać mecze, koncerty, nawet msze święte (w komórkach), aktualnie kilka pielgrzymek idących na Jasną Górę. Dzięki transmisjom „na żywo” podgląda się życie bocianów w paru gniazdach i chętnych nie brakuje. Takie mamy czasy, że to, co ważne musi mieć także wersję „na żywo”.

Naturalnie jest to pic i hucpa, bo i tak pozostajemy poza transmitowanym wydarzeniem, a „na żywo” daje jedynie złudne poczucie uczestnictwa. Koń na żywo i koń „na żywo” w Internecie to dwa światy, których nijak nie zbliży żaden (żadna) on-line. Trzepot bocianich skrzydeł nad głową (jeszcze latają, sposobiąc się do odlotu), to cud w porównaniu z miniaturką na ekranie monitora.

Wszystkim życzę jak najwięcej doświadczeń na żywo, oglądania boćków na niebie, dotykania już dojrzewających kasztanów, muskania chabrów gęsto porastających miedze polne i spacerów w porannym chłodzie. Na żywo. Wszelkie media (poza Medią, dawnym państwem w środkowej Azji) jak wskazuje nazwa, są jedynie pośrednikiem, „między”, przekazem – uproszczonym i spłaszczonym, nawet mimo techniki 3D – rzeczywistości, jakąś zniekształconą jej formą.

A na żywo są drzewa, powietrze, lasy, ptaki, kwiaty i żaby. Na żywo są ludzie, spotkania, rozmowy. Można to wszystko zrobić „on-line”, ale to żadna atrakcja. Światu on-line opiera się na szczęście Pan Bóg, oby jak najdłużej.

Itinerarium , , , , , , , ,

Dzień agnostyka

Agnostyk to taki ni pies, ni wydra. Wbrew pozorom nie jest to tak komfortowa postawa życiowa jak się co poniektórym wydaje.

Ale we wtorek, 3 sierpnia 2010 roku o godzinie 13 chyba po raz pierwszy w życiu byłem prawie szczęśliwy z powodu swojego agnostycyzmu. Prawie – bo było mi trochę żal mojej żony i kilku innych bliskich mi osób.

Niestety nie mogę im pomóc.

Spoza kruchty , , ,

AROMAT NIEBIESKICH PERFUM

kazanie na XIX Niedzielę Zwykłą
8 sierpnia 2010

W środku lata, urlopów, wakacji i wypoczynku, spada na nas bomba z Ewangelii, ożywiająca doświadczenie niepewności istnienia. Słyszymy o innej niż ziemska ojczyzna i o nieznanej dacie opuszczenia tego świata.

Można odganiać myśli o tamtej ojczyźnie, szczelnie wypełnić sobie plan dnia, tak, aby nie było chwili na porzucenie rwącego strumienia teraźniejszości. Czasem taka postawa poparta jest pełnym rezygnacji wnioskiem: Po co mam się zastanawiać, jak będzie potem, skoro i tak nic pewnego nie wiadomo? To rozwiązanie jest nawet dość racjonalne, choć zasadza się na niesprawdzonej tezie „Nie wiadomo jak będzie.” W sumie jest to zgrabne i przyzwoite wyjście, jednak ostatecznie ucieczka.

Można przyjąć inne, proste rozwiązanie, wbrew wątpliwościom i różnym niepewnym przesłankom, można wybudować sobie Gmach Nieba, tej nowej ojczyzny, strojąc go w dość oryginalne detale. Nie bez znaczenia jest wszak rząd i miejsce w Amfiteatrze Wieczności, te lepsze są blisko i na wprost Tronu Ojca, z dobrym widokiem na apartamenty Syna i komnaty Ducha, z tych lepszych poczuć można nieziemski aromat perfum Matki Bożej i precyzyjnie obejrzeć brody Apostołów. To, co dla zrezygnowanych opatrzone jest klauzulą „Nie wiadomo jak będzie”, dla ludzi nie znoszących sytuacji niejasnych jest niewzruszonym pewnikiem „Wiadomo, jak będzie i to dość dobrze!” Takie rozwiązanie przynosi spokój, ale może być także ucieczką.

Trzecia droga, wcale nie wiem czy najlepsza, każe stać w zdumieniu nad faktem życia (jakże pięknego!), przy jednoczesnym nie kwestionowaniu końca i poddaniu się żywej niepewności istnienia. To często stan rozedrgania, napięcia, nie pozwalającego ani na ucieczkę w rezygnację z odpowiedzi ani na ucieczkę w pewność, jakąkolwiek, byle pewność. Doświadczenie niepewności istnienia i tego tutaj i tamtego tam, nie jest grzechem i nie oznacza braku wiary w istnienie i miłość Boga. Dzisiejsza Ewangelia nie przynosi jakichś absolutnych pewników, wnosi powiew wątpliwości w starannie budowane przez nas strategie pewności (wygodne życie, odsuwanie trosk, ochrona zdrowia, ubezpieczenia, solidne domy, dobrze ulokowane pieniądze, etc.)

Czy można jednak żyć w niepewności, z mieszkiem pytań, na które żadna z odpowiedzi nie jest w pełni adekwatna? Czy to jest jeszcze wiara? A może jest to jedyna uczciwa wiara?

LITURGIA SŁOWA

(Mdr 18,6-9)
Noc wyzwolenia oznajmiono wcześniej naszym ojcom, by nabrali otuchy, wiedząc niechybnie, jakim przysięgom zawierzyli. I lud Twój wyczekiwał ocalenia sprawiedliwych, a zatraty wrogów. Czym bowiem pokarałeś przeciwników, tym uwielbiłeś nas, powołanych. Pobożni synowie dobrych składali w ukryciu ofiary i ustanowili zgodnie Boskie prawo, że te same dobra i niebezpieczeństwa święci podejmą jednakowo, i już zaczęli śpiewać hymny przodków.

(Ps 33,1.12.18-20.22)
REFREN: Szczęśliwy naród wybrany przez Pana

Sprawiedliwi, radośnie wołajcie na cześć Pana,
prawym przystoi pieśń chwały.
Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem,
naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie.

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych,
na tych, którzy czekają na Jego łaskę,
aby ocalił ich życie od śmierci
i żywił ich w czasie głodu.

Dusza nasza oczekuje Pana.
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska,
według nadziei, którą pokładamy w Tobie.

(Hbr 11,1-2.8-19)
Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. Dzięki niej to przodkowie otrzymali świadectwo. Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg. Przez wiarę także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne, jak gwiazdy niebieskie, jak niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morskim. W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z daleka i pozdrawiali, uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi. Ci bowiem, co tak mówią, okazują, że szukają ojczyzny. Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się nosić imienia ich Boga, gdyż przysposobił im miasto. Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, jako podobieństwo [śmierci i zmartwychwstania Chrystusa].

(Mt 24,42a.14)
Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

(Łk 12,32-48)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

Itinerarium , , , , , , , , , ,