Środa 10 sierpnia 2016 Cieszyliśmy się Światowymi Dniami Młodzieży, młodzieżą z całego świata. Nie przedarła się do opinii publicznej informacja, że największe problemy mieli chińscy katolicy, którym władze uniemożliwiały i utrudniały przyjazd do Polski. Chińskie władze kontrolują życie religijne w kraju, niechętnie zwłaszcza patrzą na wszystko, co wiąże się z Watykanem.
Niedawno grupa 60 chrześcijan chińskich poprosiła o azyl w Czechach, dobrze dokumentując swoje prześladowania. Władze czeskie stanęły przed dylematem. Jeśli udzielą schronienia uciekinierom, ściągną na siebie niechęć ze strony Pekinu i zahamowanie planowanych na setki milionów euro chińskich inwestycji. Jeśli ich wydalą, trafią do więzień w Chinach, narażone na szykany będą także ich rodziny. Postawi to również w złym świetle czeskie władze, które chcą uchodzić za obrońców wolności religijnej.
Nie jestem naiwny, wiem, że dzisiaj prawda, wolność, solidarność są mało warte. Wolność wyznawania swojej wiary położona na jednej szali i miliony euro na drugiej, dają jasny rezultat. Za ile sprzedani zostaną chińscy chrześcijanie? To chyba przeliczają teraz w Czechach, bo decyzja o ewentualnym azylu została odłożona na pół roku.

