KRWAWA CHOINKA OBY NIE NA UKRAINIE

Poniedziałek 3 marca 2014

 

W pewnym sensie bardzo się boję wojny, bo wiem, że wskutek niej ludzie tracą bliskich, domy, całe mienie, niekiedy na zawsze swoją Ojczyznę. Znam takich ludzi, wiem, co myślą i czują, jak patrzą na świat.

Prawie pięć lat temu opublikowałem tu wpis związany z wojną, z wojną rosyjsko – czeczeńską. W lekko zmodyfikowanej formie przytaczam go dziś, w trakcie cichej wojny, jaką Rosja wytoczyła Ukrainie.

Lekturę dzisiejszego Itinerarium odradzam osobom wrażliwym, zawiera naprawdę drastyczne, choć prawdziwe opisy.
Okrutną historię znam z relacji jednej z zaprzyjaźnionych Czeczenek. Podczas drugiej wojny w Czeczenii *, Fatima przedzierała się z dziećmi ze wsi, w której trwała walka z wojskami rosyjskimi, na bardziej bezpieczne tereny. W dużej grupie uciekinierów kluczyli nocą po lasach, aby uniknąć spotkania z agresywnymi żołnierzami rosyjskimi. Niestety, jeden z wrogich oddziałów otoczył uciekające kobiety z dziećmi. Pewien oficer rozkazał im iść za sobą, aby zobaczyli noworoczną choinkę (w Rosji choinka jest symbolem Nowego Roku), którą żołnierze specjalnie przygotowali dla Czeczenów.

Na stoku niewielkiego wzgórza rosło dorodne drzewo, bodajże jodła. Na jego gałęziach, ze wszystkich stron wisiały ciała bojowników czeczeńskich. Z rozprutych brzuchów wypełzły wnętrzności, celowo rozciągnięte na konarach, tak by przypominały choinkowe łańcuchy. W innych miejscach, niczym bombki, tkwiły obcięte męskie głowy, nabite na kikuty gałęzi. Oddzielnie wisiały także odrąbane ręce i nogi. Rosyjski oficer z nieukrywaną, szatańską radością, objaśniał:

– Eto jołka dla was, smotricie, szto sdiełajem s wami!

To choinka dla was, zobaczcie, co zrobimy z wami! Fatima z dziećmi i innymi uchodźcami, musiała patrzeć na okrutną choinkę, zadając sobie w myślach pytanie, czy na drzewie nie dynda jej mąż, który zginął w czasie wojny. Odpowiedzi na to pytanie nie zna do dzisiaj.

Dlatego boję się wojen, każdej i wszystkich. Nie jestem rusofobem, nie przytaczam tej historii przeciwko Rosjanom, bo znam wielu wspaniałych i wybitnych. Otwartej wojny rosyjsko – ukraińskiej boję się też dlatego, że wtedy Ukraina zostanie sama. Syta, wypasiona Europa i Ameryka nie kiwnie przysłowiowym palcem, nie wyśle żadnych samolotów czy wsparcia desantowego. Po wszystkim „odpali” jakieś grosze na „pomoc humanitarną” i „odbudowę zniszczeń”.  To już wiemy po wojnie rosyjsko – gruzińskiej z 2008 r.

* Druga wojna pomiędzy Rosją a Czeczenią trwała w latach 1999 – 2002, Rosja ogłosiła ostateczne zwycięstwo w tej batalii, choć komendanci czeczeńscy nadal ukrywają się i walczą w górach.

 

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

14 responses to


  1. Kuba

    „Syta, wypasiona Europa i Ameryka nie kiwnie przysłowiowym palcem, nie wyśle żadnych samolotów czy wsparcia desantowego.” – ale co te samoloty i wojska miałyby robić? Musiałyby pewnie niszczyć i zabijać. Tylko co i kogo? Rosyjskich żołnierzy? Ukraińskie i rosyjskie bazy? Czy ludzie na Krymie by byli wtedy bezpieczni? Czy oni chcą aby ktoś ich wyzwalał od Rosjan? Kogo by tam broniły zachodnie wojska? Dla kogo by walczyły? Dla ludzi na Krymie czy dla ludzi w Kijowie? Czy w imię potencjalnego niebezpieczeństwa (hipotetyczny atak Rosji na Kijów czy nawet Polskę) chrześcijanin może atakować i zabijać? Krym już jest raczej stracony, trzeba się teraz samemu zastanowić jak można wesprzeć Ukrainę, na jaką pomoc nas stać, czy UE „zaadaoptuje” Ukrainę? Izolacja ekonomiczna Rosji jest chyba najlepszą pokojową metodą, a my zwykli ludzie możemy przynajmniej bojkotować rosyjskie produkty i firmy (np. Lukoil).

Dodaj komentarz