DEDYKACJA DLA ASHIKO

Za trzy lari można kupić kilogramowy bochenek chleba. Najwyższy zasiłek dla uchodźcy, miesięcznie, wynosi 28 lari. Możesz więc kupić na miesiąc 9 chlebów.

To w lepszym przypadku. W gorszym zasiłku wystarcza na 6 chlebów miesięcznie. Ashiko ma dwójkę dzieci. Kilka razy w tygodniu chodzi do sklepu, w którym sprzedają chleb dla psów, stary i czerstwy, po pół lari za kilogram. Kupuje trzy, cztery takie chleby. Nie ma żadnego psa. Chleb przynosi po kryjomu do domu. Ma sposób, żeby psi chleb odświeżyć, wypachnić. Nikt z rodziny do tej pory się nie poznał.

Ashiko jest jedną z ponad 300.000 rzeszy uchodźców po dwóch wojnach z Rosją (albo jak mówią Rosjanie, z Abchazją i Osetią Południową). Dziś mijają dokładnie dwa lata od wybuchu tej ostatniej jak na razie.

Do szkoły, z ośrodka, gdzie mieszka jeszcze 250 rodzin uchodźców, jest z półtora kilometra. Po paskudnej, pełnej ostrego gruzu drodze. Dzieci uchodźców są tam bez trudu rozpoznawane, mają porozrywane, popękane, wystrzępione buty. Są gorsze, w zniszczonych butach i starych ubraniach. Ashiko wynalazła bardzo trwałe i miękkie plastikowe „noski”, co dzień rano owija w nie buty syna, aby się nie podziurawiły o gruz na drodze do szkoły.

Jeszcze trzy lata temu Ashiko miała krowę, mleko, śmietanę i sery. Na przedmieściach Tbilisi można znaleźć bez problemu małe łączki. Nowy prezydent, po „rewolucji róż” (2003), wytyczył niedaleko od ośrodka trasę pierwszej gruzińskiej autostrady. Jak już zbudowano parę kilometrów, prezydent w limuzynie przejechał się nią w tę i z powrotem. Jak jechał z powrotem, na skraj pierwszej gruzińskiej autostrady wyszły krowy uchodźców, ta Ashiko także. Prezydent, bywający w wielkim świecie wściekł się, wydał dekret o zakazie trzymania krów w promieniu 10 kilometrów od stolicy. I Ashiko nie ma krowy, mleka i serów.

Wszystko to usłyszałem od Ashiko tydzień temu. Spisuję w drugą rocznicę wojny Rosji z Gruzją. Prześlijcie dalej. Ważna ta pamięć o Gruzji.

Więcej o Gruzji w dwa lata po wojnie tu.

Itinerarium , , , , , , , ,

OPOWIEŚĆ O LUDZKIM BLASKU

kazanie na Święto Przemienienia Pańskiego
piątek 6 sierpnia AD 2010

Ładna jest scena Przemienienia, efektowna, filmowa, pełna dźwięków i obrazów. Jakiś Hollywood czy Bollywood mógłby sporą kasę zbić na megaprodukcji.

Przy możliwościach współczesnego kina można jednak robić o wiele bardziej spektakularne efekty. Sensem Przemienienia nie były fajerwerki i wprawienie w osłupienie świadków. W jakimś stopniu Jezus na pewno chciał odkryć siebie i wskazać na swoje Boskie proweniencje.

Myślę, że najgłębszym sensem Przemienienia jest jednak prawda o nas samych. O tym, że w potencjale istnieje w nas drugi człowiek, ku któremu idziemy, a właściwie iść powinniśmy. To jest ten człowiek blasku, jasności, światła, energii i mocy, skryty na razie w nas, nie wydobyty na powierzchnię, czasem tylko przebłyskujący w chwilach wielkiej szlachetności, ale realny całkiem. Przemieniamy się, możemy się przemieniać, taką prawdę czytam w dzisiejszym święcie.

Przemienienie jest sceną o nas, dla nas, zapewnieniem, że utkać się możemy z prawdy, dobra, miłości, ciepła, nadziei, wiary, przebaczenia i radości. A to ważne zapewnienie w czasach gdy ludzi tka się z kłamstw, intryg, plotek, skandali, poniżeń, drwin, kradzieży, gniewu, nienawiści, ostrych słów i złości. Przemienienie to opowieść o człowieku jakim może on być, w tle złej kampanii medialnej i publicznej, z której zdaje się wynikać, że ludzi – prawdziwych ludzi – dziś już nie ma.

LITURGIA SŁOWA

(Dn 7,9-10.13-14)
Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła – płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

(Ps 97,1-2.5-6.9)
REFREN: Pan wywyższony króluje nad ziemią

Pan króluje, wesel się, ziemio,
radujcie się, liczne wyspy!
Obłok i ciemność wokół Niego,
prawo i sprawiedliwość podstawą Jego tronu.

Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana,
przed obliczem władcy całej ziemi.
Jego sprawiedliwość rozgłaszają niebiosa,
a wszystkie ludy widzą Jego chwałę.

Ponad całą ziemię
Tyś bowiem wywyższony
i nieskończenie wyższy
ponad wszystkich bogów.

(2 P 1,16-19)
Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale /nauczaliśmy/ jako naoczni świadkowie Jego wielkości. Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej. Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach.

(Mt 17,5c)
To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!

(Mt 17,1-9)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.

Itinerarium , , , , , ,

WYPROST NA CHORWATA

Urzekła mnie historia Ivana Klasnica, mało znanego Chorwata. Mało znanego bo to nie żaden luminarz i celebryta, nawet nie biznesmen i nie śpiewak.

Ivan jest piłkarzem, dość dobrym, bo gra m.in. w reprezentacji swojego kraju, a na co dzień do niedawna grał we francuskim klubie (FC Nantes). Gra z jedną nerką, od swojego ojca, pierwszy przeszczep, nerki od mamy, nie przyjął się. Za pięć lat otrzyma nerkę od żony, bo jedna nerka funkcjonuje tylko najwyżej przez 10 lat. Ivan nie je różnych smacznych rzeczy, jak np. chipsów, precelków, unika także soli.

W pewnym momencie jego życie wisiało na włosku, lekarze wróżyli mu szybki koniec kariery, tuż przed odkryciem nowotworowych zmian w nerkach urodziła mu się córka. Przez rok po transplantacji walczył o powrót na boisko. Dziś gra na tyle dobrze, że łapie się do składu swojej narodowej reprezentacji i strzela tam ładne bramki.

Prawda o człowieku jest taka, że nic nie jest w stanie go złamać, chyba, że sam się złamie. Człowiek nawet jak poobijany, zraniony, zgięty wpół, przetrącony, skaleczony i kontuzjowany (fizycznie, psychicznie czy duchowo), może się wyprostować i zwyciężyć. Dziś, co mnie dziwi i śmieszy, ludzi dobija ukąszenie komara albo spadek akcji na giełdzie. Świat wydaje im się bury, zły, a życie traci zapach i blask. Jak już oberwą od życia czy ludzi, siedzą złamani wpół i odmawiają codziennie i wytrwale modlitwę, która zwie się „Litania Do Świętego Narzekania”. Toczą strumienie łez i wzdychają tak ciężko, że pękają im płuca. A przecież inna jest prawda o człowieku.

Człowiek, piszę to WIELKIMI LITERAMI, żeby nikt nie miał wątpliwości i dobrze widział, JEST NIE DO ZŁAMANIA. Zawsze ma siłę, żeby się podnieść, wyprostować, pokonać zło i strach, ma siłę, żeby zwyciężyć. Proszę to sobie zapamiętać, jakby jakiś komar czy akcje na giełdzie… Albo jakaś inna cholera.

A Ivan Klasnic, ma coraz wyższą formę, podziękował za grę w drugoligowym FC Nantes i chce strzelać gole w lepszym, bo pierwszoligowym zespole, bodaj FC Toulouse. Bo człowiek ma zawsze siłę, żeby się wyprostować, nawet bardziej jeszcze niż przed ciosem.

Itinerarium , , , , , , , , ,

W RUCHU I DRODZE

Od czasów Abrahama, ojca naszej wiary, wierzyć, w pewnym bardzo głębokim sensie, oznacza iść. Doświadcza tego każdy, kto uczestniczył w jakiejkolwiek pielgrzymce.

Polska właśnie idzie na Jasną Górę, ze wszystkich stron, głównie młodzi ludzie, przez kilka lub nawet kilkadziesiąt dni, wędrują do sanktuarium Królowej Polski. Świetna sprawa, przygoda, mocna wspólnota, ale też coś znacznie więcej.

Dla pokolenia przyrośniętego do komputerów i telewizorów, to znak dziwny, zbyt ruchliwy, nawet jak podglądany on-line (większość pielgrzymek ma taką wersję). Irytujący dla kierowców, którzy nagle napotykają setki osób utrudniających przejazd. Niepojęty dla turystów popijających kawę w kawiarenkach na deptaku, zaskoczonych tłumami pątników z plecakami, flagami i krzyżem na czele.

Większość z tych, którzy fizycznie idą wiele kilometrów, doświadcza ruchu wewnętrznego, wyzwolenia z martwej stabilizacji, z obrastania w tłuszcz i zmartwienia. Nagle życie okazuje się o wiele prostsze i radośniejsze niźli dotąd. Tym, którzy nigdy nie pielgrzymowali, to doświadczenie Ruchu i Drogi, też może być nie obce. Samo Życie można przeżywać w formule smutku i bezruchu, bądź radosnej Drogi.

Czy na nogach, czy w jeszcze ważniejszym wymiarze serca, trzeba iść. Iść, żeby prawdziwie żyć i wierzyć.

PS. Pielgrzymka z Lublina – www.pielgrzymka.lublin.pl

Itinerarium , , , , , , ,

FULL CONTACT Z ŻYCIEM

Z powodu niedoczytania lub błędnego odczytania Ewangelii, naśladowanie Jezusa wydaje się być bardzo ograniczające dla współczesnego człowieka.

Skojarzenia typu „dźwigać krzyż”, „porzucić świat”, „nawracać się”, oderwane od prawdziwego obrazu Jezusa, budzą niechęć i poczucie utraty czegoś radosnego, fajnego i pięknego.

Jezus to człowiek, który ma „full contact” z życiem, zawsze reaguje na wszystko, co wokół Niego i przy Nim się działo. Nie unika ludzi, zabaw, spotkań, cieszy Go przyroda, rozmowy i ucztowanie. Jego człowieczeństwo jest rozpalone, rozognione, aż iskrzące się od wszelkich barw życia, ono kipi, eksploduje, jest jak rozpędzony wiatr, cieszący się każdą chwilą, wiatr, który potrafi też ścichnąć i zastygnąć, ale to ciągle pełnia. Na maxa, tak właśnie żyje Jezus!

Kiedy zatem mówimy o naśladowaniu Jezusa, szukajmy pełni i radości życia, maxa i full contactu, z życiem. Odnoszę wrażenie, że często śpimy, pogrążeni jesteśmy w jakimś w energetycznym letargu, życie nam nie w smak, i wtedy – na zasadzie ucieczki od nędzy życia – wmawiamy sobie, że „Pan jest naszą ucieczką”. Doświadczenie szczęścia przesuwane w wieczność w rzeczywistości jest ucieczką od szczęścia.

Kto pragnie pełni życia, a nie błogiej drzemki, wzór i moc znajdzie w Tym, który wychylił Kielich Życia do dna.

Itinerarium , , , , , , , ,

DYGRESJA NA TEMAT POEZJI

Pewien jestem, że nie czytacie współczesnych wierszy, podobnie zresztą jak i ja. Zdarza mi się, że przeczytam jakąś próbkę poezji, nie kupiłem jednak żadnego tomiku z wierszami współczesnymi.

Poezja, miesięcznik pod takim tytułem, umarła już 21 lat temu, jak zaczynało się „nowe”. Jak zaczęło się „nowe”, narodziły się tygodniki, miesięczniki, a nawet dzienniki, z różnymi wersjami pieniędzy, zysku, biznesu, ekonomii i bogactwa w tytułach.

Wiersze współczesne czytam tylko w jednej gazecie, są tam, zwykle w liczbie jeden, raz na tydzień oraz w jednym tygodniku, gdzie od czasu do czasu wrzucane są różne wiersze, nawet z notkami o autorach. Znam jeszcze jedną gazetę, która codziennie drukuje krzyżówkę! Codziennie! Cóż za zaufanie do czytelników, że podejmą się jeszcze trudu intelektualnego i odgadną hasło na cztery litery, zaszyfrowane w pytaniu: „Choroba albo duża polska rzeka”.

Ta dygresja o poezji, naszła mnie przy modlitwie za powstańców z 1944 roku. I jakieś wspomnienie Krzysztofa Kamila, poety tamtego czasu.

Chrystus

Przejść długim płaczem zapomnianych ścieżek
przez puste, krwawe wydmy słów i szorstkich spotkań
spłynąć wykwitem płatków zmiodniałych na wiosnę
jak cisza biała, gęsta, miękką wonią słodka.
Przejść… gromnicami drzew odprawić święta,
krzyżami wonnych dni zasadzić puste drogi,
O łukach nieba, brudnych przechodniach pamiętać,
być przyjacielem smutnych i najcichszym bogiem.
I siać niepokój sumień w oczy – brudne szyby
na pośmiewisko i na kłamstwa wieków.
Przez drogi cierpkie, dalekie i gorzkie
po coś tu do nas przyszedł, boże czy człowieku?
I w końcu
kłamstwem rozcięli przymknięte powieki,
pękł kobalt nieba szorstkim poszumem błyskawic,
niebo spłynęło szybkim w horyzont odbiegłem
kroplami sinymi mleka ciszę zadławić.
Zastygła wolno krew na zwiędłych kartach księgi,
przechodzą bose nogi w pyle, jak co dzień
i kiedy konasz co dnia na krzyżach przydrożnych,
minę cię nieobaczny, zmęczony przechodzień.

1939

Itinerarium , , , , ,

PIĘKNI I BOGACI

kazanie na XVIII niedzielą zwykłą
1 sierpnia 2010

Wszyscy chcemy być bogaci. I piękni. I zawsze młodzi. Tak sobie wymyśliliśmy szczęście.

Spotkałem w życiu starych ludzi (ostatnich przedwczoraj), takich, których stać tylko na dziewięć bochenków chleba miesięcznie. Z ich urodą nie mają szans, aby trafić do jakiegokolwiek modnego tygodnika, chyba, że zgodziliby się na reklamę kremów przeciwzmarszczkowych. Biedni, nieładni, starzy. Szczęśliwi.

Wiem, że nie uwierzycie.

LITURGIA SŁOWA

(Koh 1,2;2,21-23)
Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko marność. Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. To także jest marność i wielkie zło. Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem? Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność.

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznosimy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia,
stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(Kol 3,1-5.9-11)
Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale. Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w /waszych/ członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu /Boga/, według obrazu Tego, który go stworzył. A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich /jest/ Chrystus.

(Mt 5,3)
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

(Łk 12,13-21)
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

Itinerarium , , , , , ,

Wielkie sprawy

Sierpień 1920, 1944, 1980. Wielkie sprawy, które łączyły. Bo wielkie sprawy zawsze łączą. Po tym można poznać, że są naprawdę wielkie.

Dziś mówi się o wielkich podziałach. Ja myślę, że lepiej mówić o braku połączeń. Bo nie ma żadnej wielkiej sprawy. Na szczęście.

Spoza kruchty , , ,

TAMTE SIERPNIE

Polskie sierpnie są bardzo ładne. Ten z 1920 roku przyniósł zwycięstwo nad bolszewikami i powstrzymał ich przed splądrowaniem Europy.

Ten z 1980 roku dał światu solidarność i powiew wolności Wschodniej Europie. Jest za co Bogu dziękować, od jutra szczególnie za dary sierpniowe. I jest czym się cieszyć, spoglądając w historię.

Mam taką małą sierpniową nadzieję, wyrosłą z tej sprzed 30 lat. Nadzieję, że mniej się będziemy kłócić i walczyć ze sobą, że może zechcemy 30-letniej solidarności dać nowe ubranie, że może uwierzymy bardziej w miłość zwykłą, szlachetną, prostą i uszczęśliwiającą.

Pamiętamy o Tamtych Sierpniach, aby teraz było święto, a w przyszłości zwycięstwa dobra, solidarności, pokoju. Te sierpniowe nadzieje w nas rosną, a jeśli zadbamy o nie, ci, co po nas przyjdą, zerwą najlepsze owoce.

Itinerarium , , , , , , , , ,

NIESKOŃCZONOŚĆ

Ludzkie serce jest jak niebo. O niebie Pan Jezus powiedział, że jest w nim wiele miejsc, tzn. nieskończenie wiele.

Podobnie jest w naszym sercu. Mamy tam nieskończenie wiele miejsc, każde dla jednego człowieka. Nie bójmy się poznawać ludzi i dawać im miejsce w swoim sercu.

Za każdym człowiekiem, przyjętym w sercu, ono się powiększa i zmierza ku wielkości Bożego serca. Jesteśmy coraz bogatsi, bogactwem każdego przyjętego człowieka. Obyście byli miliarderami!

Itinerarium , , , , , ,