O ODWAGĘ I WYZWOLENIE Z LĘKU

 

Droga krzyżowa na piątek 7 marca 2014

 

Miałem niedawno taką drogę krzyżową, która pozwoliła mi lepiej zrozumieć miejsca moich lęków i jednocześnie napełniła mnie strumieniem odwagi. Dzielę się nią w nadziei, że może i komuś z was przydarzy się podobnie.

 

  1. JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY. On przyjmuje bez protestu fałszywe oskarżenie i niesprawiedliwy wyrok. Wiedział czym się to wszystko skończy. Miał odwagę bez krzyku i awantur przyjąć oskarżenia i wyrok. Nie woła o adwokata, nie wnosi apelacji i nie prosi o akt łaski. Aby przyjąć skazanie tak jak Jezus, trzeba być całkowicie Niewinnym, a to daje prawdziwego Powera. Jeszcze nie umiem tak przyjmować oskarżeń, jeszcze mnie drażnią i ranią. Jeszcze się boję oskarżeń i wyroków, dlatego przy tej stacji ostro się modlę.
  2. JEZUS BIERZE KRZYŻ. Odwaga, by wziąć Ciężki Krzyż (ok. 45 kg). Lęk zjawia się od razu, będzie za ciężko, za dużo, nie dam rady! Szybko odkładamy plecaki z Prawdą, Dobrem czy Miłością. Byle było lżej. Tu się modlę, żeby mnie nie dopadł lęk przed zbyt trudnymi chwilami, przed zbyt ciężkimi dniami.
  3. PIERWSZY UPADEK. Mamy w sobie poważny lęk przed śmiesznością. Jesteśmy silni, musi się nam udawać! To nie chodzi o to, że jak padniemy na pysk, to zaboli rozbity nos czy zakrwawi łuk brwiowy. Tylko ten śmiech otoczenia, kpiny i drwiny. Boimy się drogi, nowych wyzwań, wielkich spraw. A jak się nam nie uda? Po co w ogóle zaczynać? Żeby potem wszyscy się śmiali? Paraliżujący lęk przed śmiesznością. O oddalenie tego lęku modlę się przy tej stacji.
  4. MATKA. Do pokonania lęku przed cierpieniem, śmiercią, potrzebni są ludzie, którzy będą nam towarzyszyć. Czwarta, piąta, szósta i ósma stacja Drogi Krzyżowej to Życzliwi Ludzie, jeden z przymusu (Szymon). Matka jest na początku, chyba dlatego, że tylko Matka może wziąć połowę naszego lęku. Jak byliśmy mali i przyszedł strach, lecieliśmy do mamy, ona przecież wszystko mogła! „Pod Twoją obronę, uciekam się Święta Boża Rodzicielko, bo się boję!” Ty nie bałaś się ryzyka ciąży z Nieznanym Duchem, nie bałaś się podejść pod Krzyż. Modlę się do Ciebie i mniej się boję.
  5. SZYMON. Nie wiem czy był odważny, miał swoje sprawy, pole do obsiania, troskę o plony. Jezus nie wrzasnął: „Dam sobie radę bez ciebie!” Mamy w sobie honorową pychę – „Ja wam pokażę, jaki jestem silny! Nie potrzebuję pomocy!” Modlę się tutaj, abym z pokorą i wdzięcznością przyjmował wszystkich Szymonów mojego życia.
  6. WERONIKA. Pierwsza Dama Miłości i Mistrzyni Odwagi. Wolna od lęków, opinii otoczenia. „Kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości!” (1 J 4,18). Nie bała się, bo kochała. Modlę się o Weronikę dla siebie, o Weroniki dla wszystkich, którzy niosą cięższe krzyże.
  7. DRUGI UPADEK. Drugie kłamstwo, druga zdrada, druga kradzież. Przy pierwszej płaczemy, wstydzimy się, plujemy sobie w twarz. Druga tak nas pogrąża, że czasem żyć się nie chce i myślimy, że lepiej sobie w łeb strzelić. Tu chodzi o to, żeby mieć odwagę przyjąć siebie z drugim, trzecim i siódmym kłamstwem, zdradą i świństwem. I o drugą odwagę, żeby nie odepchnąć ludzi, którzy po raz drugi, trzeci i siódmy okłamali nas czy zdradzili. Modlę się o obydwie odwagi.
  8. PŁACZĄCE NIEWIASTY. Co jeszcze nas wzrusza, do łez? Filmy się wyczerpały, zarówno komedie jak dramaty i thrillery. Co nas jeszcze wzrusza? Te kobiety przełamały barierę obojętności. Miały odwagę zapłakać. To jest odwaga dzisiaj niemal bezcenna, wzruszyć się czyimś nieszczęściem.  Dzisiaj nie mamy na to nawet czasu, wzruszenie i łzy są passe. Druga sprawa, Jezus pozwala, żeby kobiety nad nim się rozpłakały („baby się rozżaliły”). Do tego trzeba dojrzałej męskości, tylko poważni mężczyźni rozumieją kobiece łzy. Modlę się o odwagę wzruszeń.
  9. TRZECI UPADEK. Tu jest jakaś ostateczność. Co robimy jak ktoś doprowadza nas do ostateczności albo jak sami siebie doprowadzimy do takiego stanu?  Z drugim człowiekiem zrywamy, ciach, prach, spadaj i koniec! I mamy spokój. W przypadku kiedy sami siebie doprowadzamy do ostateczności zalewamy pałę wódą, a jak idzie gorzej myślimy o stryczku na własnej szyi. Jezus podpowiada przy tej stacji inną perspektywę. „Doprowadzasz mnie do ostateczności, ale jestem z tobą!” Nie każę ci się wynosić. Jezus nie kończy Drogi przy Ostatnim Upadku. Mimo stanu ostateczności nie wolno mi rozstawać się z samym sobą ani porzucić człowieka. O to się tutaj modlę.
  10. OBNAŻENIE Z SZAT. Mamy na sobie mnóstwo łachów, które ciągle zmieniamy. Nasze pozy, role, funkcje – jesteśmy tak zamaskowani, że nawet nie wiemy kim naprawdę jesteśmy. I boimy się to odkryć! O wyzwolenie z tego lęku modlę się.
  11. PRZYBICIE DO KRZYŻA. Mamy wpisany w sercu i układzie nerwowym lęk przed bólem, cierpieniem, widokiem krwi i ran. Organizm ma odruch wzdrygania się, odrzucania. Trzeba być bardzo silnym i pewnym swojej misji, celu, aby decydować się na cierpienie. O to się modlę.
  12. ŚMIERĆ. Tylko pajac może zaprzeczać, że nie boi się śmierci i rozpadu swojego istnienia. Nie ma klipów z relacją z Tamtej Strony. Tego lęku nie da się zapić, zaćpać czy rozmienić na drobne przez serfowanie po witrynach w Internecie. Trzeba zaprzyjaźnić się ze swoją śmiercią i odkryć, za św. Franciszkiem, że śmierć to nasza bliska krewna, Siostra, jak mawiał Święty z Asyżu. A siostra nic złego nam nie zrobi. Dziękuję Bogu za całą moją rodzinę, za tę Siostrą Groźną także.
  13. ZDJĘCIE Z KRZYŻA. Dobrze rozumieją tę stację osoby mocno niepełnosprawne. Te, które są przewożone, przenoszone, kładzione, karmione, przebierane. Nie mają władzy nad swoim ciałem. Trzeba nam się wyzwolić od głupiej pewności, że nigdy nic nam się złego nie stanie. Owszem, może nam się nieszczęście przydarzyć. I wtedy ktoś będzie nas przewijał, podcierał, przewracał na drugi bok i zwilżał usta. Trzeba bardzo wielkiej odwagi, aby oddać się bez rozpaczy w ręce innych. O to się modlę.
  14. ZŁOŻENIE DO GROBU. Na pogrzebie zamyka się trumnę, zasuwa płytę nad nią. Grób zamyka wszystko, to koniec. Zawsze pogrzeby lub wizyty na cmentarzu dają mi jakiegoś duchowego kopa – że muszę podomykać szybko wiele spraw. Sami powiedzcie, wloką się za nami grzechy, które w chwili rachunku sumienia chcemy porzucić, a następnego dnia już nie wydają się tak obrzydliwe. Ciągniemy ze sobą sprawy nieprzebaczone, głupie spory, mamy jakieś nie oddane pieniądze. Takie sprawy, o których wiemy, „że to nie tak powinno być!”. Odwagi! Jak to wszystko jakoś podomykamy, zakończymy, naprawimy, rodzi się w sercu wielka moc miłości. Grób też kocham, bo on kiedyś wyzwoli mnie do oglądania Miłości Bez Końca. O nią się modlę na końcu tej Drogi.

 

PS. Jeśli ktoś chciałby wykorzystać ten tekst, proszę o znak.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

O STRAŻAKACH I GRZESZNIKACH

Czwartek po Popielcu 6 marca 2014

Każdy wie, że ogień gasi się wodą. Nie każdy może pamięta, że jałmużna gładzi grzechy. Pismo święte przypomina o jednym i drugim: „Woda gasi płonący ogień, a jałmużna gładzi grzechy” (Syr 3,30). Strażaków wśród nas niewielu, grzesznikami jesteśmy wszyscy.

W moim przypadku, jako że jestem solidnym grzesznikiem, sięgam po jałmużnę często. Nie powiem komu i jak tę jałmużnę daję, bo posłuszny jestem Ewangelii gdzie zapisano: „Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa” (Mt 6,3). Faktycznie moje ręce pozostają w niewiedzy. Grzeszność to jeden z powodów praktykowania jałmużny.

Drugi jest ważniejszy nawet, jałmużna jest dla mnie czymś oczywistym, czymś na kształt osławionego „imperatywu kategorycznego” (Kant się kłania, ten z Królewca). Człowiek, który potrzebuje jest godny (godzien) mojej jałmużny. To nie szlachetny gest z mojej strony, ale odpowiedź na godność tego, który potrzebuje.

Z czasem zrozumiałem, że najważniejsze nie są pieniądze, którymi mogę się podzielić, moje rzeczy czy sprzęty. O wiele istotniejszy jest mój czas, który mogę dać; uszy, które mogą posłuchać; przede wszystkim obecność, to, że mogę być przy kimś.

Przy tym wszystkim, modlę się, żeby to było z miłości i w miłości. Bo gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

DŁUGO W LUSTRA PATRZCIE W WIELKIM POŚCIE

Kazanie na Środę Popielcową 5 marca 2014

 

Bardzo przepraszam wszystkich panów w pięknych płaszczach i garniturach. Czasami, jak sypię popiół, poleci jakaś krztyna na tę piękną konfekcję (czyścić i prać potem trzeba) i jeszcze ta groza: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz!” I zgrzyt taki między lśniącym prochowcem a smutnym popiołem.

Jeszcze bardziej przepraszam wszystkie panie w starannych uczesaniach, w kokach, warkoczach i koafiurach z wstążeczkami. Leci na te szykowne głowy proch. I czasem poleci przez włosy na wydłużone rzęsy, na pudry a nawet do szminki jakieś wióra się przykleją. I jaki to zgrzyt słyszeć na dodatek: „i w proch się obrócisz!”

Trzeba też dzieciom wyjaśnić, że ksiądz mówi „prochem jesteś”, bo raz mi się powiedziało nad jedną małą główką niezbyt chyba wyraźnie i dziewczynka poskarżyła się natychmiast mamie: „Mamusiu, czemu grochem?”

Po tych przeprosinach i uwagach związanych z Popielcem, mam też krótką duchową radę na Wielki Post. Jak najczęściej zaglądajcie w lustro. Patrzcie na swoje odbicia, na swoje życie, które wyryło na twarzy bruzdy, zmarszczki, może blizny. Każda z nich to trudne i piękne chwile waszych życiorysów.

Ale patrzcie też po to, aby chwalić Genialną Wyobraźnię Boga, który chciał istnienia każdego z nas. Nie sobą się zachwycasz patrząc w zwierciadło, ale Boga który Cię wymyślił podziwiasz!

Patrzcie wreszcie w tym Poście w lustra, aby odnaleźć niezawodną drogę do Żywego Chrystusa. Czyż nie wiecie o samych sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Takimi słowami, dwa tysiące lat temu św. Paweł (2 Kor 13,5) usiłował zapobiec herezji zakucia Zbawiciela w zbiory przepisów i tradycji. Więc, żebyście herezji nie ulegli, żebyście życie swoje nie różowe pokochali, żebyście Boga chwalili, żebyście Chrystusa w sobie odkryli, siostry i bracia, patrzcie w lustra!

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

ABYŚMY NIE MIELI NIENAWIŚCI

 

Wtorek 4 marca 2014

 

Uczestniczyłem wczoraj w spotkaniu ukraińsko – polskim. Zachwyciła mnie prośba młodej ukraińskiej studentki:

 

– Módlcie się za nas, abyśmy nie mieli nienawiści do Janukowycza i Rosji.

 

Przypomniały mi się słowa „Modlitwy o wschodzie słońca”, którą powszechnie śpiewaliśmy w stanie wojennym i była to rzeczywiście modlitwa o łagodne uczucia wobec Jaruzelskiego, ZOMO, służby bezpieczeństwa i partii komunistycznej. Naszą „Modlitwę” oryginalnie wykonywało trio Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński, słowa napisał Nataniel Tenenbaum, polski Żyd, muzykę Gintrowski.

 

 

Każdy twój wyrok przyjmę twardy.
Przed mocą twoją się ukorzę.
Ale chroń mnie Panie od pogardy.
Od nienawiści strzeż mnie Boże.

Wszak tyś jest niezmierzone dobro.
Którego nie wyrażą słowa.
Więc mnie od nienawiści obroń.
I od pogardy mnie zachowaj.

Co postanowisz niech się ziścić.
Niechaj się wola twoja stanie.
Ale zbaw mnie od nienawiści.
Ocal mnie od pogardy Panie.

 

Nie obawiałbym się eksplozji nienawiści na Ukrainie, gdyby większość myślała tak jak młoda studentka z wczorajszego spotkania.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

KRWAWA CHOINKA OBY NIE NA UKRAINIE

Poniedziałek 3 marca 2014

 

W pewnym sensie bardzo się boję wojny, bo wiem, że wskutek niej ludzie tracą bliskich, domy, całe mienie, niekiedy na zawsze swoją Ojczyznę. Znam takich ludzi, wiem, co myślą i czują, jak patrzą na świat.

Prawie pięć lat temu opublikowałem tu wpis związany z wojną, z wojną rosyjsko – czeczeńską. W lekko zmodyfikowanej formie przytaczam go dziś, w trakcie cichej wojny, jaką Rosja wytoczyła Ukrainie.

Lekturę dzisiejszego Itinerarium odradzam osobom wrażliwym, zawiera naprawdę drastyczne, choć prawdziwe opisy.
Okrutną historię znam z relacji jednej z zaprzyjaźnionych Czeczenek. Podczas drugiej wojny w Czeczenii *, Fatima przedzierała się z dziećmi ze wsi, w której trwała walka z wojskami rosyjskimi, na bardziej bezpieczne tereny. W dużej grupie uciekinierów kluczyli nocą po lasach, aby uniknąć spotkania z agresywnymi żołnierzami rosyjskimi. Niestety, jeden z wrogich oddziałów otoczył uciekające kobiety z dziećmi. Pewien oficer rozkazał im iść za sobą, aby zobaczyli noworoczną choinkę (w Rosji choinka jest symbolem Nowego Roku), którą żołnierze specjalnie przygotowali dla Czeczenów.

Na stoku niewielkiego wzgórza rosło dorodne drzewo, bodajże jodła. Na jego gałęziach, ze wszystkich stron wisiały ciała bojowników czeczeńskich. Z rozprutych brzuchów wypełzły wnętrzności, celowo rozciągnięte na konarach, tak by przypominały choinkowe łańcuchy. W innych miejscach, niczym bombki, tkwiły obcięte męskie głowy, nabite na kikuty gałęzi. Oddzielnie wisiały także odrąbane ręce i nogi. Rosyjski oficer z nieukrywaną, szatańską radością, objaśniał:

– Eto jołka dla was, smotricie, szto sdiełajem s wami!

To choinka dla was, zobaczcie, co zrobimy z wami! Fatima z dziećmi i innymi uchodźcami, musiała patrzeć na okrutną choinkę, zadając sobie w myślach pytanie, czy na drzewie nie dynda jej mąż, który zginął w czasie wojny. Odpowiedzi na to pytanie nie zna do dzisiaj.

Dlatego boję się wojen, każdej i wszystkich. Nie jestem rusofobem, nie przytaczam tej historii przeciwko Rosjanom, bo znam wielu wspaniałych i wybitnych. Otwartej wojny rosyjsko – ukraińskiej boję się też dlatego, że wtedy Ukraina zostanie sama. Syta, wypasiona Europa i Ameryka nie kiwnie przysłowiowym palcem, nie wyśle żadnych samolotów czy wsparcia desantowego. Po wszystkim „odpali” jakieś grosze na „pomoc humanitarną” i „odbudowę zniszczeń”.  To już wiemy po wojnie rosyjsko – gruzińskiej z 2008 r.

* Druga wojna pomiędzy Rosją a Czeczenią trwała w latach 1999 – 2002, Rosja ogłosiła ostateczne zwycięstwo w tej batalii, choć komendanci czeczeńscy nadal ukrywają się i walczą w górach.

 

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

JUTRO BĘDZIE WOJNA

Kazanie na 8 niedzielę zwykłą

2 marca 2014

Wojnę znam z opowiadań dziadków i wspomnień rodziców, z książek i filmów. Ta ostatnia światowa zdecydowała o losie mojej rodziny, która musiała opuścić Wileńszczyznę, odwiedzam też groby krewnych, którzy wojny nie przeżyli.

Usilnie śledzę przebieg wydarzeń na Ukrainie, niedawno tam byłem, być może wkrótce znowu pojadę. Słucham i czytam różne opinie w kwestii dalszych scenariuszy u naszego sąsiada. Jestem daleki od pesymizmu, ale sytuacja na Ukrainie pachnie eksplozją, chyba, że przeceniam pohukiwania Putina. Wiem jednak, że wojny wybuchały z o wiele bardziej błahych powodów niźli te obecne. Pewnie tak nie będzie, i nie chciałbym aby było, ale możliwe jest, że jutro będzie wojna.

Przypomnę, że Chile walczyło z Peru i Boliwią o guano, czyli o gówno kormoranów i pelikanów, z którego można wytwarzać saletrę. Ta wojna zaczęła się w roku 1874, a została zakończona – w sensie prawnym – 27 stycznia 2014 roku! (sprawdźcie w necie, jak nie wierzycie). Dwa tysiące ludzi zginęło w 1969 roku (co nieco już pamiętam) w wyniku wojny „futbolowej” pomiędzy Salwadorem i Hondurasem, po przegranym meczu piłkarskim drużyny Hondurasu, kto czytał Kapuścińskiego wie, że nie ściemniam.

Znam też dobrze wdowy czeczeńskie po wojnach z Rosją z końca tamtego i początku tego wieku. Znam również rodziny ofiar rosyjskiego najazdu na Gruzję w 2008 roku.

Nie twierdzę, że wybuchnie wojna na Ukrainie albo konflikt jeszcze większy. Patrzę tylko na historię i wiem, że wojny były, są i będą.

Dzisiaj się modlę, aby był pokój i trochę wbrew dzisiejszej Ewangelii „troszczę się o jutro”.

 

Kazanie dźwiękowe – www.itinerarium.pl

 

LITURGIA SŁOWA

 

 

(Iz 49,14-15)
Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.

(Ps 62,2-3.6-9)
REFREN: Jedynie w Bogu spokój znajdzie dusza

Jedynie w Bogu spokój znajdzie ma dusza,
od Niego Przychodzi moje zbawienie.
Tylko On jest opoką i zbawieniem moim,
twierdzą moją, więc się nie zachwieję.

Jedynie w Bogu szukaj spokoju, dusza moja,
bo od Niego pochodzi moja nadzieja.
On tylko jest skałą i zbawieniem moim,
On moją twierdzą, więc się nie zachwieję.

W Bogu zbawienie moje i chwała,
Bóg opoką mocy mojej i moją ucieczką.
W każdym czasie jemu ufaj, narodzie.
Przed Nim wylejcie wasze serca.

(1 Kor 4,1-5)
Niech więc uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych. A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny. Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będąc osądzony przez was, czy przez jakikolwiek trybunał ludzki Co więcej, nawet sam siebie nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę.

(Mt 6,33)
Starajcie się naprzód o królestwo Boże i o jego sprawiedliwość, a wszystko będzie wam dodane.

(Mt 6,24-34)
Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

 

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

WOLONTARIAT MŁODZIEŻ DEMORALIZUJE

Sobota 1 marca 2014

Zwalniam przed przejściami dla pieszych, przepuszczam przechodniów. I wiele razy, naprawdę wiele, zebrałem ochrzan od innych kierowców, w stylu: „Zdążyłbyś idioto przejechać!” Zwykle posyłam autorom takich komentarzy buziaka, takiego z ręki (jak ktoś nie czai, mogę bardziej opisowo przedstawić ten gest). Nie robię nic złego, może to nawet jakieś małe dobro, a zbieram ochrzan.

W lokalu naszego lubelskiego Centrum Wolontariatu towarzyszyłem panu elektrykowi, który montował nowy licznik. Zapytał co tu będzie, ja mu na to, że wolontariat. Pan elektryk prawie wpadł w szał. Krzyczał, że nie wolno tego robić, bo on płaci podatki na pomoc społeczną i urzędników, na pracę ministrów, dyrektorów, naczelników i wszystkich możliwych kierowników, a my odwalamy za nich robotę. Dowodził, że przez wolontariat demoralizujemy młodzież i uczymy niewłaściwych postaw, bo to co my robimy ma robić państwo, opłacane z jego podatków. I znowu zebrałem ochrzan, choć myślę, że nic złego przez wolontariat nie robię.

Nie martwcie się, pan elektryk mnie nie przekonał.  Morał jest taki, że jak was ochrzaniają i krytykują, prawdopodobnie robicie dobre i mądre rzeczy.

Itinerarium , , , , , ,

BÓG CO CHODZI WŚRÓD NAS

Piątek 28 lutego 2014

 Lubię chodzić, spacerować i wędrować. Lubię jak stopy stykają się z ziemią, trawą, liśćmi czy igliwiem. Dobre są do tego pola, lasy, łąki i góry.

Nie piszę tego po to, aby zachęcać was do ruchu na świeżym powietrzu. Zastanawiałem się tylko, czemu podczas chodzenia i wędrowania bardzo intensywnie odczuwam bliskość Boga. Głęboko wierzę w Jego trwałe zamieszkanie pośród nas.

Pewną podpowiedź znalazłem w Piśmie: „Będę chodził wśród was, będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem” (Kpł 26, 12). Będę chodził wśród was! Chodził!

Gdziekolwiek idziemy, On idzie z nami, przy nas, w nas, przed i za nami.

Nigdy nie jestem sam. Nikt z nas nigdy nie jest sam. Bardzo dobra wieść na koniec lutego!

 

PS. Prośba o rozpowszechnienie apelu o wsparcie dla rodzin ofiar zabitych na Ukrainie, szczegóły są na moim profilu na FB, na profilu Radia eR 87,9 FM i Centrum Wolontariatu.

Itinerarium , , , , ,

CHLEB MASŁO I PAPIEROSY DLA MAJDANU

 

Czwartek 27 lutego  2014

 

 

Tknęło mnie i teraz już wiem, że bardzo słusznie. Pojechałem na Ukrainę wczoraj. Zawiozłem pieniądze dla rodziny Andrija Dyhdałowicza, jednego z blisko setki Ukraińców poległych na Majdanie. Pieniądze naprędce zebrałem w Lublinie, sam się też dołożyłem.

Ci, którzy zginęli na Majdanie byli ojcami rodzin, synami, braćmi, zginęła też przynajmniej jedna kobieta. Rodziny muszą żyć dalej. Na razie otrzymały od Rady Majdanu coś na kształt naszego „krzyża zasługi”, medal upamiętniający ich ofiarę dla ojczyzny. W ferworze szybkich i niespodziewanych zmian nikt teraz nie myśli jeszcze o rentach czy innej formie wsparcia dla rodzin zabitych na Majdanie. Rodziny jednak muszą żyć dalej.

Andrij osierocił dwie córki, Anastazję i Andrijanę (imię po ojcu) i żonę, Natalię. Pozwoliły używać swoich imion. Mieszkają bardzo skromnie w Sokolnikach, na południe od Lwowa. Były zaskoczone moją wizytą, ale zgodziły się przyjąć doraźną pomoc. Miesza się w nich na razie ból po stracie męża i ojca z dumą, że oddał życie pięknej sprawie. Córki Andrija to jeszcze uczennice, ojciec nie dołoży się już do budżetu domowego.

Będę miał wkrótce zachętę dla was, do włączenia się w akcję wsparcia dla rodzin poległych na Majdanie. Tak, poproszę was również o pieniądze. Czytam, że Unia Europejska i inne Fundusze chcą pomóc Ukrainie, ale mają procedury, terminy i wymagania. Ukraina to jednak konkretni ludzie, a nie jakaś nieokreślona masa, opisana w kategoriach beneficjentów czy innych modnych frazesów. To konkretni ludzie, którym w prosty sposób można pomóc, aby mogli kupić chleb, masło, konserwy i nawet papierosy.

W piątek 28 lutego na antenie Radia eR 87,9 FM nadamy reportaż ze spotkania z rodziną Dyhdałowiczów z Sokolników. Wtedy też zaproponuję bardzo konkretną formę solidarnościowego wspierania rodzin poległych Ukraińców.

Andrij Dyhdałowicz spoczywa w „Alei Bohaterów” na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Stamtąd też jest fotografia, którą publikuję na FB.

 

PS. Proszę, poślijcie to jakoś dalej, niech dotrze do wszystkich, którzy będą mogli pomóc.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

MAJDAN W MOIM SERCU

Środa 26 lutego 2014

Pamiętam październik 1978, niedziela, dwudziestego drugiego. Pamiętam słowa „Nie bójcie się!”, powiedziane mocnym głosem przez Jana Pawła II, na inaugurację pontyfikatu. I o to chodziło, bo wtedy baliśmy się komuny, służby bezpieczeństwa (SB), ormowców (ORMO) i zomowców (ZOMO), Armii Czerwonej i w ogóle sowietów, sojuszniczych wojsk z Układu Warszawskiego, drożejącego mięsa i smutnej przyszłości. Mieliśmy ten lęk gdzieś w tyle głowy.

Ukraińcy bali a może nadal boją się śmierci krytycznych dziennikarzy w niewyjaśnionych okolicznościach, urzędników i milicjantów „mających władzę” i biorących przy prawie każdej okazji łapówki, zamaskowanych komandosów z Berkutu, przyszłości pozbawionej nadziei. Mam nadzieję, że się bali i że to już przeszłość.

Głównym wrogiem wolności i szczęścia jest lęk, ufam, że on właśnie umarł na kijowskim Majdanie, niestety wraz z ponad stu ofiarami.

Nie bójcie się! Wiele zmieniło się od tamtego wezwania Jana Pawła II, padł komunizm i mur berliński, nie ma ZSRR, my żyjemy w wolnym kraju, Ukraina wychodzi z bagna.

Nie bójcie się! Te słowa nie zakorzeniły się jednak we wszystkich. Sam powtarzam je, zapewne bez papieskiej mocy, tym, którzy boją się przyszłości, złych ludzi, kryzysów, cierpienia, chorób czy śmierci. Nigdy nie będziemy wolni i szczęśliwi, dopóki nie pokonamy strachu. Dlatego z kijowskiego Majdanu wieje nadzieja i dla Europy i dla każdego z nas. Musimy stanąć na Majdanie naszego zlęknionego serca i pokonać nasze strachy, dla wolności i szczęścia. Mamy ten Majdan w naszym sercu. Mamy dobre natchnienie do zwycięstwa, które wieje z Ukrainy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,