MĘŻNIE WOBEC UTRAPIEŃ

Poniedziałek 11 lipca 2011

 

Nie domknąłeś okna w samochodzie i zalało fotel. Ech, jasny gwint. Nagły ruch przy kredensie i po okularach! A niech to! Zaglądasz na konto, a przelew pensji znów się spóźnia.

Wszystkim nam zdarzają się trudne chwile. Dopada nas choroba, która boli i odbiera siły. Ktoś bez powodu robi nam większe czy mniejsze świństwa. Z różnych powodów układa nam się gorzej niż myśleliśmy. Zresztą każdy może tu dowolnie listę spraw trudnych mnożyć.

Dawniej takie sytuacje nazywano jednym słowem – utrapienia. A w niektórych modlitwach zachowało się piękne wezwanie : „abyśmy mężnie znosili utrapienia  życia”.  Można, oczywiście, wobec różnych życiowych utrapień rozpłakać się, kląć, mścić świat, ludzi i Boga, zapić się albo rozwalić parę talerzy. Można się im poddać i szczelnie zamknąć w pałacu nieszczęścia. Ani kapitulacja ani szarpanie się nie pomogą. Niemodne „znoszenie utrapień życia” ma chyba jednak najgłębszy sens. Człowiek da radę znieść i ból i zło i ataki ze strony innych i trudną sytuację finansową. Duch udźwignie wszystko.

Jest jeszcze doskonalsza droga radzenia sobie z utrapieniami życia. Można je zamienić na miłość. Każde przekleństwo usłyszane pod naszym adresem, możemy odreagować jakąś formą odwetu, ale możemy też wysiłkiem duchowym zamienić na miłość, która „wszystko znosi”. Odpłacanie miłością jest potężną pracą ducha, zespolonym działaniem woli, myśli i uczuć. Wielka miłość rodzi się wskutek doznawanych ciosów. Codzienne przykrości nie pojawiają się, aby nas przygnębić, ale po to, aby wzmocnić naszą zdolność kochania. A te największe bóle i krachy, czynią nas niezłomnymi w miłości.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.