TAK

Wtorek 19 lipca 2011

 

Znam dziewczynę, która decydując się na małżeństwo, rozpowiadała koleżankom, że jest to jej pierwszy ślub. Mówiła przy ołtarzu „tak”, ale w jej deklaracji było równocześnie „nie”.

W słowach i deklaracjach polityków nie sposób rozróżnić „tak” od „nie”, a nawet należy spodziewać się, że gdy mówią „tak”, myślą „nie”. Przy czym nie chodzi o samą mowę, ale o zrujnowane serce, gdzie wszystko jest rozklekotane i obliczone na jakiś doraźny sukces.

Tym, z którymi idziemy przez życie bardzo potrzebne jest nasze „tak”, bez cienia nawet jakiegokolwiek „ale”.

Ile tylko obietnic Bożych, w Chrystusie wszystkie są „tak” (2 Kor).  I życie i wiara są na „tak”, jeśli mają być prawdziwe.

Itinerarium , , ,

Pisząc na jednym nodze

Nie łatwo jest pisać zapiski, będąc już połowicznie w samolocie i odlatując, żegnając się z Pekinem (przynajmniej na jakiś czas). Spisuję więc tych kilka zdań na dwie godziny przed wyjściem z domu, przekręceniem klucza w drzwiach i rozpoczęciu podróży do dalekiego domu.

Gdzieś ostatnio napisałem, że misja “Kierunek Europa” rozpoczęta. Nie czekałem długo na komentarz mamy, że chyba się pomyliłem i powinno być “Kierunek Lublin”. Niestety-stety nie pomyliłem się, a nawet zrobiłem to z premedytacją, wpisując jako obrany kierunek Europę, a nie Lublin. Jako, że zbiór “Lublin” zawiera się w zbiorze “Europa” więc wydaje mi się, że mogłem to zrobić. Inna sprawa, że z perspektywy Chin (nawet nie Azji, ale samych Chin), Lublina za bardzo nie widać, widać za to Europę. Czasem przy przedstawianiu się mówiło się, że jestem Europejczykiem. Po prostu. Taki europejski patriotyzm. Czasem się na tym łapałem i poprawiałem – jestem Polakiem, czasem zostawiałem bez poprawki, bo w końcu nie skłamałem.

A Kierunek Lublin, to pewnie ostatnia faza kierunku Europa. Rozpocznie się za mniej niż dwie godziny.

I odtąd przez kilka poniedziałków “Zapiski” znowu zmieniają miejsce. Tym razem na Lublin. A jako, że tak, to jest możliwość zaproponowania konkursu z nagrodą (miejmy nadzieję, że dotrze) – a pytanie proste ale można pokusić się o odrobinę wyobraźni – “Co łączy Lublin i Chiny”. Konkursowa komisja wyłoni najciekawsze odpowiedzi nagradzając chińskim upominkiem, bo jakżeby inaczej.

Pozdrawiam,

jakub

Pekińskie zapiski , , , , , , ,

WOLA BOŻA W KONFESJONALE

Poniedziałek 18 lipca 2011

 

Od razu zaznaczam, że historię tę słyszałem, a nie brałem w niej udziału.

Pewien młody człowiek, po czterech bardzo burzliwych latach, pełnych paskudnych i na wskroś złych rzeczy, przyszedł do spowiedzi. Trafił akurat na spowiednika skrupulatnego i przywykłego raczej do bardziej powszednich wykroczeń. W miarę wyznawania grzechów, ksiądz wiercił się niespokojnie w konfesjonale, ciężko wzdychał i wreszcie zaproponował, aby penitent poszedł do innego spowiednika.

Chłopak zdenerwował się i zrobił mały cyrk. Chwycił stułę, zawiązał ją sobie na jedną rękę, a drugą zablokował drzwiczki od konfesjonału.

– Nie puszczę cię, jak mnie nie wysłuchasz do końca i nie rozgrzeszysz. Mam dość! Jakbym nie słuchał babci, to bym tu nie przychodził.

Spowiednik oniemiał na chwilę, potem zaczął się usprawiedliwiać.

– Gdybym wiedział, że trafi mi się taki przypadek jak ty, to wziąłbym Kodeks Prawa Kanonicznego.

Pod koniec pierwszej godziny wyznań, kapłan poprosił nieśmiało o przerwę (coś w rodzaju „czasu dla drużyny” w siatkówce), powołując się na względy fizjologiczne. Młodzieniec węsząc podstęp odrzekł, że nie puści ani drzwiczek ani stuły, dodając, iż on też ledwo wytrzymuje.

Po następnych kilkunastu minutach, spowiednik, cały już spocony i zdenerwowany, zawyrokował:

– Bracie, wola Boża objawia się w różny sposób. Musimy kończyć! Za pokutę …

Od tamtej pory młodzian przystępuje do spowiedzi częściej i grzeszy mniej. A skrupulatny spowiednik na godzinę przed dyżurem w konfesjonale nie pije nawet łyka kawy.

Itinerarium , , , , ,

POCZEKAJMY DO KOŃCA

Kazanie na 16 niedzielę zwykłą

17 lipca 2011

 

Są ludzie źli i dobrzy, czyli jak w dzisiejszej opowieści chwasty i pszenica. Nie przejmujmy się tymi dobrymi, wiadomo, że osiągną sukces, jaśnieć będą jak słońce. Doradzam, by nie widzieć siebie w tej galerii.

Okropnie brzmi opis przyszłości dla chwastów – wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Męka i to nie zwykła, ale wyrafinowana.

Z dystansem patrzę na medale, wyróżnienia, rankingi popularności, wyroki sądowe i wyniki badań opinii publicznej. Jak jest naprawdę, okaże się na końcu.

Pamiętajcie, że Chrystus został wzgardzony, odrzucony, policzony między złoczyńców, słowem zdegradowany do roli chwastu. Na końcu okazał się zwycięzcą.

Nie bójcie się gwizdów, kpin, złych ocen, ośmieszenia, infamii, ostatnich miejsc, napiętnowań i spadku do niższych lig. Róbmy swoje. Jak jest naprawdę, wiadomo będzie na końcu.

 

PS. Kazanie w wersji dźwiękowej na www.itinerarium.pl

 

LITURGIA SŁOWA

 

 

 

  • PIERWSZE CZYTANIE  (Mdr 12,13.16–19)Dobroć Boga dla ludzi

    Czytanie z Księgi Mądrości.

    Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszys­tkim, abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie.
    Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszech­władza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą prze­jawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuch­walstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rzą­dzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz.
    Tak postępując, nauczyłeś lud swój, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś swoim synom wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie.

    Oto słowo Boże.

    PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 86,5–6.9–10.15–16a)

    Refren: Panie, Ty jesteś dobry i łaskawy.

    Tyś, Panie, dobry i łaskawy, *
    pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
    Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją *
    i zważ na głos mojej prośby.

    Przyjdą wszystkie ludy przez Ciebie stworzone, +
    i Tobie, Panie, oddadzą pokłon, *
    będą sławiły Twe imię.
    Bo Ty jesteś wielki i czynisz cuda *
    tylko Ty jesteś Bogiem.

    Ale Tyś, Panie, Bogiem łaski i miłosierdzia, *
    do gniewu nieskory, łagodny i bardzo wierny
    Wejrzyj na mnie *
    i zmiłuj się nade mną.

    DRUGIE CZYTANIE  (Rz 8,26–27)

    Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości

    Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian.

    Bracia:
    Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bo­wiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczy­nia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowa­mi. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.

    Oto słowo Boże.

    ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ 

    Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

    Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus,
    każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

    Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
    EWANGELIA DŁUŻSZA  (Mt 13,24-43)

    Przypowieść o siewcy

    Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

    Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:
    „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
    A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?» A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza»”.
    Inną przypowieść im powiedział: „Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach”.
    Powiedział im inną przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło”.
    To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: „Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata”.
    Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: „Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście”. On odpowiedział:
    „Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.
    Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.
    Kto ma uszy, niechaj słucha”.

Itinerarium , , , , ,

IMPRIMATUR

Sobota 16 lipca 2011

 

Wiele książek religijnych opatrzonych jest łacińską formułą „Nihil obstat”, co oznacza, że dana publikacja nie zwiera treści sprzecznych z wiarą i moralnością Kościoła. Wcześniej taką książkę musi przeczytać specjalista, który wyda decyzję, że „nic nie stoi na przeszkodzie” (nihil obstat). Dodatkowo, jeśli publikacja ma się ukazać drukiem, to powinna jeszcze mieć notę „Imprimatur”, tzn. zgodę na druk, edycję i rozpowszechnianie.

Dawniej takie noty musiały mieć także książki np. z zakresu medycyny i kucharstwa, a nawet atlasy geograficzne. Chodziło o to, aby ktoś korzystając z jakiejś książki nie zaszkodził sobie, nie otruł się i nie zbłądził. Idea owych not była taka, że oto jest ktoś, kto odpowiada za zgodność wypowiadanych sądów z rzeczywistością i nie dopuszcza do publicznego obiegu fikcji, fantasmagorii i absurdów.

Dziś „Imprimatur” i „Nihil obstat” mają tylko niektóre książki kościelne. Gdyby jednak dawna zasada obowiązywała w innych sferach publicznych wypowiedzi, pewnie nie byłoby onet.pl, wp.pl, interia.pl, cienko przędłyby „Fakt” i „Superekspres”, a „Gazeta Wyborcza” oraz „Nasz Dziennik” miałyby najwyżej po 4 strony.

Nie martwcie się, itinerarium.pl ostałoby się. Choćby po znajomości :).

 

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

POD RĘKĄ

Piątek 15 lipca 2011

 Noszę przy sobie zawsze scyzoryk. Ale to nie jakaś lipa, tylko bajer. Ma oczywiście korkociąg, co w razie konieczności szybkiego otwarcia wina mszalnego jest użyteczne bardzo. Ma też dwa śrubokręty, klasyczny i gwiazdkowy. Miniaturowe kombinerki, pęsetę, szpikulec, nożyczki, otwieracz kapslowy, otwieracz do konserw. Ba, jest nawet pilniczek do paznokci, który kilka razy pożyczałem koleżankom, maleńka piłka do metalu, szydło i dłutko.

No i są tam również trzy urządzenia przydatne wędkarzom. Jednym mogę najmniej boleśnie wyjmować haczyki okoniom z paszczy. Drugim mogę zmierzyć długość płotki, bo jest to 10 cm miarka. A trzecie, to szkło powiększające, żebym dokładnie rozeznał się w wielkości wyławianych z rzeki trofeów …

Mam też zawsze przy sobie ręce, które mogę podać, na zgodę czy na powitanie. Nogi, dzięki którym idę do szpitala lub więzienia, w zależności jak tam się komu ze znajomych poszczęściło. Mam uszy, które mogą słuchać, raz płaczliwej skargi, raz opowieści o chwale i radości. Mam oczy, które widzą więcej niż linie ciała i obrysy przedmiotów. Mogę się zapatrzeć i długo podziwiać. Mam uśmiech, który jak wiadomo otwiera niebo i zwiastuje przyjaźń. Mam usta, z których nie musi wychodzić puste gadanie ale jakaś mowa dobra i serdeczna.

Podręczne zestawy są naprawdę użyteczne.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

WIEM, ŻE SŁYSZYSZ

Czwartek 14 lipca 2011

 

Ojcze nasz. Dobrze, że jesteś Ojcze, nie tylko mój, ale nasz. Który jesteś w niebie. I dobrze, że jest niebo, które jest nową ziemią. Święć się imię Twoje. Najważniejsze z imion, dobre i święte, które mogę wezwać zawsze i które nie zawodzi.

Przyjdź Królestwo Twoje, niech będzie lepiej i inaczej. Bądź wola twoja, jako w niebie tak i na ziemi. Niech będzie jak Ty chcesz. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. Chleba, który daje siły i marzenia.

I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Winowajcom, co nie odpisali, nie oddzwonili, nie odwdzięczyli się, nie przyszli, nie oddali pieniędzy, zdradzili i ośmieszyli. Odpuszczamy, bo tak i my będziemy bez winy.

I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Żebyśmy byli wolni od zła, co na nas przychodzi i od tego co z nas wychodzi.

Amen. Niech się tak stanie. Mówię codziennie. I wiem, że słyszysz.

Itinerarium , , , , , ,

ZNAM TAKICH LUDZI

Środa 13 lipca 2011

Znam takie osoby, które przez lata trwają w łasce uświęcającej, nie popełniają grzechu ciężkiego. Nie musieliby chodzić do spowiedzi, chociaż chodzą próbując walczyć jedynie ze swoimi niedoskonałościami.

I znam takich ludzi, czasem bardzo młodych, którzy codziennie, często rano, są na mszy świętej i nie wyobrażają sobie innego początku dnia.

Znam takiego człowieka, który nie odważył się zabić polnej myszy, podżerającej w spiżarni, bo bał się gniewu Stwórcy, który przecież dał życie każdej istocie.

Znam też takiego człowieka, który nie zasypia inaczej jak z różańcem w ręku, wciąż mu przybywa intencji i skarży się, że nie zdąża wspomnieć wszystkich Panu Bogu.

Znam takie domy, w których wszyscy, rodzice i dzieci, klękają codziennie wieczorem do wspólnej modlitwy. I znam takie domy, gdzie nigdy nie pojawiło się słowo „cholera”, nie mówiąc o gorszych. Znam takie rodziny, które codziennie rano witają się pocałunkiem, małżonkowie budzą tak siebie nawzajem oraz każde z osobna swoje dzieci. I znam takie rodziny, gdzie przed spowiedzią idzie się do dziadków i rodzeństwa z prośbą o przebaczenie, bo inaczej spowiedź byłaby świętokradcza.

Istnieje zupełnie inny świat. Bogu dzięki.

Itinerarium , , , , , , , , ,

W GRONIE BLISKICH

Wtorek 12 lipca 2011

 

Czasem myślę, że całe chrześcijaństwo polega na tym, aby Boga uczynić kimś bliskim. Osoby rzeczywiście bliskie wiedzą o nas wszystko, znają nas, bywają u nas, mają dla nas czas.

Zamysł Boga polegał na zbliżeniu się do nas, wejściu w krąg bliskich. Nie wymieniamy zazwyczaj w „gronie najbliższych” Boga, może z obawy o utratę niezależności. Wątpimy w bezinteresowność ludzi, których mamy wokół i podobnie myślimy o Bogu.

Bóg, „w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas” (to odkrył św. Paweł – Dzieje Apostolskie 17, 27). I pewnie dużo bliżej niż przypuszczamy.

 

Itinerarium , , , , , ,

Utracić to co najważniejsze

Jest coś czego zazdroszczę niesamowicie Chińczykom. Nie powiem, że nie cieszyłbym się gdybyśmy w naszej kulturze mieli wykształcony podobny model zachowań.

Zanim przejdę do meritum i powiem o co mi chodzi pozwolę sobie na trochę historii.

Wiele wieków temu, w państwie Lu żył człowiek o imieniu Qiu, a znany jest nam skądinąd z imienia Konfucjusz. To właśnie on stworzył system filozoficzny, który wywarł dość znaczące piętno na mentalności Chińczyków. Od czasów Konfucjusza aż po dziś dzień możemy obserwować typowe dla Chińczyków “kody kulturowe”. Chodzi o pewne schematy zachowań, które w dużym stopiu możemy obserwować głównie w kulturze i tradycji.

Dla Konfucjusza najważniejsze były relacje. Relacje względem osób którym należy się szacunek, w pierszej kolejności odnosiło się to do rodziców i dziadków, ale także do zwierzchników, przełożonych, itd. To co w moim odczuciu pozostało do dziś czas z tamtej filozofii to m.in. to posłuszeństwo. Posłuszeństwo względem starszych, słuchanie ich rad, pewien strach przed tym aby nie narazić na okazanie w złym świetle rodziny. Dziś może nawet bardziej wyraźnie widać jak młodym ludziom zależy na tym aby być wiernym względem rodziców, fakt że większość z nich jest jedynakami więc ich relacje z rodzicami są jeszcze bardziej bliskie.

Owa filozofia konfucjańska również widoczna jest w obecnych czasach w wielu zachowaniach społecznych. Co charakteryzuje tutejsze społeczeństwo? M.in. strach przed “utraceniem twarzy”, a co powoduje taki strach? A na przykład to, że idąc wieczorem na spacer nie boję się, że ktoś wyskoczy zza rogu i mnie napadnie, w autobusie nie boję się, że ktoś mnie okradnie. Gdyby coś takiego miało miejsce, a ma czasami jak w każdym innym miejscu, wtedy to już społeczeństwo jako zbiorowisko okaże się najlepszym sądem. I bynajmniej jakakolwiek kara nie będzie tak okrutna, jak wewnętrzny wstyd. Przed samym sobą i innymi. W takiej sytuacji nie potrzeba wielu osób do kontroli, człowiek sam dla siebie jest kontrolą. A już tradycja i zasady morlane najlepszym stróżem.

Tej “utraty twarzy” czasem mi brakuje i zazdroszczę tego Chińczykom. Mówię szczerze.

Pozdrawiam,
jakub

Pekińskie zapiski , , , , , , , , , , , , , ,