MĘŻNIE WOBEC UTRAPIEŃ

Poniedziałek 11 lipca 2011

 

Nie domknąłeś okna w samochodzie i zalało fotel. Ech, jasny gwint. Nagły ruch przy kredensie i po okularach! A niech to! Zaglądasz na konto, a przelew pensji znów się spóźnia.

Wszystkim nam zdarzają się trudne chwile. Dopada nas choroba, która boli i odbiera siły. Ktoś bez powodu robi nam większe czy mniejsze świństwa. Z różnych powodów układa nam się gorzej niż myśleliśmy. Zresztą każdy może tu dowolnie listę spraw trudnych mnożyć.

Dawniej takie sytuacje nazywano jednym słowem – utrapienia. A w niektórych modlitwach zachowało się piękne wezwanie : „abyśmy mężnie znosili utrapienia  życia”.  Można, oczywiście, wobec różnych życiowych utrapień rozpłakać się, kląć, mścić świat, ludzi i Boga, zapić się albo rozwalić parę talerzy. Można się im poddać i szczelnie zamknąć w pałacu nieszczęścia. Ani kapitulacja ani szarpanie się nie pomogą. Niemodne „znoszenie utrapień życia” ma chyba jednak najgłębszy sens. Człowiek da radę znieść i ból i zło i ataki ze strony innych i trudną sytuację finansową. Duch udźwignie wszystko.

Jest jeszcze doskonalsza droga radzenia sobie z utrapieniami życia. Można je zamienić na miłość. Każde przekleństwo usłyszane pod naszym adresem, możemy odreagować jakąś formą odwetu, ale możemy też wysiłkiem duchowym zamienić na miłość, która „wszystko znosi”. Odpłacanie miłością jest potężną pracą ducha, zespolonym działaniem woli, myśli i uczuć. Wielka miłość rodzi się wskutek doznawanych ciosów. Codzienne przykrości nie pojawiają się, aby nas przygnębić, ale po to, aby wzmocnić naszą zdolność kochania. A te największe bóle i krachy, czynią nas niezłomnymi w miłości.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

OWOCE DLA INNYCH

Kazanie na XV Niedzielę Zwykłą

10 lipca 2011

 

 

Nie żyjesz dla siebie. Pszenica rośnie na chleb, rzepak na olej, trzody krów na pastwiskach zaopatrzą nas w mleko i masło. Nawet taki dąb rzuca żołędzie nie dla hecy, ale dla głodnych dzików.

Mamy dobre słowa, uśmiechy, ciepłe ręce, różaniec, pieniądze, siłę, wielkie serca. Z tego wszystkiego niech rodzą się plony stukrotne.

 

PS. Kazanie w wersji dźwiękowej na www.itinerarium.pl

 

 

LITURGIA SŁOWA

 

(Iz 55,10-11)
Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa.

(Ps 65,10-14)
REFREN: Na żyznej ziemi ziarno wyda plony

Nawiedziłeś i nawodniłeś ziemię,
wzbogaciłeś ją obficie.
Strumień Boży wezbrany od wody;
przygotowałeś im zboże.

I tak uprawiłeś ziemię:
nawodniłeś jej bruzdy, wyrównałeś jej skiby,
spulchniłeś ją deszczami, pobłogosławiłeś płodom.
Rok uwieńczyłeś swymi dobrami,
gdzie przejdziesz, wzbudzasz urodzaj.

Stepowe pastwiska są pełne rosy,
a wzgórza przepasane weselem,
łąki się stroją trzodami,
doliny okrywają się zbożem,
razem śpiewają i wznoszą okrzyki radości.

(Rz 8,18-23)
Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując – odkupienia naszego ciała.

Ziarnem jest słowo Boże, a siewca jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

(Mt 13,1-23)
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.

Itinerarium , , , , , , , ,

TEŚCIOWA W TELEFONIE

Sobota 9 lipca 2011

 

Zdarza się, że kobiety skręcają w prawo z przekonaniem, że pojadą w lewo. Pomyłka, najczęściej niegroźna. Każdemu zdarzają się błędy i głupoty.

Zmieniałem telefon komórkowy i poprosiłem specjalistę w salonie o skopiowanie książki adresowej. Skopiował. Włączam telefon i widzę, że zamiast „Abp” mam na pierwszym miejscu opis „Ania Teściowa”. Protestuję, że nie chcę zamiast numeru do Arcybiskupa kontaktu do Teściowej (której nie mam) . A specjalista mówi: „Och, sorry, pomyliłem się, ale nic nie da się zrobić, stara książka skasowana.” Dobrze, że mam niezłą pamięć do numerów telefonicznych.

Dwóch moich kolegów wybierało się wczesnym rankiem na ryby. Jeden zapowiedział, że weźmie ciasto na płocie. Na pomoście okazało się, że nie mają żadnej przynęty.
 
– Nie wziąłeś ciasta na płocie?
– Byłem przy twoim płocie, ale nie znalazłem żadnego ciasta!

A płocie, jak wiadomo wędkarzom, lubią ciasto, zapachowe zwłaszcza.

W gruncie rzeczy jesteśmy omylni, zabawni i śmieszni. A wydaje się nam, że naprawdę jesteśmy prezesami, wicedyrektorami, proboszczami, głowami rodzin, wzorowymi uczniami, błyskotliwymi studentami czy porządnymi ludźmi.

Kiedy bywamy sobą, jest raczej śmiesznie.

 

Itinerarium , , , , , , ,

PRZYSPAWANA LOKOMOTYWA

Piątek 8 lipca 2011

 

 

Czesław Niezgoda przyspawał w Lublinie lokomotywę do szyn. On i wielu innych robotników z Lublina, Świdnika, Kraśnika i Zamościa ledwo wiązali koniec z końcem i nie mieli za co kupić dzieciom buty. To było dawno, ale prawda, 8 lipca 1980 roku. Potem w czasie stanu wojennego odsiedział siedem miesięcy w „internacie” (internowany).

Lech Wałęsa skoczył przez płot do stoczni, wtedy jeszcze, żeby bronić Anny Walentynowicz, której groziło wyrzucenie z pracy. Ale także po to, aby zahamować ceny kiełbasy, na którą nie było stać ciężko pracujących ludzi.

Nie wiedzieli, oni i inni, czy się uda. Mogli przecież dostać kulę w łeb, tak przecież było 10 lat wcześniej w Gdańsku i Szczecinie czy 4 lata wcześniej w Radomiu i Ursusie.

Ale komuna się rozpadła. Wielki Związek Radziecki, mur berliński, RWPG (taka tam komunistyczna unia gospodarcza) i Układ Warszawski (Договор о дружбе, сотрудничестве и взаимной помощи). Bardzo to dawno było, ponad trzydzieści lat temu, ale prawda. Opłaciło się przyspawać lokomotywę i skakać przez płot. Wielkie dzięki.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

CENA WIARY

Czwartek 7 lipca 2011

 Han spędził w obozie pracy siedem lat. Pracował tam po 18 godzin, jadał niewiele dwa razy na dzień. Trafił do obozu za to, że rozmawiał o Ewangelii, a właściwie przysłuchiwał się, co na jej temat mówił mu Sung. Sung prawdopodobnie od razu został skazany na śmierć. To obrazek z Korei Północnej, gdzie chrześcijanie są uznawani za wrogów państwa.

Baisi, mieszkanka jednej ze wsi na wschodzie Indii przyjęła chrzest, ale nie spodobało się to sąsiadom. Została wyciągnięta w pole i zgwałcona, a jej mąż pobity do nieprzytomności. Trwają przy chrześcijaństwie nadal, choć musieli ratować się ucieczką i obecnie przebywają w obozie dla uchodźców.

Korea Północna, Iran, Afganistan, Arabia Saudyjska, Somalia, Malediwy, Jemen, Irak, Uzbekistan, Laos. To pierwsza dziesiątka krajów, gdzie najbardziej prześladowani są chrześcijanie.

Cena wiary bywa wysoka. Hu Ying w Chinach otrzymał karę dożywocia za przyznawanie się do katolicyzmu, a Shaiboub Wiliam Arsal w Egipcie skazany został na 38 lat przymusowej pracy za przejście na katolicyzm z islamu.

Parę dni temu we Wrocławiu grupa freelancerów i artystów zorganizowała w jednym z klubów zbiorowe wystąpienie z Kościoła. Taki tam wesoły, klubowy happening. Cena wiary bywa i niewielka.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

W STREFIE TĘSKNOT

Środa 6 lipca 2011

 

Każdy z nas tęskni za czymś. Zabijamy nasze tęsknoty harmonogramem pilnych spraw, wpisujemy na listę czczych marzeń. Mówimy, że takie jest życie. W myśl zasady, że lepszy wróbel w garści niż gołąbek na dachu.

Pan Leszek zaraz skończy 80 lat. Ma blisko dwa tysiące eksponatów, na przykład zasuszone skorpiony i unikalne monety. Duży dom, za duży, bo na piętnaście pokoi jest tylko on i niewiele młodsza żona. Zgromadził też kilkadziesiąt obrazów, głównie pejzaży. Jacht już sprzedał. Za kilka dni idzie na operację, ma kolejną część żołądka do wycięcia, nowotwór. Całe życie tęsknił za czymś ważnym, jedynym. Życie mu przeleciało bardzo szybko, za szybko, tyle rzeczy ma, ale pozbywa się ich.

Nasze prawdziwe „ja” skrywa się w strefie tęsknot. Choć większość życia tracimy na kolekcjonowanie bardzo przyzwoitych rzeczy i wrażeń. A przecież, jak wiadomo, całe życie zaraz przeleci nam za szybko.

 

Itinerarium , , , , , , , ,

ŚWIĘTY DOKTOR Z MOSKWY

Wtorek 5 lipca 2011

 

Spóźnisz się na autobus, samolot, pociąg, będzie drugi.  Za prąd, wodę czy gaz dostaniesz odsetki za nieterminowe opłaty. Generalnie umiemy sobie radzić ze spóźnieniami.

Śpieszcie czynić dobro, brzmi banalnie, gdyby nie życiorys pewnego człowieka. Friedrich Joseph Haas (1780 – 1853), Niemiec, a z wyboru Rosjanin. Jako wybitny lekarz został zaproszony na dwór rosyjskiego cara Mikołaja I, rysowała się przed nim świetna kariera. Wszystko odmieniło się w jego życiu, kiedy spotkał się z zesłańcami, masowo skazywanymi na katorgę na Syberii. Do dziś nazywany jest „Świętym lekarzem z Moskwy”. Po jego śmierci, ówczesny patriarcha moskiewski Filaret zgodził się, aby księża prawosławni odprawiali nabożeństwa żałobne za Haasa, co chyba nie powtórzyło się już potem. Przez prawosławnych został uznany za świętego zaraz po śmierci, na jego grobie (tzw. „Haasovka”) do dziś palą się świece i leżą świeże kwiaty. Dwa dni temu katolicy rozpoczęli proces beatyfikacyjny Haasa.

„Dorobek świętości” tego lekarza nie jest jakiś olśniewający. Zostawił karierę medyka i zaczął opiekować się zesłańcami. Kupował im żywność i ubrania, przed wywózką na Sybir zaopatrywał w przybory do pisania, aby mogli pisać listy do rodzin. Sam napisał i wydał specjalną książeczkę dla zesłańców, którą rozdawał więźniom przed podróżą. Organizował także dla nich spowiedź i komunię świętą, co niekiedy opóźniało transport zesłańców.

Nie chodzi jednak nawet o to, co zrobił, bo pewnie jest to niepoliczalne. Chodzi o ten impuls, decyzję, podyktowaną prostą maksymą: „Śpieszcie czynić dobro”.

Myślę, że każde dobro odłożone na potem, na kiedyś, na jutro, jest nie do nadrobienia. Dziś albo nigdy.

 

Itinerarium , , , , , , ,

Na szklankach i na firankach

Rzecz się dzieje na pl. Tiananem.

Postanowiłem, że kupię dawne plakaty chińskie z okresu rządów Mao. Coś jak propaganda i tego typu sprawy. Poszedłem więc na targ gdzie takie rzeczy można dostać, niestety owy targ znajduje się w najbardziej turystycznym miejscu Pekinu czyli okolice pl. Tiananmen. Szukam plakatów. Mijam tradycyjnie udekorowane straganiki po brzegi wypełnione różnymi drobiazgami. Mijam armię terakotową z Xi’an (pewnie większość z Was kojarzy wiele tysięcy terakotowych posągów, które już jakiś czas temu odkryto w okolicach miasta Xi’an (centralne Chiny); mijam zegarki z podobizną Mao Zedonga, który macha ręką w rytm wybijania kolejnej sekundy; mijam nakrycia głowy praktycznie każdej mniejszości narodowej która zamieszkuje Chiny; mijam w końcu ubrania z dynastii Qing, głównie Qipao (damska sukienka, bardzo obcisła, podkreślająca kobiece kształty, dynastia Qing przybyła z północy Chin – Mandżuria), dynastii Han. Tutaj króluje Hanfu czyli damska długa sukienka, bardzo luźna, zwykle noszona z szalem bądź czymś co obecnie nazwalibysmy – ponczo, męski strój to również coś przypominające (przepraszam za porównanie – sutannę), z bardzo szerokimi rękawami w biodrach przepasane pasem. Idę dalej, mijam stare aparaty fotorgaficzne, male figurki ceramiczne przypominające telewizyjnych celebrytów, mijam straganiki z latawcami, kaligrafią chińską (“za 5 yuanów napiszę Twoje imię po chińsku”), obok mogę kupić mały stadion olimpijski (popielniczkę), albo podświetlaną wieżę “Perła Orientu” z Szanghaju. Mijam w końcu sklepik z przysmakami pekińskimi, szanghajskimi, Xi’ańskimi, Czongcińskimi i innymi “-imi” ze wszystkich miast Chin. Gdzieś od czasu do czasu przemknie się człowieczek ze starociami z Tybetu (sprzedawający modlitewne wałki, święte teksty, misy, zęby i kły słonia, naszyjniki i wszelaką biżuterię).

Oczywiście wszystkie te rzeczy sprzedawane są jako orginalne w bardzo orginalnej cenie.

Ostatecznie znajduję stoisko poświęcone w całości “Wschodzącemu Słońcu” – Przewodniczącemu Mao. Są plakaty. I znowu: Mao w pociągu relacji Pekin-Szanghaj; Mao przemawiający do tłumu; Mao przyjmujący gości na obiedzie; Mao, Lin Biao, Zhou Enlai razem przemawiający z Bramy na pl. Tiananmen; Mao na łące; reprodukcja portretu Mao z pl. Tiananamen; Mao witający, żegnający, itd.

Targuję się i zamiast płacić 30 yuanów za sztukę (~15zł), płacę 5yuanów (2,5zł). Kupiję cztery plakaty, 10zł (a co pokażę kiedyś w Polsce chińską propagandę). Odchodzę. Oczywiście mówiłem owej sprzedawczyni, że wszyscy znamy Mao, że wiemy kim był. Nie mówię co o nim myślimy, bo widzę że rozmawiam z osobą dla której to autorytet, swoje już w życiu przeżyła. Niech tak pozostanie.

Odchodzę na dobre. I w zasadzie nigdzie z tego Pekinu ruszać się nie trzeba. Z każdego miejsca z Chin pamiątkę mogę kupić. A i Mao nad wszystkim czuwa.

Pozdrawiam,
jakub

PS. Tytuł “Na szklankach i na firankach” wcale nie przypadkowy. Polecam przesłuchać piosenkę “List do Che” zespołu “Strachy na lachy”, już nie taka nowa. Traktuje nie o Mao ale o Che. Słowa czasem dosadne, może nie wypada tutaj cytować, ale jakże prawdziwe. Niestety rzeczywistość tutaj czasem jest aż nadmiernie nieprawdziwa. Zwłaszcza w takich miejscach jak pl. Tiananmen. Może i dlatego że na jego środku spoczywa owy Przewodniczący… a dookoła tylko czerwień…

Pekińskie zapiski , , , , , , , , , ,

DRACHMY I DRZAGI

Poniedziałek 4 lipca 2011

 

Twarze ludzi, samochody, domy, ulice, dzieci, zachmurzone niebo, krople deszczu. To wszystko dziś zobaczysz, usłyszysz, poczujesz.

W kazaniach Jezusa są niezwykle proste rzeczy. Wróble, od których jesteśmy ważniejsi, zgubiona moneta drachmy (symbolizująca zbłąkanego człowieka), lilie, którym nie dorównamy w krasie, belki, których nie spostrzegamy w swoich oczach. Wróble, lilie, monety, belki, drzazgi, wino, chleb. Proste przedmioty, powszednie rzeczy. A przez nie sięgamy tajemnic życia i wieczności.

Tyle mi dajesz Boże. Twarze ludzi, samochody, domy, ulice, niebo, deszcz. A w tym wszystkim tajemnice życia i wieczności.

 

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

DWA PLECAKI

3 lipca 2011

Kazanie na XIV Niedzielę Zwykłą

Tylko w bajkach ludzie żyją długo i szczęśliwie. Dlatego tak bardzo lubimy bajki, a nawet wierzymy, że i nam może się przydarzyć luksus baśniowych cudów.

Pewien człowiek szedł przez życie z plecakiem pełnym kamieni, lżejszych i cięższych. Lżejsze to przekleństwa, jakie usłyszał, złe komentarze, śmieszne plotki i bezpodstawne obmowy. Cięższe to wspomnienia przyjaciół, którzy zawiedli, a nawet odeszli, obrzydliwe zdrady, zaschnięta miłość i dziwne wrzody na plecach.

I – jak to w przypowieści  bywa – szedł drugi człowiek. On także usłyszał w swoim życiu przekleństwa i obmowy. Doświadczył zdrady i odejścia przyjaciół. Ale plecak miał pusty, no prawie pusty, bo miał w nim  termos z kawą i bułkę.

Uwielbiam tę Ewangelię, przypominającą, że zawsze ze mną idzie Jezus, który wie, że nie dałbym rady udźwignąć życiowego plecaka sam.

 

 

LITURGIA SŁOWA

 

(Za 9,9-10)
Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy. On zniszczy rydwany w Eframie i konie w Jeruzalem, łuk wojenny strzaska w kawałki, pokój ludom obwieści. Jego władztwo sięgać będzie od morza do morza, od brzegów Rzeki aż po krańce ziemi.

(Ps 145,1-2.8-11.13-14)
REFREN: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu,
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
i podnosi wszystkich zgnębionych.

(Rz 8,9.11-13)
Wy nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha. Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała – będziecie żyli.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Mt 11,25-30)
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

 

Itinerarium , , , , , ,