OSTATNIA SZANSA DO WYKORZYSTANIA

Czwartek 18 sierpnia 2016 Z powodu grzechów, słabości charakteru, ponoszonych porażek, wydaje się nam, że nic pięknego już nie zrobimy w życiu, że pozostaje nam przeciętność i ewentualne kibicowanie wielkim wydarzeniom. A już na pewno nie możemy podobać się Panu Bogu i nie dostaniemy żadnej ważnej misji. W takim nastroju kapcaniejemy i chodzimy w smutkach.

Inaczej to wygląda z perspektywy Bożej. On daje szansę nawet tym, którzy odpowiedzą na Jego wezwanie w ostatniej chwili.

Czytajcie dalej jak to Jezus przedstawia. I odnajdźcie się w tych, co przyszli pracować tylko jedną godzinę.

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 

Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. 

Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. 

A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. 

Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».(Mt 20, 1 –16)

 

 

Itinerarium

A ŚWIĘCI POWTÓRZĄ PANU BOGU NASZE MARZENIA

Środa 17 sierpnia 2016 Świętego Jacka Codziennie modlę się przez wstawiennictwo świętych i błogosławionych. Najpierw dlatego, bo wierzę, że są blisko Boga w tajemnicy zjednoczenia z Nim. Po wtóre dlatego, że przeszli przez to życie, które jest moim udziałem.

Nie znikamy na zawsze w trumnach, a groby nie są ostatnim naszym adresem. Święci, ale i wszyscy zmarli, są na Drugim Brzegu, który my też osiągniemy.

Z jednego na drugi brzeg nie jest wcale daleko, mam przekonanie, że mój głos tam dochodzi. A święci powtarzają Panu Bogu to, co ja im mówię.

Macie swoich patronów, szczególnie im zawierzajcie swoje sprawy, niech szepcą do ucha Pana Boga to, co im zawierzamy. A dzisiaj powiedzcie świętemu Jackowi o tym, co was smuci, martwi, co cieszy i o czym marzycie.

 

 

Itinerarium

CICHY GŁOS MIŁOŚCI

Wtorek 16 sierpnia 2016 Przeczucia można bagatelizować, pojawiają się nie wiadomo skąd, są dziwne, nieuzasadnione racjonalnie, mammy opór aby im ulegać.

Historia pani Ewy należy do kategorii przeczuć spełnionych. Lekarze orzekli, że jej córka dotknięta silną anoreksją ma nikłe szanse na urodzenie dzieci. Trudno było się pogodzić z perspektywą braku wnucząt. Ewa od czasu do czasu modliła się w tej sprawie, ale – jak sama mówi – jakoś jałowo, bezsilnie. Kilkanaście lat temu pojechała z mężem, na turnus rehabilitacyjny do Nałęczowa. Dojeżdżając do miasta zobaczyła drogowskaz „Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej”, poprosiła męża, żeby tam zajechać. Na miejscu spotkała księdza, opowiedziała o swojej trosce, razem pomodlili się w kaplicy, odjechała dziwnie spokojna.

Pięć lat potem mąż pani Ewy i już szczęśliwy dziadek, znów pojechał do Wąwolnicy z małym wnukiem Jurkiem, żeby podziękować Matce Bożej.  Dzisiaj pani Ewa jest babcią potrójną, ma dwóch wnuków i jedną wnuczkę.

Miewamy przeczucia, jakieś niespodziewane natchnienia, wewnętrzne podpowiedzi, żeby coś zrobić, podjąć jakąś decyzję, zmienić coś, zaryzykować, rzucić wszystko na jedną szalę. Ufajmy swoim przeczuciom, to często jest cichy głos miłości Pana Boga.

Itinerarium

A W RĘKACH NASZYCH DOBRO

Kazanie na Uroczystość Wniebowzięcia NMP Poniedziałek 15 sierpnia 2016 Co niesiemy w rękach i co kiedyś przedstawimy Panu Bogu?

A gdy będziemy schodzić z tego świata, niechaj nas, niosących pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc ziemi, abyśmy zasłużyli na przyjęcie do wiecznego szczęścia.

Tę modlitwę usłyszymy dzisiaj, w dzień Matki Bożej Zielnej, pod koniec Mszy Świętej przy poświęceniu pierwszych tegorocznych kłosów zbóż, naręczy kwiatów i ziół.

Uroczystość dzisiejsza przypomina, że celem naszego życia jest Niebo, zjednoczenie z Bogiem w niewyobrażalnym szczęściu. Maria, nasza siostra, kobieta z krwi i kości jest człowiekiem, który doświadcza już tego spełnienia.

Zbierajcie dobro, piękne dobro, tak piękne jak kwiaty, zioła i zboża wspominane dziś w modlitwie. Dobro mądrych i kojących słów, dobro podzielonego chleba, ubrania i innych rzeczy. Dobro, które w dniu schodzenia z tego świata Maria zarekomenduje jako nasz bilet wstępu do zbawienia.

 

MODLITWA POŚWIĘCENIA PIERWOCIN NATURY

Drodzy bracia i siostry! Z wdzięcznością przynieśliśmy do domu Bożego pierwociny kwiatów, roślin zielonych i ziół leczniczych, aby Bóg za przyczyną Wniebowziętej ustrzegł je od wszelkiej szkody i aby służyły człowiekowi i zwierzętom. Panie, Boże nasz, Ty wszystkim stworzeniom dajesz pokarm we właściwym czasie, Ty nakazujesz rosnąć trawie, ziołom i zbożu, aby stawały się lekarstwem i pożywieniem dla ludzi i zwierząt. Od Ciebie pochodzi bogactwo wody i słońca na ziemi, aby wszystko, co zieleni się i rozkwita, owocowało, gdy przyjdzie czas zbiorów. Prosimy Cię, pobłogosław przyniesione do Ciebie pierwociny zieleni tego roku, młode pędy zbóż, trawy, zioła i kwiaty. Zachowaj je od zniszczenia, aby wzrastały, radowały oczy, przynosiły jak najobfitszy plon i mogły służyć zdrowiu ludzi i zwierząt. A gdy będziemy schodzić z tego świata, niechaj nas, niosących pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc ziemi, abyśmy zasłużyli na przyjęcie do wiecznego szczęścia. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki. (Łk 1,39-56)

 

Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni. Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów – i ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła syna – mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu. A Niewiasta zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca. (Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab)
(Ps 45,7.10-12.14-15)
REFREN: Stoi Królowa po Twojej prawicy

Tron Twój, Boże, trwa na wieki,
berłem sprawiedliwym berło Twego królestwa.
Córki królewskie wychodzą na spotkanie z Tobą,
królowa w złocie z Ofiru stoi po Twojej prawicy.

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,
zapomnij o swym ludzie, o domu twego ojca.
Król pragnie twego piękna,
on twoim panem, oddaj mu pokłon.

Córa królewska wchodzi pełna chwały,
odziana w złotogłów.
W szacie wzorzystej prowadzą ją do króla,
za nią prowadzą do ciebie dziewice, jej druhny.

Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć. (1 Kor 15,20-26)
Alleluja

Maryja została wzięta do nieba, radują się zastępy aniołów.

 

Itinerarium

OJCIEC PRZECIW SYNOWI I TEŚCIOWA PRZECIW SYNOWEJ

Kazanie na 20 niedzielę zwykłą 14 sierpnia 2016 Teściowa przeciw synowej i synowa przeciw teściowej, to jest jeszcze do przyjęcia, ale syn i córka przeciwko rodzicom i na odwrót, to już brzmi złowrogo.

Ewangelia nie ukrywa konfliktów w gronie Świętej Rodziny, Jezus urywa się rodzicom w czasie pielgrzymki do Jerozolimy, potem najbliżsi chcą Go przywołać do porządku bo rozeszła się wieść, że „odszedł od zmysłów” albo „ma Belzebuba” (Mk 3, 20-21). Nie waha się też powiedzieć –  w obecności Maryi – że Jego Matką są ci „którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 8, 21).

Rodzina jest ważna o ile nie niszczy kogoś. Czasem dla czyjegoś dobra należy oderwać go od rodziny. Znam młodego chłopaka, który po odsiedzeniu wyroku wrócił do rodzinnego domu a tam na dzień dobry zobaczył stół zastawiony wódką. O, nie! – pomyślał – ja wiem jak się to skończy. Całkowicie go poparłem, żeby mógł sensownie żyć musiał być jak najdalej od rodziny.

Wierność Bogu, prawdzie, dobru prowadzi czasem do konfliktów, nawet w najbliższej rodzinie. Dobrze, jeśli w naszych rodzinach płonie święty ogień zgody i miłości. Są też rodziny gdzie goreje żar nienawiści, gniewu i przemocy.

Mamy o co walczyć, mamy o co się mocno modlić.

 

LITURGIA SŁOWA

Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej. (Łk 12,49-53)

 

W czasie oblężenia Jerozolimy przywódcy, którzy trzymali Jeremiasza w więzieniu powiedzieli do króla: Niech umrze ten człowiek, bo naprawdę obezwładnia on ręce żołnierzy, którzy pozostali w tym mieście, i ręce całego ludu, gdy mówi do nich podobne słowa. Człowiek ten nie szuka przecież pomyślności dla tego ludu, lecz nieszczęścia. Król Sedecjasz odrzekł: Oto jest w waszych rękach! Nie mógł bowiem król nic uczynić przeciw nim. Wzięli więc Jeremiasza i wtrącili go, spuszczając na linach, do cysterny Malkiasza, syna królewskiego, która się znajdowała na dziedzińcu wartowni. W cysternie zaś nie było wody, lecz błoto; zanurzył się więc Jeremiasz w błocie. Ebedmelek wyszedł z domu królewskiego i rzekł do króla: Panie mój, królu! źle zrobili ci ludzie, tak postępując z prorokiem Jeremiaszem i wrzucając go do cysterny. Przecież umrze z głodu w tym miejscu, zwłaszcza że nie ma już chleba w mieście. Rozkazał król Kuszycie Ebedmelekowi: Weź sobie stąd trzech ludzi i wyciągnij proroka Jeremiasza z cysterny, zanim umrze. (Jr 38,4-6.8-10)

 

REFREN: Panie, mój Boże, pośpiesz mi z pomocą

Z nadzieją czekałem na Pana,
a On się pochylił nade mną
i wysłuchał mego wołania.
Wydobył mnie z dołu zagłady, z błotnego grzęzawiska,
stopy moje postawił na skale
i umocnił moje kroki.

Włożył mi w usta pieśń nową,
śpiew dla naszego Boga.
Wielu to ujrzy i przejmie ich trwoga,
i zaufają Panu.

Ja zaś jestem ubogi i nędzny,
ale Pan troszczy się o mnie.
Tyś moim wspomożycielem i wybawcą,
Boże mój, nie zwlekaj. Ps 40,2-4.18)
Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga. Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu. Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi. (Hbr 12,1-4)
Alleluja

Moje owce słuchają mego głosu, Ja znam je, a one idą za Mną. (J 10,27)
 

Itinerarium

LUDZIE WSZYSTKO CO DO SZCZĘŚCIA POTRZEBNE

Sobota 13 sierpnia 2016 Codziennie jesteśmy pośród ludzi, rozmawiamy z nimi, jemy razem posiłki, grillujemy, żartujemy, czasem się kłócimy. Normalne życie, wydaje się, że zwykłe, nieciekawe.

Jest inaczej, prawdziwy sens relacji z ludźmi zakrywa nam jakaś zasłona. Czytam Ewangelię i widzę, że Jezus nie zatracił nigdy świeżości odniesienia do ludzi, których spotykał. Tak jakby dostrzegał w nich wieczną przestrzeń, niepowtarzalną tajemnicę wartą poznania i dotknięcia. Czytam dziś historię całkiem zwykłą, o dzieciach i Jezusie.

Przynoszono do Jezusa dzieci, aby położył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: «Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie». Położył na nie ręce i poszedł stamtąd. (Mt 19, 13 – 15)

Nic nadzwyczajnego z pozoru. Będziecie jednak dziś budzić dzieci, zachęcać je do zjedzenia śniadania, bawić się z nimi, spacerować, wreszcie kłaść do snu i może nucić kołysankę. To jest nadzwyczajna zwyczajność, naśladowanie Jezusa.

Mamy ludzi, dzieci, rodziców, dziadków, małżonków, przyjaciół. Mamy wszystko co potrzebne jest do szczęścia, do spotkania Boga, do wieczności.

Itinerarium

PATRYK I DOTYK CIAŁA JEZUSA

Piątek 12 sierpnia 2016 Za dwadzieścia złotych Patryk może przespać się w rodzinnym domu, wziąć prysznic i zjeść skromne śniadanie. Ojciec wyznaczył mu taką stawkę. Jak nie uzbiera dwudziestu złotych śpi na klatce schodowej dwa bloki dalej. Jednego razu przyniósł osiemnaście złotych, ojciec sprawdził w nocy, obudził go i kazała wyp … Patryk tłumaczył, że więcej nie dał rady zarobić, ale ojciec ostro przypomniał, że „ma zasady”.

Dopóki żyła matka, wszystko jakoś grało, Patryk imał się różnych doraźnych prac, dokładał się do domowego budżetu. Był zawsze dach nad głową, własne łóżko, ciepły posiłek przynajmniej co drugi dzień. Kiedy nastała konkubina, dom przestał być domem. Do więzienia Patryk trafił przez kibicowską rozróbę za „Motor Lublin”, jak wyszedł po trzech miesiącach był już wymeldowany.

– Jak zarabiasz te dwie dychy? – pytam Patryka.

– Pracuję na parkingach. Teraz zmieniły się zasady, zanim zapłacisz musisz wklepać numer rejestracyjny, a ludzie tego nie wiedzą. Stoją przed parkometrem, pchają monety i denerwują się, że nie działa. To ja podchodzę – częściej do pań – i tłumaczę, że najpierw trzeba numer auta wprowadzić a potem wrzucić opłatę za godzinę czy dwie. Tłumaczę, uśmiecham się i zgarniam, raz złotówkę, raz dwa złote. Miałem taki szczęśliwy dzień, że wyciągnąłem siedem dych.

Tego wszystkiego wysłuchałem wczoraj wieczorem. Jest jakiś pomysł żeby pomóc Patrykowi, może niedługo pójdzie do pracy i na stancję.

Przypomniałem też sobie to, co Franciszek kilkanaście dni temu mówił w Polsce: Darmo otrzymaliśmy, darmo dawajmy. Jesteśmy powołani, aby służyć Jezusowi ukrzyżowanemu w każdej osobie zepchniętej na margines, by dotknąć Jego błogosławionego ciała w człowieku wykluczonym, głodnym, spragnionym, nagim, uwięzionym, chorym, bezrobotnym, prześladowanym, uchodźcy, imigrancie. Tam znajdziemy naszego Boga, tam możemy dotykać Pana. Sam Jezus nam to powiedział, wyjaśniając, na podstawie jakiego „protokołu” będziemy sądzeni: za każdym razem, gdy to uczyniliśmy najmniejszemu z naszych braci, Jemu to uczyniliśmy (por. Mt 25, 31-46).

Itinerarium

NIE PUSZCZĘ CIĘ DOPÓKI MI NIE POBŁOGOSŁAWISZ!

Czwartek 11 sierpnia 2016 Biblijny Jakub miał znaną i słynną przygodę z aniołem Bożym. Anioł przez całą noc siłował się z nim nad potokiem, próbował się uwolnić, wywichnął nawet Jakubowi staw biodrowy. Mimo to Jakub walczył ostro, z jasnym celem: „Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!”

Co miał zrobić zmęczony anioł? „Pobłogosławił go na tym miejscu”.

Tak walczcie o swoje sprawy z Bogiem, o zdrowie bliskich, o zgodę w rodzinie, o nawrócenie dzieci, o oddalenie wojny i nieszczęść, o siłę do życia.

Nie puszczę Cię, dopóki mi nie pobłogosławisz! Spróbujcie, zobaczycie, że to działa.

Cały opis zmagań Jakuba z aniołem – Rdz 32, 25-32.

Itinerarium

ILE KOSZTUJE CHIŃCZYK?

Środa 10 sierpnia 2016 Cieszyliśmy się Światowymi Dniami Młodzieży, młodzieżą z całego świata. Nie przedarła się do opinii publicznej informacja, że największe problemy mieli chińscy katolicy, którym władze uniemożliwiały i utrudniały przyjazd do Polski. Chińskie władze kontrolują życie religijne w kraju, niechętnie zwłaszcza patrzą na wszystko, co wiąże się z Watykanem.

Niedawno grupa 60 chrześcijan chińskich poprosiła o azyl w Czechach, dobrze dokumentując swoje prześladowania. Władze czeskie stanęły przed dylematem. Jeśli udzielą schronienia uciekinierom, ściągną na siebie niechęć ze strony Pekinu i zahamowanie planowanych na setki milionów euro chińskich inwestycji. Jeśli ich wydalą, trafią do więzień w Chinach, narażone na szykany będą także ich rodziny. Postawi to również w złym świetle czeskie władze, które chcą uchodzić za obrońców wolności religijnej.

Nie jestem naiwny, wiem, że dzisiaj prawda, wolność, solidarność są mało warte. Wolność wyznawania swojej wiary położona na jednej szali i miliony euro na drugiej, dają jasny rezultat. Za ile sprzedani zostaną chińscy chrześcijanie? To chyba przeliczają teraz w Czechach, bo decyzja o ewentualnym azylu została odłożona na pół roku.

Itinerarium

SENS ŻYCIA W PARIACOTO I WSZĘDZIE INDZIEJ

Wtorek 9 sierpnia 2016 Późnym wieczorem 9 sierpnia 1991 r. w peruwiańskim Pariacoto rozległy się strzały. Kule trafiły w tył głowy dwóch młodych polskich franciszkanów, o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka. Indiańskie osiedla rozsiane w Czarnej Kordylierze (pasmo w Andach) były opanowane przez Świetlisty Szlak, bliską komunizmowi bojówkę próbującą przez wiele lat dokonać rewolucji w Peru. Strzelając do polskich zakonników partyzanci krzyczeli: Tak umierają lizusy imperializmu.

W ubiegłym roku o. Zbigniew i o. Michał zostali beatyfikowani i możemy ich wzywać jako wstawienników. Nie żyli długo, Zbigniew 33 lata a Michał  31. Pod swoją opieką duszpasterską mieli indiańskie 72 wsie i osiedla. Oprócz duszpasterstwa wspomagali szkoły i biblioteki, propagowali programy profilaktyczne przeciwko cholerze, nie zdążyli dokończyć instalacji doprowadzającej wodę do kilku miejscowości. Szczególnie aktywni byli w zdobywaniu żywności w okresach dotkliwych suszy. Kilkukrotnie ostrzegano ich przed niebezpieczeństwem śmierci.

Czytam o pierwszych ofiarach śmiertelnych z powodu łapania pokemonów. Czytam o nudzie, która coraz więcej ludzi wysyła na niebezpieczne zabawy, żeby wyzwolić choć trochę adrenaliny. Czytam o kolejnych zabitych wskutek szalonej jazdy samochodami.

Życie ma sens wtedy, gdy dajemy siebie innym. I śmierć ma sens, jeżeli żyjemy dla kogoś, dla Indian w dalekim Peru, dla szczęścia dzieci i wnuków, dla pomnożenia nadziei ludzi, których codziennie spotykamy.

Itinerarium